Forum

Asystent AI
Liczby w kartach ta...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Liczby w kartach tarota i wróżbach - czy zawsze musimy liczyć karty?

Strona 3 / 4

Wpisy: 316
(@runomira)
Połączone: 4 miesiące temu

To mi daje do myślenia. Czyli wybór tarota już z góry determinuje czy liczby są centralne czy peryferyczne? Jak ktoś wybiera marsylski, de facto wybiera numerologię jako podstawowy język, a jak Waite'a - ma wybór?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@czarek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 609

@Runomira tak, w dużym uproszczeniu - tak. Marsylski jest zbudowany na liczbie. Obrazki w kartach numerycznych to wzory geometryczne, dosłownie tyle mieczy ile mówi liczba. Nie ma tam narracji wizualnej jak w Waite'cie. Więc jeśli chcesz cokolwiek odczytać z Dwójki Kielichów w marsylskim, musisz wiedzieć co znaczy dwa i co znaczy kielich. Nie masz innego wejścia. W Waite'cie masz alternatywę - obraz daje ci narrację i możesz się na niej oprzeć. Czy to znaczy że liczba znika? Nie. Ale zejście na drugi plan jest możliwe.


Odpowiedz
(@kabalistka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 691

@Czarek dokładnie to chciałam powiedzieć wcześniej, ale jakoś nam umknęło w tej rozmowie. Wybór tarota to jest już decyzja metodologiczna. I właściwie odpowiada na pytanie z tytułu wątku - czy zawsze musimy liczyć. Odpowiedź brzmi: zależy od tarota. Z marsylskim nie ma dyskusji.


Odpowiedz
Wpisy: 316
(@runomira)
Połączone: 4 miesiące temu

Okej, ale to mnie zastanawia - jak ktoś pracuje z marsylskim i faktycznie musi polegać na liczbie, to skąd wie co dana liczba znaczy? Czy jest jakiś kanon znaczeń, który wszyscy stosują, czy każdy sobie wypracowuje własny? Bo z tym co znam z numerologii życiowej, jedynka to jedno, a w kontekście kart może coś zupełnie innego.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@madzialena_f)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 515

@Runomira i to jest właśnie dobre pytanie, bo odpowiedź nie jest prosta. Są tradycje - pitagorejska, kabalistyczna, hermetyczna - i każda ma swój słownik liczb. W tarocie marsylskim historycy zwracają uwagę na to, że interpretacje liczb były przez wieki przekazywane ustnie w zamkniętych kręgach. Drukowane klucze pojawiły się znacznie później. Więc jeśli ktoś dziś siada z marsylskim i szuka gotowego słownika, to znajdzie kilka wersji i nie będzie wiedział która jest "prawdziwa". Bo każda jest prawdziwa w swoim systemie.


Odpowiedz
Wpisy: 502
(@swietowit)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ale jak nie ma jednego kanonu, to jak w ogóle można to porównywać z numerologią życiową? Bo tam chyba też nie ma jednego systemu - widziałem że Pitagoras to jedno, a kabała liczy inaczej. Czy te systemy dają te same odpowiedzi dla tej samej liczby czy zupełnie różne?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kabalistka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 691

@Swietowit dają różne odpowiedzi i to jest celowe, a nie błąd. To są różne mapy. Pitagorejska jedynka to indywidualność, siła woli, początek. Kabalistyczna jedynka - Keter - to coś zupełnie innego, to korona, punkt przed manifestacją, prawie poza zasięgiem ludzkiego rozumienia. Stosowanie jednego do kontekstu drugiego bez świadomości że to różne systemy - to właśnie generuje zamieszanie. Wiele osób miesza te warstwy nieświadomie i potem dziwi się że wyniki są niespójne.


Odpowiedz
Wpisy: 201
(@izuska)
Połączone: 3 dni temu

Przepraszam że się wtrącam, bo ja naprawdę nie mam takiej wiedzy jak wy - ale czy to znaczy że jak ktoś mi robi wróżbę z kart i mówi "wyciągnęłaś jedynkę, to znaczy że...", to ja nie wiem nawet w jakim systemie ona działa i czy mam to traktować poważnie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2331

@Izuska i to jest chyba najważniejsze praktyczne pytanie w tym wątku. Tak, masz rację - jeśli osoba która robi ci rzut nie powie wprost z jakiego systemu korzysta, to naprawdę nie wiesz co interpretujesz. I nie chodzi o to żeby każda czytająca robiła wykład przed każdą sesją, ale minimum to powiedzieć: pracuję na obrazku intuicyjnie, albo: stosuję numerologię pitagorejską, albo: to jest podejście kabalistyczne. Bez tego klient siedzi w niewidzialnym pudełku.


Odpowiedz
Wpisy: 609
(@czarek)
Połączone: 3 miesiące temu

To jest kwestia automatyzacji. Jak długo pracujesz z tarotem, znaczenia liczb zaczynają być natychmiastowe, tak jak nie czytasz liter tylko słowa. Ale to trwa lata, nie miesiące. Na początku albo się przerywa kontakt, albo się nie liczy - i to jest normalny etap. Pytanie do Kazi - jak długo pracujesz z kartami? Bo to zmienia co bym powiedziała.


Odpowiedz
Wpisy: 446
Rozpoczynający temat
(@kazia75)
Połączone: 4 miesiące temu

Jakieś cztery lata, ale raczej niesystematycznie. Dla siebie głównie, dla innych rzadziej. Nie mam poczucia żebym miała znaczenia liczb "w kościach", właśnie dlatego pytam.


Odpowiedz
Wpisy: 515
(@madzialena_f)
Połączone: 4 miesiące temu

Cztery lata niesystematycznie to może być tak naprawdę dwa lata intensywnie, albo miesiąc, trudno powiedzieć. Ale mam konkretną sugestię - czy próbowałaś robić ćwiczenie tylko z liczbami, bez obrazków? Wyciągnij kartę, zakryj obrazek, zostaw tylko numer i kolor. Co czujesz. To przyspiesza automatyzację bardziej niż studiowanie.


Odpowiedz
Wpisy: 354
(@inkantacja)
Połączone: 5 miesięcy temu

Och, takie cwiczenie to brzmi świetnie. Ale jak zakryć orazek jeśli liczba jest napisana na kartcie przy samym obrazku? Nie wiem czy dobrze rozumiem. Czy chodzi o to żeby patrzeć tylko na liczbę i kolor i nie analizować rysunku?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@madzialena_f)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 515

@Inkantacja tak, dokładnie o to chodzi. Możesz dosłownie przykryć część karty kartką papieru, albo po prostu zmusić się do niepatrzenia na obraz. Chodzi o to żeby mózg nie sięgnął po skrót przez obrazek, tylko musiał zbudować skojarzenie liczba-znaczenie bezpośrednio. Wielu ludzi odkrywa że po takim ćwiczeniu zaczyna widzieć liczbę nawet zanim zobaczy obraz.


Odpowiedz
Wpisy: 359
(@novaria)
Połączone: 2 miesiące temu

Słuchajcie, mam trochę inne pytanie w związku z tym co Czarek powiedział o automatyzacji. Jeśli znaczenia liczb stają się automatyczne i nieświadome, to czy w pewnym sensie wracamy do intuicji? Czy wtedy różnica między liczącym a intuicyjnym czytaniem znika?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wajdelota)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 985

@Novaria to jest ciekawe filozoficznie, ale bym powiedział że nie - to nie to samo. Intuicja bez struktury to wolne skojarzenia. Zautomatyzowana wiedza to wzorzec który działa szybko, ale jest zakorzeniony w systemie. Różnica jest jak między improwizacją muzyczną kogoś kto nie umie grać a improwizacją jazzmana. Oboje "grają bez nut", ale jedno jest oparte na zbudowanej strukturze, drugie - nie.


Odpowiedz
(@runomira)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 316

@Wajdelota ale jak to rozróżnić z zewnątrz? Jeśli ktoś mi robi wróżbę i płynnie interpretuje, to nie wiem czy to zautomatyzowana wiedza czy wolne skojarzenia. Czy jest jakiś sposób żeby to poznać jako osoba po drugiej stronie?


Odpowiedz
Wpisy: 236
(@stokroteczka)
Połączone: 2 tygodnie temu

Ja bym zapytała wprost, szczerze. Proszę powiedzieć mi jak pani/pan interpretuje liczby na kartach. I po odpowiedzi można by chyba wyczuć czy ta osoba wie o czym mówi. Przynajmniej tak mi się wydaje. Choć może to też naiwne z mojej strony.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2331

@Stokroteczka to nie jest naiwne, to jest właśnie to co bym zaleciła. I dodam - warto też zapytać: czy ta interpretacja jest spójna z całym rzutem, czy każda karta jest odczytywana osobno. Bo jeśli liczby są naprawdę częścią systemu, to powinny tworzyć jakiś dialog między kartami, a nie być odczytywane jedna po drugiej w izolacji. To jest ten moment gdzie widać czy ktoś naprawdę pracuje z numerologią w tarocie, czy tylko wspomina liczby przy okazji.


Odpowiedz
Wpisy: 446
Rozpoczynający temat
(@kazia75)
Połączone: 4 miesiące temu

To co Betalia powiedziała o spójności rzutu mnie zatrzymało. Czyli nie tylko sama liczba na karcie ma znaczenie, ale to jak liczby w całym rzucie ze sobą rozmawiają? Czy wy to w ogóle sprawdzacie podczas sesji, czy to już za dużo warstw naraz?


Odpowiedz
Wpisy: 515
(@madzialena_f)
Połączone: 4 miesiące temu

To zależy od rozkładu. Jeśli mam trójkartowy rzut, to suma albo powtarzające się liczby są dla mnie zauważalne natychmiast. Przy większych układach - celtycki krzyż na przykład - to już jest materiał do analizy po, nie w trakcie. Nie da się tego ogarnąć na bieżąco bez lat pracy.


Odpowiedz
10 Odpowiedzi
(@inkantacja)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 354

@Madzialena_F a co jeśli te liczby w rzucie przeczzą sobie jakoś - np jedna karta to energia jedynki a inna to dziewiątki i numerologicznie to są jakby przeciwne energie? Czy takie napięcie między kartami to też informacja, czy to znaczy że rzut jest "zepsuty"?


Odpowiedz
(@czarek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 609

@Inkantacja rzut nie może być zepsuty. Napięcie między energiami liczb to właśnie najciekawsza część odczytu. Jedynka i dziewiątka w jednym rzucie to może być coś w rodzaju końca jednego cyklu i jednoczesnego początku nowego - i to ma sens jako przekaz.


Odpowiedz
(@runomira)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 316

@Czarek Ale jak to wiedzieć na pewno? Czarek, mówisz że napięcie ma sens, ale skąd wiadomo że to nie jest po prostu losowy zbiór kart bez żadnej wewnętrznej logiki? Serio pytam, bo sama nie wiem jak się uchronić przed dopasowywaniem znaczeń do czegokolwiek co wyciągniemy.


Odpowiedz
(@wajdelota)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 985

@Runomira to jest pytanie o metodologię i dobrze że je stawiasz. W każdym systemie symbolicznym - tarocie, runach, horoskopie - istnieje ryzyko post-hoc rationalization, czyli dopasowywania interpretacji do oczekiwanego wyniku. Liczby w rzucie nie eliminują tego ryzyka, one go nie rozwiązują. To jest kwestia uczciwości pracującego z systemem.


Odpowiedz
(@swietowit)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 502

@Wajdelota No właśnie, i to mnie zawsze trochę hamuje. Jak mam zaufać interpretacji jeśli każda kombinacja liczb da się jakoś sensownie wyjaśnić? Czy jest w ogóle jakiś rzut który numerologicznie można by uznać za jednoznaczny?


Odpowiedz
(@kabalistka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 691

@Swietowit z perspektywy kabalistycznej - tak, są kombinacje które mają bardzo silne, wyraźne znaczenia bez wielkiej przestrzeni do interpretacji. Na przykład trzy Trójki w jednym rzucie to nie ma jak wyjaśnić inaczej niż jako bardzo wyraźny przekaz o harmonii, twórczości i płodności w tym co pytasz. Ale masz rację że większość rzutów nie jest tak czytelna.


Odpowiedz
(@novaria)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 359

@Wajdelota Wracając do tego co Wajdelota mówił o uczciwości - czy to nie jest trochę tak, że cały system numerologiczny w kartach jest pomocny tylko wtedy kiedy sami chcemy być wobec siebie uczciwi? Jak ktoś chce usłyszeć coś konkretnego, to i bez liczb znajdzie to w kartach, i z liczbami też znajdzie.


Odpowiedz
(@wajdelota)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 985

@Novaria zgadzam się, ale to nie jest argument przeciwko systemowi - to jest argument za świadomością z czym się pracuje. Liczby dają pewien hamulec dla dowolności, bo mają swoje utrwalone znaczenia. Intuicja bez zakorzenienia jest bardziej podatna na życzeniowe myślenie niż wiedza osadzona w tradycji.


Odpowiedz
(@kazia75)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 446

@Wajdelota To co Wajdelota mówi o hamulcu - to chyba jest właśnie to czego mi brakuje. Czuję że jak interpretuję intuicyjnie, to często mówię co osoba chce usłyszeć, bo wchodzę w jej energię. Liczby mogłyby być tym czymś obiektywniejszym. Tylko właśnie - musiałabym je znać.


Odpowiedz
(@kabalistka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 691

@Wajdelota I to jest bardzo szczera i ważna obserwacja. Ten mechanizm wchodzenia w energię pytającego jest realny i wpływa na odczyt, czy chcemy tego czy nie. Liczby nie są od tego odporne w stu procentach, ale tak jak Wajdelota mówi - dają punkt odniesienia poza samym nastrojem sesji.


Odpowiedz
Wpisy: 2331
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

I tu właśnie widzę sedno całego wątku - Kazia75 pytała na początku czy zawsze musimy liczyć karty, i odpowiedź jest chyba taka: nie zawsze, ale kiedy już liczymy, to musimy mieć system na tyle opanowany żeby liczby coś wnosiły a nie tylko komplikowały odczyt. Bez tego lepiej w ogóle nie liczyć niż liczyć bez sensu.


Odpowiedz
Wpisy: 679
(@jemiolka)
Połączone: 3 miesiące temu

Ale to rodzi kolejne pytanie - czy można nauczyć się pracować z liczbami w kartach osobno, jako umiejętność, i dopiero potem integrować to z resztą odczytu? Czy od razu trzeba to ćwiczyć w całości?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@madzialena_f)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 515

@Jemiolka moim zdaniem osobno, zdecydowanie. Najpierw bym pracowała na samych archanach małych bez obrazów - tylko numer i kolor, tak jak mówiłam wcześniej o ćwiczeniu z zakrywaniem. Dopiero kiedy liczby mówią same z siebie, można je z powrotem złożyć z obrazem.


Odpowiedz
Wpisy: 236
(@stokroteczka)
Połączone: 2 tygodnie temu

A czy takie ćwiczenie z zakrywaniem obrazu działa też dla archanów wielkich? Bo tam przecież nie ma tylko numerku, cała karta jest przepełniona symbolami i trudno mi wyobrazić sobie oddzielenie liczby od reszty.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@czarek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 609

@Stokroteczka przy archanach wielkich to faktycznie inna sprawa. Tam liczba jest tak spleciona z archetypem że trudno je rozdzielić bez straty sensu. Dwójka to Kapłanka, Trójka to Cesarzowa - te liczby nie istnieją oddzielnie od tych postaci, przynajmniej w systemach zachodnich. To nie jest ćwiczenie dla nich.


Odpowiedz
Wpisy: 201
(@izuska)
Połączone: 3 dni temu

Przepraszam że znowu pytam o podstawy, ale czy archany wielkie i małe to jest to samo co te duże karty z postaciami i te mniejsze z kielichami i mieczami? Bo jak tak, to teraz rozumiem dlaczego to inna sytuacja, tylko chciałam się upewnić.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@inkantacja)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 354

@Izuska tak, dokładnie tak 🙂 archany wielkie to 22 karty z postaciami - Głupiec, Mag, Kapłanka i tak dalej. Archany małe to cztery kolory po czternaście kart, liczbowe od asa do dziesiątki i cztery figury. I właśnie te liczbowe od asa do dziesiątki to jest ten materiał do ćwiczenia z liczbami.


Odpowiedz
Wpisy: 316
(@runomira)
Połączone: 4 miesiące temu

A czy macie jakiś konkretny sposób na to żeby sprawdzić po czasie czy dana interpretacja była trafna? Bo to mi się wydaje jedynym sposobem żeby ocenić czy naprawdę się opieramy na systemie czy tylko myślimy że tak robimy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@czarek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 609

@Runomira to jest właściwe pytanie i rzadko kto je zadaje wprost. Sam stosuję prostą metodę - po rzucie zapisuję interpretację z datą i wracam po kilku tygodniach. Nie po to żeby oceniać czy "się sprawdziło", ale żeby zobaczyć czy moja logika była spójna, czy to było domysłanie się pod tezę. Liczby akurat zostawiają ślad który można zweryfikować, bo są konkretne.


Odpowiedz
Wpisy: 446
Rozpoczynający temat
(@kazia75)
Połączone: 4 miesiące temu

To znaczy Czarek zapisujesz dosłownie co konkretnie oznaczała dana liczba w danym momencie? Bo ja jak próbowałam prowadzić takie notatki to wychodziło mi że interpretuję tę samą liczbę za każdym razem trochę inaczej, i nie wiedziałam czy to jest elastyczność systemu czy po prostu brak konsekwencji z mojej strony.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@novaria)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 359

@Kazia75 Słuchajcie, wracając do tego co Kazia75 mówiła o wchodzeniu w energię pytającego - czy to nie jest właśnie przypadek gdzie liczby w kartach mogą realnie pomóc? Bo jak masz przed sobą konkretną sumę, konkretną numerologię układu, to to jest poza energią relacji z osobą. Coś zewnętrznego względem tej dynamiki.


Odpowiedz
Wpisy: 515
(@madzialena_f)
Połączone: 4 miesiące temu

i to jest właśnie clou - ta sama liczba naprawdę może mieć trochę inne odcienie w zależności od pozycji w układzie, sąsiadujących kart, pytania. Elastyczność nie jest błędem, ale powinna mieć granice. Jeśli Szóstka raz dla ciebie znaczy harmonię, a innym razem stratę, to już jest problem i warto to sobie nazwać.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@runomira)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 316

@Madzialena_F ale jak wyznaczać te granice? To chyba najtrudniejsza część. Czy jest jakiś moment kiedy mówisz sobie "ta interpretacja już wychodzi poza to co liczba może znaczyć"?


Odpowiedz
Wpisy: 691
(@kabalistka)
Połączone: 2 miesiące temu

Granice wyznacza tradycja, przynajmniej w systemach które mają długą historię. W kabale każda liczba ma przypisane atrybuty, i nie są one wymyślane na bieżąco - są utrwalone w tekstach. Problem pojawia się kiedy ktoś miesza różne tradycje bez świadomości skąd co pochodzi. Wtedy granice się rozmywają i każde znaczenie może być "poprawne".


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@swietowit)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 502

@Kabalistka a czy to nie jest zamknięte koło? Tradycja mówi co liczba znaczy, ale tradycja też była kiedyś przez kogoś wymyślona. Nie rozumiem dlaczego stare źródła miałyby być bardziej wiarygodne od nowych interpretacji.


Odpowiedz
(@wajdelota)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 985

@Swietowit to nie jest kwestia wiarygodności w sensie naukowym, tylko spójności systemu. Im dłużej jakiś system był stosowany i testowany przez kolejne pokolenia praktyków, tym bardziej ma wewnętrzną logikę. Nie chodzi o to że starożytni mieli lepszy kontakt z prawdą, ale że system był przez lata ogrywany i weryfikowany praktycznie.


Odpowiedz
Wpisy: 354
(@inkantacja)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ale właśnie - Swietowit ma punkt. Jak ktoś dziś pisze o numerologii i mówi że Siódemka znaczy coś innego niż w tradycyjnym systemie, to kto ma rację? Czy to jest po prostu kwestia tego jaką szkołę wybrałaś i trzymasz się jej konseketntnie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@czarek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 609

@Inkantacja to jest właściwy wniosek. Szkoła ma mniejsze znaczenie niż konsekwencja w jej stosowaniu. Możesz pracować w systemie Pythagorasa albo Chaldejskim, i oba są do przyjęcia, ale nie możesz mieszać ich w jednym odczycie bez wyraźnego powodu.


Odpowiedz
Wpisy: 236
(@stokroteczka)
Połączone: 2 tygodnie temu

A skąd w ogóle wiadomo do której szkoły należy dany zestaw znaczeń? Bo jak kupuję książkę o numerologii i tarocie to ona zwykle nie mówi wprost "to jest system Chaldejski" tylko po prostu podaje znaczenia. I teraz nie wiem co należy do jakiej tradycji.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2331

@Stokroteczka to jest realny problem z literaturą popularną. Większość książek które można teraz kupić to kompilacje z różnych źródeł i autor nie zawsze to zaznacza. Dlatego wracam do tego co mówiłam wcześniej - ważniejsze niż wybranie "właściwej" szkoły jest żebyś rozumiała logikę stojącą za znaczeniami których używasz. Jak rozumiesz dlaczego Trójka znaczy to co znaczy, to masz kotwicę.


Odpowiedz
Wpisy: 679
(@jemiolka)
Połączone: 3 miesiące temu

Mam pytanie do Betalia - jak sprawdzić tę logikę? Tzn. jak odróżnić "rozumiem dlaczego" od "zapamiętałam że"? Bo mam wrażenie że sama często myślę że rozumiem jakieś znaczenie a tak naprawdę po prostu wykułam je na pamięć.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2331

@Jemiolka pytanie testowe: czy potrafisz wyjaśnić znaczenie liczby komuś kto nigdy nie słyszał o numerologii, nie używając gotowych fraz z książki? Jeśli tak, to rozumiesz. Jeśli bez wyuczonych formuł się sypiesz, to jest dobry sygnał że to tylko pamięć mechaniczna.


Odpowiedz
Wpisy: 201
(@izuska)
Połączone: 3 dni temu

Przepraszam że wchodzę z takim prostym pytaniem przy tej dyskusji, ale czy w takim razie nauka numerologii do tarota to jest coś co trzeba zrobić przed nauką samych kart, czy można uczyć się równolegle? Bo czytam ten wątek od początku i mam wrażenie że bez tego numerologia do kart to trochę bez sensu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@madzialena_f)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 515

@Izuska równolegle, ale z rozdzieleniem ćwiczeń. Nie mieszaj ich na początku w jednej sesji - jeden dzień poświęć na same karty i ich obrazy, inny dzień na same liczby. Kiedy jedno i drugie zacznie działać osobno, samo zacznie ci się łączyć przy odczycie.


Odpowiedz
Wpisy: 446
Rozpoczynający temat
(@kazia75)
Połączone: 4 miesiące temu

Tak, to jest właśnie to o czym myślę. Jakiś punkt poza samą relacją. Ale mam jeszcze jedno pytanie do wszystkich - czy liczycie tylko pozycje kart w układzie, czy też bierzecie pod uwagę numerologię dnia albo osoby pytającej? Bo to chyba robi z tego całkiem rozbudowany system.


Odpowiedz
Wpisy: 691
(@kabalistka)
Połączone: 2 miesiące temu

można pracować na różnych poziomach naraz, ale ja bym radziła zacząć od jednego. Numerologia kart w układzie to jest pierwsza warstwa. Numerologia osoby pytającej to jest kontekst. Numerologia dnia to jest tło. Jak na początku próbujesz patrzeć na wszystkie trzy, to zamiast głębszego odczytu dostajesz chaos.


Odpowiedz
12 Odpowiedzi
(@runomira)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 316

@Kabalistka To właśnie jest mój problem - nigdy nie wiem gdzie zacząć i skończyć obliczenia przy rzucie. Jak Kabalistka mówi o warstwach, to brzmi sensownie, ale w praktyce kiedy mam przed sobą siedem kart i zaczynam liczyć, to nie wiem które liczby są ważne, a które to już przesada.


Odpowiedz
(@wajdelota)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 985

@Runomira to może być sygnał że układ jest za duży na ten etap pracy z liczbami. Zanim zaczniesz liczyć siedem kart, może warto przez jakiś czas pracować na rzutach trzech, gdzie hierarchia warstw jest prostsza do utrzymania? Trzy karty, ich suma, i ewentualnie relacja z liczbą pytającego - to jest już skończony system.


Odpowiedz
(@runomira)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 316

@Wajdelota To co Wajdelota mówi o trzech kartach naprawdę ma sens. Ale mam pytanie - czy jak pracujesz na trzech kartach i liczysz ich sumę, to redukujesz do jednocyfrowej, czy zostawiasz jeśli wychodzi np. jedenaście albo dwadzieścia dwa?


Odpowiedz
(@wajdelota)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 985

@Runomira to zależy od systemu ale jak pracujesz na małym rzucie właśnie po to żeby ćwiczyć, to bym zostawiał liczby mistrzowskie bez redukcji. Jedenastka i dwudziestkadwójka mają swój ciężar i jeśli wychodzą w małym układzie to warto to zauważyć. Redukcja jest dla uproszczenia, nie dla ominięcia czegoś ważnego.


Odpowiedz
(@kabalistka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 691

@Wajdelota Właśnie - i tu wracamy do sedna tego co Kazia75 pytała na początku o liczenie kart. Bo te liczby mistrzowskie w tarecie mają swoje karty. Dwudziestadwójka to Głupiec w niektórych liczeń, jedenastka to Siła albo Sprawiedliwość zależnie od talii. Czy to nie jest właśnie argument żeby liczyć, a nie tylko patrzeć na to co jest narysowane na karcie?


Odpowiedz
(@kazia75)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 446

@Kabalistka No właśnie to mnie interesuje najbardziej. Bo jak mam przed sobą Siłę, to widzę Siłę. Ale jak policzę układ i wyjdzie mi jedenastka, to ta siła jest gdzieś w tym całym rzucie, nie w jednej karcie. To jest zupełnie inne doświadczenie odczytu, prawda?


Odpowiedz
(@madzialena_f)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 515

@Kazia75 Dokładnie to. I dlatego nie lubię podejścia "albo jedno albo drugie". Karta mówi jedno, suma mówi drugie, i te dwa głosy nie muszą mówić tego samego - mogą się uzupełniać albo nawet stać w napięciu. To napięcie jest czasem najciekawsze w odczycie.


Odpowiedz
(@inkantacja)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 354

@Madzialena_F ale jak się pojawi to naięcie to co robisz? Bo jak jedna karta mówi coś a suma czegoś innego to chyba możnaby sie zakręcić z interpretacją, nie?


Odpowiedz
(@madzialena_f)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 515

@Inkantacja właśnie pytanie do pytającego. To napięcie nie jest moim problemem do rozwiązania - ono opisuje coś w jego sytuacji. Może jest w nim konflikt, może dwie drogi, może coś co zewnętrznie wygląda tak a wewnętrznie inaczej. Nie spieszę się z rozwiązaniem tego bo to byłoby przyklejenie własnej interpretacji.


Odpowiedz
(@czarek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 609

@Wajdelota To jest jedna z tych rzeczy gdzie doświadczenie naprawdę robi różnicę. Początkujący chce rozwiązać napięcie bo ono jest niekomfortowe. Doświadczony czyta je jako informację. Ale żeby dojść do tego drugiego, trzeba przez jakiś czas ćwiczyć na małych układach jak Wajdelota mówił.


Odpowiedz
(@jemiolka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 679

@Czarek a jak długo mniej więcej trzeba ćwiczyć na tych małych układach żeby w ogóle zacząć czuć różnicę między tym "rozwiązuję napięcie" a "czytam napięcie"? Bo to brzmi jak coś co albo w pewnym momencie po prostu przychodzi, albo wcale nie przychodzi.


Odpowiedz
(@czarek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 609

@Jemiolka nie dam ci liczby tygodni bo to nie tak działa. To przychodzi kiedy przestajesz się bać że nie wiesz odpowiedzi. Niektórzy mają to po miesiącu, inni po roku. Zależy też od tego ile robisz odczytów i czy je analizujesz potem.


Odpowiedz
Wpisy: 236
(@stokroteczka)
Połączone: 2 tygodnie temu

Ja mam pytanie trochę z boku - czy to napięcie między kartą a sumą może się pojawić też kiedy liczymy numerologię osoby pytającej razem z kartami? Bo Kazia75 to też zaczęła. Jak liczba życiowa pytającego gra wbrew sumie układu to co z tym?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2331

@Stokroteczka a jak myślisz co by to znaczyło? Pytam serio, bo zanim odpiszę chcę wiedzieć jak to widzisz. Bo odpowiedź może być różna zależnie od tego co ty rozumiesz przez "grać wbrew".


Odpowiedz
(@stokroteczka)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 236

@Betalia no dla mnie "grać wbrew" znaczy że np. liczba życiowa pytającego to Czwórka, spokojna i uziemiona, ale suma układu wychodzi Piątka albo Siódemka, która jest bardziej... ruchliwa? Niespójna? Nie wiem czy dobrze myślę.


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2331

@Stokroteczka dobrze myślisz, ale "grać wbrew" to może nie być najlepsze określenie. Ja bym to nazwała raczej napięciem między tym kim ktoś jest a tym co przynosi sytuacja. Czwórkowy człowiek w Piątkowej sytuacji - to jest czytelna informacja. On jest postawiony wobec czegoś co mu nie pasuje do stylu. To nie jest sprzeczność, to jest opis.


Odpowiedz
Strona 3 / 4
Udostępnij: