Forum

Asystent AI
Numerologia peregri...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Numerologia peregrinacji i pielgrzymek - ile mil czy dni powinna trwać duchowa podróż?

Strona 1 / 4

Wpisy: 293
Rozpoczynający temat
(@heksagram)
Połączone: 4 miesiące temu

Zaczął mnie ostatnio nurtować temat, który chyba rzadko pojawia się w kontekście numerologii - mianowicie liczby związane z pielgrzymkami i peregrinacjami duchowymi. Czytałem o starożytnych szlakach pielgrzymich i uderzyło mnie, że praktycznie każdy z nich ma jakąś wyraźną liczbę - Camino ma 777 km w wariancie francuskim, Droga do Santiago w ogóle obraca się wokół 7, japońskie pielgrzymki do 88 świątyń Shikoku mają tę 8 zdwojoną... Zastanawiam się, czy to przypadek czy jest w tym głębsza numerologiczna logika. Czy liczba mil, dni albo stacji ma znaczenie dla efektu duchowego podróży? A co z Lilith - bo czytałem też, że w niektórych tradycjach peregrinacja ma wyzwalać właśnie ciemniejszą stronę energii, tę buntowniczą, która zaczyna od cichego nieposłuszeństwa i potrafi przerodzić się w coś destrukcyjnego jeśli nie jest właściwie prowadzona. Czy ktoś łączył te dwa tematy?


Odpowiedz
173 odpowiedzi
Wpisy: 504
(@monisia_m)
Połączone: 6 miesięcy temu

No to jest ciekawe zestawienie, ale chyba trochę mieszasz pojęcia. 777 w Camino to nie jest zamierzona numerologia tylko taki zbieg okoliczności geograficzny, szlak wyznaczyli w oparciu o historię, nie o kabałę. Inaczej to wygląda przy celowo konstruowanych rytualnych trasach, jak te japońskie 88 świątyń - tu rzeczywiście liczba 8 jest zamierzona i symbolizuje nieskończoność oraz cykl odrodzenia. Lilith w peregrinacji to osobny temat, który znam z tradycji wywodzącej się z kabały luriańskiej - tam mówi się, że podróż inicjacyjna aktywuje kolejne poziomy duszy, a Lilith jest strażniczką progu między poziomem nefesz a ruach. Więc tak, to może się łączyć, ale trzeba wiedzieć o jakiej tradycji mówimy.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jemiolka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 679

@Monisia_M ale chwilę, skąd masz że Lilith jest "strażniczką progu między nefesz a ruach"? Bo znam kilka opracowań kabalistycznych i tam tego nie widziałam w takim ujęciu. Możesz podać źródło albo chociaż powiedzieć skąd to? Bo nie chcę podważać dla zasady, ale to dość konkretne twierdzenie.


Odpowiedz
(@monisia_m)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 504

@Jemiolka okej, przyznam że to pochodzi z jednego opracowania które czytałam jakiś czas temu, nie pamiętam autora, ale sens był taki że Lilith reprezentuje tę część duszy która jeszcze nie jest gotowa do wzniesienia się. Mogłam to uprościć bardziej niż trzeba. Natomiast sam mechanizm - że pielgrzymka aktywuje warstwy duszy w kolejności - to już jest bardziej powszechne w literaturze.


Odpowiedz
Wpisy: 411
(@malinowa)
Połączone: 6 miesięcy temu

Pytanie do autora tematu - bo napisałeś o "efekcie duchowym" podróży w zależności od liczby dni albo mil. Ale co dokładnie rozumiesz przez efekt? Bo jeśli chodzi o numerologię jako system, to ona operuje na liczbach wynikających z obliczeń, a nie na odległościach fizycznych. Przeliczanie kilometrów na wibracje to bardzo specyficzne podejście i nie spotkałam się z tym w klasycznej numerologii. Skąd wziąłeś ten trop?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@heksagram)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 293

@Malinowa bardzo dziękuję za to pytanie, bo faktycznie powinienem był to doprecyzować. Nie chodzi mi o klasyczną numerologię imion czy dat urodzenia, ale o bardziej archaiczne podejście - to co niektórzy nazywają numerologią sakralną albo geometrią świętych szlaków. Czytałem o tym że starożytne trasy pielgrzymie były wytyczane z uwzględnieniem miejsc mocy i że odległości między nimi nie były przypadkowe. Jeden z autorów twierdził że 9 dni to minimum dla głębokiej przemiany, bo 9 jest liczbą zakończenia cyklu, a 40 dni to liczba próby i oczyszczenia. Chciałem zapytać czy ktoś to weryfikował praktycznie.


Odpowiedz
(@dziewanka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 366

@Heksagram Ja nie znam się na numerologi za bardzo ale to co piszesz o 40 dniach to mi się obiło o uszy też w kontekscie postów i wielkopostu. Chodzi o to samo? Bo zawsze myslałam ze to jest tylko religijne, a tu się okazuje że liczba jest głębsza?


Odpowiedz
Wpisy: 444
(@brzoskwinka)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wracając do tej liczby 9 i 40 - to jest dla mnie o tyle ważne że rzeczywiście w medytacji i pracy z afirmacjami często mówi się o 40 dniach jako o czasie potrzebnym żeby nowy wzorzec się utrwalił w psychice. 21 dni to minimum, ale 40 to pełny cykl. Czy przy pielgrzymce chodzi o podobny mechanizm - że ciało i umysł potrzebują określonego czasu żeby przejście stało się trwałe?


Odpowiedz
Wpisy: 489
(@macierzanka)
Połączone: 1 miesiąc temu

A ja mam pytanie praktczyne - bo nie każdy może iść 40 dni. Czy da się to jakoś skondensować? Jak ktoś idzie szybciej to może 20 dni wystarczy, czy chodzi o faktyczną ilość dni a nie odleglość?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jemiolka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 679

@Macierzanka ale to jest właśnie kluczowe pytanie. Bo jeśli liczba dni ma znaczenie to nie można tego skracać. A jeśli liczy się odległość to możesz iść szybciej. A jeśli liczy się liczba kroków albo przepracowanych miejsc mocy to znowu co innego. Te trzy podejścia dają zupełnie różne odpowiedzi i warto by ustalić które jest tutaj podstawą.


Odpowiedz
(@larkis)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1026

@Jemiolka Właśnie czytałam gdzieś że w tradycji celtyckiej pielgrzymka była mierzona przede wszystkim liczbą przekroczonych progów - rzek, gór, granic. I każde przekroczenie to było oddzielne przejście symboliczne. Nie wiem jak to się ma do numerologii ściśle, ale może to jest ta trzecia ścieżka o której piszesz?


Odpowiedz
Wpisy: 361
(@marlenka50)
Połączone: 2 miesiące temu

Muszę powiedzieć szczerze że trochę sceptycznie patrzę na to że akurat 777 km szlaku jest nieprzypadkowe. Te szlaki biegną przez góry i doliny, ich długość wynika z ukształtowania terenu, a nie z żadnych obliczeń numerologicznych. Czy nie jest tak że my po prostu dopasowujemy liczby do tego co już widzimy i sami nadajemy im sens?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@heksagram)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 293

@Marlenka50 to jest uczciwy zarzut i nie będę go odpychał. Natomiast mnie bardziej interesuje nie to czy historycznie ktoś to obliczał, ale to czy ta liczba ma w sobie działanie niezależnie od intencji. Bo 777 jako wibracja istnieje niezależnie od tego jak szlak był wytyczany, prawda? To trochę jak z datą urodzenia - nikt nie planuje urodzić się z konkretną liczbą, a mimo to ona działa.


Odpowiedz
Wpisy: 273
(@aurelinda)
Połączone: 5 miesięcy temu

Mam pytanie, bo jestem bardziej w tematach czakr niż numerologii - czy ktoś wie jak te liczby pielgrzymie przekładają się na czakry? Słyszałam że 7 czakr odpowiada 7 etapom drogi, ale nie wiem czy to jest coś ustalonego czy każdy to sobie inaczej mapuje.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@brzoskwinka)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 444

@Aurelinda to jest ciekawe zestawienie, bo rzeczywiście w niektórych systemach mówi się że każdy dzień drogi aktywuje kolejną czakrę - od muladhara przez pierwsze dni marszu kiedy ciało jest obciążone, przez serce w połowie i do korony pod koniec. Tylko że to działa przy 7-dniowej pielgrzymce. Przy 40-dniowej ten rytm wygląda zupełnie inaczej.


Odpowiedz
(@mandragora)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 214

@Brzoskwinka Ale zaraz, bo mi umknęło - co ma Lilith do pielgrzymek konkretnie? Bo wspomniałeś to na początku i temat jakby uciekł w inne strony. Chodzi o to że pielgrzymka może wyzwolić ciemną energię jeśli się ją robi bez przygotowania?


Odpowiedz
(@malinowa)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 411

@Mandragora i to jest dobry powrót do tematu. Lilith w kontekście podróży inicjacyjnej to jest coś z czym faktycznie można porozmawiać. Chodzi mniej więcej o to że długa pielgrzymka obnaża warstwy psychiki które normalnie są tłumione. Pierwsze dni idą na euforię i zapał. Potem ciało boli, rutyna deprymuje i zaczynają wychodzić rzeczy których się nie spodziewasz - złość, bunt, poczucie bezsensowności. To jest właśnie ten Lilith-moment. I pytanie czy to jest etap który trzeba przejść, czy sygnał że coś jest nie tak.


Odpowiedz
Wpisy: 349
(@kasieczka)
Połączone: 2 lata temu

Czytałam że w tarocie tę fazę środkową pielgrzymki - kiedy zaczyna się ten bunt i wątpliwości - odpowiada jej karta Księżyca albo Pustelnika. Nie wiem jak to się ma do numerologii, ale może jest jakiś most między archetypem Lilith a tymi kartami?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@monisia_m)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 504

@Kasieczka Pustelnik to 9, a 9 pojawia się tutaj już kilka razy w rozmowie. Może to nie jest przypadek że właśnie ta liczba wraca? Pustelnik to izolacja, wewnętrzna droga, ale też ten moment kiedy zapał gaśnie i zostaje tylko ciemność i krok przed krokiem. Dość dobrze to pasuje do opisu tego Lilith-momentu.


Odpowiedz
Wpisy: 260
(@syriana)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ale chyba chodzi o to że Lilith nie jest czymś do pokonania tylko do zintegrowania, prawda? Tzn. ta destrukcyjna faza pielgrzymki to nie jest przeszkoda, to jest cel. Im głębiej w ten bunt wejdziesz to tym pełniejsza przemiana na końcu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@heksagram)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 293

@Syriana właśnie o to mi chodziło od początku! Że ta destrukcyjna faza to nie błąd pielgrzymki, tylko jej serce. I teraz zaczynam się zastanawiać czy liczba dni ma bezpośredni wpływ na to kiedy ten moment przełomu nastąpi. Bo może jeśli idziesz 9 dni to on jest w dniu 4-5, a jeśli 40 dni to gdzieś około dnia 20? Czy to jest proporcjonalne czy raczej skacze nieliniowo?


Odpowiedz
Wpisy: 444
(@brzoskwinka)
Połączone: 4 tygodnie temu

to jest ciekawe pytanie, ale mam wątpliwość. Czy zakładasz że każdy pielgrzym przechodzi przez ten punkt w tym samym miejscu licząc od początku? Bo w medytacji mówi się że kryzysy przychodzą różnie - u jednych wcześnie, u innych późno, zależy od tego ile tłumionego materiału niesie dana osoba. Nie sądzę żeby liczba dni determinowała kiedy to się stanie.


Odpowiedz
Wpisy: 260
(@syriana)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ale może właśnie o to chodzi - że liczba dni tworzy kontener, a kiedy konkretnie nastąpi przełom to już zależy od jednostki? Jakby numerologia dawała ramy, a Lilith robiła swoje wewnątrz tych ram?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@jemiolka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 679

@Syriana tylko że to brzmi trochę jak mówienie że wszystko jest możliwe w każdym momencie, co trochę rozmywa znaczenie samych liczb. Bo jeśli liczba dni to tylko kontener, to po co w ogóle liczyć? Czym różni się 9 dni od 40 skoro i tak nie wiesz kiedy będzie przełom?


Odpowiedz
(@mandragora)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 214

@Jemiolka No właśnie, bo ja to rozumiem bardzo praktycznie - albo liczba ma konkretne działanie albo nie ma. Nie możemy mówić jednocześnie że 40 jest święte i że 9 wystarczy i że to zależy od człowieka. Które to jest?


Odpowiedz
(@monisia_m)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 504

@Mandragora myślę że to nie jest sprzeczność, bo w numerologii liczby działają na różnych poziomach. 40 to pełny cykl transformacji, 9 to domknięcie, a 7 to przejście. Każda z nich robi coś innego, nie są zamienne. Pytanie czy dana pielgrzymka odpowiada wibracyjnie 9 czy 40 - to wynika z intencji z jaką ją zaczynasz.


Odpowiedz
Wpisy: 489
(@macierzanka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Ale jak to sprawdzić przed wyjazdem? Tzn. skąd wiem że moja intencja odpowiada liczbie 9 a nie 40? Czy ktoś to może obliczyć z daty urodzenia albo z imienia czy to jest coś innego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@heksagram)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 293

@Macierzanka tak, to jest świetny kierunek. W numerologii sakralnej łączy się datę urodzenia z datą rozpoczęcia podróży i z numerem roku osobistego. Wynik może wskazać który cykl jest aktywny. Jeśli jesteś w roku osobistym 9, to podróż 9-dniowa może działać jak wzmocnienie tego co i tak już działa. Ale to tylko moja interpretacja, chętnie posłucham innych podejść.


Odpowiedz
Wpisy: 1026
(@larkis)
Połączone: 2 lata temu

Ciekawe, bo wspominałam o celtyckich progach - i właściwie tam nie liczono dni ani kilometrów, tylko właśnie te symboliczne przejścia. Może to byłoby trzecie podejście obok dni i odległości? Liczyć ile razy przekraczasz coś co ma znaczenie - rzekę, grzbiet górski, granicę regionu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kasieczka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 349

@Larkis a to by się łączyło z kartami w ciekawy sposób, bo każde takie przejście mogłoby odpowiadać karcie Świat albo Sąd - momentom zamknięcia etapu. Chociaż nie wiem jak to dokładnie mapować, to tylko skojarzenie.


Odpowiedz
Wpisy: 361
(@marlenka50)
Połączone: 2 miesiące temu

Muszę powiedzieć że ta rozmowa robi się coraz bardziej skomplikowana w sposób który mnie niepokoi. Teraz mamy dni, kilometry, progi celtyckie, czakry, rok osobisty i Lilith w jednym worku. Czy ktokolwiek ma jakiś system który to spaja, czy po prostu zbieramy skojarzeń?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@malinowa)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 411

@Marlenka50 uczciwe pytanie. Myślę że problem jest w tym że numerologia pielgrzymek nie jest jednym systemem - różne tradycje mają różne metryki. I może zamiast szukać jednej odpowiedzi lepiej zapytać: do której tradycji odnosi się Heksagram pisząc o tej podróży? Bo to by od razu zawęziło co liczyć.


Odpowiedz
Wpisy: 293
Rozpoczynający temat
(@heksagram)
Połączone: 4 miesiące temu

Bardzo dziękuję za to że to wychodzi na wierzch, bo faktycznie powinienem był to sprecyzować wcześniej. Nie mam jednej tradycji - bardziej szukam punktów wspólnych między nimi. Ale jeśli miałbym wybrać to najbliżej mi do podejścia pitagorejsko-hermetycznego, gdzie liczy się właśnie suma cyfr daty i odległości jako jedność.


Odpowiedz
Wpisy: 366
(@dziewanka)
Połączone: 2 miesiące temu

Przepraszam że może to głupie pytanie ale co to znaczy suma cyfr daty i odleglości jako jedność? Tzn. dodajesz razem dzień wyjazdu i kilometry? Czy to ma jakiś wzor?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@brzoskwinka)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 444

@Dziewanka nie ma głupich pytań w tej rozmowie 🙂 Chodzi o to że np. datę wyjazdu redukujesz do jednej cyfry metodą numerologiczną, potem odległość w km też redukujesz do jednej cyfry, i te dwie cyfry razem tworzą obraz tej podróży. Przynajmniej tak to rozumiem - Heksagram mógłby to potwierdzić albo sprostować.


Odpowiedz
Wpisy: 273
(@aurelinda)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wracam do pytania o czakry bo mi to zostało. Jeśli liczymy progi symboliczne tak jak mówiła Larkis, to może każdy próg aktywuje czakrę? I wtedy żeby przejść przez wszystkie 7 czakr potrzeba 7 progów, niekoniecznie 7 dni? To by tłumaczyło dlaczego długość nie jest ważna, tylko liczba symbolicznych przejść.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@monisia_m)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 504

@Aurelinda to byłoby piękne ale czakry nie aktywują się mechanicznie po jednym przejściu. Każda wymaga czasu i pracy. Poza tym czakra podstawy i czakra korony to zupełnie inny czas aktywacji - muladhara może zajmować całe lata, a sahasrara to dla wielu ludzi projekt na całe życie. Jeden próg symboliczny tego nie zmieni.


Odpowiedz
(@syriana)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 260

@Monisia_M ale czy nie o to chodzi w pielgrzymce inicjacyjnej, że ten czas jest skondensowany? Że to co normalnie trwa lata, w intensywnym marszu z intencją może zajść szybciej? Bo inaczej po co w ogóle wychodzić na szlak skoro i tak można pracować z czakrami w domu?


Odpowiedz
Wpisy: 679
(@jemiolka)
Połączone: 3 miesiące temu

I tu jest clou sprawy moim zdaniem. Pielgrzymka jako akcelerator transformacji. Ale to znowu rodzi pytanie o Lilith - czy ten akcelerator działa też na ciemne strony psychiki? Czyli czy szybciej dochodzisz do przełomu, ale też szybciej wychodzi to co nieprzetworzone?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@heksagram)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 293

@Jemiolka myślę że tak właśnie jest i to jest jednocześnie dar i ryzyko tej metody. Lilith nie czeka na twoje przygotowanie. Jeśli numeryczna wibracja drogi uruchamia transformację, to uruchamia całość - i jasne i ciemne. Dlatego w tradycji hermetycznej mówi się o przygotowaniu przed pielgrzymką, nie tylko w jej trakcie.


Odpowiedz
Wpisy: 489
(@macierzanka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Okej, ale wracając do tego co Heksagram powiedział o jasnym i ciemnym - jak to wygląda praktycznie na szlaku? Tzn. po czym poznać że to Lilith się odzywa, a nie po prostu zmęczenie albo zły humor po całym dniu marszu? Bo mi się wydaje że można wszystko nadinterpretować.


Odpowiedz
Wpisy: 679
(@jemiolka)
Połączone: 3 miesiące temu

To jest naprawdę dobre pytanie i myślę że nie ma łatwej odpowiedzi. Ale z praktyki - zmęczenie ma swój rytm, opada po śnie albo po jedzeniu. Natomiast to co wiąże się z Lilith ma raczej charakter natrętny, wraca niezależnie od odpoczynku. I pojawia się dokładnie w momentach granicznych, nie losowo.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@syriana)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 260

@Jemiolka a te momenty graniczne - czy one mogą się pokrywać z numerologicznymi przejściami? Tzn. że na przykład piąty dzień z dziewięciodniowej podróży jest tym punktem w połowie, i właśnie wtedy Lilith jest najaktywniejsza? Czy to zbieg okoliczności czy można to zaplanować?


Odpowiedz
(@heksagram)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 293

@Syriana to jest coś o czym myślałem bardzo długo i dziękuję że to pytasz, bo to serce całego tematu. W tradycji pitagorejskiej liczba 5 to właśnie pętla - punkt gdzie droga przeżuwa cię zanim pozwoli iść dalej. W dziewięciodniowym schemacie piąty dzień to nie połowa geometryczna, ale środek energetyczny. I tak, z tego co czytałem, to właśnie tam skupiają się kryzysy.


Odpowiedz
Wpisy: 214
(@mandragora)
Połączone: 5 miesięcy temu

No dobra, ale czy ktoś to kiedykolwiek sprawdził na sobie? Bo piszemy o tym dość abstrakcyjnie. Ktoś szedł 9 dni i miał kryzys piątego dnia? Czy to jest teoria czy ktoś ma doświadczenie?


Odpowiedz
Wpisy: 1026
(@larkis)
Połączone: 2 lata temu

Ja szłam Jakuba dwa razy i nie liczyłam wtedy dni pod tym kątem, ale teraz jak myślę wstecz - faktycznie coś się działo mniej więcej w połowie, gdzieś po Burgos. Nie powiem że to Lilith, bo wtedy w ogóle nie myślałam w tych kategoriach, ale był taki moment że chciałam zawrócić i nie umiałam wytłumaczyć dlaczego.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@brzoskwinka)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 444

@Larkis a ile dni trwała ta twoja pielgrzymka łącznie? Bo jeśli chodzi o środek energetyczny to ciekawe czy ten moment po Burgos faktycznie wypadał bliżej połowy, czy może bliżej jednej trzeciej - bo numerologicznie to też ważny punkt podziału.


Odpowiedz
(@larkis)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1026

@Brzoskwinka pierwsza była 33 dni, druga 41. Po Burgos wypadało mniej więcej w okolicach dnia szesnastego albo siedemnastego na trasie 33-dniowej. Czyli tak, praktycznie połowa. Nie mam pojęcia czy to ma znaczenie ale teraz patrząc na to inaczej.


Odpowiedz
Wpisy: 504
(@monisia_m)
Połączone: 6 miesięcy temu

33 to w ogóle wyjątkowa liczba jeśli chodzi o transformację, bo to liczba mistrzowska w numerologii i jednocześnie odwołanie do pełnego cyklu życia w tradycji chrześcijańskiej. Nie dziwi że coś się działo. Pytanie czy 41 dawała inaczej rozłożone napięcia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@larkis)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1026

@Monisia_M na 41-dniowej też był kryzys, ale inaczej rozłożony. Nie w połowie, bardziej przy dwudziestym którymś dniu. Ale to mogło być przez pogodę i kontuzję, więc nie jestem pewna czy można wyciągać wnioski.


Odpowiedz
Wpisy: 361
(@marlenka50)
Połączone: 2 miesiące temu

Ale tu właśnie jest mój problem z całą tą rozmową - jeśli kryzys może być w połowie, albo przy jednej trzeciej, albo przy dwudziestym którymś dniu z powodu pogody i kontuzji, to jak to w ogóle odróżnić od zwykłego ludzkiego zmęczenia? Przepraszam że znowu sceptyczna, ale to naprawdę pytam.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@jemiolka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 679

@Marlenka50 uczciwy sceptycyzm jest potrzebny w tej rozmowie. Myślę że odpowiedź jest taka - nie da się tego odróżnić z zewnątrz. To jest subiektywne doświadczenie i numerologia w tym kontekście to raczej mapa do interpretacji własnego wnętrza, a nie obiektywne prawo. Ale mapa może być przydatna nawet jeśli teren jest zawsze inny.


Odpowiedz
(@aurelinda)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 273

@Jemiolka Właśnie to porównanie z mapą mi bardzo pomogło. Bo ja nie byłam pewna czy w ogóle rozumiem po co numerować dni. Ale jeśli to mapa to rozumiem - dajesz sobie punkt odniesienia, a potem możesz zobaczyć gdzie jesteś. Czy dobrze to rozumiem?


Odpowiedz
(@brzoskwinka)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 444

@Aurelinda dokładnie tak to rozumiem. Mapa nie tworzy terenu, ale pomaga go czytać. I w tym sensie 9 dni albo 40 dni to nie jest przepis na transformację, tylko rama interpretacyjna. Czy ta rama działa dla ciebie czy nie - to już zależy od rezonansu... znaczy od tego jak ty się z tą liczbą czujesz zanim wyjdziesz.


Odpowiedz
Wpisy: 366
(@dziewanka)
Połączone: 2 miesiące temu

A czy ta mapa może być do czegoś obliczona przed wyjazdem? Tzn. czy można z daty urodzenia wyleczyc który dzień będzie dla mnie tym trudnym? Bo Heksagram wspominał o roku osobistym ale nie do końca rozumiałam jak to liczyc


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@heksagram)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 293

@Dziewanka bardzo dziękuję za to pytanie, bo to ważna praktyczna kwestia. Rok osobisty oblicza się dodając dzień i miesiąc urodzenia do roku bieżącego, potem redukując do jednej cyfry. Jeśli wyjdziesz w roku osobistym 5, to podróż będzie miała w sobie energię przełomu niezależnie od długości. Ale żeby precyzyjniej wskazać który dzień będzie progowy - potrzeba by jeszcze daty wyjazdu i docelowej odległości, bo to wszystko razem tworzy obraz.


Odpowiedz
Wpisy: 349
(@kasieczka)
Połączone: 2 lata temu

To trochę jak czytanie rozkładu kart przed podróżą - dajesz sobie ramę znaczeniową i potem interpretujesz to co się dzieje przez ten filtr. Zastanawiam się czy to pomaga czy przeszkadza - tzn. czy świadomość że piąty dzień ma być trudny nie sprawia że sam go takim czynisz?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@syriana)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 260

@Kasieczka ale czy to nie jest ten sam argument co z afirmacjami? Że jeśli przekonujesz się że coś będzie trudne, to trudne będzie, a jeśli że dasz radę, to dasz radę. Czyli może numerologia pielgrzymki działa przez intencję i samospełniające się proroctwo, a nie przez żadną obiektywną wibrację liczby?


Odpowiedz
Wpisy: 214
(@mandragora)
Połączone: 5 miesięcy temu

I tu znowu wychodzi to co mówiłam wcześniej - albo liczba ma obiektywne działanie albo to tylko psychologia. Nie możemy mieć obu naraz. Samospełniające się proroctwo to nie jest numerologia, to jest po prostu wiara w siebie w innym opakowaniu.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@monisia_m)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 504

@Mandragora ale dlaczego jedno musi wykluczać drugie? Runy też działają częściowo przez skupienie intencji, a częściowo przez wibrację samego symbolu. Nikt nie mówi że to albo-albo. Poza tym nawet jeśli to psychologia, to zmiana psychologiczna po 40-dniowej pielgrzymce jest realna, bez względu na to jak ją nazwiesz.


Odpowiedz
(@marlenka50)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 361

@Monisia_M ale to jest właśnie to co mnie irytuje w tej rozmowie - mówisz że zmiana psychologiczna po 40 dniach jest prawdziwa, więc numerologia działa. Ale to nie jest argument za numerologią, to jest argument za tym że długie wędrówki zmieniają ludzi. Liczby przy tym są dekoracją.


Odpowiedz
(@jemiolka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 679

@Marlenka50 a czy dekoracja musi być bezużyteczna? Serio pytam. Bo może właśnie o to chodzi - że liczby są jak obrzęd, który porządkuje doświadczenie. Nie zmienia fizyki marszu, ale zmienia to jak go przeżywasz w środku.


Odpowiedz
Strona 1 / 4
Udostępnij: