Bliźniaczy płomień czy bratnia dusza? Te dwa pojęcia w ezoteryce bywają używane zamiennie, choć opisują zupełnie inne więzi. Jedna daje poczucie bezpieczeństwa i spokoju, druga wywraca życie do góry nogami. Numerologia podsuwa proste narzędzie, dzięki któremu można odróżnić jedno od drugiego — wystarczy data urodzenia i kilka chwil na obliczenia.
Cały wpis dostępny tutaj: Bliźniacze płomienie a bratnie dusze
Dziewczyny, zawsze byłam przekonana, że bratnia dusza i bliźniaczy płomień to dokładnie to samo. Z artykułu wynika, że jednak nie. Możecie wytłumaczyć to prościej? I czy numerologia naprawdę pomaga je rozróżnić?
Policzyłam swoją i wyszła mi 7. Ciekawe, bo siódemka podobno zwiastuje właśnie spotkanie bratniej duszy. Zgadza się to z moim życiem.
No ale przeca jak w sumowaniu wyjdzie 11, to napewno trzeba dalej zredukować do 2. Wogóle nie ma czegoś takiego jak liczby, których się nie dodaje do końca.
Dorzucę coś o rozpoznawaniu bliźniaczych płomieni. W parach bliźniaczych wibracje często są lustrzane albo mają wspólny rdzeń. Klasyk to 11 i 2 – mistrzowska 11 i tak sprowadza się do 2, więc oboje grają na tej samej, partnerskiej energii.
A co, jeśli oboje mamy tę samą Drogę Życia, na przykład dwie trójki? To znaczy, że trafiłam na bliźniaczy płomień?
Policzyłem swoją i partnerki – u mnie 8 i u niej też 8. Ósemka podobno jest pełna emocji i sprzeczności, trochę mnie to przestraszyło.
U mnie z mężem wychodzi 2 i muszę przyznać, że pasuje idealnie – spokój, dom, zrozumienie bez słów. Czujemy się przy sobie bezpiecznie.
A ja słyszałem, że jak widzisz 11:11 na zegarze, to napewno znaczy, że spotkałeś swój bliźniaczy płomień. Zawsze tak jest, bez wyjątku.
Ja akurat ciągle widuję 11:11 i faktycznie wtedy poznałam kogoś bardzo intensywnego… tyle że była to później wyjątkowo trudna relacja.
A jak dokładnie liczy się tę liczbę związku, o której wspominacie? Drogę Życia już ogarniam, ale liczby pary jeszcze nie.
A czy liczba mistrzowska w parze ma jakieś szczególne znaczenie? Bo u znajomych w związku wychodzi 11 i są strasznie intensywni.
Z całego serca radzę najpierw popracować nad sobą, zanim zacznie się rozkładać relację na liczby. Spokojna głowa robi różnicę – dużo dała mi medytacja z afirmacjami, jest o tym osobny wpis na portalu.
No dobra, ale bratnia dusza to przecież tylko jedna na całe życie, tak samo jak bliźniak. Wogóle nie wierzę, że można ich mieć kilka.
U mnie najmocniejszą bratnią duszą okazała się przyjaciółka, a nie żaden partner. Rozumiemy się bez słów od dwudziestu lat.
A jeśli liczby u mnie i partnera zupełnie do siebie nie pasują, to już nie ma żadnej nadziei na dobry związek?
Mała aktualizacja ode mnie – odkąd zajęłam się sobą zamiast gonić za tamtą osobą, jestem dużo spokojniejsza. Liczby liczbami, ale to wewnętrzna równowaga zrobiła robotę.
Mam jeszcze pytanie o same liczby mistrzowskie – czym tak naprawdę różni się 11 od 22 i 33?
Tylko ostrożnie z przywiązywaniem się do tych liczb. Widziałem osoby, które robiły z mistrzowskiej 11 całą swoją tożsamość i potem trudno im było normalnie funkcjonować.
No dobra, zaczynam łapać. Choć i tak uważam, że to wszystko jest conajmniej skomplikowane jak na moją głowę.
Policzyłam wreszcie Drogę Życia swoją i partnera, a potem liczbę związku. Sporo mi to rozjaśniło, dziękuję wam wszystkim za cierpliwość.
Wrócę jeszcze do dnia urodzenia – czytałam, że dodaje on do Drogi Życia osobny rys. To prawda?
U mnie w relacji wychodzi 7 i pasuje – jest w tym sporo magii i takiej cichej, duchowej więzi. Czuję, że to bratnia dusza.
Aktualizacja ode mnie – pogadałem szczerze z partnerką o tych ósemkach i wyzwaniach. Poczułem ulgę, że nazwaliśmy to wprost.
A czy te inne sekwencje, na przykład 222 albo 333, też coś znaczą, czy tylko 11:11 jest „od bliźniaków”?
Przyznaję, sporo się tu nauczyłem. Choć raz jeszcze powtórzę: 11 zostawiamy jako 11 – tego napewno już nie zapomnę.
Mój wniosek z całego wątku: warto policzyć, zaciekawić się, ale nie obsesjonować. Liczby mają dodawać, a nie zabierać radość z relacji.
