Forum

Asystent AI
Liczba drogi życia
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Liczba drogi życia

Strona 1 / 2

Wpisy: 318
Moderator
Rozpoczynający temat
(@redakcja)
Połączone: 2 lata temu

Liczba drogi życia to fundament całej numerologii - pojedyncza cyfra (albo liczba mistrzowska) ukryta w dacie urodzenia, która opisuje wrodzone predyspozycje, naturalny kierunek rozwoju oraz lekcje do przepracowania w ciągu życia. Aby ją poznać, nie trzeba znać imienia ani godziny narodzin - wystarczy sama data.

Cały wpis dostępny tutaj: Liczba drogi życia


Odpowiedz
79 odpowiedzi
Wpisy: 2484
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

No dobra, próbuję policzyć to dla siebie i już się gubię. Dzień i miesiąc jakoś ogarniam, ale co zrobić z rokiem? Mam 1986 i nie wiem, czy dodaję wszystkie cyfry naraz, czy najpierw 19 i 86 osobno. Może ktoś rozpisać po ludzku?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@caroletta)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1160

@Zorka najprościej dodaj po kolei wszystkie cyfry z całej daty i tyle. Czyli z roku 1+9+8+6, do tego dzień i miesiąc, i redukujesz, aż zostanie jedna cyfra. U mnie zawsze tak liczę i wychodzi. Rok 1986 to 1+9+8+6=24, czyli 2+4=6.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Caroletta z grubsza tak, ale dorzucę jeden szczegół, bo przy niektórych datach robi różnicę. Bezpieczniej redukować osobno dzień, osobno miesiąc i osobno rok, a dopiero te trzy wyniki dodać. Dla większości dat wyjdzie to samo co przy dodawaniu wszystkiego w jednym ciągu, ale jak w grę wchodzi liczba mistrzowska, potrafi się rozjechać.


Odpowiedz
Wpisy: 1643
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Eee tam, napewno wyjdzie to samo niezależnie jak liczysz. Sam sprawdzałem na kilku datach i wogóle nie było różnicy. Te osobne redukowania to moim zdaniem komplikowanie na siłę, poprostu dodaj cyfry i masz wynik.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2426

@Dzikitaurus na kilku datach faktycznie wyjdzie to samo, ale to nie znaczy, że zawsze. Weź 29.11.1975. Osobno: dzień 29 to 2+9=11 (mistrzowska, zostawiamy), miesiąc 11 zostaje 11, rok 1975 to 1+9+7+5=22. Czyli 11+11+22=44 i dopiero teraz redukujesz do 8. A jak wrzucisz wszystko w jeden ciąg cyfra po cyfrze, gubisz po drodze te jedenastki i dwudziestkę dwójkę, i cały sens mistrzowski znika. Tu nie chodzi o komplikowanie, tylko o to, żeby nie zgubić informacji.


Odpowiedz
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1643

@Szaman no dobra, przeliczyłem Twoje 29.11.1975 jeszcze raz i najpierw mi wyszło 7. Poprostu dodałem 2+9+1+1+1+9+7+5, mam 35, czyli 3+5… aha, no jednak 8. Ale i tak twierdzę, że osobne liczenie to przerost formy nad treścią.


Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2215

@Dzikitaurus zauważ, że właśnie sam sobie udowodniłeś, o co chodziło Szamanowi. Liczyłeś ciągiem i jedenastki Ci zniknęły - wyszła goła ósemka, bez śladu po mistrzowskich. Wynik końcowy ten sam, ale informacja po drodze przepadła.


Odpowiedz
Wpisy: 1737
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Dorzucę, że dokładnie ten sam problem dotyczy liczb karmicznych. Jak w sumach pośrednich pojawia się 13, 14, 16 albo 19, a Ty zsumujesz wszystko naraz, to nawet nie zauważysz, że tam były. A to często najciekawsza część całego rozkładu.


Odpowiedz
Wpisy: 2199
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

To ja się podłączę z pytaniem, bo u mnie z daty wychodzi 11 i nie wiem, co dalej. Redukować to do 2 czy zostawić jako 11? Czytałam w tekście, że mistrzowskich się nie redukuje, ale wolę dopytać, bo głupio mi coś źle policzyć.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2140

@Leonora zostaw 11, nie redukuj. Ale w praktyce najlepiej czytać obie warstwy naraz - i jedenastkę, i dwójkę, którą ona w sobie nosi. Jedenastka daje intuicję i wizję, a dwójka pokazuje, że to wszystko działa przez relacje i wyczuwanie ludzi. Sama mam taki rozkład z dwójką pod spodem i bez tej drugiej warstwy obraz byłby niepełny.


Odpowiedz
Wpisy: 623
(@tarotka)
Połączone: 2 lata temu

Mnie zawsze ciągnęło, żeby zestawiać drogę życia z tarotem. Jak ktoś ma trójkę, od razu myślę o Cesarzowej z wielkich arkanów, bo to podobny klimat tworzenia i obfitości. Nie wiem, czy to ortodoksyjne podejście, ale mi pomaga układać sobie to w głowie.


Odpowiedz
Wpisy: 1124
(@froen)
Połączone: 2 miesiące temu

Skoro już o metodach - jest jeszcze jedna rzecz, o której tu nie padło. W systemie Dana Millmana liczy się nie tylko końcowa cyfra, ale też ta dwucyfrowa suma tuż przed redukcją. Czyli ktoś nie jest po prostu piątką, tylko np. 32/5 albo 14/5, i to są dwie różne historie, mimo że obie kończą się na pięć. Tam jest opisanych ze czterdzieści kilka takich ścieżek. Dla mnie ta pełna liczba mówi czasem więcej niż sama redukcja.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Froen znam to podejście, ale dla jasności - to już system Millmana, nie klasyczna pitagorejska numerologia. W tej klasycznej operujemy cyframi 1 - 9 plus mistrzowskie i tyle. Ten zapis z ukośnikiem i te wszystkie ścieżki to jego autorska nadbudowa. Nie mówię, że gorsza, tylko że to nie jest to samo, a ludzie potrafią je mieszać.


Odpowiedz
Wpisy: 1160
(@caroletta)
Połączone: 2 miesiące temu

Przyznam, że do dzisiaj liczyłam właśnie tym szybkim sposobem i nie miałam pojęcia, że można tak zgubić mistrzowską. Przeliczyłam teraz swoją datę osobno i wyszło mi 22, a wcześniej zawsze myślałam, że jestem czwórką. Trochę mi to przewróciło obraz samej siebie.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2484

@Caroletta a skąd w ogóle wiadomo, że coś jest tą mistrzowską? Bo ja liczę i liczę, i nie wiem, w którym momencie mam się zatrzymać, a w którym dodawać dalej.


Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1737

@Zorka prosta zasada - zatrzymujesz się tylko wtedy, kiedy w sumie wyjdzie 11, 22 albo 33. Te trzy zostawiasz w spokoju. Każdą inną liczbę dwucyfrową redukujesz dalej do jednej cyfry. Część osób dorzuca jeszcze 44, ale to już osobna dyskusja.


Odpowiedz
(@froen)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1124

@Kunia no właśnie czterdzieści cztery. Ja akurat je uznaję, bo to mistrz uzdrowiciel, bardzo konkretna i rzadka wibracja. Pomijanie go tylko dlatego, że klasyczne podręczniki kończą na 33, wydaje mi się trochę na wyrost.


Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2140

@Froen tu się nie zgodzę. Trójkąt Oświecenia to z definicji 11, 22 i 33 - trzy powtórzenia liczb głównych 1, 2 i 3. Czterdzieści cztery jest rozszerzeniem, które dorzucili dopiero niektórzy autorzy, i daleko mu do statusu tej trójki. Nie twierdzę, że 44 nic nie znaczy, ale mieszanie go do podstaw tylko myli osoby, które dopiero się tego uczą. Wolę najpierw dać komuś solidną trójkę mistrzowską, a egzotykę zostawić na później.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

Zgadzam się z tym podziałem. Jak ktoś dopiero zaczyna, niech operuje na 11, 22 i 33, bo to jest kościec systemu. Reszta to smaczki, które łatwiej docenić, jak się ma fundament.


Odpowiedz
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1643

@Bylica no dokładnie, 44 to wymysł. Z reszta 33 i tak prawie nigdy nie wychodzi jako droga życia, conajmniej ja nigdy nie widziałem nikogo z trzydziestką trójką. Te liczby są tak rzadkie, że właściwie można je pominąć.


Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2426

@Dzikitaurus rzadkie owszem, ale pominąć ich nie można. Trzydziestka trójka jako droga życia wychodzi choćby z 29.11.1910 - dzień 29 to 11, listopad to 11, rok 1910 to 1+9+1+0=11, razem 33. Policz sobie. Rzadkość to nie to samo co nieistnienie.


Odpowiedz
Wpisy: 2199
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wrócę jeszcze do czegoś z tekstu, bo mnie zaciekawiło. Jest tam, że 14 to liczba karmiczna. Ja akurat urodziłam się czternastego i teraz się zastanawiam - czy to znaczy, że mam jakiś dług karmiczny? Brzmi trochę groźnie.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@tarotka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 623

@Leonora tak, urodzenie czternastego to dług karmiczny, lekcja umiaru i panowania nad sobą. Z tego, co kojarzę, to karma do odpracowania za nadużywanie wolności kiedyś tam wcześniej. Brzmi poważnie, ale podobno da się to przejść.


Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2140

@Tarotka tylko uściślijmy, bo słowo „kara" tu wszystkich straszy. To nie kara ani wyrok, raczej obszar do przepracowania w tym życiu. Czternastka redukuje się do piątki, więc temat to wolność i ruch, ale z odpowiedzialnością - nauka korzystania ze swobody tak, żeby sobie i innym nie zrobić krzywdy. Urodzenie czternastego to jedno z miejsc, gdzie taki wątek się pokazuje, ale to zaproszenie do pracy, a nie piętno.


Odpowiedz
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1643

@Leonora i tak masz lepiej niż osoby z trzynastką, bo trzynastka to najgorsza liczba, przynosi pecha. Z reszta nie bez powodu wszyscy się jej boją, piątek trzynastego też.


Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2215

@Dzikitaurus mieszasz dwie zupełnie różne rzeczy. Przesąd o pechu trzynastki nie ma nic wspólnego z numerologią. Tu trzynastka to dług pracy, redukuje się do czwórki i mówi tyle, że trzeba wyrobić sobie wytrwałość zamiast iść na skróty. Żadnego pecha w tym nie ma.


Odpowiedz
Wpisy: 1737
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

U mnie w rodzinie kuzyn urodził się trzynastego i to chyba najbardziej pracowita osoba, jaką znam - wszystko, co ma, wychodził własnymi rękami, nic nie przyszło mu łatwo. Patrząc na niego, ten opis trzynastki jako lekcji wytrwałości akurat się sprawdza. Pech nie ma tu nic do rzeczy.


Odpowiedz
Wpisy: 2484
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

A która liczba jest w sumie najlepsza, żeby ją mieć? Pytam, bo trochę się pogubiłam w tym, co dobre, a co złe, i chciałabym wiedzieć, czy moja szóstka to dobry los.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Zorka nie ma lepszych i gorszych liczb, naprawdę. Każda ma swoje mocne strony i swój cień. Szóstka daje ciepło, odpowiedzialność i dom, ale jej cieniem bywa branie na siebie zbyt wiele i zapominanie o sobie. To nie kwestia dobrego czy złego losu, tylko tego, z czym przychodzisz i co z tym zrobisz.


Odpowiedz
(@caroletta)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1160

@Zorka kiedyś myślałam, że ósemka jest najlepsza, bo to pieniądze i sukces. A potem poznałam parę osób z ósemką i zobaczyłam, ile je kosztuje ta ciągła pogoń i odpowiedzialność. Każda liczba ma drugą stronę, tylko z zewnątrz widać głównie tę błyszczącą.


Odpowiedz
Wpisy: 1124
(@froen)
Połączone: 2 miesiące temu

Zahaczę o coś, co tu gdzieś w tle wisi. Numerologia bywa nazywana pseudonauką i z czysto naukowego punktu widzenia to prawda - nikt tego nie udowodni w laboratorium. Tylko ja nigdy nie traktowałem jej jak fizyki. Dla mnie to bardziej język do mówienia o sobie, taki sam jak archetypy czy symbolika snów. Liczba nie przewiduje przyszłości, ale dobrze nazywa to, co i tak w sobie nosimy, i czasem właśnie to nazwanie pomaga najbardziej.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2426

@Froen w dużej mierze się zgadzam, choć dorzucę, że ta tradycja jest stara i nieprzypadkowa. Pitagoras budował z liczb cały obraz świata i to od niego idzie pomysł, że za cyframi stoją drgania. Działa to jak nauka czy nie - jako lustro sprawdza się zaskakująco dobrze.


Odpowiedz
Wpisy: 1643
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

No Pitagoras to wogóle wszystko wymyślił, łącznie z liczbami mistrzowskimi. To był chyba jakiś rzymski matematyk, jak dobrze pamiętam z lekcji. Cała ta numerologia to praktycznie jego dzieło od początku do końca.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2140

@Dzikitaurus Pitagoras był grecki, nie rzymski, i żył grubo przed naszą erą. A liczby mistrzowskie w formie, w jakiej je dziś znamy, to dużo późniejszy pomysł - dorzucono je wieki po nim. Sam fundament owszem idzie od Greków, ale nie wszystko naraz.


Odpowiedz
Wpisy: 2199
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Mam jeszcze takie laickie pytanie - czy data ślubu też ma swoją liczbę drogi życia? Planuję ślub i pomyślałam, że może da się wybrać dobry termin pod tym kątem.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1737

@Leonora wydarzenie nie ma „drogi życia", bo ta dotyczy człowieka. Ale każda data ma swoją wibrację dnia, którą liczy się tak samo - sumując cyfry. Można pod to dobrać termin, jeśli chcesz, żeby klimat dnia pasował do tego, co dla Was ważne. Tylko bez przesady, bo to dodatek, a nie warunek udanego małżeństwa.


Odpowiedz
(@tarotka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 623

@Leonora ja liczyłam sobie datę przeprowadzki pod kątem wibracji dnia i wyszła mi piątka, czyli zmiana i nowy etap - akurat pasowało jak ulał. Robię tak czasem przy ważniejszych terminach, bardziej dla własnego spokoju niż z jakiejś żelaznej reguły.


Odpowiedz
Wpisy: 2215
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Skoro przewinęło się dopasowanie, to numerologia związku jest osobnym, ciekawym tematem. Zestawia się drogi życia dwóch osób i patrzy, jak ich wibracje ze sobą grają. Niektóre pary idą gładko, inne wymagają więcej pracy, ale żadna kombinacja nie jest z góry skazana. To bardziej mapa różnic niż wyrok na związek.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2484

@Seid a jak to działa w praktyce? Bo ja jestem szóstką, a mój partner chyba siódemką. To dobrze czy źle do siebie pasuje?


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Zorka nie ma par zakazanych. Szóstka i siódemka to dom i potrzeba bliskości spotkane z potrzebą samotności i własnej przestrzeni - różne tempa, ale da się je pogodzić, jeśli oboje to rozumiecie. Trudność nie znaczy, że coś jest nie tak, tylko pokazuje, gdzie się dogadywać.


Odpowiedz
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1643

@Zorka akurat masz dobrze, gorzej jakbyś trafiła na ósemkę. Jedynka z ósemką napewno się nie dogadają, to sprawdzone, dwie takie silne osoby zawsze się pozabijają.


Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2140

@Dzikitaurus „zawsze" to za mocne słowo. Znam parę, gdzie ona jest jedynką, a on ósemką, i są razem od kilkunastu lat - dwie konkretne, zdecydowane osoby, które nauczyły się dawać sobie pole. Takie generalizowanie, że ktoś „się nie dogada", robi ludziom więcej szkody niż pożytku. Liczby pokazują tendencje, a nie wyroki.


Odpowiedz
Wpisy: 1160
(@caroletta)
Połączone: 2 miesiące temu

Skoro o związkach - przeliczyłam wczoraj swoją i męża po tej poprawnej metodzie, osobno. Wyszło, że ja jestem dwudziestką dwójką, a on dziewiątką. Zupełnie inaczej to teraz czytam niż wtedy, kiedy myślałam, że jestem czwórką. Trochę żałuję, że tyle lat liczyłam to po łebkach.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@froen)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1124

@Caroletta i tu znowu widać, czemu ta pełna liczba ma znaczenie. Twoja dwudziestka dwójka to nie jest „taka mocniejsza czwórka", tylko zupełnie inny kaliber - mistrz budowniczy, który myśli o rzeczach większych niż on sam. Gdyby liczyć to ciągiem, zostałaby goła czwórka i cały ten wymiar by zniknął.


Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2426

@Froen co do samej dwudziestki dwójki masz rację i tu nie ma sporu. Z tym Twoim zapisem 32/5 dalej mi nie po drodze jak z klasyką, ale przyznaję, że logika w tym jest - ta dwucyfrowa suma faktycznie czasem dokłada smaczek. Może po prostu pochodzimy z dwóch różnych szkół i tyle.


Odpowiedz
Wpisy: 1737
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Skoro robi się głębiej, dorzucę coś, co rzadko pada na początku. W dacie urodzenia siedzą tak zwane cykle życia, powiązane z poszczególnymi częściami daty. Miesiąc opisuje pierwszą część życia, czyli młodość i kształtowanie się, dzień środkowe, najbardziej aktywne lata, a rok ostatni etap, taki czas zbierania plonów. Dlatego osobne redukowanie ma jeszcze jeden sens - każda z tych trzech liczb opowiada o innym rozdziale, a nie tylko składa się na końcowy wynik.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2199

@Kunia to brzmi sensownie, ale ja dalej jestem na etapie, gdzie nie wiem, jak w ogóle zacząć czytać swoją liczbę. Mam już tę jedenastkę policzoną, no i co teraz, gdzie szukać, co ona o mnie mówi?


Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2140

@Leonora zacznij od podstawy - przeczytaj opis dwójki, bo to ona siedzi pod Twoją jedenastką, a potem opis samej jedenastki jako tej wizyjnej, intuicyjnej warstwy. Złóż to w całość i zobacz, co się zgadza, a co nie. Dobrze działa zapisanie sobie kilku zdań i wracanie do nich po czasie - często to, co najpierw wydaje się nietrafione, po paru tygodniach zaczyna pasować.


Odpowiedz
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1643

@Bylica dzięki, tylko jeszcze jedno mnie męczy. Z roku biorę chyba tylko dwie ostatnie cyfry, nie? Czyli z 1986 liczę poprostu 8+6. Tak mnie kiedyś ktoś uczył, że stulecie się pomija.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Dzikitaurus nie, bierzesz wszystkie cztery cyfry roku. 1986 to 1+9+8+6=24, czyli 6, a nie 8+6=14, czyli 5. Ucięcie stulecia i liczenie tylko z dwóch ostatnich cyfr potrafi dać zupełnie inną drogę życia. To jeden z częstszych błędów w ogóle.


Odpowiedz
Wpisy: 2215
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

To akurat klasyk - ucięcie „19" czy „20" z roku zmienia wynik o całe niebo. Cała data się liczy, od pierwszej do ostatniej cyfry, bez skracania na własną rękę. Widziałem, jak ktoś przez to chodził pół życia przekonany, że jest inną liczbą, niż jest.


Odpowiedz
Wpisy: 623
(@tarotka)
Połączone: 2 lata temu

Trochę z innej beczki, ale ostatnio non stop widuję 11:11 na zegarze i to mnie w ogóle naprowadziło na całą tę numerologię. Zastanawiam się, czy to ma związek z liczbą drogi życia, czy to zupełnie osobna bajka.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1737

@Tarotka to dwie różne rzeczy. Powtarzające się liczby na zegarze, te „anielskie", to bardziej sygnały na bieżąco, takie mrugnięcie z zewnątrz. Liczba drogi życia jest stała i wynika z daty urodzenia. Mogą się tematycznie zazębiać, ale nie myl jednego z drugim, bo to inny porządek.


Odpowiedz
Wpisy: 2484
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

A jak mi się moja liczba nie podoba i nie zgadzam się z tym opisem, to da się z tym coś zrobić? Czy jestem na to skazana do końca życia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2140

@Zorka liczba opisuje tendencje, z którymi przychodzisz, a nie klatkę, w której musisz siedzieć. Pokazuje, co przychodzi Ci łatwo i gdzie masz naturalne ciągoty, ale to, co z tym zrobisz, zależy od Ciebie. Połowa pracy nad sobą polega właśnie na świadomym balansowaniu cienia własnej liczby.


Odpowiedz
Wpisy: 1124
(@froen)
Połączone: 2 miesiące temu

Dorzucę, że dla mnie ta liczba to punkt startu, a nie meta. Pokazuje wyposażenie, z jakim wchodzisz w życie, ale kierunek i tak wybierasz sam. Gdyby data urodzenia wszystko przesądzała, nie byłoby sensu nad sobą pracować, a przecież widać, że ludzie się zmieniają.


Odpowiedz
Wpisy: 1643
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

No to dla testu policzyłem znajomą, w sumie wyszło jej 22, więc dla porządku zredukowałem to dalej do 4 i mówię jej, że jest czwórką. Chciałem tylko wziąść pewność, że dobrze robię.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2426

@Dzikitaurus i tu właśnie błąd - 22 to liczba mistrzowska, jej się nie redukuje. Twoja znajoma jest dwudziestką dwójką, nie czwórką. Ledwie kilka postów temu o tym była mowa, a Ty od razu ją „spłaszczyłeś". Zostaw 22 w spokoju.


Odpowiedz
(@caroletta)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1160

@Dzikitaurus spokojnie, sama dokładnie tak robiłam przez lata, zanim mi to ktoś wytknął. Łatwo wpaść w odruch redukowania wszystkiego do końca. Teraz pilnuję się przy każdej dwucyfrowej, czy to czasem nie 11, 22 albo 33.


Odpowiedz
Wpisy: 2584
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Przy okazji warto zaznaczyć jedno, żeby nikomu się nie pomyliło - droga życia to dopiero jedna z liczb w całym rozkładzie. Jest jeszcze liczba ekspresji, liczona z imienia i nazwiska, oraz dążenia duszy z samych samogłosek. Pełny portret to dopiero zestawienie kilku z nich. Sama droga życia daje świetny start, ale nie zamyka tematu.


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2199

@Hellan czyli imię też się liczy? Myślałam, że wystarczy data. To jak to jest - bardziej liczy się to, z czym się urodziłam, czy to, jak mam na imię?


Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1737

@Leonora data jest podstawą i jej nie zmienisz, więc to ona pokazuje wrodzony rdzeń. Imię i nazwisko dokładają drugą warstwę - liczbę ekspresji, którą wylicza się z liter zamienionych na cyfry. Nie konkurują ze sobą, tylko się uzupełniają. Najpierw ogarnij datę, imię potem.


Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2215

@Leonora żeby było jasne, jak to z imieniem działa - każdej literze przypisuje się liczbę, A to 1, B to 2 i tak dalej, potem się je sumuje i redukuje jak datę. Tyle że to dość głęboka nora, można w niej spędzić długie wieczory. Na start spokojnie wystarczy Ci sama data.


Odpowiedz
(@tarotka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 623

@Seid u mnie akurat z imieniem zawsze był kłopot przez polskie litery. Nie wiedziałam, co zrobić z „ą" i „ę", czy traktować je jak a i e, czy dać im osobną wartość. Liczyłam to chyba na trzy sposoby i za każdym razem wychodziło inaczej.


Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2140

@Tarotka i tu nie ma jednej świętej zasady, różne szkoły robią to różnie. Najczęściej polskie znaki sprowadza się do litery podstawowej, czyli „ą" liczysz jak a, „ż" jak z. Ale spotkałam też podejście, gdzie ogonki dostają własną wartość. Najważniejsze, żeby raz wybrać jeden klucz i się go trzymać, a nie mieszać przy każdym liczeniu.


Odpowiedz
(@froen)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1124

@Bylica właśnie dlatego ja przy imionach wolę system chaldejski od pitagorejskiego. Inaczej przypisuje litery do cyfr i moim zdaniem subtelniej oddaje brzmienie. Z datą zostaję przy klasyce, ale z imieniem chaldejski daje mi sensowniejsze wyniki. To kolejny przykład, że „jedynej słusznej metody" tu nie ma.


Odpowiedz
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1643

@Froen przecież chaldejski to to samo co pitagorejski, tylko inna nazwa. Narazie nie widziałem, żeby cokolwiek się tam różniło, litery są chyba poukładane identycznie.


Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2426

@Dzikitaurus to dwa różne systemy z zupełnie innym przypisaniem liter. W pitagorejskim idzie po kolei A=1 do I=9, a chaldejski układa to inaczej i w ogóle nie używa ósemki tak samo. Wyniki potrafią się rozjechać, więc to nie jest jedno i to samo pod dwiema nazwami.


Odpowiedz
Wpisy: 2484
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Trochę się tego wszystkiego narobiło i już nie wiem, w co najpierw się wgryźć. Jakby ktoś miał mi wskazać jedną liczbę, od której mam zacząć, to którą?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Zorka zacznij od drogi życia i tyle, reszta poczeka. To jest ta jedna liczba, która daje najwięcej na start. Jak się z nią oswoisz, sama z ciekawości sięgniesz po imię i kolejne rzeczy. Nie próbuj ogarnąć wszystkiego naraz.


Odpowiedz
Wpisy: 1160
(@caroletta)
Połączone: 2 miesiące temu

Ja przez ten tydzień przeliczyłam chyba całą rodzinę i połowę znajomych, totalnie mnie to wciągnęło. Najśmieszniejsze, że u rodzeństwa wyszły zupełnie inne liczby, choć niby ten sam dom i wychowanie. Daty robią swoje.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1737

@Caroletta tylko ostrożnie z liczeniem wszystkich dookoła i przyklejaniem im łatek po jednej liczbie. Łatwo wtedy wpaść w szufladkowanie ludzi, a droga życia to dopiero zarys, nie cały człowiek. Fajna zabawa, ale lepiej z nią lekko niż diagnozować nią pół rodziny.


Odpowiedz
Wpisy: 1643
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

No ale przyznajcie, że osoby z liczbami mistrzowskimi mają conajmniej trochę lepiej. Taka mistrzowska zawsze jest silniejsza i bardziej szczęśliwa od zwykłej cyfry, to chyba oczywiste.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2140

@Dzikitaurus akurat nie jest oczywiste, bo to mit. Mistrzowska to nie „lepsza", to przede wszystkim trudniejsza. Idzie z nią większy potencjał, ale też większe obciążenie i częste poczucie, że trzeba dokonać czegoś wyjątkowego - niemało takich osób się tym po prostu męczy. Łatwiej bywa właśnie ze „zwykłą" cyfrą, bez tego ciągłego napięcia.


Odpowiedz
Wpisy: 1124
(@froen)
Połączone: 2 miesiące temu

Skoro tylu z Was liczy w tych dniach swoje daty, to wrzućcie może swoje sumy pośrednie, nie tylko końcowy wynik. Ciekaw jestem, u ilu osób gdzieś po drodze siedzi schowana liczba karmiczna, o której wcześniej nie miały pojęcia. Często to właśnie tam jest najwięcej do odkrycia.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@tarotka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 623

@Froen u mnie w sumach wyszło po drodze 16, więc chyba mam tę karmiczną siódemkę z ego do przepracowania. Trochę mnie to zastanowiło, bo akurat z pokorą bywa u mnie różnie. Ktoś jeszcze sprawdzał swoje sumy pośrednie?


Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2199

@Froen sprawdziłam jeszcze raz i u mnie gdzieś w środku wyskakuje 19. Co to dla mnie oznacza? Bo do tej pojedynczej cyfry jakoś się przyzwyczaiłam, a o tej dziewiętnastce nie mam pojęcia.


Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2215

@Leonora w skrócie - dziewiętnastka redukuje się do jedynki i mówi o nauce samodzielności, ale takiej, żeby przy okazji nie odcinać się od ludzi. Lekcja brzmi mniej więcej: stań na własnych nogach, ale nie zostawaj z tym sam. To temat na dłuższą rozmowę, chętnie rozwinę, jak będziesz chciała wejść głębiej.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: