Przepraszam, że znowu pewnie powiem coś naiwnego, ale czy to nie jest trochę tak, że niezależnie od tego, czy piszesz "chcę X" czy "uwalniam się od Y", podświadomość i tak wie, o co chodzi? Bo intencja jest ta sama, tylko inaczej ubrana w słowa.
Szczerze - nie za bardzo. Wzięłam gotowe nagranie z internetu, coś w stylu "uzdrawianie emocjonalne i wewnętrzny spokój". Myślałam, że skoro dotyczy uzdrawiania, to musi być bezpieczne. Teraz widzę, że to było trochę naiwne z mojej strony.
Bardzo możliwe. Czakra serca aktywowana rano, a wieczorem nagranie wchodzące w trybie półsnu - to mogło nakładać się na siebie. Nie mówię, że to na pewno błąd, ale pytanie brzmi - czy między ranną pracą a wieczorną sesją robiłaś cokolwiek, żeby się "zamknąć"? Jakiś rytuał zakończenia, uziemienie?
Ja nawet nie wiedziałam, że trzeba się "zamykać" po takich praktykach. Myślałam, że po prostu wracasz do codziennych zajęć i tyle. To jest coś, czego powinno się uczyć na początku?
A jak właściwie wygląda takie uziemienie? Pytam, bo słyszałem o tym różne rzeczy - jedni mówią o wizualizacji korzeni, inni o jedzeniu po medytacji, inni o po prostu chodzeniu boso. Czy jest jakaś metoda lepsza przy pracy z traumą, czy to bez różnicy?
Intensywne sny przy kamieniu, który leży przez dłuższy czas przy łóżku podczas emocjonalnej pracy - to niekoniecznie zbieg okoliczności. Ale też nie czas teraz wchodzić głęboko w temat kryształów, bo to inny wątek. Chcę wrócić do sedna - Kamilka51, mam pytanie: kiedy to wszystko się działo i gdy czułaś to napięcie w klatce, to czy po takich sesjach wstawałaś rano z poczuciem ulgi, czy raczej z poczuciem, że coś zostało niedokończone?
Słucham tej całej rozmowy od jakiegoś czasu i mam pytanie podstawowe, bo trochę się gubię. Czy to znaczy, że w ogóle nie powinno się robić afirmacji ani nagrań, jeśli ma się jakąś przeszłą traumę? Czy chodzi o konkretny sposób robienia tego?
Nie o zakaz chodzi. Chodzi o to, żeby nie wchodzić w coś intesywnego bez wiedzy, jak z tego wyjść. To tak jak z rytualnym kręgiem - można go nie zamknąć przez niewiedzę i nic się nie stanie, ale można też trafić na moment, kiedy ta niewiedzą staje się problemem. Afirmacje przy traumie nie są złe same w sobie, ale potrzebują jakiegoś rusztowania wokół.
