Ostatnio wróciłem do regularnej praktyki po dłuższej przerwie i zacząłem eksperymentować z medytacją z otwartymi oczami. Szczerze mówiąc, byłem sceptyczny, bo przez lata robiłem wszystko z zamkniętymi oczami i wydawało mi się, że to jedyna słuszna droga. Ale po kilku tygodniach z otwartymi oczami muszę przyznać, że coś się zmieniło w jakości uwagi. Mniej dryfuję w myślach, bo wzrok mnie trochę zakotwicza. Ciekawi mnie, czy ktoś inny to testował i co z tego wyciągnął. Bo czytam sprzeczne rzeczy w różnych miejscach i wolę posłuchać kogoś, kto to faktycznie praktykował.
Próbowałem kilka razy z otwartymi oczami i za każdym razem mi nie wychodziło. Nie mogłem przestać patrzeć na różne rzeczy w pokoju, wzrok mi uciekał i w ogóle nie potrafiłem się skupić. Może robiłem coś nie tak? Na co właściwie powinno się patrzeć, żeby to miało sens?
Ja mam inne doświadczenie niż Zenek i ciekawi mnie, czy to kwestia indywidualna. Medytacja z otwartymi oczami działa u mnie świetnie przy chodzeniu albo przy świecy, ale kiedy siedzę nieruchomo i mam oczy otwarte, to mój umysł zaczyna szukać bodźców i jest gorzej niż przy zamkniętych. Czy ktoś zauważył, że metoda działa inaczej w zależności od tego, czy się jest wzrokowcem czy słuchowcem?
Szczerze to nie do końca rozumiem, po co w ogóle otwierać oczy podczas medytacji. Nie chodzi właśnie o to, żeby odciąć się od bodźców zewnętrznych? Jeśli widzę pokój, to jestem w pokoju, a nie 'wewnątrz'. Ktoś może mi wyjaśnić logikę za tym? Pytam serio, nie ironicznie.
A czy ta senność z zamkniętymi oczami to jest problem, który można jakoś przezwyciężyć? Bo mnie też to dotyczy, szczególnie wieczorem zasypiam w trakcie i nie wiem, czy powinienem zmieniać porę praktyki, czy może właśnie spróbować z otwartymi oczami jako rozwiązanie.
Ja dopiero zaczynam z medytacją i właśnie z senności jest mój największy problem! Zenek, czy mógłbyś powiedzieć, ile mniej więcej zajmuje wypracowanie tej 'miękkości wzroku', o której pisałeś? Bo próbowałam raz z otwartymi oczami i naprawdę nie wiedziałam, gdzie patrzeć i po chwili zrezygnowałam. Ale teraz mam ochotę spróbować jeszcze raz po tym, co napisałeś 🙂
Przepraszam że wchodzę, ale mam pytanie trochę z boku. Medytacja z otwrartymi oczami to jest to samo co trataka? Słyszałam o tratace i że to się robi na ogień albo świecę i że to ćwiczenie koncetracji, ale nie wiedziałam że można i bez świecy. Czy to ta sama technika czy jednak coś innego?
Wracając do tego, co pisała Lonia o wzrokowcach, chciałam dopytać: czy ktoś próbował medytować z otwartymi oczami na zewnątrz, w naturze? Bo ja kilka razy robiłam to w ogrodzie i miałam poczucie, że jest zupełnie inaczej niż w zamkniętym pomieszczeniu. Ruchy liści, zmienne światło, to bardziej angażowało uwagę niż mnie wyciszało. Czy to błąd warunków, czy może po prostu nie ta technika dla mnie?
Czytam ten wątek z zaciekawieniem bo w ogóle nie medytuję, ale zastanawiam się nad jedną rzeczą. Czy medytacja z otwartymi oczami nie jest zwykłym gapieniem się w przestrzeń, co robi każdy, kto się zamyśla w autobusie? Bo mam wrażenie, że opisujecie coś, co mi się przydarza przypadkowo i nie wiem, czy tamte chwile coś mi dały poza chwilowym oderwaniem.
A mi się zdazrało że medytowałam z oczami zamkniętymii i zaczęłam widzieć różne obrazy, kolory, raz coś jakby twarz. To jest normalne? Zastanawiam się czy właśnie przez to że miałam zamknięte oczy i czy z otwartymi by się to nie pojawiło. Czy to jest coś duchowego czy po prostu mózg?
Nigdy nie próbowałam z otwartymi oczami, ale ta rozmowa mnie zastanawia. Czy ta metoda polecana jest też dla osób, które mają problem z lękiem? Gdzieś czytałam, że przy pewnych zaburzeniach lękowych zamknięcie oczu może być trudne i że otwarte oczy mogą pomagać. Ale nie wiem, czy to prawda, czy coś, co ktoś wymyślił.
Czytam to od jakiegoś czasu i mam jedno zastrzeżenie do tego wątku. Mówicie dużo o tym, co jest 'lepsze' albo 'efektywniejsze', jakby medytacja to był sport, gdzie można zmierzyć wyniki. Efektywniejsze w stosunku do czego konkretnie? Bo jeśli ktoś zasypia przy zamkniętych oczach, to może po prostu potrzebuje spać, a nie kolejnej techniki.
No właśnie, 'dla kogo i do czego', to już brzmi sensownie. Ale mechanizm obronny przed głębszą pracą to jest mocna teza. Skąd taki wniosek? Bo z równym prawdopodobieństwem można powiedzieć, że po prostu człowiek jest zmęczony albo że medytacja po prostu działa relaksująco i naturalnie prowadzi ku senności. Nie każde zasypianie musi być czymś, co trzeba 'przezwyciężyć'.
To co mówi Nekromanta trochę mi ulżyło, bo zaczynałem myśleć, że z moim zasypianiem to jest jakiś poważny problem do naprawienia. Ale Zenek, to co powiedziałeś o mechanizmie obronnym też mnie zastanawia. Jak miałbym odróżnić, czy zasypiam bo jestem zmęczony, czy dlatego że mój umysł 'ucieka'?
Właśnie, a wracając do tematu otwartych oczu, chciałam się dopytać o tę praktykę na zewnątrz, bo mój poprzedni post trochę urwał się w połowie. Lonia pisała, że zen zakłada siedzenie twarzą do ściany, żeby ograniczyć bodźce. Ale czy to oznacza, że medytacja w naturze z otwartymi oczami to z założenia 'gorsza' praktyka, czy po prostu inna, do innych celów?
A właśnie, bo słucham tej rozmowy i mam wrażenie, że co chwilę pojawia się nowe pojęcie. Najpierw medytacja, potem uważność, potem mindfulness, potem vipassana, zen. Czy to są różne nazwy tego samego, czy naprawdę różne rzeczy? Bo jako obserwator z zewnątrz trochę się gubię.
To ja też mam pytanko bo się trochę gubie. Ta trataka o której pisałam wcześniej, i którą Seraphina wytłumaczyła, to ona jest z jakiejś konkretnej tradicji? Bo jak tak siada się i patrzy na świecę to brzmi trochę jak coś co można zobaczyć w filmach o magii i nie wiedziałam, że to jest tez medytacja w jakimś sensie.
Och, dziękuję Seraphina za to wyjaśnienie, sama też o tym nie wiedziałam! A mam pytanie do Zenka, bo ostatnio próbowałam tej medytacji z otwartymi oczami zgodnie z tym, co pisał, i coś mi chodzi po głowie. Mam wrażenie, że jak długo utrzymuję to miękkie spojrzenie, to zaczyna mi się trochę 'pływać' przed oczami, takie delikatne rozmycie. Czy to normalne, czy robię coś nie tak?
Chyba z kilka minut, potem zaczęłam się zastanawiać, czy dobrze to robię i moment minął. Ale to, co napisałeś, bardzo mnie uspokaja, dziękuję! To znaczy, że mogę po prostu ufać temu procesowi i nie analizować w trakcie?
A propos tego rozmycia, to mi przypomniałam sobie, że jak kiedyś wpatrywałam się przez dłuzszy czas w lustro przy słabym oswietleniu, to twarz mi się zaczęła 'zmieniać' i to było niesamowite ale troche straszne. To jest podobny mechnizm czy coś innego? Pytam bo nie wiem czy to ma związek z tym o czym mówi Zenek.
Hmm, ale to trochę ciekawe, co mówi Nekromanta, bo wychodzi na to, że część 'duchowych' doświadczeń podczas medytacji może mieć czysto fizyczne wyjaśnienie. Zenek, czy to znaczy, że te hipnagogiczne obrazy, które opisywałeś wcześniej, też są 'tylko' neurologią? I czy to w ogóle zmniejsza ich wartość dla praktyki?
Ale to jest właśnie to, co mnie zawsze trochę irytuje w tych dyskusjach. Zaczynamy od konkretnego tematu, czyli medytacja z otwartymi oczami kontra zamkniętymi, a kończymy na filozofii świadomości. Miłość i biochemia to trochę inna para kaloszy. Hipnagogiczne obrazy albo mają jakiś wpływ na praktykę, albo nie. Co z nimi robisz w kontekście medytacji z otwartymi oczami, bo przy otwartych oczach chyba ich nie ma?
Właśnie, to mi też chodzi po głowie po tym, co napisał Nekromanta. Przy otwartych oczach nie wchodzę w ten stan półsnu, więc te obrazy pewnie nie pojawiają się tak samo. Czy to znaczy, że medytacja z otwartymi oczami omija jakiś cały obszar doświadczeń, który jest dostępny przy zamkniętych?
O, właśnie o to chciałam pytać dalej, bo sama to poczułam. Zenek, czy ta 'wizualna przestronność' to jest cel sam w sobie, czy raczej znak, że coś innego zaczyna się dziać? Bo jak to poczułam, to miałam wrażenie, że to trochę jak otwarcie drzwi, ale nie wiedziałam, co jest za nimi.
Czytam to i powiem szczerze, kompletnie nie rozumiem tego 'miękkiego spojrzenia'. Czy to jest jakiś konkretny opis anatomiczny, czy metafora? Bo jak próbuję wyobrazić sobie 'miękkie patrzenie', to nie wiem, co właściwie mam robić z oczami.
Dobra, spróbowałem i chyba coś rozumiem. Czyli to jakby wzrok jest, ale nie pracuje aktywnie. Ale to wtedy nie jest bardziej usypiające niż siedzenie z zamkniętymi oczami? Bo mi chwilowo zrobiło się trochę sennie.
Ja też miałam to uczucie senności przy przymrużeniu oczu! Ale mam pytanko, czy to miękkie spojzrenie można ćwiczyć np w tramwaju czy w kolejce, tak żeby nikt nie widział że medytuje? Bo nie zawsze mam czas żeby siadać i medetować normalnie.
