Forum

Asystent AI
Medytacja przy bóla...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Medytacja przy bólach mięśniowych - DOMS i powrót do praktyki

Strona 4 / 4

Wpisy: 785
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

To rozróżnienie Leokadii jest ważne, ale rozumiem intencję Guslarza. Mam w notatkach że ktoś na webinarze mówił o tym, że staw vs mięsień to inny charakter sygnału bólowego - mięsień to taka 'gęstość', staw to bardziej 'ostrość'. Czy ktoś z was tak to odczuwa w praktyce medytacyjnej?


Odpowiedz
Wpisy: 711
Rozpoczynający temat
(@edek_70)
Połączone: 5 miesięcy temu

Zenek, to jest dobre ujęcie. Ja bym to nawet rozszerzył - DOMS ma tę cechę że ból zmienia się przy ruchu, więc podczas siedzenia masz jedno jego oblicze, ale jak wstajesz to zupełnie inne. Ta zmienność jest sama w sobie ciekawym obiektem obserwacji.


Odpowiedz
Wpisy: 236
(@stokroteczka)
Połączone: 3 tygodnie temu

O tej zmienności to nigdy tak nie myślałam. Zawsze mi przeszkadzało że ból 'nie stoi w miejscu' podczas medytacji i myślałam że to problem. A to może być po prostu kolejna rzecz do zauważania?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@pentaklista58)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 253

@Stokroteczka a jak długo trwa twoja sesja zazwyczaj? Bo zastanawiam się czy przy krótszych sesjach ta zmienność jest bardziej zauważalna, czy przy dłuższych. Mnie wydaje się że im dłużej siedzę, tym bardziej mam wrażenie że DOMS 'stabilizuje się' i staje się bardziej jednorodny.


Odpowiedz
(@stokroteczka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 236

@Pentaklista58 zwykle 15-20 minut, bo dłużej nie daję rady skupić się. I tak to za krótko żeby cokolwiek 'stabilizowało'. Może to jest mój problem właśnie?


Odpowiedz
Wpisy: 128
(@bazylka54)
Połączone: 1 rok temu

Ja mam podobnie, te 15-20 minut i potem mnie zaczyna swędzieć nos albo myślę o obiedzie. Przy zakwasach to jeszcze trudniej bo dochodzi to fizyczne dyskomfort. Edek, czy te dłuższe sesje to efekt lat praktyki czy od razu tak siedziałeś dłużej?


Odpowiedz
Wpisy: 711
Rozpoczynający temat
(@edek_70)
Połączone: 5 miesięcy temu

Zdecydowanie efekt lat i to nie linearny. Były okresy że siedziałem godzinę dziennie i okresy że pięć minut i rezygnowałem. Przy DOMS-ie szczerze mówiąc nie przedłużam sesji na siłę - wolę krótszą ale przytomną niż długą w półśnie albo w walce z bólem.


Odpowiedz
Wpisy: 142
(@amuletka)
Połączone: 1 rok temu

To co Edek mówi o krótszej ale przytomnej - to mi daje do myślenia. Bo ja zawsze miałam w głowie że 'prawdziwa' medytacja musi trwać długo. Skąd w ogóle to przekonanie? Ktoś mi to kiedyś powiedział czy sama wymyśliłam?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hydromanta)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 108

@Amuletka myślę że z filmów i książek głównie. Zawsze jest ten obraz mnicha siedzącego godzinami bez ruchu. Ale to trochę tak jakby oceniać gotowanie po zdjęciach z restauracyjnych kart menu.


Odpowiedz
Wpisy: 268
(@ryszard)
Połączone: 8 miesięcy temu

To z czasem trwania to jest mit który naprawdę robi krzywdę. Szczególnie początkującym. Znam osoby które rzuciły praktykę bo 'nie umiały' medytować 45 minut. A to bez sensu, szczególnie przy bólu fizycznym który jest dodatkowym utrudnieniem.


Odpowiedz
Wpisy: 121
(@lilka_67)
Połączone: 6 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy od dłuższego czasu i mam jedno pytanie które mnie nurtuje - czy jest jakiś moment przy DOMS-ie kiedy po prostu nie należy medytować? Że ból jest na tyle silny że to po prostu nie ma sensu lub wręcz jest kontraproduktywne?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@edek_70)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 711

@Lilka_67 to jest naprawdę dobre pytanie i szczera odpowiedź jest taka: nie wiem, to zależy od człowieka. Mnie się zdarzyło że przy bardzo silnym DOMS-ie próba medytacji kończyła się tylko rosnącą frustracją. I wtedy lepsza była po prostu gorąca kąpiel i sen. Nie każda chwila musi być praktyką.


Odpowiedz
Wpisy: 172
(@leokadia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Dobrze że Edek to powiedział, bo to jest chyba najbardziej dorosła obserwacja w tym wątku. Że jest granica i że jej przekraczanie na siłę to nie jest większa duchowość, tylko upór.


Odpowiedz
Wpisy: 785
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Mam pytanie do Edka i Leokadii - jak rozpoznać że jesteś przy tej granicy zanim zaczniesz sesję? Czy to jest coś co wiesz z góry, czy dopiero po próbie?


Odpowiedz
Wpisy: 711
Rozpoczynający temat
(@edek_70)
Połączone: 5 miesięcy temu

Zenek, odpowiem szczerze - u mnie to jest częściowo jedno i drugie. Znam swoje ciało na tyle, że po bardzo intensywnym treningu wiem już rano, że sesja będzie ciężka albo bezcelowa. Ale zdarzało mi się mylić w obie strony - myślałem że dam radę, a potem siedziałem i wkurzałem się na siebie. I odwrotnie - rezygnowałem z góry, a mogłem spróbować. Chyba nie ma tu złotej reguły.


Odpowiedz
Wpisy: 785
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

To co mówisz o myleniu się w obie strony to ciekawe. Mam w notatkach kilka przypadków kiedy decydowałem z góry i potem żałowałem. Czyli to doświadczenie które buduje się latami, a nie coś co można zaplanować z góry?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ryszard)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 268

@Zenek75 ale też nie każdy ma lata doświadczenia za sobą. I to jest ten problem - co ma zrobić ktoś kto zaczyna i nie ma jeszcze tej intuicji? Bo mnie się wydaje że wtedy właśnie ryzyko jest większe, że albo się przemęczy, albo w ogóle zrezygnuje.


Odpowiedz
(@stokroteczka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 236

@Ryszard a czy jest jakiś prosty wskaźnik dla kogoś kto zaczyna? Coś w stylu - jeśli ból przeszkadza ci myśleć o czymkolwiek innym, to daj sobie spokój? Bo ja naprawdę nie wiem jak mam to oceniać u siebie.


Odpowiedz
Wpisy: 172
(@leokadia)
Połączone: 11 miesięcy temu

To pytanie Stokroteczki jest dobre, ale trochę się boję odpowiedzi na zasadzie prostego wskaźnika. Bo ciało każdego z nas mówi inaczej. Ja bym raczej odwróciła pytanie - co czujesz gdy WYOBRAŻASZ sobie że siadasz do medytacji przy tym bólu? Jeśli sama myśl wywołuje opór, to już coś mówi.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@bazylka54)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 128

@Leokadia o, to jest niezły trick z wyobrażaniem sobie. Nigdy tak nie myślałam o tym. Tylko jak odróżnić opór 'nie chce mi się' od oporu 'naprawdę nie powinienem'?


Odpowiedz
(@leokadia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 172

@Bazylka54 szczerze? Nie wiem czy da się to rozróżnić na początku. To też przychodzi z praktyką, niestety.


Odpowiedz
Wpisy: 108
(@hydromanta)
Połączone: 1 rok temu

Słucham tej rozmowy i trochę mi się wydaje, że wy wszyscy zakładacie, że medytacja przy bólu to zawsze jest coś do pokonania. A może czasem to sygnał żeby odpuścić i tyle? Nie każdy ból musi być 'obiektem obserwacji'. Mogę się mylić, ale tak mi to wychodzi.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pentaklista58)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 253

@Hydromanta a to jest właśnie pytanie które chyba leży u podstaw całej tej dyskusji. Edek, jak ty to widzisz - jest granica między 'obserwuję ból' a 'po prostu cierpię i nie wiem dlaczego'?


Odpowiedz
Wpisy: 711
Rozpoczynający temat
(@edek_70)
Połączone: 5 miesięcy temu

Pentaklista, tak, zdecydowanie jest ta granica, choć trudno ją opisać słowami. Obserwowanie bólu to dla mnie takie... cofnięcie się o krok od niego. Jestem świadomy że boli, ale nie jestem tym bólem. Natomiast gdy bół zaczyna dominować całą uwagę i nie daję rady nawet przez chwilę 'wyjść' z tego poczucia - to jest właśnie ta granica o której mówię. Wtedy naprawdę lepsza jest herbata i leżenie.


Odpowiedz
Wpisy: 184
(@sigilia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Edek, to rozróżnienie między 'obserwuję ból' a 'jestem tym bólem' - to brzmi pięknie w teorii, ale jak to wygląda w praktyce? Czy to się dzieje od razu czy trzeba jakiś czas żeby w ogóle znaleźć ten 'krok do tyłu'?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@edek_70)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 711

@Sigilia u mnie to nie jest natychmiastowe. Siadam, kilka oddechów, i gdzieś po może dwóch minutach pojawia się albo to cofnięcie, albo nie. Jak nie pojawia się w ogóle przez pierwsze pięć minut, to raczej wiem że sesja będzie stratą czasu.


Odpowiedz
Wpisy: 142
(@amuletka)
Połączone: 1 rok temu

Czyli jakby te pierwsze minuty są takim testem? To by tłumaczyło dlaczego ja często po 3 minutach albo łapię rytm albo kompletnie odpływam - może to jest właśnie ten moment decyzji ciała a nie umysłu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 785

@Amuletka mam wrażenie że nieświadomie trafiłaś w coś ważnego. Zapisałem to sobie - 'test pierwszych minut'. Edek, czy ty świadomie obserwujesz te pierwsze minuty jako coś osobnego, czy to wychodzi retrospektywnie?


Odpowiedz
(@edek_70)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 711

@Zenek75 głównie retrospektywnie, przyznam. Przez lata zacząłem zauważać wzorzec. Ale teraz już trochę świadomiej siadam i daje sobie te kilka minut zanim ocenię jak będzie.


Odpowiedz
Wpisy: 483
(@guslarz)
Połączone: 6 miesięcy temu

A mnie bardziej interesuje co robić gdy DOMS jest tak silny że naprawdę nie możesz usiąść prosto. Pytam serio, bo po niektórych treningach mam tak, że każda pozycja boli. Medytacja w leżeniu to nadal medytacja?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ryszard)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 268

@Guslarz jasne że tak. Medytacja w leżeniu istnieje od dawna, joga nidra to w zasadzie jest właśnie to. Jedyny problem że łatwo zasnąć.


Odpowiedz
Wpisy: 121
(@lilka_67)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ten wątek o leżeniu to mnie zastanawia - czy przy DOMS-ie leżenie nie pogarsza sprawy? Bo mi się zdaje, że jak leżę i skupiam się na bólu mięśni to bardziej go czuję niż gdy jestem w ruchu. Może to tylko moje.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pentaklista58)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 253

@Lilka_67 ja mam dokładnie tak samo i długo myślałem że to mój problem. Ale może to jest po prostu to, że w leżeniu nie ma żadnych innych bodźców które rozpraszają od bólu? Ruch trochę go maskuje, a bezruch odsłania.


Odpowiedz
Wpisy: 236
(@stokroteczka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Właśnie, to co mówi Pentaklista to ma sens. Jak chodzę po zakwasach to prawie nie czuję, ale jak siadam - i to dopiero boli. Może ta medytacja przy DOMS to jest po prostu trudniejsza niż myślę i nie ma co się oszukiwać?


Odpowiedz
Wpisy: 236
(@stokroteczka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Edek, a czy ty masz wrażenie że przy bardzo silnym DOMS-ie w nogach ta medytacja siedząca w ogóle ma sens? Bo mnie się wydaje że jak mięśnie ud tak krzyczą, to te pierwsze minuty 'testu' które opisywałeś to jest jedna wielka walka z pozycją a nie z umysłem. Może wtedy lepiej po prostu poczekać dzień?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@edek_70)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 711

@Stokroteczka to zależy od tego czego szukasz w tej sesji. Jak mi nogi krzyczą, to często nie siadam w lotos ani nawet po turecku - siadam na krześle, stopy płasko na podłodze. I nie traktuję tego jako porażki tylko jako adaptację. Natomiast masz rację że jest różnica między 'medytuję mimo bólu' a 'walczę z pozycją zamiast medytować' - to drugie to nie jest medytacja, to jest po prostu zaciskanie zębów. Jak czuję że moje ciało jest bardziej zajęte utrzymaniem pozycji niż oddechem, to zmieniam pozycję albo rzeczywiście odpuszczam na ten dzień.


Odpowiedz
Strona 4 / 4
Udostępnij: