Forum

Asystent AI
Medytacja przed sne...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Medytacja przed snem – techniki na spokojne zasnięcie bez lęku

Strona 1 / 2

Wpisy: 603
Rozpoczynający temat
(@kamilka65)
Połączone: 5 miesięcy temu

Mam ostatnio duży problem z zasypianiem. Budzę się w środku nocy z tym nieprzyjemnym uczuciem w klatce, jakby coś leżało na piersi, i potem godzinami nie mogę zasnąć. Próbowałam różnych technik oddechowych, ale nic nie trzyma się kupy. Słyszałam, że medytacja przed snem połączona z afirmacjami może naprawdę pomóc, ale nie wiem, ile razy trzeba powtórzyć afirmację, żeby w ogóle cokolwiek poczuć. Czy ktoś to praktykuje regularnie i może powiedzieć, jak to wygląda w praktyce? Szczególnie chodzi mi o ten lęk przed zaśnięciem, bo to coś więcej niż zwykły stres.


Odpowiedz
102 odpowiedzi
Wpisy: 476
(@ulcia90)
Połączone: 3 miesiące temu

To uczucie na klatce to może być kilka rzeczy naraz i nie spieszyłabym się z jedną odpowiedzią. Ale zacznę od afirmacji, bo pytałaś konkretnie. Ile razy powtarzać? To zależy od techniki. Jeśli robisz to tuż przed snem w stanie półsnu, czyli w tej granicy między jawą a snem, wystarczy spokojnie 21 razy. Mózg jest wtedy najbardziej chłonny i afirmacja dosłownie zapada głębiej. Przy pełnej przytomności niektórzy potrzebują 108 powtórzeń, bo tyle razy umysł musi to usłyszeć, żeby przestać się bronić. Ale mam do Ciebie pytanie: czy ten lęk pojawia się zanim się kładziesz, czy dopiero jak gasną światła?


Odpowiedz
Wpisy: 218
(@milenka04)
Połączone: 1 miesiąc temu

Ja też się zastanawiam nad tą liczbą 108, bo gdzieś o tym czytałam. Skąd w ogóle pochodzi ta liczba? Rozumiem, że coś za nią stoi, bo pojawia się chyba w każdym systemie, ale czy to nie jest trochę za dużo na wieczór, jak się jest zmęczoną? Sama mam problem z koncentracją przy afirmacjach i często gubię liczenie po jakichś 30 powtórzeniach.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ulcia90)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 476

@Milenka04 108 to liczba święta w kilku tradycjach, między innymi w jodze i buddyzmie. W różańcu wedyjskim jest dokładnie tyle korali. Chodzi o to, że suma cyfr daje 9, a dziewiątka to liczba dopełnienia. Ale żeby nie zgubić liczenia, możesz użyć różańca albo po prostu sznurka z węzłami. Albo ustawić cichy minutnik na 10 minut i po prostu mówić bez liczenia. Efekt bywa podobny, a głowa nie odpływa na liczenie.


Odpowiedz
Wpisy: 173
(@joasia-ka)
Połączone: 3 miesiące temu

Ale serio, 108 razy? Ja bym zasnęła przy 20 z nudów, zanim afirmacja w ogóle zadziała. Ile czasu to zajmuje w praktyce? Może jest jakiś skrót?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@filomena_g)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 404

@Joasia.ka Właśnie nie ma żadnego skrótu i myślę, że to jest sedno problemu. Jak szukamy skrótu, to umysł to czuje i nie odpuszcza obrony. Ja robiłam kiedyś medytację przed snem z afirmacjami i przez pierwsze dwa tygodnie nie czułam nic, totalnie zero. Dopiero jak przestałam liczyć i zaczęłam skupiać się na oddechu między powtórzeniami, coś drgnęło. Czyli nie liczba sama w sobie, ale jakość każdego powtórzenia chyba robi różnicę.


Odpowiedz
Wpisy: 1378
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Jest jeszcze jeden aspekt, o którym się rzadko mówi. Mianowicie pora. Przed snem umysł przechodzi przez stan alfa, zanim wejdzie w theta. I właśnie w tej chwili przejścia afirmacja ma największą siłę. Pytanie do Kamilki65 i do reszty, którzy to praktykują: czy robicie to w pozycji siedzącej czy leżącej? Bo pozycja zmienia stan świadomości i może o tym decydować, czy wejdziecie w alfę czy od razu w sen.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kamilka65)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 603

@Ballen Leżąca zawsze, bo jakoś nie wyobrażam sobie siedzieć w środku nocy przy zgaszonym świetle. Ale masz rację, że często przy leżeniu po prostu zasypiam przy 30 powtórzeniu i nie wiem, czy to znaczy, że zadziałało, czy że zmarnowałam resztę. Jak w ogóle odróżnić stan alfa od zwykłego zmęczenia?


Odpowiedz
Wpisy: 348
(@dalia)
Połączone: 7 miesięcy temu

Mozna rozpoznać po tym, że ciało jest ciężkie ale myśl jeszcze jasna. Przynajmniej tak to u mnie wygląda. I jakby obrazy same przychodzą, takie urywki, nie sny jeszcze. To chyba właśnie alfa. Tylko ja mam problem z utrzymaniem afirmacji w tej chwili, bo jak tylko te obrazy się pojawiają, zaczynam je śledzić i afirmacja się urywa.


Odpowiedz
Wpisy: 340
(@werbena)
Połączone: 2 tygodnie temu

A próbowałaś dodać do tego coś zapachowego? Lawenda albo melisa przed snem naprawdę wprowadzają w spokojniejszy stan i jakoś ułatwiają tę koncentrację. Ja paląc lawendę przy medytacji zauważyłam, że szybciej wchodzę w ten stan, który opisujesz. Wtedy afirmacje idą jakby same, bez wysiłku liczenia.


Odpowiedz
Wpisy: 311
 Sura
(@sura)
Połączone: 2 lata temu

A czy lawendę trzeba palić, czy wystarczy olejek? Bo słyszałam, że olejki przy wdychaniu mogą być szkodliwe w dużych ilościach i się trochę boję.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@werbena)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 340

@Sura Olejek eteryczny na dyfuzor, nie spalać. Dosłownie kilka kropel na wodę i to wystarczy. Bezpośrednie wdychanie z buteleczki to inna sprawa, tego faktycznie nie polecam. Ale wróćmy do meritum, bo Kamilka65 pytała o lęk, a my zeszłyśmy na aromaty.


Odpowiedz
(@ostroika)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 395

@Werbena Właśnie chciałam to samo powiedzieć. Warto oddzielić dwie rzeczy: technikę medytacyjną i ilość powtórzeń afirmacji. To są osobne elementy i mieszanie ich może dawać sprzeczne sygnały. Jeśli medytujesz, żeby się wyciszyć przed snem, to afirmacja może wchodzić w drogę, bo jest formą aktywności umysłu. Jeśli robisz afirmacje, to wyciszenie jest tylko tłem. Który z tych celów jest dla Ciebie ważniejszy teraz?


Odpowiedz
(@kamilka65)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 603

@Ostroika Dobre pytanie. Myślę, że na pierwszym miejscu jest wyciszenie i pozbycie się tego lęku. Afirmacje to bardziej próba czegoś dodatkowego. Może rzeczywiście zaczynam od złego końca?


Odpowiedz
Wpisy: 552
(@mistralka)
Połączone: 4 miesiące temu

Jeśli lęk jest głównym problemem, to afirmacje mogą nie wystarczyć same w sobie. Mam na myśli to, że lęk przed zaśnięciem bywa zakorzeniony głębiej i czasem potrzebuje innej pracy niż powtarzanie zdań. Znam technikę skanowania ciała przed snem, gdzie zamiast liczyć afirmacje, przechodzisz świadomością przez każdą część ciała i pytasz, czy tam jest napięcie. To nie jest afirmacja, ale potrafi zrobić więcej dla spokoju niż 108 powtórzeń zdania, które głowa i tak odrzuca ze strachu.


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@milenka04)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 218

@Mistralka A jak to skanowanie ciała połączyć z afirmacjami? Czy to się wyklucza, czy da się robić jedno i drugie w tej samej sesji?


Odpowiedz
(@mistralka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 552

@Milenka04 Można, ale w kolejności. Najpierw skanowanie, żeby uspokoić ciało. Potem, kiedy jesteś już w tym cięższym stanie, dopiero afirmacja. Wtedy liczba powtórzeń traci znaczenie, bo jeden raz powiedziane w głębokiej ciszy może więcej zrobić niż trzysta razy na powierzchni.


Odpowiedz
(@kamilka65)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 603

@Mistralka To wracając do mojego pierwotnego problemu, bo trochę odpłynęłyśmy. Mam ten lęk tuż przed zaśnięciem, kiedy już kładę się i cisza robi się za głośna. Czy skanowanie ciała, o którym mówiła Mistralka, działa właśnie na ten rodzaj lęku? Ten z ciszy, nie z konkretnych myśli?


Odpowiedz
(@mistralka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 552

@Kamilka65 Skanowanie działa najlepiej, kiedy lęk nie ma konkretnego tematu, czyli właśnie taki, jak opisujesz. Zaczynasz od stóp i idziesz powoli w górę, po prostu notując, co czujesz, bez nazywania tego dobrym albo złym. Umysł ma wtedy coś do roboty i nie nakręca się.


Odpowiedz
(@dalia)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 348

@Mistralka A ile czasu zajmuje jedno takie skanowanie? Bo jak mam lęk, to trudno mi się skupić na stopach, jak głowa hula. Czy nie jest tak, że w połowie i tak wracam myślami do tego, czego się boję?


Odpowiedz
(@mistralka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 552

@Dalia Wracasz. I to jest normalne. Chodzi o to, żeby za każdym razem, kiedy wracasz, łagodnie przenieść uwagę z powrotem na ciało. To nie jest porażka, że myśl wróciła, to jest właśnie ćwiczenie. Czas zależy od tempa, od dziesięciu minut do nawet pół godziny.


Odpowiedz
(@milenka04)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 218

@Mistralka Czekajcie, bo ja tu trochę gubię wątek. Czyli afirmacja przed snem to jest osobna technika niż to skanowanie ciała, o którym pisała Mistralka? Mogę robić jedno i drugie naraz czy to się wyklucza?


Odpowiedz
(@mistralka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 552

@Milenka04 Nie wykluczają się, ale robienie ich jednocześnie to trochę jak próba czytania dwóch książek na raz. Skanowanie wymaga, żeby uwaga była w ciele, afirmacja ciągnie ją w stronę słów. Najpierw jedno, potem drugie. Które pierwsze? To zależy, skąd u ciebie ten lęk przed snem.


Odpowiedz
Wpisy: 1378
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

To jest właśnie to, o czym mówiłem wcześniej. Stan, nie liczba. Ale rozumiem, że dla osób zaczynających ta liczba jest jak kotwica, coś konkretnego do trzymania się. Jak nie wiesz, kiedy jesteś wystarczająco głęboko, liczysz, bo to daje poczucie kontroli. Sam przez długi czas tak miałem.


Odpowiedz
Wpisy: 334
(@zielarka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy i mam jedno naiwne pytanie, bo dopiero zaczynam. Skąd wiadomo, że afirmacja w ogóle dociera do podświadomości, a nie jest tylko mechanicznym powtarzaniem? Czy jest jakiś znak, że coś się zmienia?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@ulcia90)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 476

@Zielarka To nie jest naiwne pytanie, wręcz przeciwnie. Pierwszym znakiem jest opór. Jak zaczynam mówić sobie, że jestem spokojna i bezpieczna, a coś w środku mówi nie, to paradoksalnie znaczy, że afirmacja trafia i spotyka się z tym, co jest do przepracowania. Drugi znak to zmiana snów. Nie od razu i nie dramatycznie, ale po kilku dniach regularnej praktyki sny bywają spokojniejsze, mniej chaotyczne.


Odpowiedz
(@zielarka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 334

@Ulcia90 Okej, to rozumiem z tym oporem. Ale jak długo ten opór trwa? Bo jeśli miesiąc mówię sobie, że jestem spokojna, a coś w środku cały czas mówi nie, to kiedy to się odwraca? Czy w ogóle się odwraca samo?


Odpowiedz
(@ulcia90)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 476

@Zielarka Nie ma jednej odpowiedzi na to pytanie, bo to zależy od tego, jak głęboko jest zakorzeniony ten lęk. Ale z mojego doświadczenia, jeśli po kilku tygodniach opór nie maleje ani trochę, to może znaczyć, że afirmacja jest źle dobrana. Zbyt ogólna albo zbyt daleka od tego, w co jesteś w stanie nawet trochę uwierzyć.


Odpowiedz
(@milenka04)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 218

@Ulcia90 A jak ją dobrze dobrać? Czy to znaczy, że zamiast "jestem spokojna" powinnam powiedzieć coś bliższego temu, co czuję teraz? Słyszałam kiedyś, że afirmacje w trybie teraźniejszym nie działają na każdego i że lepiej mówić "wybieram spokój" niż "jestem spokojna".


Odpowiedz
Wpisy: 1378
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

To jest akurat dobrze znany podział i faktycznie ma znaczenie. Tryb deklaratywny kontra intencja. Ale powiem szczerze, że ważniejsze od gramatyki afirmacji jest to, w jakim stanie ją wypowiadasz. Można powiedzieć idealne zdanie w stanie pełnego napięcia i nic z tego nie wyjdzie.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@zielarka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 334

@Ballen Przepraszam, że wracam do swojego pytania, ale jeszcze mnie nurtuje jedna rzecz. Czy ta różnica między alfą a theta, o której mówił Ballen, jest w ogóle wyczuwalna dla kogoś, kto nie medytuje regularnie? Bo brzmmi to jak coś, co można poczuć dopiero po długim czasie praktyki.


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1378

@Zielarka Wyczuwalna, tak. Alfa to taki stan, kiedy jesteś spokojny, ale jeszcze przytomny, myśli zwalniają ale nie znikają. Theta to już to dryfowanie, kiedy obrazy się pojawiają same. Większość ludzi zna to uczucie, tylko nie wie jak je nazwać. Pytanie, czy potrafisz je zatrzymać zamiast przelecieć przez nie wprost w sen.


Odpowiedz
(@kamilka65)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 603

@Ballen Właśnie to jest mój problem. Jak już wchodzę w ten stan dryfowania, to albo zasypiam natychmiast, albo nagle się wybudzam z sercem bijącym szybko i lęk wraca ze zdwojoną siłą. Jakby ciało się broniło przed przejściem. Czy ktoś miał dokładnie to samo?


Odpowiedz
(@ostroika)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 395

@Kamilka65 To, co opisujesz, ma nazwę, choć rzadko się jej używa w kontekście medytacji. To jest coś w rodzaju odruchu obronnego ciała przed utratą kontroli. Moment wejścia w sen jest dla niektórych podświadomie kojarzony z bezbronnością. Skanowanie ciała może nie wystarczyć, jeśli to jest głębszy mechanizm.


Odpowiedz
(@kamilka65)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 603

@Ostroika To brzmi bardzo trafnie. Jak to przepracować? Bo samo medytowanie chyba nie dotknie przyczyny, jeśli dobrze rozumiem, co mówisz.


Odpowiedz
Wpisy: 173
(@joasia-ka)
Połączone: 3 miesiące temu

Pół godziny skanowania zanim zasnę? Ja bym zwariowała. Serio pytam, czy nie ma czegoś krótszego dla kogoś, kto nie ma takiej cierpliwości? Bo czytam ten wątek od początku i wszystkie techniki brzmią jak projekty na weekend.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@filomena_g)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 404

@Joasia.ka Rozumiem frustrację, ale to nie musi trwać pół godziny. Skrócona wersja to kilka oddechów świadomych, dosłownie pięć, z ręką na brzuchu. To nie jest pełna praktyka, ale coś na ten nagły lęk przed snem. Mnie to pomogło na początku, zanim weszłam w dłuższe sesje.


Odpowiedz
Wpisy: 395
(@ostroika)
Połączone: 6 miesięcy temu

Można próbować z afirmacją ukierunkowaną właśnie na bezpieczeństwo, nie na spokój w ogóle. Coś jak "moje ciało wie, jak odpoczywać, nie muszę kontrolować tego procesu". To bardziej celuje w ten mechanizm niż ogólne uspokajanie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kamilka65)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 603

@Ostroika Wracając do tego, co powiedziała Ostroika o lęku przed utratą kontroli, bo to mnie bardzo uderzyło. Próbowałam dziś wieczorem tej afirmacji o bezpieczeństwie i zasnęłam szybciej, ale obudziłam się po jakiejś godzinie z tym samym uczuciem w piersiach. Czy to znaczy, że afirmacja zadziałała tylko na zasypianie, ale nie na całą noc?


Odpowiedz
Wpisy: 340
(@werbena)
Połączone: 2 tygodnie temu

Dodam do tego, że niektóre zioła w tradycji słowiańskiej były stosowane właśnie przy takim lęku przed snem, nie jako środek usypiający, ale jako coś, co miało pomóc ciału poczuć się bezpiecznie w nocy. Waleriana i chmiel w poduszce, nie w herbacie, bo przy poduszce działa inaczej, bardziej subtelnie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
 Sura
(@sura)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 311

@Werbena A suche zioła w poduszce to nie jest zbyt inwazyjne? Ja mam alergię na niektóre pyłki i trochę się boję eksperymentować z takimi rzeczami.


Odpowiedz
(@werbena)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 340

@Sura Przy alergii faktycznie lepiej odpuścić. Dla ciebie może sprawdzić się dyfuzor z olejkiem z cedru albo drzewa sandałowego, one nie mają tego samego profilu alergennego co kwiaty. Ale szczerze, to tylko uzupełnienie, nie zastąpi pracy z samą techniką medytacyjną.


Odpowiedz
Wpisy: 190
(@pelagia)
Połączone: 3 tygodnie temu

Czytam ten wątek i mam pytanie z innej strony. Czy ktoś próbował dobierać afirmacje według numerologii, żeby liczba sylab albo liter w afirmacji coś wzmacniała? Wiem, że to brzmi szczegółowo, ale gdzieś czytałam, że to może mieć znaczenie przy pracowaniu z podświadomością przed snem.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@ulcia90)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 476

@Pelagia Nie słyszałam o dobieraniu afirmacji przez liczbę sylab, ale numerologia liczb w afirmacjach to jednak trochę inna para kaloszy niż sama technika powtórzeń. Pytanie do ciebie: czy chodziło ci o to, żeby afirmacja miała konkretną wibrację cyfrową, czy raczej o to, ile razy ją powtarzać? Bo to są dwa różne zagadnienia i nie chciałabym odpowiadać na coś, o co nie pytałaś.


Odpowiedz
(@pelagia)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 190

@Ulcia90 Właściwie pytałam o oba, ale teraz jak tak piszesz, to bardziej interesuje mnie liczba powtórzeń. Gdzieś czytałam, że afirmacja przed snem działa inaczej przy trzech powtórzeniach niż przy siedmiu albo dziewięciu. Że liczby mają tu znaczenie same w sobie, niezależnie od tego, co się mówi.


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1378

@Pelagia Liczby rytualne mają długą historię i nie powiem, że to nonsens, ale zanim idziemy w numerologię, to powiedz mi jedno: czy mówimy o powtórzeniach głośnych, szeptanych czy tylko myślowych? Bo mechanizm działania jest inny w każdym przypadku i nie można ich wrzucać do jednego worka.


Odpowiedz
(@pelagia)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 190

@Ballen Ale wracając do mojego pytania o liczbę powtórzeń, bo Ballen zapytał, a ja nie odpowiedziałam. Mówiłam o powtórzeniach szeptanych, bo tak to robiłam. I teraz ciekawa jestem, czy liczba ma tu znaczenie sama w sobie, czy tylko jako struktura, która utrzymuje uwagę przy afirmacji odpowiednio długo.


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1378

@Pelagia Dobra, Pelagio, skoro mówiłaś o szeptanych, to muszę doprecyzować. Przy szeptanych powtórzeniach mamy do czynienia z czymś pośrednim między wewnętrzną wizualizacją a wypowiedzią na głos. Gardło pracuje, ciało to rejestruje, ale nie ma tej samej amplitudy co głośna afirmacja. I teraz pytanie do ciebie, bo to kluczowe: czy liczysz powtórzenia, czy raczej czujesz w pewnym momencie, że wystarczy?


Odpowiedz
(@pelagia)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 190

@Ballen Liczę. Zawsze liczyłam. To może być zresztą mój problem, bo przez liczenie część uwagi idzie na kontrolowanie, czy już tyle ile trzeba, zamiast być w samej afirmacji. Ale nie umiałam inaczej, bo bez struktury odpływam myślami gdzieś zupełnie indziej.


Odpowiedz
(@ulcia90)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 476

@Pelagia To jest bardzo ważne rozróżnienie. Liczenie może działać jak koło ratunkowe albo jak gorset, zależy od człowieka. Niektórzy potrzebują struktury, żeby w ogóle zaczęli praktykować, i to jest ok. Ale jak mówisz, że uwaga idzie w liczenie, to może warto sprawdzić, czy 7 albo 21 powtórzeń zrobionych z pełną uwagą nie daje więcej niż 40 robionych mechanicznie. Czy miałaś kiedyś taką sesję, gdzie nie liczyłaś i co się wtedy stało?


Odpowiedz
Wpisy: 395
(@ostroika)
Połączone: 6 miesięcy temu

To bardzo ważna obserwacja. Że zadziałała na wejście w sen, to już coś. Wybudzenie po godzinie może być zupełnie niezwiązane z afirmacją, bo to jest często naturalny cykl snu. Ale to uczucie w piersiach, o którym piszesz, czy pojawia się zaraz po wybudzeniu, czy dopiero jak zaczynasz myśleć?


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@kamilka65)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 603

@Ostroika Zaraz po. Zanim zdążę pomyśleć cokolwiek, już je czuję. To nie jest myśl, która wywołuje lęk, to lęk, który pojawia się sam, a myśli przychodzą dopiero po nim.


Odpowiedz
(@filomena_g)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 404

@Kamilka65 Wracając do pytania Kamilki, bo to chyba najważniejsze w tym wątku. Jeśli lęk pojawia się przed myślą, to afirmacje słowne mogą docierać za późno do tego mechanizmu. Próbowałaś kiedyś czegoś z oddechem jako kotwicą, nie jako techniką, ale właśnie żeby mieć coś fizycznego, zanim przyjdzie wybudzenie?


Odpowiedz
(@kamilka65)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 603

@Filomena_G Nie, nie próbowałam. Jak rozumieć "oddech jako kotwica"? Chodzi o to, żeby przed snem jakoś zaprogramować ciało na konkretny rytm oddechu, który ma być aktywny przez całą noc?


Odpowiedz
(@dalia)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 348

@Ostroika To co Kamilka opisuje to brzmi jak coś z poziomu ciała, nie umysłu. Czy to nie jest właśnie ten moment przejścia między fazami snu, kiedy ciało się częściowo budzi? Słyszałam coś o tym, że w takiej chwili czakra splotu słonecznego może być jakby niestabilna. Nie jestem pewna czy dobrze to pamientam.


Odpowiedz
(@zielarka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 334

@Dalia A skąd wiadomo, że to akurat splot słoneczny, a nie jakiś inny obszar? Pytam serio, bo czytałam trochę o czakrach i każda inna strona przypisuje lęk innej czakrze. Jedni mówią o splocie, inni o sercu, inni o podstawie. Jak się w tym w ogóle połapać?


Odpowiedz
(@dalia)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 348

@Zielarka No właśnie nie wiem, dlatego napisałam że nie jestem pewna 🙂 Mnie uczono, że lęk egzystencjalny to bardziej podstawa, a lęk związany z kontolą to splot. Ale przyznam szczerze, że przy śnie te podziały mi się mieszają. Może Mistralka albo Ostroika mają tu coś więcej do powiedzenia.


Odpowiedz
Wpisy: 404
(@filomena_g)
Połączone: 6 miesięcy temu

Nie całkiem. Kotwica to raczej gest albo rytm, który w stanie czuwania łączysz ze spokojem, a potem ma szansę uruchomić się przy wybudzeniu. Coś jak warunkowanie, tylko świadome. Słyszałam o tym w kontekście rytuałów zasypiania, ale nie wiem, czy to działa na takie głębokie wybudzenia jak twoje.


Odpowiedz
Wpisy: 340
(@werbena)
Połączone: 2 tygodnie temu

Przy tych wybudzeniach w nocy to jeszcze jedna rzecz, którą znam z praktyki zielarskiej. Bergamotka w dyfuzorze ustawiona na minutnik może działać inaczej niż lawenda, właśnie przy tym rodzaju lęku cielesnego. Lawenda usypia, ale bergamotka bardziej reguluje. Ktoś próbował porównywać te dwa zapachy przy nocnych wybudzeniach?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@joasia-ka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 173

@Werbena To już brzmi bardziej wykonalnie niż pół godziny skanowania 🙂 Ale mam pytanie: czy to w ogóle działa w środku nocy, jak człowiek się budzi? Bo dyfuzor pewnie już nie pracuje o trzeciej w nocy.


Odpowiedz
(@werbena)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 340

@Joasia.ka Dobry punkt. Przy nocnych wybudzeniach można zamiast dyfuzora trzymać przy łóżku mały kamień albo kawałek drewna sandałowego, który wieczorem nasiąknął olejkiem. Sięgasz po niego jak się wybudzisz, wąchasz przez chwilę. To działa inaczej niż dyfuzor, bardziej intencjonalnie.


Odpowiedz
Wpisy: 118
(@maciejos)
Połączone: 4 miesiące temu

Czytam ten wątek od dłuższego czasu i mam jedno pytanie, bo może to głupie, ale nie rozumiem. Czy te wszystkie techniki, skanowanie, afirmacje, zapachy, mają działać razem czy każda z osobna? Bo jak czytam, to każda jest osobną metodą i nie wiem, czy łączyć je w jeden wieczorny rytuał czy wybierać jedną na raz.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ulcia90)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 476

@Maciejos Nie głupie pytanie, wręcz przeciwnie. Odpowiem tak: na początku lepiej jedna technika, żebyś mógł ocenić, co działa na ciebie konkretnie. Jak już masz dwie, które działają osobno, dopiero wtedy ma sens łączenie. Mieszanie wszystkiego na raz zanim cokolwiek sprawdziłeś to jak branie kilku leków naraz bez wiedzy, czy któryś w ogóle pomaga.


Odpowiedz
Wpisy: 218
(@milenka04)
Połączone: 1 miesiąc temu

Przepraszam, że wchodzę w wasze pytania, ale ja mam z tym dokładnie ten sam problem. Jak liczę, to się skupiam na liczeniu, jak nie liczę, to myślę o tym, czy już wystarczy, i to mi zabija całą afirmację. Czy jest jakaś metoda, żeby w ogóle nie musieć się tym przejmować?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ostroika)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 395

@Milenka04 Jedno z rozwiązań, które znam, to różaniec albo sznur modlitewny, niekoniecznie religijny. Dotykasz kolejnych koralików i to ręka liczy zamiast głowy. Umysł zostaje wolny. Nie wiem, czy to pasuje do twojego sposobu pracy, ale wiem, że przy nocnych afirmacjach może być bardzo pomocne właśnie dlatego, że działa w ciemności, bez otwierania oczu.


Odpowiedz
Wpisy: 334
(@zielarka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Hej, ale chwila, bo mam pytanie do całej tej dyskusji o liczeniu. Czy my zakładamy, że liczba powtórzeń w ogóle robi różnicę sama w sobie, czy chodzi wyłącznie o to, żeby nie tracić uwagi? Bo te dwie rzeczy to zupełnie inne założenia i chyba mieszamy je ze sobą od paru postów.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1378

@Zielarka Dobra uwaga i nie, nie rozgraniczamy tego dostatecznie. Z mojego doświadczenia to są dwie oddzielne kwestie. Liczba jako rytualna struktura to jedno, koncentracja uwagi to drugie. Można robić 108 powtórzeń z pustą głową i osiągnąć zero, albo zrobić 9 z pełnym skupieniem i poczuć wyraźną zmianę. Ale są tradycje, które twierdzą, że sama liczba tworzy pole energetyczne niezależnie od uwagi wykonującego. I tu zaczyna się prawdziwy spór.


Odpowiedz
(@dalia)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 348

@Ballen Ale o jakich tradycjach mówisz, Ballen? Bo ja kojarze że np. w mantrowaniu jest ten system 108 powtórzeń i tam chodzi i o liczbę i o dźwięk i o intencję jednoczeście. Nie da sie tego tak rozdzielić jak mówisz, bo cała metoda opiera sie na tym, że te elementy razem działają.


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1378

@Dalia Zgadzam się, że w tradycji mantry te elementy są nierozłączne. Ale my tu mówimy o afirmacjach przed snem, które wywodzą się raczej z zachodniej psychologii pozytywnej niż z tradycji wedyjskiej. I właśnie to mieszanie obu podejść może być źródłem zamieszania. Ktoś bierze liczbę 108 z mantrowania i przykłada do "jestem bezpieczna", jakby reguły były takie same. Nie wiem, czy słusznie.


Odpowiedz
Wpisy: 603
Rozpoczynający temat
(@kamilka65)
Połączone: 5 miesięcy temu

To co piszecie o uwadze kontra liczbie, trafia do mnie bardzo. Ja jak szepczę afirmację, to nie liczę, ale czuję, kiedy coś się zmienia w ciele. Jest taki moment, kiedy oddech zwalnia sam z siebie i to jakby sygnał, że wystarczy. Czy ktoś jeszcze rozpoznaje coś takiego, ten moment, kiedy ciało mówi stop?


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@filomena_g)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 404

@Kamilka65, tak, to bardzo charakterystyczne. Przy rytuałach zasypiania też opisują coś podobnego, takie rozluźnienie w mostku albo ciepło w dłoniach, które pojawia się w pewnym momencie i jest jakby naturalnym zakończeniem. Ale mam pytanie: czy ten sygnał pojawia się u ciebie w podobnym momencie za każdym razem, czy jest różny?


Odpowiedz
(@kamilka65)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 603

@Filomena_G Różny. Czasem to jest przy piatej afirmacji, czasem przy piętnastej. Zależy chyba od tego, z jakiego stanu zaczynam. Jak już jestem spokojna, to krócej, jak przychodzę z napięciem, to trwa.


Odpowiedz
(@ulcia90)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 476

@Kamilka65 To co opisuje Kamilka jest dla mnie bardzo wiarygodne i właściwie odpowiada na pytanie Pelagii o liczbę. Jeśli ciało ma własny licznik i sygnalizuje zakończenie, to może stała liczba powtórzeń jest po prostu substytut dla tych, którzy tego sygnału jeszcze nie nauczyli się rozpoznawać. Wiesz, Pelagio, czy próbowałaś kiedyś zamiast liczyć obserwować właśnie takie fizyczne sygnały?


Odpowiedz
(@pelagia)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 190

@Ulcia90 Szczerze? Nie wiem, czy w ogóle je mam. Znaczy nie wiem, czy je czuję, czy ignoruję, bo za bardzo skupiam się na strukturze. To by znaczyło, że muszę najpierw nauczyć się słuchać ciała, zanim liczby przestaną mi być potrzebne?


Odpowiedz
(@werbena)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 340

@Kamilka65 Kamilka wspomniała o cieple w ciele przy odpowiednim momencie zakończenia i to mi pasuje do czegoś, co znam z herbat wieczornych. Melisa pita przed afirmacją wyraźnie zmienia to, jak ciało reaguje na wyciszenie. Nie mówię, że zmienia wynik afirmacji, ale zmienia próg, od którego zaczyna działać. Czy ktoś z was łączy w ogóle jakieś zioła z praktyką wieczorną?


Odpowiedz
(@joasia-ka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 173

@Werbena A melisa z apteki działa tak samo? Pytam, bo mam w domu zwykłe torebkowe, nie jakieś specjalne. I jak długo przed, żeby zdążyła zadziałać?


Odpowiedz
(@werbena)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 340

@Joasia.ka Torebkowa jest słabsza, ale przy regularnym piciu różnica robi się mniejsza. Chodzi o nawyk, nie o jednorazowe działanie. Jakieś dwadzieścia, trzydzieści minut przed praktyką. Ale wróćmy do sedna, bo Pelagia pytała o konkretną liczbę powtórzeń i nie dałyśmy jej żadnej odpowiedzi, tylko poszłyśmy w zioła.


Odpowiedz
Wpisy: 118
(@maciejos)
Połączone: 4 miesiące temu

Czytam i właściwie wychodzi mi z tego, że nie ma jednej dobrej liczby, tylko każdy ma swoją. Ale jeśli ktoś zaczyna i jeszcze nie wie, jaką ma swoją, to od czego zacząć? Czy jest jakaś sensowna liczba startowa, od której się zaczyna i potem koryguje?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@mistralka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 552

@Maciejos Najczęściej polecam zacząć od siedmiu powtórzeń, bo to liczba krótka, ale nie za krótka, żeby w ogóle wejść w rytm. Nie dlatego, że siedem jest magicznie właściwa, ale dlatego, że jest wystarczająco mała, żeby nie zniechęcić, i wystarczająco duża, żeby cokolwiek sprawdzić. Potem sam poczujesz, czy to za mało, czy za dużo. Kluczowe jest, że obserwujesz siebie po, nie w trakcie.


Odpowiedz
(@milenka04)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 218

@Mistralka A "obserwujesz po" to znaczy co konkretnie? Że sprawdzam, jak się czuję po tych siedmiu, czy że przez kilka nocy sprawdzam, czy sypiam lepiej? Bo to dwie różne perspektywy czasowe i nie wiem, na której się skupić.


Odpowiedz
(@mistralka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 552

@Milenka04 Obie perspektywy mają sens, ale na początku skupiłabym się na tej jednej nocy. Sprawdzasz po tych siedmiu, czy ciało jest spokojniejsze niż przed. Nie czy śpisz lepiej przez tydzień, bo to za duże okno i za wiele zmiennych. Jedna noc, jeden prosty sygnał. Czy coś się zmieniło?


Odpowiedz
Wpisy: 190
(@pelagia)
Połączone: 3 tygodnie temu

A ja mam wrażenie, że my tu w kółko wracamy do tego samego pytania i nie możemy go rozstrzygnąć, bo każdy ma inne ciało i inną praktykę. Może po prostu nie ma odpowiedzi na to ile powtórzeń wystarczy i tyle?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ulcia90)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 476

@Pelagia Nie zgodzę się z tym aż tak bardzo. Brak jednej liczby nie znaczy, że odpowiedź nie istnieje. Znaczy tylko, że odpowiedź jest indywidualna i trzeba ją znaleźć empirycznie. To jest dosyć konkretna wskazówka, tylko nie ta, której szukamy.


Odpowiedz
Wpisy: 334
(@zielarka)
Połączone: 6 miesięcy temu

No ale jak ktoś nie czuje żadnych sygnałów z ciała i nie wie ile robić i nie ma mentora, to co ma robić? Zbiera się tu masa ogólnych prawd i zero praktycznej rady dla kogoś, kto po prostu nie śpi i chce żeby afirmacja działała.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1378

@Zielarka To uczciwa uwaga. Mogę powiedzieć co ja robiłem na początku, zanim w ogóle wiedziałem, że cokolwiek czuję. Robiłem dwadzieścia jeden powtórzeń, bo ta liczba mi pasowała rytmicznie, nie dlatego, że ktoś mi polecił. Nie wiedziałem wtedy, że szukam sygnału. Po prostu powtarzałem.


Odpowiedz
(@milenka04)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 218

@Ballen I to zadziałało? Znaczy spałeś lepiej już od początku, czy dopiero po jakimś czasie?


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1378

@Milenka04 Po kilku próbach. I szczerze nie wiem, czy to był efekt afirmacji, czy po prostu rytuał wieczorny sam w sobie mnie uspokoił. Bo samo siadanie w określony sposób, o określonej porze, też jest sygnałem dla ciała.


Odpowiedz
(@filomena_g)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 404

@Ballen To co mówi Ballen to bardzo ważne przy rytuałach w ogóle. Sam akt powtarzania czegoś regularnie buduje oczekiwanie spokoju, niezależnie od treści. Ale czy ktoś z was próbował zmienić afirmację i sprawdzić, czy ten efekt zostaje, czy znika?


Odpowiedz
Wpisy: 603
Rozpoczynający temat
(@kamilka65)
Połączone: 5 miesięcy temu

Próbowałam. Jak zmieniłam tekst, to przez kilka pierwszych nocy było gorzej. Jakby musiałam na nowo budować ten spokój od zera. Potem wróciło, ale zajęło trochę czasu.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@werbena)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 340

@Kamilka65, to jest bardzo ciekawe i pasuje do tego, co znam z praktyki z ziołami. Jeśli zmieniasz mieszankę, organizm potrzebuje czasu, żeby się przestroić. Nawyk nie jest tylko w głowie, jest też w ciele.


Odpowiedz
(@joasia-ka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 173

@Kamilka65 Ale ile to trwało u ciebie, Kamilka? Bo jak mówisz kilka nocy to jedno, a jak kilka tygodni to zupełnie inna historia i trochę mi się odechciewa eksperymentowania.


Odpowiedz
(@kamilka65)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 603

@Joasia.ka Jakieś cztery, pięć nocy u mnie. Ale nie wiem, czy to reguła. Może zależy od tego, jak mocno poprzednia afirmacja zdążyła się zakorzenić.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: