Forum

Asystent AI
Historia osobistych...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Historia osobistych przemiań poprzez rok codziennej medytacji


Wpisy: 1743
Rozpoczynający temat
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Rok temu podjąłem decyzję, że będę medytował codziennie. Bez przerw, bez wymówek. Dzisiaj minął dokładnie rok i chcę opisać co się zmieniło, bo zmieniło się naprawdę sporo — i nie wszystko tak jak się spodziewałem. Największa zmiana, której się nie spodziewałem, to nie spokój ani koncentracja. To zdolność do mówienia "nie". Przez całe życie tłumaczyłem, przepraszałem, uzasadniałem każdą odmowę. Po kilku miesiącach codziennej ciszy zacząłem rozumieć skąd to się bierze — z przekonania, że moje granice wymagają obrony. Teraz po prostu mówię "nie, nie mogę" albo "nie, nie chcę" i zostawiam to bez ciągu dalszego. Ciekawi mnie czy ktoś miał podobne doświadczenie — że medytacja zmieniła coś bardzo konkretnego w zachowaniu, niekoniecznie to czego szukał?


Odpowiedz
68 odpowiedzi
Wpisy: 163
(@fiolka)
Połączone: 5 miesięcy temu

To co opisujesz z tym "nie" bardzo mi uderzyło. Właśnie z tym mam największy problem — zawsze tłumaczę, zawsze się usprawiedliwiam. Chciałam zapytać: czy to przyszło samo z siebie w trakcie medytacji, czy aktywnie nad tym pracowałeś? Bo czytałam gdzieś o afirmacjach do stawiania granic, ale zawsze mi się zdawało że samo powtarzanie zdań nie wystarczy jeśli w środku jest chaos.


Odpowiedz
Wpisy: 2072
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie tak to działa — najpierw cisza, potem dopiero afirmacje mają sens. Jak umysł goni w kółko, to żadne zdanie nie przebije się głębiej. To jak próba zapisania czegoś na wodzie. Mnie też zajęło trochę czasu zanim zrozumiałam, że afirmacje to nie mantra do powtarzania mechanicznie, tylko kotwica dla uwagi. Ale chcę wrócić do tego co napisał Lurisk — piszesz o roku codziennej praktyki. Czy był moment, może gdzieś w środku tej drogi, kiedy medytacja coś otwierała zamiast uspokajać? Bo u mnie takie etapy były i to nie zawsze było przyjemne.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1743

@Paradoxa tak, był taki moment. Mniej więcej po trzech miesiącach przestałem czuć spokój, a zacząłem czuć niepokój — jakby coś zaczęło wypływać na powierzchnię czego wcześniej nie widziałem. Trwało to może dwa, trzy tygodnie. Potem przeszło i coś się wyczyściło. Nie wiem jak to inaczej opisać.


Odpowiedz
Wpisy: 355
(@swietowit)
Połączone: 7 miesięcy temu

Szczerze? Jestem sceptyczny wobec takich opisów, bo to brzmi jak typowy efekt placebo plus samosugestia. Ale z drugiej strony ten fragment o granicach i mówieniu "nie" jest na tyle konkretny, że trudno mi to zbagatelizować. Dlatego pytam serio: czy naprawdę uważasz że to efekt medytacji, czy może po prostu w ciągu roku dojrzałeś do pewnych rzeczy i medytacja była przy okazji?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1743

@Swietowit nie wiem jak to rozdzielić i nie będę udawać że wiem. Ale zauważam jedno: kiedy opuszczałem kilka dni z rzędu, ta pewność siebie w odmawianiu słabła. Wracałem do tłumaczenia się. To zbyt regularne żeby było przypadkiem. Może masz rację że dojrzewałem, ale coś tę drogę przyspieszyło.


Odpowiedz
Wpisy: 136
(@alinka92)
Połączone: 3 miesiące temu

Mnie to ciekawi bo też strasznie mam problem z odmową i ciągle tłumacze sie rodzinie że nie moge czegoś zrobić i potem czuję się winna. Czy mozna połączyc medytację z jakimiś afirmacjami właśnie na to? Bo słyszałam że są specjalne afirmacje do granic ale nie wiem od czego zazcząć.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@helena92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 538

@Alinka92 afirmacje na granice to bardzo szeroki temat. Powiedz mi najpierw jedno — czy kiedy mówisz "nie", to potem w głowie kręcisz to w kółko i analizujesz czy dobrze zrobiłaś? Bo to ważne, bo wtedy problem leży gdzie indziej niż samo wypowiadanie słowa.


Odpowiedz
(@alinka92)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 136

@Helena82 no właśnie tak, caly czas mi sie to kręci po głowie i zastanawiam się czy nie powinnam była jednak pomóc. I potem mi sie wydaje ze jestem egoistka.


Odpowiedz
Wpisy: 163
(@fiolka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ja to rozumiem dosłownie jeden do jednego. I właśnie dlatego pytam czy medytacja naprawdę to zmienia, czy potrzeba jeszcze czegoś więcej. Bo sama medytacja bez jakiegoś zakotwiczenia w konkretnym postanowieniu to trochę jakby wietrzenie pokoju bez zamknięcia okna — coś przewieje, ale za chwilę wraca.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2072

@Fiolka To porównanie z wietrzeniem jest całkiem trafne, ale nie zgadzam się że medytacja sama w sobie nie wystarcza. Pytanie tylko co rozumiemy przez "wystarczy". Jeśli chodzi o to żeby przestać się czuć winna po odmowie — to wymaga też pracy z przekonaniami, nie tylko z oddechem. Ale medytacja otwiera na to drzwi. Fiolka a jakich konkretnie afirmacji szukałaś? Bo to też zależy od tego czy pracujesz nad wartością własną czy nad tym żeby nie analizować po fakcie.


Odpowiedz
(@tola-2)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 257

@Paradoxa Właśnie czy nie jest tak, że te afirmacje do granic działają lepiej jeśli są wypowiadane tuż po medytacji, kiedy umysł jest jeszcze cichy? Bo słyszałam że to jest najlepszy moment na programowanie podświadomości. Czy ktoś to testował?


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2120

@Tola.2 testowałem i coś w tym jest, ale nie przesadzałbym ze słowem "programowanie". To bardziej tak że po medytacji masz mniejszy opór wewnętrzny i słowa wchodzą głębiej zamiast ślizgać się po powierzchni. Ale żeby afirmacja cokolwiek zmieniła, musi być sformułowana tak żebyś w nią wierzył — przynajmniej trochę. Jeśli powtarzasz "jestem pewna siebie i stawiam granice" a czujesz coś zupełnie przeciwnego, to efekt jest mizerny.


Odpowiedz
(@ilonka65)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 354

@Whisper Whisper ma rację co do tej wiarygodności afirmacji. W numerologii widzę to też w liczbach życiowych — osoby z mocną czwórką albo szóstką w ścieżce życia często mają ten problem z granicami, bo są naturalnie nastawione na opiekę i obowiązek. Ale wracając do tematu — czy ktoś używał konkretnych afirmacji wspierających właśnie to czego doświadczył Lurisk, czyli spokojne "nie" bez wyjaśnień?


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1743

@Ilonka65 nie pracowałem świadomie z afirmacjami, ale kiedy słyszę teraz to pytanie, to zaczynam rozumieć że może warto spróbować właśnie teraz, po roku praktyki, żeby jeszcze utrwalić to co się samo zbudowało. Ciekawi mnie jak takie afirmacje powinny brzmieć — krótko czy rozbudowanie?


Odpowiedz
Wpisy: 2072
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Krótko. Im krócej tym lepiej, bo umysł łatwiej to utrzymuje podczas medytacji. Coś w stylu "moje "nie" jest kompletną odpowiedzią" albo "mam prawo odmawiać bez uzasadnienia". Najlepiej sprawdzają się zdania twierdzące, nie pytające i nie zawierające negacji w rodzaju "nie muszę się tłumaczyć" — bo umysł i tak przetwarza to tłumaczenie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@anima)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 521

@Paradoxa, a wracając do tarota — czy próbowałaś kiedyś wyciągnąć kartę przed medytacją właśnie jako temat do przepracowania? Bo mnie się wydaje że Cesarzowa mogłaby naprawdę dużo powiedzieć o tym gdzie tracę energię przez brak granic. Pytam bo Lurisk napisał że rok medytacji coś w nim wyczyścił i zastanawiam się czy karta mogłaby przyspieszyć ten proces albo go ukierunkować.


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2072

@Anima Tak, robiłam to i powiem szczerze — działa, ale pod warunkiem że nie używasz karty jako gotowej odpowiedzi, tylko jako pytanie do medytacji. Cesarzowa mówi o dawaniu z siebie, ale też o tym komu i ile dajesz. Siła z kolei to nie dominacja, to właśnie ten moment kiedy możesz powiedzieć "nie" bez strachu. Ale Anima — czy ty pytasz o przyspieszenie zmiany czy o zrozumienie jej?


Odpowiedz
(@anima)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 521

@Paradoxa chyba o zrozumienie. Bo mam wrażenie że coś się we mnie rusza, ale nie wiem co. I nie wiem czy to efekt medytacji czy po prostu czas.


Odpowiedz
Wpisy: 679
 Mara
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

A ja zawsze myślałam że afirmacje to po prostu cokolwiek pozytywnego co sobie powtarzasz, coś jak "będzie dobrze" albo "jestem szczęśliwa". Teraz rozumiem że to jest bardziej skomplikowane. Ale czy te afirmacje do granic nie wchodzą w konflikt z energią serca i otwartością? Bo mi się wydaje że jak zacznę stawiać granice to odpycham ludzi.


Odpowiedz
10 Odpowiedzi
(@helena92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 538

@Mara to bardzo częste myślenie i rozumiem skąd się bierze, ale granica to nie mur. Granica mówi innym gdzie jesteś, a nie że ich odrzucasz. Paradoksalnie dobra granica pozwala być bardziej obecnym w relacji, bo nie ma w tle tego ciągłego zmęczenia i urazy że ktoś znowu za dużo wziął.


Odpowiedz
(@romcia_91)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 194

@Helena82 Właśnie to co Helena napisała to jest coś z czym sama się zmagam. Przez długi czas myślałam że jak powiem "nie" chłopakowi to on odejdzie. I przez to zgadzałam się na rzeczy które mi nie odpowiadały. Dopiero niedawno zaczęłam medytować i zaczynam rozumieć że ten strach przed opuszczeniem to jest coś głębszego. Ale nie wiem jak afirmacje mi w tym pomogą jeśli ten strach jest tak silny.


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1743

@Romcia_91 ten strach to jest właśnie to co wychodziło u mnie podczas tamtego trudnego etapu w medytacji o którym pisałem. Nie znikł od razu, ale zacząłem go rozpoznawać — co jest inne niż bycie przez niego kierowanym. I dopiero kiedy go zobaczyłem wyraźnie, mogłem powoli puszczać reakcje które z niego wynikały.


Odpowiedz
(@ilonka65)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 354

@Lurisk Śmierć w tarocie to transformacja, nie koniec — ale rozumiem że to brzmi niepokojąco jeśli nie ma się kontekstu. Wracając jednak do głównego wątku, bo mam pytanie do Luriska: czy przez ten rok medytacji miałeś jakiś konkretny moment w którym wiedziałeś że granica się w tobie zmienia? Taki punkt przełomowy, nie stopniowy?


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1743

@Ilonka65 był jeden taki moment, tak. Ktoś zadzwonił do mnie z prośbą o coś dużego i zanim zdążyłem pomyśleć, powiedziałem spokojnie "nie, nie mogę". Bez dopowiadania, bez przepraszania. I się rozłączyłem. I czułem się... normalnie. Nie winny, nie spięty. To było dziwne właśnie dlatego że było normalne.


Odpowiedz
(@romcia_91)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 194

@Lurisk To co Lurisk opisał to jest właśnie to o czym marzyłam od lat. Że powiesz "nie" i po prostu nie będzie tej fali w środku. Czy to naprawdę przychodzi samo przez medytację, czy jednak trzeba to ćwiczyć jakoś osobno?


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1743

@Romcia_91 szczerze? Nie wiem czy przyszło samo. Medytacja dała mi ciszę żebym mógł w ogóle zobaczyć co się dzieje kiedy odmawiam. A potem samo zachowanie zaczęło się zmieniać. Czy to efekt medytacji bezpośrednio, czy pośrednio przez to że przestałem działać automatycznie — tego nie jestem w stanie rozdzielić.


Odpowiedz
(@helena92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 538

@Lurisk To rozróżnienie które Lurisk robi jest ważne. Medytacja nie zmienia zachowań — ona zmienia świadomość przed zachowaniem. I dlatego same afirmacje bez medytacji często nie działają tak jak powinny, bo wypowiadasz je z tego samego miejsca strachu, tylko głośniej.


Odpowiedz
(@fiolka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 163

@Helena82 a to właśnie mnie zastanawia. Czy afirmacje po medytacji działają dlatego że umysł jest spokojniejszy, czy dlatego że dopiero wtedy możemy w ogóle uwierzyć w to co mówimy? Bo może problem nie jest techniczny tylko właśnie ten — że jak jestem napięta, to mówię afirmację i sama czuję że kłamię.


Odpowiedz
(@helena92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 538

@Fiolka dokładnie to. Afirmacja wypowiedziana z napięciem to jest sprzeczny sygnał dla całego systemu nerwowego. Słowa mówią jedno, ciało czuje drugie. Dlatego ten stan po medytacji jest tak istotny — nie chodzi o programowanie, tylko o spójność.


Odpowiedz
Wpisy: 521
(@anima)
Połączone: 2 lata temu

Słuchajcie, to jest naprawdę mocna rozmowa. Mam pytanie do wszystkich — czy ktoś próbował łączyć medytację z kartami tarota żeby zbadać właśnie te blokady przed stawianiem granic? Wydaje mi się że karta Cesarzowej albo Siły mogłaby tu dać dobre punkty wyjścia do afirmacji, ale nie wiem czy ktoś to praktykuje.


Odpowiedz
Wpisy: 679
 Mara
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

Przepraszam że wchodzę, ale nie rozumiem jednego — jak karta tarota ma coś powiedzieć o granicach? Przecież to tylko obrazki. Czy chodzi o to że sam rysunek uruchamia jakieś skojarzenia w głowie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2120

@Mara trochę tak. To nie jest tak że karta ma magiczną moc, tylko że kiedy patrzysz na obraz po medytacji kiedy umysł jest spokojny, to widzisz w nim siebie inaczej. Mózg sam zaczyna łączyć symbole z tym co czujesz. Nie trzeba wierzyć w przeznaczenie żeby to miało sens.


Odpowiedz
 Mara
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 679

@Whisper okej, to rozumiem bardziej. A czy to działa tak samo z każdą kartą czy tylko z jakimiś konkretnymi? Bo jak wyciągnę np. Śmierć to co, mam się bać?


Odpowiedz
Wpisy: 257
(@tola-2)
Połączone: 2 miesiące temu

Ale czy nie jest tak że samo powtarzanie afirmacji z czasem zmienia to co czujemy? Słyszałam że podświadomość nie odróżnia prawdy od wielokrotnie powtarzanego fałszu i w końcu to przyjmuje. Czy to nie jest właśnie zasada tych technik?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2072

@Tola.2 to jest bardzo uproszczone. Podświadomość nie jest naiwna — reaguje na całościowy obraz, nie tylko na słowa. Jeśli powtarzasz "moje "nie" jest kompletną odpowiedzią" ale codziennie tłumaczysz się rodzinie ze wszystkiego, to sprzeczność jest zbyt duża i afirmacja nie przebija się przez to. Potrzebna jest jakaś zmiana w działaniu, choćby mała.


Odpowiedz
Wpisy: 136
(@alinka92)
Połączone: 3 miesiące temu

A mozna zapytac — co to znaczy "mała zmiana w działaniu"? Bo ja próbowałam powiedzieć mamie "nie moge" bez tłumaczenia i tak sie stresowałam potem że chyba lepiej jakbym się wytłumaczyła. Czy to normalne że ta pierwsza odmowa bez powodu jest taka stresująca?


Odpowiedz
9 Odpowiedzi
(@romcia_91)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 194

@Alinka92 tak, to normalne. Przynajmniej u mnie tak było. Ten stres to nie jest sygnał że zrobiłaś źle, tylko że twój układ nerwowy jest przyzwyczajony do innego wzorca i teraz reaguje alarmem na coś nowego. Z czasem ten alarm słabnie.


Odpowiedz
(@alinka92)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 136

@Romcia_91 okej, trochę mi ulzyło. Bo myślałam że jak sie stresuje to znaczy że ta zmiana mnie nie dotyczy albo jestem za słaba na to. A ile czasu zajelo ci zanim ten alarm zaczal słabnąc?


Odpowiedz
(@swietowit)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 355

@Romcia_91 Słuchajcie, mam pytanie które może być trochę z boku, ale jednak. Lurisk opisuje rok codziennej praktyki i jedną konkretną zmianę. Romcia pisze o stopniowym słabnięciu stresu. A skąd macie pewność że to efekt medytacji, a nie po prostu że w tym czasie coś się w życiu zmieniło? Nie kwestionuję, naprawdę pytam.


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1743

@Swietowit właśnie dlatego pisałem wcześniej że nie umiem tego rozdzielić. Ale widzę jedną rzecz: kiedy przerywałem medytację na kilka dni, wracał stary wzorzec. To nie jest dowód naukowy, ale dla mnie to wystarczająco mocna korelacja żeby dalej praktykować.


Odpowiedz
(@swietowit)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 355

@Lurisk To co opisujesz Lurisk z tymi kilkoma dniami przerwy i powrotem wzorca — to jest właśnie coś czego nie rozumiem. Czy myślisz że to możliwe że medytacja po prostu daje ci chwilowe wyciszenie, a sama zmiana wcale nie zachodzi głębiej? Bo może wzorzec wraca bo nigdy nie zniknął, tylko był przykryty?


Odpowiedz
(@helena92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 538

@Swietowit to nie jest głupie pytanie, ale wydaje mi się że odwracasz przyczynę i skutek. Wyciszenie nie jest celem samym w sobie — ono jest warunkiem żeby zmiana mogła zajść. Jak budujesz dom, to cisza na budowie nie sprawia że dom stoi. Ale bez niej trudniej cokolwiek zbudować.


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1743

@Swietowit może masz rację że wzorzec nigdy nie zniknął całkowicie. Ale widzę różnicę między tym co było a tym co jest teraz — reakcja jest wolniejsza, jakby był mały odstęp między bodźcem a odpowiedzią. I w tym odstępie coś się dzieje. Czy to głęboka zmiana czy nie, nie wiem. Ale ten odstęp nie istniał wcześniej.


Odpowiedz
(@fiolka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 163

@Lurisk Ten odstęp który Lurisk opisuje — to chyba jest właśnie to o czym mówi się w mindfulness jako przestrzeń reakcji. Ale mam pytanie: czy ta przestrzeń pojawia się tylko przy granicy, czy też w innych sytuacjach? Bo jeśli tylko przy "nie", to może to nie medytacja a po prostu że nauczyłeś się jednego konkretnego zachowania?


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1743

@Fiolka pojawia się w innych miejscach też, ale przy granicy jest najbardziej wyraźna bo wcześniej tam jej w ogóle nie było. Przy innych sprawach trudniej mi to ocenić, bo nie wiem jak było przed. Przy odmawianiu wiem dokładnie jak było i co się zmieniło.


Odpowiedz
Wpisy: 194
(@romcia_91)
Połączone: 2 miesiące temu

A skad wiadomo że ta przestrzeń to medytacja a nie po prostu że byłeś wtedy zmęczony i nie miałeś siły się tłumaczyć? Pytam serio, nie złośliwie — bo sama szukam czegoś co mi da pewność że praktykuję z sensem a nie tylko łudzę się.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2072

@Romcia_91 a co by zmieniło gdybyś wiedziała że to medytacja a nie zmęczenie? Efekt jest ten sam — powiedziałaś "nie" i nie czułaś się winna. Może pytasz o przyczynę bo potrzebujesz uzasadnienia dla dalszej praktyki, a nie dlatego że odpowiedź zmieni cokolwiek w tym co czułaś.


Odpowiedz
(@romcia_91)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 194

@Paradoxa trochę mnie to zatrzymało. Bo chyba masz rację że szukam jakiegoś dowodu. Ale jednak... czy to nie jest ważne żeby wiedzieć co działa, żeby to powtarzać? Jeśli to było zmęczenie to nie chcę czekać aż będę wyczerpana żeby umieć odmówić.


Odpowiedz
Wpisy: 257
(@tola-2)
Połączone: 2 miesiące temu

Ale może właśnie w tym jest sedno — że afirmacje i medytacja uczą nas wchodzić w pewien stan celowo, zamiast czekać aż przyjdzie przez przypadek? Czy nie o to właśnie chodzi żeby nie potrzebować ani zmęczenia ani specjalnych okoliczności?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@ilonka65)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 354

@Tola.2 to brzmi logicznie, ale mam wątpliwość. Jeśli ćwiczysz "spokój na żądanie", to czy nie ryzykujesz że to będzie tylko maska a nie prawdziwa zmiana? Sama medytowałam przez jakiś czas i zauważyłam że czasem byłam spokojna na zewnątrz, ale w środku to samo napięcie.


Odpowiedz
(@helena92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 538

@Ilonka65 to jest ważna obserwacja i myślę że dużo osób przez to przechodzi. Ale czy ta zewnętrzna spokojność z wewnętrznym napięciem to porażka, czy po prostu wczesny etap? Bo zanim ciało i umysł zaczną mówić jednym głosem, to przez jakiś czas jedno wyprzedza drugie.


Odpowiedz
(@ilonka65)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 354

@Helena82 to możliwe. Moje pytanie jest raczej o to jak rozpoznać że jesteś już za tym etapem, a nie że po prostu dobrze nauczyłaś się udawać. Bo te dwie rzeczy mogą wyglądać tak samo z zewnątrz.


Odpowiedz
(@anima)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 521

@Ilonka65 Chyba właśnie o to mi chodziło kilka postów wcześniej kiedy pisałam że coś się we mnie rusza ale nie wiem co. Bo nie wiem czy jestem na tym etapie co Ilonka opisuje — że prawdziwa zmiana — czy tylko ładnie maskuję. Skąd się to rozróżnia?


Odpowiedz
Wpisy: 1743
Rozpoczynający temat
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Dla mnie tym sygnałem był brak potrzeby analizowania po fakcie. Wcześniej po każdej odmowie spędzałem godziny na sprawdzaniu czy zrobiłem dobrze. Teraz po prostu nie wracam do tego. Nie wiem czy to wystarczy jako kryterium, ale mnie to przekonuje że coś się zmieniło głębiej.


Odpowiedz
Wpisy: 136
(@alinka92)
Połączone: 3 miesiące temu

To jest cos bardzo konkretnego i rozumiem to — ta pętla po fakcie jest u mnie ogromna. Ale czy nie jest tak że niektóre osoby po prostu nie analizują zbyt wiele z natury i to nie ma nic wspolnego z medytacja? Moja koleżanka nie medytuje i też nie przeżywa odmowy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2120

@Alinka92 to zależy skąd pochodzi ten brak analizy. U kogoś kto zawsze miał zdrowe granice to naturalny stan. U kogoś kto wcześniej analizował godzinami — to jest realna zmiana. Nie każdy punkt startowy jest taki sam i dlatego te porównania trochę kulą.


Odpowiedz
Wpisy: 679
 Mara
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

Ja mam pytanie może głupie ale serio nie rozumiem — jak odróżnić afirmację która działa od takiej która nic nie robi? Bo powiedziałam sobie rano kilka razy "moje "nie" jest wystarczające" i wieczorem i tak się tłumaczyłam mamie z pół godziny. Czy to znaczy że afirmacja nie działa czy że źle ją wybrałam?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2072

@Mara a w jakim stanie ją powtarzałaś rano? Bo jeśli wstawałaś i od razu zaczynałaś mówić afirmacje zanim się jeszcze obudziłaś do końca, to to jest właśnie ten problem o którym mówiła Helena — słowa lecą, ale nie ma za nimi żadnego zakorzenienia w ciele.


Odpowiedz
 Mara
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 679

@Paradoxa no właśnie rano, jak tylko wstałam, jeszcze przed kawą. Czyli to jest błąd? Co powinnam robić inaczej — najpierw medytacja a potem afirmacja?


Odpowiedz
(@helena92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 538

@Mara tak to przynajmniej wygląda w teorii — kilka minut wyciszenia, a dopiero potem słowa. Ale chciałabym zapytać — co czułaś kiedy mówiłaś tę afirmację? Czy było w tym cokolwiek żywego, czy tylko mechaniczne powtarzanie?


Odpowiedz
Wpisy: 679
 Mara
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

No szczerze mówiąc to było dosyć mechaniczne. Mówiłam sobie te słowa ale w głowie już myślałam o tym że zaraz muszę wziąć prysznic i czy jest kawa. Czyli właściwie byłam wszędzie poza tymi słowami. Ale zastanawia mnie teraz — czy jak ktoś mówi że afirmacja "działa", to znaczy że czuł ją przy każdym powtórzeniu, czy wystarczy że kiedyś gdzieś coś kliknęło?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2072

@Mara no właśnie to jest kluczowe pytanie. Nie chodzi o to żeby każde powtórzenie było mistycznym przeżyciem — bo to byłoby nie do utrzymania. Chodzi o to żeby chociaż raz wejść w kontakt z tym co ta afirmacja próbuje powiedzieć. Potem ciało to pamięta. Ale jeśli nigdy nie było tego momentu kontaktu, to słowa chodzą jedną stroną a ty drugą. Mam wrażenie że ty tego kontaktu jeszcze nie miałaś z tą konkretną afirmacją.


Odpowiedz
(@ilonka65)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 354

@Paradoxa to mnie zatrzymuje — co rozumiesz przez "ciało to pamięta"? Bo trochę to brzmi jak coś co albo czujesz albo nie. A co z osobami które są bardzo w głowie i trudno im w ogóle poczuć cokolwiek w ciele podczas mówienia słów? Czy dla nich afirmacje są po prostu mniej dostępne?


Odpowiedz
(@helena92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 538

@Ilonka65 myślę że to nie jest kwestia dostępności, tylko czasu i podejścia. Osoby mocno "głowowe" często właśnie przez medytację ciała uczą się czuć to zakorzenienie. Ale to bywa długi proces. Mnie na początku też wydawało się że medytacja to kolejna myśl o medytacji a nie samo bycie w niej — i dopiero po kilku miesiącach coś się zaczęło przesuwać.


Odpowiedz
Wpisy: 257
(@tola-2)
Połączone: 2 miesiące temu

A może właśnie dlatego samo powtarzanie afirmacji bez żadnej praktyki ciała tak często nie przynosi efektów? Jakby to było nakładanie nowej warstwy na stary fundament który się nie zmienił. Czy nie jest tak że medytacja jest tym co właśnie ten fundament rusza, a afirmacja tylko potem nadaje temu kierunek?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2120

@Tola.2 to ładna metafora, ale trochę za bardzo upraszcza. Znam osoby które medytują od lat i ich granice są równie rozmyte co wcześniej. Medytacja nie jest automatyczną gwarancją że granice się poukładają — to zależy też od tego co się ze spokojem robi. Można być bardzo spokojnym i wciąż nie umieć powiedzieć "nie".


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1743

@Whisper to dokładnie widziałem u siebie przez pierwsze kilka miesięcy. Medytacja dawała spokój, ale spokój bez kierunku. Dopiero kiedy zacząłem łączyć to z konkretnymi afirmacjami o granicach, coś zaczęło działać inaczej. Jakby spokój był przestrzenią a afirmacja tym co tę przestrzeń zaludniało. Choć nie wiem czy to model który działa dla wszystkich.


Odpowiedz
(@romcia_91)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 194

@Lurisk Ale jak właściwe dobrać tę afirmację do siebie? Bo czytałam gdzieś że powinna być w czasie teraźniejszym i pozytywna, ale jak mówię sobie "moje granice są jasne" to czuję że kłamię bo wiem że nie są. I to jeszcze bardziej mnie dołuje niż brak afirmacji. Lurisk, jak ty to rozwiązałeś na początku kiedy słowa jeszcze nie pasowały do rzeczywistości?


Odpowiedz
Udostępnij: