To rozróżnienie jest ważne i myślę że da się je opisać prosto. Jeśli po kilkudziesięciu sekundach oddech sam trochę się stabilizuje, to jest ta normalna nienaturalność o której mówiła Andromeda. Jeśli po dwóch minutach jest gorzej, masz mrowienie w dłoniach albo kręci ci się w głowie, to sygnał żeby otworzyć oczy i oddychać normalnie przez chwilę. Na tym poziomie zaawansowania Nyja nie powinna mieć problemu z rozróżnieniem.
Hej, a ja chcę się wtrącić bo czytam ten wątek od jakiegoś czasu i mam wrażenie że wszyscy mówicie o obserwowaniu oddechu jakby to było proste, a jak siedzę i próbuję to robić przez te pięć minut to myśli skaczą wszędzie i nawet nie pamiętam o oddechu. Jak długo trzeba ćwiczyć żeby w ogóle zaczęło coś działać?
Mnie to też długo frustrowało, to ciągłe odpływanie. A potem gdzieś przeczytałam porównanie że to jak zwijanie mięśnia, każdy powrót to jedno powtórzenie. I jakoś po tym zaczęłam traktować te powroty inaczej, bardziej jak pracę niż jak dowód że coś nie wychodzi. Nie wiem czy to komuś pomoże ale mnie zmieniło podejście.
Ja mam glupie pytanie moze ale czy jak medytujesz i nagle zapomnisz ze medytujesz bo pomyslisz o obiadzie albo o czymkolwiek i siedzisz juz tylko tak bezmyslnie to sie liczy jako medytacja czy trzeba zaczynac od nowa?
A propos zasypiania, bo to temat który pomijamy, ja na leżącej pozycji regularnie zasypiałam i myślałam że to błąd. Teraz siadam na krześle od kilku dni i rzeczywiście już nie zasypiam, ale za to bardziej mnie boli kark. Czy ktoś miał tak że zmiana pozycji przyniosła nowy problem?
A propos zasypiania, bo to temat który pomijamy, ja na leżącej pozycji regularnie zasypiałam i myślałam że to błąd. Teraz siadam na krześle od kilku dni i rzeczywiście już nie zasypiam, ale za to bardziej mnie boli kark. Czy ktoś miał tak że zmiana pozycji przyniosła nowe problemy i jak to rozwiązałaś?
Ból karku przy siedzeniu na krześle to prawie zawsze kwestia tego że nieświadomie napinamy szyję żeby 'trzymać się prosto'. Spróbuj zamiast krzesła usiąść na podłodze ze skrzyżowanymi nogami albo na poduszce, i zamiast myśleć o prostowaniu kręgosłupa, wyobraź sobie że ktoś delikatnie ciągnie cię za czubek głowy ku górze. To zupełnie inaczej ustawia szyję niż świadome 'proste plecy'.
to ciekawe pytanie bo sugeruje że obserwacja oddechu i skanowanie ciała to dwie różne rzeczy. I tak jest. Czy próbowałaś najpierw przez minutę ułożyć ciało świadomie, a dopiero potem przejść do oddechu? Nie trzeba tego robić jednocześnie.
Ja do tego ustawiania dodaję jeszcze sprawdzenie języka, bo większość ludzi trzyma język przyciśnięty do podniebienia i nie zdaje sobie sprawy ile napięcia to generuje w całej twarzy. Jak rozluźnisz język, reszta twarzy idzie za tym sama.
Wracając do wątku z oddechem, bo trochę odpłynęliśmy, mam pytanie do osób które ćwiczą dłużej. Czy macie wrażenie że na różnych etapach sesji oddech sam z siebie się zmienia, staje się płytszy albo głębszy bez żadnej intencji z waszej strony? I co z tym robicie, bo to chyba nie do końca to samo co pokręcony oddech z którego Nyja mówiła wcześniej.
