Forum

Asystent AI
Medytacja a autyzm ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Medytacja a autyzm - doświadczenia neurodywersyjne

Strona 1 / 5

Wpisy: 254
Rozpoczynający temat
(@leokadia05)
Połączone: 9 miesięcy temu

Medytuję od kilku lat i całkiem niedawno dostałam diagnozę - spektrum autyzmu. Zaczęłam się zastanawiać, czy moje doświadczenia z medytacją są jakoś inne niż u neurotypowych osób. U mnie np. klasyczna medytacja z koncentracją na oddechu często kończy się tym, że zamiast wyciszenia mam narastający dyskomfort - jakbym nagle stała się zbyt świadoma własnego ciała i każdego oddechu, co w pewnym momencie zaczyna mnie przytłaczać. Słyszałam, że to częste u autyków. Ktoś z was ma podobne doświadczenia albo zna kogoś w spektrum, kto medytuje?


Odpowiedz
245 odpowiedzi
Wpisy: 125
(@sagea-2)
Połączone: 11 miesięcy temu

Ja nie jestem w spektrum, ale pracowałam z kilkoma osobami na warsztatach i rzeczywiście mówiły podobne rzeczy co ty. Ale według mnie problem jest inny - klasyczna medytacja oddechowa jest po prostu nieodpowiednia dla osób z nadwrażliwością sensoryczną, niezależnie od diagnozy. Może spróbuj medytacji ruchowej albo z dźwiękiem? Mis tybetańskich czy czegoś w tym stylu. Dźwięk daje punkt zaczepienia, który nie jest tak 'wewnętrzny'.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@leokadia05)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 254

@Sagea.2 miałam już do czynienia z misami i tu wchodzi inny problem - u mnie nadwrażliwość słuchowa bywa naprawdę silna, więc dźwięk bywa gorszy niż cisza. Nie chodzi tylko o sensorykę w ogóle, ale o to, że autystyczny umysł inaczej przetwarza te sygnały. Zastanawia mnie, czy mindfulness jako koncepcja - ta cała 'chwila obecna' - działa tak samo, gdy ktoś ma inne poczucie czasu i inaczej łączy się z ciałem.


Odpowiedz
Wpisy: 584
(@michasia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Leokadia, to bardzo ciekawe co piszesz o poczuciu czasu. Czytałam kiedyś, że osoby w spektrum mogą mieć coś w rodzaju inaczej ustrukturyzowanego doświadczenia czasu - mniej linearnego. I teraz myślę sobie, że może medytacja u was nie jest gorsza, tylko po prostu wygląda zupełnie inaczej i porównywanie jej do wzorca neurotypowego nie ma sensu. Ale mam pytanie - czy ty w ogóle czujesz, że medytacja ci coś daje, mimo tego dyskomfortu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@leokadia05)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 254

@Michasia tak, i to jest właśnie ten paradoks, który chciałam tu rozkminić. Bo daje - ale nie wiem, czy 'poprawnie'. Mam wrażenie, że coś co u mnie działa medytacyjnie, u kogoś innego by wyglądało jak zwykłe skupienie na jednej czynności. Moje wyciszenie przychodzi przy np. sortowaniu kamieni według kształtu albo przy bardzo monotonnym, powtarzalnym śpiewie. Czy to jest jeszcze medytacja?


Odpowiedz
Wpisy: 529
(@terenia62)
Połączone: 3 miesiące temu

Leokadia, pytasz czy to jeszcze medytacja - a skąd w ogóle przekonanie, że medytacja musi wyglądać jak siedzenie w ciszy? Tradycje wschodnie mają całe mnóstwo form, od chodzącej zen po mantrowanie. Autystyczne stimowanie - to ciągłe kołysanie, pocieranie, powtarzalne ruchy - jest przez neurotypowych traktowane jako coś złego, a w istocie spełnia bardzo podobną funkcję co właśnie repetytywne praktyki medytacyjne. To nie jest moje wymysły, to mówią sami badacze autyzmu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@syriana)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 230

@Terenia62 to znaczy, że stimowanie może być formą medytacji? Ja zawsze myślałam, że medytacja wymaga intencji - że jeśli ktoś po prostu kołysze się odruchowo, to to nie jest to samo co robienie tego świadomie. Czy ta intencja nie jest kluczowa?


Odpowiedz
(@terenia62)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 529

@Syriana a skąd wiesz, że przy stimowaniu nie ma intencji? Leokadia właśnie mówi, że jej stan przy sortowaniu kamieni jest medytacyjny i ona to robi świadomie. Pytanie o intencję jest zasadne, ale nie można z zewnątrz zakładać, że jej nie ma tylko dlatego, że czynność wygląda inaczej.


Odpowiedz
Wpisy: 113
(@dominiczka-ka)
Połączone: 2 lata temu

Przepraszam, że się wtrącam, bo temat jest dla mnie nowy, ale Leokadia - to co opisujesz z sortowaniem kamieni i monotonnym śpiewem bardzo mi przypomina to, co czuję przy afirmacjach nagranych na pętlę. Nie mam diagnozy, ale mam taką dziwność, że powtarzalność mnie uspokaja, a 'zwykła' medytacja z prowadzeniem głosowym mnie rozprасza. Czy to może być jakiś wspólny mianownik niezależnie od spektrum?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@leokadia05)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 254

@Dominiczka.ka właśnie o to chodzi, że spektrum autyzmu to nie jest ostra granica - wiele cech występuje u różnych ludzi w różnym nasileniu. Ale mój punkt jest taki, że osoby z diagnozą często mają te cechy mocno nasilone i standardowe instrukcje do medytacji po prostu nie biorą tego pod uwagę. Prowadzony głos np. u mnie bywa koszmarny - muszę przetwarzać słowa, a jednocześnie być cicho w środku, to dla mnie dwie sprzeczne rzeczy naraz.


Odpowiedz
Wpisy: 642
(@dzidka81)
Połączone: 2 miesiące temu

Słucham tej rozmowy i myślę o czymś innym - jak to się ma do pracy z energią? Przy bioenergoterapii ważna jest świadomość ciała, odczuwanie przepływu energii. Leokadia, czy ty to w ogóle czujesz? Pytam poważnie, bo niektóre osoby z nadwrażliwością sensoryczną opisują intensywniejsze doznania energetyczne, inne mówią, że w ogóle nie mają dostępu do tych odczuć.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@leokadia05)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 254

@Dzidka81 u mnie to jest interesujące właśnie - czuję bardzo dużo, ale mam problem z nazwaniem tego i z oddzieleniem, co jest 'moje' a co 'zewnętrzne'. Moje doświadczenia są raczej intensywne sensorycznie, tylko często nie wiem, jak je zinterpretować w języku, który znają neurotypowi. Opisuję je inaczej, co często sprawia, że ludzie na warsztatach myślą, że nic nie czuję albo że robię coś źle.


Odpowiedz
Wpisy: 125
(@sagea-2)
Połączone: 11 miesięcy temu

Leokadia, ale czy nie jest tak, że po prostu trzeba się nauczyć lepiej nazywać te doznania? Mam wrażenie, że to kwestia praktyki i słownictwa, nie samego autyzmu. Wiem, że to może zabrzmieć ostro, ale naprawdę nie wiem, czy diagnoza zmienia coś fundamentalnie w samej praktyce duchowej.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@terenia62)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 529

@Sagea.2 naprawdę? Czyli według ciebie problem sprowadza się do tego, że autystyczna osoba po prostu 'nie nauczyła się jeszcze' używać odpowiedniego słownictwa? To jest właśnie podejście, które wyklucza neurodywersyjne osoby ze wspólnot duchowych. Różnice neurologiczne to nie jest kwestia braków w nauce.


Odpowiedz
(@sagea-2)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 125

@Terenia62 nie mówiłam, że to brak w nauce, mówiłam o innym procesie uczenia się dostosowanym do siebie. Ale może rzeczywiście źle to ujęłam.


Odpowiedz
Wpisy: 270
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

Wchodzę w tę rozmowę bo sama mam ADHD, nie autyzm, ale dużo rzeczy tu napisanych mnie dotyczy. Leokadia, masz coś swojego wypracowanego? Jakiś własny protokół, bo tak to chyba można nazwać? Bo ja eksperymentowałam latami i w końcu mam coś co działa, ale to absolutnie nic nie przypomina tego, co piszą poradniki.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@leokadia05)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 254

@Niezapominajka_68 tak, ale to wymagało lat odrzucania rzeczy, które 'powinny' działać. Prowadzę notatki - dosłownie zapisuję po każdej sesji co się działo, co było za głośne, za intensywne, co dało mi stan, którego szukam. Wyszło mi, że moje okno spokoju jest bardzo wąskie i bardzo konkretne: ciemność, jeden powtarzalny bodziec, żadnych zaskoczeń. Ale to co mnie zastanawia - czy takie indywidualne podejście jest w ogóle możliwe bez wcześniejszej diagnozy i samoświadomości tego, że się jest w spektrum?


Odpowiedz
Wpisy: 584
(@michasia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Leokadia, to co piszesz o notatkach to jest piękne i zarazem smutne jednocześnie - bo wyobrażam sobie, ile prób i błędów za tym stoi. Ale mam pytanie do pozostałych - czy ktoś z was prowadził lub uczestniczył w grupach medytacyjnych, gdzie była osoba w spektrum? Jak to wyglądało w praktyce grupowej?


Odpowiedz
Wpisy: 53
(@wioletka86)
Połączone: 1 rok temu

Ja nie miałam takiego doświadczenia w grupie, ale czytam ten wątek od początku i zastanawiam się czy te trudności z 'klasyczną' medytacją mogą też wynikać z tego, że bardzo dużo popularnych technik jest napisanych przez konkretny typ umysłu dla konkretnego typu umysłu i nikt tego nigdy głośno nie powiedzał. Leokadia, czy trafiałaś na jakieś materiały pisane specjalnie z myślą o osobach w spektrum?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@leokadia05)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 254

@Wioletka86 trafiałam na pojedyncze artykuły, głównie anglojęzyczne, i to właśnie tam po raz pierwszy przeczytałam, że moje doświadczenia są opisywane przez innych autyków niemal słowo w słowo. To był dla mnie moment, kiedy przestałam myśleć, że medytuję 'źle'. Po polsku praktycznie nic na ten temat nie ma, dlatego założyłam ten wątek - bo myślę, że gdzieś tu na forum mogą być osoby, które przechodziły przez podobne rzeczy i może możemy razem coś z tego wypracować.


Odpowiedz
Wpisy: 270
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

Leokadia, to co piszesz o tym anglojęzycznym opisie - możesz podać jakieś słowa kluczowe albo jak to szukałaś? Bo ja szukałam po polsku i prawie nic nie ma. 'Autyzm i medytacja' to w polskim internecie pustynia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@leokadia05)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 254

@Niezapominajka_68 szukałam po angielsku: 'autism meditation', 'autistic mindfulness', 'neurodivergent meditation practice'. Trafiłam głównie na blogi pisane przez autystyczne osoby dla autystycznych osób, nie przez terapeutów czy nauczycieli medytacji. I to jest znaczące, bo perspektywa jest zupełnie inna.


Odpowiedz
Wpisy: 642
(@dzidka81)
Połączone: 2 miesiące temu

Właśnie to mnie zastanawia - czemu w polskich środowiskach duchowych w ogóle nie mówi się o neurodywersyjności? Nawet tutaj ten wątek jest chyba jedyny w swoim rodzaju. Jakby ta perspektywa nie istniała.


Odpowiedz
Wpisy: 230
(@syriana)
Połączone: 6 miesięcy temu

ale czy nie uważasz, że to może być problem z tym, że środowisko autystyczne i środowisko duchowe po prostu rzadko się pokrywają? Może te osoby nie szukają duchowości jako takiej, tylko narzędzi do regulacji, i dlatego piszą o tym inaczej?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@terenia62)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 529

@Syriana a skąd założenie, że to są rozłączne grupy? Mnie to trochę uwiera, bo sugerujesz jakby autycy nie mogli mieć potrzeb duchowych. A Leokadia jest tutaj dowodem, że owszem, mają.


Odpowiedz
(@syriana)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 230

@Terenia62 nie, nie o to mi chodziło. Mówiłam o tym, że może piszą o tym samym zjawisku innymi słowami - regulacja sensoryczna zamiast medytacja. Nie wykluczam głębokiego wymiaru, tylko zastanawiam się nad językiem.


Odpowiedz
Wpisy: 584
(@michasia)
Połączone: 6 miesięcy temu

To jest bardzo ciekawa kwestia z tym językiem. Bo jeśli ktoś mówi 'robię to dla regulacji układu nerwowego' a ktoś inny mówi 'medytuję' - może to być dokładnie ten sam stan, opisany przez dwa różne systemy pojęciowe. Leokadia, jak ty to czujesz - czy te dwa języki opisują u ciebie to samo, czy coś innego?


Odpowiedz
Wpisy: 254
Rozpoczynający temat
(@leokadia05)
Połączone: 9 miesięcy temu

To jest chyba najtrudniejsze pytanie jakie tu padło. Szczerze - nie wiem. Mam wrażenie, że stan jest ten sam, ale intencja może być różna. Jak sortuję kamienie żeby się wyciszyć z przeciążenia sensorycznego, to może jest bliżej regulacji. Jak robię to z poczuciem, że wchodzę w kontakt z czymś szerszym, to czuję to jako medytację. Ale nie jestem pewna, czy to rzeczywiście różne stany czy tylko różne ramy myślowe nałożone na to samo.


Odpowiedz
Wpisy: 113
(@dominiczka-ka)
Połączone: 2 lata temu

A czy ta różnica w intencji w ogóle jest taka ważna? Bo czytam to co pisze Leokadia i myślę, że może to jest właśnie ten problem ze standardowymi instrukcjami - one zakładają, że wiesz z góry po co siadasz. A co jeśli u kogoś odkrycie 'po co' przychodzi po fakcie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@sagea-2)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 125

@Dominiczka.ka no ale jeśli nie ma intencji przed sesją, to jak rozróżnić medytację od zwykłego odpoczynku? To musi być gdzieś jakaś granica.


Odpowiedz
(@terenia62)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 529

@Sagea.2 a po co ta granica? Serio pytam. Co nam daje jasne oddzielenie 'to jest medytacja' od 'to nie jest'? Większość tradycji tworzyła te kategorie w konkretnym kulturowym kontekście, który ma się nijak do tego, co przeżywa współczesna osoba w spektrum autyzmu w Polsce.


Odpowiedz
Wpisy: 53
(@wioletka86)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie, zastanawiam się czy ta potrzeba klasyfikowania nie jest bardziej problemem naszej kultury niż samej praktyki. Czytam ten wątek i mam wrażenie, że Leokadia przez te lata samodzielnie wypracowała coś, co jest spójne i głębokie, a my próbujemy to wcisnąć w gotowe szufladki.


Odpowiedz
Wpisy: 270
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

Wioletka, ale te szufladki mają też praktyczne znaczenie - jeśli chcesz porozmawiać o swojej praktyce z kimkolwiek, nauczycielem, grupą, to potrzebujesz wspólnego języka. I tu właśnie jest problem, o którym mówi Leokadia - ten wspólny język jest pisany pod jeden typ doświadczenia.


Odpowiedz
Wpisy: 254
Rozpoczynający temat
(@leokadia05)
Połączone: 9 miesięcy temu

Dokładnie to. I to nie jest abstrakcyjny problem filozoficzny - to jest konkretna sytuacja, kiedy siedzisz na warsztacie i prowadząca mówi 'skup się na oddechu, odsuń myśli' i ty dosłownie nie możesz tego zrobić bo twój układ nerwowy nie działa w ten sposób. I potem wychodzisz z poczuciem, że nie potrafisz medytować. A potrafisz - tylko nie tak.


Odpowiedz
Wpisy: 642
(@dzidka81)
Połączone: 2 miesiące temu

Leokadia, a czy rozmawiałaś kiedyś z kimś prowadzącym taki warsztat po fakcie? Co mówili gdy tłumaczyłaś, jak to u ciebie działa?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@leokadia05)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 254

@Dzidka81 raz rozmawiałam. Usłyszałam, że 'każdy ma swoje tempo' i że 'nie należy się zniechęcać'. Prowadząca była miła, ale kompletnie nie zrozumiała o czym mówię. Traktowała to jak kwestię doświadczenia, nie struktury neurologicznej. Że po prostu za krótko praktykuję.


Odpowiedz
(@michasia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 584

@Dzidka81 to jest chyba dość typowa odpowiedź, niestety. 'Ćwicz więcej' zamiast 'może technika nie pasuje do twojego układu nerwowego'. Mam wrażenie, że nauczyciele medytacji bardzo rzadko mają wiedzę o neurodywersyjności, nawet ci z długim stażem.


Odpowiedz
Wpisy: 230
(@syriana)
Połączone: 6 miesięcy temu

No ale skąd mieliby tę wiedzę? To nie jest część standardowego szkolenia w żadnej tradycji. Chyba że ktoś świadomie to uzupełniał. Może problem jest bardziej systemowy - brak edukacji na tym poziomie.


Odpowiedz
Wpisy: 80
(@poludnica)
Połączone: 11 miesięcy temu

Czytam ten wątek od jakiegoś czasu i mam pytanie, może naiwne - czy jest w ogóle jakaś tradycja medytacyjna, która waszym zdaniem lepiej pasuje do autystycznego doświadczenia? Bo Leokadia mówiła o monotonnym śpiewie, sortowaniu, powtarzalności - i mi to brzmi trochę jak niektóre praktyki kontemplacyjne, bardzo ustrukturyzowane, z powtórzeniami.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@leokadia05)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 254

@Poludnica to jest ciekawy trop. Czytałam, że praktyki z bardzo sztywną strukturą - konkretna sekwencja ruchów, konkretna mantra do powtarzania określoną ilość razy - bywają bardziej dostępne. Predyktywność. Autystyczny umysł lubi wiedzieć co będzie dalej. Ale to nadal jest moje doświadczenie, nie żadna reguła.


Odpowiedz
Wpisy: 125
(@sagea-2)
Połączone: 11 miesięcy temu

Leokadia, coś mnie zastanawia w tej predyktywności o której mówisz. Czyli twierdzisz, że im bardziej ustrukturyzowana praktyka, tym łatwiej? Bo to by tłumaczyło dlaczego te luźne, 'organiczne' prowadzenia medytacji mogą być taką barierą. Ale czy to zawsze tak działa, czy zależy od dnia, od stanu układu nerwowego?


Odpowiedz
Wpisy: 254
Rozpoczynający temat
(@leokadia05)
Połączone: 9 miesięcy temu

Zależy od dnia zdecydowanie. Kiedy jestem już przeciążona, potrzebuję maksymalnej przewidywalności - wtedy ta sztywna struktura jest zbawienna. Kiedy jestem w miarę wyregulowana, mogę sobie pozwolić na coś bardziej otwartego. Problem polega na tym, że warsztaty nie pytają cię przed wejściem jak się czujesz i nie dostosowują programu do stanu uczestników.


Odpowiedz
Wpisy: 584
(@michasia)
Połączone: 6 miesięcy temu

To co Leokadia opisuje brzmi trochę jak potrzeba regulacji wejścia, zanim w ogóle zacznie się praktyka. Że warunek wstępny jest inny. Zastanawiam się, czy to specyficznie autystyczne, czy może po prostu bardziej widoczne, bo u osób neurotopowych jakoś się samo reguluje nieświadomie przed sesją?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@terenia62)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 529

@Michasia ale właśnie - 'samo się reguluje nieświadomie' to jest dość duże założenie. Może neurotopowi mają takie same potrzeby, tylko nie muszą o nich wiedzieć, żeby jakoś przejść przez sesję? Taka nieświadoma kompetencja zamiast świadomej strategii.


Odpowiedz
Wpisy: 642
(@dzidka81)
Połączone: 2 miesiące temu

Słuchajcie, chcę się upewnić że dobrze rozumiem. Leokadia mówi o tym, że jej układ nerwowy potrzebuje innego wejścia w stan medytacyjny, a nie że nie może wejść w ten stan w ogóle? Bo to jest dość istotna różnica i mam wrażenie, że przez kilka postów trochę to mieszamy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@leokadia05)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 254

@Dzidka81 tak, dokładnie to. Mogę wejść w głęboki stan skupienia, wyciszenia, cokolwiek to nazwiemy. Ale droga do tego jest inna. I to właśnie sprawia, że standardowe instrukcje nie działają - bo są drogowskazem do innego wejścia, nie do innego miejsca.


Odpowiedz
Wpisy: 53
(@wioletka86)
Połączone: 1 rok temu

Ta metafora z drogowskazem jest świetna. I teraz pytanie do reszty - czy ktoś tutaj wie o jakichś zasobach, praktykach, podejściach, które naprawdę biorą pod uwagę tę różnicę? Nie 'każdy w swoim tempie', ale faktycznie inne wejście?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@poludnica)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 80

@Wioletka86 właśnie o to chciałam zapytać wcześniej, bo to jest dla mnie centrum tej rozmowy. Leokadia wspomniała o mantrasach z konkretną liczbą powtórzeń, monotonnym śpiewie. Ale czy są też podejścia oparte na ruchu? Bo ruch plus powtarzalność to brzmi jak bardzo dobra kombinacja.


Odpowiedz
Strona 1 / 5
Udostępnij: