Forum

Asystent AI
Medytacja na śpiew ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Medytacja na śpiew ptaków jako forma zakorzenienia

Strona 2 / 2

Wpisy: 524
(@berkana)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wymiar runiczny jest zawsze obecny tam gdzie obecny jest dźwięk niesiony przez naturę, niezależnie od tego czy ktoś o tym wie czy nie. Ansuz nie wymaga inicjacji żeby działać. Ale powiem szczerze, że mnie bardziej ciekawi teraz coś innego. Jeśli śpiew ptaków jest nośnikiem przekazu w sensie runicznym, to co się dzieje z tym przekazem podczas napadu paniki? Czy ciało jest wtedy w stanie go w ogóle odebrać, czy jest za bardzo zajęte sygnałem lęku?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@irenka05)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 161

@Berkana O, to jest pytanie które mnie kompletnie przeszło przez głowę. Czyli może być tak że podczas paniki śpiew ptaków jest dosłownie "słyszany" przez uszy, ale nie jest już "odbierany" głębiej? Tak to rozumiem?


Odpowiedz
(@szeptucha)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 454

@Berkana To jest bardzo celne pytanie. Z mojego doświadczenia, podczas silnego napadu ciało jest zablokowane w trybie przetrwania i odbiór subtelniejszych informacji jest znacznie ograniczony. Ale nie zerowy. Mam wrażenie że właśnie dlatego dźwięk działa lepiej niż słowo, bo wchodzi inną drogą, bardziej pierwotną, zanim umysł zdąży powiedzieć "nie".


Odpowiedz
Wpisy: 427
(@tobiasz85)
Połączone: 5 miesięcy temu

A to znaczy że afirmacje słowne podczas napadu to w ogóle strata czasu? Pytam serio bo ostatnio próbowałem i było bez sensu, nie mogłem nawet skonczyć zdania w głowie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wera_t)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 508

@Tobiasz85 Mam dokładnie tak samo i też się nad tym zastanawiałam. Słowa podczas napadu są dla mnie jak papier przyklejany do ściany wodą, nic nie trzyma. Ale mam pytanie do tych co mają więcej doświadczenia, czy to zależy od fazy napadu? Bo może na początku, zanim to się rozkręci, słowa jeszcze coś robią?


Odpowiedz
Wpisy: 278
(@slawek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

To jest ważne rozróżnienie. Faza wstępna napadu to zupełnie inny stan niż szczyt. Na początku, kiedy czujesz że coś się zbliża, afirmacja może zadziałać jak przerywnik. W szczycie już nie, bo czwarta czakra i wyższe są praktycznie odcięte, a zostaje tylko sacrum i splot. I to jest dokładnie ten poziom gdzie dźwięk ptaków ma sens, bo dociera niżej.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@mandragora)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 187

@Slawek83 Ale skąd niby wiem że jestem w fazie wstępnej a nie już w środku? U mnie to przychodzi bez ostrzeżenia, po prostu bum i już jestem w tym.


Odpowiedz
(@slawek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 278

@Mandragora To jest indywidualne i wiele osób tak mówi, ale przy bliższej obserwacji okazuje się że jednak są sygnały, tylko wcześniej niezauważane. To jest kwestia budowania czujności ciała w spokojnych momentach, nie w trakcie napadu. I tu właśnie wraca temat medytacji na ptaki, bo regularna praktyka słuchania bez napięcia wytwarza pewną bazę sensoryczną.


Odpowiedz
Wpisy: 177
(@marylka)
Połączone: 3 miesiące temu

Słuchajcie, nie jestem pewna czy rozumiem tę logikę z czakrami i odcięciem. Mówi się że czwarta jest odcięta podczas paniki, ale jednocześnie że dźwięk dociera. To który poziom dociera i dlaczego akurat ptaki a nie na przykład muzyka z telefonu?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kornelia-x)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 861

@Marylka To jest dobre pytanie i ja też kiedyś tak myślałam. Różnica między śpiewem ptaków a muzyką z telefonu jest według mnie w tym że ptak śpiewa nieregularnie, nieprzewidywalnie. Umysł w panice bardzo przyciąga do schematów i pętli, a coś co jest żywe i nie powtarza się dokładnie, siłą rzeczy przerywa ten wzorzec. Muzyka z głośnika jest zbyt przewidywalna, mózg ją "odfiltrowuje".


Odpowiedz
(@tobiasz85)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 427

@Kornelia.x Hej, to ma sens. Jak medytowałem na ptaki na balkonie to właśnie tego nie dało się przewidzieć. Raz cicho, raz głośno, raz pauza. I to mnie jakoś trzymało w tu i teraz, bo nie wiedziałem co będzie za chwilę.


Odpowiedz
Wpisy: 349
(@janeczka)
Połączone: 3 miesiące temu

Ten wątek z nieprzewidywalnością jest bardzo spójny z tym co rozumiemy przez uważność. Mindfulness to nie jest skupianie się na czymś monotonnym, tylko właśnie ta świeżość każdego kolejnego momentu. Ptak robi to za ciebie, nie musisz nic konstruować. Ale mam pytanie, czy ktoś próbował tej praktyki na otwartej przestrzeni podczas samego napadu, nie profilaktycznie?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@dobrusia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 172

@Janeczka Ja próbowałam raz kiedy wyszłam w panice na zewnątrz i tam były ptaki. Nie planowałam żadnej medytacji, ale właśnie to słyszenie żywego otoczenia coś zrobiło. Trudno mi powiedzieć czy to były ptaki konkretnie czy sam kontakt z powietrzem i przestrzenią. Może wszystko naraz.


Odpowiedz
 Bard
(@bard)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 195

@Dobrusia To jest dla mnie ważne co mówisz, że nie planowałaś i zadziałało. Bo ja wciąż mam poczucie że powinienem to jakoś ustrukturyzować, mieć plan. A może to jest właśnie mój problem, że szukam struktury tam gdzie jej nie powinno być?


Odpowiedz
(@froen)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 918

@Bard To co Bard mówi dotyka czegoś fundamentalnego. Intencja a plan to nie jest to samo. Intencja jest kierunkowa, elastyczna. Plan jest sztywny i przy napadzie paniki plan się sypie, bo układ nerwowy nie czyta instrukcji. Dlatego ta wcześniejsza rozmowa o przygotowaniu przestrzeni jest kluczowa, bo to jest intencja zamknięta w fizyczności, nie w schemacie kroków.


Odpowiedz
(@wera_t)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 508

@Froen, to jest dobra distinkcja. I właśnie tutaj wracam do tego co pisałam wcześniej o uchylaniu okna. Może to uchylanie okna rano jest właśnie taką intencją zamkniętą w geście. Nie planuję jak będę słuchać, ale tworzę warunek żeby słuchanie mogło się zdarzyć. Czy to jest poprawne rozumowanie?


Odpowiedz
Wpisy: 1666
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

To rozumowanie jest nie tylko poprawne, ale według mnie jest to jeden z bardziej dojrzałych sposobów myślenia o praktyce. Rytuał przygotowawczy, nawet taki prosty jak uchylenie okna, ustawia pole. To nie jest logistyka, to jest zaproszenie. I przy napadach, kiedy wola jest zajęta, to zaproszenie może pracować samo.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@berkana)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 524

@Shangie A czy to zaproszenie ma znaczenie jeśli jest robione zupełnie bezrefleksyjnie, z przyzwyczajenia? Bo wyobrażam sobie że ktoś uchyla okno codziennie i po miesiącu robi to automatycznie, myśląc już o kawie. Czy wtedy to wciąż działa jako rytuał przygotowawczy?


Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1666

@Berkana I tu jest pies pogrzebany. Sama intencja przy inicjacji nawyku daje temu gestowi ładunek. Potem nawyk niesie go dalej, nawet jeśli myślisz o kawie. Ale jeśli nigdy nie było intencji, tylko przypadkowe uchylanie okna, to jest tylko uchylanie okna. Dlatego te pierwsze razy robisz świadomie, żeby zasiać.


Odpowiedz
 Bard
(@bard)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 195

@Shangie Nie wiem czy dobrze rozumiem to co Shangie pisała o ładunku w inicjacji nawyku. Czy to znaczy że jeśli zacznę coś robić z przypadku, bez żadnej myśli o tym, i dopiero po tygodniu dam temu intencję wstecznie, to ten ładunek się liczy? Czy trzeba to zrobić od początku?


Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1666

@Bard To jest naprawdę ciekawe pytanie i nie ma na nie jednej odpowiedzi. Moje odczucie jest takie, że intencja wsteczna działa, ale słabiej, bo nie ma zakodowanego początku w ciele. Ciało liczy czas inaczej niż umysł. Ale lepsza intencja wsteczna niż żadna.


Odpowiedz
Wpisy: 161
(@irenka05)
Połączone: 6 miesięcy temu

Słuchajcie, to znaczy że mogę teraz, od jutro, zacząć uchylać okno świadomie zanim usiadę przy stole, i to już będzie jakaś forma zakorzenienia, nawet jeśli za tydzień będę to robić automatycznie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@slawek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 278

@Irenka05 Tak, dokładnie o to chodzi. Ale kluczowe jest to pierwsze uchylenie z intencją. Nawet jedno zdanie w myślach, coś w stylu: otwieram to, żeby słyszeć. To wystarczy żeby gest miał ładunek. Potem ciało już to pamięta.


Odpowiedz
Wpisy: 508
Rozpoczynający temat
(@wera_t)
Połączone: 6 miesięcy temu

A wracając do sedna, bo trochę odeszliśmy. Zaczęłam ten wątek od śpiewu ptaków jako zakorzenienia i teraz zastanawiam się, czy ta rozmowa o rytuałach przygotowawczych nie jest właśnie odpowiedzią na to pytanie o napad paniki. Że zakorzenienie nie zaczyna się w szczycie napadu, tylko dużo wcześniej, w spokoju.


Odpowiedz
Wpisy: 918
(@froen)
Połączone: 1 miesiąc temu

Tak, i to jest punkt który mi się tutaj klaruje. Ptaki podczas napadu działają, bo wcześniej był kontakt z ptakami w spokoju. To nie jest magia samego dźwięku, tylko ścieżka w układzie nerwowym, która już gdzieś istnieje i można ją aktywować.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@tobiasz85)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 427

@Froen No ale ja to miałem tak że nigdy wcześniej nie medytowałem na ptaki, a kiedy byłem w tym stanie to jednak śpiew za oknem coś zrobił. Bez żadnego wcześniejszego przygotowania. Jak to wytłumaczyć?


Odpowiedz
(@kornelia-x)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 861

@Tobiasz85 Może to nie musiało być wcześniejsze ćwiczenie z ptakami jako takie, tylko sam fakt że jako dziecko czy w spokojnych momentach słyszałeś ptaki i kojarzyły się z czymś bezpiecznym. Ciało pamięta więcej niż nam się wydaje.


Odpowiedz
(@tobiasz85)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 427

@Kornelia.x O, to ma sens. Dzieciństwo, wakacje u babci, właśnie były ptaki rano. Nie pomyślałem o tym wcześniej.


Odpowiedz
Wpisy: 187
(@mandragora)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ale czy to nie robi tej całej praktyki totalnie przypadkową? Tzn. albo masz dobre skojarzenia z ptakami z dzieciństwa i działa, albo nie masz i nie działa. Co mam zrobić jeśli ptaki po prostu mnie nie działają? Czy muszę szukać swojego własnego zakorzenienia?


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@berkana)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 524

@Mandragora A co na ciebie działa w spokojnych momentach? Bo to jest właśnie pytanie wstępne, które trzeba sobie zadać zanim wybierze się metodę. Nie każdy musi zakorzeniać się w dźwięku, są osoby które lepiej reagują na fakturę, temperaturę, zapach.


Odpowiedz
(@mandragora)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 187

@Berkana Szczerze to nie wiem, nigdy się nad tym nie zastanawiałam w ten sposób. Chyba dotyk? Jak ściskam poduszkę albo cokolwiek miękkiego to trochę pomaga.


Odpowiedz
(@szeptucha)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 454

@Mandragora To jest bardzo wartościowa informacja o sobie. Somatyczne zakorzenienie przez dotyk jest dla wielu osób pierwotniejsze niż dźwięk. Mogłabyś spróbować budować swój nawyk przez jakiś konkretny przedmiot, coś co masz zawsze przy sobie.


Odpowiedz
(@marylka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 177

@Szeptucha Poczekaj, czyli mówimy teraz praktycznie o talizmanach? Bo tak to brzmi. Przedmiot z intencją, który nosi się przy sobie i w trudnym momencie się go dotyka. To nie jest nowe odkrycie, to ma tysiące lat historii.


Odpowiedz
(@berkana)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 524

@Marylka Masz rację, ale myślę że Szeptucha mówi o czymś lekko innym. Nie o przedmiocie naładowanym intencją magiczną, tylko o przedmiocie który przez powtarzanie stał się kotwicą dla układu nerwowego. To może być to samo, a może nie, zależy od podejścia.


Odpowiedz
(@janeczka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 349

@Berkana Właśnie, to rozróżnienie między kotwicą nerwową a talizmanem jest czymś o czym rzadko się mówi wprost. Czy te dwie rzeczy mogą istnieć jednocześnie w tym samym przedmiocie? Pytam bo mam kamień który trzymam podczas trudnych chwil i nie wiem czy to działa przez związek z ziemią energetycznie czy po prostu przez chłód i ciężar.


Odpowiedz
(@slawek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 278

@Janeczka Prawdopodobnie jedno i drugie i nie ma sensu tego rozdzielać. Różne poziomy działania mogą wzmacniać się nawzajem. Czakra podstawy reaguje na zimno i ciężar równie dobrze jak na intencję energetyczną.


Odpowiedz
Wpisy: 172
(@dobrusia)
Połączone: 3 miesiące temu

Ale wracając do ptaków, bo o to tu chodzi. Czy ktoś próbował budować tę praktykę celowo, od zera, bez wcześniejszych skojarzeń? Tzn. siadać rano przy oknie i po prostu słuchać, bez żadnego dodatkowego rytuału, i obserwować czy to w ogóle działa?


Odpowiedz
Wpisy: 508
Rozpoczynający temat
(@wera_t)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ja właśnie tak zaczęłam i tyle czasu mi zajęło żeby to poczuć. Pierwsze dni były zupełnie suche, siedziałam i słyszałam ptaki ale to było jak słyszenie czegokolwiek innego. Dopiero po dłuższym czasie zaczęłam łapać coś co można nazwać obecnością. Więc myślę że to się buduje, ale powoli.


Odpowiedz
Wpisy: 161
(@irenka05)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ile czasu to trwało zanim poczułaś tę różnicę? Bo myślę o tym żeby zacząć od jutra i zastanawiam się czy to jest kwestia dni czy tygodni.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wera_t)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 508

@Irenka05 U mnie kilka tygodni, ale słyszałam o osobach którym wystarczyło kilka dni. To jest chyba bardzo indywidualne. Myślę że ważniejsze od czasu jest regularność i to żeby za bardzo nie sprawdzać czy już działa, bo to samo w sobie przeszkadza.


Odpowiedz
Wpisy: 161
(@irenka05)
Połączone: 6 miesięcy temu

No dobra, to ja spróbuję od jutra rano. Mam okno wychodzące na ogród i rano zawsze słyszę ptaki. Tylko jedno pytanie, czy powinnam zamknąć oczy czy patrzeć na zewnątrz? Bo nie wiem czy skupiać się tylko na dźwięku czy też na widoku.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wera_t)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 508

@Irenka05 U mnie lepiej działało zamknięcie oczu, przynajmniej na początku. Widok ciągnie uwagę w różne strony, a tu chodzi o to żeby dźwięk był jedynym wejściem. Ale to nie jest reguła, możesz sprawdzić obie wersje i zobaczyć która daje więcej tej obecności.


Odpowiedz
(@froen)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 918

@Irenka05 Dodam tylko że przymknięte oczy bez całkowitego zamknięcia to też opcja. Takie spojrzenie w dół, na podłogę, minimalizuje bodźce wzrokowe ale nie wywołuje wewnętrznych obrazów tak mocno jak pełne zamknięcie.


Odpowiedz
Wpisy: 427
(@tobiasz85)
Połączone: 5 miesięcy temu

A ja mam pytanie, bo mi to po głowie chodzi. Jak ktoś ma napad paniki to przeciez nie będzie spokojnie siedział przy oknie i słuchał ptaków. Czyli ta praktyka to jest bardziej przygotowanie na przyszłość niż coś co działa od razu?


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@szeptucha)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 454

@Tobiasz85 To jest sedno całej tej rozmowy i dobrze że pytasz wprost. Tak, budowanie kotwicy to praca długofalowa. Ale sam akt skierowania uwagi na konkretny dźwięk podczas napadu, nawet bez wcześniejszego przygotowania, może zerwać pętlę myślową. Pytanie brzmi na ile i jak szybko.


Odpowiedz
(@mandragora)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 187

@Szeptucha Ale właśnie, jak szybko? Bo kiedy mam ten stan to każda sekunda jest nie do zniesienia i nie mam czasu na powolne budowanie skupienia. Czy to w ogóle może zadziałać w ciągu kilkudziesięciu sekund?


Odpowiedz
(@kornelia-x)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 861

@Mandragora Mnie osobiście raz zadziałało błyskawicznie, ale byłam w ogrodzie i ptaki śpiewały bardzo głośno. Nie wiem czy to był dźwięk, czy chłodne powietrze, czy po prostu wyjście z pokoju. Trudno to rozdzielić.


Odpowiedz
(@berkana)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 524

@Mandragora A jak wygląda ten stan u ciebie od strony ciała? Pytam bo różne objawy mogą odpowiadać na różne kotwice. Jeśli to głównie napięcie fizyczne to dotyk o którym mówiłaś wcześniej może być szybszy niż słuch.


Odpowiedz
(@mandragora)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 187

@Berkana Głównie przyśpieszone bicie serca i takie wrażenie że ziemia ucieka spod nóg. Dlatego to zakorzenienie z nazwy wydawało mi się ciekawe, ale nie wiedziałam czy ptaki to jest właśnie to dla mnie.


Odpowiedz
(@slawek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 278

@Mandragora To co opisujesz to klasyczny objaw rozkorzenienia w czakrze podstawy. Przyśpieszone serce i brak poczucia gruntu pod nogami. Dźwięk niski, jak np. bębnienie lub jednostajny szum, trafia tam szybciej niż śpiew ptaków który jest wysoki i zmienny. Ptaki to bardziej czakra gardła i serca.


Odpowiedz
(@wera_t)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 508

@Slawek83 To ciekawe rozróżnienie, nie myślałam o tym przez pryzmat wysokości dźwięku. Ale z drugiej strony śpiew ptaków działa na mnie uziemiająco, mimo że jest wysoki. Czy to może być kwestia skojarzeń nadpisujących ten energetyczny schemat?


Odpowiedz
Wpisy: 278
(@slawek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Tak, skojarzenia mogą nadpisywać bazowy wpływ energetyczny. Ciało ma swoją własną hierarchię i jeśli silne skojarzenie z bezpieczeństwem jest silniejsze niż neutralny wpływ częstotliwości, to skojarzenie wygrywa. Dlatego dla ciebie ptaki zakorzeniają mimo że teoretycznie powinny unosić.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@janeczka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 349

@Slawek83 Wracam do tego co mówiłam o kamieniu. Teraz rozumiem czemu on działa, to jest chyba dokładnie to połączenie o którym mówi Slawek. Kamień jest ciężki i chłodny, czyli bazowo uziemia, a do tego ma moje skojarzenie z wieloma spokojnymi momentami. Podwójne działanie.


Odpowiedz
(@dobrusia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 172

@Janeczka Ale czy to nie jest trochę uzależnienie od przedmiotu? Bo jak go nie masz przy sobie to co wtedy? Śpiew ptaków przynajmniej jest dostępny sam z siebie, bez noszenia czegokolwiek.


Odpowiedz
(@janeczka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 349

@Dobrusia To jest uczciwe pytanie. Myślę że każda metoda może stać się kulą jeśli się jej nie używa świadomie. Z kamieniem chodzi o to żeby wytrenować reakcję, a z czasem sama myśl o nim albo zbliżony dotyk może wystarczyć. Przynajmniej tak mi tłumaczyła znajoma.


Odpowiedz
Wpisy: 524
(@berkana)
Połączone: 3 tygodnie temu

W tradycji run mamy podobny mechanizm z galdrami, czyli śpiewem run. Dźwięk jest nośnikiem, ale bez wewnętrznego zakorzenienia w tej runiczne energii jest pusty. Ktoś kto nie zna run może śpiewać Algiz i nic nie poczuje. Ktoś kto pracował z tą runą przez miesiące poczuje inaczej. Analogia z ptakami jest tu bardzo bezpośrednia.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@tobiasz85)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 427

@Berkana Ale skąd wiadomo że się juz wystarczajaco zakorzeniło przez tę pracę? Jak to się czuje od środka że teraz już mam to zbudowane?


Odpowiedz
(@berkana)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 524

@Tobiasz85 Dobre pytanie i nie ma jednej odpowiedzi. Dla mnie to był moment kiedy zauważyłam że ciało zareagowało zanim zdążyłam świadomie pomyśleć. Nie musiałam się skupiać, po prostu pojawiło się coś w klatce piersiowej co mówi spokój. Ale to przyszło samo, nie umiałam tego sprawdzić z góry.


Odpowiedz
Wpisy: 161
(@irenka05)
Połączone: 6 miesięcy temu

To trochę niepokoące że nie wiadomo kiedy się jest gotowym. Czyli ćwiczę, ćwiczę i mogę nie wiedzieć że już mam to działające, albo nie wiedzieć że jeszcze mi brakuje?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wera_t)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 508

@Irenka05 Nie martw się tym za bardzo na początku. Pierwszym sygnałem jest to że sama praktyka zaczyna się różnić od zwykłego słuchania, że jest w niej jakość której wcześniej nie było. To nie jest wielkie objawienie, raczej subtelna zmiana. Ja to poczułam właśnie tak.


Odpowiedz
(@irenka05)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 161

@Wera_T To co napisałaś o subtelnej zmianie w samej praktyce, że jest w niej jakaś inna jakość, to mnie ciekawi. Ale jak to odróżnić od zwykłego przyzwyczajenia do ćwiczenia? Bo przecież sama rutyna też może sprawić że coś "czujesz", niekoniecznie że naprawdę działa.


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: