Forum

Asystent AI
Jak pracować z wewn...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Jak pracować z wewnętrznym krytyktem podczas medytacji


Wpisy: 411
Rozpoczynający temat
(@martynka_w)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wewnętrzny krytyk podczas medytacji to temat, który mnie od jakiegoś czasu nie daje spokoju. Siedzę, próbuję wyciszyć umysł, a w głowie odzywa się ten głos: "znowu rozpraszasz się", "nie umiesz medytować", "to bez sensu". I tu moje pytanie do Was — czy afirmacje, które sobie powtarzamy żeby zmotywować się do praktyki, naprawdę coś zmieniają? Czy może tylko przyklejamy plaster na głębszy problem? Bo ja zaczęłam sobie mówić "jestem spokojną osobą", "mój umysł jest cichy" i... po kilku tygodniach nie widzę żadnej różnicy. Głos dalej swoje.


Odpowiedz
64 odpowiedzi
Wpisy: 600
(@ewunia_j)
Połączone: 5 miesięcy temu

To jest bardzo dobre pytanie i nie ma na nie prostej odpowiedzi. Ale zanim się wypowiem szerzej — co konkretnie rozumiesz przez "żadnej różnicy"? Chodzi Ci o to, że głos krytyka jest tak samo głośny jak wcześniej, czy że afirmacje w ogóle nie wchodzą, nie czujesz ich?


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@martynka_w)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 411

@Ewunia_J Raczej to pierwsze. Afirmacje powtarzam, ale mam wrażenie, że robię to mechanicznie. Mówię "jestem spokojna", a gdzieś w środku coś mówi "nieprawda". I tu się zastanawiam, czy w ogóle można afirmacją uciszyć krytyka, skoro on sam jest częścią umysłu, który te afirmacje produkuje?


Odpowiedz
(@kminek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 647

@Martynka_W Właśnie to jest sedno. Afirmacja skierowana przeciwko krytykowi to trochę jak próba gaszenia ognia benzyną. Krytyk nie znika dlatego, że mówimy mu żeby znikł. On znika — albo przynajmniej cichnie — kiedy przestajemy z nim walczyć. Ale to łatwiej powiedzieć niż zrobić.


Odpowiedz
(@plejada)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 425

@Kminek Moim zdaniem afirmacje działają, tylko trzeba je dobrze dobierać. Jak mówisz "jestem spokojna" i w to nie wierzysz, to faktycznie nic nie da. Ale jak powiesz "pozwalam sobie być spokojną" albo "mój spokój jest możliwy" — to jest bardziej otwarte i umysł nie odrzuca tego od razu jako kłamstwo. Sama tak robiłam i mi pomogło.


Odpowiedz
(@martynka_w)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 411

@Plejada Hm, ciekawe rozróżnienie. Ale czy to nie jest trochę tak, że po prostu omijamy opór, zamiast z nim pracować? Mam wrażenie, że wewnętrzny krytyk nadal sobie siedzi, tylko my nauczyliśmy się go nie słuchać na chwilę.


Odpowiedz
(@strzybog)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 521

@Martynka_W Zatrzymałem się na tym co napisała Martynka_W na początku — że afirmacja i krytyk pochodzą z tego samego umysłu. To jest kluczowa obserwacja i większość podejść do afirmacji kompletnie ją pomija. W tradycjach, które znam, rozróżnia się umysł mówiący od umysłu świadka. Afirmacja działa, jeśli pochodzi z pozycji świadka, a nie z pozycji kogoś, kto walczy z krytykiem. Problem w tym, że większość ludzi afirmuje właśnie z pozycji walki — i dlatego efektów nie ma.


Odpowiedz
(@martynka_w)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 411

@Strzybog To brzmi sensownie, ale jak praktycznie wejść w tę pozycję świadka? Czy to jest coś, co się po prostu osiąga z czasem, czy jest jakaś technika, żeby to przyspieszyć?


Odpowiedz
Wpisy: 114
(@lidzia54)
Połączone: 3 miesiące temu

A może w ogóle podchodzicie do tego za bardzo "psychologicznie"? Ja słyszałam, że zanim zaczniesz medytację, można wykonać mały rytuał oczyszczający przestrzeń, żeby energia krytyka nie miała gdzie osiąść. Czy ktoś próbował czegoś takiego? Bo te afirmacje brzmią dla mnie jak coś, co po prostu nie działa szybko.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kminek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 647

@Lidzia54 Rytuał oczyszczający to inna warstwa pracy i ma swoje miejsce, ale on nie zastąpi wewnętrznej praktyki. Jeśli energia krytyka siedzi w tobie, to zamiecenie przestrzeni kadzidłem jej stamtąd nie wypędzi. To dwie różne sprawy.


Odpowiedz
(@plejada)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 425

@Kminek Zgadzam się częściowo, ale czy praca z czakrami — na przykład gardłową albo splotu słonecznego — nie jest właśnie taką wewnętrzną pracą, która może wesprzeć medytację i uciszyć tego krytyka? Bo moim zdaniem blokady energetyczne mają bezpośredni wpływ na to, jak myślimy o sobie.


Odpowiedz
(@kminek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 647

@Plejada Czakra splotu słonecznego to poczucie własnej wartości, zgoda. Ale tu bym uważała ze stawianiem diagnozy bez głębszego sprawdzenia. Skąd wiadomo, że problem leży właśnie tam, a nie na przykład w czakrze serca albo w zupełnie innym miejscu?


Odpowiedz
Wpisy: 324
(@teodozja-2)
Połączone: 4 miesiące temu

Ja mam w tej kwestii jedno własne doświadczenie, które może coś wnieść. Przez długi czas podczas medytacji słyszałam ten krytyczny głos i próbowałam go ignorować albo przykrywać pozytywnymi myślami. Nic z tego. Dopiero kiedy zaczęłam go traktować jak... osobny głos, niemal postać wewnętrzną, i po prostu pytać go "czego się boisz?" — coś zaczęło się zmieniać. Ale to była powolna praca, nie żaden szybki efekt.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ewunia_j)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 600

@Teodozja.2 To bardzo ważne, co mówisz. Mam podobne spostrzeżenie z własnej praktyki. Ale dopytam — czy to pytanie "czego się boisz" zadawałaś podczas samej medytacji, czy poza nią? Bo mam wrażenie, że to robi różnicę.


Odpowiedz
(@teodozja-2)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 324

@Ewunia_J Głównie podczas medytacji, w takim stanie półciszy, kiedy krytyk właśnie się odzywał. Ale nie zawsze mam dość spokoju żeby to zrobić — czasem głos jest tak natarczywy, że po prostu wychodzę z praktyki sfrustrowana. I tu wracamy do tego, czy afirmacje mogą chociaż tymczasowo pomóc wejść w ten spokój, żeby potem głębiej pracować?


Odpowiedz
Wpisy: 521
(@strzybog)
Połączone: 5 miesięcy temu

Technik jest kilka, ale jedna z prostszych to taka: kiedy pojawia się myśl krytyczna, zamiast jej zaprzeczać, po prostu notujesz ją wewnętrznie — "pojawia się myśl, że jestem złą medytującą". Nie "jestem spokojna" w odpowiedzi, tylko samo zauważenie bez oceny. Afirmacja może przyjść po tym kroku, ale jako uzupełnienie, nie jako obrona.


Odpowiedz
Wpisy: 97
(@monisia)
Połączone: 2 miesiące temu

Czytam ten temat od poczatku i troche sie gubię 🙂 czy dobrze rozumiem że afirmacje same w sobie nie dzialaja na krytyka, tylko jeśli sie jest tym... świadkem? Bo ja używałam afirmacji przez kilka tygodni codziennie i też nic. Myslalam że po prostu za krotko.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@plejada)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 425

@Monisia Kilka tygodni to zdecydowanie za mało żeby oceniać. Ja bym powiedziała, że minimum to kilka miesięcy regularnej praktyki. Ale też liczy się intencja i wiara w to, co powtarzasz — bez tego to faktycznie tylko słowa.


Odpowiedz
Wpisy: 395
(@ostroika)
Połączone: 6 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy i chcę dodać jedną rzecz, bo myślę że gdzieś umyka. Mówicie dużo o tym, żeby krytyka uciszać, omijać, transformować. A może warto zapytać skąd on w ogóle pochodzi? Bo w różnych tradycjach duchowych ten wewnętrzny głos oceniający jest traktowany nie jako wróg, ale jako część ochronna, która kiedyś pełniła jakąś funkcję. Zmiana relacji z nim jest możliwa, ale wymaga najpierw zrozumienia, nie walki.


Odpowiedz
9 Odpowiedzi
(@ewunia_j)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 600

@Ostroika I tu dotykasz czegoś, co moim zdaniem jest podstawą. Ale mam do Ciebie pytanie — czy w podejściu, które opisujesz, jest w ogóle miejsce na afirmacje? Czy one raczej przeszkadzają w tym rozumieniu, bo kierują uwagę na to, czym chcemy być, zamiast na to, co jest?


Odpowiedz
(@ostroika)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 395

@Ewunia_J Afirmacje mają swoje miejsce, ale bardziej jako sygnał intencji niż sposób zmiany samej w sobie. Pytanie, które zadałaś, Ewunia_J, jest dobre — czy jest w tym podejściu miejsce na afirmacje? Myślę, że jest, ale dopiero po tym, jak zrozumiesz co chcesz afirmować i dlaczego. Jeśli afirmujesz ślepo, to faktycznie tylko zagadujesz problem.


Odpowiedz
(@ewunia_j)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 600

@Ostroika Czyli rozumiem, że najpierw rozumienie, potem afirmacja? Ale jak to wygląda praktycznie — siedzisz z krytykiem, słuchasz go, rozumiesz skąd pochodzi, i dopiero wtedy zaczynasz powtarzać jakieś zdanie? Bo to brzmi jak wieloetapowy proces, który trudno zmieścić w jednej sesji medytacyjnej.


Odpowiedz
(@strzybog)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 521

@Ewunia_J Nie musi się to dziać w jednej sesji. Praca z wewnętrznym krytykiem to raczej kwestia miesięcy niż jednego posiedzenia. I właśnie dlatego afirmacje jako szybka metoda są problematyczne — one sugerują że można to zamknąć w kilku powtórzeniach. Ale to co opisuje Ostroika to coś zupełnie innego. To bardziej jak nauka języka obcego niż zapamiętanie jednego słówka.


Odpowiedz
(@martynka_w)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 411

@Strzybog Słuchajcie, wracam do tego co pisał Strzybog wcześniej o pozycji świadka. Próbowałam tego dziś rano — zauważanie myśli bez zaprzeczania. I powiem szczerze, że to zupełnie inne odczucie niż afirmowanie. Jakby presja trochę opadła. Ale pojawił się nowy problem — co zrobić kiedy krytyk mówi coś, co brzmi... prawdziwie? Bo nie każda krytyczna myśl jest fałszywa.


Odpowiedz
(@kminek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 647

@Martynka_W I to jest według mnie najważniejsze pytanie w tym całym wątku. Skąd wiadomo, że konkretna krytyczna myśl to głos krytyka, a nie po prostu rzetelna ocena sytuacji? Bo jeśli wszystko przyklejamy etykietką "krytyk" i odpuszczamy, to możemy przeoczyć coś, co faktycznie wymaga uwagi.


Odpowiedz
(@iwetka_68)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 307

@Kminek Wchodzę tu bo właśnie czakry były wspominane i chcę dopytać Kminek o coś konkretnego. Pisałaś żeby uważać z diagnozą bez sprawdzenia. Jak w takim razie sprawdzić która czakra jest zaangażowana w pracę z krytykiem? Czy jest jakaś metoda która jest tu bardziej wiarygodna niż intuicja?


Odpowiedz
(@kminek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 647

@Iwetka_68 Dobre pytanie. Metod jest kilka — skan energetyczny, praca z wahadłem, obserwacja ciała podczas medytacji. Ale uważam że zanim się do nich sięgnie, warto zapytać o objawy w ciele. Gdzie czujesz napięcie kiedy odzywa się krytyk? Gardło, brzuch, klatka? Ciało często mówi wprost.


Odpowiedz
(@iwetka_68)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 307

@Kminek U mnie zawsze brzuch. Taki ścisk właśnie w splocie słonecznym, więc Plejada może mieć rację w swoim przypadku. Ale rozumiem co mówisz — nie można tego generalizować. Pytam bo szukam czegoś co można dołączyć do medytacji jako wsparcie, nie zamiast niej.


Odpowiedz
Wpisy: 324
(@teodozja-2)
Połączone: 4 miesiące temu

Ja się z tym zmagałam długo. Odkryłam, że różnica jest w tonie i czasie. Rzetelna ocena jest spokojna i dotyczy konkretnego działania. Krytyk jest ostry, globalny i najczęściej dotyczy tego kim jesteś, nie co zrobiłaś. "Mogłam to lepiej przygotować" to inna myśl niż "nigdy mi nic nie wychodzi". Choć to nie zawsze takie oczywiste w praktyce.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@plejada)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 425

@Teodozja.2 To rozróżnienie brzmi sensownie, ale co jeśli krytyk jest subtelny? Mam na myśli takie myśli, które formalnie są o konkretnym działaniu, ale czujesz że za nimi stoi coś głębszego — jakaś fundamentalna wątpliwość w siebie. Czy wtedy też można to odróżnić?


Odpowiedz
(@teodozja-2)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 324

@Plejada Szczerze? Nie zawsze. I myślę że to jest właśnie to, czego nie można rozwiązać samą analizą. Czasem trzeba po prostu siedzieć z tą myślą dłużej i obserwować jak się zmienia — albo nie zmienia. Krytyk zwykle eskaluje jeśli go ignorujesz. Rzetelna ocena pozostaje spokojna.


Odpowiedz
Wpisy: 97
(@monisia)
Połączone: 2 miesiące temu

Czytam i mam pytanie bo może głupie ale... co jeśli sie nie umie tego "siedzenia z myślą"? Znaczy ja jak próbuję obserwować myśl to od razu zaczynam ją analizować i to juz nie jest obserwacja tylko myślenie o myśleniu. Czy to normalne na początku?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@strzybog)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 521

@Monisia To jest absolutnie normalne i właściwie to jest sedno wyzwania. Umysł analityczny chce od razu wchodzić w treść. Jedno proste ćwiczenie — zamiast obserwować treść myśli, skup się na tym że myśl w ogóle się pojawiła. Jakbyś notowała sam fakt przybycia gościa, nie to co mówi. Czy to zmienia coś w tym co czujesz?


Odpowiedz
Wpisy: 314
(@latawiec)
Połączone: 2 miesiące temu

Słucham tej rozmowy od jakiegoś czasu i mam wrażenie, że kręcimy się wokół jednego pytania — czy afirmacje są w ogóle właściwą metodą do pracy z krytykiem. Większość osób tu mówi "nie samo w sobie". Ale nikt nie powiedział wprost kiedy afirmacje mogą mieć sens. Czy jest jakiś moment w tej praktyce gdzie faktycznie pomagają?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ostroika)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 395

@Latawiec Moim zdaniem tak — kiedy afirmacja nie jest walką z krytykiem, tylko zaproszeniem do innego sposobu patrzenia. Ale to wymaga że krytyk jest już w jakimś stopniu rozpoznany i oswojony. Wtedy afirmacja może działać jak kotwica, a nie jak zaprzeczenie. Tyle że większość ludzi używa afirmacji zanim jeszcze to rozpoznanie nastąpi.


Odpowiedz
(@martynka_w)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 411

@Ostroika To co mówi Ostroika bardzo do mnie trafia. Bo ja właśnie tak używałam afirmacji — jako zaprzeczenia, nie jako kotwicy. I teraz rozumiem czemu czułam ten opór. Próbowałam nową myślą przykryć starą, a nie stworzyć przestrzeń dla nowej. Ale jak praktycznie wejść w to "zaproszenie" zamiast "przykrywania"? Czy to jest kwestia słów, czy czegoś głębszego?


Odpowiedz
Wpisy: 600
(@ewunia_j)
Połączone: 5 miesięcy temu

Myślę że to jest kwestia stanu w jakim wchodzisz w afirmację. Jeśli jesteś w środku kryzysu, kiedy krytyk krzyczy, to afirmacja będzie zaprzeczeniem. Jeśli jesteś w chwili względnego spokoju, po medytacji albo po wyciszeniu, to ta sama afirmacja może działać zupełnie inaczej. Sama to zauważyłam — kontekst robi ogromną różnicę.


Odpowiedz
Wpisy: 200
(@pati_02)
Połączone: 4 tygodnie temu

hej, czytam ten watek od dawna i mam takie pytanie bo może glupio ale.. co jezeli w ogóle nie ma momentu spokoju? znaczy u mnie ten krytyk jest chyba caly czas, nawet nie wiem kiedy sie zaczal. czy w takim razie najpierw trzeba jakoś zciszyc ten halas zanim w ogóle zaczniesz medytowac? i jak to robic bez afirmacji skoro one nie dzialaja?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kminek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 647

@Pati_02 To co opisujesz brzmi jak sytuacja, gdzie warto zacząć bardzo małymi krokami — naprawdę małymi. Nie próbować uciszyć krytyka, nie medytować "mimo wszystko", tylko znaleźć dosłownie minutę dziennie gdzie obserwujesz oddech. Tylko oddech. Nie głos, nie myśli. Czy kiedykolwiek próbowałaś czegoś tak prostego jako punkt wyjścia?


Odpowiedz
Wpisy: 224
(@chaber)
Połączone: 7 miesięcy temu

Przeczytałam cały wątek i chcę tylko dodać że u mnie krytyk najgłośniej odzywa się właśnie przed zaśnięciem. Nie wiem czy to ma coś wspólnego z medytacją, ale zauważyłam że sny po takich wieczorach są bardzo naładowane. Zastanawiam się czy praca z krytykiem w ciągu dnia mogłaby to zmieniać.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@strzybog)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 521

@Chaber, to bardzo ciekawe spostrzeżenie o snach po takich wieczorach. Mam pytanie — czy to naładowanie snów jest raczej chaotyczne, czy mają jakąś strukturę? Bo z perspektywy pracy z wewnętrznymi treściami są to dwie różne sytuacje. I drugie pytanie — czy próbowałaś czegoś przed zaśnięciem, żeby choć trochę wyhamować ten wieczorny głos?


Odpowiedz
(@chaber)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 224

@Strzybog Raczej chaotyczne. Dużo symboli których nie rozumiem, dużo biegu i szukania czegoś. Przed zaśnięciem nie próbowałam nic konkretnego, bo szczerze nie wiedziałam że w ogóle można na to wpłynąć medytacją. Myślałam że sny to już inna bajka.


Odpowiedz
(@plejada)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 425

@Chaber Ale właśnie nie jest inna bajka. Sny to jeden z głównych kanałów przez które psychika pokazuje to co w ciągu dnia zostało stłumione. Jeśli krytyk działa cały dzień i nie dasz mu ujścia świadomie, to on się odzywa nocą. To jest klasyczny mechanizm kompensacyjny.


Odpowiedz
(@ewunia_j)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 600

@Plejada Hej, ale żeby być precyzyjną — to interpretacja, nie pewnik. Sny mogą być powiązane z tym co opisujesz, ale nie muszą. Nie polecałabym Chaber wyciągać zbyt szybkich wniosków, że każdy chaotyczny sen to efekt pracy krytyka. Skąd wiesz, że to właśnie ten mechanizm, a nie np. zwykłe przeciążenie nerwowe?


Odpowiedz
(@plejada)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 425

@Ewunia_J No dobra, masz rację że to interpretacja. Ale Chaber sama powiedziała że sny pojawiają się właśnie po tych wieczorach kiedy krytyk jest najgłośniejszy. To nie jest przypadkowe.


Odpowiedz
(@martynka_w)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 411

@Ewunia_J Wracając do wątku z afirmacjami — bo mam wrażenie że odeszliśmy od niego kawałek. Próbowałam dzisiaj czegoś co opisała Ewunia, czyli wejścia w afirmację z miejsca spokoju, po krótkim wyciszeniu. I jest różnica. Ale pojawił mi się nowy kłopot — kiedy jestem spokojna, afirmacja brzmi... pusto? Jakby dotyczyła kogoś innego. Czy ktoś miał coś podobnego?


Odpowiedz
Wpisy: 395
(@ostroika)
Połączone: 6 miesięcy temu

To bardzo charakterystyczne. Kiedy krytyk milczy, afirmacja nie ma do czego się przyczepiać i faktycznie może brzmieć abstrakcyjnie. To nie znaczy że nie działa — może znaczyć że trafiłaś w moment kiedy jej nie potrzebujesz tak pilnie. Pytanie co z tym zrobić. Czy próbowałaś wtedy po prostu siedzieć w tej ciszy zamiast nakładać afirmację?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@martynka_w)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 411

@Ostroika Nie, bo miałam poczucie że "marnuję" okazję. Że jak już jestem spokojna to powinnam coś z tym zrobić, jakiś ruch do przodu. To może być znowu ten sam błąd w innym wydaniu.


Odpowiedz
(@kminek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 647

@Martynka_W To co opisujesz — to poczucie że trzeba coś zrobić z chwilą spokoju — samo w sobie jest bardzo interesującym sygnałem. Czy to nie jest właśnie głos krytyka, tyle że schowany pod pozorem produktywności? "Spokój to za mało, zrób z nim coś użytecznego". Warto się temu przyjrzeć.


Odpowiedz
(@iwetka_68)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 307

@Kminek O, to jest celne. Nigdy bym tego tak nie nazwała, ale u mnie jest dokładnie tak samo. Nawet podczas medytacji łapię się na myśli że "siedzę i marnuję czas". Gdzie tu jest medytacja a gdzie krytyk, to czasem trudno odróżnić.


Odpowiedz
Wpisy: 97
(@monisia)
Połączone: 2 miesiące temu

jezu to u mnie tak samo jest!! mysle ze medytuję a tak naprawde to mam wyrzuty sumienai ze nie ogladam jakiegos tutoriala albo nie czytam cos pozytwnego. czy to jest normalane ze medytacja sama w sobie wzbudza poczucie winy??


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@teodozja-2)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 324

@Monisia Tak, i myślę że to jeden z bardziej podstępnych trybów krytyka. Bo on nie atakuje wprost podczas medytacji, tylko siada obok i mówi "mogłabyś ten czas spożytkować lepiej". Sama miałam tak latami. Przełom był kiedy zorientowałam się że samo zauważenie tego głosu to już jest praca, nie czas zmarnowany.


Odpowiedz
Wpisy: 314
(@latawiec)
Połączone: 2 miesiące temu

Ale tu znowu wraca pytanie o afirmacje — jeśli krytyk odzywa się nawet podczas medytacji, to kiedy właściwie jest ten właściwy moment na afirmację? Bo wychodzi na to że zawsze jest jakiś powód żeby powiedzieć "nie teraz". Czy to nie jest taka pułapka że nigdy nie znajdziemy idealnego momentu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@strzybog)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 521

@Latawiec I to jest moim zdaniem kluczowe pytanie w tej dyskusji. Odpowiedź którą widzę po tej rozmowie jest taka — może nie chodzi o znalezienie idealnego momentu, tylko o zmianę relacji z krytykiem na tyle, żeby afirmacja mogła w ogóle dotrzeć. Ale to nie jest kwestia jednej sesji ani jednej afirmacji. To praca, która trwa.


Odpowiedz
Wpisy: 200
(@pati_02)
Połączone: 4 tygodnie temu

a co jezeli ta praca trwa i trwa i nie widac zadnego efektu? serio pytam bo juz kilka miesiecy probuje roznych rzeczy i dalej codziennie rano mam ten sam jazgot w glowie. czy to znaczy ze robie cos zle czy po prostu ze tak juz mam i nic sie nie zmieni??


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ewunia_j)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 600

@Pati_02 Kilka miesięcy to naprawdę nieduży czas przy takim zakorzenionym wzorcu. I nie chodzi o to że "robisz coś źle" — to nie jest ten rodzaj pracy. Ale powiedz mi — jak ty mierzysz że nic się nie zmienia? Czy porównujesz siebie teraz do siebie sprzed miesięcy, czy do jakiegoś wyobrażenia jak powinnaś wyglądać?


Odpowiedz
(@pati_02)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 200

@Ewunia_J chyba do wyobrazenia. bo chce zeby tego glosu po prostu nie bylo, a on dalej jest. moze zle rozumiem cel?


Odpowiedz
Wpisy: 647
(@kminek)
Połączone: 3 miesiące temu

To ważne co właśnie powiedziałaś. Cel nie jest taki żeby głosu nie było — przynajmniej nie w tej pracy. Cel jest żeby zmienić relację z tym głosem. Cisza jako efekt to raczej bonus który może się pojawić, ale jeśli czekasz wyłącznie na ciszę, to będziesz mierzyć sukces tym czego jeszcze nie ma zamiast tym co się zmienia. Czy różni się coś w tym jak reagujesz na ten głos teraz versus kilka miesięcy temu?


Odpowiedz
Wpisy: 224
(@chaber)
Połączone: 7 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy i mam wrażenie że wszyscy szukamy jakiegoś punktu końcowego — kiedy krytyk będzie cichy, kiedy afirmacja zadziała, kiedy znajdziemy odpowiedni moment. A może tego punktu po prostu nie ma i trzeba nauczyć się żyć z tym procesem w toku?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@ostroika)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 395

@Chaber I właśnie to jest chyba najdojrzalsze podsumowanie tej dyskusji, choć widzę że to nie jest koniec rozmowy. Pytanie tylko czy "życie z procesem w toku" nie brzmi dla niektórych jak rezygnacja z efektu. Szczególnie dla osób takich jak Pati, która czeka na konkretną zmianę. Jak mówić o procesie bez tonu "po prostu zaakceptuj że tak jest"?


Odpowiedz
(@pati_02)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 200

@Ostroika ale jak sie nauczyc zyc z procesem w toku jak sie nie wie czy sie w ogole idzie do przodu?? bo to co mowisz brzmi fajnie ale dla mnie to brzmi jak "pogodz sie ze stanem obecnym" a ja nie chce sie godzic, chce zeby bylo lepiej. moze zle to rozumiem?


Odpowiedz
(@kminek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 647

@Pati_02 To nie jest to samo co pogodzenie się. Pogodzenie się to rezygnacja z ruchu. Życie z procesem w toku to coś innego — to uznanie, że ruch już trwa, tylko nie wygląda tak jak sobie wyobrażałaś. Ale mam do ciebie pytanie — jak wygląda ten poranny jazgot teraz w porównaniu do tego sprzed kilku miesięcy? Nie czy zniknął, tylko jak wygląda?


Odpowiedz
Wpisy: 411
Rozpoczynający temat
(@martynka_w)
Połączone: 7 miesięcy temu

I tu właśnie wraca wątek afirmacji, bo ja mam wrażenie że afirmacje robione bez tej świadomości — że proces trwa, że krytyk nie zniknie z dnia na dzień — działają jak plaster na ranę, która jeszcze krwawi. Czujesz chwilową ulgę, ale nie dzieje się nic głębiej. Czy ktoś z was zauważył moment w którym afirmacja przestała być ucieczką od krytyka, a zaczęła być czymś genuinowym?


Odpowiedz
Wpisy: 600
(@ewunia_j)
Połączone: 5 miesięcy temu

To bardzo precyzyjne pytanie i chętnie usłyszę odpowiedzi innych, bo sama mam na ten temat swoje zdanie, ale ciekawi mnie czy ktoś potrafi wskazać konkretny moment albo konkretną zmianę w tym jak podchodził do afirmacji. Bo intuicja mówi mi że to nie jest jedno wydarzenie tylko raczej stopniowe przesunięcie, którego się nie zauważa na bieżąco.


Odpowiedz
Wpisy: 324
(@teodozja-2)
Połączone: 4 miesiące temu

U mnie ten moment był dość nieoczekiwany. Zaczęłam mówić afirmację i zamiast czuć że "muszę w to uwierzyć", po prostu stwierdziłam fakt. Jakby przesunęła się perspektywa z życzenia na obserwację. Ale nie wiem czy to efekt afirmacji samych w sobie, czy raczej tej pracy z krytykiem która szła równolegle. Trudno rozdzielić jedno od drugiego.


Odpowiedz
Udostępnij: