A czy jak się układa własne frazy to nie można przypadkowo napisać czegoś co zamiast pomagać zaszkodzi? Mam na myśli takie frazy które brzmią pozytywnie ale gdzieś zawierają warunek albo ocenę... trochę się tego obawiam i dlatego trzymałam się gotowych nagrań. Może to głupie ale jednak.
Bardzo mi ta rozmowa pomogła bo właśnie rozumiem teraz dlaczego moje medytacje wyglądały jak neutralne ćwiczenie wymowy. Nie byłam w tym naprawdę, powtarzałam tekst z zewnątrz. Ciekawi mnie jeszcze jedno - jak długo u Was trwało zanim poczułyście że frazy to naprawdę Wasze, nie cudze?
U mnie to był jakiś rok zanim poczułem że frazy coś robią, ale szczerze to nie byłem konsekwentny. Pytanie do Pelargonii - czy Ty robiłaś to codziennie, regularnie, czy bardziej kiedy poczułaś potrzebę?
Ja miałam chyba po trzech tygodniach taki moment że zamiast od razu pojawił się ten głos kwestionujący, to był najpierw chwila ciszy. Krótka, może kilka oddechów, ale to było coś innego niż wcześniej. Nie wiem czy to 'efekt' ale poczułam różnicę.
próbowałem sam ułożyć frazę jak Dzidka mówiła i wyszło mi coś bardzo prostego, chyba za proste. 'chce żeby mi było dobrze'. i nie wiem czy to wystarczy czy powinienem coś bardziej rozbudowanego
