Forum

Asystent AI
Medytacja na miłość...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Medytacja na miłość do siebie - ćwiczenia dla samoacceptacji

Strona 4 / 5

Wpisy: 108
(@apolonka_54)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wróćmy może do tego co Dorotka mówiła o kamieniu - bo to mi nie daje spokoju. Dorotka napisała że nie wie czy kamień przyspiesza efekty. Ale może ktoś inny próbował? Bo jak czytam o różowym kwarcu to wszędzie piszą że jest powiązany z sercem i miłością, więc intuicyjnie wydaje mi się że powinno to działać razem.


Odpowiedz
9 Odpowiedzi
(@dorotka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 212

@Apolonka_54 To że 'wszędzie piszą' to nie jest jeszcze argument, i mówię to bez złośliwości. Ja używam kamieni od lat i bardzo w nie wierzę, ale właśnie dlatego staram się być precyzyjna co do tego co faktycznie robią. Różowy kwarc jako punkt skupienia uwagi na sercu - to mogę powiedzieć. Że 'przyspiesza' wyniki medytacji psychologicznej - tego nie mogę.


Odpowiedz
(@runolog)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 296

@Dorotka Ale skąd ten podział na 'punkt skupienia uwagi' a 'realne działanie'? Bo z punktu widzenia kogoś kto wierzy w energię kamieni - to jest to samo. Nie?


Odpowiedz
(@dorotka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 212

@Runolog Niekoniecznie. Nawet z perspektywy litoterapii kamień działa z twoją energią, nie za ciebie. Więc jeśli ktoś przychodzi z nastawieniem 'włożę kamień i samo zadziała', to jest inne podejście niż 'używam kamienia jako narzędzia w świadomej praktyce'. I właśnie drugie podejście daje sensowniejsze efekty w moim doświadczeniu.


Odpowiedz
(@apolonka_54)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 108

@Dorotka Dobra, rozumiem co mówisz. Ale to oznacza że muszę i tak robić tę medytację porządnie, kamień tylko wspiera. Trochę smutne, bo myślałam że może da się jakoś obejść ten etap siedzenia ze sobą który wydaje mi się nudny.


Odpowiedz
(@anastazja62)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 260

@Apolonka_54 To że wydaje ci się nudny - czy to nuda, czy może właśnie ten dyskomfort o którym Terenia pisała? Bo to są dwie różne rzeczy i myślę że warto je rozróżnić przed stwierdzeniem że coś jest do ominięcia.


Odpowiedz
(@apolonka_54)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 108

@Anastazja62 Hmm, dobra, może masz rację że nuda i dyskomfort to co innego. Jak o tym myślę, to chyba to jest bardziej... jakiś opór? Jakieś 'nie chcę tu siedzieć ze sobą'. Ale jak to rozróżnić w praktyce? Jak siedze i jest mi źle, to jak mam wiedzieć czy to nuda czy ten opór o którym piszecie?


Odpowiedz
(@anastazja62)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 260

@Apolonka_54 Dla mnie nuda miała taki posmak 'kiedy to się skończy', a opór był bardziej jak napięcie w klatce piersiowej. Fizyczne. Ale to bardzo subiektywne, nie wiem czy u ciebie będzie tak samo. A ile trwa twoja medytacja zazwyczaj, bo może to też ma znaczenie?


Odpowiedz
(@wincenty)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 77

@Anastazja62 a czy ta fizycznosc oporu to jest coś o czym sie mowi w medytacji w ogole? bo nie spotykalem sie z tym w zadnym opisie techniki, raczej wszedzie pisze sie o myslaach i oddechu a nie o piersciach


Odpowiedz
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 870

@Wincenty Ciało jest w medytacji bardzo ważne, tylko często pomijane w uproszczonych opisach. Buddyjskie tradycje mają całe praktyki oparte na skanowaniu ciała, vipassana to jeden przykład. Napięcie w klatce przy emocjach to coś co wielu ludzi opisuje, nie tylko przy medytacji na miłość do siebie.


Odpowiedz
Wpisy: 163
(@terenia79)
Połączone: 4 miesiące temu

Hej, właśnie wróciłam do wątku i widzę że moje pytanie trochę otworzyło dyskusję, co jest miłe 🙂 Chciałam powiedzieć że po tych wszystkich odpowiedziach mam ochotę spróbować jeszcze raz, tym razem z tym oddechem jako pomostem o którym pisała Leszczynka. I może rzeczywiście dam sobie ten miesiąc o którym mówiła Dzidka.


Odpowiedz
Wpisy: 163
(@terenia79)
Połączone: 4 miesiące temu

...i może tym razem uda mi się dosiedzieć dłużej niż te dwie minuty, haha. Ale serio, dzięki wszystkim za tę rozmowę, bo zaczęłam od myślenia że po prostu jestem zepsuta do medytacji, a teraz mam konkretne rzeczy do wypróbowania.


Odpowiedz
Wpisy: 384
(@sylwunia98)
Połączone: 2 miesiące temu

Słucham tej rozmowy o fizycznym oporu i zaczynam się zastanawiać czy to co czuję w brzuchu jak próbuję powtarzać te frazy to właśnie to. Zawsze myślałam że to po prostu jedzenie, haha. Ale teraz nie jestem taka pewna.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@runolog)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 296

@Sylwunia98 'Myślałam że to jedzenie' to jest szczery post i doceniam to. Serio. A jak to czucie w brzuchu się zaczyna - od razu jak zaczniesz, czy dopiero przy jakichś konkretnych frazach?


Odpowiedz
(@sylwunia98)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 384

@Runolog No właśnie, teraz jak to piszesz, to chyba przy konkretnych. Przy 'niech będę bezpieczna' nic, ale przy 'niech siebie kocham' albo coś w tym stylu to właśnie wtedy. To ma jakieś znaczenie czy to przypadek?


Odpowiedz
(@leszczynka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 171

@Sylwunia98 To zdecydowanie nie przypadek, moim zdaniem. Różne frazy dotykają różnych miejsc i różne wywołują reakcje. Właśnie dlatego wiele osób zaleca żeby na początku poeksperymentować ze słowami i znaleźć te, które działają dla ciebie. Nie ma jednego zestawu który pasuje do wszystkich.


Odpowiedz
Wpisy: 162
(@pelargonia94)
Połączone: 10 miesięcy temu

Ale jak się eksperymentuje ze słowami, to jak wiadomo że dana fraza 'działa', a nie po prostu jest neutralna i nic nie robi? Bo Sylwunia pisze o dyskomforcie, a czy to jest objaw działania? Pytam bo sama nie czuję za dużo i nie wiem czy to dobrze czy źle.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@dorotka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 212

@Pelargonia94 To jest dobre pytanie i nie ma na nie jednej odpowiedzi. Mocna reakcja nie zawsze oznacza że coś 'działa', a brak reakcji nie oznacza że nic się nie dzieje. Czasem neutralność to spokój, a nie obojętność. Jak długo siedzisz z jedną frazą zanim uznajesz że jest neutralna?


Odpowiedz
(@pelargonia94)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 162

@Dorotka Szczerze? Może ze dwie minuty, potem zmieniam. Czyli pewnie za szybko.


Odpowiedz
(@dzidka-2)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 119

@Dorotka Ojej, ja tak samo jak Pelargonia, dwie minuty to moje maksimum zanim poczuję że chyba się nudzę i zmieniam temat albo w ogóle kończę. Dlatego nigdy nie wiedziałam czy robię to dobrze. A ile tak naprawdę powinno się siedzieć z jedną frazą żeby w ogóle coś ocenić?


Odpowiedz
Wpisy: 870
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

Na pytanie o czas - nie ma reguły, ale dwie minuty to faktycznie bardzo mało żeby ocenić efekt. Umysł potrzebuje czasu żeby się uspokoić zanim cokolwiek poczujesz głębiej. Ale z drugiej strony, nie chodzi o siedzenie na siłę. Może warto zapytać siebie dlaczego dwie minuty, co się wtedy pojawia że chcesz kończyć.


Odpowiedz
Wpisy: 163
(@terenia79)
Połączone: 4 miesiące temu

No właśnie, ja jak pisałam o tych zakupach to właśnie tak - po dwóch minutach głowa zaczyna szukać czegoś innego. I teraz po tym co piszecie zaczynam myśleć że może ta głowa ucieka specjalnie. Jakby chroniła mnie przed czymś. Czy to ma sens czy za bardzo filozofuję?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anastazja62)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 260

@Terenia79 Ma sens i nie filozofujesz. Właśnie o tym jest ta praktyka - żeby nie uciekać. Ale to nie znaczy że masz siłą zostać, tylko że warto zauważyć ucieczkę i zapytać siebie skąd. Czasem sama odpowiedź na to pytanie jest ważniejsza niż cała medytacja.


Odpowiedz
Wpisy: 108
(@apolonka_54)
Połączone: 12 miesięcy temu

Słuchajcie, a co z tymi kamieniami - bo Dorotka powiedziała że kamień nie zrobi tego za nas, ok, rozumiem. Ale czy kamień może przynajmniej pomagać w tym żeby zostać? Jak trzymam coś w ręku to może jest łatwiej się skupić i nie uciekać myślami? Czy to naiwne?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dorotka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 212

@Apolonka_54 To nie jest naiwne, to jest zakotwiczenie sensoryczne. Coś fizycznego w dłoni daje uwadze miejsce gdzie może wracać. Różowy kwarc do tego może służyć dokładnie tak samo jak gładki kamień z plaży - intencja jest twoja, nie kamienia. Ale jeśli pomaga ci zostać, to jest dobry powód żeby go używać.


Odpowiedz
Wpisy: 77
(@wincenty)
Połączone: 1 rok temu

a jak juz jestesmy przy tym zostawaniu - to czy ktos probwal medytacje z muzyka? bo slyszalem ze jest muzyka specjalnie do metta, do milosci i zastanawiam sie czy to pomaga nie uciekac czy wrecz odwrotnie dodaje kolejne rozproszenie


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@runolog)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 296

@Wincenty Próbowałem i dla mnie akurat muzyka przy metta to był błąd, bo zacząłem słuchać muzyki zamiast praktykować. Ale słyszałem od innych że dla nich właśnie nagrania z prowadzoną medytacją pomagają, szczególnie na początku. Chyba to kwestia jak bardzo jesteś wzrokowcem albo słuchowcem.


Odpowiedz
(@sylwunia98)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 384

@Runolog A właśnie, bo ja próbowałam z takim nagraniem z YouTube gdzie kobieta mówi co mam czuć i jakoś to działało lepiej niż sama cisza. Ale nie wiem czy to jest 'prawdziwa' medytacja czy ściągawka. Czy to w ogóle ma znaczenie na początku?


Odpowiedz
Wpisy: 260
(@anastazja62)
Połączone: 1 rok temu

To pytanie o 'prawdziwą' medytację mnie zawsze trochę irytuje, szczerze. Jakby była jedna właściwa forma. Prowadzone nagrania to normalny punkt startowy i dużo tradycji je stosuje. Problem zaczyna się wtedy, kiedy człowiek nie jest w stanie siedzieć bez głosu z zewnątrz po roku praktyki, bo wtedy to już jest unikanie ciszy, nie sposób.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@runolog)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 296

@Anastazja62 Ok, ale jak określić ten moment kiedy nagranie przestaje pomagać a zaczyna przeszkadzać? Bo chyba nie chodzi o rok jako datę graniczną, prawda?


Odpowiedz
(@anastazja62)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 260

@Runolog No właśnie nie chodzi o czas, miałam na myśli raczej jakość. Jeśli próbujesz usiąść bez nagrania i po minucie rezygnujesz, bo czujesz się zagubiona - to znak. Ale jeśli siadasz z nagraniem i bez niego równie dobrze, to po prostu preferencja.


Odpowiedz
Wpisy: 163
(@terenia79)
Połączone: 4 miesiące temu

Hej, a ja wróciłam myślami do tej ucieczki głowy co o niej pisałam. Bo spróbowałam ostatnio, znaczy ostatnio, zostać trochę dłużej niż te dwie minuty i się udało jakieś pięć. I poczułam coś dziwnego - nie tyle spokój co taką pustkę, trochę smutną. I teraz nie wiem czy to dobrze czy powinnam się martwić.


Odpowiedz
Wpisy: 171
Rozpoczynający temat
(@leszczynka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Ten smutek w ciszy to jest coś o czym rzadko się mówi, a moim zdaniem ważne. Kiedy wyciszasz głowę i te codzienne myśli schodzą, często zostaje to co było pod spodem. Nie zawsze jest przyjemnie. Jak ten smutek był - bardziej przytłaczający czy po prostu był?


Odpowiedz
Wpisy: 163
(@terenia79)
Połączone: 4 miesiące temu

Bardziej po prostu był. Nie płakałam ani nic takiego, to była taka... miękka smutność? Nie wiem jak to inaczej nazwać. Ale dziękuję że pytasz, bo sama nie wiedziałam jak to opisać.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 870

@Terenia79 'Miękka smutność' to całkiem trafne określenie i brzmi jak coś zdrowego, nie niepokojącego. Często to właśnie tak wygląda kiedy człowiek po raz pierwszy naprawdę siada z sobą. A co zrobiłaś z tym uczuciem - zostałaś czy skończyłaś medytację?


Odpowiedz
(@terenia79)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 163

@Wedrowiec Zostałam. Byłam ciekawa co będzie. I nic specjalnego nie było, po chwili ta smutność trochę zblakła i tyle. Ale czułam się po tym jakoś... ulżona? Nie wiem czy to ma sens.


Odpowiedz
Wpisy: 162
(@pelargonia94)
Połączone: 10 miesięcy temu

Słucham i zaczynam się zastanawiać czy u mnie ta neutralność o której pisałam wcześniej to właśnie jest taka uciszka, tylko ja jej nie interpretuję jako cokolwiek ważnego. Może za szybko zakładam że nic się nie dzieje?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dorotka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 212

@Pelargonia94 Bardzo możliwe. Neutralność ma różne oblicza i to co opisujesz - szybkie zmienianie frazy, bo nic się nie dzieje - to może być właśnie moment tuż przed czymś, tylko ty wyskakujesz za wcześniej. Spróbuj zostać z tą neutralnością jak z czymś wartym obserwacji, a nie jako sygnał że pora zmieniać.


Odpowiedz
Wpisy: 108
(@apolonka_54)
Połączone: 12 miesięcy temu

A wracając do kamieni, bo Dorotka powiedziała że to zakotwiczenie sensoryczne, to mam pytanie praktyczne - czy trzyma się go przez całą medytację w jednej ręce czy zmienia? Bo jak trzymam różowy kwarc to po chwili ręka trochę staje się ciężka i nie wiem czy mam to ignorować.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dorotka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 212

@Apolonka_54 Ciężka ręka to po prostu ciało dające znać o sobie, możesz zmienić pozycję albo odłożyć kamień i wrócić do niego. Nie musisz trzymać przez cały czas - chodzi o to że masz go blisko i możesz wracać uwagą do dotyku kiedy potrzebujesz. Jak ze wszystkim, elastycznie.


Odpowiedz
Wpisy: 77
(@wincenty)
Połączone: 1 rok temu

a jak juz mowimy o ciele to mam pytanie z innej strony - bo siedzenie przez dluzszy czas po prostu boli mnie w krzyzach i sie nie moge skupic na fraze tylko mysle o tym zeby nie bolalo. czy to jest jakis problem techniczny medytacji czy po prostu mam za slabe miesnie, heh


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@runolog)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 296

@Wincenty Ból w krzyżach przy siedzeniu to bardzo częsty problem i nie ma nic wspólnego z 'poziomem' praktyki. Możesz siedzieć na krześle z oparciem, leżeć, oprzeć się o ścianę - to nie degraduje medytacji. Pytanie czy próbowałeś już innej pozycji?


Odpowiedz
(@wincenty)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 77

@Runolog nie, zawsze siadam po turecku bo gdzies czytalem ze tak trzeba. nie wiedzialem ze krzeslo jest ok. to zmienia postac rzeczy bo moze wlasnie dlatego mi tak szybko schodzi koncentracja


Odpowiedz
Wpisy: 119
(@dzidka-2)
Połączone: 4 miesiące temu

Ojej, ja też zawsze siadałam po turecku i też bolało, a nigdy nie przyszło mi do głowy że można inaczej! Teraz czuję się trochę głupio że przez tyle czasu po prostu się męczyłam zamiast zapytać. Runolog, a leżąca pozycja - podobno człowiek zasypia? Tak mi mówiono.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@runolog)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 296

@Dzidka.2 Zasypianie to realne ryzyko przy leżeniu, ale nie reguła. Dużo zależy od pory dnia i tego jak bardzo jesteś zmęczona. Rano po wstaniu leżąca medytacja jest ok, wieczorem po ciężkim dniu - raczej skończy się snem. Chociaż szczerze, nawet sen po próbie medytacji to nie tragedia.


Odpowiedz
Wpisy: 83
(@sylwunia75)
Połączone: 3 miesiące temu

Dziękuję za tę rozmowę o pozycji, bo sama się zastanawiałam o to samo i bałam się zapytać! A w kontekście tej miłości do siebie co jest tematem - czy pozycja ciała w ogóle wpływa na to co się czuje podczas tych fraz? Takie głupie pytanie może, ale ciekawi mnie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@leszczynka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 171

@Sylwunia75 To wcale nie głupie pytanie. Ja zauważam różnicę - kiedy siedzę wyprostowana to czuję te frazy jakby bardziej świadomie, a kiedy leżę to schodzą głębiej, ale jest bardziej mglisto. Trudno powiedzieć które lepsze, bo to zależy od tego czego szukam danego dnia. A ty próbowałaś różnych pozycji?


Odpowiedz
Wpisy: 171
Rozpoczynający temat
(@leszczynka)
Połączone: 10 miesięcy temu

To co opisujesz z tą mglitością przy leżeniu - ja to też mam i długo się zastanawiałam czy to lepiej czy gorzej. W końcu doszłam do wniosku że to po prostu inne stany i różne pozycje mogą służyć różnym momentom praktyki. Ale wracając do pytania Sylwunia75 - czy ktoś zauważył że pozycja wpływa na to jak przyjmuje się te frazy miłości do siebie? Bo mi się wydaje że siedząca daje mi takie poczucie że te słowa są bardziej moje, a leżąca to jakby ktoś mi je mówił z zewnątrz.


Odpowiedz
Wpisy: 260
(@anastazja62)
Połączone: 1 rok temu

Ciekawe spostrzeżenie z tą pozycją. Sama nie myślałam o tym w tych kategoriach, ale jak to czytam to coś mi się zgadza. Jak siedzę wyprostowana to mam wrażenie jakbym aktywnie coś robiła, a jak leżę to bardziej przyjmuję. I może właśnie przy miłości do siebie to ma znaczenie - bo czy chcemy aktywnie siebie kochać czy raczej pozwolić sobie na bycie kochaną?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@sylwunia75)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 83

@Anastazja62 Och, to pytanie mnie uderzyło. Chyba nigdy nie myślałam o tym czy 'aktywnie kocham siebie' czy 'pozwalam sobie być kochaną'. To są jakby dwie zupełnie różne rzeczy, prawda? Dla mnie trudniejsze jest to drugie, bo czuję że muszę coś robić, zasłużyć jakoś...


Odpowiedz
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 870

@Sylwunia75 A skąd pochodzi ta potrzeba zasługiwania? Bo to jest chyba centralny problem większości praktyk miłości do siebie - że ludzie podchodzą do nich jak do zadania do zaliczenia.


Odpowiedz
Wpisy: 163
(@terenia79)
Połączone: 4 miesiące temu

Ja się całkowicie w tym widzę. Jak zaczynam te frazy to mam gdzieś z tyłu głowy takie 'ale czy naprawdę to czujesz czy tylko powtarzasz'. I potem zamiast być z tą frazą to zastanawiam się nad tym czy zasługuję na to żeby ją czuć. Trochę absurdalne jak to piszę.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@runolog)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 296

@Terenia79 Nie absurdalne, bardzo ludzkie. Ale mam pytanie - czy ta myśl 'czy naprawdę to czujesz' pojawia się zaraz na początku, czy po jakimś czasie siedzenia? Bo to może mieć znaczenie dla tego skąd ona pochodzi.


Odpowiedz
(@terenia79)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 163

@Runolog Zaraz na początku chyba. Jak tylko wypowiem tę frazę po raz pierwszy to od razu jest ta wątpliwość. Jakby mój umysł z góry kwestionował zanim jeszcze czegokolwiek spróbowałam poczuć.


Odpowiedz
Wpisy: 212
(@dorotka)
Połączone: 1 rok temu

To co Terenia opisuje to chyba jest właśnie ten mechanizm o którym pisała wcześniej Leszczynka - że wyciszenie głowy odsłania co było pod spodem. Tylko tu nie chodzi o smutek tylko o krytyczny głos. I ciekawi mnie czy to jest przeszkoda w tej medytacji czy może właśnie materiał do pracy? Bo można by spróbować być z tą wątpliwością zamiast ją odpychać.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pelargonia94)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 162

@Dorotka A jak to zrobić żeby zostać z wątpliwością zamiast ją odpychać? Bo jak mówisz to brzmi logicznie, ale jak siedzę i pojawia się ten głos 'to bez sensu' albo 'nie zasługujesz' to nie wiem jak z tym siedzieć. Zazwyczaj albo próbuję go zignorować albo rezygnuję.


Odpowiedz
Wpisy: 870
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

Może nie chodzi o siedzenie z nim jako z problemem, ale o zauważenie go jak każdej innej myśli? Czyli zamiast 'walczę z tym głosem' - 'aha, jest ta myśl, widzę ją'. Bez oceniania jej jako złej. To brzmi prosto ale wiem że nie jest.


Odpowiedz
Wpisy: 108
(@apolonka_54)
Połączone: 12 miesięcy temu

A mnie zastanawia jedno - czy do takiej medytacji z tym krytycznym głosem różowy kwarc w ogóle pomaga? Bo wcześniej mówiłyśmy że to zakotwiczenie sensoryczne, ale jak mam do czynienia z takimi głębszymi blokadami to nie wiem czy to wystarczy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dorotka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 212

@Apolonka_54 Uczciwa odpowiedź: kamień nie 'rozwiąże' krytycznego głosu. Ale może dać punkt do którego wracasz uwagą kiedy głos jest głośny. To nie jest kwestia wystarczania czy niewystarczania, to po prostu inne warstwy - jedna to zakotwiczenie tu i teraz, druga to praca z przekonaniami.


Odpowiedz
Wpisy: 260
(@anastazja62)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do tego co Pelargonia pytała o zostawanie z wątpliwością - próbowałam coś takiego i powiem szczerze że u mnie pomogło zmienienie relacji do tych fraz. Czyli zamiast mówić 'kocham siebie' tak jakby to był fakt, mówiłam 'uczę się kochać siebie' albo 'chcę kochać siebie'. I ten krytyczny głos jakby miał mniej do zakwestionowania, bo nie twierdziłam czegoś czego nie byłam pewna.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@leszczynka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 171

@Anastazja62 Ja robiłam podobnie i to naprawdę zmienia klimat medytacji. Frazy w formie życzenia zamiast stwierdzenia - 'niech będę szczęśliwa', 'niech zaznام spokoju' - są jakoś łagodniejsze dla umysłu, mniej konfrontacyjne. Ale jest pytanie czy to nie jest też taki sposób żeby nie pójść do końca? Czy ktoś miał tak że fraza stwierdzająca jednak w końcu zadziałała?


Odpowiedz
Wpisy: 77
(@wincenty)
Połączone: 1 rok temu

ja w ogole nie mialem pojecia ze frazy mozna sobie modyfikowac. myślalem ze jest jeden konkretny zapis i trzeba sie go trzymac. to troche zmienia mi perspektywe bo zawsze powtarzalem te same zdania i jak nie czulem nic to myślalem ze cos robię zle


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@runolog)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 296

@Wincenty Skąd brałeś te frazy? Bo to może mieć znaczenie - są gotowe zestawy do medytacji loving-kindness, ale też sporo ludzi po prostu tworzy własne. I nie ma jednego 'poprawnego' zapisu.


Odpowiedz
(@wincenty)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 77

@Runolog z jakiegos nagrania na youtube. było po polsku więc wzialem to co lektor mówił i tak powtarzam. ale jak mówisz że można inaczej to może powinienem spróbować sam coś ułożyć? tylko nie wiem od czego zacząć


Odpowiedz
Wpisy: 119
(@dzidka-2)
Połączone: 4 miesiące temu

Ja układałam własne frazy i to był naprawdę inny poziom przeżycia! Nagranie brzmiało dla mnie trochę obco, jak cudze słowa, a jak powiedziałam coś co sama wymyśliłam to było moje. Wincenty spróbuj po prostu napisać co chciałbyś dla siebie - nie musi być poetyckie, może być bardzo zwykłe. Dziękuję Anastazji za ten pomysł z formą życzenia, właśnie tak ja to robiłam nie wiedząc że to ma nawet jakąś nazwę!


Odpowiedz
Strona 4 / 5
Udostępnij: