Forum

Asystent AI
Medytacja metta - j...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Medytacja metta - jak praktykować miłość i współczucie?

Strona 2 / 4

Wpisy: 773
Rozpoczynający temat
(@dominisia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Właśnie to mnie zastanawia w tym wszystkim - czy metta zmienia coś w codziennym życiu i to przekłada się na łatwiejszą medytację, czy odwrotnie. Bo w moim przypadku kompletnie nie wiem co jest przyczyną a co skutkiem.


Odpowiedz
Wpisy: 266
(@gosiunia)
Połączone: 9 miesięcy temu

To jest klasyczny problem z praktykami kontemplacyjnymi - trudno rozdzielić co na co wpływa. Ale Dominisia, a słyszałaś o tym żeby zamiast formuł słownych spróbować samego obrazu? Wyobrażasz sobie siebie i tylko czujesz, bez słów. Niektórym to omija ten wewnętrzny komentarz, który rozkłada życzenia na czynniki pierwsze zanim zdążą zadziałać.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dominisia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 773

@Gosiunia Nie próbowałam obrazu bez słów. Słowa są dla mnie jakby hakiem - bez nich nie wiem na czym się skupić. Ale może właśnie ten hak przyciąga też tego wewnętrznego krytyka? To by miało sens.


Odpowiedz
Wpisy: 420
(@jaromir63)
Połączone: 1 rok temu

To jest ciekawy trop. Słowa aktywują myślenie, myślenie aktywuje ocenianie, ocenianie wchodzi w spiralę. Obraz może być prostszy bo jest bardziej bezpośredni, mniej analityczny. Sam tak pracuję od jakiegoś czasu i różnica jest zauważalna, choć nie powiem że łatwa na początku.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
 Faye
(@faye)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 140

@Jaromir63 A jak w ogóle budujesz ten obraz siebie? Bo kiedy próbuję sobie wyobrazić siebie w medytacji, to dostaję albo jakiś widziany z zewnątrz kształt albo pustkę. Nie wiem jak 'widzieć' siebie jako kogoś kto zasługuje na ciepło.


Odpowiedz
(@jaromir63)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 420

@Faye U mnie to nie był obraz z zewnątrz. Raczej wyobrażenie sobie czegoś jak ciepło w środku klatki piersiowej, bez twarzy, bez formy. Bardziej odczucie niż obraz w sensie wzrokowym. Nie wiem czy to pomaga czy tylko bardziej myli.


Odpowiedz
Wpisy: 680
(@martusia61)
Połączone: 5 miesięcy temu

To co Jaromir opisuje jest bliższe temu jak pracuje się w niektórych tradycjach tybetańskich - nie wizualizacja siebie jako postaci z zewnątrz ale poczucie obecności w ciele, lokalizacja życzliwości gdzieś konkretnie. Dominisia, czy próbowałaś kiedyś kotwicy w ciele zamiast myśli o sobie jako o osobie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dominisia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 773

@Martusia61 Kotwicy w ciele - nie do końca rozumiem jak to praktycznie działa. Mówisz o skupieniu się na oddechu czy na konkretnym miejscu w ciele i stamtąd kierowaniu życzliwości?


Odpowiedz
Wpisy: 680
(@martusia61)
Połączone: 5 miesięcy temu

Dokładnie to drugie. Np. ręka na sercu, ciepło fizyczne dłoni, i z tego miejsca budujesz życzenie. To jest bardziej zmysłowe niż pojęciowe i dla wielu osób omija właśnie ten myślowy blok który opisujesz.


Odpowiedz
Wpisy: 1789
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tej rozmowy i zastanawiam się - bo zazwyczaj siedzę w wątkach o czymś innym - czy ktoś tu łączył kiedyś mettę z jakąś pracą z chakrą serca? Nie mówię że trzeba, pytam z ciekawości bo to co Martusia opisuje z ręką na sercu brzmi jakby blisko tego podejścia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@martynka78)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 562

@Czulu Ja łączyłam, ale powiem szczerze że nie wiem do końca co z czego wynikało. Pracowałam z anahatą i paralelnie z mettą i miałam wrażenie że się wzajemnie wzmacniają, ale nie jestem w stanie powiedzieć czy to było realne czy tylko przekonanie że powinny.


Odpowiedz
Wpisy: 430
(@kalikst)
Połączone: 2 lata temu

Ale wracając do samej techniki metta - czy w ogóle jest sens zaczynać od razu od pełnej sekwencji, czyli siebie, bliskich, neutralnych, trudnych? Bo mam wrażenie że większość problemów które tu opisujecie bierze się z tego że ktoś od razu atakuje siebie i trudne osoby zanim w ogóle cokolwiek się w nim rozgrzeje.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gosiunia)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 266

@Kalikst Bardzo rozsądne pytanie. Klasyczna kolejność nie jest przypadkowa - siebie masz na początku właśnie po to żeby zbudować bazę. Ale jeśli ta baza jest trudna, to logicznie jest zacząć od kogoś kto ją zbuduje za ciebie - np. nauczyciela, dobroczynną postać. Trudne osoby to ostatni etap i szczerze - wiele osób z wieloletnią praktyką nigdy ich tam nie kieruje albo robi to rzadko.


Odpowiedz
Wpisy: 2199
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Czekaj, to mnie zaskoczyło. Myślałam że kierowanie życzliwości do trudnych osób to taki cel do którego się dąży. A ty mówisz że można tego w ogóle nie robić i praktyka jest pełna?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gosiunia)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 266

@Leonora Tak. Nie ma obowiązku. Naciąganie życzliwości do kogoś kto cię skrzywdził kiedy nie jesteś na to gotowa może być wręcz szkodliwe - możesz wylądować z tłumieniem a nie ze współczuciem. Lepiej mieć autentyczną mettę do siebie i bliskich niż udawane przebaczenie wobec kogoś z listy.


Odpowiedz
Wpisy: 773
Rozpoczynający temat
(@dominisia)
Połączone: 1 miesiąc temu

To jest dla mnie nowe i trochę uwalniające. Przez cały czas czułam presję że pełna praktyka to znaczy że musisz objąć życzliwością wszystkich, nawet osoby które sprawiły ból. Skoro to nie jest warunek to może właśnie przez to blokowałam siebie od początku.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@martynka78)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 562

@Dominisia, a czy masz wrażenie że ta presja szła z jakiegoś tekstu który czytałaś, czy raczej ze swojego własnego przekonania czym metta powinna być? Bo to by dużo tłumaczyło jeśli chodzi o ten wewnętrzny krytyk który pojawia się przy życzeniu sobie.


Odpowiedz
Wpisy: 773
Rozpoczynający temat
(@dominisia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Pytanie Martynki jest dobre i właściwie nie wiem jak odpowiedzieć. Chyba trochę z obu stron - czytałam różne rzeczy o metcie i wszędzie była ta pełna sekwencja prezentowana jako cel, ale też gdzieś w środku miałam poczucie że skoro to praktyka miłości to powinna obejmować wszystkich. Nie wiem czy to moje przekonanie czy zasiana przez teksty idea.


Odpowiedz
Wpisy: 430
(@kalikst)
Połączone: 2 lata temu

To jest właśnie ten problem z popularyzacją medytacji - instrukcje są często uproszczone i nie uwzględniają że ktoś może mieć realną historię z trudnymi osobami. Piszą 'skieruj życzliwość do wroga' jakby to było oczywiste. A potem ludzie czują się winni że im nie wychodzi.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2199

@Kalikst Ale skąd wiesz że to kwestia popularyzacji, a nie tego że tradycyjnie rzeczywiście tak to wygląda? Pytam bo widziałam teksty które wyglądają jak tłumaczenia z palijskiego i też mają tę sekwencję z trudnymi osobami.


Odpowiedz
(@martusia61)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 680

@Leonora W tradycji theravadyjskiej sekwencja jest, owszem, ale jest też bardzo rozbudowany system przygotowania do niej. Nie ma się tego po prostu siadać i robić od zera. Zanim dojdziesz do 'wrogów', masz za sobą tygodnie albo miesiące pracy z sobiez bliskimi. Popularne kursy to kompresują i stąd te problemy.


Odpowiedz
Wpisy: 420
(@jaromir63)
Połączone: 1 rok temu

Dokładnie. Sam przez to przeszedłem - usiadłem z intencją żeby 'zrobić mettę' po przeczytaniu krótkiego przewodnika i po kwadransie byłem bardziej rozdrażniony niż na początku. Dopiero kiedy dowiedziałem się o tym jak ta praktyka jest zbudowana w oryginale, zrozumiałem że to nie ja 'nie umiem', tylko że przeskoczyłem kilka etapów.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
 Faye
(@faye)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 140

@Jaromir63 A skąd się dowiedziałeś o tej oryginalnej strukturze? Bo mam wrażenie że w polskim internecie jest głównie ten skrócony schemat i niespecjalnie wiadomo gdzie szukać czegoś głębszego.


Odpowiedz
(@jaromir63)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 420

@Faye Przede wszystkim z angielskich źródeł - Ajahn Brahm ma sporo dostępnych nagrań, Sharon Salzberg napisała książkę która jest tłumaczona na polski. W polskim internecie faktycznie jest płytko, masz rację.


Odpowiedz
Wpisy: 266
(@gosiunia)
Połączone: 9 miesięcy temu

Salzberg jest dobra, polecam. Ale nawet ona nie jest może dobrym punktem wejścia jeśli ktoś ma mocny blok przy kierowaniu życzliwości do siebie. Dominisia, wróćmy na chwilę do ciebie - powiedziałaś że to uwalniające że nie musisz obejmować wszystkich. Ale ten blok przy sobie samej nadal jest? Czy coś się ruszyło przez tę rozmowę?


Odpowiedz
Wpisy: 773
Rozpoczynający temat
(@dominisia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Szczerze? Trochę się ruszyło. Sama rozmowa jest już jakimś rodzajem uważności - słucham siebie jak opisuję ten problem i widzę wyraźniej skąd pochodzi. Ale w samej medytacji jeszcze nie próbowałam po tej rozmowie, więc nie wiem czy to przełoży się na praktykę.


Odpowiedz
Wpisy: 562
(@martynka78)
Połączone: 3 miesiące temu

To co mówisz Dominisia jest ważne - czasem samo zrozumienie skąd coś pochodzi zmienia coś w ciele przed jakąkolwiek formalną sesją. Nie musisz czekać na poduszkę żeby sprawdzić.


Odpowiedz
Wpisy: 1789
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wracam jeszcze do tego pytania o chakrę serca bo Martynka coś powiedziała wcześniej i chciałem dopytać. Mówiłaś że miałaś wrażenie wzajemnego wzmacniania się tych praktyk. Ale czy były momenty kiedy coś było nie po kolei - np. metta szła a praca z anahatą nie, albo odwrotnie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@martynka78)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 562

@Czulu Tak, były takie momenty i właśnie to mnie skłoniło do ostrożności w ocenianiu co z czego wynika. Pamiętam raz że medytacja serca była bardzo otwarta, ciepła, a metta kompletnie sucha - jakbym recytowała formuły bez żadnej treści. Drugiego dnia odwrotnie. Nigdy nie wiedziałam czemu.


Odpowiedz
Wpisy: 360
(@izoldka69)
Połączone: 1 rok temu

To co Martynka opisuje może mieć związek z tym w jakiej kondycji jest ciało energetyczne w danym dniu, nie tylko umysł. Anahata jest wrażliwa na wiele czynników - stres, niedobór snu, relacje. Metta operuje na nieco innym poziomie - bardziej na intencji niż na przepływie energetycznym. Stąd mogą być takie rozjazdy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@martusia61)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 680

@Izoldka69 To jest możliwe wyjaśnienie, choć byłabym ostrożna z rozdzielaniem tych poziomów zbyt czysto. Z perspektywy buddyjskiej metta ma komponent i umysłowy i ciałowy - mudita i karuna nie są tylko intencją, mają swój wyraz w ciele. Ale to nie jest może najważniejszy wątek dla kogoś kto dopiero wchodzi w praktykę.


Odpowiedz
Wpisy: 430
(@kalikst)
Połączone: 2 lata temu

Wróćmy może do czegoś praktycznego - bo mam wrażenie że rozmowa trochę odpłynęła w teorię. Dominisia, jeśli masz ten problem że słowa aktywują krytyka i jednocześnie bez słów czujesz się zgubiona, to czy próbowałaś kiedyś samego oddechu jako nośnika? Nie formuł, nie obrazu, tylko oddech jako życzenie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dominisia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 773

@Kalikst Nie, tego nie próbowałam. Jak to miałoby wyglądać? Wydech jako wysyłanie życzliwości?


Odpowiedz
Wpisy: 430
(@kalikst)
Połączone: 2 lata temu

Mniej więcej tak - wdech jakbyś zbierała ciepło, wydech jakbyś je wysyłała. Bez słów, bez konkretnej osoby na początku, po prostu sam rytm oddechu z intencją. Nie wiem czy to ma nazwę w jakiejś konkretnej tradycji, ale sam tak czasem pracuję kiedy formuły nie chcą płynąć.


Odpowiedz
Wpisy: 140
 Faye
(@faye)
Połączone: 1 rok temu

To brzmi jak coś co mogłabym spróbować. Mam pytanie do Kaliksta - a kiedy już ten rytm się ustabilizuje, to potem dopiero wprowadzasz skierowanie do konkretnej osoby? Czy to zawsze zostaje nieukierunkowane?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kalikst)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 430

@Faye U mnie to bywa różnie - czasem po kilku minutach sam pojawia się jakiś obraz albo poczucie kogoś, nie planuję tego. A czasem zostaje przez całą sesję jako czyste ciepło bez adresata i to też wydaje mi się wartościowe. Nie wiem czy to 'prawdziwa metta' ale coś robi.


Odpowiedz
Wpisy: 266
(@gosiunia)
Połączone: 9 miesięcy temu

Myślę że 'prawdziwa metta' to trochę pułapka jako kategoria. Jeśli siedzi się z intencją życzliwości i coś w ciele reaguje na tę intencję, to trudno powiedzieć że to nie jest metta tylko dlatego że nie ma formuły albo sekwencji. Dominisia, masz tu cały wachlarz podejść - co z tego wydaje ci się najbliższe do spróbowania?


Odpowiedz
Wpisy: 773
Rozpoczynający temat
(@dominisia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Dobra, to spróbuję tej wersji z oddechem. Ale mam pytanie do Kaliksta i Gosiuni - jeśli mam blok przy kierowaniu życzliwości do siebie, to czy lepiej w ogóle nie wprowadzać 'siebie' na początku i po prostu siedzieć z tym ciepłem bez adresata? Czy to trochę jak omijanie problemu zamiast pracy z nim?


Odpowiedz
Wpisy: 266
(@gosiunia)
Połączone: 9 miesięcy temu

To dobre pytanie i nie ma na nie jednej odpowiedzi. Ale myślę że to nie jest omijanie - to jest budowanie fundamentu. Nie możesz budować mostu od strony rzeki jeśli pod nogami masz grząski grunt. Ciepło bez adresata może być tym co sprawia że potem kierowanie do siebie staje się możliwe, a nie wymuszone.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jaromir63)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 420

@Gosiunia Ale jest ryzyko że ktoś siedzi z tym 'ciepłem bez adresata' tygodniami i nigdy nie zrobi tego kroku. Nie mówię że tak będzie u Dominisi, ale czy nie uważasz że warto jakoś wyznaczyć sobie punkt kiedy się spróbuje to skierować do siebie? Nawet nieudolnie?


Odpowiedz
(@gosiunia)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 266

@Jaromir63 Masz rację że można utknąć. Ale skąd wiesz kiedy to właściwy moment? Mnie bardziej interesuje co się dzieje w ciele kiedy ktoś próbuje skierować życzliwość do siebie i trafia na opór. Czy to jest ból, napięcie, pustka? Bo to może być sygnał że jest coś konkretnego do przepracowania, nie tylko 'za mało praktyki'.


Odpowiedz
Wpisy: 420
(@jaromir63)
Połączone: 1 rok temu

U mnie to był skurcz w klatce piersiowej. Dosłownie fizyczny. I przez długi czas myślałem że to blok energetyczny, że to anahata, że trzeba pracować z czakrą. A potem okazało się że to po prostu stara historia o tym że nie zasługuję. Żadna metoda energetyczna tego nie ruszyła, dopóki nie zobaczyłem tej historii.


Odpowiedz
Wpisy: 562
(@martynka78)
Połączone: 3 miesiące temu

To co Jaromir opisuje brzmi bardzo znajomo. I właśnie dlatego pytałam wcześniej o ten kontekst emocjonalny. Dominisia, czy wiesz skąd pochodzi ten blok przy sobie? Nie musisz się dzielić jeśli nie chcesz, ale pytam bo może to zmienić podejście do samej praktyki.


Odpowiedz
Wpisy: 773
Rozpoczynający temat
(@dominisia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Mniej więcej wiem. To jest coś z dzieciństwa, to nie jest tajemnica. Przekaz że moje potrzeby są mniej ważne niż innych. Więc kiedy mam wysłać sobie życzliwość, coś mówi że to nie moja kolej. Napisałam to i trochę głupio, ale może to pomoże zrozumieć o co chodzi.


Odpowiedz
Wpisy: 1789
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Nie brzmi głupio, brzmi bardzo konkretnie. I to akurat zmienia dla mnie obraz tej sytuacji. Bo jeśli metta na 'siebie' aktywuje akurat ten konkretny przekaz, to pytanie brzmi - czy chcesz pracować z tym przekazem przez mettę, czy metta ma czekać aż przepracujesz to inaczej? To są dwie zupełnie różne strategie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
 Faye
(@faye)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 140

@Czulu, a jest jakaś tradycja która wprost mówi co robić kiedy metta dotyka takich starych przekazów? Bo mam wrażenie że większość przewodników zakłada że po prostu powtarzasz formułę i ona działa, a tu jest coś głębszego.


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1789

@Faye Klasyczna theravada nie operuje pojęciem 'starego przekazu z dzieciństwa' bo to nie jest jej język. Ale są nauczyciele - Sharon Salzberg, Jack Kornfield - którzy integrują psychologię zachodnią z praktyką metta właśnie dlatego że to się pojawia. Kornfield jest tu szczególnie otwarty na ten dialog.


Odpowiedz
Strona 2 / 4
Udostępnij: