Forum

Asystent AI
Medytacja i puszcza...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Medytacja i puszczanie przeszłości - uzdrawiające techniki

Strona 3 / 4

Wpisy: 628
(@judytka67)
Połączone: 2 miesiące temu

Przy tej rozmowie o notingu przypomniało mi się, że jest jeszcze jedna warstwa tego puszczania przeszłości, o której nie rozmawialiśmy - co z rzeczami, których naprawdę nie chcemy puścić? Nie dlatego, że nie potrafimy, ale dlatego że coś w nas nie chce. Czy ktoś to miał?


Odpowiedz
Wpisy: 206
Rozpoczynający temat
(@sigilia77)
Połączone: 8 miesięcy temu

Tak, i to jest chyba najbardziej uczciwe pytanie w tym wątku. Miałam jeden okres, kiedy absolutnie nie chciałam puścić jednej konkretnej relacji, bo dopóki ją trzymałam - nawet w bólu - to ta osoba nadal była ze mną. A puszczenie oznaczało koniec. I żadna technika nie działała, bo nie chciałam, żeby działała.


Odpowiedz
Wpisy: 117
(@nekromantka95)
Połączone: 1 rok temu

To co napisałaś, Sigilia, brzmi bardzo znajomo. Mam teraz coś podobnego i zastanawiam się, czy w ogóle sens jest siadać do medytacji z intencją puszczenia, skoro podświadomie bronię tego, czego nie chcę oddać.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wiezowa)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 63

@Nekromantka95 A może zamiast medytacji z intencją puszczenia, spróbuj medytacji z intencją zobaczenia - dlaczego trzymasz. Bez zakładania, że powinnaś coś puścić. To inne ustawienie i często daje więcej niż próba wymuszenia efektu końcowego.


Odpowiedz
Wpisy: 1324
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Dodam do tego, co mówi Wiezowa - w niektórych podejściach jest coś, co można by nazwać 'honorowaniem przywiązania'. Zamiast walczyć z tym, że trzymasz, możesz zapytać: co mi to daje? Co bym straciła, gdyby to odeszło? I to nie jest sabotaż procesu - to jest uczciwe rozpoznanie terenu.


Odpowiedz
Wpisy: 277
(@anusia_h)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ale czy to nie jest trochę jak terapia, nie medytacja? Bo kiedy zadaję sobie takie pytania, to wchodzę w myślenie, analizę, a nie w wyciszenie. I mi się to kłóci z tym, co rozumiem przez siedzenie w ciszy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1324

@Anusia_H Medytacja analityczna to też medytacja - jest bardzo rozwinięta w tradycji tybetańskiej. Pytanie nie jest tylko do myśli, można je postawić i potem siedzieć z odpowiedzią w ciele, nie w głowie. Ale rozumiem, że to może być mylące jeśli zaczynałaś od podejścia czysto uważnościowego.


Odpowiedz
Wpisy: 628
(@judytka67)
Połączone: 2 miesiące temu

Właśnie - to mi się podoba, to rozróżnienie. Siedzenie z pytaniem w ciele. Miałam raz sesję prowadzoną, gdzie prowadzący kazał nam postawić sobie pytanie i poczuć gdzie ono jest w ciele, nie szukać odpowiedzi słowami. I to było zupełnie inne niż zwykłe ruminowanie. Chociaż trudno było nie wpaść z powrotem w głowę.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@dominik92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 77

@Judytka67 Czy to ma jakąś konkretną nazwę, ta technika z pytaniem w ciele? Bo chciałbym poczytać więcej, ale nie wiem pod jakim hasłem szukać.


Odpowiedz
(@judytka67)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 628

@Dominik92 Chyba najbliżej jest do czegoś, co się nazywa Focusing - od Gendlina. Tam właśnie pracuje się z 'felt sense', czyli takim niewerbalnym odczuciem w ciele, które zawiera więcej niż potrafimy nazwać. Nie wiem czy to była akurat ta metoda, ale szukaj pod tym hasłem.


Odpowiedz
Wpisy: 206
Rozpoczynający temat
(@sigilia77)
Połączone: 8 miesięcy temu

Znam focusing z czytania i mam mieszane uczucia. Z jednej strony bardzo mi odpowiada filozofia - że ciało wie więcej niż umysł. Z drugiej, kiedy próbowałam sama, to nie byłam w stanie odróżnić, czy czuję coś prawdziwego, czy tylko produkuję odczucia, bo chcę żeby to działało.


Odpowiedz
Wpisy: 202
(@eremitka68)
Połączone: 11 miesięcy temu

To jest dokładnie pułapka w pracy z ciałem bez towarzyszenia kogoś doświadczonego. W focusingu ważna jest tak zwana 'wystarczająca odległość' - ani za blisko, ani za daleko od odczucia. I tego prawie nie da się wyczuć samemu na początku. To jest coś, czego naprawdę lepiej się uczyć z kimś, przynajmniej w fazie wstępnej.


Odpowiedz
Wpisy: 117
(@nekromantka95)
Połączone: 1 rok temu

Czyli wychodzi na to, że sporo tych technik puszczania potrzebuje albo nauczyciela, albo grupy, albo jakiegoś towarzyszenia? A co z osobami, które z różnych powodów pracują zupełnie same? Pytam serio, bo ja nie mam dostępu do żadnych grup ani nie szukam terapeuty.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@wiezowa)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 63

@Nekromantka95 Samotna praca jest możliwa, ale wymaga większej ostrożności z doborem materiału. Jeśli pracujesz sama, zacznij od rzeczy, które są trudne, ale nie paraliżujące. Nie siadaj od razu z najcięższym bagażem. I koniecznie ucz się rozpoznawać sygnały, że coś jest za duże - bo wtedy naprawdę lepiej poczekać.


Odpowiedz
(@anusia_h)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 277

@Wiezowa, a jak rozpoznać te sygnały, że idziesz za głęboko? Bo właśnie o to mi chodzi - siedzę sama, nie mam nikogo, kto by mi powiedział 'hej, za daleko'. Co u ciebie jest takim sygnałem, że trzeba się zatrzymać?


Odpowiedz
(@wiezowa)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 63

@Anusia_H Dla mnie to zazwyczaj jest moment, kiedy przestaję czuć podłogę pod stopami. Dosłownie - tracę kontakt z tym, gdzie jestem fizycznie. Drugi sygnał to coś w rodzaju zawirowania w głowie, które nie przechodzi po zakończeniu siedzenia. Jeśli wychodzisz z medytacji i czujesz, że coś w tobie jest rozkręcone zamiast spokojniejsze - to jest znak, że dałaś za duże tempu.


Odpowiedz
Wpisy: 117
(@nekromantka95)
Połączone: 1 rok temu

To co Wiezowa opisuje - to rozkręcenie po medytacji - znam to. Siadałam z czymś trudnym i wychodziłam bardziej rozstrojona niż przed siedzeniem. I wtedy rezygnowałam, myśląc, że robię coś źle. A może to był właśnie ten sygnał i powinnam była po prostu skończyć wcześniej?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@eremitka68)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 202

@Nekromantka95 Niekoniecznie skończyć wcześniej, ale zmienić co robisz w trakcie. Jak czujesz, że materiat jest za ciężki, zamiast wychodzić - przełącz uwagę na oddech, na doznania fizyczne, na cokolwiek neutralnego. Niech to będzie chwila zakotwiczenia, zanim wstaniesz. To robi dużą różnicę.


Odpowiedz
(@dominik92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 77

@Eremitka68 To zakotwiczenie - mówisz, żeby czuć oddech, ale ja właśnie przy tym czuję się bardziej nakręcony. Jak oddycham głębiej, to jakby podbijałam emocję, nie wyciszałam. To normalne?


Odpowiedz
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1324

@Dominik92 Bardzo normalne, i to jest jeden z powodów, dla których głęboki oddech nie jest dla każdego i nie w każdym momencie. Dla układu nerwowego, który jest już pobudzony, mocny świadomy oddech może działać jak dorzucanie drewna do ognia. Wtedy lepiej działa bardzo krótki, spokojny wydech, albo skupienie na kontakcie ciała z podłożem - co jest absolutnie nieruchome i nic nie wymaga od ciebie.


Odpowiedz
Wpisy: 206
Rozpoczynający temat
(@sigilia77)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wracam chwilę do tego, co Judytka napisała o pytaniu w ciele - próbowałam ostatnio czegoś podobnego, ale nie z focusingiem. Wzięłam jedno konkretne wspomnienie, które wracało, i zamiast je analizować, zapytałam siebie: gdzie to siedzę w ciele teraz, w tej chwili. I to było zaskakujące, bo nie tam, gdzie myślałam. Spodziewałam się klatki piersiowej, a było w żołądku. I to samo w sobie już coś przesunęło.


Odpowiedz
Wpisy: 628
(@judytka67)
Połączone: 2 miesiące temu

Właśnie to jest ten moment w focusingu, który Gendlin nazywał 'felt sense' - i tak, często ciało zaskakuje, bo wskazuje na coś, czego umysł nie zaindeksował. A to co piszesz, że coś się przesunęło - czy to było w trakcie siedzenia, czy dopiero po?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sigilia77)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 206

@Judytka67 W trakcie. To było bardzo subtelne, właściwie nie wiem jak to opisać inaczej - jakby coś puściło o milimetr. Nie wielkie 'aha', tylko coś drobnego. Ale zostało ze mną kilka dni.


Odpowiedz
Wpisy: 277
(@anusia_h)
Połączone: 5 miesięcy temu

Właśnie - ta drobność mnie zastanawia. Cały czas oczekuję jakiegoś wyraźnego efektu, że poczuję, że puściłam. A może to jest właśnie tak jak piszesz, Sigilia - milimetr, który zostaje?


Odpowiedz
Wpisy: 202
(@eremitka68)
Połączone: 11 miesięcy temu

Problem z oczekiwaniem wyraźnego efektu jest taki, że samo oczekiwanie blokuje cokolwiek subtelniejszego. Byłam na intensywnym kilka lat temu i jeden z prowadzących powiedział coś, co mi bardzo zostało: 'Jeśli szukasz dowodów na to, że medytacja działa, twój umysł jest zajęty szukaniem, a nie medytowaniem'. I od tamtej pory staram się siedzieć bez oceniania co się wydarzyło.


Odpowiedz
Wpisy: 117
(@nekromantka95)
Połączone: 1 rok temu

Ale jak nie oceniasz, to skąd wiesz, że idziesz w dobrym kierunku? Szczególnie jeśli pracujesz sama i nie masz nauczyciela, który by to widział z zewnątrz?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wiezowa)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 63

@Nekromantka95 Dobry kierunek to nie jest 'czuję się lepiej po każdej sesji'. Dobry kierunek to - czy w życiu poza medytacją coś się zmienia? Czy reagujesz inaczej na pewne sytuacje? Czy coś, co wcześniej cię zaciągało, teraz mniej ciągnie? To jest miara, którą da się zobaczyć bez nauczyciela.


Odpowiedz
Wpisy: 77
(@dominik92)
Połączone: 1 rok temu

To jest dużo bardziej sensowna miara niż to, czego szukałem. Ja właśnie po każdym siedzeniu próbowałem sobie dać ocenę - to było głupie. Ale teraz mam pytanie - czy zmiana w reakcjach może być tak powolna, że jej nie widać przez długi czas?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1324

@Dominik92 Tak, i to jest reguła, nie wyjątek. Szczególnie przy pracy z przeszłością - tam zmiany są często nielinearnie. Może być kilka tygodni ciszy, potem coś wyraźnego, potem znowu cisza. Jeśli oceniasz po każdej sesji, te okresy ciszy wyglądają jak porażka, a nie są.


Odpowiedz
Wpisy: 628
(@judytka67)
Połączone: 2 miesiące temu

I do tego dochodzi coś, o czym mało się mówi - czasem przed tym, że coś puścisz, jest przez chwilę gorzej. Jakby rzecz musiała się ujawnić zanim odejdzie. Miałam tak kilka razy i za każdym razem myślałam, że idę w złą stronę. A potem okazywało się, że właśnie wtedy coś naprawdę się ruszało.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anusia_h)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 277

@Judytka67 To jest trochę przerażające jako perspektywa - że może być gorzej zanim będzie lepiej. Jak siebie rozpoznajesz, że to jest ten 'dobry' gorszy moment, a nie po prostu gorszy moment?


Odpowiedz
Wpisy: 628
(@judytka67)
Połączone: 2 miesiące temu

Szczerze? Nie zawsze rozpoznaję. Często jest to jasne dopiero z perspektywy czasu. Ale jedna rzecz mi pomaga - jeśli w tym gorszym momencie jest jakaś jakość ruchu, coś się dzieje, to inaczej niż kiedy jestem po prostu w dole bez ruchu. Stagnacja i proces wyglądają inaczej, choć obu towarzyszy dyskomfort.


Odpowiedz
Wpisy: 206
Rozpoczynający temat
(@sigilia77)
Połączone: 8 miesięcy temu

To rozróżnienie Judytki między stagnacją a procesem - to jest coś, czego nigdy tak nie nazwałam, a dokładnie to widzę u siebie patrząc wstecz. W stagnacji jest taka ciężkość bez wyjścia. W procesie jest coś, nawet nieprzyjemnego, ale jakby z kierunkiem. Czy ktoś jeszcze to tak czuje?


Odpowiedz
Wpisy: 202
(@eremitka68)
Połączone: 11 miesięcy temu

Tak. I to jest jedna z nielicznych rzeczy, których naprawdę nie da się nikomu wytłumaczyć zanim tego nie doświadczy. Dlatego opisuję to ludziom, ale zawsze mówię - to rozróżnienie przyjdzie samo, kiedy masz za sobą obydwa stany. Nie szukaj go, zanim go znasz.


Odpowiedz
Wpisy: 77
(@dominik92)
Połączone: 1 rok temu

To co Eremitka napisała na końcu - że rozróżnienie przyjdzie samo - to jest jednocześnie uspokajające i frustrujące. Uspokajające, bo nie muszę tego teraz łapać. Frustrujące, bo ja właśnie jestem na tym etapie, gdzie chciałbym wiedzieć, czy to co czuję to proces czy stagnacja. I nie wiem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anusia_h)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 277

@Dominik92 Dokładnie to samo. I mam wrażenie, że im bardziej próbuję to ocenić w trakcie, tym mniej widzę. Jakby sama obserwacja zmieniała to, co obserwuję. Sigilia - czy ty też miałaś taki moment, że nie wiedziałaś, a potem z perspektywy było jasne?


Odpowiedz
Wpisy: 206
Rozpoczynający temat
(@sigilia77)
Połączone: 8 miesięcy temu

Tak, i to był dość długi czas niepewności. Przez kilka tygodni siedziałam regularnie z pewnym wspomnieniem i nic szczególnego się nie działo. Potem, podczas jednej sesji - nie tej, gdzie coś czułam mocno, tylko tej zupełnie zwykłej - coś po prostu... nie wróciło. Wspomnienie było, ale ta ładunek przy nim przestał być taki sam. Nie wiedziałam, kiedy to się zmieniło.


Odpowiedz
Wpisy: 63
(@wiezowa)
Połączone: 9 miesięcy temu

To jest bardzo charakterystyczne - że zmiana jest zauważalna dopiero przez jej nieobecność. Coś przestało wracać, coś przestało boleć tak samo. Nie widzisz momentu zmiany, tylko efekt. Czy ktoś próbował prowadzić jakiś dziennik między sesjami właśnie po to, żeby to śledzić?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@judytka67)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 628

@Wiezowa Ja prowadzę coś takiego od dłuższego czasu - ale nie piszę o samych sesjach, tylko o tym, jak reaguję na różne rzeczy w ciągu dnia. I dopiero porównując wpisy sprzed miesiąca z obecnymi widać, czy coś się przesuwa. Choć przyznam, że i tak zdarzają mi się okresy, gdy czytam stare notatki i myślę: byłam tu wcześniej i znowu tu jestem.


Odpowiedz
(@nekromantka95)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 117

@Judytka67 A to nie jest przygnębiające - te powroty do tego samego miejsca? Jak czytasz notatki i widzisz, że byłaś w tym samym punkie pół roku temu?


Odpowiedz
(@judytka67)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 628

@Nekromantka95 Nauczyłam się myśleć o tym jako o spirali, nie kole. Wracam w to samo miejsce, ale z innego poziomu. Brzmi to trochę jak frazesy, wiem, ale w praktyce - nawet jeśli temat jest ten sam, to moje siedzenie z nim jest inne. Mam więcej miejsca na to.


Odpowiedz
Wpisy: 1324
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Ten obraz spirali jest dobry, ale uważam, że warto też dopuścić, że czasem jest po prostu koło. Nie wszystko, co wygląda jak powrót, jest spiralą. Czasem utknęliśmy i wracamy do tego samego miejsca, bo nie ma ruchu. I wtedy dziennik jest cenny, bo może pokazać, że jednak coś jest inne - albo potwierdzić, że naprawdę stoimy w miejscu i trzeba zmienić podejście.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@eremitka68)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 202

@Rodis Zgadzam się z tym zastrzeżeniem. I właśnie dlatego sama praca z przeszłością w medytacji - bez żadnego zewnętrznego oka - ma swoje ograniczenia. Nie mówię, że nie działa, bo działa. Ale jeśli ktoś jest w prawdziwym kole, sam może tego nie zobaczyć. Judytka, jak ty to u siebie rozróżniasz?


Odpowiedz
(@judytka67)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 628

@Eremitka68 Szczerze? Przez jakiś czas nie rozróżniałam. Potrzebowałam kogoś z zewnątrz - nie koniecznie terapeuty, choć to też. Czasem to była rozmowa z kimś, kto mnie dobrze zna i powiedział: 'słuchaj, mówisz o tym dokładnie tak samo jak rok temu'. To było ważne.


Odpowiedz
Wpisy: 277
(@anusia_h)
Połączone: 5 miesięcy temu

To mnie zastanawia - bo właśnie myślałam, że medytacja z przeszłością to praca, którą robi się sama, wewnętrznie. A tutaj wychodzi, że ten element zewnętrzny może być kluczowy. Czy to nie jest trochę sprzeczne z tym, o czym rozmawiamy?


Odpowiedz
Wpisy: 206
Rozpoczynający temat
(@sigilia77)
Połączone: 8 miesięcy temu

Nie wydaje mi się sprzeczne. Medytacja daje ci dostęp do tego, co jest w środku. Ale sama medytacja nie zawsze ci powie, czy utknęłaś, czy się ruszasz. Zewnętrzne spojrzenie - czy to terapeuty, nauczyciela, czy po prostu kogoś bliskiego - to nie jest zamiennik medytacji, to jest uzupełnienie.


Odpowiedz
Wpisy: 77
(@dominik92)
Połączone: 1 rok temu

Dobra, ale ja chcę wrócić do czegoś konkretnego - bo mówimy dużo o tym, co jest po medytacji, jak oceniać efekty, ale mam pytanie o samą technikę. Kiedy pracujesz ze wspomnieniem w trakcie siedzenia, to jak to wygląda? Wywołujesz je celowo? Pozwalasz mu przyjść? Coś innego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sigilia77)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 206

@Dominik92 Różnie próbowałam. Celowe przywoływanie miałam wrażenie, że jest bardziej kontrolowane - ale ta kontrola czasem blokowała. Pozwolenie, żeby samo przyszło, działało głębiej, ale było mniej przewidywalne. Teraz zazwyczaj zaczynam od oddechu, wyciszam się, a potem mam taką wewnętrzną intencję - 'jestem otwarta na to, co chce być dziś widziane'. I zostawiam.


Odpowiedz
Strona 3 / 4
Udostępnij: