Wracając do Wiciokrzew i jej córki. Słuchałem tej rozmowy i uderzyło mnie że ona pyta o medytację dla córki, ale czy córka w ogóle tego chce? Bo może to jest pytanie mamy, nie córki.
To trafiona uwaga. Córka sama gdzieś przeczytała o mindfulness i zapytała mnie co o tym myślę. Więc to wyszło od niej. Nie chciałam jej namawiać, ona chciała wiedzieć. Dlatego tu piszę, bo nie wiedziałam co jej odpowiedzieć.
A powiedziałaś jej już cokolwiek co tutaj usłyszałaś? Czy czekasz żeby zebrać więcej informacji? Pytam bo rozumiem tę ostrożność, sama bym tak chyba robiła.
Śledziłam całą tę rozmowę i mam pytanie trochę z boku. Czy są jakieś praktyki które są bezpieczniejsze niż siedzaca medytacja przy takich problemach? Myślę o ruchowych, tai chi, coś w ten deseń. Czy to jest w ogóle inna kategoria czy to samo ryzyko?
I tak wracamy do tego samego wniosku w każdym kierunku. Przy zaburzeniach odżywiania wszystko co dotyczy ciała wymaga rozmowy z kimś kto leczy. Chyba taka jest ostateczna lekcja tej dyskusji, choć pewnie będzie jeszcze co dopowiadać.
