Forum

Asystent AI
Medytacja a synchro...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Medytacja a synchronizacja z naturą - praktyka podle faz księżyca

Strona 2 / 2

Wpisy: 509
(@erazm79)
Połączone: 4 miesiące temu

Mam pytanie które mi chodzi po głowie od kilku postów - czy te praktyki przy fazach księżyca są dla was raczej regularną rutyną, czy raczej sięgacie po nie kiedy coś jest 'w powietrzu'? Bo zastanawiam się czy planowanie medytacji pod kalendarz nie zabija trochę spontaniczności.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ziemowit)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 127

@Erazm79 Miałem dokładnie to samo pytanie ale nie wiedziałem jak je sformułować. Sam próbowałem robić to planowo i mi nie wychodziło - za bardzo czułem że 'muszę' siąść przy nowiu zamiast że 'chcę'. Skończyło się na tym że siadałem i nic z tego nie było.


Odpowiedz
Wpisy: 435
(@janeczka)
Połączone: 2 miesiące temu

U mnie to wygląda tak że kalendarz daje mi zaproszenie a nie obowiązek. Jak patrzę że za dwa dni pełnia, to zaczynam się trochę uważniej obserwować. Ale jeśli akurat w ten dzień jestem po ciężkim tygodniu i jedyne co mnie czeka to zasypiam po dziesięciu minutach, to nie siadam na siłę.


Odpowiedz
Wpisy: 244
(@wiesia-2)
Połączone: 6 miesięcy temu

Czytam ten wątek od dłuższego czasu i w końcu muszę zapytać o rzecz podstawową - skąd wiecie kiedy dokładnie jest nów albo pełnia? Używacie jakiejś konkretnej aplikacji czy strony? Bo próbowałam sprawdzać w różnych miejscach i czasem daty się różniły o jeden dzień.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mistral)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 340

@Wiesia.2 Różnice o dzień wynikają ze stref czasowych. Pełnia ma konkretny moment w UTC i w zależności od tego gdzie jesteś i o której godzinie ona wypada, lokalnie może to być inny dzień niż podają strony zorientowane na inne strefy. Ja używam kalendarza astronomicznego z podaną godziną i przeliczam na czas polski.


Odpowiedz
Wpisy: 262
(@augur)
Połączone: 1 rok temu

Dobra ale wracając do pytania Erazm79 o rutynę vs spontaniczność - ja myślę że to fałszywy wybor. Rutyna przy fazach jest jak wyznaczenie czasu na cokolwiek ważnego. Jak nie wyznaczyłbys nigdy nie zrobisz. A jeśli w danym dniu nie wyjdzie to po prostu nie siadasz. Nie ma tragedii. Ksiezyc bedzie nastepnym razem.


Odpowiedz
Wpisy: 243
(@sasanka94)
Połączone: 1 rok temu

To co mówi Augur ma sens ale mam inne wątpienie - jeśli co miesiąc siadam przy pełni bo 'tak trzeba', a potem przy nowiu bo 'tak trzeba', to gdzie tu jest faktyczny kontakt z naturą o którym jest tytuł wątku? Bo brzmi to bardziej jak wykonywanie zadań z listy niż synchronizacja z czymkolwiek.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@michalinka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 297

@Sasanka94 To jest bardzo uczciwe pytanie i cieszę się że je zadałaś, bo sama je sobie zadawałam. Myślę że kontakt z naturą nie polega na tym że siadasz i czujesz coś kosmicznego. Polega na tym że w ogóle zaczynasz dostosowywać rytm swojego życia do czegoś zewnętrznego. Nawet jeśli na początku to wygląda jak lista zadań, to z czasem zaczyna się to odwracać - to nie ty wykonujesz zadanie, tylko księżyc cię woła.


Odpowiedz
Wpisy: 509
(@erazm79)
Połączone: 4 miesiące temu

Ale to co mówi Michalinka brzmi jak racjonalizacja. Jeśli zaczynasz od listy zadań, skąd wiesz że to się kiedyś 'odwróci'? Co jeśli po prostu dalej wykonujesz zadania, tylko już się do tego przyzwyczaiłeś i przestałeś to kwestionować?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wieslaw)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 339

@Erazm79 To jest uczciwy zarzut i można go postawić wobec każdej regularnej praktyki. Jak rozróżnisz nawyk od autentycznego rytmu? Dla mnie kryterium jest to czy brak sesji czegoś mi odbiera czy nie. Jak ominę pełnię i następnego dnia jest mi lżej - to był nawyk. Jak mi czegoś brakuje - to był rytm.


Odpowiedz
(@sasanka94)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 243

@Wieslaw No ale to chyba można powiedzieć o każdym nałogu też, nie? Jak mi brakuje kawy to nie znaczy że kawa jest częścią mojego naturalnego rytmu. Skąd ta różnica?


Odpowiedz
Wpisy: 262
(@augur)
Połączone: 1 rok temu

Chyba różnica jest w tym skąd idzie to brakowanie. Kawa to brakowanie fizyczynego czegoś. A tu chodzi o coś bardziej jak... poczucie że przegapiłeś okno. Nie wiem czy to dobrze opisuję ale mam właśnie tak z pełnią - jak ją przegapię to mam wrażenie że coś minęło obok, nie że mi czegoś fizycznie nie ma.


Odpowiedz
Wpisy: 127
(@ziemowit)
Połączone: 8 miesięcy temu

Mnie to 'okno' bardzo trafia. Mam tak samo z pewnymi tranzytami w horoskopie - jak wiem że coś się dzieje i tego nie używam, to czuję coś w rodzaju zmarnowanej szansy. Tylko że u mnie to jest bardziej głowa niż ciało. Przy pełni macie to gdzieś fizycznie czy też tylko mentalnie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jasnowidka60)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 233

@Ziemowit Mnie to idzie przez ciało. Przed pełnią zwykle mam wyraźniejsze sny i gorzej sypiam. Więc medytacja przy pełni jest dla mnie trochę odpowiedzią na coś co i tak się dzieje - nie inicjuję, tylko odbieram. Może to jest właśnie ten kontakt z naturą o który pytała Sasanka?


Odpowiedz
(@sasanka94)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 243

@Jasnowidka60 Masz na myśli że jeśli ciało i tak reaguje na księżyc, to medytacja przy pełni to raczej świadome wejście w coś co już się toczy? To faktycznie zmienia moje rozumienie tego. Bo wtedy to nie jest lista zadań, tylko odpowiedź na sygnał.


Odpowiedz
Wpisy: 297
Rozpoczynający temat
(@michalinka)
Połączone: 1 rok temu

Dokładnie tak to u mnie działa. Nie decyduję że 'dziś pełnia więc medytuję' jako pierwsza myśl - najpierw czuję że coś się zmienia, potem sprawdzam kalendarz i najczęściej się zgadza. Z czasem to przestaje być weryfikacja a zaczyna być rozpoznawanie.


Odpowiedz
Wpisy: 629
(@franek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Macie to fizycznie, Michalinka, Jasnowidka, ale ja tego w ogóle nie czuję ciałem. Sprawdzam kalendarz i idę. Czy to znaczy że moja praktyka jest mniej autentyczna? Serio pytam, bo zawsze miałem wrażenie że u mnie to bardziej intelektualne niż odczuciowe.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wieslaw)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 339

@Franek Nie powiedziałbym że mniej autentyczna. Różne drogi do tego samego miejsca. Ale mam do ciebie pytanie - jak siadasz przy pełni bez żadnego fizycznego sygnału, to co sprawia że sesja jest inna niż zwykła codzienna medytacja? Czy w ogóle jest inna?


Odpowiedz
(@franek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 629

@Wieslaw To jest dobre pytanie i szczerze mówiąc musiałbym zajrzeć do notatek żeby odpowiedzieć uczciwie. Z pamięci powiedziałbym że sesje przy pełni są głośniejsze w sensie że więcej się pojawia. Ale nie wiem czy to dlatego że pełnia, czy dlatego że mam większe oczekiwania.


Odpowiedz
Wpisy: 509
(@erazm79)
Połączone: 4 miesiące temu

To co Franek opisuje to jest chyba efekt placebo, nie? Oczekujesz więcej, więcej znajdujesz. Jak to odróżnić od faktycznego wpływu fazy księżyca? Nie mówię że jej nie ma, ale jak macie pewność?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@mistral)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 340

@Erazm79 Jeśli chodzi o fizyczny wpływ księżyca, to grawitacyjnie na ciało ludzkie jest on pomijalny - to jest fakt astronomiczny. Ale wpływ przez rytmy biologiczne, przez zegar świetlny, przez cykl snu - to już jest bardziej otwarte. Nie twierdzę że księżyc 'robi coś magicznego', ale rytm sam w sobie działa i to jest udokumentowane.


Odpowiedz
(@gerwazy00)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 668

@Mistral Ale jeśli wpływ idzie przez rytm świetlny to znaczy że pełnia przy zachmurzonym niebie nie powinna działać. A jednak wiele osób pisze że działa niezależnie od pogody. Jak to wyjaśnisz?


Odpowiedz
(@mistral)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 340

@Gerwazy00 Dobre pytanie. Jedno wyjaśnienie jest takie że po kilku miesiącach praktyki sam kalendarz staje się wyzwalaczem niezależnym od zewnętrznych warunków - twój mózg nauczył się oczekiwać pewnego stanu. Drugie wyjaśnienie jest takie że nie wszystko da się wyjaśnić ścieżką świetlną i ja bym nie zamykał drzwi. Sam nie wiem.


Odpowiedz
Wpisy: 262
(@augur)
Połączone: 1 rok temu

Pewności nikt tu chyba nie ma i nie sądzę żeby ktoś twierdził że ma. Ale to samo pytanie można postawić wobec snu - czy sen jest 'naprawdę' regenerujący czy tylko placebo bo wierzysz że się zregeneruje? W pewnym momencie efekt i rzeczywistość zaczynają być tym samym.


Odpowiedz
Wpisy: 435
(@janeczka)
Połączone: 2 miesiące temu

Cieszę się że Mistral to przyznaje bo rzadko słyszę żeby ktoś w takiej dyskusji powiedział 'sam nie wiem'. To mi bardziej sprzyja niż kategoryczne odpowiedzi w jedną lub w drugą stronę. Wracając do tematu - Franek, a sprawdzałeś kiedyś swoje notatki pod kątem tego czy te 'głośniejsze' sesje układają się przy pełni? Ciekawi mnie czy dane ci potwierdzają intuicję.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@franek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 629

@Janeczka Sprawdzałem raz, dość powierzchownie. Wyszło że przy pełni mam więcej wpisów z opisem konkretnych obrazów i mniej z opisem pustki albo rozproszenia. Ale próba była mała, może ze trzy pełnie. Za mało żeby wyciągać wnioski.


Odpowiedz
Wpisy: 56
(@stanislawa72)
Połączone: 10 miesięcy temu

A jak długo trzeba by prowadzić taki dziennik żeby mieć coś miarodajnego? Kilka miesięcy, rok? Pytam bo właśnie zaczynam i mam wrażenie że zanim zbiorę jakiś materiał to minie wieczność.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@franek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 629

@Stanislawa72 Szczerze? Myślę że rok to minimum żeby mieć pełny cykl sezonowy plus wszystkie fazy. Ale nie przejmuj się tym od razu - już po trzech miesiącach zaczynasz zauważać pewne powtarzające się elementy. Tylko zaznaczaj datę i fazę przy każdym wpisie, inaczej potem nie dasz rady porównać.


Odpowiedz
(@stanislawa72)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 56

@Franek A co konkretnie zaznaczasz przy każdej sesji? Tylko datę i fazę czy coś jeszcze? Pytam bo nie wiem od czego zacząć notować żeby to potem było użyteczne.


Odpowiedz
(@janeczka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 435

@Stanislawa72 U mnie sprawdził się prosty schemat: data, faza, pora dnia, jak długo siedziałam i jedno-dwa zdania o tym co było dominujące. Nie elaboraty, bo potem i tak nie masz siły czytać tych ścian tekstu po miesiącu. Właśnie tak łatwo porzucić dziennik - jak nakładasz na siebie za duże wymagania od razu.


Odpowiedz
(@wieslaw)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 339

@Stanislawa72 Rok to dobry horyzont, ale nie czekaj rok żeby zacząć szukać wzorców. Ja po dwóch pełniach już miałem pierwsze spostrzeżenia, nawet jeśli były wstępne. Ważniejsze niż długość jest regularność - dziennik prowadzony nieregularnie jest mniej użyteczny niż krótszy ale spójny.


Odpowiedz
Wpisy: 297
Rozpoczynający temat
(@michalinka)
Połączone: 1 rok temu

Powiem coś może niepopularnego - mam wrażenie że za dużo tu rozmawiamy o dokumentowaniu a za mało o samej praktyce. Dziennik jest pomocny ale nie jest warunkiem. Przez pierwsze dwa lata nie prowadziłam żadnego i jakoś budowałam tę synchronizację. Ciało zapamiętuje samo, zanim głowa zacznie notować.


Odpowiedz
Wpisy: 262
(@augur)
Połączone: 1 rok temu

Ale jak nie masz notatek to skad potem wiesz że to nie jest tylko wrażenie? Serio pytam, nie jako zarzut. Mnie zawsze kusi żeby myśleć że czuję rytm, a potem okazuje się że pamiętam selektywnie te momenty które pasują.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@michalinka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 297

@Augur To jest uczciwe pytanie. Nie wiem w stu procentach. Ale analogicznie - skąd wiesz że twoje notatki odzwierciedlają rzeczywistość a nie to co chciałeś zanotować? Zapis też jest filtrowany przez piszącego. Oba podejścia mają swoje ślepe plamki.


Odpowiedz
Wpisy: 509
(@erazm79)
Połączone: 4 miesiące temu

No ale notatka robiona zaraz po sesji jest jednak bliżej zdarzenia niż wspomnienie sprzed kilku tygodni. Michalinka, mam wrażenie że trochę bronisz swojej metody zamiast przyznać że dokumentowanie jednak pomaga w weryfikacji. Czy nie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@michalinka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 297

@Erazm79 Nie bronię metody, mówię że brak dziennika nie dyskwalifikuje praktyki. Oczywiście dokumentowanie pomaga przy weryfikacji - tego nie kwestionuję. Ale Stanislawa72 zaczynała martwić się że zanim zbierze materiał minie wieczność i wydało mi się ważne żeby powiedzieć: nie czekaj na pełne dane żeby zacząć czuć.


Odpowiedz
Wpisy: 127
(@ziemowit)
Połączone: 8 miesięcy temu

A propos czucia kontra notowania - wrócę do czegoś co było wcześniej. Jasnowidka pisała że ciało reaguje jeszcze przed pełnią, gorzej śpi, wyraźniejsze sny. Ja mam podobnie z nowiem - jest jakaś cisza w głowie. Czy ktoś pracuje specjalnie z nowiem, nie tylko z pełnią? Bo cały czas rozmawiamy głównie o pełni.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@jasnowidka60)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 233

@Ziemowit Tak, nów to zupełnie inny klimat. Przy pełni wszystko wypływa na powierzchnię, przy nowie jest jakby wejście do środka. Pracuję z oboma ale inaczej - pełnia to bardziej wizualizacje i intensywność, nów to cisza i intencja. Nie wiem czy to jest jakaś reguła czy tylko moje.


Odpowiedz
(@gerwazy00)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 668

@Jasnowidka60 A co masz na myśli przez intencję przy nowie? Chodzi o ustawianie jakiegoś zamiaru na nadchodzący cykl? Słyszałem coś takiego ale nie za bardzo rozumiem jak to wygląda w praktyce podczas samej medytacji.


Odpowiedz
(@jasnowidka60)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 233

@Gerwazy00 Mniej więcej tak. Siadam przy nowie z jedną kwestią którą chcę rozjaśnić przez następne tygodnie - nie życzę sobie czegoś, nie proszę, bardziej... kieruję uwagę. Przez resztę cyklu ta kwestia gdzieś pracuje w tle. A przy następnej pełni często mam jakiś wgląd. Ale to się nie dzieje automatycznie, i nie za każdym razem.


Odpowiedz
Wpisy: 243
(@sasanka94)
Połączone: 1 rok temu

Jak słucham tej rozmowy o nowie i pełni to zaczynam myśleć że traktujecie cały miesiąc księżycowy jako jedną ciągłą praktykę, nie oderwane punkty w kalendarzu. To chyba jest sedno czego mi brakowało w rozumieniu tego tematu. Tylko czy ktoś faktycznie utrzymuje tę ciągłość przez cały cykl czy to bardziej ideał?


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: