Forum

Asystent AI
Medytacja a paranoi...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Medytacja a paranoia - czy może zacząć się lęków przed złymi intencjami?

Strona 1 / 4

Wpisy: 225
Rozpoczynający temat
(@ludwinia-1)
Połączone: 2 lata temu

Zaczęłam medytować regularnie jakieś pół roku temu i przez większość czasu czułam się świetnie - spokojniejsza, mniej reaktywna. Ale od jakiegoś czasu podczas medytacji zaczęły mi przychodzić dziwne myśli. Nie o sobie, tylko o innych. Że ktoś mi czegoś zazdrości, że ktoś chce mi zaszkodzić, że otaczają mnie osoby z ukrytymi intencjami. To nie są konkretne sytuacje, bardziej takie wrażenie, które pojawia się właśnie w ciszy. W codziennym życiu nie mam takich myśli, tylko podczas medytacji albo zaraz po. Czy ktoś miał coś podobnego? Zastanawiam się, czy to medytacja coś 'otwiera', czy może odwrotnie - ujawnia lęki, które już były, tylko zagłuszone?


Odpowiedz
149 odpowiedzi
Wpisy: 761
(@judytka67)
Połączone: 1 miesiąc temu

To bardzo ciekawe, bo ja też przez jakiś czas miałam podobne stany po głębszych sesjach. Moje notatki z tamtego okresu są pełne zdań w stylu 'czuję się obserwowana' albo 'mam wrażenie złych spojrzeń'. Ale mam pytanie do ciebie - te myśli są bardziej jak lęk emocjonalny, czy bardziej jak przekonanie? Bo to dość ważna różnica.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ludwinia-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 225

@Judytka67 Hmm, dobre pytanie. To bardziej lęk niż przekonanie chyba. Tzn. nie wychodzę z medytacji myśląc 'wiem, że X mi zazdrości', tylko raczej mam takie nieprzyjemne uczucie, które szuka obiektu. I ono samo sobie znajduje twarze ludzi z mojego otoczenia. Jakby umysł w ciszy produkował zagrożenia.


Odpowiedz
Wpisy: 194
(@ewunia82)
Połączone: 12 miesięcy temu

Czytam i mam gęsią skórkę, bo mnie się coś podobnego zdarzyło po kilku tygodniach medytacji i w ogóle nie wiedziałam jak to nazwać. Moje pytanie jest może naiwne - czy to może być efekt uboczny medytacji jako takiej, czy raczej coś, co trzeba rozwiązać zanim się zacznie medytować głębiej?


Odpowiedz
Wpisy: 310
(@rafalek00)
Połączone: 1 rok temu

Nie chcę psuć teorii, ale zastanawiam się czy to na pewno lęk produkowany przez medytację, a nie raczej coś, co fizycznie czujesz w przestrzeni i medytacja tylko obniża szum, który to zagłuszał. Ja mam podobne wrażenia przy pracy z kamieniami - kiedy naprawdę się wyciszam, czuję rzeczy, których normalnie nie zauważam. To nie znaczy od razu paranoja.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@polelum)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 310

@Rafalek00 Czyli twierdzisz, że w ciszy zaczynamy czuć realne 'energie' otoczenia? To brzmi jak coś, w co bardzo łatwo uwierzyć właśnie dlatego, że jesteśmy przestraszeni, nie? Mam na myśli - jak odróżnić 'wyczułem złą energię' od 'bałem się i umysł mi podsunął wytłumaczenie'?


Odpowiedz
(@rafalek00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 310

@Polelum No i tu jest właśnie clou. Nie twierdzę, że zawsze to jedno albo drugie. Ale pytanie jest słuszne i sam sobie nieraz je zadawałem. Myślę, że jeśli te odczucia znikają po medytacji, to bardziej psychika. Jeśli narastają i pojawiają się też poza medytacją, to już bym się przyjrzał bliżej.


Odpowiedz
Wpisy: 199
(@lunaki)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam że wchodzę, ale mam pytanie do Ludwini - te myśli pojawiają się przy każdej medytacji czy tylko przy niektórych technikach? Bo słyszałam, że np. medytacja skupiona na czakrach albo otwieranie może wywoływać inne stany niż prosta obserwacja oddechu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ludwinia-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 225

@Lunaki Głównie przy dłuższych sesjach, kiedy naprawdę osiągam wyciszenie. Przy krótkich 10-minutowych z oddechem rzadziej. Pracuję też z czakrami i zastanawiam się czy to nie ta kombinacja. Ale nie jestem pewna.


Odpowiedz
Wpisy: 761
(@judytka67)
Połączone: 1 miesiąc temu

Właśnie, bo ja mam podobne obserwacje w notatkach. Przy pracy z czakrą splotu słonecznego - ta od woli i granic - wychodziły bardzo stare lęki związane z relacjami z ludźmi. Może to nie jest paranoja jako taka, tylko ta czakra wyciąga na wierzch nieprzetworzone sprawy z relacji?


Odpowiedz
Wpisy: 216
(@onufry56)
Połączone: 2 miesiące temu

A czy ktoś rozważał opcję, że to po prostu... przebudzenie pewnej czujności? Nie paranoja, nie lęk, ale coś w rodzaju intensywniejszego wyczulenia na intencje ludzi? Pytam serio, bo czytałem że w pewnych tradycjach duchowych takie etapy się zdarzają i nie są uznawane za coś złego.


Odpowiedz
Wpisy: 1587
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tej rozmowy i chcę zapytać o jedną rzecz - bo za dużo tu mieszamy wątki. Czy te odczucia, o których piszesz, wpłynęły na twoje relacje z konkretną osobą? Tzn. czy zaczęłaś komuś mniej ufać, dystansować się? To by mi pomogło rozróżnić, czy to jest coś, co 'pracuje' i minie, czy coś, co zaczyna wchodzić w codzienność.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ludwinia-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 225

@Lady Na razie nie. Rozpoznaję to jako myśli z medytacji i staram się nie przenosić do relacji. Ale właśnie to jest niepokojące - że te myśli są spójne, powracają przy tych samych osobach. Dwa razy pojawiła się twarz koleżanki z pracy, której na co dzień raczej ufam.


Odpowiedz
Wpisy: 146
(@magus50)
Połączone: 11 miesięcy temu

Może to proste - może ona naprawdę coś knuje i medytacja ci to pokazuje? Nie zawsze trzeba szukać psychologicznych wyjaśnień.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1587

@Magus50 Właśnie tak się zaczyna robienie z praktyki medytacji narzędzia do budowania paranoi. Medytacja nie jest maszyną do wykrywania spisków. Uczula na własne stany wewnętrzne, nie daje informacji wywiadowczych o innych ludziach.


Odpowiedz
Wpisy: 194
(@ewunia82)
Połączone: 12 miesięcy temu

Ale jak to rozróżnić praktycznie? Bo rozumiem teorię, ale jak w środku medytacji czujesz coś konkretnego wobec konkretnej osoby, to jak stwierdzić, że to twój własny lęk a nie 'wiadomość'?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@judytka67)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 761

@Ewunia82 Ja sobie odpowiadam na to pytanie przez czas. Jeśli wrażenie z medytacji ma pokrycie w tym, co dzieje się naprawdę w relacji, to może nieść informację. Jeśli zupełnie nie pasuje do rzeczywistości i powtarza się bez żadnego kontekstu - traktuję to jako własny materiał do przepracowania. Mam to nawet rozpisane w notatkach z kilku miesięcy.


Odpowiedz
Wpisy: 239
(@cisowa)
Połączone: 4 miesiące temu

Słucham i trochę się gubię. Czyli medytacja może wywołać lęk przed ludźmi, tak? I to jest możliwe że ta koleżanka z pracy w ogóle nie ma złych intencji, ale coś w Ludwini reaguje na nią lękiem? Nie rozumiem skąd to się bierze.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lunaki)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 199

@Cisowa Ja to rozumiem tak - w ciszy umysł przestaje zajmować się bieżącymi sprawami i wtedy wypływają rzeczy, które normalnie są zagłuszone. Niekoniecznie prawda o innych, raczej nasze własne nieuświadomione emocje. Przynajmniej tak mi to tłumaczono.


Odpowiedz
Wpisy: 225
Rozpoczynający temat
(@ludwinia-1)
Połączone: 2 lata temu

Chyba właśnie o to chodzi. I to jest dla mnie coraz bardziej prawdopodobne wytłumaczenie - że to mój własny, stary lęk przed złymi intencjami innych, który zazwyczaj tłumię. I medytacja zamiast go uspokoić, na pewnym etapie go odsłania. Pytanie tylko - co z tym zrobić? Kontynuować i czekać aż samo przejdzie, czy jednak ograniczyć coś?


Odpowiedz
Wpisy: 310
(@polelum)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ale właściwie co z tym zrobić? Bo rozumiem, że to stary lęk, który wychodzi. Tylko jak go przetworzyć? Kontynuować medytację i czekać aż sam przejdzie? Przerwać? Zmienić technikę? Chyba tu jest sedno, a nie to, czy to paranoja czy czujność.


Odpowiedz
Wpisy: 1587
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

To naprawdę dobre pytanie i cieszę się, że pada. Bo można siedzieć i analizować co to jest - stary lęk, energia, sygnał - i nie ruszyć się z miejsca. Mam pytanie do ciebie, Ludwinio: czy próbowałaś kiedyś po takiej sesji zapisać dokładnie co czułaś i wobec kogo, bez oceniania? I popatrzeć na to po tygodniu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ludwinia-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 225

@Lady Nie robiłam tego systematycznie. Raz zapisałam po sesji coś ogólnego, ale nie odnosiłam się do konkretnych osób z imienia, bo jakoś się wahałam, czy to w ogóle mądrze. Jakby nazwanie tego na papierze miało to umocnić albo nadać temu więcej realności.


Odpowiedz
Wpisy: 761
(@judytka67)
Połączone: 1 miesiąc temu

Ja od miesięcy prowadzę taki dziennik i to naprawdę pomaga oddzielić ziarno od plew. Widzę, które odczucia wracały i do czego się odnosiły w rzeczywistości. Część nie miała żadnego pokrycia, część tak. Ale bez zapisywania operujesz tylko pamięcią, a pamięć jest bardzo zmienna, szczególnie jeśli emocje są silne.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ewunia82)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 194

@Judytka67 I nie miałaś oporów żeby to zapisywać? Bo Ludwinia ma rację, że coś w tym jest - jakby opisanie 'boję się tej osoby' na papierze było czymś innym niż samo myślenie tego.


Odpowiedz
(@judytka67)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 761

@Ewunia82 Na początku miałam. Ale potem zrozumiałam, że to nie jest nadawanie temu mocy, tylko obserwacja. Piszę jak naukowiec, nie jak sędzia. 'Pojawiła się twarz X, towarzyszył temu ścisk w klatce piersiowej, intensywność 6/10.' I tyle. Bez wyroku.


Odpowiedz
Wpisy: 239
(@cisowa)
Połączone: 4 miesiące temu

Ale jeśli już wychodzi ten lęk podczas medytacji, to czy nie lepiej po prostu przestać i zająć się tym z kimś, kto się na tym zna? Nie mówię, że terapia, chociaż czemu nie. Tylko że sama medytacja chyba nie rozwiąże czegoś, co sama wywołuje?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@rafalek00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 310

@Cisowa No ale to tak jakby powiedzieć, że jak podczas masażu boli obolałe miejsce, to lepiej nie masować. Ból przy ucisku nie oznacza, że masaż jest zły. Chodzi o to jak z tym dalej pracujesz.


Odpowiedz
(@cisowa)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 239

@Rafalek00 Dobra, rozumiem analogię. Ale masażysta jednak wie co robi i widzi twój ból z zewnątrz. Przy medytacji sam sobie jesteś masażystą i pacjentem jednocześnie. Czy to nie jest trochę za dużo jak na kogoś, kto nie wie skąd ten lęk pochodzi?


Odpowiedz
Wpisy: 216
(@onufry56)
Połączone: 2 miesiące temu

Mam takie wrażenie, że ta rozmowa trochę zakłada, że medytacja jest albo bezpieczna albo niebezpieczna. A czy może być po prostu nieodpowiednia na danym etapie? Tzn. coś, co za rok byłoby ok, teraz jest zbyt dużo?


Odpowiedz
Wpisy: 225
Rozpoczynający temat
(@ludwinia-1)
Połączone: 2 lata temu

To mnie zastanawia od dłuższego czasu. Zaczęłam intensywniej meditować jakoś pół roku temu po dużym stresie w pracy. Może weszłam w głębsze praktyki zanim poukładałam sobie rzeczy na zewnątrz? Nie wiem czy kolejność ma znaczenie.


Odpowiedz
Wpisy: 1587
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Kolejność ma znaczenie i to ogromne. To o czym mówisz - wejście w głęboką pracę wewnętrzną w czasie kiedy zewnętrzne życie jest rozkołysane - to jest jeden z częstszych powodów nieprzyjemnych efektów medytacji. Nie dlatego, że medytacja jest zła, tylko że wszystko się rusza jednocześnie.


Odpowiedz
Wpisy: 146
(@magus50)
Połączone: 11 miesięcy temu

No dobra, ale to brzmi jak wymówka żeby nie medytować. Zawsze będzie jakiś stres. Czekanie na idealny moment to czekanie w nieskończoność.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1587

@Magus50 Nikt nie mówi, żeby czekać na idealny moment. Mówię o stopniowaniu. Krótsze sesje, prostsze techniki, solidne uziemienie przed i po. Coś innego niż od razu godziny przy czakrach kiedy masz wojnę w głowie.


Odpowiedz
Wpisy: 199
(@lunaki)
Połączone: 1 rok temu

A co znaczy 'uziemienie' konkretnie? Bo słyszę to często i trochę inaczej za każdym razem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@judytka67)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 761

@Lunaki Dla mnie to jest coś bardzo prostego - kilka minut świadomego kontaktu z ciałem po sesji. Stopy na podłodze, skupienie na oddechu w brzuchu, może szklanka wody. Chodzi o wyraźny sygnał dla układu nerwowego, że wychodzisz z przestrzeni wewnętrznej i wracasz do tu i teraz.


Odpowiedz
Wpisy: 194
(@ewunia82)
Połączone: 12 miesięcy temu

To może w tym jest problem - że kończę medytację i od razu sprawdzam telefon albo wstaję do gotowania. Może te myśli z sesji nie mają kiedy 'opaść' i idą ze mną dalej?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rafalek00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 310

@Ewunia82 Właśnie tak to działa, i to nie jest tylko teoria. Sam miałem przez długi czas zwyczaj wychodzenia z medytacji jak z autobusu - zatrzymanie, wysiadamy. A potem się dziwiłem, że stany z sesji mi towarzyszyły przez cały dzień i nie wiedziałem skąd.


Odpowiedz
Wpisy: 310
(@polelum)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wracając do Ludwini i jej koleżanki z pracy - nawet jeśli to stary lęk, który medytacja tylko odsłania, to co teraz? Ta koleżanka nadal będzie się pojawiać w pracy. Jak to rozdzielić w praktyce, żeby nie zacząć jej traktować inaczej przez coś, co może być wyłącznie twoim własnym materiałem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ludwinia-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 225

@Polelum To jest chyba moje największe pytanie. Na razie działa mi takie proste rozróżnienie - to co pochodzi z medytacji zostaje w medytacji, dopóki nie mam żadnego konkretnego dowodu w rzeczywistości. Ale obawiam się, że to nie jest wystarczające, bo emocje i tak działają poza świadomą kontrolą. Mogę sobie powiedzieć 'to tylko lęk' i nadal zachowywać się chłodniej wobec niej, nie zdając sobie z tego sprawy.


Odpowiedz
Wpisy: 194
(@ewunia82)
Połączone: 12 miesięcy temu

To co napisałaś o rozróżnieniu - że zostawiasz to co z medytacji w medytacji - brzmi rozsądnie, ale właśnie to mnie zastanawia. Czy emocje naprawdę potrafią zostać z tej sesji, skoro już je czujesz? Dla mnie to tak jakby powiedzieć, że martwię się czymś tylko w środy.


Odpowiedz
Wpisy: 310
(@rafalek00)
Połączone: 1 rok temu

No właśnie, to jest ta kwestia. Emocje nie mają przycisku off. Można nie działać pod ich wpływem, ale samo postanowienie 'to zostaje tu' to trochę wishful thinking bez jakiegoś konkretnego zakorzenienia po sesji.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1587

@Rafalek00 A co rozumiesz przez zakorzenienie w tym kontekście? Bo to słowo jest używane na wiele sposobów i chcę się upewnić, że mówimy o tym samym.


Odpowiedz
(@rafalek00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 310

@Lady Mam na myśli coś bardzo fizycznego - ruch, jedzenie, kontakt ze zmysłami. Coś co wyraźnie mówi ciału i głowie: jesteś tu, teraz, w tym pokoju. Nie żadne filozofowanie, tylko dosłowne 'czuję podłogę pod stopami'.


Odpowiedz
Wpisy: 199
(@lunaki)
Połączone: 1 rok temu

A czy to w ogóle działa na tę paranoję, o której pisze Ludwinia? Bo jedno to wyjść z medytacji spokojnie, a drugie to co zrobić z konkretną myślą, że ktoś źle ci życzy. Uziemienie tego nie wymaże chyba?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@judytka67)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 761

@Lunaki Nie wymaże, ale może sprawić, że ta myśl będzie luźniej trzymać. Różnica między 'ta myśl pojawia się i zaraz odejdzie' a 'ta myśl to ja' jest ogromna w praktyce, chociaż brzmi jak slogan.


Odpowiedz
Wpisy: 239
(@cisowa)
Połączone: 4 miesiące temu

Cały czas mam wrażenie, że krążymy wokół czegoś. Bo albo te lęki przed złymi intencjami kogoś mają jakieś realne zakorzenienie w relacji z tą osobą - i wtedy to nie jest problem medytacji, tylko tej relacji - albo nie mają żadnego zakorzenienia i wtedy to jest coś, czym naprawdę powinien się zająć ktoś z zewnątrz, nie sama praktyka.


Odpowiedz
Strona 1 / 4
Udostępnij: