Od jakiegoś czasu próbuję prowadzić medytacje zgodnie z fazami księżyca i zauważam, że to naprawdę robi różnicę. Nie chodzi mi o żadną magię samą w sobie, ale o to, że rytm księżyca wydaje się wpływać na głębokość wyciszenia. Przy nowiu mam wrażenie jakby umysł sam się wygaszał, łatwiej mi zejść w głębię. Przy pełni natomiast jest dużo szumu myślowego, ale jeśli z tym popracuję, to wychodzi coś bardzo intensywnego. Zaczęłam też dobierać intencje medytacji do fazy - nów pod skupienie i nowe postanowienia, pełnia pod pracę z emocjami i uwalnianiem. Ciekawi mnie czy ktoś z was świadomie to stosuje i czy macie podobne obserwacje, czy zupełnie inne?
Szczerze mówiąc nigdy nie myślałem o tym w ten sposób. Medytowałem sobie kiedy popadnie, bez żadnego powiązania z kalendarzem. Ale skoro piszesz o nowiu jako czasie wyciszenia - to ma sens, bo nów kojarzy się z brakiem światła, z ciemnością, z zatrzymaniem. Tylko jak to technicznie stosujesz? Sprawdzasz przed medytacją jaka jest faza i od tego zaczynasz, czy masz jakiś stały harmonogram?
Interesujące podejście, bo z perspektywy astrologicznej nów to rzeczywiście moment koniunkcji Słońca z Księżycem - energetycznie zero, punkt startowy. Pełnia to opozycja, maksymalne napięcie i ujawnianie. Pytanie brzmi czy te astronimczne zdarzenia naprawdę przekładają się na stany medytacyjne, czy to raczej efekt naszego przekonania i rytmu, który sobie sami narzucamy? Nie mówię że to źle - rytm sam w sobie jest wartościowy - ale zastanawiam się nad mechanizmem.
No właśnie to jest moje pytanie. Czy nie jest tak, że skoro wiemy że jest nów, to po prostu bardziej się staramy? Jak taki placebo efekt intencji. Nie pytam złośliwie, naprawdę nie wiem jak to od wewnątrz działa u tych co praktykują.
Też miałam takie retrospektywne obserwacje. Prowadziłam dziennik medytacji przez kilka miesięcy i później patrząc wstecz widziałam pewne skupienia - przy pełni więcej snów naładowanych emocjonalnie, więcej rozkojarzenia podczas siedzenia. Ale nie jestem pewna czy moje zapiski są wystarczająco dokładne żeby wyciągać wnioski. Michalianka, a ty prowadzisz jakiś dziennik z datami?
A czy to nie jest tak, że księżyc wpływa na wodę, a my jesteśmy w dużej mierze wodą? Gdzieś czytałem że stąd bierze się ta podatność na fazy księżyca. Czyli medytacja przy pełni mogłaby być po prostu trudniejsza bo jesteśmy bardziej nakręceni wewnętrznie, nie?
Mam notatki z medytacji z ostatnich ośmiu miesięcy i próbowałem to porównać z kalendarzem księżycowym. Nie wyszło mi żadnej wyraźnej korelacji statystycznej, ale to pewnie dlatego że moje opisy stanów są zbyt subiektywne i niejednolite. Michalianka, jak opisujesz stany żeby móc je porównywać? Skala, słowa kluczowe, coś innego?
Czytam ten wątek z uwagą bo nigdy nie łączyłam świadomie medytacji z fazami, ale pracuję z kamieniami i tam bardzo wyraźnie stosuję rytm księżyca - ładowanie, oczyszczanie. Teraz myślę że mogłabym spróbować przenieść to na samą medytację. Michalinka, czy przy kwadrach też robisz coś specjalnego, czy skupiasz się tylko na nowiu i pełni?
Przyznam że próbowałem raz medytować przy pełni i to był koszmar - nie mogłem się skupić, kręciło mi się w głowie i po kwadransie się poddałem. Teraz rozumiem że to może nie być błąd tylko po prostu cecha tej fazy. Ale jak w takim razie z nią pracować jeśli skupienie nie przychodzi? Czy po prostu siedzieć z tym chaosem?
To brzmi sensownie ale trochę przestrasza jako początkującego. Jeśli pełnia wydobywa to co jest w środku, a człowiek ma różne trudne rzeczy w środku - czy to jest bezpieczne robić samemu bez żadnego prowadzenia? Pytam serio, bo ostatnio medytuję solo bez żadnego nauczyciela.
Okej, to brzmi mniej groźnie niż się bałem. Ale jeszcze jedno - czy ty przed medytacją przy pełni robisz jakieś przygotowanie? Czy wchodzisz w to tak samo jak w każdą inną sesję?
A ja mam pytanie do pozostałych - czy ktoś z was próbował połączyć te fazowe medytacje ze swoim znakiem zodiaku albo księżycem w natalu? Bo słyszałem że tranzyt księżyca przez konkretne znaki też robi różnicę. Nie jestem pewny czy to nie jest już za bardzo kombinowanie.
Ciekawe to z tym księżycem w natalu, bo nigdy tak na to nie patrzyłam. Ja mam księżyc w Rybach i przy pełniach w Rybach albo Pannie faktycznie czuję się jakby wszystko było bardziej płynne, trudniej mi utrzymać skupienie. Ale nie wiedziałam że to może mieć związek ze znakiem księżyca, myślałam że to po prostu pełnia jak każda.
Zatrzymajmy się chwilę - bo zaczynamy mieszać dwa osobne pytania. Jedno to czy fazy księżyca w ogóle coś robią z medytacją, drugie to czy pozycja zodiakalna księżyca coś zmienia. To są różne twierdzenia i warto je traktować osobno, bo inaczej będziemy mówić o wszystkim i o niczym.
A ja mam inne pytanie bo wróciłam do tematu kamieni - czy ktoś z was łączy medytację przy konkretnych fazach z doborem kamieni? Bo ja przy pełni kładę kryształ górski, a przy nowiu czarny turmalin. Zastanawiam się czy ktoś to testował stricte pod kątem medytacji, nie tylko ładowania.
Właśnie tego mi brakowało - że nie muszę tego rozdzielać. Próbowałam to jakoś poukładać i chyba niepotrzebnie komplikowałam. A czy selenyt trzymasz na wysokości głowy, serca, czy gdzieś obok ciała?
Przepraszam że wchodzę między was, ale mam pytanie - czy to że kamień jest obok ma inne działanie niż gdy jest na ciele? Bo widziałem oba podejścia i nie wiem czy to kwestia preferencji czy coś za tym stoi.
Dla mnie to kwestia jak bardzo chcę żeby obecność kamienia była wyraźna. Jak leży na ciele, jest fizycznym punktem skupienia. Jak jest obok, to bardziej tło niż fokus. Przy medytacjach gdzie chcę być skupiona na oddechu, kamień obok mi nie przeszkadza i nie rozproszy.
Muszę przyznać że ten wątek poszedł w ciekawą stronę, ale mam pytanie z powrotem do podstaw - czy jest jakaś logika w tym który kamień do której fazy, czy to jest czysto intuicyjne? Bo słyszę że czarny turmalin do nowiu, selenyt do pełni - ale nie rozumiem czemu akurat tak.
Czytam od początku ten wątek i właśnie zaczynam się zastanawiać nad prowadzeniem dziennika medytacji tak jak tu kilka osób wspomniało. Michalinka pisała o parametrach - skupienie w skali, ton emocjonalny jednym słowem. Czy są jakieś inne rzeczy które warto notować jeśli chce się potem porównywać z fazami?
No właśnie pora dnia to ważna sprawa bo księżyc jest widoczny i wpływa inaczej w nocy a w ciągu dnia możemy nawet nie widzieć w której jest fazie. Ciekawe czy ktoś porównywał medytacje nocne przy pełni z dziennymi - czy noce przy pełni są wyraźniej inne niż dniówki przy tej samej fazie?
Pytałem o nocne vs dzienne i nikt nie odpowiedział, więc zapytam inaczej - czy wy w ogóle wychodzicie na zewnątrz medytować przy pełni? Bo ja raz próbowałem na balkonie i to było kompletnie inne doznanie niż w pokoju przy świecy. Ale nie wiem czy to efekt księżyca czy po prostu powietrze i otwarta przestrzeń.
Medytacja na zewnątrz przy pełni to osobna kategoria dla mnie. Nie porównuję jej z tą wewnątrz - to jakby porównywać pływanie w morzu z basenem. Jedno i drugie jest pływaniem, ale kontekst zmienia całe doświadczenie. Przy nowiu nigdy nie wychodzę, bo to mi po prostu nie leży - nów jest dla mnie do środka, nie na zewnątrz.
A co z tymi fazami pomiędzy? Czytałem tu dużo o nowiu i pełni, ale ktoś wspominał wcześniej pierwszy i ostatni kwadrant. Co się właściwie medytuje przy kwadraturach, bo ja kompletnie nie mam intuicji do tych faz przejściowych.
Zatrzymuję się przy tym 'czekasz co się pojawia samo' bo mam z tym problem. Medytuję od kilku miesięcy i za każdym razem kiedy próbuję czegoś oczekiwać albo trzymać intencję w tle, to właśnie to intencja wychodzi na pierwszy plan i medytacja zamienia się w planowanie. Czy to kwestia techniki czy po prostu za mało czasu?
Wracam do tematu dziennika bo skończyłam czytać propozycje - Franek dopisywał godzinę, Michalinka ton emocjonalny i skupienie w skali. A co z tymi kwadraturami o których teraz mówicie? Czy warto zapisywać też fazę dokładniej niż tylko 'pełnia' czy 'nów', czy to już za bardzo szczegółowe jak się jest na początku?
Mam pytanie do Michałinki bo wróciłam do tej kwestii kamieni przy nowiu - pisałaś że masz labradoryt albo obsydian. Czy jest coś co decyduje który wyciągasz, czy to całkowicie intuicja danego wieczoru?
