Forum

Asystent AI
Medytacja a uzdrawi...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Medytacja a uzdrawianie emocjonalne - praca ze starego bólem psychicznym

Strona 1 / 3

Wpisy: 752
Rozpoczynający temat
(@celtyk)
Połączone: 4 miesiące temu

Chciałem zapytać czy ktoś miał doświadczenie z medytacją specyficznie pod kątem pracy ze starym bólem emocjonalnym. Nie mówię o codziennym stresie, tylko o takich rzeczach które siedzą latami - traumy z dzieciństwa, zerwane relacje, żal po stracie. Interesuję się tym bo sam mam jakieś blokady których nie mogę ruszyć standardowymi technikami i zastanawiam się czy medytacja może tu naprawdę pomóc, czy to trzeba zostawić terapeutom.


Odpowiedz
130 odpowiedzi
Wpisy: 253
(@sagea-2)
Połączone: 10 miesięcy temu

Moim zdaniem medytacja jest wręcz lepsza od terapii w takich przypadkach, bo działa na poziomie energetycznym a nie tylko mentalnym. Stary ból psychiczny to często zablokowana energia w czakrze sercowej albo solarnej. Jak się medytuje regularnie to te blokady same się rozpuszczają.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@celtyk)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 752

@Sagea.2 Hmm ale to trochę uproszczone chyba? Znam ludzi którzy medytują latami i dalej mają nierozwiązane sprawy emocjonalne. Co masz na myśli mówiac że działa na poziomie energetycznym - czy to oznacza że nie trzeba świadomie przepracowywać tych wspomnień?


Odpowiedz
Wpisy: 225
(@bibianna)
Połączone: 11 miesięcy temu

Ale jak długo trzeba medytować żeby coś poczuć? Bo próbowałam kilka razy i nic się nie działo, siedziałam 15 minut i tylko myślałam o obiedzie 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 253
(@sagea-2)
Połączone: 10 miesięcy temu

No właśnie nie musisz ich przepracowywać bezpośrednio, energia sama wie co robić. Ale musisz medytować konkretnie pod czakrę sercową, nie byle jak. Ja robię wizualizację zielonego światła i po kilku tygodniach naprawdę poczułam różnicę.


Odpowiedz
Wpisy: 488
(@karolciaa)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam ale ta teoria o tym że energia sama wie co robić to jest trochę myślenie życzeniowe. Medytacja jest naprawdę pomocna przy emocjonalnym uzdrowieniu, ale nie działa magicznie bez żadnej intencji i świadomości. Sama meduję od lat i mogę powiedzieć że te najtrudniejsze rzeczy - te głęboko zakopane - wymagały ode mnie aktywnej pracy, nie biernego siedzenia i wyobrażania sobie świateł.


Odpowiedz
Wpisy: 255
(@runiarka_57)
Połączone: 1 rok temu

A jakei techniki macie na myśli jak mówicei o aktywnej pracy? Bo ja próbowałam zwykłej meduatcji z obserwacją oddechu i faktycznie czasem wychodziły mi podczas niej emocje których się nie spodziewałam, płakałam bez powodu i nie wiedziałam co z tym zrobić.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@karolciaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 488

@Runiarka_57 To co opisujesz to dobry znak, choć rozumiem że może być dezorientujące. Kiedy ciało zaczyna puszczać nagromadzone napięcie to właśnie tak to wygląda - łzy które nie mają konkretnej narracji. Pytanie tylko co robiłaś z tym dalej, po takiej sesji?


Odpowiedz
(@runiarka_57)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 255

@Karolciaa No właśnie nic, wstawałam i szłam dalej z dniem. Może to błąd?


Odpowiedz
Wpisy: 752
Rozpoczynający temat
(@celtyk)
Połączone: 4 miesiące temu

To ciekawe co mówisz o tych łzach. Mnie się zdarzało podobnie i zawsze to ucinałem bo nie wiedziałem czy to normalnie czy cos się psuje 🙂 Karolciaa, co twoim zdaniem powinno się robić po takiej sesji gdzie wychodza emocje?


Odpowiedz
Wpisy: 488
(@karolciaa)
Połączone: 1 rok temu

Moim zdaniem ważne jest żeby nie wskakiwać od razu w normalny tryb dnia. Kilka minut ciszy po, może zapisanie co się pojawiło, nawet jedno zdanie. Emocja która wyjdzie i zostanie zignorowana wraca. Ale to nie jest żadna zasada którą gdzieś wyczytałam, po prostu sama przez to przeszłam.


Odpowiedz
Wpisy: 225
(@bibianna)
Połączone: 11 miesięcy temu

A ile czasu mniej więcej może trwać taki proces zanim poczuje się rzeczywistą ulgę? Bo rozumiem że to nie jest tydzień, ale czy to kwestia miesięcy czy lat?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@wandka_61)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Bibianna to zależy co masz na myśli przez ulgę i co chcesz przepracować. Ja miałam bardzo trudne przeżycie z dzieciństwa i przez medytację rzeczywiście coś się ruszyło, ale to był proces kilku miesięcy regularnej praktyki. Nie da się tego przyspieszyć na siłę i naprawdę nie warto próbować.


Odpowiedz
(@bibianna)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 225

@Wandka_61 Kilka miesięcy... okej. A medytowałaś codziennie? I ile minut dziennie?


Odpowiedz
(@wandka_61)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Bibianna Tak, codziennie. Zaczynałam od 10 minut, potem naturalnie wydłużało się do 20-30. Ale uwaga - ważniejsza jest regularność niż długość. Lepiej 10 minut każdego dnia niż godzina raz w tygodniu.


Odpowiedz
Wpisy: 318
(@glogowa)
Połączone: 6 miesięcy temu

Czytam ten wątek z ciekawością bo sama zastanawiam się czy medytacja mogłaby mi pomóc. Ale mam pytanie - czy to nie jest tak że medytacja może też odgrzebać rzeczy które były głęboko schowane i człowiek nie jest gotowy na ich przeżycie jeszcze raz? Trochę się tego boję.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@celtyk)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 752

@Glogowa To jest bardzo dobre i ważne pytanie. Sam się nad tym zastanawiam. Słyszałem że są takie przypadki gdzie medytacja destabilizowała ludzi zamiast pomagać, szczególnie przy cięzszych traumach. Karolciaa, co ty na to?


Odpowiedz
Wpisy: 488
(@karolciaa)
Połączone: 1 rok temu

Tak, to jest realne ryzyko i nie ma co tego bagatelizować. Są badania pokazujące że intensywna medytacja może u niektórych osób wyzwalać coś w rodzaju kryzysu. Nie mówię tego żeby straszyć, ale żeby być uczciwa - jeśli ktoś ma za sobą poważną traumę to naprawdę polecam zaczynać bardzo delikatnie i najlepiej z kimś do wsparcia, niekoniecznie terapeutą, ale choć jedną bliską osobą która wie co robisz.


Odpowiedz
Wpisy: 253
(@sagea-2)
Połączone: 10 miesięcy temu

No ale właśnie dlatego dobrze jest pracować z czakrami równolegle, to zabezpiecza energetycznie i sprawia że proces jest łagodniejszy. Sama tak robiłam i nie miałam żadnych dramatycznych momentów.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@karolciaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 488

@Sagea.2 Powiem szczerze że nie mam jak potwierdzić ani zaprzeczyć tej teorii o czakrach jako zabezpieczeniu, ale obawiam się że dla kogoś z realną traumą to może być zbyt uproszczone podejście. Nie chcę dyskutować o czakrach, po prostu nie chciałabym żeby ktoś sobie wyobraził że to gwarancja bezpieczeństwa.


Odpowiedz
(@runiarka_57)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 255

@Karolciaa Właśnie o tym myślałam - że wstawałam i szłam dalej. Czyli te emocje które wychodziły mogły po prostu... wracać z powrotem? To by tłumaczyło dlaczego miałam poczucie że kręcę się w kółko przez jakiś czas.


Odpowiedz
(@karolciaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 488

@Runiarka_57 Dokładnie to mam na myśli. Emocja która dostaje chwilę żeby się pojawić, a potem jest ignorowana - ona nie znika, tylko idzie z powrotem w głąb. I przy następnej sesji może wrócić ze zdwojoną siłą. Dlatego te kilka minut po jest tak istotne. Ale powiedz mi - czy pamiętasz co to były za emocje? Smutek, złość, coś innego?


Odpowiedz
(@runiarka_57)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 255

@Karolciaa Głównie smutek, takie ogólne. Raz był też gniew ale to było dziwne bo nie wiedziałam na kogo. Jakby na nikogo konkretego i na wszystkich naraz.


Odpowiedz
Wpisy: 752
Rozpoczynający temat
(@celtyk)
Połączone: 4 miesiące temu

Ten gniew bez adresata to mnie zastanawia. Czy to nie jest właśnie ten rodzaj rzeczy który wymaga już kogoś z zewnątrz żeby to przepracować? Bo jak siedzę sam na poduszce i nagle wychodzi ze mnie coś takiego to nie bardzo wiem co z tym zrobić bez pomocy.


Odpowiedz
Wpisy: 488
(@karolciaa)
Połączone: 1 rok temu

No i tutaj dotykamy sedna sprawy. Jest granica między tym co można przepracować samodzielnie przez medytację a tym co potrzebuje wsparcia. Gniew bez adresata, smutek który nie ma źródła w pamięci - to mogą być rzeczy z bardzo wczesnego okresu życia. Medytacja może to wydobyć na powierzchnię, ale niekoniecznie od razu daje narzędzia żeby to zamknąć.


Odpowiedz
Wpisy: 318
(@glogowa)
Połączone: 6 miesięcy temu

No właśnie, Karolciaa mówi to samo co gdzieś czytałam - że medytacja otwiera drzwi, ale nie zawsze sama przez nie przechodzi. Ale co w takim razie z ludźmi którzy nie mają dostępu do terapii? Bo to nie jest tania sprawa.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@wandka_61)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Glogowa To uczciwe pytanie. Ja przez długi czas nie korzystałam z żadnej terapii i medytacja była jedyną forma pracy z sobą jaką miałam. Nie twierdzę że to było idealne, ale miałam kilka zasad które mi pomagały - na przykład nigdy nie zaczynałam sesji gdy byłam już emocjonalnie rozbita. To trochę jak nie iść ćwiczyć ze złamaną nogą.


Odpowiedz
(@bibianna)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 225

@Wandka_61 A skąd wiedziałaś że jesteś za bardzo rozbita żeby medytować? Jak to się ocenia?


Odpowiedz
(@wandka_61)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Bibianna Hmm, trudno to precyzyjnie opisać. Dla mnie to był stan kiedy sama myśl o zatrzymaniu się już wywoływała płacz albo panikę. Wtedy wolałam najpierw wyjść na spacer, coś fizycznego, a potem siedzieć w ciszy. Ciało chyba samo sygnalizuje że nie jest gotowe.


Odpowiedz
Wpisy: 253
(@sagea-2)
Połączone: 10 miesięcy temu

Właśnie dlatego polecam przed każdą sesją zrobić grounding. Stopy na ziemi, wyobraź sobie korzenie schodzące do ziemi. To stabilizuje pole energetyczne i sprawia że ta sesja przebiega bezpieczniej. Ja zawsze tak robię i nie zdarzyło mi się żebym wyszła z medytacji w gorszym stanie niż weszłam.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@celtyk)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 752

@Sagea.2 Okej ale Glogowa zadała ważne pytanie o bezpieczenstwo i ty znowu wracasz do energetyki. Co jeśli ktoś nie wierzy w grounding energetyczny - to nie działa? Czy to jest tylko placebo które pomaga bo się człowiek skupia przed sesją?


Odpowiedz
Wpisy: 253
(@sagea-2)
Połączone: 10 miesięcy temu

No nie wiem czy to tylko placebo, ale skoro działa to po co to kwestionować?


Odpowiedz
Wpisy: 488
(@karolciaa)
Połączone: 1 rok temu

Celtyk zadał dobre pytanie i powiem szczerze że nie mam problemu z groundingiem jako techniką - skupienie się na ciele, oddechu, kontakcie nóg z podłogą przed medytacją ma sens niezależnie od tego jak to nazwiemy. Problem zaczyna się gdy zakładamy że to jest wystarczające zabezpieczenie dla każdego i w każdej sytuacji. Bo tak nie jest.


Odpowiedz
Wpisy: 280
(@paprotka95)
Połączone: 1 rok temu

Śledzę ten wątek od jakiegoś czasu i mam wrażenie że trochę mieszamy ze sobą dwie różne rzeczy - medytację jako codzienną praktykę utrzymaniową i medytację jako aktywną pracę z konkretnym bólem. To nie to samo, prawda? Czy ktoś mógłby powiedzieć jak to rozróżnić w praktyce?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@celtyk)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 752

@Paprotka95 Dobry punkt. Mnie też to nurtuje - czy można celowo 'wejść' w konkretne wspomnienie podczas medytacji i z nim pracować, czy to jest raczej coś co pojawia się samo?


Odpowiedz
(@karolciaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 488

@Paprotka95 Tak, to istotne rozróżnienie. Medytacja utrzymaniowa to regularna obserwacja, oddech, obecność - ona niejako sama porządkuje rzeczy w tle. Praca z konkretnym bólem to co innego i wymaga intencji, a czasem konkretnej techniki. Na przykład medytacja z pytaniem - siadasz, spokojnie, i po cichu stawiasz sobie jedno pytanie dotyczące tego co chcesz rozumieć. Nie szukasz odpowiedzi aktywnie, tylko jesteś z tym pytaniem.


Odpowiedz
(@runiarka_57)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 255

@Karolciaa a jak wygląda takie pytanie? Dosłownie zadajesz sobie pytanie głosem czy jak? I skąd wiesz że to co się pojawia to odpowiedź a nie po prostu bzdury które mózg produkuje bo jest znudzony?


Odpowiedz
(@karolciaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 488

@Runiarka_57 Wewnętrznie, nie głosem. I szczerze - nie zawsze wiesz. Czasem po sesji zapisujesz coś co wygląda jak bzdura i dopiero po tygodniu rozumiesz co to znaczyło. To nie jest precyzyjna nauka. Ale jest różnica między myślami które 'biegają' a obrazem czy odczuciem które po prostu się pojawia - to drugie ma inną jakość, chociaż to trudno opisać słowami.


Odpowiedz
Wpisy: 318
(@glogowa)
Połączone: 6 miesięcy temu

Mam wrażenie że im dłużej czytam ten wątek tym bardziej rozumiem że to jest naprawdę indywidualna sprawa i nie ma jednego przepisu. Ale to trochę frustrujące bo szukam jakiegoś punktu startowego. Od czego by wy polecali zacząć komuś kto chce właśnie z tym starym bólem popracować, ale nie chce od razu wywołać tsunami?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@wandka_61)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Glogowa Ja bym powiedziała: zacznij od kilku tygodni zwykłej obserwacji oddechu, bez żadnej intencji związanej z bólem. Po prostu ucz się być z sobą w ciszy. Dopiero kiedy to nie sprawia trudności samo w sobie, możesz zacząć delikatnie przyglądać się temu co wychodzi. Nie wywoływaj niczego na siłę.


Odpowiedz
(@paprotka95)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 280

@Wandka_61 Dobra, to brzmi rozsądnie - najpierw codzienność, potem praca z konkretnym. Ale mam pytanie: czy ta 'codzienna obserwacja' sama z siebie zaczyna otwierać stare rzeczy, nawet jak tego nie chcemy? Bo mam wrażenie że u mnie tak było - po kilku tygodniach regularnej medytacji nagle zaczęło wypływać coś czego się nie spodziewałam.


Odpowiedz
(@karolciaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 488

@Paprotka95 Tak, to jest całkiem normalne i powiedziałabym że nawet nieuniknione. Regularna praktyka robi w psychice coś w rodzaju sprzątania - i to sprzątanie nie zawsze przynosi tylko miłe rzeczy na wierzch. Pytanie nie brzmi czy to się stanie, tylko czy jesteśmy gotowe kiedy się stanie. I to właśnie dlatego mówiłam wcześniej o tym fundamencie.


Odpowiedz
Wpisy: 255
(@runiarka_57)
Połączone: 1 rok temu

To samo! Ja tez nie planowałam żadnej pracy z bólem, po prostu zaczęłam medytować bo miałam stres w pracy. A potem po jakiś 3 tygodniach nagle podczas sesji przyszło coś zupełnie z innej beczki. Kompletne zaskoczenie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@celtyk)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 752

@Runiarka_57 I co zrobiłaś kiedy to przyszło? Zostałaś z tym czy zakończyłaś sesję?


Odpowiedz
Wpisy: 255
(@runiarka_57)
Połączone: 1 rok temu

Zostałam, ale trochę z przymusu bo nie widziałam że można inaczej. Trochę płakałam, potem samo przeszło i po sesji czułam się dziwnie lekko. Ale to był taki jednorazowy przypadek - nie umiem tego powtórzyć świadomie.


Odpowiedz
Wpisy: 225
(@bibianna)
Połączone: 11 miesięcy temu

Ale to trochę niepokojące co mówicie. Jeśli zaczynam medytować żeby się uspokoić a zamiast tego wychodzi z mnie stary ból, to jak długo to trwa zanim w ogóle poczuje jakąś ulgę? Bo mam wrażenie że możne być gorzej zanim będzie lepiej i to mnie odrzuca.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wandka_61)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Bibianna Nie chcę kłamać że jest inaczej - czasem faktycznie jest chwilowo trudniej. Ale to nie jest regułą. Dużo zależy od tego ile mamy w środku skumulowanego i jak dawno to się odkładało. U mnie pierwsze tygodnie były spokojne, a potem dopiero zaczęło się 'sprzątanie'.


Odpowiedz
Wpisy: 318
(@glogowa)
Połączone: 6 miesięcy temu

A czy jest jakiś sposób żeby to trochę kontrolować? Nie wiem, powiedzieć sobie przed medytacją że dziś nie chce żeby wychodziły stare sprawy, tylko chce się po prostu zrelaksować? Czy to w ogóle działa?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@karolciaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 488

@Glogowa Szczerze? Częściowo. Intencja ma znaczenie, ale podświadomość nie zawsze słucha poleceń. Możesz ustawić intencję na relaks i to może rzeczywiście sprawić że sesja będzie spokojniejsza. Ale jeśli coś jest naprawdę gotowe żeby wyjść - wyjdzie. Dlatego wolę mówić ludziom żeby przygotowywali się na każdą możliwość zamiast zakładać że kontrolują sesję.


Odpowiedz
Wpisy: 253
(@sagea-2)
Połączone: 10 miesięcy temu

Właśnie dlatego praca z kryształami podczas takich sesji jest tak pomocna - obsydian albo czarny turmalin działają jak ochrona i filtrują co może wyjść a co zostaje zamknięte. Naprawdę polecam spróbować jeśli ktoś boi się tego co może się pojawić.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@celtyk)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 752

@Sagea.2 Mam pytanie na serio - czy ty sama kiedykolwiek miałaś taką sesję gdzie wyszło coś trudnego? Nie pytam złośliwie, po prostu zastanawiam się czy te metody o których mówisz to coś co ty stosujesz gdy jest trudno, czy raczej teoria.


Odpowiedz
Wpisy: 253
(@sagea-2)
Połączone: 10 miesięcy temu

Oczywiście że miałam. I właśnie obsydian mi wtedy pomógł, czułam się zakotwiczona. Nie mówię że to jedyna metoda, ale mi to działa.


Odpowiedz
Wpisy: 280
(@paprotka95)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do tego co Karolciaa mówiła o intencji - czy to znaczy że różne techniki medytacyjne różnie działają z tym starym bólem? Bo mam wrażenie że np. skanowanie ciała wyciąga zupełnie inne rzeczy niż obserwacja oddechu. Albo się mylę?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@karolciaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 488

@Paprotka95 Nie mylisz się. Skanowanie ciała jest znacznie bardziej 'inwazyjne' w tym sensie że aktywnie wchodzisz w kontakt z ciałem, a tam często siedzi właśnie to co zapamiętało jakiś ból emocjonalny. Oddech jest spokojniejszy, bardziej neutralny. To dobry punkt do rozmowy - może ktoś miał doświadczenie z konkretną techniką i może się podzielić?


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: