Mam wrażenie że ta dyskusja bardzo mocno zakotwicza się w fizjologii i trochę gubi duchowy wymiar tego wszystkiego. Skóra w wielu tradycjach energetycznych jest postrzegana jako granica między 'ja' a światem, i praca z energią podczas medytacji może działać na tym poziomie w sposób którego kortyzol po prostu nie wyjaśni. Nikt tu tego nie poruszył.
To mrowienie i ciepło które opisuje Mistique to może być też po prostu efekt rozszerzenia naczyń krwionośnych przy głębokim relaksie. Ciało rozluźnia się, krążenie się poprawia i skóra to czuje. Niekoniecznie musi to być energia w sensie ezoterycznym, choć rozumiem że dla wielu osób ta interpretacja jest ważna i nie musi wykluczać fizjologii.
Ale skoro juz mowimy o tym mrowieniu - czy ktos z was zauwazyło ze te odczucia sa silniejsze w jakichs konkretnych miejscach? Bo ja przy medytacji czuję bardzo wyraznie cieplo w policzkach i zastanaiwam się czy to ma zwiazek z tym ze na policzkach tez mam najbardziej problematyczną cerę. Nie wiem czy to zbieg okolicznosci.
To co pisze Eufemia o szczęce i czole jest dla mnie bardzo ciekawee - bo szczęka to jedno z miejsc gdzie gromadzimy napięcie stresowe i jeśli medytacja pomaga ją rozluzniac, to ma sens że skóra na czole może reagować inaczej niż łokcie, gdzie napięcie mięśniowe nie jest aż tak wyraźne. Czyli może to nie chodzi o to że medytacja działa 'wszędzie jednakowo', tylko właśnie miejscowo, tam gdzie uwalnia napięcie?
Wracając do sedna tego wątku - bo trochę odeszliśmy od skóry jako takiej - chciałam zapytać czy ktoś próbował prowadzić równoległy dziennik: jeden dotyczący stanu skóry, drugi dotyczący praktyki medytacyjnej? Bo intuicje i wspomnienia to jedno, ale systematyczna obserwacja to drugie i mogłaby pokazać korelacje których inaczej byśmy nie zauważyli.
A czy ktos probowalo robic takie zdjecia kontrolne co tydzien w tym samym swietle? Bo slyszalam ze dermatologowie tak zalecaja przy sledzeniu zmian i mysle ze do monitorowania efektow medytacji na skore mogloby tez dzialac. Choc pewnie trudno o to samo swiatlo za kazym razem.
Wracam do tego wątku z Mistique i Eleonorką bo chciałam dodac cos od siebie - ja nie rozdzielam tych dwóch podejsc i mam wrazenie ze dyskusja troche się tu polaryzuje niepotrzebnie. Mrowienie moze byc rozszerzeniem naczyniowym I jednoczesnie dla mnie miec znaczenie energetyczne. Te dwa poziomy nie sa sprzeczne, przynajmniej dla mnie nie sa.
Mam pytanie które chodzi mi po głowie od jakiegoś czasu w tym wątku - czy ktoś próbował medytacji ukierunkowanej specyficznie na ciało, jak body scan, i porównywał efekty ze zwykłą medytacją oddechu? Bo wydaje mi się że jeśli coś ma działać na skórę, to właśnie body scan mógłby być ciekawszy - tam świadomie przechodzisz przez każdą część ciała.
Częstotliwość to jedno, ale pora dnia może też mieć znaczenie jeśli mówimy o kortyzolu. Kortyzol naturalnie jest najwyższy rano i spada w ciągu dnia, więc poranna medytacja może pomagać 'złagodzić' ten poranny skok, a wieczorna - uspokoić przed snem. Nie wiem czy ktoś badał to pod kątem skóry konkretnie, ale chronobiologia wskazuje że pora nie jest bez znaczenia.
Ja w ogóle nie wiedziałam że kortyzol ma dobowy rytm, to dopiero otworzyło mi oczy. Medytuję od niedawna i robię to kiedy mi pasuje, bez żadnego systemu. Ale słuchając tej dyskusji zaczynam myśleć że może jednak warto mieć jakąś stałą porę - i nie tylko dla skóry, ale żeby w ogóle zbudować nawyk.
Wątek o porze dnia jest interesujący, ale chciałem wrócić do czegoś co Teodozja mówiła o dzienniku - bo czy ktoś z was uwzględniałby też w takim dzienniku dietę i nawodnienie? Bo skóra reaguje na te czynniki bardzo wyraźnie i jeśli przy medytacji zaczynamy też bardziej dbać o picie wody czy sen, to znowu mamy problem z oddzieleniem co działa.
Może właśnie to jest wniosek z tej dyskusji - nie 'medytacja leczy skórę', ale 'medytacja może być częścią zestawu zmian które na skórę działają'. I to jest już dużo uczciwsze stwierdzenie niż szukanie jednego sprawczego mechanizmu. Choć rozumiem że dla badania tematu ten sprawczy mechanizm jest ważny - dla praktyki codziennej może nie aż tak.
To co Anusia napisała na koniec jest według mnie kluczowe - bo właśnie to 'zestaw zmian' jest prawdziwym wyzwaniem metodologicznym. Jak wyizolować efekt samej medytacji skoro razem z nią przychodzi lepsza higiena snu, spokojniejsze jedzenie, mniej kawy? Pytam serio, bo zastanawiam się czy w ogóle ma sens próba oddzielenia tego od reszty.
Nie ma sensu - i chyba nie powinniśmy tego próbować. To trochę jak pytanie 'co konkretnie w zdrowej diecie pomaga na skórę: witamina C czy cynk?'. Owszem, można to badać laboratoryjnie, ale w praktyce człowieka one nie działają osobno. Medytacja jako element szerszego stylu życia to uczciwa ramka. Ale Jacenty01 - z drugiej strony, jeśli ktoś robi TYLKO jeden nowy element i obserwuje zmiany, to już jest jakaś przybliżona obserwacja, nie?
Celtyk trafił w coś istotnego, bo alkohol to jeden z bardziej niedocenianych czynników skórnych. Ale mnie ciekawi jeszcze inna rzecz - czy ten efekt kaskadowy, o którym mówi Lunella, jest przypadkowy czy coś w samej medytacji go wyzwala? Bo jeśli mindfulness zwiększa świadomość ciała, to może po prostu zaczynamy lepiej 'słyszeć' sygnały że jesteśmy spragnieni, że mamy dość kawy, że nie chce nam się pić tego wieczornego wina. To byłoby spójne z założeniami body scanu.
O, to jest coś co bardzo do mnie przemawia. Odkąd zaczęłam medytować, naprawdę inaczej odczuwam pragnienie - wcześniej piłam kawę z przyzwyczajenia i dopiero po kilku godzinach czułam że jestem odwodniona. Teraz jakby wcześniej to do mnie dociera. Nie wiem czy to medytacja czy zbieg okoliczności, ale chętnie bym zapytała innych - czy macie podobne odczucie że wasze ciało 'mówi głośniej' po jakimś czasie regularnej praktyki?
Ja mam coś podobnego i to mnie szczerze zaskoczyło, bo zaczęłam medytować zupełnie nie po to. Ale teraz rzeczywiście szybciej czuję że jestem głodna, że bolą mnie plecy, że jestem zmęczona zamiast pić kolejną kawę. Zastanawiam się tylko czy to się jakoś przekłada na skórę w moim przypadku - bo nie śledzę tego wcale i trochę żałuję po tej dyskusji. Może zacznę chociaż zdjęcia jak Gabrysia sugerowała?
