Forum

Asystent AI
Medytacja a skóra -...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Medytacja a skóra - czy zmienia się stan skóry w wyniku regularnej praktyki?

Strona 1 / 2

Wpisy: 218
Rozpoczynający temat
(@eufemia02)
Połączone: 4 miesiące temu

Medytuję od jakichś czterech miesięcy, codziennie rano, zazwyczaj dwadzieścia do trzydziestu minut. I ostatnio zauważyłam coś dziwnego - skóra na twarzy jakby się wyrównała, mniej tłusta na czole, mniej suchych plam przy nosie. Na początku myślałam, że to zmiana pory roku albo nowy krem, ale zmieniłam trochę rutynę i dalej jest lepiej. Zastanawiam się czy to może mieć związek z medytacją? Czytałam gdzieś coś o kortyzolu, ale nie do końca rozumiem mechanizmu. Czy ktoś miał podobne odczucia?


Odpowiedz
88 odpowiedzi
Wpisy: 597
(@celestyn)
Połączone: 6 miesięcy temu

To akurat nie jest takie abstrakcyjne jak mogłoby się wydawać. Kortyzol rzeczywiście wpływa na pracę gruczołów łojowych, a regularna praktyka obniża poziom stresu, więc logika jest prosta. Pytanie tylko czy te cztery miesiące to wystarczający czas żeby coś zauważyć, bo u każdego inaczej. Jak wyglądała twoja praktyka na początku - czy od razu codziennie, czy stopniowo wchodziłaś w rytm?


Odpowiedz
Wpisy: 752
(@celtyk)
Połączone: 4 miesiące temu

Ja też coś podobnego zauwarzył, ale u mnie to był okres kiedy naprawdę intensywnie pracowałem z czakrą splotu słonecznego. Skóra na klatce piersiowej przestała się tak pieprzyć jak wcześniej, myślałem że to alergia sezonowa, ale to zbiegło się dokładnie z praktyką. Przypadek? Nie wiem. Ale chętnie posłucham co inni mają na ten temat.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kometka08)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 176

@Celtyk Czakra splotu słonecznego a skóra na klatce - widzisz jakiś bezpośredni związek czy po prostu oba rzeczy się pokryły w czasie? Bo to ciekawe, ale mnie zastanawia czy to nie jest po prostu efekt ogólnego wyciszenia, niezależnie od tego na czym skupiasz medytację.


Odpowiedz
(@celtyk)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 752

@Kometka08 Szczerze? Nie jestem pewny. Ale czakra splotu słonecznego odpowiada za trawienie i przemiane energetyczną, a skóra to troche tez wydalanie, wiesz. Może to powiązane. Nie twierdzę że wiem na sto procent, tylko że zauważyłem zbieżność.


Odpowiedz
Wpisy: 730
(@teodozja59)
Połączone: 2 miesiące temu

Chcę tu trochę pohamować rozbudowywanie teorii, bo to jest po prostu fizjologia. Stres przewlekły podnosi kortyzol, kortyzol nasila stan zapalny i nadprodukcję sebum, co przekłada się na trądzik, zaczerwienienia, przesuszenia. Medytacja redukuje odpowiedź stresową, więc skóra może na to reagować. To jest udokumentowane, nie magia. Natomiast jeśli ktoś chce dorzucać do tego warstwę energetyczną, proszę bardzo, tylko nie mieszajmy tego jako jednego wyjaśnienia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eufemia02)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 218

@Teodozja59 Bardzo dziękuję za to wyjaśnienie, naprawdę mi to rozjaśniło! Ale powiedz mi, czy są jakieś badania konkretnie dotyczące skóry i medytacji? Bo kortyzol to jedno, ale zastanawiam się czy nie ma też innych mechanizmów, np. związanych ze snem, który też mi się poprawił od kiedy medytuję.


Odpowiedz
Wpisy: 730
(@teodozja59)
Połączone: 2 miesiące temu

Badań stricte na temat skóry i medytacji jest niewiele, bo to niszowa dziedzina. Natomiast jest cały obszar psychodermatologii, który bada związek między psychiką a stanami skórnymi. Sen też jest istotny - podczas snu skóra się regeneruje, więc jeśli medytacja poprawia jakość snu, to może działać dwutorowo. Ale nie szukałabym tu jednej przyczyny, to układ naczyń połączonych.


Odpowiedz
Wpisy: 218
(@lunella)
Połączone: 11 miesięcy temu

U mnie medytacja z kamieniami - używam głównie ametystu i rodonitu - i też zauważyłam zmianę. Ale szczerze mówiąc nie wiem czy to kamienie, sama medytacja, czy po prostu spokój. Ktoś tu kiedyś mówił że to wszystko jedno, ale mnie to nie przekonuje. Jak oddzielić te zmienne?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anusia67)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 478

@Lunella To jest właśnie ten kłopot z testowaniem czegokolwiek na sobie - nie da się łatwo oddzielić zmiennych. Ale możesz spróbować przez jakiś czas medytować bez kamieni i obserwować. Nie mówię że kamienie nie mają znaczenia, ale jeśli chcesz wiedzieć co robi co, to jedyna droga to zmiana jednej rzeczy na raz.


Odpowiedz
Wpisy: 385
(@wikusia76)
Połączone: 4 miesiące temu

A ja w ogóle nie wiedziałam że medytacja może wpływać na skórę, to dla mnie totalnie nowe. Znaczy, słyszałam o stresie i cerze, ale żeby medytacja tak bezpośrednio... Czy to dotyczy każdego rodzaju medytacji czy jakiejś konkretnej? Bo ja próbowałam raz takiej z wizualizacją i raz z samym oddechem i nie czułam żadnej różnicy w sobie, ale może za krótko.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@celestyn)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 597

@Wikusia76 Jeden raz to zdecydowanie za mało żeby cokolwiek poczuć w sensie fizycznym. Tu mówimy o tygodniach i miesiącach regularnej praktyki. A co do rodzaju medytacji - to właśnie ciekawe pytanie, bo autorka tematu robi chyba coś konkretnego każdego ranka. Może ona odpowie czy stosuje jakąś metodę czy bardziej freestyle?


Odpowiedz
Wpisy: 218
Rozpoczynający temat
(@eufemia02)
Połączone: 4 miesiące temu

Robię głównie uważność na oddech, czasem body scan. Nie jakieś wizualizacje ani afirmacje, po prostu siedzę i obserwuję. Na początku byłam niecierpliwa i uciekało mi co chwilę, ale teraz jakoś łatwiej. Czy typ medytacji faktycznie może mieć znaczenie dla tych efektów fizycznych?


Odpowiedz
Wpisy: 188
(@agatowa_r)
Połączone: 1 rok temu

Body scan to ciekawy wybór właśnie jeśli mówimy o efektach cielesnych, bo skupiasz uwagę dosłonie na ciele. Czytałam że to może pobudzać układ przywspółczulny mocniej niż samo siedzenie w ciszy. Ale mogę się mylic, to nie moja specjalizacja. Celestyn, ty chyba więcej wiesz o tej stronie praktyki, co sądzisz?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@celestyn)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 597

@Agatowa_R Masz rację że body scan angażuje inaczej niż samo skupienie na oddechu - tu aktywnie przesuwasz uwagę po ciele, co może nasilać efekty relaksacyjne. Ale szczerze nie wiem czy to przekłada się bezpośrednio na skórę bardziej niż inne techniki. Może ktoś tu ma doświadczenie z porównywaniem różnych podejść?


Odpowiedz
Wpisy: 276
(@hilary74)
Połączone: 2 miesiące temu

Bardzo dziękuję za ten wątek, naprawdę! Sam mam problemy ze skórą od lat i nigdy nie łączyłem tego z praktyką. A medytuję dość regularnie, ale głównie przy zasypianiu, nie rano. Czy pora dnia ma znaczenie? Bo czytałem gdzieś że rano działa inaczej na organizm niż wieczorem, ale nie pamiętam dlaczego.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ametystka75)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 201

@Hilary74 Z astrobiologicznego punktu widzenia rano kortyzol naturalnie skacze przy budzeniu - to jest fizjologiczny pik, który pomaga wstać. Medytacja poranna może modulować ten pik w dół, co może mieć inne efekty niż medytacja wieczorna, kiedy kortyzol i tak już spada. Ale to nie znaczy że wieczorna nie działa, po prostu działa na innym tle hormonalnym.


Odpowiedz
Wpisy: 230
(@mistique)
Połączone: 11 miesięcy temu

Moim zdaniem kluczowe są tu kamienie i intencja, którą wkładasz w praktykę. Czysty kwarc przy medytacji potrafi oczyścić pole energetyczne wokół skóry, które bywa źródłem problemów skórnych kiedy jest zaburzone. Znam kilka osób które zaczęły nosić kamień przy ciele i cera się poprawiła w ciągu tygodnia.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@anusia67)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 478

@Mistique Tydzień to bardzo krótko żeby przypisać zmianę cerą kamieniowi. Skóra ma swój cykl odnowy, który trwa kilka tygodni. Jeśli coś zmieniło się w ciągu siedmiu dni, to bardziej prawdopodobne że była to zmiana w nawodnieniu, diecie albo poziomie stresu. Nie mówię że kamienie nie mają znaczenia energetycznie, ale ostrożnie z takimi szybkimi wnioskami.


Odpowiedz
(@mistique)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 230

@Anusia67 Ale energetyczna przemiana nie musi czekać na cykl komórkowy skóry, prawda? Pole energetyczne reaguje szybciej. Nie twierdzę że to jedyny mechanizm, ale odrzucanie tego z góry to też nie jest pełny obraz.


Odpowiedz
Wpisy: 730
(@teodozja59)
Połączone: 2 miesiące temu

Wróćmy do sedna - zmiany skórne po medytacji są obserwowane przez różne osoby w tym wątku i to jest wartościowe. Pytanie które mnie interesuje to czy ktoś notował te zmiany, czy opiera się wyłącznie na wrażeniu? Bo między 'wydaje mi się że skóra jest lepsza' a 'faktycznie jest mniej krost od trzech miesięcy' jest różnica. Czy ktoś prowadził jakieś obserwacje bardziej systematycznie?


Odpowiedz
Wpisy: 730
(@teodozja59)
Połączone: 2 miesiące temu

Notowanie zmian to klucz. Sama wrażeniowa ocena skóry jest podatna na efekt placebo i na nastrój danego dnia - jak czujesz się dobrze, możesz oceniać skórę lepiej niż jest. Czy ktoś z was robił coś konkretnego? Zdjęcia, dziennik, jakiekolwiek zewnętrzne potwierdzenie?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@kometka08)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 176

@Teodozja59 Ja robiłam zdjęcia przez jakiś czas, ale nie byłam konsekwentna - raz przy dobrym świetle, raz przy złym, raz z filtrem, raz bez. W efekcie nie dało się porównać. Ale sam pomysł jest dobry. Masz jakiś sposób żeby to robić rzetelnie, bez sprzętu fotograficznego?


Odpowiedz
(@teodozja59)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 730

@Kometka08 Nie ma idealnego sposobu bez kontrolowanych warunków, ale minimum to: to samo miejsce w domu, to samo światło dzienne, ta sama pora dnia, brak filtrów. Co tydzień, przez dwa miesiące. To nie jest badanie kliniczne, ale przynajmniej dajesz sobie szansę na coś więcej niż wrażenie.


Odpowiedz
(@hilary74)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 276

@Teodozja59 Bardzo to sensowne, co mówisz o dokumentowaniu! Ale mam pytanie - czy zmiana skóry przy medytacji może w ogóle być widoczna na zdjęciu, czy to raczej kwestia faktury, której aparat nie złapie? Bo ja mam takie poczucie że moja skóra jest 'gładsza' po medytacji, ale nie wiem czy to aparat by pokazał.


Odpowiedz
(@agatowa_r)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 188

@Hilary74 To bardzo dobre pytanie. Faktura to jedno, ale zaczerwienienia, wypryski, suchość - to są rzeczy widoczne na zdjęciu. Jeśli twoja zmiana to głównie odczucie gładkości, może to być efekt lepszego nawodnienia albo rozluźnienia mięśni twarzy podczas medytacji. Ciągle napięta twarz vs. rozluźniona to fizycznie różnica.


Odpowiedz
Wpisy: 752
(@celtyk)
Połączone: 4 miesiące temu

A propos napięcia twarzy - to jest coś o czym za mało się mówi. Zacisnięte szczęki, zmrużone czoło, ściągnięte brwi - większość z nas tak chodzi przez cały dzień i w ogóle tego nie czujemy. Dopiero jak zaczynam medytację i świadomie odpuszczam te mięsnie, to czuje jak twarz wręcz 'opada'. Może po tym lepiej krąży krew?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wikusia76)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 385

@Celtyk Ojej, to tak działa? Bo ja w ogóle nie wiedziałam że trzymam napięcie w twarzy. Jak to w ogóle sprawdzić? Tzn. jak rozluźnić coś czego się nie czuje że jest napięte?


Odpowiedz
(@celestyn)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 597

@Wikusia76 Body scan jest właśnie do tego. Wolno skanujesz ciało od głowy do stóp i przy każdym miejscu pytasz siebie: czy tu jest napięcie? Twarz, szczęka, czoło, szyja - większość ludzi odkrywa przy pierwszym body scanie że trzyma napięcie w co najmniej kilku miejscach, których nie była świadoma.


Odpowiedz
Wpisy: 218
Rozpoczynający temat
(@eufemia02)
Połączone: 4 miesiące temu

Właśnie to mnie w body scanie najbardziej zaskoczyło! Że pierwsze tygodnie to byłam w szoku ile trzymam w szczęce i czole. Teraz jestem bardziej świadoma i łapię się na tym w ciągu dnia, nie tylko podczas medytacji. Czy to może być jeden z mechanizmów wpływu na skórę? Że po prostu mniej fizycznie napinamy twarz?


Odpowiedz
Wpisy: 201
(@ametystka75)
Połączone: 2 lata temu

To jak najbardziej wiarygodny mechanizm, niezależnie od kortyzolu. Chroniczne napięcie mięśni twarzy to zmniejszony przepływ krwi w tych obszarach, co może przekładać się na gorsze odżywienie skóry. Do tego napięcie szczęki potrafi prowokować bóle głowy, które same w sobie nasilają stres. To jest koło.


Odpowiedz
Wpisy: 218
(@lunella)
Połączone: 11 miesięcy temu

To co Eufemia mówi o łapaniu się na napięciu w ciągu dnia - ja to też mam i zastanawiam się czy to jest efekt samej medytacji czy też pracy z kamieniami. Bo noszę rodanit przy sobie i on ma pomagać z napięciem emocjonalnym. Jak odróżnić?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@anusia67)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 478

@Lunella Szczerze? Na razie nie możesz tego odróżnić, bo używasz obu na raz. Ale powiem ci co bym zrobiła na twoim miejscu: zostaw kamień na kilka tygodni w domu i kontynuuj medytację. Jak efekty zostają - to medytacja. Jak czujesz wyraźny brak - to przynajmniej twoje przekonanie o kamieniu robi robotę. To i tak coś.


Odpowiedz
(@mistique)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 230

@Anusia67 Ale odłożenie kamienia to nie jest neutralny eksperyment, bo intencja się zmienia. Jak medytujesz wiedząc że kamień jest daleko, to już inaczej pracujesz energetycznie. Nie twierdzę że oddzielenie jest niemożliwe, tylko że twój eksperyment ma lukę.


Odpowiedz
(@anusia67)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 478

@Mistique Przyjmijmy że masz rację co do intencji. Ale to dokładnie ten sam argument można odwrócić - jak medytujesz z kamieniem i wierzysz że działa, intencja też jest zaangażowana. Więc skąd wiesz że to kamień, a nie intencja? Twój argument nie broni kamieni, tylko właśnie komplikuje całą interpretację.


Odpowiedz
Wpisy: 289
(@jacenty01)
Połączone: 1 rok temu

Ciekawa dyskusja o intencji. Ale chciałem zapytać o coś innego - tu się dużo mówi o twarzy i cerze, ale co ze skórą na reszcie ciała? Eufemia02 zauważyłaś zmiany gdzieś poza twarzą? Bo mi się wydaje że jeśli to kortyzol, to powinno być systemowe.


Odpowiedz
Wpisy: 218
Rozpoczynający temat
(@eufemia02)
Połączone: 4 miesiące temu

Tak, mam AZS na łokciach od lat i ostatnio jest wyraźnie spokojniejszy! Właśnie dlatego zaczęłam się zastanawiać czy to medytacja. To był jeden z głównych powodów dla których zaczęłam prowadzić te obserwacje. AZS reaguje na stres bardzo mocno, więc ten związek wydaje mi się całkiem możliwy.


Odpowiedz
Wpisy: 730
(@teodozja59)
Połączone: 2 miesiące temu

AZS to bardzo dobry przykład, bo jest mnóstwo literatury o psychodermatologicznym wymiarze tej choroby. Stres immunologiczny jest w AZS kluczowy - to nie jest tylko kwestia bariery skórnej, ale też reakcji immunologicznej. Redukcja stresu przez medytację ma tutaj realne podstawy żeby działać. Kiedy zaczęłaś i jak długo minęło zanim zauważyłaś zmianę?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eufemia02)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 218

@Teodozja59 Zaczęłam jakieś cztery miesiące temu, ale regularnie dopiero od trzeciego miesiąca, bo wcześniej mi to umykało. Zmiana na AZS - spokojniejsze łokcie, mniej swędzenia - to może od miesiąca, może sześciu tygodni. Ale nie byłam to dokumentować, tylko teraz wstecznie próbuję sobie przypomnieć.


Odpowiedz
Wpisy: 299
(@gabrysia98)
Połączone: 3 miesiące temu

Ej, a czy AZS może reagowac też na jakosć snu? Bo medytacja poprawia sen, wiem ze sam doswiadczenia, i może to jest łańcuszek - lepszy sen - mniej stanu zapalnego - spokojniejszy AZS? Pytam bo sama mam wrażliwą skórę i słyszałam że sen to podstawa regenercji.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ametystka75)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 201

@Gabrysia98 Masz rację z tym łańcuszkiem. Głęboki sen to czas kiedy organizm wytwarza hormony naprawcze, w tym hormon wzrostu, który działa też na regenerację skóry. Jeśli medytacja wydłuża lub pogłębia fazę snu wolnofalowego, to efekty na skórę mogą być właśnie tą drogą. Nie wiem czy ktoś to zmierzył konkretnie, ale mechanizm jest logiczny.


Odpowiedz
Wpisy: 289
(@jacenty01)
Połączone: 1 rok temu

To co Ametystka mówi o hormonie wzrostu i śnie wolnofalowym - to całkiem spójne. Ale mam pytanie do Eufemii: mówisz że AZS jest spokojniejszy od mniej więcej miesiąca, sześciu tygodni. Czy w tym czasie zmieniło się coś innego poza medytacją? Bo AZS potrafi reagować też na zmianę pory roku, dietę, proszek do prania... Jakbyś mogła wykluczyć te zmienne?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eufemia02)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 218

@Jacenty01 O rany, dobre pytanie i uczciwie przyznam że nie jestem pewna. Pora roku - jesteśmy teraz w innym miejscu niż kiedy zaczynałam, to prawda. Dieta - raczej bez zmian, nic nie modyfikowałam. Proszek - nie zmieniałam od ponad roku. Ale masz rację że nie mogę tego wykluczyć stuprocentowo i to trochę mnie frustuje, bo chciałabym wiedzieć na pewno.


Odpowiedz
Wpisy: 299
(@gabrysia98)
Połączone: 3 miesiące temu

A mozesz chocaz powiedziec kiedy zaczelas medytować - wiosna, jesien, zima? Bo AZS u mnie na przyklad zawsze jest gorzej jesienia i wiosna, i jakbys zaczynala w najgorszym momencie a teraz jest spokojniej to moze byc sezonowossc a nie medytacja. Pytam bo sama chciałabym sprobowac i zalezy mi zeby wiedziec czy to ma sens.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eufemia02)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 218

@Gabrysia98 Zaczynałam zimą, teraz jest wiosna, więc... no właśnie, to raczej nie ten kierunek bo wiosna to dla mnie zwykle gorszy czas. To trochę mi dodaje otuchy jeśli chodzi o medytację, ale i tak nie mogę nic przesądzać. Dziękuję za to pytanie, bo sama bym na to nie wpadła!


Odpowiedz
Wpisy: 730
(@teodozja59)
Połączone: 2 miesiące temu

Wiosna jako gorszy czas dla AZS to akurat dość typowe ze względu na alergeny. Jeśli mimo tego wiosennego okresu skóra zachowuje się spokojniej niż zwykle, to jest to przynajmniej obserwacja warta uwagi. Ale pytanie do Eufemii - czy bierzesz jakiekolwiek leki na AZS albo stosujesz maści regularnie? To jest kluczowe do oceny.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eufemia02)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 218

@Teodozja59 Używam emolientu, ale robię to od lat, więc bez zmian. Żadnych leków. Właśnie dlatego zaczęłam podejrzewać że coś innego tu zadziałało, bo skoro emolient jest stały a jest lepiej, to musiało się coś zmienić.


Odpowiedz
Wpisy: 752
(@celtyk)
Połączone: 4 miesiące temu

Wracając do tego snu - bo Gabrysia poruszyła ciekawy wątek - ja medytuje od kilku miesiecy i faktycznie moj sen zmienil się wyraznie. Sypiam głębiej, rzadziej się budze. Ale zastanaiwam się czy to tylko medytacja czy tez to ze wieczorna rutyna w ogole się zmieniła - mniej telefonu, spokojniej przed snem. Jak wy to rozgraniczacie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wikusia76)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 385

@Celtyk Dokładnie to samo u mnie! Przestałam scrollować przed snem jak zaczęłam medytować i nie wiem co bardziej pomaga. Ale właściwie czy to ma znaczenie jeśli efekt jest dobry? Chociaż rozumiem że do tematu ze skórą to ważne żeby wiedzieć co konkretnie działa.


Odpowiedz
(@anusia67)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 478

@Wikusia76 Właśnie dlatego to ważne - bo jeśli chcesz powtórzyć efekt albo komuś polecić co robić, to musisz wiedzieć co jest sprawczym elementem. 'Zmieniłam wieczorną rutynę' to inna rekomendacja niż 'medytuj'. I jedno i drugie może być prawdą, ale to nie to samo.


Odpowiedz
Wpisy: 276
(@hilary74)
Połączone: 2 miesiące temu

Muszę powiedzieć że ta dyskusja o śnie bardzo mi otwiera oczy, bo ja też zacząłem lepiej spać po zaczęciu medytacji i w ogóle mi do głowy nie przyszło że to może mieć związek ze skórą. Mam pytanie - czy jest jakaś minimalna liczba godzin snu przy której ta regeneracja skóry w ogóle ma szansę zajść? Czytałem gdzieś o 'oknie naprawczym' ale nie pamiętam szczegółów.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ametystka75)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 201

@Hilary74 Najczęściej mówi się o głębszych fazach NREM jako kluczowych dla regeneracji, a te dominują w pierwszej połowie nocy. Liczba godzin to jedno, ale jakość i struktura snu to drugie. Możesz spać siedem godzin i mieć płytki sen albo pięć godzin i mieć bardzo efektywny. Medytacja może wpływać właśnie na strukturę, nie tylko długość.


Odpowiedz
Wpisy: 176
(@kometka08)
Połączone: 1 rok temu

Ale czy to da się w ogóle sprawdzić bez urządzenia mierzącego fazy snu? Bo rozumiem że opaski fitness podobno mierzą fazy, ale słyszałam że są mało dokładne. Czy macie jakieś doświadczenie z tym jak weryfikować że sen faktycznie się poprawił, a nie tylko tak czujemy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@celestyn)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 597

@Kometka08 Subiektywne poczucie wyspania to też jakiś wskaźnik, nie idealny ale realny. Możesz też śledzić czy łatwiej ci się rano wstaje, czy potrzebujesz mniej czasu żeby 'uruchomić się' po przebudzeniu. To nie jest science, ale jeśli traktujesz to jako obserwację własną a nie dowód naukowy, to ma sens jako punkt odniesienia.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: