Ja tak właśnie zaczęłam robić, krótka sesja jeszcze przed tym jak wchodzę do łóżka, i dla mnie to zmienia kolejność. Do łóżka idę już jakoś spokojniejsza, a nie idę żeby tam dopiero próbować się uspokoić. Nie wiem czy to jest zasada czy po prostu tak mi wyszło, ale może Bernadka albo Jaryla mogliby spróbować takiej kolejności?
To co Wandzisia mówi o sesji przed łóżkiem ma sens, ale mam pytanie, ile czasu przed? Bo jak mam zasnąć o dwudziestej trzeciej to zaczynam o dwudziestej drugiej pięćdziesiąt czy wcześniej? Bo jeśli zbyt wcześnie to chyba zdąży mi wrócić nakręcenie zanim w ogóle wejdę do łóżka.
U mnie to jest jakieś dziesięć, piętnaście minut wcześniej. Nie za długo przed, ale żeby nie robić tego na ostatnią chwilę. Choć szczerze nie mierzyłam tego zegarkiem, po prostu robiłam wtedy kiedy poczułam że zaraz będę iść. Może Kminek wie czy jest jakiś optymalny czas?
Ja mam odwrotnie. Cisza w ogóle nie przychodzi, przynajmniej na początku. Mogę leżeć i leżeć i głowa cały czas gada. Więc może dla mnie to dziesięć minut przed nic nie zmieni, bo te dziesięć minut i tak przegadam sama ze sobą w głowie. Czy robienie tego wcześniej naprawdę zmienia jakość tej sesji?
To nie chodzi o to że sesja wcześniej jest lepsza jakościowo. Chodzi o to że zmienia kontekst w jakim wchodzisz do łóżka. Łóżko przestaje być miejscem gdzie 'próbujesz zasnąć', zaczyna być miejscem do którego przychodzisz już po tym jak cokolwiek zrobiłaś. To jest subtelna różnica ale dla części osób naprawdę istotna. Bernadka, mam pytanie, ta gadająca głowa to są konkretne tematy, sprawy, czy raczej ogólny szum?
to brzmi jak klasyczny problem z brakiem rytuału zamknięcia dnia. Głowa nie dostaje sygnału że dzień się skończył i dalej pracuje. Nie wiem czy to czysto medytacyjne, ale widziałam opinie że krótkie zapisanie tych spraw, dosłownie trzy zdania w notatniku, zanim zaczniesz sesję, potrafi wyciągnąć to z głowy na zewnątrz. Próbowałaś kiedyś czegoś takiego?
Ja to robię od dawna i naprawdę działa, tyle że u mnie to jest lista rzeczy do zrobienia na jutro, bo wtedy głowa jakby 'zapisuje' że to jest pod kontrolą i nie musi trzymać. Ale mam ciekawość, czy połączenie zapisywania i potem medytacji daje lepszy efekt niż samo jedno albo drugie? Bo nigdy nie próbowałam samej medytacji bez tego zapisywania.
