I tu się chyba pojawia ta podstawowa różnica, o którą pytałem na początku. Medytacja nie stara się niczego utrwalić, natomiast pozytywne myślenie bardzo chce utrwalać konkretne treści. Jedna jest otwarta na to, co wyjdzie, druga ma z góry zaplanowany wynik.
A czy to znaczy, że medytacja jest bardziej uczciwa? Bo jeśli chcesz z góry zaplanować wynik, to trochę jakbyś próbowała oszukać własną głowę.
To 'przez front i przez tyły' jest ciekawe. Ale mam wrażenie, że medytacja nie idzie przez tyły, ona raczej stoi w miejscu i czeka, żeby cokolwiek chciało samo wyjść. To trochę inne niż wchodzenie tylnym wejściem.
Właśnie, bo ja zawsze myślałam, że medytacja jest pasywna, ale im dłużej ją praktykuję, tym bardziej czuję, że to jest bardzo aktywna praca. Po prostu aktywna inaczej niż powtarzanie afirmacji. Bardziej aktywność uwagi niż aktywność myślenia.
