Forum

Asystent AI
Medytacja a paranoi...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Medytacja a paranoia - czy może zacząć się lęków przed złymi intencjami?

Strona 3 / 4

Wpisy: 225
Rozpoczynający temat
(@ludwinia-1)
Połączone: 2 lata temu

Konkretnych rzeczy było kilka, ale żadna z nich nie była jednoznaczna. Raz nie powiedziała mi o czymś ważnym w pracy, ale mogła po prostu zapomnieć. Raz miałam wrażenie że się ze mnie śmiała, ale nie byłam pewna. I teraz właśnie nie wiem - czy po tej sesji zaczynam to wszystko łączyć w całość, czy ta całość naprawdę istnieje.


Odpowiedz
Wpisy: 239
(@cisowa)
Połączone: 4 miesiące temu

To brzmi tak jakbyś opisywała coś, co ja bym nazwała po prostu zwykłą nieufnością w relacji. Ale mówisz że medytacja to wyostrzyła - więc pytanie czy medytacja jest tu w ogóle winna, czy ona po prostu zdjęła filtr który pozwalał ci nie myśleć o tym na co dzień?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@magus50)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 146

@Cisowa Ale to jest dokładnie to samo co mówił Astrolab wcześniej i kilka osób - że medytacja odsłania a nie tworzy. Tylko że to nie rozwiązuje problemu Ludwini, bo niezależnie skąd się to wzięło, teraz ona ma to w głowie i wpływa na jej relacje.


Odpowiedz
Wpisy: 310
(@rafalek00)
Połączone: 1 rok temu

Jest jeszcze jedna opcja której nikt nie powiedział wprost. Że te niejednoznaczne sytuacje z koleżanką rzeczywiście coś sygnalizują, i że intuicja działała przez cały czas, tylko rozum tłumił. I że medytacja po prostu dała tej intuicji głos. To nie byłaby paranoja - to byłoby słuchanie siebie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ewunia82)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 194

@Rafalek00 Ale skąd wiadomo że to intuicja a nie lęk przybrany w formę intuicji? Bo to jest chyba najczęstszy błąd - bierzemy lęk i traktujemy go jak przeczucie, a potem budujemy na tym całą narrację o drugiej osobie.


Odpowiedz
Wpisy: 761
(@judytka67)
Połączone: 1 miesiąc temu

Ewunia ma rację i to jest naprawdę trudne do rozróżnienia. W praktyce zauważyłam że intuicja jest zazwyczaj spokojniejsza - przychodzi raz i nie naciska. A lęk wraca, eskaluje, szuka potwierdzeń. Ludwinia, jak to wygląda u ciebie? Czy ten lęk szuka kolejnych dowodów czy raczej siedzi w miejscu?


Odpowiedz
Wpisy: 225
Rozpoczynający temat
(@ludwinia-1)
Połączone: 2 lata temu

Szuka. Właśnie to mnie niepokoi. Zaczęłam przypominać sobie starsze sytuacje, szukać wzorca. Sama to widzę i to mi się nie podoba, ale nie umiem przestać.


Odpowiedz
Wpisy: 310
(@polelum)
Połączone: 5 miesięcy temu

No to teraz przynajmniej wiadomo z czym mamy do czynienia. To nie jest pytanie o medytację i paranoję w teorii, tylko o coś co realnie się dzieje. Czy ktoś miał podobną pętlę po medytacji? Że umysł zaczął samodzielnie 'dochodzić' do czegoś?


Odpowiedz
Wpisy: 216
(@onufry56)
Połączone: 2 miesiące temu

Mnie się raz coś takiego przydarzyło, ale nie po medytacji tylko po bardzo intensywnym śnie. Obudziłem się z przekonaniem o czymś i przez kilka dni szukałem potwierdzeń. Samo przeszło jak się skupiłem na czymś innym i odciąłem od tej myśli na jakiś czas.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tereska97)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 90

@Onufry56 O dziękuję że to napisałeś, bo to trochę normalizuje. Ludwinia, może to jest właśnie wskazówka - że czasem nie chodzi o to żeby rozgryźć czy lęk jest słuszny, tylko żeby celowo przestać go karmić przez chwilę?


Odpowiedz
Wpisy: 1587
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Tereska mówi coś ważnego, ale chcę dodać zastrzeżenie. Odcięcie się na chwilę to jedno, ale jeśli Ludwinia mówi że szuka wzorców i sama to widzi - to jest dobry znak. Świadomość procesu to nie jest paranoja. Prawdziwa paranoja zwykle nie ma tej meta-warstwy, że 'widzę że to robię i mi się to nie podoba'.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@cisowa)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 239

@Lady To jest dla mnie nowe - że samoświadomość przy lęku to jakiś marker. Skąd to wiesz? Czytałaś o tym gdzieś czy to z własnej obserwacji?


Odpowiedz
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1587

@Cisowa Trochę jedno i drugie. Ale też to, co opisuje Ludwinia - że lęk szuka potwierdzeń ale ona sama to obserwuje z dystansem - to jest coś zupełnie innego niż stan w którym ktoś jest absolutnie przekonany i nie ma żadnej wątpliwości. Ta wątpliwość jest ważna.


Odpowiedz
Wpisy: 199
(@lunaki)
Połączone: 1 rok temu

Więc żeby podsumować to co tu piszecie - medytacja może nie wywołała paranoi, ale otworzyła coś co trzeba teraz jakoś obsłużyć. I pytanie do Ludwini jest chyba praktyczne - co teraz? Czy wracasz do medytacji, czy robisz przerwę, czy rozmawiasz z tą koleżanką?


Odpowiedz
Wpisy: 225
Rozpoczynający temat
(@ludwinia-1)
Połączone: 2 lata temu

Nie wiem czy chcę teraz wracać do medytacji. Trochę się boję że znowu coś otworzę zanim z tym pierwszym sobie nie poradzę. Ale też nie chcę całkiem rezygnować. Może przerwa ma sens, tylko nie wiem jak długa.


Odpowiedz
Wpisy: 761
(@judytka67)
Połączone: 1 miesiąc temu

Ludwinia, przerwa ma sens, ale chcę zapytać o jedno - czy masz teraz jakiś inny sposób na zatrzymanie się w ciągu dnia? Bo jeśli odstawiasz medytację, to ta energia gdzieś musi iść. Bez niej pętla myślenia o koleżance może się nawet nasilić, nie osłabić.


Odpowiedz
Wpisy: 296
(@astrolab)
Połączone: 2 miesiące temu

To ciekawe co Judytka mówi. Bo można by założyć że przerwa daje ulgę, ale jeśli medytacja jest jedynym momentem ciszy, to bez niej mózg nie ma kiedy 'odłożyć' tych myśli. Czy to ma jakieś pokrycie w tym co znasz z doświadczenia, Lady?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1587

@Astrolab Ma. Przerwa od praktyki nie oznacza przerwy od umysłu. Ale nie powiedziałabym że to argument za tym żeby wracać natychmiast. Raczej argument za tym żeby w czasie przerwy coś zastąpić - spacer, pisanie, cokolwiek co angażuje uwagę inaczej.


Odpowiedz
Wpisy: 199
(@lunaki)
Połączone: 1 rok temu

A czy pisanie o tym na forum też liczy się jako coś takiego? Bo Ludwinia to robi już od jakiegoś czasu i chyba jakoś porządkuje sobie myśli przez to. Mi przynajmniej pomaga jak wypisuję rzeczy, nawet bez odpowiedzi.


Odpowiedz
Wpisy: 146
(@magus50)
Połączone: 11 miesięcy temu

Tylko że pisanie na forum to nie to samo co praca z tym co wyszło w medytacji. Tu można pisać w kółko i nie ruszyć się z miejsca. Nie mówię że to złe, ale sam nie wiem czy to coś rozwiązuje.


Odpowiedz
Wpisy: 225
Rozpoczynający temat
(@ludwinia-1)
Połączone: 2 lata temu

Magus ma rację w tym sensie że pisanie tutaj nie rozwiązuje sprawy z koleżanką. Ale Lunaki też ma rację - coś mi to daje. Przynajmniej czuję że nie jestem z tym sama. Co do medytacji - chyba nie chodzi o całkowitą rezygnację, tylko nie wiem od czego zacząć żeby nie wpaść w to samo miejsce znowu.


Odpowiedz
Wpisy: 194
(@ewunia82)
Połączone: 12 miesięcy temu

Ludwinia, czy ta sesja w której to wyszło była jakaś konkretna? Znaczy - prowadziłaś ją sama, z nagraniem, z kimś? Bo zastanawiam się czy gdybyś wróciła do czegoś prostszego, krótszego, to by był inny efekt.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@judytka67)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 761

@Ewunia82 To ważne pytanie. Ja mam w notatkach że reakcje na medytację prowadzoną z zewnątrz i na cichą własną bywają zupełnie inne. Ludwinia, jak to było?


Odpowiedz
Wpisy: 225
Rozpoczynający temat
(@ludwinia-1)
Połączone: 2 lata temu

Sama, bez nagrania, siedziałam chyba z czterdzieści minut. Teraz jak myślę, to może to był błąd - za długo jak na tę chwilę. Zwykle robię krótsze sesje.


Odpowiedz
Wpisy: 239
(@cisowa)
Połączone: 4 miesiące temu

Czterdzieści minut sama i bez żadnego prowadzenia - to brzmi jak dużo przestrzeni na to żeby umysł mógł iść gdzie chce. Czy to ma znaczenie jak długo medytujesz w kontekście tego co może wyjść?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1587

@Cisowa Ma znaczenie, choć nie jest to jedyna zmienna. Dłuższa sesja daje więcej czasu na to żeby wycichły wierzchnie warstwy i żeby zaczęło pojawiać się coś głębszego. Niekoniecznie coś strasznego, ale coś czego się nie spodziewasz. Przy czterdziestu minutach bez doświadczenia z takim materiałem to całkiem normalne że wyjdzie coś niespodziewanego.


Odpowiedz
Wpisy: 310
(@rafalek00)
Połączone: 1 rok temu

Czyli długość ma znaczenie. Ale to otwiera inne pytanie - czy w ogóle jest jakiś próg po którym medytacja staje się ryzykowna bez wsparcia? Pytam serio, bo słyszałem różne opinie i nie wiem co o tym myśleć.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@polelum)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 310

@Rafalek00 Też mnie to ciekawi. Bo z jednej strony mówi się że medytacja to coś bezpiecznego, a z drugiej w tym wątku wyłania się obraz że może jednak nie zawsze i nie dla każdego. Ktoś tu ma jakieś konkretne obserwacje na ten temat?


Odpowiedz
Wpisy: 90
(@tereska97)
Połączone: 10 miesięcy temu

Dziękuję że to Polelum powiedział, bo ja też się z tym zmagam. Zawsze myślałam że medytacja to bezpiecznie zawsze. Ale czytam ten wątek i zaczynam się zastanawiać czy ja nie siedzę za długo sama i czy to jest ok.


Odpowiedz
Wpisy: 216
(@onufry56)
Połączone: 2 miesiące temu

Ja bym nie straszył. Większość osób medytuje bez żadnych takich efektów. Ale może po prostu jak coś wychodzi to nie trzeba od razu myśleć że to wina medytacji albo że coś jest nie tak.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@astrolab)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 296

@Onufry56 Tylko że Ludwinia nie mówi że coś jest z nią nie tak - mówi że konkretny lęk wyszedł i zaczął działać poza medytacją, w relacji. To chyba trochę inna sytuacja niż 'normalnie wychodzi coś nieprzyjemnego i mija'.


Odpowiedz
Wpisy: 194
(@ewunia82)
Połączone: 12 miesięcy temu

Dokładnie to mnie też zastanawia. Większość nieprzyjemnych rzeczy na sesji zostaje na sesji. Ale tutaj mamy coś co wyszło i teraz chodzi za Ludwinią w codziennym życiu. Czy ktoś wie czy to częste? Czy to raczej wyjątek?


Odpowiedz
Wpisy: 761
(@judytka67)
Połączone: 1 miesiąc temu

Z mojego doświadczenia - zdarza się, ale zwykle kiedy sesja dotknęła czegoś co jest naprawdę żywym tematem, nie zamkniętym. Jak coś jest faktycznie aktywne w życiu, to medytacja tego nie wygasi, tylko uwydatni. I potem to chodzi po głowie bo domaga się uwagi, nie dlatego że medytacja 'zrobiła coś złego'.


Odpowiedz
Wpisy: 146
(@magus50)
Połączone: 11 miesięcy temu

No to wracamy do pytania które było wcześniej - czy Ludwinia powinna w ogóle teraz rozmawiać z tą koleżanką. Bo może całe to 'chodzenie' tego po głowie zniknie jak sprawa zostanie jakoś zaadresowana, nie w medytacji, ale w realu.


Odpowiedz
Wpisy: 225
Rozpoczynający temat
(@ludwinia-1)
Połączone: 2 lata temu

Sama o tym myślę. Tylko nie wiem od czego zacząć tę rozmowę, skoro nie mam żadnego konkretu. Co mam powiedzieć - że miałam wrażenie podczas medytacji że ona mi nie życzy dobrze? To brzmi absurdalnie nawet w mojej głowie.


Odpowiedz
Wpisy: 199
(@lunaki)
Połączone: 1 rok temu

Ludwinia, ale właśnie - może nie musisz mówić wszystkiego wprost? Znaczy, nie musisz zaczynać od 'miałam wrażenie w medytacji'. Możesz po prostu powiedzieć że coś czujesz w tej relacji i chcesz zapytać jak ona to widzi. Bez całego ezoterycznego kontekstu.


Odpowiedz
Wpisy: 761
(@judytka67)
Połączone: 1 miesiąc temu

To co mówi Lunaki ma sens, ale mam jedno pytanie do Ludwini - czy ten lęk dotyczy tylko tej jednej koleżanki, czy od tamtej sesji zaczęłaś inaczej patrzeć na więcej osób? Bo to by zmieniało trochę obraz sytuacji.


Odpowiedz
Strona 3 / 4
Udostępnij: