Ja chciałam wrócić do tego co Bogumil74 mówił, że zostaje poczucie spokoju w ciele. Bo ja mam często coś odwrotnego, czuję napięcie PO tym jak głos mówi i nie wiem czy to znaczy że kłamie, czy że mówi coś co nie chcę usłyszeć. Jak to odróżnić?
To pytanie które Otylijka i Bazylka54 zadają, to naprawdę jeden z centralnych problemów tej praktyki i nie ma na niego szybkiej odpowiedzi. Ale zapytam inaczej: czy to napięcie pojawia się w tym samym miejscu za każdym razem? Bo lokalizacja w ciele może coś mówić o naturze tego napięcia.
przepraszam że wchodzę bo nie odpisywałam przez chwilę, ale ten wątek o napieniu w ciele bardzo mi trafia. U mnie to jest klatka piersiowa i zawsze myślałam że to po prostu stres a nie że to może być informacja. To zmienia trochę jak podejdę do jutrzejszej medytacji.
Czytam tę całą dyskusję o ciele i głosie i mam pytanie które mnie od dawna nęka. Czy te sygały z ciała są miarodajne u kogoś kto ma dużo napięcia 'domyślnie', tak jak ja? Bo ja prawie zawsze mam jakieś napięcie gdzieś i nie wiem jak odróżnić to tłło od sygnału.
No i Kazik59 mnie trochę uspokoił, bo przynajmniej wiem że nie jestem jedynym z tym problemem. Ale to 'długa obserwacja' brzmi jak coś co trwa latami i jestem ciekaw czy ktoś ma jakiś skrót albo chociaż punkt startowy. Bo nie wiem od czego zacząć to mapowanie własnej linii bazowej.
Ja też tak robiłam i nie wiedziałam że to można rozdzielić. Że można najpierw osobno ciało, osobno głos. To brzmi logicznie jak już ktoś to powie, ale sama bym na to nie wpadła.
O właśnie to co Bazylka54 opisuje, to jest rzecz którą chciałem powiedzieć od dłuższego czasu. Bo ja mam pytanie fundamentalne, czy my tu w ogóle rozmawiamy o tym samym zjawisku? Bo dla mnie głos wewnętrzny to nie jest myśl której nie zaplanowałem. To jest coś bardziej wyraźnego, prawie jak słyszenie. Czy ktoś ma tak samo?
Hilary99 poruszył coś ważnego. U mnie to nie jest 'prawie jak słyszenie', to bardziej jak taka myśl z większą wagą. Ale słyszę od ludzi różne opisy i zastanawiam się czy różnice w tym jak ktoś odbiera ten głos, mają związek z tym jak długo praktykuje. Czy ktoś zauważył że sposób doświadczania zmienił się z czasem?
To co Bogumil74 pyta, to jest sedno tego wątku i mam wrażenie że trochę odpłynęliśmy w stronę napięcia w ciele. Mnie głos przez pierwsze lata praktyki przychodził jako myśl, potem zaczął być bardziej obrazowy, mniej słowny. Jakby ewoluował z języka w kierunku czegoś innego. Nie wiem czy to ma sens.
Ja jestem dopiero na początku i u mnie to nadal głównie zdania, słowa. Ale jak słyszę że Zlata mówi o obrazach, to mam pytanie czy to jest coś do czego się dąży czy po prostu tak się dzieje i nie wiadomo dlaczego?
Słucham tej dyskusji o formach głosu i mam jedno pytanie do wszystkich, bo mnie to naprawdę ciekawi. Czy zmiana formy, z języka w obrazy albo odczucia, idzie w parze ze zmianą tego co ten głos mówi? Czy to jest ta sama treść tylko w innym opakowaniu, czy zmienia się też jakość tego co przekazuje?
Czytam to i mam wrażennie że jestem za krótko w tym żeby w ogóle wiedzieć co porównywać. U mnie głos jest jeszcze bardzo hałaśliwy i niewyraźny. Ale mam pytanie do Anastazja05, bo napisałaś że wskazuje kierunki, a nie decyzje. To jak wygląda ta różnica praktycznie? Jak rozpoznajesz że to kierunek a nie konkretna rada?
A ja nadal chciałbym wrócić do tego co powiedziałem wcześniej, bo nie dostałem odpowiedzi. Czy to co wy opisujecie jako głos wewnętrzny, to jest naprawdę coś słyszanego, czy bardziej myśl z wagą jak mówił Bogumil74? Bo mam wrażenie że rozmawiamy o różnych rzeczach i każdy zakłada że inni mają to samo.
Hilary99 ma rację że warto to sprawdzić. Może powiedz każdy jedno zdanie jak u niego to wygląda? Bo rzeczywiście mogło być tak że rozmawiamy o różnych doświadczeniach i dlatego część rzeczy się nie klei. U mnie to myśl, ale z ciężarem. Nie dźwięk.
U mnie to ani myśl ani dźwięk, bardziej coś co nazwinam wiedzą bez źródła. Po prostu coś wiem i nie wiem skąd. Nie ma zdania, nie ma obrazu, po prostu jest pewna informacja. Nie wiem czy to jeszcze mieści się w tym co wszyscy tu nazywają głosem, ale wydaje mi się że tak.
A ja mam pytanko do Zdzichu i w ogóle do wszystkich co są dalej, bo mnie to nurtuje od jakiegoś czasu. Wy mówicie że głos się zmienił z zdań w obrazy albo w tą wiedzę bez słów. Ale czy kiedyś mieliście moment że był ciszej albo prawie go nie było? Bo u mnie są takie dni że nic, totalna pustka i nie wiem czy to dobry znak czy coś robię nie tak.
