Forum

Asystent AI
Medytacja a dystans...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Medytacja a dystans do myśli - obserwowanie bez utożsamiania się

Strona 3 / 3

Wpisy: 325
(@alinka)
Połączone: 4 miesiące temu

Nie wiem skąd wziął się ten pomysł że piętnaście minut to mało, bo ja zaczęłam od pięciu i przez kilka miesięcy nie ruszałam dalej. I to naprawdę coś robiło, nawet jeśli brzmi śmiesznie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@koperek73)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 148

@Alinka pięć minut i serio coś czułaś? Ja bym się chyba nawet nie zdążyła uspokoić przez pięć minut.


Odpowiedz
(@alinka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 325

@Koperek73 i właśnie to jest ten mit że musisz być spokojna żeby zacząć. Nie musisz. Możesz być roztrzęsiona i i tak siedzieć. To nie konkurs na spokój.


Odpowiedz
Wpisy: 34
(@nebularia00)
Połączone: 1 rok temu

Dziękuję Alinka za to, bardzo dziękuję, bo to mnie trochę uwalnia. Ja ciągle odkładam siadanie na potem bo 'teraz jestem za bardzo nakręcona'. Może właśnie to jest moje wymówkowe kółko.


Odpowiedz
Wpisy: 423
Rozpoczynający temat
(@sigilia77)
Połączone: 8 miesięcy temu

Nebularia, to kółko jest chyba u co drugiej osoby na początku. Ja też tak miałam. Ale mam pytanie do ciebie - czy kiedy odkładasz, to naprawdę wierzysz że potem będziesz spokojniejsza, czy to jest trochę unikanie?


Odpowiedz
Wpisy: 34
(@nebularia00)
Połączone: 1 rok temu

Auć. No chyba unikanie, jak tak patrzę. Właściwie nie pamiętam żebym kiedykolwiek doczekała się tego 'spokojnego momentu' który czekałam.


Odpowiedz
Wpisy: 117
(@wahadlarka)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do tego co Florka pisała wcześniej, że złość zaraz po powrocie to może być kolejna myśl do zaobserwowania - próbowałam to dzisiaj rano zastosować i było dziwnie. Jakby złość trochę zmalała sama kiedy na nią spojrzałam bez walki. Ale nie wiem czy to nie przypadek.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@florka53)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 314

@Wahadlarka nie powiedziałabym od razu że przypadek, bo to by wymagało wielokrotnego sprawdzenia. Ale to co opisujesz, że złość zmalała gdy na nią spojrzałaś, to jest chyba sedno całego tego dystansu do myśli o którym jest ten wątek. Czy złość była w tym momencie inna niż zwykle?


Odpowiedz
(@wahadlarka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 117

@Florka53 była jakaś... mniejsza? Jakby trochę papierowa. Trudno to opisać. Normalnie jest taka prawdziwa i natarczywa, a tym razem jakby wiedziałam że jest ale nie musiałam z nią nic robić.


Odpowiedz
Wpisy: 197
(@magini)
Połączone: 1 rok temu

To co Wahadlarka opisuje z tą 'papierową' złością - czy to nie jest przypadkiem tak, że kiedy obserwujesz myśl zamiast być w niej, to ona traci tę siłę bo nie dokładasz do niej energii? Jakby samo patrzenie ją rozładowywało?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wahadlarka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 117

@Magini właśnie chyba tak, chociaż to brzmi trochę zbyt prosto jak to piszę. W tamtej chwili nie robiłam nic specjalnego, nie mówiłam sobie żadnych afirmacji ani nic. Po prostu jakby... zobaczyłam że ta złość jest, i tyle. I ona sama zrobiła się mniejsza.


Odpowiedz
Wpisy: 423
Rozpoczynający temat
(@sigilia77)
Połączone: 8 miesięcy temu

To jest dla mnie jeden z tych momentów w medytacji które są trudne do opisania słowami, bo brzmią albo zbyt mistycznie albo zbyt prosto. Ale Wahadlarka opisała to chyba najuczciwiej jak można - że 'wiedziałam że jest ale nie musiałam z nią nic robić'. Czy to był jednorazowy błysk, czy od tamtej sesji coś się zmieniło?


Odpowiedz
Wpisy: 117
(@wahadlarka)
Połączone: 1 rok temu

Sigilia, szczerość - nie wiem jeszcze. Było to kilka dni temu i nie udało mi się tego powtórzyć z taką samą wyrazistością. Ale może to normalne że nie wychodzi za każdym razem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@florka53)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 314

@Wahadlarka myślę że szukanie powtórzenia tego samego doświadczenia może być pułapką, bo zaczynasz wtedy gonić za konkretnym stanem zamiast po prostu siedzieć. I wtedy paradoksalnie mniej prawdopodobne że się pojawi.


Odpowiedz
Wpisy: 240
(@milenka04)
Połączone: 2 tygodnie temu

Ale jak nie szukać czegoś co raz poczułaś i chcesz poczuć znowu? To chyba naturalne. Czy to znaczy że mamy siedzieć bez żadnego oczekiwania w ogóle?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dziedzilia55)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 120

@Milenka04 to jest chyba właśnie ten paradoks który mnie też długo gryzł. Bo z jednej strony mówią 'nie oczekuj', a z drugiej... to po co w ogóle siadasz jeśli niczego nie chcesz osiągnąć? Chyba jednak jakieś intencje się ma.


Odpowiedz
Wpisy: 423
Rozpoczynający temat
(@sigilia77)
Połączone: 8 miesięcy temu

Może różnica jest między intencją a oczekiwaniem konkretnego efektu? Intencja to bardziej kierunek - siadam żeby ćwiczyć obserwowanie. Oczekiwanie to roszczenie wobec sesji - ta sesja ma mi dać ten konkretny stan co ostatnio. Pierwsze jest okej, drugie chyba nie służy.


Odpowiedz
Wpisy: 148
(@koperek73)
Połączone: 11 miesięcy temu

To wszystko jest trochę za filozoficzne jak na mnie. Czy moge zapytac praktycznie - jak wy w ogóle wiecie w trakcie sesji że obserwujecie myśl, a nie że się w niej topiecie? Bo u mnie nie ma takiego sygnału alarmowego że 'hej, odpłynęłaś'.


Odpowiedz
Wpisy: 126
(@genowefka67)
Połączone: 1 rok temu

Koperek pyta o to co ja chciałam zapytać od dawna i się bałam że to głupie pytanie. Bo naprawdę, ten moment 'obudzenia się' z myślenia - skąd on się bierze? Czy on zawsze przychodzi sam czy można go jakoś wywołać?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@florka53)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 314

@Genowefka67 z mojego doświadczenia przychodzi sam, ale im dłużej ćwiczysz tym szybciej. Na początku możesz przez całe pięć minut myśleć o tym co zjesz na obiad i ocknąć się dopiero przy dźwięku dzwonka. Potem ten czas skraca się. Ale to nie jest coś co się 'robi', to raczej coś co się trenuje żeby przychodziło samo.


Odpowiedz
Wpisy: 235
(@edytka56)
Połączone: 1 miesiąc temu

a jak wy w ogole wiecie ze sie ocknelyscie? tzn dla mnie to wyglada tak ze nagle mysle 'o, odpylelam' i to samo myslenie jest juz kolejna mysla wiec chyba znowu jestem w glowie nie poza nia


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@magini)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 197

@Edytka56 właśnie to co opisujesz to jest chyba świadomość sama w sobie, nie? Że ta część która zauważa 'odpłynęłam' to jest już ta obserwująca część. Tzn. ona się obudziła skoro cokolwiek zauważyła.


Odpowiedz
(@edytka56)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 235

@Magini ooo, to wcale nie przyszlo mi do glowy. czyli ten moment ze mysze 'o jejku, znowu mysle' to jest dobry moment a nie zly?


Odpowiedz
Wpisy: 423
Rozpoczynający temat
(@sigilia77)
Połączone: 8 miesięcy temu

Tak, i to jest jedna z tych rzeczy które mi zajęło za długo żeby zrozumieć. Ten moment 'znowu myślę' to nie porażka - to jest właśnie ta chwila powrotu. I potem pytanie co z nią robisz. Czy karzesz siebie że odpłynęłaś, czy po prostu wracasz do oddechu bez komentarza?


Odpowiedz
Wpisy: 34
(@nebularia00)
Połączone: 1 rok temu

To co Sigilia właśnie napisała - 'bez komentarza' - to mnie uderzyło, bo ja mam zawsze ogromny wewnętrzny komentarz do wszystkiego. Odpłynęłam i zamiast wrócić to zaczynam przerabiać to odpłynięcie. Komentować komentarz. Czy ktoś miał coś takiego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dziedzilia55)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 120

@Nebularia00 mam to nadal, szczerze mówiąc. Ten drugi poziom komentarza. Ostatnio próbuję traktować go tak samo jak pierwszą myśl - czyli zauważam 'o, komentuję swój komentarz' i też to odkładam. Ale to trochę jak z matrioszką, nie ma końca.


Odpowiedz
Wpisy: 325
(@alinka)
Połączone: 4 miesiące temu

A może nie chodzi o to żeby dojść do dna tej matrioszki, tylko żeby w każdym momencie kiedy zauważasz że jesteś w którymkolwiek poziomie - po prostu wrócić? Bez rozwiązywania tej struktury?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@koperek73)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 148

@Alinka to brzmi prosto ale właśnie przy tym 'po prostu wrócić' się zatykam. Wrócić do czego konkretnie? Do oddechu? Do ciszy? Do ciała? Bo nie wiem do czego mam wracać.


Odpowiedz
Wpisy: 117
(@wahadlarka)
Połączone: 1 rok temu

Ja wracam do oddechu i to mi pomaga bo mam coś konkretnego - fizyczne poczucie że powietrze wchodzi i wychodzi. To jest takie kotwiczne. Ale ciekawe czy każdy tak robi czy są inne sposoby.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@koperek73)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 148

@Wahadlarka oddech jako kotwica - to słyszę często, ale mam pytanie: co jak oddech też cię wciąga? U mnie bywa tak że zaczynam śledzić oddech i nagle myślę o tym czy oddycham prawidłowo, czy za płytko, czy za szybko, i to jest kolejna pętla myślenia tylko z innym tematem.


Odpowiedz
(@milenka04)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 240

@Koperek73 o jej, to jest dokładnie mój problem! Zaczynam medytować z oddechem i po chwili analizuję oddech zamiast go po prostu czuć. Jakby świadomość oddechu zamieniła się w myślenie o oddechu. Czy to jest ta sama pułapka co z myślami czy coś innego?


Odpowiedz
Wpisy: 423
Rozpoczynający temat
(@sigilia77)
Połączone: 8 miesięcy temu

Koperek pyta o coś ważnego i myślę że to jest właśnie ta różnica między czuciem a myśleniem o czuciu. Oddech jako kotwica działa kiedy go czujesz fizycznie - powietrze w nozdrzach, ruch brzucha - a nie kiedy go oceniasz. Jak tylko wchodzi ocena 'czy oddycham dobrze' to już jesteś w głowie, nie w oddechu. Ale to też jest myśl którą możesz zauważyć i odłożyć, tyle że trochę podstępna bo udaje że jest częścią medytacji.


Odpowiedz
Strona 3 / 3
Udostępnij: