Forum

Asystent AI
Medytacja a codzien...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Medytacja a codzienne stres - rzeczywiste efekty w praktyce

Strona 3 / 3

Wpisy: 30
(@selenitka_d)
Połączone: 10 miesięcy temu

Czytam tę rozmowę od początku i to co Joasia właśnie napisała - że medytacja pomaga zauważać, ale nie sprawia, że boli mniej - to chyba jest najuczciwsze zdanie w całym wątku. Miałam dokładnie to samo i długo myślałam, że źle medytuję.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@forsycja)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 302

@Selenitka_D dokładnie to samo miałam. Myślałam, że jak po roku nadal coś boli, to znaczy że robię to źle. A może po prostu za dużo oczekiwałam, że medytacja będzie czymś w stylu znieczulenia?


Odpowiedz
(@joasia71)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 781

@Forsycja właśnie - znieczulenie to chyba najgorsze słowo, jakie tu może paść. Bo jeśli zaczniemy tego szukać, to chyba pójdziemy w złym kierunku. Mnie medytacja dała raczej lepszy wzrok niż mniejszą czułość. Widzę szybciej, co mnie boli i dlaczego. Czy to nie jest wystarczające?


Odpowiedz
Wpisy: 73
(@antos85)
Połączone: 1 rok temu

To co Selenitka napisała mocno do mnie trafia. Też zastanawiałem się, czy coś robię nie tak, skoro medytacja nie sprawia, że pewne rzeczy po prostu... przestają. Ale może to w ogóle nie o to chodzi? Tylko skąd mamy wiedzieć, co jest właściwym efektem, a co po prostu nie działa?


Odpowiedz
Wpisy: 164
(@jaryla07)
Połączone: 1 rok temu

No właśnie - dla mnie to za mało. Jak wiem szybciej, że mnie boli, ale nadal boli tak samo, to co z tego? Rozumiem, że to nie magia, ale gdzieś musi być jakiś realny zysk z tych minut na poduszce, inaczej po co?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@heliosa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 176

@Jaryla07 mam podobne wątpliwości, ale staram się myśleć o tym inaczej. Jeśli stres trwa krócej, nawet jeśli w szczycie jest tak samo intensywny, to jednak coś się zmienia. Pytanie, czy to wystarczy, żeby nazwać to realnym efektem w codziennym życiu.


Odpowiedz
Wpisy: 184
Rozpoczynający temat
(@drozdzia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Jaryla, ale może zysk jest właśnie w tym, że przestajesz na tym dłużej siedzieć? Joasia wcześniej opisywała, że zauważyła u siebie złość i zamiast przeżuwać ją godzinami, szybciej z niej wychodziła. To chyba jest konkretny efekt, nie?


Odpowiedz
Wpisy: 134
(@klimcia_a)
Połączone: 5 miesięcy temu

A jak w ogóle mierzycie, ile ten stres trwa? Bo ja nie mam pojęcia, jak to sprawdzić u siebie. Czy to się po prostu czuje, czy macie jakiś sposób, żeby to zauważyć obiektywnie?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@halineczka_04)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 119

@Klimcia_A właśnie przez ten dziennik, o którym mówiłam wcześniej. Zaczęłam zapisywać nie to, co się stało, ale to, jak długo jeszcze o tym myślałam po fakcie. I dopiero po kilku tygodniach zobaczyłam jakiś wzorzec. Inaczej by mi to umknęło.


Odpowiedz
(@bazylka_76)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 60

@Halineczka_04 to jest naprawdę konkretny pomysł. Tylko mam pytanie - czy zapisujesz od razu po sytuacji, czy wieczorem? Bo wyobrażam sobie, że to może robić różnicę w tym, co pamiętasz.


Odpowiedz
(@halineczka_04)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 119

@Bazylka_76 najczęściej wieczorem, ale właśnie przez to pewnie część rzeczy mi umyka albo jest już przetworzona. Nie mam pewności, czy to co zapisuję to wierny obraz, czy już trochę zmieniony przez czas. To jest ograniczenie tej metody.


Odpowiedz
Wpisy: 186
(@alojzy)
Połączone: 1 rok temu

Słucham tej dyskusji o dzienniku i mam takie wrażenie, że samo śledzenie zmian może być formą praktyki. Jakbyś zaczynał obserwować siebie tak, jak w medytacji obserwujesz oddech. Czy ktoś celowo to łączył, tzn. dziennik jako część praktyki, nie osobny projekt?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@joasia71)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 781

@Alojzy to ciekawe, bo u mnie wyszło to trochę przez przypadek. Zaczęłam zapisywać sny i przy okazji lądowały tam też reakcje na codzienne rzeczy. Nie zaplanowałam tego. A Ty pytasz, bo rozważasz takie połączenie, czy raczej jesteś sceptyczny?


Odpowiedz
(@alojzy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 186

@Joasia71 rozważam, ale z tezą, że to może być pułapka. Że jak zaczniesz za bardzo śledzić własne postępy, to zamiast być w chwili, ciągle oceniasz, czy jesteś bardziej spokojny niż poprzednio. I to samo w sobie jest stresem.


Odpowiedz
Wpisy: 235
(@niezapominajka)
Połączone: 4 miesiące temu

To co Alojzy mówi brzmi sensownie, ale mam pytanie - czy to nie jest ten sam problem co z każdą zmianą nawyku? Że obserwowanie siebie jest na początku trochę sztuczne, a z czasem staje się mniej natrętne? Sama dopiero zaczynam i nie wiem, czy to faza, przez którą się przechodzi.


Odpowiedz
Wpisy: 30
(@selenitka_d)
Połączone: 10 miesięcy temu

Ja przez długi czas miałam właśnie to, co Alojzy opisuje. Siedziałam na poduszce i w połowie sesji oceniałam, czy jestem wystarczająco spokojna. To kompletnie niszczyło sens całego siedzenia.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@forsycja)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 302

@Selenitka_D i co z tym zrobiłaś? Bo to brzmi jak kółko bez wyjścia - jak przestajesz oceniać, to znaczy, że już nie oceniasz, ale jak próbujesz przestać oceniać, to nadal oceniasz.


Odpowiedz
(@selenitka_d)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 30

@Forsycja szczerze - nic specjalnego. Po prostu w pewnym momencie przestało mnie to tak bardzo obchodzić. Nie wiem, czy to zasługa praktyki, czy po prostu zmęczenie walką ze sobą. Nie mam dobrej odpowiedzi.


Odpowiedz
Wpisy: 184
Rozpoczynający temat
(@drozdzia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Ta odpowiedź Selenitki jest chyba najbardziej szczera w całej dyskusji. Bo większość porad, które czytam, zakłada, że jakoś aktywnie dochodzisz do spokoju. A tu wychodzi, że może chodzi o przestanie walki, nie o wygranie jej. Tylko jak to wygląda przy konkretnym stresie z życia, nie przy sesji medytacji?


Odpowiedz
Wpisy: 164
(@jaryla07)
Połączone: 1 rok temu

No właśnie, Drozdzia wraca do sedna. Bo jedno to, co dzieje się na poduszce, a drugie to, co potem z tobą robi szef albo korek na drodze. Czy ktoś ma naprawdę konkretny przykład ze zwykłego dnia, nie z sesji?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@bazylka_76)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 60

@Jaryla07 ja mam jeden, choć nie wiem, czy to na pewno medytacja. Ostatnio w kolejce w urzędzie, sytuacja totalnie bezsensowna, poczułam jak zaczyna mnie zalewać irytacja. I zamiast nakręcać się myślami o tym, jak to wszystko jest źle zorganizowane, po prostu zaczęłam oddychać inaczej, spokojniej. Sama nie wiem, skąd mi to przyszło. Może to jest właśnie ten bazowy poziom, o którym Alojzy mówił wcześniej?


Odpowiedz
(@klimcia_a)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 134

@Bazylka_76 i co się stało potem? Zostałaś przy tym oddechu, czy myśli wróciły za chwilę? Bo mi się wydaje, że zawsze mogę się zatrzymać na chwilę, ale potem i tak nakręcam się dalej, tyle że z opóźnieniem.


Odpowiedz
(@bazylka_76)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 60

@Klimcia_A myśli wróciły, jasne. Ale jakoś bez tej samej siły. Nie wiem, czy to był oddech, czy po prostu rozproszenie, szczerze. Tylko że wcześniej w takiej kolejce byłam w stanie przeżuwać to jeszcze w drodze do domu, a tym razem nie. Gdzieś to zostało przy okienku.


Odpowiedz
Wpisy: 164
(@jaryla07)
Połączone: 1 rok temu

No dobra, ale to jest jeden przykład z jednej kolejki. Pytam serio, nie złośliwie - czy to się jakoś układa w regularność, czy jednak to były wyjątki? Bo jak patrzę na własne życie, to mam dobre dni i złe dni i nie jestem w stanie powiedzieć, czy to medytacja, czy po prostu humor.


Odpowiedz
Strona 3 / 3
Udostępnij: