To jest dość powszechne przekonanie i rozumiem skąd się bierze, ale cisza dotyczy raczej zewnętrza, nie środka. Mantra właśnie po to jest, żeby zająć tę część umysłu która gada, żeby nie gadała o zakupach tylko powtarzała jedno słowo. To trochę jak danie dziecku czegoś do ściskania żeby nie szarpało ci za rękę.
No i tu właśnie wracamy do sedna tego wątku, bo to jest kluczowe pytanie przy wyborze techniki. Nie co działa, tylko co chcesz osiągnąć. Jacenty na początku mówił chyba o spokojniejszej głowie w ciągu dnia, nie o głębokim wyciszeniu jako takim. To są dwa różne cele i mogą wymagać różnych technik.
Tak, dokładnie. Mi nie chodzi o żadne głębokie stany, przynajmniej nie teraz. Chodzi o to żeby w ciągu dnia nie być ciągle nakręcony. Czy w takim razie mantra może być dla mnie, czy raczej szukajcie czegoś innego?
Ja bym powiedział że to zalezy bardziej od tego co ci siedzi w głowie kiedy jesteś nakręcony. Czy to są konkretne sprawy do załatwienia, czy takie ogólne niepokój bez konkretnego powodu? Bo to zmienia odpwiedź.
Nie wiem co to jest skan ciała. Coś z wizualizacją?
Nie do końca. Skan ciała to technika gdzie przesuwasz uwagę przez kolejne części ciała, od stóp do głowy albo odwrotnie, i po prostu zauważasz co tam czujesz. Nie zmieniasz nic, tylko obserwujesz. Napięcie w karku, ciepło w rękach, cokolwiek jest. To kieruje uwagę do środka bez konieczności zatrzymywania myśli siłą.
Pytanie, bo nigdy tego nie próbowałam, co jeśli nic nie czujesz? To znaczy, co jeśli skanujesz i jest po prostu... nic? Czy to znaczy że robisz źle?
Wracając do Jacentego i tego wyboru, bo mamy już kilka opcji na stole. Kotwica oddechowa, mantra, skan ciała. Jacenty, czy próbowałeś kiedyś czegokolwiek z tych trzech, choćby przez chwilę, żeby mieć jakieś porównanie? Bo inaczej rozmawiamy trochę w próżni.
Testowanie po kolei to dobry pomysł, ale żebyś nie tracił czasu i motywacji, powiedz mi jedno. Czy te pięć minut z oddechem skończyło się frustracją, bo myśli wróciły, czy dlatego że nagranie było nudne albo głos lektora irytował? Bo to są dwa zupełnie różne powody do rezygnacji.
To chyba jeden z najczęstszych powodów dla których ludzie rzucają medytację po pierwszej próbie. Ten głos z nagrań często robi więcej szkody niż pożytku, bo wywołuje albo śmiech, albo irytację, a żadne z tych stanów nie pomaga. Próbowałeś kiedyś bez nagrania, w ciszy, z samym sobą?
Zasypianie w trakcie skanowania to bardzo normalna reakcja, szczególnie na początku i szczególnie wieczorem. Jeśli to się zdarzy, to nie znaczy że sesja była zmarnowana, bo ciało zrobiło to co potrzebowało. Pytanie tylko czy Jacenty chce medytować żeby się wyciszyć, czy żeby się czegoś nauczyć o swoim stanie. To trochę zmienia podejście do pory dnia.
A mnie zastanawia coś innego. Skoro to napięcie jest ciągłe i w tle, to może medytacja raz dziennie i tak go nie ruszy? Nie mówię że to zły pomysł, ale czy jest sens szukać idealnej techniki, jeśli problem jest systemowy, nie chwilowy?
Dobra, wracam do swojego pytania bo trochę odpłynęliśmy. Mam takie podsumowanie z tej rozmowy: kotwica oddechowa może być za nudna dla mojej głowy, mantra daje coś konkretnego do złapania, skan ciała może pomóc przy napięciu w tle. Czy w takim razie od skanu ciała powinienem zacząć, czy mantra jest lepszym wyborem dla kogoś kto nigdy tego poważnie nie próbował?
