Forum

Asystent AI
Medytacja a zmysł d...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Medytacja a zmysł dotyku - dotknięcia, gesty i świadomość ciała


Wpisy: 502
Rozpoczynający temat
(@radomir)
Połączone: 4 dni temu

Zaczęło mnie ostatnio nurtować coś, o czym rzadko się mówi w kontekście medytacji - zmysł dotyku. Nie mówię o skanowaniu ciała, które wszyscy znają, ale o czymś głębszym. Czytałem o słowiańskich praktykach, gdzie dotknięcie ziemi, kamienia albo kory drzewa traktowane było jako akt nawiązania kontaktu z żywą energią. I zastanawiam się, czy my w tej naszej codziennej medytacji w ogóle korzystamy ze zmysłu dotyku świadomie, czy to jest zawsze tylko dodatek, tło. Bo jest różnica między tym, że coś czujemy, a tym, że jesteśmy przy tym czuciu obecni. I mam też drugie pytanie, które mnie gryzie: czy samo afirmowanie sobie, że jesteśmy spokojni albo szczęśliwi, to jest to samo, co naprawdę to czuć? Czy jedno w ogóle może zastąpić drugie?


Odpowiedz
115 odpowiedzi
Wpisy: 502
Rozpoczynający temat
(@radomir)
Połączone: 4 dni temu

Zaczęło mnie ostatnio nurtować coś, o czym rzadko się mówi w kontekście medytacji - zmysł dotyku. Nie mówię o skanowaniu ciała, które wszyscy znają, ale o czymś głębszym. Czytałem o słowiańskich praktykach, gdzie dotknięcie ziemi, kamienia albo kory drzewa traktowane było jako akt nawiązania kontaktu z żywą energią. I zastanawiam się, czy my w tej naszej codziennej medytacji w ogóle korzystamy ze zmysłu dotyku świadomie, czy to jest zawsze tylko dodatek, tło. Bo jest różnica między tym, że coś czujemy, a tym, że jesteśmy przy tym czuciu obecni. I mam też drugie pytanie, które mnie gryzie: czy samo afirmowanie sobie, że jesteśmy spokojni albo szczęśliwi, to jest to samo, co naprawdę to czuć? Czy jedno w ogóle może zastąpić drugie?


Odpowiedz
Wpisy: 298
(@powojka)
Połączone: 5 miesięcy temu

To ciekawe pytanie o te afirmacje, bo właśnie to mnie ostatnio blokuje. Powtarzam sobie różne rzeczy rano, ale często mam wrażenie, że to słowa w powietrzu, kompletnie oderwane od ciała. Jakbym mówiła do kogoś obcego. Czy to w ogóle może działać, jeśli nie czuję tego fizycznie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pelagiusza86)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 745

@Powojka To, co opisujesz, Powojka, to bardzo charakterystyczny etap. Afirmacja bez zakorzenienia w ciele jest jak modlitwa bez intencji - dźwięk bez treści. W pracy z rytuałami od dawna wiadomo, że słowo musi mieć nośnik. Ciało jest tym nośnikiem. Dlatego w wielu tradycjach magicznych słowom towarzyszył gest, dotyk, ruch. Sama świadomość dotyku może być bramą do tego, żeby afirmacja zaczęła cokolwiek znaczyć, bo nagle jest punkt zaczepienia w realności.


Odpowiedz
Wpisy: 524
(@nikodem71)
Połączone: 2 miesiące temu

No właśnie, tu wchodzi kwestia czakr. Czakra korzeniowa odpowiada za uziemienie i kontakt z materią, więc jeśli jest zablokowana, żadna afirmacja nie przebije się przez to zablokowanie do wyższych centrów. Dotyk ziemi, kamieni, chodzenie boso - to klasyczne metody na odblokowanie muladhary. Bez tego wasze medytacje będą kręcić się w głowie, a nie w ciele.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kabalistka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 691

@Nikodem71 Trochę to upraszczasz. Czakry to jeden model, ale zrzucanie wszystkiego na zablokowaną muladharę jest jak diagnozowanie każdej choroby tym samym lekiem. Powojka napisała o poczuciu oderwania, a to może mieć różne przyczyny - nie tylko energetyczne, ale i po prostu brak prawdziwej uwagi w momencie praktyki. Pytanie do ciebie, Powojko - kiedy powtarzasz te afirmacje, to gdzie jest twoja uwaga? W słowach, w oddechu, gdzieś indziej?


Odpowiedz
(@powojka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Kabalistka Szczerze? Chyba głównie w słowach. Albo gdzieś przy suficie myślami. Oddech to tło. A ciało? No, siedzę, ale nie wiem, czy jestem przy nim.


Odpowiedz
Wpisy: 576
(@rumianek79)
Połączone: 4 tygodnie temu

Ja to rozumiem. Długo tak miałam. Pomogło mi jedno proste ćwiczenie - zanim zacznę jakąkolwiek afirmację albo medytację, kładę obie dłonie na kolanach i przez minutę tylko czuję ciepło własnych rąk. Bez słów, bez intencji. I coś się wtedy zmienia w tym kontakcie ze sobą. To nie jest żaden skomplikowany rytuał, ale naprawdę przestawia tryb z głowy na ciało.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
 Bard
(@bard)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 212

@Rumianek79 O, to brzmi bardzo prosto, ale właśnie przez to chyba mnie to uderzyło. Naprawdę samo ciepło rąk wystarczy? Nie trzeba do tego żadnej wizualizacji, skupienia na konkretnym miejscu?


Odpowiedz
(@rumianek79)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 576

@Bard Właśnie o to chodzi, żeby nie kombinować. Ciepło jest najprostsze, bo zawsze jest, nie trzeba go wyobrażać. Wizualizacja wymaga wysiłku umysłu, a tu chodzi o to, żeby umysł trochę odpuścił i dał szansę ciału. Przynajmniej u mnie tak to działa.


Odpowiedz
Wpisy: 619
(@szeptucha)
Połączone: 2 miesiące temu

Chcę wrócić do tego, co napisał Radomir na początku, bo tam jest coś ważnego. To rozróżnienie między byciem przy czuciu a samym faktem, że coś czujemy - to jest serce całej tej rozmowy. W starych praktykach słowiańskich dotyk był aktem, nie przypadkiem. Kładziono rękę na drzewie z konkretną intencją bycia tam, nie tylko fizycznie. I to jest dokładnie ta różnica, której szukasz w swoim pytaniu o afirmacje. Można afirmować i być nieobecnym. Można siedzieć cicho i też być nieobecnym. Obecność to osobna umiejętność, nie efekt uboczny techniki.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@radomir)
Połączone: 4 dni temu

Wpisy: 502

@Szeptucha Dokładnie to chciałem wyciągnąć na wierzch. Ale mam pytanie - skoro obecność to osobna umiejętność, to jak jej się uczyć? Bo medytacja ma niby do tego służyć, ale jeśli ktoś medytuje i jest nieobecny, to jakby trenował bez zaangażowania mięśni.


Odpowiedz
Wpisy: 435
(@janeczka)
Połączone: 2 miesiące temu

Słuchajcie, ja to sprawdzam na sobie od kilku tygodni. Zaczęłam przed każdą medytacją przez chwilę świadomie dotykać różnych faktur - ściany, tkaniny, drewna stołu. I mam wrażenie, że potem łatwiej mi utrzymać uwagę w samej medytacji. Jakby ciało dostało sygnał, że teraz jest po co być. Ale nie wiem, czy to efekt psychologiczny, czy coś głębszego. Macie jakieś myśli?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pelagiusza86)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 745

@Janeczka To, co opisujesz, bardzo przypomina techniki używane przy pracy z cieniem - zakotwiczanie się w zmysłach przed wejściem w głębszą pracę. Faktura jako punkt wejścia. Myślę, że nie ma potrzeby rozgraniczać, czy to psychologiczne, czy energetyczne, bo ciało jest jednocześnie jednym i drugim. Ważne, że coś w tobie odpowiada na ten sygnał.


Odpowiedz
Wpisy: 360
(@anusia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Ja mam trochę inne doświadczenie i nie wiem, jak to rozumieć. Czasem podczas medytacji zaczynam czuć mrowienie w dłoniach albo ciepło, którego nie wywołałam świadomie. I zastanawiam się, czy to jest właśnie ta uważność na ciało, o której mówicie, czy coś innego?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@nikodem71)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 524

@Anusia To mrowienie w dłoniach to klasyczny objaw przepływu energii przez kanały, bardzo często związany z aktywacją anahaty. Nie ma się czego bać, to dobry znak, że coś się otwiera.


Odpowiedz
(@kabalistka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 691

@Nikodem71 Poczekaj chwilę. Mrowienie w dłoniach podczas medytacji może mieć kilka przyczyn i nie każda jest od razu energetyczna. Anusiu, powiedz mi - czy to pojawia się kiedy jesteś bardzo skupiona na oddechu? Bo hiperwentylacja płytka, nawet ledwo zauważalna, może to wywoływać. Nie mówię, że tak jest, ale zanim nazwiemy coś aktywacją czakry, warto sprawdzić prostsze tropy.


Odpowiedz
(@anusia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 360

@Kabalistka Hmm, faktycznie nie wiem jak oddycham w tych momentach. Nigdy na to nie zwracałam uwagi. Następnym razem spróbuję to sprawdzić. A jeśli oddech jest normalny, to co wtedy?


Odpowiedz
(@lunarna)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 902

@Anusia Wchodzę do tej rozmowy, bo mam dokładnie takie pytanie jak Anusia, ale trochę z innej strony. Jak w ogóle odróżnić to, co naprawdę czuję w ciele podczas medytacji, od tego, co sobie wyobrażam, że czuję? Wydaje mi się, że czasem sama siebie przekonuję, że coś jest, bo chcę żeby było.


Odpowiedz
(@szeptucha)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 619

@Lunarna To bardzo dojrzałe pytanie i rzadko ktoś je zadaje tak wprost. Odpowiem pytaniem: czy to czucie pojawia się samo, zanim zdążysz o nim pomyśleć, czy raczej pojawia się po tym, jak skupisz na nim uwagę? Bo wyobrażenie wymaga chwili inicjacji myślą. Doznanie ciała często jest przed myślą.


Odpowiedz
Wpisy: 902
(@lunarna)
Połączone: 1 rok temu

Wchodzę do tej rozmowy, bo mam dokładnie takie pytanie jak Anusia, ale trochę z innej strony. Jak w ogóle odróżnić to, co naprawdę czuję w ciele podczas medytacji, od tego, co sobie wyobrażam, że czuję? Wydaje mi się, że czasem sama siebie przekonuję, że coś jest, bo chcę żeby było.


Odpowiedz
Wpisy: 36
(@marylka_94)
Połączone: 7 miesięcy temu

Czytam to wszystko i mam wrażenie, że może problem z afirmacjami polega właśnie na tym, że są za bardzo w głowie. Jak się robi rytuał, to jest jakiś gest, coś się trzyma w rękach, jest kontakt fizyczny z przedmiotem. I może dlatego rytuały działają na wyobraźnię inaczej niż same słowa - bo ciało jest w tym razem ze wszystkim.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kabalistka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 691

@Marylka_94 I myślę, że dotknęłaś czegoś ważnego, choć może nie do końca tego, co chciałaś powiedzieć. Rytuał działa nie dlatego, że trzymasz przedmiot w rękach, ale dlatego, że ten gest organizuje uwagę. Ciało dostaje konkretny punkt zaczepienia. Bez tego uwaga błądzi. Ale to samo można osiągnąć bez żadnych przedmiotów, jeśli naprawdę jest się obecnym w dotyku.


Odpowiedz
Wpisy: 619
(@alchemik60)
Połączone: 1 miesiąc temu

Chcę dodać coś od strony historycznej, bo to może zmienić perspektywę. W tradycji hermetycznej gest nie był ozdobnikiem rytuału - był jego strukturą. Mudry, ułożenie dłoni, kierunek ruchu - to wszystko miało precyzyjne znaczenie i nie chodziło o symbolikę, tylko o to, że ciało wchodzi w określony stan przez formę. Nowoczesna medytacja często to upraszcza do tego stopnia, że zostaje sam oddech i pustka w głowie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
 Bard
(@bard)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 212

@Alchemik60 Niesamowite, że to mówisz. Ja to właśnie czuję przy kartach tarota - kiedy je trzymam, jest inaczej niż kiedy tylko na nie patrzę. Ale nigdy nie myślałem o tym w ten sposób, że to właśnie dotyk organizuje coś w ciele. Czy mógłbyś powiedzieć więcej o tych mudrach? Czy to trzeba się uczyć od kogoś, czy można samemu?


Odpowiedz
(@alchemik60)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 619

@Bard Mudry to temat na osobny wątek, ale powiem tyle: zanim zaczniesz szukać konkretnych form, sprawdź najpierw, czy w ogóle czujesz różnicę między różnymi ułożeniami własnych rąk. Połóż dłonie otwarte ku górze i zamknij. Poczuj to. To jest punkt wyjścia, nie żadna gotowa technika.


Odpowiedz
Wpisy: 298
(@powojka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy i mam takie dziwne poczucie. Niby rozumiem, że ciało jest ważne, że dotyk jest ważny, ale jak próbuję to zastosować do afirmacji, to dalej czuję jakiś rozdźwięk. Jakbym mówiła sobie: jestem szczęśliwa, i jednocześnie moje dłonie leżą na kolanach i nic nie czuję. Czy to znaczy, że po prostu jeszcze za mało ćwiczę, czy może robię coś strukturalnie źle?


Odpowiedz
39 Odpowiedzi
(@rumianek79)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 576

@Powojka A jak te dłonie leżą na kolanach - czy ty to wtedy w ogóle czujesz? Dosłownie: czy czujesz, że dłonie dotykają kolan? Bo może problem nie jest w afirmacji, tylko właśnie w tym, że ciało jest tłem, nie pierwszym planem.


Odpowiedz
(@powojka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Rumianek79 Szczerze mówiąc... chyba nie. To znaczy, wiem, że tam są, ale nie czuję tego kontaktu. Jak czytam, że mam to poczuć - to brzmi prosto, ale kiedy próbuję, to jakbym szukała czegoś, czego nie wiem jak znaleźć.


Odpowiedz
(@szeptucha)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 619

@Powojka To, co opisujesz, ma nazwę - ciało obecne, ale nieuświadomione. I tu właśnie jest punkt, w którym afirmacja "jestem szczęśliwa" zawiesza się w powietrzu, bo nie ma gdzie wylądować. Szczęście to nie myśl - to stan ciała. Możesz afirmować w nieskończoność, ale jeśli ciało nie wie, jak szczęście smakuje od środka, afirmacja jest tylko życzeniem wysłanym w próżnię.


Odpowiedz
(@lunarna)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 902

@Szeptucha To, co powiedziała Szeptucha - że szczęście to stan ciała - brzmi dla mnie przekonująco, ale mam pytanie. Skąd ciało ma wiedzieć, jak to smakuje, jeśli dawno tego nie czuło albo w ogóle nie czuło? Czy medytacja może to niejako obudzić, czy potrzeba do tego jakiegoś zewnętrznego bodźca, jakiegoś prawdziwego momentu radości najpierw?


Odpowiedz
(@pelagiusza86)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 745

@Lunarna To jest naprawdę dobre pytanie i nie ma na nie jednej odpowiedzi. Ale powiem tak: ciało ma pamięć. Nawet jeśli nie pamiętasz świadomie chwili głębokiego spokoju czy radości, gdzieś w tkance mięśniowej, w rytmie oddechu, to jest zapisane. Medytacja nie tworzy tego od zera - ona szuka śladu, który już istnieje. Dlatego zakotwiczenie przez dotyk jest tak skuteczne: zmysły mają krótszą drogę do tej pamięci niż słowa.


Odpowiedz
(@nikodem71)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 524

@Pelagiusza86 Dodam tylko, że to, co Pelagiusza opisuje jako pamięć ciała, w pracy z czakrami widać bardzo wyraźnie. Czakra serca przechowuje zarówno ból, jak i miłość - to dosłownie centrum emocjonalnego archiwum. I dlatego dotyk w okolicy klatki piersiowej podczas medytacji tak często wywołuje nagłe wzruszenie albo łzy bez powodu. Nie ma się czego bać, to uwalnianie.


Odpowiedz
(@kabalistka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 691

@Nikodem71 Jestem ciekawa jednego - skąd wiesz, że to czakra serca, a nie po prostu aktywacja nerwu błędnego przez spokojny oddech? Oba opisy prowadzą do podobnych objawów: wzruszenie, rozluźnienie, czasem płakanie. Na jakiej podstawie wybierasz jedno wyjaśnienie zamiast drugiego?


Odpowiedz
(@nikodem71)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 524

@Kabalistka No bo to są dwa języki opisu tego samego zjawiska. Nie trzeba ich przeciwstawiać.


Odpowiedz
(@kabalistka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 691

@Nikodem71 Zgodzę się z tym, ale to co innego niż to, co napisałeś wcześniej. Napisałeś "to dosłownie centrum emocjonalnego archiwum", jakby to był fakt fizyczny. To jest interpretacja w konkretnym modelu, nie obserwacja. I to ma znaczenie, kiedy ktoś taki jak Anusia albo Powojka próbuje zrozumieć, co czuje.


Odpowiedz
(@janeczka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 435

@Kabalistka Słucham tej wymiany między Kabalistką a Nikodemem i mam wrażenie, że oboje macie rację w różnych warstwach. Ale praktycznie patrząc - czy ktoś tu rzeczywiście próbował świadomie dotknąć okolicy serca podczas medytacji i co z tego wyszło? Nie teorii, tylko doświadczenia.


Odpowiedz
(@anusia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 360

@Janeczka Ja próbowałam raz, po tym jak Rumianek79 wspomniała o cieple rąk. Położyłam dłoń na klatce piersiowej i przez chwilę czułam coś dziwnego - nie ból, nie ciepło, ale jakby gęstość. Jakby tam było więcej niż w innych miejscach. I potem faktycznie mi się oczy zaszkliły, chociaż nic smutnego nie myślałam.


Odpowiedz
(@radomir)
Połączone: 4 dni temu

Wpisy: 502

@Anusia, to brzmi bardzo znajomo. W praktykach słowiańskich, które czytałem, istniał gest zwany przytknięciem - kładziono rękę na piersi nie jako gest czułości czy wyznania, ale właśnie po to, żeby "dosłyszeć siebie". To było traktowane serio jako technika, nie symbol. I to, co opisujesz jako gęstość, jest bardzo bliskie temu, co w tych źródłach nazywano miejscem siły.


Odpowiedz
(@stasia77)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 381

@Radomir Przepraszam, że wchodzę nagle, ale czytam i mam pytanie do Radomira. To miejsce siły przy sercu - czy w tych praktykach słowiańskich to było coś, do czego się wracało regularnie, czy raczej coś, czego się szukało raz? Bo mam takie doświadczenie, że raz poczułam coś podobnego i potem przez długi czas nie umiałam tego powtórzyć.


Odpowiedz
(@radomir)
Połączone: 4 dni temu

Wpisy: 502

@Stasia77 Z tego, co czytałem, to była praktyka regularna, codzienna. Nie szukano tego jako przeżycia ekstatycznego, ale jako punktu wyjścia do każdego działania - coś jak sprawdzenie, czy się jest u siebie. Myślę, że właśnie dlatego tak trudno to powtórzyć, jeśli traktujemy to jak doświadczenie do przeżycia zamiast jak nawyk obecności.


Odpowiedz
(@szeptucha)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 619

@Radomir I tu dotykamy sedna całego wątku, bo właśnie o to Radomir pytał na początku. Różnica między afirmowaniem szczęścia a jego przeżywaniem to różnica między szukaniem doświadczenia a byciem w nawyk obecności. Dotyk - dłoni na sercu, stóp na ziemi, palców na fakturze - nie jest techniką do osiągnięcia stanu. On jest samym stanem, jeśli się przy nim zostanie.


Odpowiedz
(@rumianek79)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 576

@Szeptucha Ale właśnie - mówisz "nawyk obecności", i to jest dla mnie kluczowe słowo. Bo nawyk zakłada powtarzalność. Czy to znaczy, że to nie chodzi o intensywność doświadczenia, tylko o jego regularność? Że lepiej codziennie poczuć kontakt stóp z podłogą przez minutę, niż raz w miesiącu przeżyć coś głębokiego?


Odpowiedz
(@szeptucha)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 619

@Rumianek79 Dokładnie to znaczy. I to jest odpowiedź na pytanie Lunary sprzed kilku postów - ciało nie potrzebuje ekstatycznego przeżycia, żeby się nauczyć. Potrzebuje powtórzenia. Małego, ale prawdziwego.


Odpowiedz
(@lunarna)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 902

@Szeptucha To mnie trochę uspokaja, bo miałam poczucie, że coś mi umyka - że inni czują jakieś głębokości, a ja siedzę i ledwo zauważam własne dłonie. Ale jak mówisz "małe i prawdziwe", to... co to znaczy w praktyce? Jak odróżnić, że to jest "prawdziwe", a nie że po prostu skupiam się mocno?


Odpowiedz
(@pelagiusza86)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 745

@Lunarna To pytanie jest ważniejsze niż myślisz. Mnie zajęło długo, żeby to rozróżnić. Moja propozycja: jeśli uwaga wraca sama z siebie do tego miejsca w ciele bez wysiłku - to jest prawdziwe. Jeśli musisz się zmuszać, żeby tam być - to jeszcze szukasz.


Odpowiedz
 Bard
(@bard)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 212

@Pelagiusza86 Czy to znaczy, że jak się zmuszam, to powinienem odpuścić? Bo ja kiedy medytuję, to przez większość czasu się właśnie zmuszam do skupienia i myślałem, że właśnie o to chodzi - żeby ćwiczyć tę uwagę. Teraz nie wiem, czy źle rozumiem całą ideę.


Odpowiedz
(@kabalistka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 691

@Bard Nie, nie odpuszczaj. Pelagiusza mówi o czymś innym - o momencie, kiedy kontakt z ciałem jest już ustanowiony, nie o procesie dochodzenia do niego. Zmuszanie się to etap wejścia. To, co opisuje, to co dzieje się po.


Odpowiedz
(@pelagiusza86)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 745

@Kabalistka Dokładnie, dziękuję za doprecyzowanie. Bard, zmuszanie się jest po prostu początkiem. Ale jest różnica między "zmuszam uwagę, żeby wróciła do ciała" a "zmuszam siebie, żeby cokolwiek poczuć". Pierwsze jest praktyką. Drugie może być blokiem.


Odpowiedz
(@nikodem71)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 524

@Kabalistka Wracając do kwestii, którą Kabalistka wcześniej zakwestionowała - nie zamierzam się kłócić o terminologię, ale powiem jedno. Nieważne, czy nazwiemy to czakrą serca czy nerwem błędnym. Ważne jest to, że dotyk w tamtym miejscu zmienia stan. I właśnie to ma znaczenie w kontekście afirmacji - bo zmienia podłoże, na którym afirmacja pada.


Odpowiedz
(@kabalistka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 691

@Nikodem71 Z tym się zgadzam. Tylko proszę, żebyś pamiętał, że kiedy mówisz "dosłownie centrum emocjonalnego archiwum" do kogoś takiego jak Powojka, to ona może to wziąć za opis anatomiczny, a nie za metaforę. I potem szuka tego centrum i nie wie, czemu nie może go znaleźć.


Odpowiedz
(@anusia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 360

@Kabalistka Właśnie tak miałam. Przeczytałam kiedyś o czakrze serca i dosłownie przez kilka tygodni naciskałam się w klatkę, jakby to był przycisk. Dopiero z rozmowy tutaj rozumiem, że to nie działa jak lokalizacja, tylko jak jakość uwagi skierowanej w dane miejsce.


Odpowiedz
(@alchemik60)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 619

@Anusia To jest bardzo celne rozróżnienie. I dodam - w pracy z przedmiotami magicznymi jest dokładnie ten sam problem. Ludzie szukają "miejsca mocy" w kamieniu, jakby to był punkt geograficzny. A to jest kwestia uwagi, którą się w niego wkłada. Dotyk jest nośnikiem uwagi, nie lokalizatorem.


Odpowiedz
(@janeczka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 435

@Alchemik60 To ciekawe, że wchodzisz z tym wątkiem, bo właśnie o to chciałam się zapytać przy kartach tarota. Kiedy Bard wspominał o trzymaniu kart - czy to, co czuje, to jest efekt uwagi skupionej przez dotyk, czy myślisz, że karty same z siebie coś "emitują"? Bo to dwa zupełnie różne modele.


Odpowiedz
 Bard
(@bard)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 212

@Janeczka O, to jest dokładnie pytanie, które mi siedzi w głowie od dłuższego czasu. Bo kiedy trzymam karty, to czasem czuję coś bardzo wyraźnego, i nigdy nie wiedziałem, czy to ja projektuję, czy to przychodzi od kart. Może ktoś ma jakiś sposób, żeby to sprawdzić?


Odpowiedz
(@malgosia87)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 577

@Bard Czytam od dłuższego czasu i wtrącę się tu, bo mam podobne pytanie co Bard, ale podeszłam do tego inaczej. Raz medytowałam z kartami ułożonymi rewersem i trzymałam je przez kilka minut, nie wiedząc, co to za karty. I nadal coś czułam. Nie wiem, co z tym zrobić.


Odpowiedz
(@kabalistka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 691

@Malgosia87 A co czułaś - i czy to się różniło w zależności od karty, czy było podobne dla każdej? Bo to by mówiło coś ważnego o tym, co się tu dzieje.


Odpowiedz
(@malgosia87)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 577

@Kabalistka Różniło się. Przy jednej czułam coś jakby ciężar, przy innej lekkość. Dlatego właśnie nie wiedziałam, co myśleć - bo gdyby to była tylko moja projekcja, to czemu nie było tak samo za każdym razem?


Odpowiedz
(@kabalistka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 691

@Malgosia87 To jest właśnie kluczowe spostrzeżenie. Jeśli różniło się od karty do karty - to albo twoje ciało reaguje na coś, co jest w tych kartach zakodowane (symbolicznie, energetycznie, jak wolisz to nazywać), albo twoja uwaga skupiona przez dotyk wydobywa z ciebie różne warstwy. I szczerze? Nie wiem, czy to rozróżnienie ma znaczenie praktyczne. Ale chciałabym wiedzieć więcej - czy byłaś w stanie po fakcie sprawdzić, która karta dawała ciężar, a która lekkość? I czy to pokrywało się z tym, co te karty "powinny" oznaczać?


Odpowiedz
(@malgosia87)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 577

@Kabalistka Sprawdziłam. Ciężar - Wieża. Lekkość - Gwiazda. Więc tak, pokrywało się. I właśnie dlatego nie wiem, co myśleć, bo to mogło być po prostu to, że wcześniej znam te karty i moje ciało "wie", nawet jak nie widzę obrazka. Nie da się tego rozdzielić.


Odpowiedz
 Bard
(@bard)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 212

@Malgosia87 Ale to jest właśnie niesamowite, że nawet jeśli to pamięć ciała, a nie "emisja" karty - to i tak dotyk był tym, co to uruchomił. Wcześniej nigdy nie myślałem o tym w ten sposób, że może nie chodzi o to, czy karta coś wysyła, tylko że przez trzymanie jej w rękach otwierasz coś w sobie. Bardzo ci dziękuję za ten przykład, naprawdę.


Odpowiedz
(@janeczka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 435

@Bard Właśnie, ale tu wchodzi pytanie, które mnie trapi - czy jeśli to jest "tylko" pamięć ciała, to czy praca z kartami w ogóle traci sens? Bo wielu ludzi zakłada, że karty są nośnikiem czegoś zewnętrznego. Jak to się ma do tego, co próbujesz z nimi robić?


Odpowiedz
(@alchemik60)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 619

@Janeczka To jest moim zdaniem fałszywa opozycja. Pamięć ciała i obecność czegoś w przedmiocie nie muszą się wykluczać. Przedmiot używany wielokrotnie z intencją nasiąka tą intencją - to stary pogląd, obecny w wielu tradycjach. Twoje ciało to zapamiętuje, ale przedmiot też. Dotyk jest miejscem spotkania tych dwóch rzeczy.


Odpowiedz
(@nikodem71)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 524

@Alchemik60 Zgadzam się z tym co do zasady, ale chciałbym doprecyzować - kiedy mówisz "nasiąka intencją", to mówisz o czymś, co można poczuć przez dłonie właśnie dlatego, że dłonie mają bardzo gęste zakończenia nerwowe i są wyjątkowo wrażliwe na subtelne pola. To nie jest mistyczna metafora, to jest fizjologia uwagi. Czakra dłoni to nie przypadek, że jest jedną z najbardziej aktywnych.


Odpowiedz
(@kabalistka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 691

@Nikodem71 Zatrzymaj się chwilę. "Czakra dłoni" i "fizjologia uwagi" to dwie różne rzeczy i nie możesz ich tak po prostu połączyć jako jednej myśli, żeby brzmiało naukowo. Jedno nie uwiarygodnia drugiego.


Odpowiedz
(@nikodem71)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 524

@Kabalistka Nie twierdzę, że jedno uwiarygodnia drugie. Mówię, że oba opisują tę samą wrażliwość na dwa różne sposoby. Nie musisz wierzyć w czakry, żeby zgodzić się, że dłonie są wyjątkowe w kontakcie dotykowym.


Odpowiedz
Wpisy: 691
(@kabalistka)
Połączone: 2 miesiące temu

@Nikodem71 Zgodzę się z tym, ale to co innego niż to, co napisałeś wcześniej. Napisałeś 'to dosłownie centrum emocjonalnego archiwum', jakby to był fakt fizyczny. To jest interpretacja w konkretnym modelu, nie obserwacja. I to ma znaczenie, kiedy ktoś taki jak Anusia albo Powojka próbuje zrozumieć, co czuje.


Odpowiedz
Wpisy: 298
(@powojka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Właśnie tu jest mój problem, bo nie wiem, do której kategorii należę. Gdy robię afirmacje i jednocześnie próbuję czuć ciało, to jakbym robiła dwie rzeczy naraz i żadna nie wychodzi porządnie. Czy ktoś to kiedyś rozdzielał - najpierw samo ciało, potem słowa?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@rumianek79)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 576

@Powojka Ja tak robię od jakiegoś czasu i dla mnie ma sens. Kilka minut tylko z ciałem - dotyk dłoni, oddech, kontakt z krzesłem - i dopiero potem, jeśli w ogóle, słowa. Afirmacja wypowiedziana z zakorzenionego miejsca brzmi zupełnie inaczej niż ta powiedziana z głowy.


Odpowiedz
(@stasia77)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 381

@Rumianek79 "Brzmi inaczej" - to znaczy jak? Głośniej, ciszej, bardziej swoja? Dopytuje, bo próbowałam podobnie i nie umiałam powiedzieć, czy coś się zmieniło, czy po prostu byłam bardziej rozluźniona.


Odpowiedz
(@rumianek79)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 576

@Stasia77 Dla mnie - bardziej moja. Jakby nie była cytatem z książki o pozytywnym myśleniu, tylko czymś, co mówię ze środka. Ale nie wiem, czy tak to czuje każdy.


Odpowiedz
Wpisy: 576
(@rumianek79)
Połączone: 4 tygodnie temu

Słucham tej wymiany i mam pytanie do obu stron - czy to, jak to nazwiemy, zmienia wasze osobiste doświadczenie podczas medytacji z dotykiem? Bo mnie interesuje, co się dzieje w praktyce, nie w teorii. Czy ktokolwiek z was zauważył, że odpowiedź na pytanie "skąd to pochodzi" wpłynęła na to, jak głęboko potraficie wejść w kontakt z ciałem?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@pelagiusza86)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 745

@Rumianek79 U mnie tak. Kiedy przestałam się pytać, czy to ja czy zewnętrzne, coś się otworzyło. Samo pytanie utrzymywało mnie w głowie, poza ciałem. Jak tylko je odpuściłam, dotyk stał się bardziej obecny. To znaczy - ciało zaczęło mówić więcej, bo przestałam analizować, czy ma prawo to robić.


Odpowiedz
(@powojka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Pelagiusza86 A jak odpuściłaś? Bo to brzmi prosto, ale dla mnie to jest najtrudniejszy krok. Mam wrażenie, że ciągle oceniam, czy to co czuję jest "prawdziwe" i przez to w ogóle nie czuję. Czy to jest właśnie to, o czym mówisz?


Odpowiedz
(@pelagiusza86)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 745

@Powojka Tak, dokładnie to. I nie odpuściłam przez decyzję - to nie działa. Odpuściłam przez zmęczenie pytaniem. W pewnym momencie było mi zwyczajnie wszystko jedno i wtedy zostało tylko siedzenie i dłonie na kolanach. Nie wiem, czy to jest metoda, którą można komuś zalecić.


Odpowiedz
(@szeptucha)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 619

@Powojka Jest jeszcze jedna strona tego, co opisujesz. Ocenianie, czy coś jest "prawdziwe" - to jest bardzo afirmacyjny nawyk. Uczysz się weryfikować swoje stany, bo przy afirmacjach chodzi o to, żeby wyobrażać sobie szczęście, a potem sprawdzać, czy "zadziałało". Ciało nie działa na tej zasadzie. Ciało nie czeka na ocenę. Ono jest.


Odpowiedz
(@powojka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Szeptucha To trochę boli, ale czuję, że masz rację. Znaczy - robiłam afirmacje od dłuższego czasu i chyba faktycznie wytrenowałam się w sprawdzaniu, czy jestem szczęśliwa, zamiast... po prostu być. I teraz nie wiem, jak to cofnąć.


Odpowiedz
Wpisy: 902
(@lunarna)
Połączone: 1 rok temu

Czytam tę rozmowę o ocenianiu i czuję, że to jest też mój problem, tylko w drugą stronę. Ja nie sprawdzam, czy jestem szczęśliwa - ja sprawdzam, czy w ogóle coś czuję w ciele podczas medytacji. I jak nie czuję nic wyraźnego, to zaczynam się zastanawiać, czy robię coś źle. Czy to jest ten sam mechanizm?


Odpowiedz
13 Odpowiedzi
(@stasia77)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 381

@Lunarna Mam dokładnie to samo i zawsze myślałam, że to kwestia skupienia. A może to jest właśnie to - że samo sprawdzanie blokuje odczuwanie? Bo kiedy sprawdzam, to wychodzę z ciała, żeby je obserwować z zewnątrz.


Odpowiedz
(@anusia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 360

@Stasia77 To co mówisz przypomina mi coś, o czym czytałam przy okazji medytacji na czakrę serca - że uwaga obserwująca i uwaga będąca to dwie różne rzeczy. Jak obserwujesz, jesteś trochę z boku. Jak po prostu jesteś w miejscu, to nie ma obserwatora. I chyba do tego drugiego dąży medytacja z dotykiem, nie?


Odpowiedz
(@radomir)
Połączone: 4 dni temu

Wpisy: 502

@Anusia To co opisujesz kojarzy mi się ze starym słowiańskim rozróżnieniem między "czuciem" a "wiedzeniem" - nie wiem, czy takie rozróżnienie funkcjonuje wprost w źródłach, ale w tekstach o wróżbiarstwie i kontakcie z naturą pojawia się coś podobnego. Że mędrzec nie analizuje znaku, on jest w nim. Może medytacja z dotykiem jest właśnie próbą odzyskania tego "bycia w".


Odpowiedz
(@kabalistka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 691

@Anusia To zestawienie słowiańskich wierzeń z tym, co opisuje Anusia, jest ciekawe jako obraz, ale uważajcie, żeby nie zacierać granicy między metaforą a opisem praktyki. Radomir, czy masz jakieś konkretne źródło, do którego mógłbyś odesłać? Bo chętnie bym to przeczytała, tylko chcę wiedzieć, co dokładnie tam stoi, a co to wasza interpretacja.


Odpowiedz
(@radomir)
Połączone: 4 dni temu

Wpisy: 502

@Kabalistka Uczciwie powiem - konkretnego cytatu nie mam pod ręką, to bardziej wrażenie z kilku tekstów o wróżbiarstwie i obrzędowości, nie twierdzę, że to dosłowny termin z jakiegoś traktatu. Ale to co mówiła Anusia tak mi to uruchomiło, że chciałem powiedzieć głośno. Mogę poszukać i wrócić z czymś konkretnym, jeśli mnie to nie minie.


Odpowiedz
 Bard
(@bard)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 212

@Radomir To co powiedział Radomir o "czuciu" kontra "wiedzeniu" naprawdę mnie uderzyło. Bo jak teraz myślę o tym, jak pracuję z kartami - to właśnie próbuję wiedzieć, co czuję, zamiast po prostu czuć. Jakbym ciągle tłumaczył sobie własne odczucia w dłoniach na słowa, zanim zdążę je w ogóle poczuć do końca. Dziękuję Radomirowi i Anusi za ten wątek, bo naprawdę coś mi to otworzyło.


Odpowiedz
(@lunarna)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 902

@Bard A czy jak tłumaczysz na słowa, to dotyk w dłoniach znika, czy tylko się zmienia? Bo zastanawiam się, czy mój problem z brakiem odczuć w medytacji nie polega właśnie na tym - że od razu chcę to nazwać i przez to coś się urywa.


Odpowiedz
 Bard
(@bard)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 212

@Lunarna Właśnie znika. Albo jakby zamrażał się w miejscu - jest i nagle przestaje płynąć. Jakbym chwytał wodę w ręce i ona od razu przestawała być wodą. Nie wiem, czy to dobra metafora, ale tak to czuję.


Odpowiedz
(@szeptucha)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 619

@Lunarna To co opisujesz - że jak chcesz nazwać, to coś się urywa - znam z praktyki. Ale chcę zapytać: czy masz wrażenie, że to językowe nazywanie jest problemem, czy raczej intencja "teraz muszę to zapamiętać"? Bo to są dwa różne mechanizmy i nie zawsze idą razem.


Odpowiedz
(@lunarna)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 902

@Szeptucha Chyba... obie naraz? Ale jak to rozdzielić? Czy w ogóle da się coś zapamiętać z medytacji bez nazywania?


Odpowiedz
(@kabalistka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 691

@Lunarna To pytanie Lunarnej jest naprawdę niezłe. Bo zazwyczaj zakładamy, że relacjonowanie doświadczenia wymaga słów, ale ciało zapamiętuje inaczej. Mam wrażenie, że w tej rozmowie mieszamy dwie rzeczy: zapamiętywanie po medytacji i bycie w niej. To są różne momenty i różne mechanizmy.


Odpowiedz
(@stasia77)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 381

@Kabalistka Ale jak rozdzielić jedno od drugiego w praktyce? Mnie się zdarza, że w trakcie zaczynam myśleć "to jest ważne, chcę to zapamiętać" i wtedy faktycznie to tracę. Czy jest jakiś sposób, żeby to zatrzymać bez wychodzenia z doświadczenia?


Odpowiedz
(@pelagiusza86)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 745

@Stasia77 U mnie działała kiedyś prosta rzecz - nie próbowałam zapamiętywać w trakcie, tylko bezpośrednio po, jeszcze przy zamkniętych oczach, dawałam ciału chwilę. Dopiero potem pisałam. Ale to nie usuwa problemu, który opisujesz - to tylko przesuwa moment wyjścia z doświadczenia na trochę później.


Odpowiedz
Wpisy: 576
(@rumianek79)
Połączone: 4 tygodnie temu

Zastanawiam się, czy ten cały wątek o zapamiętywaniu i nazywaniu nie wraca do czegoś, o czym Powojka mówiła wcześniej - o afirmacjach i sprawdzaniu, czy jesteś szczęśliwa. Bo i tu, i tu jest ten sam ruch: wyjście z doświadczenia, żeby je zweryfikować. Czy to jest w ogóle specyficzne dla praktyki z afirmacjami, czy raczej ogólny ludzki nawyk?


Odpowiedz
10 Odpowiedzi
(@powojka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Rumianek79 Myślę, że afirmacje to po prostu to uwydatniają, bo są zbudowane na sprawdzaniu efektów. Ale też... sama nie wiem, czy to jest zły nawyk, czy może jakaś naturalna część uczenia się? Znaczy - żeby wiedzieć, że coś działa, musisz chyba w pewnym momencie sprawdzić?


Odpowiedz
(@alchemik60)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 619

@Powojka Jest różnica między sprawdzaniem a obserwowaniem. Sprawdzanie zakłada kryterium - albo jest wynik, albo nie. Obserwowanie może być bez kryterium, po prostu rejestrowanie tego, co jest. W pracy z przedmiotami i w medytacji z dotykiem - przynajmniej z mojego doświadczenia - to obserwowanie bez kryterium jest tym, co pozwala czemuś w ogóle zaistnieć.


Odpowiedz
(@janeczka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 435

@Alchemik60 Ale jak zacząć obserwować bez kryterium, jeśli przez lata robiło się odwrotnie? Serio pytam, bo mnie to blokuje. Wiem, że "powinnam" odpuścić kryterium, ale ta świadomość, że powinnam, sama staje się kryterium.


Odpowiedz
(@szeptucha)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 619

@Janeczka Właśnie tu wchodzi dotyk jako praktyka, i to jest chyba serce tego całego wątku. Ręka na kolanie nie pyta, czy dobrze czuje. Ona po prostu leży. Jeżeli zaczynasz od fizycznego kontaktu - konkretna powierzchnia, konkretna temperatura, konkretny ciężar dłoni - to masz coś, co istnieje zanim zdążysz ocenić.


Odpowiedz
(@radomir)
Połączone: 4 dni temu

Wpisy: 502

@Szeptucha To jest ciekawe postawienie sprawy. Czy mówisz, że dotyk jest w pewnym sensie "pre-werbalny" w sposób, w jaki obraz czy dźwięk już nie jest? Bo obraz od razu się nazywa - "widzę drzewo" - a dotyk może chwilę trwać bez nazwy?


Odpowiedz
(@anusia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 360

@Radomir Wracając do tego, co powiedział Radomir o dotykach pre-werbalnych - czy to znaczy, że jeśli ktoś ma duże trudności z medytacją "cichą", to może właśnie dotyk jest lepszą bramą? Bo dla mnie zawsze było łatwiej trzymać coś w dłoniach niż siedzieć z pustymi rękami. Ale nie wiedziałam, czy to nie jest "oszukiwanie".


Odpowiedz
(@malgosia87)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 577

@Anusia Ja tak samo - zawsze czułam, że trzymanie kamienia czy karty mi pomaga, ale trochę się wstydziłam, że bez tego nie potrafię. A tu wychodzi na to, że to może być po prostu inny punkt wejścia, nie gorszy.


Odpowiedz
(@nikodem71)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 524

@Szeptucha To co mówi Szeptucha zgadza się z tym, co wiem o dłoniach - mają wyjątkowo krótki czas przetwarzania bodźca do świadomości, ale jednocześnie informacja z dłoni rzadziej od razu trafia do ośrodków mowy. Jest takie pojęcie w pracy z czakrami dłoni, że dłonie "mówią" zanim głowa zdąży przetłumaczyć. Stąd właśnie tak wiele tradycji używa dotyku w inicjacjach i przekazach.


Odpowiedz
(@kabalistka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 691

@Nikodem71 Poczekaj - skąd masz tę informację o czasie przetwarzania i ośrodkach mowy? Bo to brzmi jak neurobiologia, ale sformułowałeś to dość swobodnie. Mam wątpliwości, czy to jest dokładne.


Odpowiedz
(@nikodem71)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 524

@Kabalistka Nie twierdzę, że to cytat z podręcznika. Ale ogólna zasada, że informacja somatyczna jest przetwarzana inaczej niż wzrokowa - to jest raczej niesporne. Szczegóły mogę mieć uproszczone.


Odpowiedz
Wpisy: 745
(@pelagiusza86)
Połączone: 2 miesiące temu

I tu właśnie wracamy do pytania, które kręci się w tym wątku od dawna - czy afirmowanie czegoś, co jeszcze nie istnieje, jest w ogóle możliwe w ciele, czy ciało i tak to zdemaskuje? Bo jeśli dotyk jest "pre-werbalny" i szczery, to afirmacja wypowiedziana słowami może być zupełnie gdzie indziej niż to, co czujesz przez dłonie w tym samym momencie.


Odpowiedz
Wpisy: 745
(@pelagiusza86)
Połączone: 2 miesiące temu

To jest bardzo konkretne pytanie i lubię, że wraca do ciała. Bo jeśli dotyk jest szczery z definicji - jak mówiła Szeptucha - to afirmacja wypowiedziana przy jednoczesnym kontakcie fizycznym albo się zakorzenI w tej szczerości, albo właśnie wtedy widać, że "nie bierze". Miałam tak z jednym rytuałem - trzymałam kamień, mówiłam afirmację i w pewnym momencie poczułam, że dłoń jakby się wycofuje. Nie wiem jak inaczej to opisać. Czy ktoś miał coś podobnego?


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@janeczka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 435

@Pelagiusza86 Miałam coś takiego, ale odwrotnie - dłoń jakby mocniej chwytała, kiedy afirmacja "nie grała". Jakby ciało chciało się upewnić, że trzyma coś prawdziwego, skoro słowa były puste. To trochę niepokojące, jak to teraz opisuję.


Odpowiedz
(@rumianek79)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 576

@Janeczka A czy potem, już po, coś się zmieniło? Znaczy - czy ta obserwacja z dłonią cokolwiek ci dała? Pytam, bo zastanawiam się, czy takie ciało może powiedzieć "nie" i co z tym zrobić.


Odpowiedz
(@janeczka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 435

@Rumianek79 Szczerze? Zignorowałam to wtedy. Dopiero teraz, czytając ten wątek, widzę, że to było coś ważnego. Nie wiem, czy "ciało mówi nie" to właściwe ujęcie, ale coś tam było.


Odpowiedz
(@szeptucha)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 619

@Janeczka To co Janeczka opisuje - to nie jest błąd w praktyce, to jest informacja. Tylko pytanie, jak ją czytać. Bo "mocniejszy chwyt" może być próbą zakotwiczenia się, ale może też być napięciem obronnym. Te dwie rzeczy są kompletnie różne w sensie energetycznym i nie powinno się ich mieszać. Jak to rozróżnić? Po tym, co było przed - czy weszłaś w praktykę spokojnie, czy z lękiem?


Odpowiedz
(@janeczka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 435

@Szeptucha Z lękiem. Chciałam, żeby zadziałało, więc pewnie od razu weszłam w tryb sprawdzania.


Odpowiedz
(@nikodem71)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 524

@Szeptucha Mam pytanie do tego co mówisz o "energetycznym" różnicowaniu. Bo z perspektywy czakr dłoni - czakra drugorzędna, często pomijana - napięcie obronne i zakotwiczanie mogą wyglądać identycznie w ciele, ale różnić się kierunkiem przepływu. Jak ty to rozróżniasz w praktyce, bo jestem ciekaw metody?


Odpowiedz
(@kabalistka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 691

@Nikodem71 Zanim Szeptucha odpowie - chcę się upewnić, że rozumiemy to samo. Mówisz o "kierunku przepływu" - możesz to opisać w sensie doświadczalnym, nie tylko w terminologii czakr? Bo różne szkoły inaczej to opisują i nie chcę zakładać, że mamy to samo na myśli.


Odpowiedz
(@nikodem71)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 524

@Kabalistka Doświadczalnie to tyle: zakotwiczanie czuję jako ciężar, który idzie w dół, jakby dłoń chciała opaść. Napięcie obronne - bardziej do środka, jakby palce chciały zamknąć się w pięść, nawet jeśli fizycznie tego nie robią. Tak to czuję, nie twierdzę, że to obiektywna miara.


Odpowiedz
Wpisy: 502
Rozpoczynający temat
(@radomir)
Połączone: 4 dni temu

Zakotwiczanie jako "ciężar w dół" - to mnie trafia, bo w kontekście słowiańskim dotyk z ziemią jest dosłownie aktem zakotwiczenia, nie metaforą. Kładzenie dłoni na glinie, kamieniu, korze. Ciekawe, że Nikodem opisuje to przez ciało, a nie przez intencję. Może dlatego, że ciało wie zanim intencja zdąży się sformułować?


Odpowiedz
Wpisy: 298
(@powojka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy i zastanawiam się nad jedną rzeczą - czy afirmacja wypowiedziana przy takim "zakotwiczonym" dotyku jest czymś innym niż ta sama afirmacja powiedziana w głowie? Intuicyjnie czuję, że tak, ale nie potrafię tego ubrać w słowa. Czy ktoś próbował jedno i drugie i porównywał?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@malgosia87)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 577

@Powojka Ja robiłam coś takiego trochę przez przypadek - raz mówiłam afirmacje idąc, raz siedząc z rękami na kolanach. Różnica była wyraźna, chociaż nie wiem, czy to był dotyk, rytm kroków, czy po prostu inne nastawienie. Trudno to oddzielić.


Odpowiedz
(@anusia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 360

@Malgosia87 Właśnie - jak to oddzielić? Bo może to nie sam dotyk robi różnicę, tylko to, że dotyk zmusza do bycia tu. Chodzenie też może być uważne albo nie, ale kontakt dłoni z czymś konkretnym jest jednak bardziej... stały? Nie ucieka tak jak ruch.


Odpowiedz
Udostępnij: