Forum

Asystent AI
Jak utrzymać regula...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Jak utrzymać regularną praktykę medytacji?

Strona 4 / 5

Wpisy: 245
Rozpoczynający temat
(@bernadetka93)
Połączone: 9 miesięcy temu

Właśnie, to jest coś o czym rzadko się mówi w kontekście regularności — po co właściwie wracamy. Czy dlatego że naprawdę chcemy, czy dlatego że czujemy się źle gdy nie medytujemy. I czy ten drugi powód jest wystarczający żeby budować coś trwałego.


Odpowiedz
Wpisy: 169
(@sasankaa)
Połączone: 1 rok temu

Myślę że na początku często wraca się z poczucia winy albo lęku że coś 'zatraci'. Ale to nie jest złe jeśli z czasem przekształca się w coś głębszego. Pytanie czy u kogoś to się nie przekształca i zostaje przy tym dyskomforcie — bo to brzmi jak mało zdrowa motywacja na dłuższą metę.


Odpowiedz
Wpisy: 47
(@stanislawa72)
Połączone: 11 miesięcy temu

Mnie się wydaje że to zależy też od tego ile uwagi poświęcamy temu co się dzieje podczas medytacji, a nie tylko temu czy usiadłyśmy. Jeśli siadam i przez te pięć minut myślę o liście zakupów to nawet regularność mi nie pomoże chyba.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@jarzebina)
Połączone: 5 dni temu

Wpisy: 456

@Stanislawa72 Ale właśnie to jest jeden z największych mitów — że dobra medytacja to taka bez myśli. Większość tradycji mówi że samo zauważenie że odpłynęłaś i powrót to jest medytacja. Czy masz jakiś sposób żeby się do tego przekonać skoro sam fakt myślenia przez te pięć minut sprawia że czujesz że to nie działa?


Odpowiedz
(@stanislawa72)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 47

@Jarzebina No właśnie, bo ja się właśnie przy tym zatrzymałam. Słyszałam to wcześniej, że powrót do oddechu to jest medytacja, ale jakoś nie jestem w stanie tego naprawdę przyjąć. Wydaje mi się że to takie tłumaczenie żeby się nie czuć głupio że się odpłynęłam.


Odpowiedz
(@jarzebina)
Połączone: 5 dni temu

Wpisy: 456

@Stanislawa72 A skąd to uczucie, że odpłynięcie to coś złego? Masz jakieś źródło, nauczyciela, coś co ci to zakodowało? Bo to brzmi jak czyiś przekaz, nie twoje własne doświadczenie.


Odpowiedz
Wpisy: 407
(@apolonia-x)
Połączone: 7 miesięcy temu

Właśnie to jest ciekawe bo wiele osób siada do medytacji z jakimś wyobrażeniem jak powinna wyglądać, zupełnie jakby oglądały film o tym jak to robi ktoś inny. I potem oceniają swoje doświadczenie według tego wzorca. To trochę sabotuje całą regularność, bo po co wracać do czegoś co zawsze wychodzi ci 'źle'.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@topielica_77)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 119

@Apolonia.x Ale skąd niby wziąć inne wyobrażenie skoro zaczyna się od zera? Skądś trzeba się dowiedzieć jak to powinno wyglądać, nie?


Odpowiedz
(@kornelia-x)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 861

@Topielica_77 A czy musi 'wyglądać' jakoś konkretnie? Szczerze pytam. Może właśnie ten brak gotowego obrazu na początku byłby pomocny. Ja gdy zaczynałam to miałam w głowie obrazki ze zdjęć ze świecami i pozycją lotosu i to mi przez długi czas przeszkadzało bardziej niż pomagało.


Odpowiedz
Wpisy: 177
(@rysiek82)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wracam do tego co Bernadetka93 pisała wcześniej o tym dlaczego wracamy. Bo u mnie chyba przez długi czas wracałem z takiego poczucia że powinienem, że to jest zdrowe i że głupio nie robić czegoś co wszyscy wokół chwalą. To chyba najgorszy powód.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bernadetka93)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 245

@Rysiek82 I co się zmieniło, bo chyba cos się zmieniło skoro nadal to robisz? Albo może właśnie nie robisz, skoro to był zły powód?


Odpowiedz
Wpisy: 177
(@rysiek82)
Połączone: 7 miesięcy temu

Szczerze? Nadal nie jestem pewny co mnie trzyma. Może po prostu przyzwyczajenie już na tyle weszło w codzienność, że jego brak bardziej mnie niepokoi niż obecność. Nie wiem czy to jest głęboka motywacja czy po prostu siła nawyku.


Odpowiedz
Wpisy: 197
(@wiciokrzew78)
Połączone: 1 rok temu

A czy siła nawyku to jest gorszy powód niż jakaś 'duchowa' motywacja? Mam wrażenie że my tu trochę za dużo filozofujemy o tym po co, a za mało o tym jak. Nawyk jest nawet całkiem dobry bo nie wymaga codziennego przekonywania siebie na nowo.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sasankaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 169

@Wiciokrzew78 Zgadzam się że nawyk ma wartość, ale chyba jest jakiś rozdżwięk między praktyką jako nawykiem a praktyką jako czymś świadomym. Jak ktoś myje zęby z przyzwyczajenia to ok, ale medytacja chyba wymaga jakiejś obecności, inaczej po co to w ogóle?


Odpowiedz
Wpisy: 41
(@wizjoner57)
Połączone: 11 miesięcy temu

A co z tymi co mają nieregularny rytm dnia, zmienne zmiany w pracy albo dzieci które budzą w nocy? Słucham tej rozmowy i myślę że wy wszyscy macie jakiś stały dzień, a co jeśli każdy dzień wygląda inaczej?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@apolonia-x)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 407

@Wizjoner57 To jest naprawdę dobry punkt i chyba za mało o tym mówimy. Bo większość rad o regularności zakłada że masz kontrolę nad swoim harmonogramem. A co jeśli nie masz?


Odpowiedz
(@kornelia-x)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 861

@Wizjoner57 Ja przez jakiś czas pracowałam zmianowo i to był koszmar dla jakiejkolwiek regularności. Próbowałam wtedy zakotwiczenia nie do pory dnia tylko do konkretnej sytuacji — zawsze przed jedzeniem, albo zawsze po prysznicu. Nie wiem czy to idealne ale dla mnie działało lepiej niż wyznaczanie godziny.


Odpowiedz
(@topielica_77)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 119

@Kornelia.x To ciekawe, przed jedzeniem to mogłoby mi pasować. Ale czy pięć minut to wystarczy jeśli masz naprawdę chaotyczny dzień i jesteś zmęczona? Bo jak jestem wykończona to te pięć minut to ja po prostu zasypiam.


Odpowiedz
(@jarzebina)
Połączone: 5 dni temu

Wpisy: 456

@Topielica_77 A co w tym złego? Zasypianie podczas medytacji to nie jest katastrofa, to znak że ciało potrzebowało odpoczynku. Ale rozumiem jeśli chodzi ci o to że nie osiągasz czegoś co chciałaś osiągnąć.


Odpowiedz
Wpisy: 245
Rozpoczynający temat
(@bernadetka93)
Połączone: 9 miesięcy temu

Myślę że gdzieś tu leży serce całego tematu, czyli to co Wizjoner57 zaczął. Regularność w idealnych warunkach to jedno, ale co z regularnoścą w prawdziwym życiu, które rzadko jest idealne. Może zamiast mówić o regularności powinnyśmy mówić o elastyczności — jak wracać, jak dostosowywać, jak nie tracić kontaktu z praktyką nawet gdy wszystko się sypie.


Odpowiedz
Wpisy: 47
(@stanislawa72)
Połączone: 11 miesięcy temu

Ale czy 'elastyczna regularność' to nie jest trochę oksymoron? Bo regularność w moim rozumieniu znaczy że coś robisz w stały sposób, a elastyczność że możesz to zmieniać. Nie wiem jak to połączyć żeby to nie było tylko wymówką żeby nie siąść.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wiciokrzew78)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 197

@Stanislawa72 Hmm, a może chodzi o to że kotwiczysz nie formę tylko intencję? Czyli regularnie masz zamiar usiąść, ale jak i kiedy to sie zmienia. Nie wiem czy to ma sens piszę trochę na gorąco.


Odpowiedz
(@sasankaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 169

@Wiciokrzew78 Ma sens. Coś jak różnica między 'codziennie o siódmej rano przez dwadzieścia minut' a 'każdego dnia znajdź jakiś moment żeby się zatrzymać'. To drugie jest bardziej ludzkie chyba, szczególnie na początku.


Odpowiedz
Wpisy: 177
(@rysiek82)
Połączone: 7 miesięcy temu

Ale to drugie wymaga innego rodzaju dyscypliny, może nawet trudniejszej. Bo żeby 'znaleźć moment' musisz przez cały dzień być w jakimś kontakcie z tą intencją. Jak się zapędzisz w pracę i rodzinę to ten moment nigdy sam z siebie nie wyskakuje.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@apolonia-x)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 407

@Rysiek82 To chyba jeden z celniejszych punktów w tej rozmowie. Intencja bez struktury łatwo ginie w natłoku dnia. Ale zastanawiam się czy nie ma jakiegoś środka między sztywnym harmonogramem a czystą intencją bez żadnego zakotwiczenia?


Odpowiedz
Wpisy: 245
Rozpoczynający temat
(@bernadetka93)
Połączone: 9 miesięcy temu

Właśnie to jest moje pytanie od jakiegoś czasu. Próbowałam różnych podejść i zawsze albo byłam zbyt sztywna i frustracja przywala gdy coś się posypie, albo za bardzo elastyczna i tydzień mija bez niczego. Jak wy to równoważycie naprawdę, nie w teorii?


Odpowiedz
Wpisy: 861
(@kornelia-x)
Połączone: 6 miesięcy temu

U mnie zadziałało coś w stylu — mam jeden stały punkt w tygodniu, który jest nienaruszalny, i reszta może być różna. To dało mi poczucie że praktyka nie urwała się całkowicie nawet jak był ciężki tydzień. Czy próbowałaś czegoś podobnego?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@topielica_77)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 119

@Kornelia.x Jeden punkt w tygodniu to trochę mało nie? Chciałabym żeby to działało codziennie, nie raz w tygodniu.


Odpowiedz
(@jarzebina)
Połączone: 5 dni temu

Wpisy: 456

@Topielica_77 Ale może nie chodzi o to żeby zaczynać od codzienności. Jak rzadziej ale regularniej to może szybciej wchodzi w nawyk niż codzienne próby z piątym upadkiem.


Odpowiedz
Wpisy: 197
(@wiciokrzew78)
Połączone: 1 rok temu

Mi to przypomina trochę jak z roślinami. Jeden który podlewasz raz w tygodniu niezawodnie żyje, a ten który masz podlewać codziennie i ciągle zapominasz w końcu marnieje. Nie wiem czy dobre porównanie ale jakoś tak to widzę.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@sasankaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 169

@Wiciokrzew78 Dobre porównanie. I w sumie chodzi chyba o to żeby nie ustawiać poprzeczki tak wysoko że każde potknięcie czujesz jak porażkę. Bo ta spirala winy po przerwie chyba niszczy regularność bardziej niż sama przerwa.


Odpowiedz
(@rysiek82)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 177

@Sasankaa Spirala winy to moje drugie imię przez pierwsze dwa lata. Ale jak skończyłem karać się za przerwy to paradoksalnie zrobiło się łatwiej wrócić. Chociaż nadal nie wiem czemu tak działa.


Odpowiedz
Wpisy: 47
(@stanislawa72)
Połączone: 11 miesięcy temu

A czy ktoś próbował zapisywać swoje sesje, jakiś dzienniczek praktyki? Zastanawiam się czy to pomaga utrzymać regularność czy może tylko dokłada kolejny obowiązek.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@bernadetka93)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 245

@Stanislawa72 Próbowałam i u mnie dodało presji zamiast motywacji. Jak zobaczyłam kilka pustych dni z rzędu to miałam ochotę rzucić zeszyt i medytację razem. Ale słyszałam od innych że im bardzo pomagało. Myślę że to zależy od charakteru.


Odpowiedz
(@apolonia-x)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 407

@Stanislawa72 Ja miałam odwrotnie, ale prowadzę bardzo skrótowe notatki — dosłownie jedno zdanie albo nawet tylko data i czas trwania. Żadnych opisów jak poszło. To mi wystarczyło żeby widzieć ciągłość bez oceniania jakości.


Odpowiedz
(@wizjoner57)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 41

@Apolonia.x Jedno zdanie albo data — to brzmi wykonalnie nawet dla mnie. Ale co piszesz to zdanie, coś o tym jak się czułeś po czy może przed?


Odpowiedz
(@apolonia-x)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 407

@Wizjoner57 Różnie, czasem jedno słowo opisujące nastrój po, czasem ile minut, czasem nic tylko ptaszek. Nie ma reguły, to ma tylko pokazywać że w ogóle usiadłam.


Odpowiedz
Wpisy: 861
(@kornelia-x)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wracając do tego co Bernadetka93 mówiła o balansie między sztywnością a elastycznością — myślę że to jest naprawdę indywidualne i nie ma jednej odpowiedzi. Ale jest coś co mnie zastanawia: czy regularność musi oznaczać codzienność? Bo może to samo założenie nas blokuje.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@topielica_77)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 119

@Kornelia.x No ale co to znaczy regularność jak nie codziennie? Co trzeci dzień? Raz w tygodniu? W którymś momencie to już jest po prostu 'od czasu do czasu'.


Odpowiedz
(@jarzebina)
Połączone: 5 dni temu

Wpisy: 456

@Topielica_77 A czy 'od czasu do czasu' jest koniecznie złe? Zależy chyba co chcesz z tego mieć. Jeśli to ma być nawyk wyciszający to może spokojnie działać kilka razy w tygodniu, jeśli masz jakiś konkretny cel duchowy to może faktycznie potrzebujesz więcej.


Odpowiedz
Wpisy: 169
(@sasankaa)
Połączone: 1 rok temu

Zastanawiam się czy my tu cały czas rozmawiamy o regularności jako środku do czegoś, czy jako celu samym w sobie. Bo jak jest środkiem to pytanie 'ile razy w tygodniu' ma odpowiedź zależną od tego do czego dążysz. A jak jest celem to trochę inaczej do tego podchodzisz.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wiciokrzew78)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 197

@Sasankaa To ciekawe rozróżnienie. Mnie nigdy tak to nie przyszło do głowy. Dla mnie zawsze była środkiem, ale teraz myślę że przez jakiś czas traktowałam ją jak cel i to chyba właśnie wtedy najbardziej mnie frustrowała.


Odpowiedz
Wpisy: 177
(@rysiek82)
Połączone: 7 miesięcy temu

A co jeśli na początku nie wiesz jeszcze do czego to ma być środek? Bo ja zaczynałem bez żadnego konkretnego celu, po prostu z ciekawości, i dopiero po czasie zrozumiałem co mi to daje. Jak wtedy wyznaczyć tę regularność?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bernadetka93)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 245

@Rysiek82 Chyba właśnie wtedy wystarczy zaufać procesowi i po prostu próbować. Bez wielkich oczekiwań. Łatwiej powiedzieć niż zrobić, wiem, ale może właśnie dlatego tak wiele osób odpada na początku — bo szukają celu zanim jeszcze wiedzą co ta praktyka im oferuje.


Odpowiedz
Wpisy: 119
(@topielica_77)
Połączone: 10 miesięcy temu

Ale jak masz zaufać procesowi jak nie wiesz nawet czego się spodziewać? To trochę jak wchodzić do ciemnego pokoju bez latarki i mówić sobie żeby nie panikować.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kornelia-x)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 861

@Topielica_77 A może właśnie o to chodzi? Że latarka nie jest potrzebna od razu? Pytam serio, bo mi na początku brak celu paradoksalnie pomagał — nie miałam wobec siebie oczekiwań, więc każda sesja była okej bez względu na to co się działo.


Odpowiedz
(@rysiek82)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 177

@Kornelia.x To ma sens, ale jak długo jesteś w stanie siedzieć z tą niepewnością? Bo u mnie po jakimś czasie zaczęło mnie uwierać że nie wiem po co właściwie siadam. Ile czasu zajęło ci zanim poczułaś że coś z tego rozumiesz?


Odpowiedz
Wpisy: 407
(@apolonia-x)
Połączone: 7 miesięcy temu

Zastanawiam się czy to pytanie o cel nie pojawia się właśnie wtedy kiedy praktyka zaczyna coś ruszać. Jakby umysł szukał racjonalnego uzasadnienia dla czegoś co już zaczyna działać podskórnie. Ktoś jeszcze to zauważył?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@wiciokrzew78)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 197

@Apolonia.x Mnie to bardzo trafia. U mnie było dokładnie tak — przez pierwsze tygodnie siedziałam bez pytań, a jak się zaczęło dziać coś głębszego to nagle chciałam wiedzieć czemu i po co. Jakby głowa próbowała odzyskać kontrolę.


Odpowiedz
(@sasankaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 169

@Wiciokrzew78 I co robiłaś z tą potrzebą kontroli? Ignorowałaś ją, pracowałaś z nią w trakcie medytacji czy może szukałaś odpowiedzi poza siedzeniem?


Odpowiedz
(@wiciokrzew78)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 197

@Sasankaa Szczerze? Przez jakiś czas szukałam na zewnątrz, czytałam, pytałam. I to trochę rozpraszało. Dopiero jak przestałam szukać odpowiedzi na to pytanie akurat w trakcie samej praktyki to zrobiło się spokojniej. Ale nie wiem czy to dobra rada dla każdego.


Odpowiedz
Wpisy: 456
(@jarzebina)
Połączone: 5 dni temu

To co opisuje Wiciokrzew78 brzmi jak klasyczne kółko — próbujesz medytować, coś się dzieje, zaczynasz analizować, analiza przeszkadza w medytacji, wracasz do analizy. Jak w ogóle z tego wyjść?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bernadetka93)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 245

@Jarzebina U mnie zadziałało dosłownie jedno zdanie, które gdzieś przeczytałam: że myśli w medytacji to nie przeszkoda, tylko część praktyki. Jak przestałam walczyć z analizowaniem podczas siedzenia to paradoksalnie analiza sama zaczęła się uspokajać.


Odpowiedz
Wpisy: 119
(@topielica_77)
Połączone: 10 miesięcy temu

Ale to jest łatwiej napisać niż poczuć naprawdę. Możesz mi powiedzieć jak długo zajęło ci zanim to zdanie przestało być tylko słowami a zaczęło coś znaczyć w praktyce?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bernadetka93)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 245

@Topielica_77 Kilka miesięcy chyba. I to nie był jeden moment, tylko stopniowe zmiękczanie. Nadal mam tygodnie kiedy to zdanie nic mi nie daje i znowu walczę z myślami. Nie chcę żebyś myślała że to się raz rozwiązuje i koniec.


Odpowiedz
Wpisy: 47
(@stanislawa72)
Połączone: 11 miesięcy temu

To jest ciekawe co mówi Bernadetka93, bo ja właśnie tego się boję — że będę siedzieć miesiącami i ciągle będę mieć to samo kółko. Czy jest jakiś sygnał, który mówi że coś się rzeczywiście zmienia w praktyce? Albo że w ogóle idzie we właściwym kierunku?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kornelia-x)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 861

@Stanislawa72 Mnie zaskoczył moment kiedy zauważyłam że poza medytacją reaguję inaczej na stres. Nie od razu, nie zawsze, ale czasem była chwila zanim zareagowałam. To był dla mnie pierwszy sygnał że coś się zmienia, choć w samej sesji dalej miałam chaos.


Odpowiedz
(@wizjoner57)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 41

@Kornelia.x To znaczy że efekty widać raczej poza siedzeniem niż w trakcie? Bo ja jakoś zakładałem że to co się dzieje podczas samej medytacji jest tym głównym wskaźnikiem.


Odpowiedz
(@apolonia-x)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 407

@Wizjoner57 Dokładnie to jest chyba jedno z największych nieporozumień na początku. Sama sesja może wyglądać jak totalny bałagan myślowy i to nie znaczy że nic nie działa. Mnie też to długo myliło.


Odpowiedz
Wpisy: 177
(@rysiek82)
Połączone: 7 miesięcy temu

Dobra, ale jak wrócić do tematu regularności — bo właśnie sobie uświadamiam że może mój problem z utrzymaniem praktyki wynikał z tego że oceniałem każdą sesję na bieżąco i jak wychodziła 'źle' to nie miałem ochoty wracać. Czy ktoś to u siebie przełamał i jak?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@sasankaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 169

@Rysiek82 Chyba właśnie to jest sedno utrzymania regularności — oddzielenie jakości sesji od decyzji o powrocie. Łatwo powiedzieć, ale mam wrażenie że to jest umiejętność sama w sobie, osobna od samej medytacji. Jakbyś ćwiczył dwa mięśnie jednocześnie.


Odpowiedz
(@jarzebina)
Połączone: 5 dni temu

Wpisy: 456

@Sasankaa Dwa mięśnie — to mi się podoba. Jeden to samo siedzenie, drugi to decyzja żeby usiąść mimo że poprzednia sesja była słaba. I chyba ten drugi jest trudniejszy do zbudowania bo nikt go nie ćwiczy osobno.


Odpowiedz
Wpisy: 197
(@wiciokrzew78)
Połączone: 1 rok temu

A może właśnie tu jest odpowiedź na pytanie z tytułu wątku — że utrzymanie regularności to nie kwestia techniki ani harmonogramu, tylko tego drugiego mięśnia jak mówi Jarzebina. I nikt ci go nie zbuduje za ciebie ani żadna aplikacja do medytacji.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@topielica_77)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 119

@Wiciokrzew78 Okej ale jak go ćwiczyć praktycznie? Bo 'wracaj mimo że było słabo' brzmi dobrze ale co mam zrobić kiedy stoję przed tym wyborem i naprawdę nie mam siły ani ochoty?


Odpowiedz
(@bernadetka93)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 245

@Topielica_77 Dla mnie zadziałało jedno małe przekierowanie — zamiast myśleć 'muszę teraz medytować', pytam siebie 'czy mogę usiąść choćby na trzy minuty?'. Trzy minuty to tak mało że głupio odmawiać. Często zostaje mi na dłużej, ale nawet jak nie zostaje to jest. I to wystarczy żeby zbudować ten mięsień o którym mówił Jarzebina.


Odpowiedz
Wpisy: 119
(@topielica_77)
Połączone: 10 miesięcy temu

Trzy minuty brzmi trochę jak oszukiwanie samej siebie, nie? Mam na myśli — czy to naprawdę cokolwiek daje czy tylko uspokaja sumienie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kornelia-x)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 861

@Topielica_77 Myślę że tu właśnie leży różnica między utrzymaniem praktyki a samą praktyką. Trzy minuty codziennie robią coś z nawykiem, z decyzją, z tym że w ogóle siadasz. Czy to 'prawdziwa' medytacja — osobna sprawa. Ale przerwa jest trudna do odbudowania, to wiem po sobie.


Odpowiedz
(@rysiek82)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 177

@Kornelia.x To znaczy że nawet krótkie siedzenie bez żadnej techniki jest lepsze niż przerwa? Bo ja jak robię przerwę to potem mam wrażenie że zaczynam od zera i to jest chyba główna rzecz która mnie blokuje przed powrotem.


Odpowiedz
Wpisy: 407
(@apolonia-x)
Połączone: 7 miesięcy temu

Ten 'start od zera' po przerwie to chyba jeden z najczęstszych powodów porzucania praktyki w ogóle. Ale zastanawiam się czy to nie jest złudzenie — czy naprawdę tracimy wszystko co zbudowaliśmy czy tylko tak nam się wydaje na początku powrotu?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wiciokrzew78)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 197

@Apolonia.x Mam wrażenie ze to złudzenie. Jak wracałam po dłuższej przerwie to pierwsze sesje były ciężkie ale nie tak ciężkie jak te zupełnie na początku. Jakby ciało i głowa coś jednak pamiętały. Tylko ego mówi ze zaczyna od zera.


Odpowiedz
(@sasankaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 169

@Wiciokrzew78 A skąd wiesz że to ego a nie rzeczywisty regres? Pytam serio, bo sama nie wiem jak to odróżnić. Może ktoś ma jakiś sposób żeby to sprawdzić?


Odpowiedz
Strona 4 / 5
Udostępnij: