Szczerze to nie wiem czy da się to 'sprawdzić' w sensie obiektywnym. Ale mam takie doświadczenie że po powrocie z przerwy pierwsza rzecz która wraca jest szybciej niż była — nie wiem co to znaczy fizjologicznie, ale praktycznie tak mi to wygląda.
Wracając do tego co mówiła Bernadetka93 o trzech minutach — bo mnie to jakoś zatrzymało. Czy to nie jest problem że jak przyzwyczaisz się do trzech minut to potem jest ci za dobrze w tej strefie komfortu i nie chcesz siedzieć dłużej? U mnie z innymi nawykami tak bywało.
A czy w ogóle jest jakaś różnica między medytacją trzy minuty a, nie wiem, siedzeniem w ciszy bez intencji? Bo zaczynam się zastanawiać co właściwie sprawia że coś jest medytacją a co zwykłym siedzeniem.
Dokładnie — i ta niepewność 'czy robię to dobrze' to kolejna rzecz która podkopuje regularność. Jak nie wiesz czy to w ogóle jest medytacja to po co wracać? Ktoś to u siebie jakoś rozwiązał?
To co mówi Kornelia.x przypomina mi coś co długo do mnie nie docierało — ze medytacja to nie jest test do zdania. Ale to zdanie nic nie znaczyło dopóki nie przestałam się oceniać po każdej sesji. Jak wy sobie radzicie z tym ocenianiem? Bo mam wrazenie ze wracamy do sedna utrzymania regularnosci.
Ten spacer i mierzenie prostej chodzenia to świetny obraz 🙂 Ale to mi się kojarzy z czymś — czy to ocenianie to nie jest po prostu nasz umysł który szuka powodów żeby nie wracać? Jak mu wychodzi 'było słabo' to dostaje gotowe usprawiedliwienie.
Dobra, to spróbuję tak — zauważyć i odłożyć. Ale mam jedno pytanie bo mi chodzi po głowie od paru postów: ile czasu zajęło ci zanim przestałaś czuć że ta ocena po sesji to coś ważnego? Bo mam wrażenie że u mnie ona jest zawsze głośniejsza niż sam spokój podczas siedzenia.
Mnie ta ocena po sesji dłużej gryzła niż samo siedzenie i chyba właśnie dlatego robiłam sobie przerwy — żeby nie musieć słuchać tej głowy która podsumowuje. Dopiero jak zaczęłam traktować powrót do oddechu jako całą sesję, nie jako dowód że 'się rozpraszam', coś się przesunęło. Ale nie wiem czy to działa u każdego bo to wyszło trochę samo, nie z żadnej techniki.
