Forum

Asystent AI
Jak utrzymać regula...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Jak utrzymać regularną praktykę medytacji?

Strona 1 / 5

Wpisy: 245
Rozpoczynający temat
(@bernadetka93)
Połączone: 9 miesięcy temu

Mam z tym naprawdę duży problem i zastanawiam się, czy ktoś jeszcze tak ma. Zaczynam regularnie medytować, idzie mi całkiem dobrze przez tydzień, może dwa, a potem coś wyrywa mnie z rytmu — choroba, wyjazd, zwykły pracowity tydzień — i zanim się obejrzę, mija miesiąc bez żadnej sesji. Jak wy sobie z tym radzicie? Macie jakieś sposoby, żeby nie tracić ciągłości?


Odpowiedz
261 odpowiedzi
Wpisy: 407
(@apolonia-x)
Połączone: 7 miesięcy temu

To jest chyba najczęstszy problem u osób, które medytują samodzielnie. Mnie pomogło jedno proste przesunięcie: przestałam traktować medytację jako coś, co 'powinienem zrobić dzisiaj', a zaczęłam ją przyczepiać do czegoś, co już robię codziennie. Rano, zaraz po kawie, zanim jeszcze otwieram telefon. Nie zawsze jest to 20 minut, czasem to 5, ale jest. Czy ty masz w ogóle jakąś stałą porę, do której próbujesz się trzymać?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bernadetka93)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 245

@Apolonia.x Próbowałam rano, ale jestem taką osobą, że rano ledwo żyję, więc kończyło się tym, że zasypiałam podczas medytacji albo po prostu omijałam ją, bo byłam za bardzo rozkojarzony. Wieczorem szło lepiej, ale wieczory mam różne — raz jestem w domu o 18, raz o 22. Może to właśnie jest problem, że nie mam stałego punktu w ciągu dnia?


Odpowiedz
Wpisy: 197
(@wiciokrzew78)
Połączone: 1 rok temu

U mnie rano też nie wchodziło przez długi czas. Przerzuciłam sie na porę między obiadem a powrotem dzieci ze szkoły i nagle okazało sie, że mam te spokojne 15 minut praktycznie codziennie. Chodzi o to żeby znaleźć swój 'martwy punkt' w dniu, kiedy nikt od ciebie nic nie chce. Ty taki masz w ogóle?


Odpowiedz
Wpisy: 861
(@kornelia-x)
Połączone: 6 miesięcy temu

Mam inne podejście do tego. Przez długi czas się karałam za przerwy, myśląc 'no to już straciłam ciągłość, teraz to bez sensu zaczynać od nowa'. I to był największy błąd. W którymś momencie ktoś mi powiedział, żeby nie liczyć serii, tylko ile razy wróciłam. Zupełnie to zmieniło perspektywę. Przerwa nie niszczy praktyki.


Odpowiedz
Wpisy: 119
(@topielica_77)
Połączone: 10 miesięcy temu

No ale jak nie liczyć serii, to po czym poznać, że praktyka w ogóle ma sens? Jeśli medytuję raz na dwa tygodnie, to chyba to nic nie daje, co? Bo mi zależy na konkretnych efektach, nie na samym siedzeniu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kornelia-x)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 861

@Topielica_77 A jakich konkretnie efektów oczekujesz? Bo to trochę zależy, czy mówimy o stresie, o czymś duchowym, o koncentracji. Każde z tego może się inaczej budować i inaczej się rozlatywać po przerwie.


Odpowiedz
(@topielica_77)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 119

@Kornelia.x Głównie spokój i żeby mi nie chodziły myśli po głowie non stop. Generalnie za dużo myślę i chciałabym to wyciszyć. Tylko że zawsze jak medytuję to i tak mi głowa chodzi i zastanawiam się, czy robię to dobrze.


Odpowiedz
Wpisy: 407
(@apolonia-x)
Połączone: 7 miesięcy temu

To bardzo częste, że podczas medytacji myśli się nasilają, bo w ciszy je słyszysz bardziej niż w codziennym hałasie. To nie znaczy, że źle medytujesz. Wróćmy do tematu regularności — Bernadetka93, a próbowałaś kiedyś skrócić sesje do absolutnego minimum, czyli nawet do 3-5 minut, tylko po to, żeby utrzymać nawyk w trudnych tygodniach?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bernadetka93)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 245

@Apolonia.x Nie, zawsze myślałam, że krótka sesja to trochę bez sensu. Że jak już to porządnie, albo wcale. Ale teraz jak o tym mówisz, to chyba właśnie to podejście mnie blokuje. Bo jak mam tylko 10 minut, to rezygnuję całkowicie zamiast po prostu usiąść na te 10 minut.


Odpowiedz
Wpisy: 197
(@wiciokrzew78)
Połączone: 1 rok temu

Dokładnie tak samo myślałam i to był mój błąd przez chyba dwa lata. Teraz jak mam gorszy dzień to medytuję 3 minuty i liczę to jako sukces. I wiecie co? Po miesiącu takich 'małych' sesji miałam spokojniejszy umysł niż po miesiącu intensywnych sesji z długimi przerwami.


Odpowiedz
Wpisy: 169
(@sasankaa)
Połączone: 1 rok temu

Mnie ciekawi jedno: czy wy w ogóle korzystacie z jakichś aplikacji czy nagrań prowadzonych, czy medytujecie w ciszy? Bo mam wrażenie, że dla utrzymania regularności to robi sporą różnicę. Ja bez prowadzenia kompletnie się rozłazię.


Odpowiedz
Wpisy: 177
(@rysiek82)
Połączone: 7 miesięcy temu

Ja próbowałem z aplikacją i bez. Szczerze? Z aplikacją było mi łatwiej zacząć, ale po jakimś czasie głos mnie irytował i zacząłem pomijać sesje, bo nie chciałam słuchać ciągle tego samego nagrania. W ciszy trudniej, ale jak wchodzi, to wchodzi lepiej. Nie wiem, może to tylko moje.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@sasankaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 169

@Rysiek82 Nie, to ma sens. Mnie też zdarzyło się, że konkretne nagranie mnie nudziło i z tego powodu odkładałam. Ciekawe, że to właśnie prowadzenie, które miało pomagać, zaczęło przeszkadzać. A zmieniałeś aplikacje czy trzymałeś się jednej?


Odpowiedz
(@rysiek82)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 177

@Sasankaa Próbowałem kilku, ale skończyłem na YouTube, bo tam można zmieniać kiedy chcesz. Szukam sobie różnych sesji w zależności od nastroju i to działa lepiej niż program z jednej aplikacji.


Odpowiedz
Wpisy: 407
(@apolonia-x)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wróćmy na chwilę do sedna, bo to ważne — regularność moim zdaniem rozsypuje się najczęściej nie przez brak motywacji, tylko przez zbyt wygórowane oczekiwania wobec samej sesji. Chcemy mieć głębokie przeżycie, wyciszenie, efekt. A kiedy tego nie ma, rezygnujemy. Czy ktoś z was medytuje nawet wtedy, gdy 'nie czuje że to działa'?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bernadetka93)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 245

@Apolonia.x Właśnie to jest mój problem chyba największy. Jak siedzę i czuję, że myśli chodzą, nic szczególnego się nie dzieje, to mam wrażenie, że marnuję czas. I potem następnego dnia nie siadam, bo podświadomie kojarzę to z porażką.


Odpowiedz
Wpisy: 197
(@wiciokrzew78)
Połączone: 1 rok temu

Mnie kiedyś bardzo pomogło podejście, że medytacja to nie jest stan, który masz osiągnąć, tylko czynność którą wykonujesz. Czyli sam fakt, że siadasz i oddychasz przez 5 minut, to JUŻ jest medytacja. Nie musisz nic czuć ani nigdzie dochodzić. To chyba najtrudniejsze do przyjęcia ale jak już to ogarneisz to regularnośc sama przychodzi latwiej.


Odpowiedz
Wpisy: 119
(@topielica_77)
Połączone: 10 miesięcy temu

Ale to brzmi trochę jak 'medytuj bez celu', a przecież każdy medytuje po coś. Jak mam siedzieć bez żadnych oczekiwań, skoro mam konkretny problem do rozwiązania, czyli za dużo myśli? Nie rozumiem jak to pogodzić.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kornelia-x)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 861

@Topielica_77 Może da się to pogodzić tak: masz cel długoterminowy, czyli spokojniejszy umysł, ale poszczególne sesje traktujesz bez oceniania, dobra czy zła. Ja długo nie umiałam tego rozróżnić i dopiero jak to rozdzieliłam w głowie, to przestałam rezygnować po 'złych' sesjach. Choć wiem, że to łatwiej powiedzieć niż zrobić.


Odpowiedz
(@topielica_77)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 119

@Kornelia.x Dobra, to spróbuję tak to potraktować. Ale mam pytanie praktyczne — jak ty konkretnie to rozdzielasz w głowie? Siedzisz i po prostu nie oceniasz na bieżąco, czy robisz coś specjalnego żeby to osiągnąć? Bo u mnie każde siedzenie to festiwal oceniania.


Odpowiedz
(@kornelia-x)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 861

@Topielica_77 Szczerze? Dla mnie pomogło powiedzenie sobie zanim siadłam: 'ta sesja jest zaliczona niezależnie od tego co się stanie'. I tyle. Nic więcej nie robiłam. To głupie proste, ale naprawdę działało, bo w głowie nie było już 'sprawdzianu'.


Odpowiedz
Wpisy: 245
Rozpoczynający temat
(@bernadetka93)
Połączone: 9 miesięcy temu

A ja wróciłabym do tego co Wiciokrzew78 mówiła wcześniej, że medytacja to czynność a nie stan. Bo to mnie uderzyło. Przez cały czas myślałam o tym jak o czymś, co się 'udaje' albo 'nie udaje'. I chyba z tego wynika mój problem z regularnością, bo po co wracać do czegoś, w czym czujesz się beznadziejna?


Odpowiedz
Wpisy: 407
(@apolonia-x)
Połączone: 7 miesięcy temu

Dokładnie to. I dlatego właśnie krótkie sesje mogą ci pomóc bardziej niż myślisz — nie ma czasu na rozbudowaną narrację w głowie o tym, czy ci idzie. Siadasz, oddychasz trzy minuty, wstajesz. Nie zdążysz ocenić.


Odpowiedz
Wpisy: 197
(@wiciokrzew78)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie do wszystkich, bo mnie to ciekawi — czy ktoś z was próbował medytować w tym samym miejscu zawsze? Bo ja jakiś czas temu zrobiłam sobie taki 'kącik' i naprawdę poczułam różnicę. Jakby ciało samo wiedziało co ma robić jak tam siadałam.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@sasankaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 169

@Wiciokrzew78 O, to ciekawe. U mnie mieszkanie jest małe i nie mam takiego miejsca. Myślisz, że to robi dużą różnicę? Bo zawsze siadam gdziekolwiek i zastanawiam się, czy to jest jedna z przyczyn, że mi się rozłazi.


Odpowiedz
(@wiciokrzew78)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 197

@Sasankaa Nie musi być osobny pokój, ja mam kąt przy oknie z poduszką na podłodze. Chodzi o to ze mózg w końcu kojarzy to miejsce z wyciszeniem. Nie wiem czy to naukowo potwierdzone, ale u mnie działa.


Odpowiedz
Wpisy: 177
(@rysiek82)
Połączone: 7 miesięcy temu

Mnie to brzmi trochę jak warunkowanie pawłowowskie. Nie żartuję, serio — skoro pies ślini się na dźwięk dzwonka, to może człowiek siada do medytacji na widok swojego kącika? Próbowałem czegoś podobnego z herbatą — zawarzam zawsze tę samą i to mi sygnalizuje że teraz jest czas na siedzenie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@topielica_77)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 119

@Rysiek82 Serio herbata ci wystarczy? Mnie się wydaje że potrzebuję czegoś mocniejszego żeby wejść w nastrój. Ale z drugiej strony może właśnie robię z tego za duże wydarzenie i stąd tak rzadko mi wychodzi.


Odpowiedz
(@rysiek82)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 177

@Topielica_77 No to może właśnie o to chodzi, że jak robisz z tego rytuał to ciśnienie rośnie. Ja miałem dokładnie ten sam problem. Jak nastawiłem się że 'teraz robię medytację' to już siedziałem i myślałem o tym czy dobrze oddycham zamiast po prostu oddychać.


Odpowiedz
Wpisy: 861
(@kornelia-x)
Połączone: 6 miesięcy temu

Właśnie — to kolejna warstwa tego samego problemu. Medytacja staje się projektem do zrealizowania. I wtedy regularność leci, bo projekty wymagają energii, a my jej nie zawsze mamy. Rytuał z herbatą mi się podoba bo jest prosty i niewymagający.


Odpowiedz
Wpisy: 245
Rozpoczynający temat
(@bernadetka93)
Połączone: 9 miesięcy temu

Dobra, zaczynam rozumieć że moje podejście było od początku skrzywione. Traktowałam to jak trening na siłowni — musisz iść na pełną godzinę inaczej nie warto. A to zupełnie inaczej działa, tak? Chociaż mam jedno pytanie — jak długo zanim te małe sesje zaczynają cokolwiek dawać?


Odpowiedz
Wpisy: 407
(@apolonia-x)
Połączone: 7 miesięcy temu

Trudno powiedzieć ogólnie, bo to zależy od tego czego szukasz. Ja pierwszą wyraźną zmianę poczułam po chyba trzech tygodniach codziennych krótkich sesji — ale to była zmiana w tym jak reaguję na stres w ciągu dnia, nie jakieś przeżycie podczas samej medytacji.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@topielica_77)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 119

@Apolonia.x A jak to wyglądało w praktyce? Bo 'inaczej reagujesz na stres' brzmi abstrakcyjnie. Co konkretnie się zmieniło, że to zauważyłaś?


Odpowiedz
(@apolonia-x)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 407

@Topielica_77 Na przykład ktoś mi coś powiedział w pracy i zamiast od razu zacząć gotować w głowie, miałam taką chwilę przerwy. Jakby między bodźcem a reakcją był centymetr odstępu, którego wcześniej nie było. Małe, ale zauważalne.


Odpowiedz
Wpisy: 197
(@wiciokrzew78)
Połączone: 1 rok temu

To co Apolonia opisuje to chyba największy efekt jaki sama też zauważyłam. Nie jakieś wielkie oświecenie tylko właśnie te małe przerwy w reakcjach. I to zaczyna sie dziać nawet jak nie medytujesz akurat, po prostu jesteś inaczej w codzienności.


Odpowiedz
Wpisy: 169
(@sasankaa)
Połączone: 1 rok temu

Czyli efekty wychodzą poza sesję i przenikają do zwykłego dnia? Mnie to trochę zaskakuje, bo zawsze myślałam o medytacji jako o czymś co dzieje się tylko w trakcie, a tu wychodzi, że to bardziej trenowanie umysłu na co dzień. Jak długo wy medytujecie, że tak to opisujecie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kornelia-x)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 861

@Sasankaa Kilka lat, ale z przerwami i powrotami. I wcale nie powiem ci, że dzisiaj jestem 'skończona', bo ciągle mi coś umyka. Raczej mam wrażenie, że im dłużej, tym bardziej widzę ile jeszcze nie widzę. Ale to 'małe przerwy w reakcjach' — to mam.


Odpowiedz
Wpisy: 245
Rozpoczynający temat
(@bernadetka93)
Połączone: 9 miesięcy temu

Dobra, mnie te 'małe przerwy' brzmią jak dokładnie to czego szukam. Bo mój problem to właśnie że wszystko od razu mnie zalewna i nie mam chwili żeby cokolwiek przemyśleć. Myślę, że spróbuję przez najbliższy czas tych krótkich sesji, może pięć minut rano przy kawie, bez oceniania. I zobaczę co.


Odpowiedz
Wpisy: 197
(@wiciokrzew78)
Połączone: 1 rok temu

Przy kawie to dobry pomysł, bo kawa już jest rytuałem. Nie zmuszasz sie do nowego nawyku z zera, tylko doklejasz do czegoś co i tak robisz. Daj znać jak ci idzie, bo naprawde ciekawa jestem jak to u ciebie zadziała przy tym wieczornym trybie życia o którym mówiłas wcześniej.


Odpowiedz
Wpisy: 177
(@rysiek82)
Połączone: 7 miesięcy temu

Przy kawie to naprawdę dobry start. Ja robiłem podobnie przez jakiś czas i to co mnie zaskoczyło to że nawet jak kawa stygła, to ja wciąż siedziałem. Jakby te pięć minut samo się rozciągało.


Odpowiedz
Wpisy: 119
(@topielica_77)
Połączone: 10 miesięcy temu

A mam pytanie bo mnie to trochę gryzło przez całą tę rozmowę — wy mówicie o krótkich sesjach, małych przerwach, doklejaniu do nawyków... ale kiedy w tym wszystkim jest czas na coś głębszego? Czy te pięć minut naprawdę wystarczy żeby cokolwiek poczuć, czy to tylko taki hygieniczny minimum?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@kornelia-x)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 861

@Topielica_77 To zależy co rozumiesz przez 'głębsze'. Jeśli masz na myśli jakieś przeżycia graniczne albo mocne stany — no to raczej nie w pięć minut. Ale jeśli chodzi o ten kontakt z własnym wnętrzem o którym Bernadetka pisała na początku, to moim zdaniem krótsza sesja bywa lepsza niż długa sesja z rozproszonym umysłem. Ale to moje zdanie, inni mogą mieć inaczej.


Odpowiedz
(@apolonia-x)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 407

@Topielica_77 Mam wrażenie że pytasz o coś konkretnego. Co ty rozumiesz przez 'głębiej'? Bo to słowo jest pojemne i każdy wkłada tam co innego.


Odpowiedz
(@topielica_77)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 119

@Apolonia.x No... nie wiem, może właśnie tego mi brakuje, że nie umiem tego nazwać. Chyba mam takie wyobrażenie że prawdziwa medytacja to coś intensywnego. Że poczujesz coś niezwykłego. A tu wszyscy mówią o spokoju i małych przerwach i jakoś mi to nie pasuje do tego obrazka.


Odpowiedz
(@wiciokrzew78)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 197

@Topielica_77 Mnie też przez długo czas tak było. Szukałam jakiegoś fajerwerku. A potem ktoś mi powiedział zdanie które mi zostało — ze spokój TO jest niezwykłe, tylko jesteśmy tak przyzwyczajeni do hałasu w głowie że go nie rozpoznajemy. Nie wiem czy to ci pomoże ale mnie przestawiło.


Odpowiedz
Wpisy: 169
(@sasankaa)
Połączone: 1 rok temu

Mam takie skojarzenie z tym co Topielica pisze — ja też zaczęłam medytować z myślą że będę miała jakieś wizje albo przynajmniej silne wrażenia. I trochę mnie śmieszy z perspektywy czasu, bo teraz wiem że akurat ja tego nie mam. Ale czy to znaczy że robię coś źle? Bo czasem mam wątpliwości.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kornelia-x)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 861

@Sasankaa A co masz zamiast tego? Bo 'brak wizji' to nie jest jednoznaczne z 'nic się nie dzieje'.


Odpowiedz
(@sasankaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 169

@Kornelia.x Mam... spokój. Dosłownie taką ciszę w głowie przez jakiś czas po sesji. I kiedyś mi się wydawało że to za mało, a teraz nie wiem. Może jednak nie.


Odpowiedz
Wpisy: 245
Rozpoczynający temat
(@bernadetka93)
Połączone: 9 miesięcy temu

Dobrze że to piszesz, bo ja właśnie miałam podobne przekonanie że jak nie ma 'efektów specjalnych' to znaczy że nic nie wychodzi. I teraz myślę, że właśnie to przekonanie mnie blokowało z tą regularnością. Czekałam na coś spektakularnego zamiast zauważać to co faktycznie jest.


Odpowiedz
Strona 1 / 5
Udostępnij: