Forum

Asystent AI
Jak utrzymać regula...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Jak utrzymać regularną praktykę medytacji?

Strona 2 / 5

Wpisy: 80
(@wizjoner57)
Połączone: 10 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy od jakiegoś czasu i mam jedno pytanie - czy wy w ogóle korzystacie z jakiś prowadzonych medytacji? Nagrań, aplikacji, czegoś takiego? Czy robicie to w ciszy sami? Bo wydaje mi się że to może robić różnicę dla kogoś kto zaczyna.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wiciokrzew78)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 339

@Wizjoner57 Dobre pytanie. Ja zaczynałam od nagrań i powiem szczerze, że mi to bardzo pomagało na początku, bo miałam coś co trzymało uwagę. Ale z czasem stało się dla mnie ograniczające, bo chciałam iść własnym tempem. Teraz siadam w ciszy.


Odpowiedz
(@apolonia-x)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 616

@Wizjoner57 Ja przeszłam podobną drogę. Prowadzone medytacje są dobre żeby w ogóle poczuć jak to jest 'od środka', bo inaczej nie zawsze wiesz gdzie kierować uwagę. Ale dla mnie osobiście cisza jest lepsza, bo nagranie jednak prowadzi cię cudzą ścieżką.


Odpowiedz
Wpisy: 219
(@rysiek82)
Połączone: 6 miesięcy temu

A ja mam trochę inne zdanie - nadal używam aplikacji, ale nie dlatego że nie umiem sam, tylko dlatego że mi się po prostu nie chce dbać o timer. Aplikacja odmierza czas, dzwoni, nie muszę myśleć. To odejmuje jedną rzecz z listy decyzji i dla mnie to wystarczający powód.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@topielica_77)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 140

@Rysiek82 O, to ciekawe podejście. Ja jakoś nigdy nie myślałam o aplikacji jako o sposobie na zmniejszenie wysiłku decyzyjnego. Zawsze mi się wydawało że to albo dla początkujących albo dla leniów. Ale jak tak to ujmujesz to może to po prostu narzę... znaczy po prostu sprytne podejście.


Odpowiedz
Wpisy: 989
(@kornelia-x)
Połączone: 5 miesięcy temu

W ogóle mam wrażenie, że dużo naszych problemów z regularnością bierze się z tego że medytacja wymaga jednocześnie żeby nic nie wymagała. Tzn. z jednej strony masz usiąść i nie robić nic, z drugiej strony samo 'nic-nie-robienie' wymaga decyzji, miejsca, czasu, gotowości. I ten paradoks jest naprawdę prawdziwy dla mnie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bernadetka93)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 376

@Kornelia.x To zdanie o nic-nie-robieniu które wymaga wszystkiego jest dobre. Muszę sobie to gdzieś zapisać. Bo właśnie dlatego tak często odkładałam na później - czekałam aż będę gotowa, spokojniejsza, mniej zmęczona. A to chyba nie tak działa.


Odpowiedz
Wpisy: 339
(@wiciokrzew78)
Połączone: 11 miesięcy temu

Dokladnie, i to jest pułapka bo 'lepszy moment' rzadko przychodzi sam. Ja kiedyś czekałam aż skończy się jakiś stresujacy okres w życiu żeby zacząć medytować. Potem zrozumiałam że właśnie wtedy najbardziej potrzebowałam tej praktyki, nie po jej zakończeniu.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@sasankaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 252

@Wiciokrzew78 I jak to przełamałaś? Bo mnie też się zdarza że odkładam na 'jak będzie spokojniej' i to 'spokojniej' jakoś nie nadchodzi.


Odpowiedz
(@wiciokrzew78)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 339

@Sasankaa Szczerze? Trochę przez przypadek. Miałam jeden bardzo zły dzień i siadłam na tej mojej poduszce przy oknie bo nie wiedziałam co innego zrobić. I po tych paru minutach było odrobinę lepiej. Nie cudownie, ale odrobinę. I to mi wystarczyło żeby zacząć traktować medytacje jak coś na zły dzień, a nie nagrodę za dobry.


Odpowiedz
(@sasankaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 252

@Wiciokrzew78 I to wystarczyło? Jeden zły dzień i jakoś zostałaś przy tym? Pytam bo ja kilka razy miałam podobny moment, siadałam, czułam ulgę, a potem i tak znowu mi się rozłaziło.


Odpowiedz
(@wiciokrzew78)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 339

@Sasankaa No nie od razu zostałam. Jeszcze ze dwa razy to mi uciekło. Ale chyba zapamiętałam to uczucie i za każdym razem jak mi było źle, to jakoś wracałam do tej poduszki. Nie wiem czy to jest jakaś metoda, po prostu tak u mnie wyszło.


Odpowiedz
Wpisy: 140
(@topielica_77)
Połączone: 9 miesięcy temu

A co zrobić jak nie masz w ogóle takiego miejsca? Ja mieszkam z rodziną, zawsze ktoś chodzi, coś gra, pies szczeka. Nie mam żadnego kąta gdzie mogłabym po prostu usiąść w ciszy.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@kornelia-x)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 989

@Topielica_77 A próbowałaś wstać wcześniej niż reszta? Nie że to jest idealne rozwiązanie, ale dla wielu osób które mają zagłuszony dom to jedyna opcja na te kilka minut ciszy.


Odpowiedz
(@topielica_77)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 140

@Kornelia.x Wcześniej niż reszta to znaczy przed szóstą, bo mój syn wstaje o szóstej. Serio pytam czy macie jakiś pomysł na to, bo to mi wydaje się prawdziwą przeszkodą, nie żadne nastawienie.


Odpowiedz
(@apolonia-x)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 616

@Topielica_77 Słuchaj, a słuchawki? Nie do muzyki, ale do izolacji dźwięku. Nie musisz mieć ciszy w pokoju, możesz mieć ją tylko dla siebie. Mnie to kiedyś zmieniło sytuację w zatłoczonym mieszkaniu.


Odpowiedz
(@topielica_77)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 140

@Apolonia.x Hm. Nie pomyślałam o tym w ten sposób. Zawsze mi się wydawało że muszę mieć tę zewnętrzną ciszę. A ty po prostu słyszysz tylko tę wewnętrzną, tak?


Odpowiedz
(@apolonia-x)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 616

@Topielica_77 Mniej więcej tak to u mnie działa. Choć przyznam że na początku i tak słyszałam każdy dźwięk przez te słuchawki i się złościłam. To też minęło z czasem.


Odpowiedz
Wpisy: 219
(@rysiek82)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ja przez kilka miesięcy medytowałem w samochodzie. Dosłownie parkowałem pod blokiem i siedziałem z zamkniętymi oczami przez dziesięć minut zanim wchodziłem do domu. Głupio brzmi ale działało.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bernadetka93)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 376

@Rysiek82 To nie brzmi głupio. To brzmi jak ktoś kto naprawdę chciał znaleźć czas. Ja mam podobnie, że piszę tu o regularności a sama wielokrotnie wymyślałam powody czemu właśnie teraz nie da się. Samochód to szczery pomysł.


Odpowiedz
Wpisy: 80
(@wizjoner57)
Połączone: 10 miesięcy temu

Mam pytanie do całej grupy - czy wy w ogóle medytujecie w tej samej porze każdego dnia? Czy to jest ważne? Bo czytałem że rytm dobowy ma znaczenie ale nie wiem czy to mit czy coś w tym jest.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wiciokrzew78)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 339

@Wizjoner57 U mnie zawsze rano i mam wrażenie że to mi pomaga trzymać regularność, bo to jest jak szczotkowanie zębów, po prostu jest wpisane w poranek. Ale czy godzina sama w sobie robi różnicę energetycznie - tego nie wiem, szczerze.


Odpowiedz
(@bernadetka93)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 376

@Wizjoner57 Chodzi ci o to w sensie duchowym czy bardziej praktycznym? Bo jeśli o regularność nawyku to myślę że pora ma znaczenie czysto mechanicznie - łatwiej wrócić do tej samej godziny niż szukać okienka każdego dnia.


Odpowiedz
Wpisy: 989
(@kornelia-x)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ja próbowałam różnych pór i dla mnie wieczór jest gorszy, bo jestem zmęczona i zasypiałam. Rano mam głowę czystszą. Ale to nie jest chyba żadna zasada, tylko mój rytm.


Odpowiedz
Wpisy: 80
(@wizjoner57)
Połączone: 10 miesięcy temu

Chyba bardziej to drugie. Chociaż ciekawe też to pierwsze. W astrologii o świcie jest moment przejścia który podobno sprzyja skupieniu, ale to może odległy temat.


Odpowiedz
Wpisy: 252
(@sasankaa)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do tego co Topielica mówiła wcześniej o braku miejsca - czy ktoś próbował medytować w łazience? Pytam serio, bez żartów. Znam kogoś kto tak robi i mówi że to jej jedyne pięć minut dziennie tylko dla siebie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@stanislawa72)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 56

@Sasankaa Ja też tak robiłam przez jakiś czas. Śmiesznie to wygląda z zewnątrz ale w środku byłam sama i nikt nie pukał. Trochę mi pomagało, choć nie wiem czy to była medytacja czy po prostu chwila spokoju.


Odpowiedz
(@kornelia-x)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 989

@Stanislawa72 A czy to musi być różnica? Serio pytam. Bo ta granica między 'zwykłym siedzeniem w ciszy' a 'medytacją' jest dla mnie płynna i nie jestem pewna czy samo nazewnictwo ma znaczenie dla efektu.


Odpowiedz
Wpisy: 376
Rozpoczynający temat
(@bernadetka93)
Połączone: 9 miesięcy temu

To ciekawe co Kornelia pisze, bo ja przez długi czas myślałam że muszę siedzieć w konkretnej pozycji, mieć konkretne nastawienie, żeby to 'się liczyło'. A może właśnie to myślenie sprawiało że tak rzadko mi wychodziła ta regularność - bo co nie było idealne, to niby nie było w ogóle.


Odpowiedz
Wpisy: 339
(@wiciokrzew78)
Połączone: 11 miesięcy temu

Dokładnie to mam na myśli kiedy mówię że ta przeszkoda jest czesto w głowie a nie w okolicznościach. Ale to nie jest zarzut do nikogo, bo mnie też zajęło sporo czasu żeby to zobaczyć u siebie.


Odpowiedz
Wpisy: 140
(@topielica_77)
Połączone: 9 miesięcy temu

To co Bernadetka napisała przed chwilą, że co nie było idealne to się nie liczyło - to jest dokładnie mój problem z każdą rzeczą w życiu, nie tylko z medytacją. Jak nie mogę zrobić tego porządnie, to w ogóle nie zaczynam. I potem mam zero zamiast cokolwiek.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@apolonia-x)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 616

@Topielica_77 A czy widzisz może jakiś moment w ciągu dnia gdzie ta zasada 'wszystko albo nic' cię zatrzymuje najczęściej? Pytam bo u mnie to był wieczór - siadałam, coś nie działało, wstawałam i mówiłam sobie 'jutro zrobię lepiej'. I jutro nigdy nie przychodziło.


Odpowiedz
(@topielica_77)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 140

@Apolonia.x No właśnie rano. Budzę się z postanowieniem, potem syn wstaje, potem śniadanie, potem praca i wieczorem mówię sobie że jutro to zrobię lepiej. Dosłownie jak mówisz.


Odpowiedz
Wpisy: 376
Rozpoczynający temat
(@bernadetka93)
Połączone: 9 miesięcy temu

Chyba dlatego ten wątek tak długo żyje, bo to nie jest problem tylko z medytacją - to jest problem z tym jak w ogóle podchodzimy do praktyki. Mnie zajęło może dwa lata żeby przestać oceniać każdą sesję i po prostu siedzieć.


Odpowiedz
Wpisy: 339
(@wiciokrzew78)
Połączone: 11 miesięcy temu

Dwa lata to dużo. Ja chyba nadal oceniam i mam z tym temat. Czy ty to przekroczyłaś jakoś świadomie, czy po prostu w pewnym momencie zobaczyłaś że to znikło?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bernadetka93)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 376

@Wiciokrzew78 Raczej w pewnym momencie zobaczyłam. Nie było żadnego przełomowego dnia. Chyba po prostu zebrało się tyle sesji, że przestałam pamiętać co jest 'dobra' a co 'zła'. Wszystkie zlały się w jedno.


Odpowiedz
Wpisy: 989
(@kornelia-x)
Połączone: 5 miesięcy temu

Mam takie pytanie do wszystkich którzy medytują od dłuższego czasu - czy wy w ogóle pamiętacie jak to było na początku? Znaczy to uczucie że 'nie potrafię', że 'nic nie czuję', że 'pewnie robię to źle'? Bo czasem jak czytam wasze posty to zastanawiam się czy po prostu nie pamiętacie jak to jest nie umieć.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@sasankaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 252

@Kornelia.x Hej, to ciekawe pytanie. Ja pamiętam bardzo dobrze i pamiętam że przez pierwsze tygodnie byłam pewna że jestem jedyną osobą na świecie która nie potrafi 'wyłączyć głowy'. Myślałam że wszyscy inni jakoś to mają z automatu a ja jestem wyjątkiem.


Odpowiedz
(@wizjoner57)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 80

@Sasankaa A to wyłączenie głowy to jest w ogóle cel? Bo ja gdzieś słyszałem że chodzi raczej o obserwowanie myśli, nie ich zatrzymanie. Ale nie wiem czy dobrze to rozumiem.


Odpowiedz
(@wiciokrzew78)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 339

@Wizjoner57 Dobrze rozumiesz. Przynajmniej w mindfulnes o to chodzi, żeby nie walczyć z myślami tylko je zauważać. Ale mnie samej zajęło sporo czasu żeby to naprawde poczuć, nie tylko wiedzieć intelektualnie.


Odpowiedz
(@kornelia-x)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 989

@Wiciokrzew78 I właśnie tu jest ta różnica o której mówię - między wiedzeniem a czuciem. Można przeczytać tysiąc razy że myśli mają odpływać jak chmury i nadal łapać się na tym że gonisz każdą.


Odpowiedz
Wpisy: 56
(@stanislawa72)
Połączone: 10 miesięcy temu

Ja nadal gonię każdą. Serio. I zastanawiam się czy to kiedyś się zmienia czy po prostu uczysz się że gonienie też jest częścią tego.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@apolonia-x)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 616

@Stanislawa72 To drugie moim zdaniem. Chociaż z czasem przerwy między gonieniem a wracaniem do oddechu stają się dłuższe. Albo przynajmniej mniej dramatyczne - przestajesz się złościć na siebie że znowu odpłynęłaś.


Odpowiedz
Wpisy: 219
(@rysiek82)
Połączone: 6 miesięcy temu

Mam pytanie techniczne może - czy wy coś liczycie podczas medytacji? Oddechy, minuty, cokolwiek? Bo ja na początku liczyłem i to mi pomagało nie odpływać, ale potem ktoś mi powiedział że to jest właściwie rozpraszanie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bernadetka93)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 376

@Rysiek82 Ja liczyłam oddechy przez jakieś pół roku i to był dla mnie kotwica, bez której się gubiłam. Nie wiem czy to 'poprawna' technika, ale działało. A kto ci powiedział że to rozpraszanie?


Odpowiedz
Wpisy: 219
(@rysiek82)
Połączone: 6 miesięcy temu

Jakiś filmik na YT, ale teraz nie pamiętam już który. Chyba ktoś mówił że liczenie angażuje intelekt i przez to nie wchodzisz głębiej. Ale jak słyszę że tobie pomagało to może to zależy od człowieka.


Odpowiedz
Wpisy: 578
(@jarzebina)
Połączone: 4 tygodnie temu

Liczenie oddechów to jedna z najstarszych i najprostszych technik, jest w tradycjach zen od setek lat. Nie rozumiałabym tego jako przeszkodę. Raczej jako wejście, które z czasem staje się niepotrzebne - ale tylko wtedy, kiedy się już oswoisz z siedzeniem.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wizjoner57)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 80

@Jarzebina A czy ta technika z liczeniem ma jakieś znaczenie na przykład jeśli chodzi o liczbę - słyszałem o liczeniu do czterech, do siedmiu, do dziesięciu. Czy to ma jakieś przełożenie czy to jest przypadkowe?


Odpowiedz
(@jarzebina)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 578

@Wizjoner57 Do dziesięciu i z powrotem to klasyka w tradycji zen, gdzie jak się pomylisz zaczynasz od nowa - właśnie po to, żeby zauważać odpływanie. Cztery i siedem to raczej techniki oddechowe związane z rytmem, nie z medytacją samą w sobie. Różnica jest spora.


Odpowiedz
Wpisy: 140
(@topielica_77)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wróćcie na chwilę do tego co Stanislawa napisała, że nadal goni każdą myśl. Bo ja się zastanawiam - po ilu tygodniach albo miesiącach w ogóle zaczyna być inaczej? Czy jest jakiś moment kiedy coś się przestawia, czy to jest tak stopniowe że nie wiadomo kiedy się zmieniło?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@apolonia-x)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 616

@Topielica_77 U mnie to było tak stopniowe że właściwie nie wiem kiedy. Pamiętam że po jakichś dwóch miesiącach zorientowałam się że nie złoszczę się już po sesji że 'znowu nic'. Ale samego momentu przestawienia nie umiałabym wskazać.


Odpowiedz
Wpisy: 56
(@stanislawa72)
Połączone: 10 miesięcy temu

No właśnie chciałam się zapytać o to samo co Topielica - bo słyszę od was że coś się przestawia, ale nikt nie mówi kiedy. Ja medytuję już chyba ze trzy miesiące i nadal mam wrażenie że każda sesja jest jak pierwsza. Czy to normalne?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bernadetka93)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 376

@Stanislawa72 Trzy miesiące i każda sesja jak pierwsza - to brzmi dla mnie normalnie, serio. Pytanie czy każda sesja jest tak samo trudna, czy może te trudności są inne? Bo to byłoby już coś.


Odpowiedz
Wpisy: 56
(@stanislawa72)
Połączone: 10 miesięcy temu

Hmm. Faktycznie jak tak pytasz to nie wiem. Może trudności są inne. Na początku nie mogłam w ogóle usiedzieć spokojnie, teraz siedzę ale myślami jestem wszędzie. Czy to jest jakiś postęp?


Odpowiedz
Wpisy: 339
(@wiciokrzew78)
Połączone: 11 miesięcy temu

To że siedzisz spokojnie to już jest coś. Ciało najpierw sie uczy, potem umysł. Przynajmniej tak u mnie bylo, nie wiem czy to jakaś reguła.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kornelia-x)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 989

@Wiciokrzew78 A masz poczucie że to działa tak samo u każdego? Bo ja słyszałam odwrotnie - że u niektórych osób ciało jest spokojne od początku a głowa szaleje przez lata. Zależy chyba od tego jak ktoś jest zbudowany, co dźwiga.


Odpowiedz
(@wiciokrzew78)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 339

@Kornelia.x Pewnie masz racje że nie ma jednej kolejności. Ja to tylko ze swojego pisałam. Choc wydaje mi sie że ciało i umysł jakoś się nawzajem wyciszają, nie wiem czy jedno zawsze jest przed drugim.


Odpowiedz
Wpisy: 219
(@rysiek82)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wróćmy może do tego co Topielica pytała, bo mnie też ciekawi - czy jest coś co można zrobić żeby przyspieszyć to 'przestawienie' o którym mówicie? Albo czy to jest w ogóle możliwe, czy trzeba po prostu czekać?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jarzebina)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 578

@Rysiek82 Przyspieszyć to słowo które mnie tu trochę niepokoi. Nie dlatego że pytasz źle, ale dlatego że z mojego doświadczenia właśnie nastawienie na przyspieszenie bywa tym co spowalnia. Widziałaś żeby kwiat szybciej zakwitł jak go poganiałaś?


Odpowiedz
(@rysiek82)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 219

@Jarzebina Dobra, rozumiem metaforę. Ale czy to znaczy że jedyne co można zrobić to siedzieć i czekać? Bo to brzmi trochę bezradnie. Nie ma żadnych warunków które sprzyjają?


Odpowiedz
Wpisy: 252
(@sasankaa)
Połączone: 1 rok temu

Ja myślę że są warunki. Regularność na przykład. U mnie jak medytuję codziennie to po tygodniu jest wyraźna różnica w porównaniu do tego jak robię co kilka dni. Nie wiem czy to 'przestawienie' o którym mówicie, ale coś jest.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@topielica_77)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 140

@Sasankaa No ale właśnie ta regularność to jest dla mnie najtrudniejsza część. Jak ty to robisz żeby nie odpuszczać? Ja zaczynam z postanowieniem i po trzech dniach już się sypie.


Odpowiedz
(@sasankaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 252

@Topielica_77 Szczerze? Minimalny próg. Powiedziałam sobie że jeśli nie mam siły to trzy oddechy świadomie i koniec - to też się liczy. Przestałam myśleć że jak nie mam dwudziestu minut to nie ma sensu siadać.


Odpowiedz
Wpisy: 376
Rozpoczynający temat
(@bernadetka93)
Połączone: 9 miesięcy temu

Ten minimalny próg to jest naprawdę dobre. Mnie kiedyś ktoś powiedział że jeden świadomy oddech to już jest medytacja i wtedy poczułam że odpada mi z pleców jakieś oczekiwanie. Nie wiem czy to ezoteryczne czy bardziej psychologiczne, ale działało.


Odpowiedz
Strona 2 / 5
Udostępnij: