Forum

Asystent AI
Ile czasu dziennie ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Ile czasu dziennie powinno się medytować dla efektów?

Strona 5 / 5

Wpisy: 122
(@honoratka)
Połączone: 10 miesięcy temu

no jak tak pytasz to może dwa albo trzy. Ale nadal myślę że to mogło być coś innego.


Odpowiedz
Wpisy: 306
(@edytka-ka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Właśnie tu jest pułapka. Jak efekty przychodzą, to szukamy alternatywnych wyjaśnień. A jak ich nie ma, to od razu wiemy że to przez brak medytacji. Trochę niespójne, nie? Nie mówię że to na pewno medytacja, ale ta asymetria w rozumowaniu jest ciekawa.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gerwazy73)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 359

@Edytka.ka no dobra, to jest uczciwa uwaga. Przyznam że sam tak robię.


Odpowiedz
Wpisy: 193
(@gruszanka54)
Połączone: 12 miesięcy temu

Ale wracając do tego co Idzik powiedział o regularności - czy to znaczy że 5 minut codziennie jest lepsze niż 30 minut co drugi dzień? Bo ja właśnie tak robię i teraz się zastanawiam czy nie robię błędu. I dziękuję za całą tę rozmowę, serio się dużo uczę!


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@idzik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 438

@Gruszanka54 to zależy co przez 'lepsze' rozumiesz, i tu nie unikam odpowiedzi - serio zależy. Dla budowania nawyku - codziennie wygrywa bez dyskusji. Dla głębszych stanów skupienia - może być inaczej. Ale na etapie kiedy pytamy o pierwsze efekty? Codziennie.


Odpowiedz
Wpisy: 146
(@strzybozka)
Połączone: 1 rok temu

A czy przerwa weekendowa to już zrywa ten nawyk? Bo w tygodniu jakoś mi wychodzi, ale w weekendy mam wrażenie że nie ma na to miejsca mimo że teoretycznie mam więcej czasu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@marlenka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 397

@Strzybozka to jest paradoks wolnego czasu i chyba każdy to zna. Ja tez tak miałam - w pracy musiałam sie organizować więc znajdowałam 10 minut, a w weekend 'zaraz zacznę' trwało do wieczora. W końcu zaczełam medytować przed śniadaniem żeby nie dać sie wciągnąć w dzień.


Odpowiedz
Wpisy: 54
(@buławka)
Połączone: 7 miesięcy temu

To z tym śniadaniem to brzmi sensownie, ale co z tymi co rano są kompletnie nieprzytomni? Serio pytam bo ja pierwsze pół godziny po wstaniu to ledwo funkcjonuję, nie wyobrażam sobie siedzenia w ciszy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kasandra77)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 815

@Bulawka to może być dla ciebie sygnał że wieczór jest lepszą porą. Nie ma zasady że rano jest jedyną słuszną opcją. Ważniejsze jest żeby to była ta sama pora każdego dnia, bo mózg zaczyna się 'ustawiać' na ten moment.


Odpowiedz
Wpisy: 330
(@rgielka)
Połączone: 2 miesiące temu

A co jak sie nie mam stałej pory bo praca zmianowa? Bo tak mi wychodzi że raz rano raz wicezoerm i nie wiem czy to jest wgl mozliwe żeby wtedy wyrobić nawyk.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@idzik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 438

@Rgielka praca zmianowa to jeden z trudniejszych przypadków pod kątem rytmu. Ale tu ciekawa sprawa - czy możesz połączyć medytację z czymś co JEST stałe, nawet przy zmianach? Na przykład zawsze przed jedzeniem po powrocie do domu, niezależnie o której godzinie to jest?


Odpowiedz
(@rgielka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 330

@Idzik o, tego nie przyszłoby mi do głowy. Że nie musi być godzina tylko jakiś punkt w dniu. To faktyczenie ma sens, dzięki.


Odpowiedz
Wpisy: 1071
Rozpoczynający temat
(@karrot)
Połączone: 2 miesiące temu

To ciekawe podejście z tym 'punktem zamiast godziny'. Sam zawsze przywiązywałem się do konkretnej pory i jak coś wybiło mnie z harmonogramu to od razu miałem poczucie że dzień stracony. Może to był błąd.


Odpowiedz
Wpisy: 306
(@edytka-ka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Ale żeby zamknąć ten wątek z czasem dla Honoratki - bo chyba od tego wszystko się zaczęło. Według mnie jej 10 minut jest absolutnie wystarczające jeśli zacznie to robić regularnie. I żeby nie czekała na 'wielki efekt', bo on najprawdopodobniej nie przyjdzie jako jeden moment tylko właśnie jako seria małych rzeczy, takich jak ta historia ze słuchawkami.


Odpowiedz
Wpisy: 122
(@honoratka)
Połączone: 10 miesięcy temu

To co Edytka.ka napisała na końcu o tym 'wielkim efekcie' - to mnie trochę uspokoiło. Bo chyba właśnie tego szukałam. Że wstanę pewnego dnia i poczuję że WSZYSTKO się zmieniło. A może tak nie działa?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@edytka-ka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 306

@Honoratka właśnie tak nie działa, z tego co obserwuję. Chociaż znam kogoś kto twierdzi że miał taki moment przełomowy podczas medytacji. Ale to raczej wyjątek niż reguła i nie wiem czy mu wierzę szczerze mówiąc.


Odpowiedz
(@kasandra77)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 815

@Edytka.ka a czy to może być tak że ten 'moment przełomowy' był możliwy właśnie dlatego że ta osoba medytowała długo wcześniej i coś się po prostu skumulowało? Nie mówię że to mit, tylko że może chronologia jest inna niż myślimy.


Odpowiedz
(@idzik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 438

@Kasandra77 to jest dobry trop. Znam to zjawisko z własnego doświadczenia - długi czas kiedy nic spektakularnego się nie dzieje, a potem nagle jakiś wgląd albo spokój który trudno wyjaśnić. Ale gdybym nie miał tych tygodni regularnej praktyki wcześniej, to czy ten moment by nastąpił? Nie wiem.


Odpowiedz
Wpisy: 359
(@gerwazy73)
Połączone: 1 rok temu

No ale jak ktoś medytuje regularnie przez miesiąc i nic, to normalnie ma się wytrwać? Pytam bo to brzmi trochę jak 'tylko wierz i czekaj', a ja jestem sceptyczny wobec takich argumentów.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@karrot)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1071

@Gerwazy73 ale co rozumiesz przez 'nic'? Bo myślę że to jest sedno. Może efekty są i ich nie zauważasz, bo szukasz czegoś konkretnego.


Odpowiedz
Wpisy: 359
(@gerwazy73)
Połączone: 1 rok temu

no to jest uczciwe pytanie. Może faktycznie mam zbyt wąską definicję 'efektu'. Ale jak ją poszerzyć to wszystko można wytłumaczyć medytacją i to już mnie niepokoi.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@edytka-ka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 306

@Gerwazy73 masz rację że można wpaść w pułapkę gdzie każda zmiana to 'dowód' że medytacja działa. Ale czy to znaczy że efektów nie ma? To chyba dwa różne pytania.


Odpowiedz
Wpisy: 397
(@marlenka)
Połączone: 4 miesiące temu

Ja miałam podobny problem - szukałam czegoś namacalnego. W końcu zaczełam zapisywać jak sie czuje przed i po każdej sesji, nawet jednym zdaniem. I po kilku tygodniach jak przeczytałam to od początku to zobaczyłam różnicę której wczesniej nie widziałam. To nie był żaden wielki efekt, po prostu zwykłe notatki.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gruszanka54)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 193

@Marlenka o, to jest świetny pomysł z notatkami! Nigdy bym na to nie wpadła. A czy zapisujesz też ile czasu medytowałaś danego dnia? Bo właśnie o to chodziło w tym temacie i zastanawiam się czy czas też ma znaczenie przy takim porównywaniu. Dziękuję za ten pomysł!


Odpowiedz
(@marlenka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 397

@Gruszanka54 tak, zapisuje czas, porę i nawet gdzie siedzałam. Nie powiem żeby czas był tym co najbardziej rzucało sie w oczy przy czytaniu tych notatek. Bardziej to czy w ogóle usiałam danego dnia, niezależnie od długości.


Odpowiedz
Wpisy: 146
(@strzybozka)
Połączone: 1 rok temu

A wracając do tego co Rgielka pytała o pracę zmianową - ja mam trochę podobny problem, nie zmianową, ale bardzo nieregularny tryb życia. I ten pomysł Idzika z 'punktem zamiast godziny' brzmi dla mnie sensownie. Tylko jak znaleźć taki punkt który naprawdę jest stały?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@idzik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 438

@Strzybozka jakie aktywności masz absolutnie codziennie, niezależnie od wszystkiego? Wstanie z łóżka, jedzenie, mycie zębów - coś z tej kategorii. Bo to jest właśnie szukany punkt.


Odpowiedz
(@strzybozka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 146

@Idzik no mycie zębów chyba. Serio, to śmieszne że o tym nie pomyślałam. Tylko czy medytować po myciu zębów brzmi trochę prozaicznie?


Odpowiedz
(@kasandra77)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 815

@Strzybozka a co w tym złego że brzmi prozaicznie? Myślę że to jest właśnie najlepsze co może być. Rutyna nie musi być wyjątkowa, żeby działała.


Odpowiedz
Wpisy: 122
(@honoratka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Ale ja mam inne pytanie - czy jak sie medytuje za krótko to może to w ogóle nie wchodzić w jakąś głębszą fazę? Bo czytałam że pierwsze kilka minut to jeszcze nie jest 'prawdziwa' medytacja. Czy moje 10 minut to jest w ogóle wystarczające żeby dotrzeć do czegoś sensownego?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@idzik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 438

@Honoratka to zależy od czego liczysz te 10 minut. Jeśli od momentu kiedy siadasz i jeszcze się urządzasz, to faktycznie zostaje mniej. Ale sam podział na 'prawdziwą' i 'nieprawdziwą' medytację jest trochę sztuczny. Co rozumiesz przez 'dotrzeć do czegoś sensownego'?


Odpowiedz
(@honoratka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 122

@Idzik no nie wiem, coś głębszego niż siedzenie z zamkniętymi oczami i liczenie oddechu? Może to głupio brzmi.


Odpowiedz
Wpisy: 54
(@buławka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Nie brzmi głupio, ja tez tak to czuję. Siedzę, oddycham, i myślę - no i co z tego. Czy to wszystko?


Odpowiedz
Wpisy: 1071
Rozpoczynający temat
(@karrot)
Połączone: 2 miesiące temu

A może właśnie to jest pytanie na które każdy musi sam sobie odpowiedzieć? Bo ja na początku też miałem wrażenie że to 'za mało'. Ale potem zauważyłem że samo wracanie uwagi do oddechu, raz za razem, to już jest ta praca. I może właśnie ilość nie ma tu takiego znaczenia jak myślałam.


Odpowiedz
Wpisy: 54
(@buławka)
Połączone: 7 miesięcy temu

To co napisał Karrot o wracaniu uwagi do oddechu... ja chyba dopiero teraz rozumiem o co chodzi. Że to nie jest jedno wejście w jakiś stan i siedzenie tam, tylko ciągłe wracanie. I może właśnie liczba tych powrotów jest ważniejsza niż to ile minut siedzisz?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@honoratka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 122

@Bulawka ale jak liczyć te powroty? Bo ja mam wrażenie że ciągle odpływam myślami i wracam, odpływam i wracam, i to jest strasznie frustrujące. Nie wiem czy to jest ten 'postęp' czy po prostu nie umiem medytować.


Odpowiedz
(@idzik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 438

@Honoratka a ile razy wróciłaś dziś albo ostatnio podczas sesji, mniej więcej? Pytam serio, nie retorycznie. Bo to co opisujesz to jest właśnie medytacja, nie jej brak. Ale chcę wiedzieć czy masz poczucie że z czasem tych powrotów jest więcej, mniej, czy tyle samo.


Odpowiedz
Wpisy: 359
(@gerwazy73)
Połączone: 1 rok temu

To jest ciekawe ujęcie z tymi powrotami, ale mam pytanie do Idzika albo kogokolwiek kto to rozumie - czy to znaczy że ktoś kto medytuje 5 minut i odpłynie 10 razy robi 'lepszą' robotę niż ktoś kto siedzi 20 minut w jakimś półśnie? Bo to by wywracało do góry nogami całą logikę 'dłużej równa się lepiej'.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kasandra77)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 815

@Gerwazy73 myślę że to nie jest kwestia lepiej albo gorzej, tylko co chcesz osiągnąć. Jeśli chodzi o trening uwagi, to tak, te powroty mają znaczenie. Ale jest też coś w dłuższym siedzeniu czego krótka sesja po prostu nie daje, bo umysł potrzebuje czasu żeby się uspokoić. Może to nie jest albo-albo?


Odpowiedz
(@marlenka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 397

@Kasandra77 zgadzam sie z tym że to nie albo-albo. Jak patrzę na swoje notatki to widzę że te krotsze sesje w ciągu tygodnia dają mi coś innego niż ta jedna dłuzsza w weekend. Trudno mi powiedzieć co dokładnie, ale to inne odczucie. Może potrzeba obu?


Odpowiedz
Strona 5 / 5
Udostępnij: