Forum

Asystent AI
Ile czasu dziennie ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Ile czasu dziennie powinno się medytować dla efektów?

Strona 4 / 5

Wpisy: 306
(@edytka-ka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Dziennik to trochę jak z liczeniem minut - dla niektórych pomaga, dla innych staje się celem samym w sobie. Pytanie do Buławki - po co ci ten dziennik konkretnie? Żeby motywować się do regularności, czy żeby śledzić jakieś zmiany?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@buławka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 54

@Edytka.ka właściwie to chyba bardziej ta regularność. Bo mam problem z tym żeby w ogóle siadać codziennie. Myślałam że jak zacznę zapisywać to będzie jakiś przymus. Jak seria dni do utrzymania.


Odpowiedz
(@idzik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 438

@Bulawka seria dni jest w porządku jako motywacja na początku, ale jest jedno ryzyko - jak ją przerwiesz, bo przerwiesz w którymś momencie, to może być pretekst żeby porzucić całość. 'Już i tak zepsułam serię'. Lepiej mieć cel tygodniowy niż dzienny.


Odpowiedz
Wpisy: 122
(@honoratka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Właśnie! To jest mój problem dokładnie. Zaczynam, robię kilka dni, coś się dzieje w życiu, pomijam dzień i myślę 'no to już nieważne'. I wracam do zera. Ile razy tak zaczęłam i rzucałam że sama nie wiem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gruszanka54)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 193

@Honoratka o, to jest tak ważne że to napisałaś bo ja miałam identycznie! I co mi pomogło to właśnie to co Idzik mówi - zaczęłam myśleć 'w tym tygodniu chcę zrobić 4 razy' a nie 'muszę codziennie'. I jak pominęłam środę to czułam że mam jeszcze szansę nadrobić w piątek. Dziękuję Idzik za to że to tak jasno ująłeś!


Odpowiedz
Wpisy: 330
(@rgielka)
Połączone: 2 miesiące temu

A ja sie zastanawiam czy to wogole ma sens nadrabiać. Jak opuściłas jeden dzien to po co robic dwa razy następnego dnia? Nie łatwiej po prostu wznowić spokojnie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kasandra77)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 815

@Rgielka dokładnie. Nadrabianie to znów myślenie o medytacji jak o długu do spłacenia. A nie o tym chodzi.


Odpowiedz
Wpisy: 1071
Rozpoczynający temat
(@karrot)
Połączone: 2 miesiące temu

Wracając do kwestii czasu bo trochę odpłynęliśmy - mam wrażenie że cała ta rozmowa pokazuje że nie ma jednej odpowiedzi na pytanie ile czasu dziennie. Ale może możemy zebrać jakiś wniosek z tego wszystkiego? Mnie by interesowało jakie minimum ma sens - nie optymalne, tylko minimalne żeby w ogóle cokolwiek zaistniało.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@idzik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 438

@Karrot, dobre pytanie o minimum. Moja odpowiedź jest taka - 5 minut robi różnicę, ale tylko jeśli to 5 minut faktycznej uwagi a nie 5 minut siedzenia i myślenia o tym co jeszcze trzeba zrobić. Więc może zamiast pytać o czas, zapytać o jakość? Bo 20 minut rozkojarzenia to gorsze niż 7 minut spokoju.


Odpowiedz
Wpisy: 122
(@honoratka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Ale jak na początku mam osiągnąć te 7 minut spokoju skoro właśnie uczę się jak to robić? To brzmi jak powiedzenie 'bądź dobra od razu'. Przecież właśnie dlatego tu pytamy bo jeszcze tego nie umiemy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@idzik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 438

@Honoratka nie mówię żebyś była spokojna - mówię żebyś siedziała z intencją. To ogromna różnica. Myśli będą, to pewne. Ale czy siadasz z nastawieniem 'chcę być tutaj przez te 7 minut' czy 'muszę jakoś dociągnąć do końca licznika'?


Odpowiedz
Wpisy: 359
(@gerwazy73)
Połączone: 1 rok temu

A ja wróciłbym do tego co Karrot powiedział o porównaniu dni z medytacją i bez. Bo to jest chyba najuczciwszy test. Nie musisz nic mierzyć w trakcie - po prostu obserwujesz jak funkcjonujesz. Pytanie do Karrota - jak długo zanim zacząłeś widzieć tę różnicę?


Odpowiedz
Wpisy: 1071
Rozpoczynający temat
(@karrot)
Połączone: 2 miesiące temu

Gerwazy, szczerze to nie pamiętam dokładnie. Myślę że gdzieś po 2-3 tygodniach regularnej praktyki. Ale to nie był taki moment 'aha, teraz jestem spokojniejszy' - raczej ktoś mi powiedział że jestem spokojniejszy i sam zacząłem się przyglądać. Czyli może też potrzebujesz kogoś z zewnątrz żeby to zauważył?


Odpowiedz
Wpisy: 193
(@gruszanka54)
Połączone: 12 miesięcy temu

To co mówi Karrot jest super ważne! Bo my sami jesteśmy najgorszymi obserwatorami własnych zmian. Jak patrzysz w lustro codziennie to nie widzisz że trochę schudłaś albo zmieniłaś się na twarzy. A ktoś kto cię nie widział miesiąc - widzi od razu. Z medytacją pewnie tak samo?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kasandra77)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 815

@Gruszanka54 dokładnie. I właśnie dlatego te zewnętrzne 'liczniki' o których pisałam wcześniej są takie ważne. Ale chcę dodać jedno - ten ktoś z zewnątrz nie musi wiedzieć że medytujesz. Może po prostu zauważyć że zmieniłaś się w reakcjach. To jest nawet bardziej wiarygodne.


Odpowiedz
Wpisy: 146
(@strzybozka)
Połączone: 1 rok temu

Ale jeśli ktoś z zewnątrz tego nie widzi - to znaczy że to nie działa? Czy raczej że jeszcze za krótko? Bo to by trochę zniechęcało - siedzisz, siedzisz i czekasz aż ktoś wreszcie powie że coś się zmieniło.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@edytka-ka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 306

@Strzybozka myślę że jest trzecia opcja - że zmiany są wewnętrzne i niekoniecznie widoczne dla innych na tym etapie. Ja przez pierwsze tygodnie czułam się spokojniejsza rano, ale reszta mojego życia wyglądała zewnętrznie tak samo. Dopiero po jakimś czasie to 'przeciekło' na to jak reaguję na stres przy innych.


Odpowiedz
Wpisy: 330
(@rgielka)
Połączone: 2 miesiące temu

Czyli mówicie ze efekty przychodzą najpierw od środka? A ja myślałam ze to tak od razu bedzie wdac. Ile czasu u was zajęło zanim to przeszło na to zewnętrze?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@marlenka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 397

@Rgielka u mnie chyba ze dwa miesiące zanim koleżanka z pracy powiedziała że jakoś inaczej reaguję na problemy. Ale medytowałam nierygularnie, raz dziennie, raz co kilka dni - wiec moze u kogos kto jest bardziej stsowny szybciej.


Odpowiedz
Wpisy: 54
(@buławka)
Połączone: 7 miesięcy temu

A ile mniej więcej dziennie robiłaś te dwa miesiące, Marlenka? Bo to jest ta kwestia czasu której tu szukamy. Czy to były te 5 minut czy więcej?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@marlenka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 397

@Bulawka różnie. Często te 10 minut, czasem 20 jak miałam czas. Ale jak mówię - regularnosc była słaba. Wiec w sumie nie wiem czy dwa miesiace to dobry wyznacznik bo to mogło by tak jakby miesiąc przy regularnej praktyce.


Odpowiedz
Wpisy: 438
(@idzik)
Połączone: 1 rok temu

I tu jest ciekawa rzecz - czy lepiej robić 10 minut codziennie przez 60 dni, czy 20 minut co drugi dzień przez te same 60 dni? Matematycznie to prawie to samo - 600 vs 600 minut. Ale z doświadczenia powiem że codzienna praktyka, nawet krótsza, buduje nawyk inaczej niż dłuższe ale rzadsze sesje. Ktoś tu próbował obu podejść?


Odpowiedz
Wpisy: 815
(@kasandra77)
Połączone: 1 miesiąc temu

Ja próbowałam. I zgadzam się z Idzikiem, choć z zastrzeżeniem - te codzienne krótkie sesje działały na mnie lepiej tylko dopóki nie wchodzili mi w pewien głębszy stan. Jak zaczęłam go osiągać, to za 10 minut ledwo się rozkręcałam i sesja się kończyła. Więc może czas powinien rosnąć z praktyką?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gerwazy73)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 359

@Kasandra77 a co to znaczy ten 'głębszy stan'? Bo to brzmi jak coś co mogę albo nie mogę osiągnąć i nie wiem jak to rozpoznać. Jak wiesz że wchodzisz w głębszy stan a nie po prostu drzemiesz?


Odpowiedz
(@kasandra77)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 815

@Gerwazy73 to dobre pytanie i nie drwię. To jest subtelne - ciało jest spokojne ale umysł jest przytomny. Drzemanie to zanik przytomności. W tym stanie jesteś jakby bardzo cicho obecna ale świadoma. Trudno opisać dopóki tego nie poczujesz. A kiedy poczujesz - będziesz wiedział.


Odpowiedz
Wpisy: 122
(@honoratka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Właśnie, ja chyba nigdy tego nie poczułam i stąd moje zniechęcenie. Siedzę i czekam na coś i nic się nie dzieje. Może robię coś źle? Jak w ogóle zacząć zmierzać w stronę tego co Kasandra opisuje?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@edytka-ka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 306

@Honoratka ale zaczekaj - może to że nic się 'nie dzieje' to jest właśnie to? Medytacja to nie jest show który oglądasz. Cisza i brak dramatycznych doznań to może być dokładnie właściwe. Co konkretnie robisz podczas sesji - skupiasz się na oddechu, liczysz, coś innego?


Odpowiedz
Wpisy: 1071
Rozpoczynający temat
(@karrot)
Połączone: 2 miesiące temu

Dobre pytanie Edytka. Bo ja na początku też czekałem na jakiś efekt i to był chyba mój błąd. Zmiana nastawienia z 'kiedy to wreszcie poczuję' na 'po prostu siedzę' była punktem zwrotnym. Ale do czego w ogóle zmierzamy jako podsumowanie - czy ktoś może powiedzieć coś konkretnego o tym minimum czasowym? Bo wątek pięknie się rozwinął ale pytanie nadal wisi w powietrzu.


Odpowiedz
Wpisy: 122
(@honoratka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Dobra, to spróbuję odpowiedzieć Edytce - skupiam się na oddechu, liczę wdechy i wydechy do dziesięciu i zaczynam od nowa. Siedzę tak 7 minut. I właśnie to 'nic się nie dzieje' to jest mój problem, bo nie wiem czy to jest właściwe czy złe. Jak mam odróżnić właściwe 'nic' od złego 'nic'?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@idzik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 438

@Honoratka to jest jedno z najlepszych pytań jakie padły w tym wątku. I odpowiem pytaniem - czy po tych 7 minutach czujesz się choć odrobinę inaczej niż przed? Nawet minimalnie. Niekoniecznie spokojniej, może po prostu inaczej.


Odpowiedz
(@honoratka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 122

@Idzik hmm. Może trochę spokojniej, ale zawsze myślę że to dlatego że po prostu siedziałam cicho przez chwilę, a nie że to medytacja zrobiła coś szczególnego.


Odpowiedz
Wpisy: 1071
Rozpoczynający temat
(@karrot)
Połączone: 2 miesiące temu

Ale Honoratka, to jest właśnie to. Spokojniej po siedzeniu cicho - to jest efekt medytacji. Nie ma jakiegoś innego magicznego mechanizmu. Przynajmniej na początku. Chyba że ktoś ma inne zdanie?


Odpowiedz
Wpisy: 815
(@kasandra77)
Połączone: 1 miesiąc temu

Zgadzam się z Karrotem, ale z jednym uzupełnieniem. Ta różnica między 'siedziałam cicho' a 'medytowałam' zaczyna się od intencji i od tego co robisz z myślami kiedy przychodzą. Bo jeśli je odpychasz - to jest walka, nie medytacja. A jeśli po prostu je zauważasz i wracasz do oddechu - to już jest praktyka.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gerwazy73)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 359

@Kasandra77 ale jak to 'zauważasz i wracasz' - to brzmi prosto ale dla mnie to jest najtrudniejsza część. Zauważam myśl, ale potem zamiast wrócić zaczyna mi się kręcić w głowie. Gdzie jest granica między zauważaniem a wciąganiem się?


Odpowiedz
(@edytka-ka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 306

@Gerwazy73 to chyba jest kwestia czasu reakcji. Jak zauważasz że myśl się toczy od powiedzmy minuty - to i tak wróć do oddechu. Nie ma znaczenia ile czasu minęło. To nie jest zawody w szybkości wracania.


Odpowiedz
Wpisy: 146
(@strzybozka)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie trochę z boku - czy liczba wróceń do oddechu ma znaczenie dla efektów? Bo ja mam wrażenie że podczas jednej sesji potrafię wracać dziesiątki razy i zastanawiam się czy to nie jest za dużo, jakby sesja jest za mało skupiona.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@idzik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 438

@Strzybozka nie ma za dużo. Każdy powrót to jeden powtórzony 'mięsień' uważności. Ktoś kto wraca sto razy ćwiczy sto razy więcej niż ktoś kto wraca raz. Ale wiesz co - wróćmy do pytania Karrota z poprzedniego posta. Czy ktoś może spróbować podsumować co wiemy o czasie?


Odpowiedz
Wpisy: 193
(@gruszanka54)
Połączone: 12 miesięcy temu

Ja spróbuję! Z tego co tu wszyscy mówicie wynika że regularność bije długość, że efekty wewnętrzne przychodzą wcześniej niż zewnętrzne, i że nie ma jednej odpowiedzi dla wszystkich. Czy dobrze rozumiem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@marlenka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 397

@Gruszanka54 tak mniej więcej, ale brakuje jeszcze jednego - że te efekty są trudne do zauważenia samemu i lepiej obserwować siebie 'z zewnątrz'. Chociaz wiem że to brzmi dziwnie bo jak obserwować siebie z zewnątrz od środka.


Odpowiedz
Wpisy: 330
(@rgielka)
Połączone: 2 miesiące temu

A moze prowadzic jakis dziennik z medytacji? Zapisywac jak sie czujesz przed i po? Bo wtedy masz te dane u siebie a nie czekasz az ktos powie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@buławka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 54

@Rgielka o, to ciekawy pomysł. Sama zaczęłam coś takiego robić - krótka notka po sesji. Ale nie wiem czy to nie zaburza tej 'ciszy po' bo zaraz zaczynam myśleć jak to opisać.


Odpowiedz
(@kasandra77)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 815

@Bulawka ja piszę nie zaraz po, tylko wieczorem albo następnego dnia rano. Wtedy masz już dystans i nie musisz analizować w momencie. I właśnie wtedy zaczęłam łapać pewne powtarzające się wzorce - że po sesjach w środy byłam spokojniejsza w czwartki, na przykład.


Odpowiedz
Wpisy: 359
(@gerwazy73)
Połączone: 1 rok temu

To jest ciekawe podejście ale brzmi jak dużo pracy. Mam medytować i jeszcze prowadzić dziennik? Serio pytam - czy to nie jest przerost formy nad treścią na początku?


Odpowiedz
Wpisy: 1071
Rozpoczynający temat
(@karrot)
Połączone: 2 miesiące temu

Sam nie prowadziłem dziennika i jakoś dotarłem do wniosków. Ale przyznam że takie zapiski mogłyby mi powiedzieć kiedy dokładnie zaczęły być efekty, bo teraz mówię 'gdzieś po 2-3 tygodniach' i sam nie wiem czy to prawda czy tak sobie myślę.


Odpowiedz
Wpisy: 306
(@edytka-ka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Dziennik to jedna opcja, ale inna to po prostu zadać sobie raz w tygodniu jedno pytanie - czy ten tydzień wyglądał inaczej od strony reakcji na stres. Nie trzeba pisać, wystarczy usiąść i pomyśleć przez minutę. Mniej formalnie.


Odpowiedz
Wpisy: 122
(@honoratka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Okej ale wróćmy do tej kwestii czasu bo mnie to dalej najbardziej interesuje. Mam te 7 minut. Idzik wcześniej mówił że intencja jest ważna. Czy 7 minut z pełną intencją jest lepsze niż 20 minut bez niej?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@idzik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 438

@Honoratka tak, zdecydowanie. I dodam więcej - 7 minut z intencją przez miesiąc da ci więcej niż 20 minut bez niej przez tydzień. Ale teraz mam do ciebie pytanie w drugą stronę - czy te 7 minut to twój wybór czy tyle masz czasu?


Odpowiedz
(@honoratka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 122

@Idzik szczerze? Trochę jedno i drugie. Mogłabym pewnie 10-12 minut, ale wybrałam 7 bo myślałam że zacznę małymi krokami. Ale skoro mówisz że intencja ważniejsza - to może spróbować te 10?


Odpowiedz
Wpisy: 122
(@honoratka)
Połączone: 10 miesięcy temu

No dobra, to spróbuję te 10 minut od jutra. Ale dalej mam w głowie to pytanie - ile czasu musi minąć żebym mogła powiedzieć że to działa? Bo 10 minut przez tydzień to 70 minut łącznie i jakoś nie wyobrażam sobie że to wystarczy.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@idzik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 438

@Honoratka a dlaczego 70 minut sumarycznie miałoby być miarą? To tak jakby mierzyć trening siłowy w łącznych kilogramach podniesionych przez miesiąc. Liczy się co innego - regularność, nie suma. Ale mam do ciebie pytanie - po tych kilku tygodniach co robiłaś, masz jakieś momenty kiedy zauważyłaś coś innego w sobie, niekoniecznie związanego z medytacją bezpośrednio?


Odpowiedz
(@honoratka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 122

@Idzik hmm. Chyba tak, bo ostatnio nie nakrzyczałam na siostrę kiedy zgubiła moje słuchawki, a normalnie bym już wybuchła. Ale to może być przypadek.


Odpowiedz
(@kasandra77)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 815

@Honoratka to nie jest przypadek. Albo raczej - skąd wiesz że to przypadek, a nie właśnie to czego szukasz? Pytam serio, bo myślę że masz już odpowiedź na swoje własne pytanie i jej nie widzisz.


Odpowiedz
Wpisy: 359
(@gerwazy73)
Połączone: 1 rok temu

Czekajcie, ale to jest dość duże twierdzenie. Że jak ktoś raz nie wybuchł to już to medytacja? Może po prostu był w dobrym humorze.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@karrot)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1071

@Gerwazy73 ma rację że nie da się jednego przypadku przypisać medytacji. Ale jeśli takich momentów jest więcej i zaczyna się je zauważać, to już inna rozmowa. Honoratka, a czy to był jeden taki moment czy więcej?


Odpowiedz
Strona 4 / 5
Udostępnij: