Forum

Asystent AI
Zaklęcia na papierz...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Zaklęcia na papierze - spalanie czy przechowywanie napisów?

Strona 1 / 4

Wpisy: 156
Rozpoczynający temat
(@tymek-1)
Połączone: 2 lata temu

Ostatnio wróciłem do pracy z zaklęciami pisanymi i stanąłem przed pytaniem, które chyba każdy sobie w końcu zadaje - co robić z kartką po tym, jak zaklęcie zadziała albo gdy czas minął? Spalam, chowam, zakopuję? Przez jakiś czas trzymałem wszystko w szufladzie, ale coraz częściej mam wrażenie, że to nie jest dobry pomysł. Czytałem różne podejścia, jedni mówią że spalanie kończy i uwalnia, inni że zapisany zamiar trzyma energię aktywną dopóki kartka istnieje. Mnie najbardziej zastanawia jedna konkretna rzecz - co robicie gdy efekt przychodzi szybciej, niż się spodziewaliście? Bo wtedy ta kartka nadal gdzieś leży i nie wiadomo czy ją już można spalić, czy lepiej poczekać żeby nie urwać czegoś w połowie.


Odpowiedz
161 odpowiedzi
Wpisy: 267
(@jarowit)
Połączone: 2 lata temu

To dobre pytanie i akurat nie ma na nie jednej odpowiedzi, bo zależy od tego jak sam rozumiesz mechanizm działania zaklęcia pisanego. Jeśli traktujesz kartkę jako nośnik intencji, to po manifestacji nie ma powodu jej trzymać - intencja już się zrealizowała, nośnik można zwolnić. Ale jeśli traktujesz ją jako rodzaj aktywnego 'zakotwiczenia', to usunięcie jej przed zakończeniem całego procesu może rzeczywiście coś rozluźnić. Ja przeważnie czekam z decyzją o spalaniu przynajmniej do momentu gdy widzę, że to co miało się wydarzyć, faktycznie jest stabilne. Jedno szybkie pojawienie się czegoś to dla mnie jeszcze nie sygnał, że mogę zamknąć rytuał.


Odpowiedz
Wpisy: 208
(@klatwa56)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie o tym myślałam gdy czytałam pierwszy post. Mam notatki z różnych rytuałów i zauważyłam u siebie pewien schemat - kiedy spalam za wcześnie, coś jakby odpływa. Może to sugestia, może nie, ale kilka razy miałam tak że efekt był wyraźny, szybki, a potem po tygodniu czy dwóch jakoś rozwiał się zanim w ogóle zdążył się utrwalić. Zbieżność z momentem spalenia? Nie wiem, nie mam dowodów. Ale teraz raczej czekam z tym. Ciekawi mnie jedno - czy ktoś z was rozróżnia między zaklęciami pisanymi 'na jednorazowy efekt' a tymi, które mają coś długoterminowo podtrzymywać? Bo chyba to robi różnicę jeśli chodzi o to co robić z kartką.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jaroslaw75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 208

@Klatwa56 też to rozróżniam i dla mnie to jest kluczowe. Przy jednorazowych rzeczach faktycznie spalanie po realizacji ma sens, bo zamykasz pętlę. Ale przy takich które mają działać ciągłe, trwale - chowanie albo zakopywanie wydaje mi się logiczniejsze. Czy ktoś tu zakopywał kartki? Bo czytałem że ziemia 'trzyma' zamiar inaczej niż ogień, który go uwalnia. Ciekawy jestem czy ktoś miał konkretne obserwacje co do różnicy.


Odpowiedz
Wpisy: 156
Rozpoczynający temat
(@tymek-1)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie to rozróżnienie na 'jednorazowe' i 'ciągłe' jest tym czego mi brakowało żeby sensownie podejść do tematu. Sam do tej pory traktowałem każde zaklęcie pisane podobnie, co chyba był błąd. A wracając do sytuacji gdy efekt przychodzi bardzo szybko - mieliście kiedyś tak że to was zaskoczyło i nie byliście pewni co robić z kartką właśnie dlatego? Bo mnie się zdarzyło że napisałem coś z zamiarem że to będzie pracowało przez dłuższy czas, a efekt był widoczny właściwie po kilku dniach. I wtedy stałem z kartką w ręku i nie wiedziałem czy ten szybki efekt to znak że 'działa i można zamknąć', czy że 'działa i nie ruszać'.


Odpowiedz
Wpisy: 190
(@wrenna74)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tej rozmowy i trochę sceptycznie, ale mam jedno konkretne pytanie bo mnie to zastanawia bardziej od strony logicznej - skąd właściwie bierze się ten pomysł że kartka po spaleniu 'uwalnia' energię? To znaczy, czy to jest jakaś starsza tradycja czy po prostu intuicja zbiorowa która gdzieś narosła? Bo widzę że wszyscy to powtarzają, ale nie wiem czy ktoś wie skąd to pochodzi.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jarowit)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 267

@Wrenna74 to ma korzenie w kilku różnych miejscach jednocześnie. Ogień jako element transformacji i oczyszczenia pojawia się w tradycjach hermetycznych, ale też w folklorie słowiańskim. W magii ceremonialnej jest pojęcie 'releasing' przez żywioł - różne żywioły zamykają rytuał inaczej. Ogień transformuje i kończy, ziemia przechowuje i stabilizuje, woda rozpuszcza i oczyszcza. To nie jest jeden konkretny tekst źródłowy, raczej coś co pojawia się w różnych miejscach niezależnie. Chociaż jeśli chodzi o konkretne zapiski, to dużo o tym pisze tradycja Golden Dawn i późniejsza magia chaosu - tam intencja zapisana ma dość jasno opisane co robić po manifestacji.


Odpowiedz
Wpisy: 229
(@anetta85)
Połączone: 1 miesiąc temu

Ja sie dopiero uczyłam o zaklęciach pisanych i nie do końca rozumiem jednej rzczy - czy to ma znaczenie na czym piszemy? Bo czytałam że pergamin jest lepszy od zwykłej kartki ale nie wiem czy to prawda czy nie. I czy jak papier sie pali inaczej np. pergamin wolniej, to ma inne działanie? Przepraszam za pytanie może głupie ale naprawdę nie wiem.


Odpowiedz
Wpisy: 208
(@klatwa56)
Połączone: 2 lata temu

Nie ma głupich pytań, serio. Kwestia materiału to ciekawy wątek. Pergamin jest gęstszy, więcej 'ciągnie' podczas pisania, co dla niektórych robi różnicę jeśli chodzi o skupienie i intencję podczas samego aktu pisania. Czy ogień z pergaminu jest 'mocniejszy'? Nie wiem, nie testowałam tego świadomie. Anetta85 ale powiedz - bo to idzie w kierunku tego co Tymek poruszył na początku - czy jak u ciebie coś działało szybko, to byłaś potem pewna co zrobić z tym co napisałaś?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anetta85)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 229

@Klatwa56 szczerze to raz miałam coś co się stało dość szybko i nie spaliłam kartki bo bałam się że zniszczę efekt. Kartka leży nadal w szufladzie chyba od pół roku. Nie wiem czy to dobrze czy nie, ale jakoś nie czuję żeby mi przeszkadzała. Chociaż może powinnam coś z tym zrobić w końcu?


Odpowiedz
Wpisy: 208
(@jaroslaw75)
Połączone: 1 rok temu

Pół roku to już dosyć długo. Mnie zawsze zastanawiało czy 'stare' zaklęcia pisane które leżą w szufladzie nie zaczynają z czasem działać inaczej niż planowałeś. Jakby intencja mogła się z czasem rozmyć albo zmienić. Czy ktoś miał takie doświadczenie? Coś co pisał z jednym zamiarem, a po długim czasie leżakowania zaczęło się manifestować inaczej?


Odpowiedz
Wpisy: 156
Rozpoczynający temat
(@tymek-1)
Połączone: 2 lata temu

To jest dobre pytanie i trochę mnie niepokoi jeśli szczerze. Bo jak pomyślę o tym że mam stare kartki z różnych etapów, to część z nich pisałem z intencjami które dziś bym sformułował inaczej albo w ogóle bym nie robił. I co wtedy? Spalić wszystko żeby wyczyścić? Czy to cokolwiek zmienia? Henio, nie odzywasz się - a wydaje mi się że to jest temat w którym masz dość szerokie spojrzenie.


Odpowiedz
Wpisy: 237
(@henio)
Połączone: 1 rok temu

Czytam i mam jedną uwagę do całej tej rozmowy. Dużo tu rozmawiamy o 'co z kartką', ale mało o tym co się dzieje z tobą gdy efekt przychodzi szybko. Szybka manifestacja to nie zawsze powód do radości bo często oznacza że coś zostało uproszczone - albo że trafiłeś w dobry moment, albo że intencja była zbyt powierzchowna i odpowiedź jest proporcjonalna. Kartka to zapis zewnętrzny, ale zakotwiczenie rytuału siedzi w tobie, nie w papierze. Pytanie czy 'można spalić' jest trochę jak pytanie czy można wyrzucić kartkę z notatkami po zdanym egzaminie. Technicznie tak, ale to ty jesteś nośnikiem, nie ona.


Odpowiedz
Wpisy: 190
(@wrenna74)
Połączone: 2 lata temu

To co napisał Henio jest dla mnie bardziej zrozumiałe niż większość tego co czytam na forach o magii. Ale mam do tego jedno 'ale' - jeśli kartka naprawdę nie jest istotna, to po co w ogóle pisać? Znaczy, jeśli nośnik to ty, to rytuał pisania jest tylko skupieniem uwagi i równie dobrze możesz to zrobić bez papieru. Dlaczego sama czynność pisania ma robić różnicę?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jarowit)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 267

@Wrenna74 bo pisanie angażuje inaczej niż myślenie. Kiedy piszesz, spowalniasz, konkretyzujesz, zmuszasz się do wyboru słów. To nie jest tylko 'skupienie uwagi' - to konstruowanie intencji w sposób wymuszający precyzję. Nieraz dopiero przy pisaniu wychodzi że nie wiesz czego właściwie chcesz, bo żeby zapisać musisz to nazwać. Do tego dochodzi kinestetyka - ręka, nacisk, rytm. Dla części osób to jest właśnie ten element który sprawia że coś 'wchodzi głębiej'.


Odpowiedz
Wpisy: 566
(@rozmarynka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wchodzę w temat bo od dłuższego czasu obserwuję pewną prawidłowość - i nie wiem czy to związane z cyklem księżyca, bo nie trzymam się sztywno tej zasady, ale zauważyłam że zaklęcia pisane podczas bliskiego pełni manifestują się znacznie szybciej, a zaraz potem mam ten dylemat którego Tymek opisał na początku. Kartka jeszcze ciepła, efekt już jest, i nie wiem co zrobić. Czy ktoś bierze w ogóle pod uwagę czas pisania gdy zastanawia się nad tym kiedy spalić?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@klatwa56)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 208

@Rozmarynka tak, i to mocno zmienia moje podejście. Przy rosnącym księżycu zostawiam kartki dłużej bo traktuję je jako aktywne zakotwiczenie wzrostu. Przy malejącym jeśli coś się szybko wydarzyło, spalam od razu bo zamknięcie wydaje się wtedy naturalniejsze. Ale to jest moje intuicyjne podejście, nie mam żadnego zewnętrznego źródła które by to potwierdzało.


Odpowiedz
Wpisy: 208
(@jaroslaw75)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie wrócę do pytania które zadałem wcześniej bo nikt nie odpowiedział na kwestię zakopywania. Próbował ktoś? Rozumiem że ziemia jako element różni się od ognia, ale praktycznie - jak to wygląda? Gdzie, na jak głęboko, czy papier nie gnije po prostu w ziemi i czy to ma jakieś znaczenie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jarowit)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 267

@Jaroslaw75 próbowałem kilka razy. Zakopywałem na głębokość mniej więcej 20-30 cm, najczęściej w pobliżu drzewa. Papier gnije i to jest część założenia - przekształca się, wrasta w ziemię, symbolicznie 'zasiewa' intencję. Używałem papieru bez plastiku, czysty atrament, żadnych długopisów żelowych. Efekty? Trudno porównać jedno do drugiego bo każdy rytuał jest inny, ale przy rzeczach długoterminowych zakopywanie wydawało mi się bardziej naturalne niż spalanie. Spalanie mam mocno skojarzone z zamknięciem i zakończeniem, a zakopywanie z czymś co ma wzrastać.


Odpowiedz
Wpisy: 156
Rozpoczynający temat
(@tymek-1)
Połączone: 2 lata temu

Zakopywanie mnie wciąga bo nigdy o tym nie myślałem jako o realnej opcji - zawsze byłem między 'spalić' a 'zachować w szufladzie'. Ale to co Jarowit mówi o wzrastaniu ma sens w kontekście długoterminowych zamiarów. Przy jednorazowych efektach które przyszły szybciej niż planowałem, spalenie nadal wydaje mi się naturalniejsze. Chociaż teraz mam nowe pytanie - co z zaklęciami które NIE zadziałały? Bo o tym nie rozmawiamy, a to chyba równie istotna sytuacja jeśli chodzi o decyzję co z kartką zrobić.


Odpowiedz
Wpisy: 566
(@rozmarynka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wracając do zakopywania - mnie bardziej zastanawia aspekt czasowy. Jeśli papier zakopujesz przy rosnącym księżycu, to intencja 'rośnie' razem z tym co ziemia będzie przetwarzać. Ale co z czymś co już się wydarzyło szybciej niż planowałaś? Zakopujesz po fakcie i co wtedy symbolicznie robisz - zakorzenisz coś co już istnieje, czy próbujesz dosłownie zakopać sprawę?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jaroslaw75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 208

@Rozmarynka to jest coś o czym nie myślałem. Mam wrażenie że przy szybkiej manifestacji sam moment wyboru co zrobić z kartką jest ważniejszy niż przy tych które czekają tygodniami. Jakby trzeba było szybciej podjąć decyzję zanim energia się ustabilizuje albo rozproszy. Ale nie wiem czy to moje wyobrażenie czy jest w tym jakaś logika praktyczna.


Odpowiedz
Wpisy: 237
(@henio)
Połączone: 1 rok temu

Ta rozmowa o zakopywaniu i spalaniu jest interesująca, ale zauważam że nikt nie pyta o moment pomiędzy - kiedy efekt już przyszedł, a ty jeszcze trzymasz kartkę w ręce i nie wiesz co z nią zrobić. Co czujesz w tym momencie? Czy jest jakiś sygnał wewnętrzny że 'czas zamknąć' albo 'zostaw jeszcze'? Bo moim zdaniem to jest ważniejszy kierunkowskaz niż księżyc czy żywioł.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@tymek-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 156

@Henio szczerze? Zazwyczaj czuję coś w rodzaju niepewności - nie wiem czy to co przyszło to pełna realizacja czy tylko pierwszy krok. I przez to odkładam decyzję. Kartka leży, ja się zastanawiam. Może właśnie to jest problem, że za bardzo analizuję zamiast po prostu poczuć że jest skończone.


Odpowiedz
(@klatwa56)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 208

@Henio a skąd wiesz że to sygnał wewnętrzny jest miarodajny, a nie na przykład zwykłe zmęczenie albo ulga po tym jak coś się wydarzyło? Pytam serio, bo mnie też zdarzało się czuć 'gotowość do spalenia' bardzo szybko, ale potem zastanawiałam się czy to nie było po prostu odreagowanie emocjonalne, a nie realna informacja o stanie intencji.


Odpowiedz
(@henio)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 237

@Klatwa56 dobre pytanie. Nie wiem czy można to w stu procentach rozróżnić na początku. Ale jest jedna różnica którą obserwuję - ulga po zdarzeniu jest odprężeniem w dół, rozluźnieniem. Poczucie zamknięcia intencji jest bardziej jak neutralność, cisza. Nie radość, nie odprężenie - po prostu sprawa przestaje ciągnąć uwagę. Czy to pasuje do twoich doświadczeń?


Odpowiedz
Wpisy: 190
(@wrenna74)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tej rozmowy o sygnałach wewnętrznych i nie jestem przekonana, ale mam pytanie do kogokolwiek kto to testował - czy kiedykolwiek ten sygnał was zawiódł? Czuliście że czas spalić, spaliliście, a potem żałowaliście albo efekt się odwrócił? Bo chętnie bym usłyszała że tak, żeby wiedzieć że to nie jest tylko mechanizm autosugestii.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jarowit)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 267

@Wrenna74 tak, miałem raz dokładnie taki przypadek. Spaliłem za wcześnie bo poczułem że sprawa jest zamknięta - a ona nie była, po prostu weszła w spokojną fazę. Efekt nie zniknął całkowicie, ale wyraźnie zwolnił i musiałem wracać do tematu ponownie. Więc tak, sygnał może być błędny. Albo przynajmniej - ja go źle odczytałem.


Odpowiedz
Wpisy: 229
(@anetta85)
Połączone: 1 miesiąc temu

A mozna w ogole powtorzyc rytuał jeśli sie spalilo za wczeniśnie? Tzn. napisać drugi raz tę sama intencje czy to bedzie działać inaczej? Bo teraz sie boje ze moja kartka z szufladki może byc 'przeterminowana' ale boje sie tez spalic bo co jak efekt przestanie


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jaroslaw75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 208

@Anetta85 myślę że możesz, ale pytanie czy ma sens pisać identyczne słowa drugi raz. Przez pół roku twoja intencja pewnie się trochę zmieniła, więc może lepiej napisać to samo ale inaczej - z perspektywy osoby która wie że to już po części działa. Choć nie wiem jak inni do tego podchodzą.


Odpowiedz
Wpisy: 566
(@rozmarynka)
Połączone: 3 miesiące temu

Mnie zastanawia co Anetta napisała o strachu przed spaleniem bo efekt przestanie. To jest chyba jedno z częstszych miejsc blokady przy szybkiej manifestacji - taki lęk dotknięcia czegoś co działa, żeby nie zepsuć. Jakbyś trzymała słoik z czymś delikatnym i bała się odstawić.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@klatwa56)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 208

@Rozmarynka tak i to jest ciekawe bo to sugeruje że dla tej osoby kartka jest aktywna i ona ją postrzega jako aktywny element, nie jako symbol zamkniętej intencji. To trochę zmienia pytanie z 'spalić czy trzymać' na 'kiedy właściwie uważasz że rytuał się kończy'.


Odpowiedz
Wpisy: 156
Rozpoczynający temat
(@tymek-1)
Połączone: 2 lata temu

No właśnie - bo to jest pytanie które mnie chodzi po głowie od początku tej rozmowy. Czy rytuał kończy się w momencie pisania i spalenia albo chowania? Czy kończy się kiedy intencja się realizuje? Czy może kończy się kiedy ty decydujesz że się kończy, niezależnie od kartki? Bo te trzy odpowiedzi prowadzą do zupełnie różnych wniosków o tym co robić z papierem.


Odpowiedz
Wpisy: 267
(@jarowit)
Połączone: 2 lata temu

Powiem szczerze że dla mnie rytuał kończy się kiedy kartka trafia gdzieś świadomie - nieważne gdzie. Samo napisanie i odłożenie do szuflady bez decyzji to dla mnie rytuał zawieszony. I właśnie te zawieszone mi ciążą bardziej niż te zakończone, niezależnie od metody. Może Tymek.1 też o tym mówił wcześniej wspominając stare kartki.


Odpowiedz
Wpisy: 156
Rozpoczynający temat
(@tymek-1)
Połączone: 2 lata temu

Tak, dokładnie o to mi chodziło. Mam w głowie że te stare kartki z różnych etapów to są niedokończone sprawy - choć część efektów dawno przyszła. Jakby fizyczna kartka była dowodem że coś zostawiłem otwarte. Może muszę po prostu zrobić jeden wieczór i świadomie domknąć każdą z nich, spalając albo zakopując - nieważne co, byle z decyzją.


Odpowiedz
Wpisy: 190
(@wrenna74)
Połączone: 2 lata temu

Przyznam że to co mówisz o tych starych kartkach brzmi jak coś co bardziej dotyczy porządkowania własnej głowy niż jakiegoś magicznego działania. Ale może w tym nie ma sprzeczności? To znaczy, porządkowanie własnej głowy i domykanie rytuału to w zasadzie to samo?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jarowit)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 267

@Wrenna74 myślę że tak i nie sądzę żeby ktokolwiek poważnie traktujący ten temat zaprzeczał że to jest ze sobą powiązane. Pytanie czy jedno jest przyczyną drugiego, czy po prostu idą równolegle. Jeśli domknięcie kartki naprawdę pomaga domknąć temat w głowie, to efekt jest realny niezależnie od tego co myślisz o energii.


Odpowiedz
Wpisy: 376
(@hazel74)
Połączone: 1 rok temu

Czytam tę rozmowę i chcę wrzucić coś z boku - czy ktoś próbował nie robić nic z kartką po szybkiej manifestacji i po prostu patrzył co się dzieje dalej? Bez spalania, bez zakopywania, bez decyzji - po prostu zostawić i obserwować czy efekt się utrzymuje, narasta czy zanika? Byłoby to jakieś porównanie do tych wszystkich aktywnych metod.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@klatwa56)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 208

@Hazel74 właściwie to robiłam tak nieraz, ale nie z premedytacją tylko przez zapomnienie. I efekty się utrzymywały normalnie, nie zanikały. Więc albo kartka naprawdę nic nie robi po akcie pisania i intencji, albo sam akt pisania wystarczył. Ale to też nie jest dobry test bo nie wiem co się stałoby gdybym od razu spaliła.


Odpowiedz
Wpisy: 237
(@henio)
Połączone: 1 rok temu

To co Hazel74 zaproponowała jest w zasadzie jedynym uczciwym podejściem do tego tematu jeśli chcemy cokolwiek porównywać. Problem w tym że każda intencja jest inna, każdy człowiek jest inny, i nie ma jak trzymać zmiennych stałych. Więc ta rozmowa chyba z natury nie dojdzie do jednej odpowiedzi - i to jest w porządku, bo pytanie jest bardziej osobiste niż metodologiczne.


Odpowiedz
Wpisy: 208
(@jaroslaw75)
Połączone: 1 rok temu

To co Henio napisał na końcu - że ta rozmowa z natury zmierza do nieokreślonych wniosków - trochę mnie zatrzymało. Bo z jednej strony rozumiem ten punkt, ale z drugiej chyba nie po to ludzie w ogóle piszą intencje na kartkach, żeby potem siedzieć z poczuciem że nic nie da się sprawdzić. Mnie interesuje bardziej praktyczna strona: jeśli manifestacja przyszła szybciej niż się spodziewałem, to co konkretnie powinienem wtedy zrobić z kartką? Spalić od razu? Poczekać? Zakopać? Bo mam wrażenie że w tej rozmowie dużo się mówi o odczuciach, a mało o jakichś konkretach.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hazel74)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 376

@Jaroslaw75 a czemu konkret miałby być jeden dla wszystkich? To szczerze pytam, nie krytykuję. Bo właśnie ta rozmowa chyba pokazuje że dla każdej osoby to działa inaczej. Jarowit spalił za wcześnie i efekt zwolnił. Klatwa56 zapomniała i nic złego się nie stało. To jak miałby wyglądać ten konkret?


Odpowiedz
Wpisy: 156
Rozpoczynający temat
(@tymek-1)
Połączone: 2 lata temu

Ale myślę że Jaroslaw75 ma rację że warto spróbować mimo wszystko wyciągnąć chociaż jakieś robocze zasady. Nie żeby były wieczne, ale żeby mieć od czego zacząć. Bo inaczej każda rozmowa o tym kończy się na 'to zależy' i wychodzi się z niej z niczym. Może nie zasady, ale jakieś sygnały do obserwowania? Które z tych co mówiliście tutaj są dla was najbardziej powtarzalne?


Odpowiedz
Strona 1 / 4
Udostępnij: