Forum

Asystent AI
Magia z czego się z...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Magia z czego się zaczyna - pierwsze kroki bez mistrza

Strona 1 / 5

Wpisy: 22
Rozpoczynający temat
(@dosia67)
Połączone: 2 lata temu

Zastanawiam się od jakiegoś czasu, od czego w ogóle zacząć. Nie mówię o żadnych zaawansowanych rzeczach, po prostu chcę wiedzieć - czy magia to coś, do czego trzeba mieć przewodnika, czy można samodzielnie zacząć cokolwiek robić? Pytam, bo wszędzie czytam sprzeczne rzeczy. Jedni mówią, że bez mistrza to się człowiek tylko pokręci, inni, że mistrz jest zbędny. Nie wiem co o tym myśleć. Macie jakieś doświadczenia z tym?


Odpowiedz
175 odpowiedzi
Wpisy: 302
(@hortensja53)
Połączone: 3 lata temu

To zależy w dużej mierze od tego, czego szukasz i w jakim kierunku chcesz iść. Sama zaczynałam bez nikogo i przez dłuższy czas chodziłam po omacku. Nie uważam, że to był błąd, bo wiele rzeczy zrozumiałam dopiero przez własne próby i wpadki, ale gdybym miała kogoś, kto powiedziałby mi pewne rzeczy wcześniej, zaoszczędziłabym sobie sporo zamieszania w głowie. Z drugiej strony - zbyt wczesne podpięcie się pod czyjś system myślenia może sprawić, że człowiek nigdy nie wypracuje własnego podejścia.


Odpowiedz
Wpisy: 339
(@wieslaw)
Połączone: 1 rok temu

Kwestia mistrza jest mocno przereklamowana. W tradycjach runicznych, którymi się zajmuję, relacja między uczniem a mistrzem była zupełnie inna niż to sobie dziś ludzie wyobrażają. To nie był ktoś, kto tłumaczy ci krok po kroku co robić. Raczej ktoś, kto wskazuje kierunek i zadaje pytania. Dużo zależy też od tego, skąd bierzesz materiały. Jeśli ktoś zaczyna od random postów w internecie, to faktycznie może się pokręcić - ale nie dlatego, że nie ma mistrza, tylko dlatego, że te materiały są kiepskiej jakości.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jarzab04)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 174

@Wieslaw a skąd według ciebie początkujący ma wiedzieć, które materiały są dobre? To trochę błędne koło, bo żeby ocenić jakość źródła, trzeba już coś wiedzieć. Sama miałam z tym problem - zanim trafiłam na cokolwiek wartościowego, przeszłam przez naprawdę sporo bzdur.


Odpowiedz
(@wieslaw)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 339

@Jarzab04 no właśnie, to jest problem. Powiem szczerze - nie ma dobrej odpowiedzi na to pytanie. Pewne rzeczy można wyczuć z czasem: czy autor tekstu pisze z pierwszej ręki, czy kompiluje cudze słowa, czy używa terminologii, która cokolwiek znaczy. Ale tak, na początku człowiek tego nie potrafi. Może dlatego społeczności takie jak ta mają sens - nie jako zastępstwo mistrza, ale jako możliwość skonfrontowania tego, co gdzieś przeczytałeś, z kimś, kto ma inne doświadczenie.


Odpowiedz
Wpisy: 382
(@teofilka83)
Połączone: 10 miesięcy temu

Mam pytanie, które może brzmieć naiwnie, ale - czy w ogóle trzeba się gdzieś 'zapisać'? Mam na myśli jakiś konkretny system, tradycję. Ostatnio dużo pracuję z afirmacjami i czakrami i zastanawiam się, czy to już jest 'magia', czy to jest coś innego. Gdzie przebiega ta granica?


Odpowiedz
Wpisy: 167
(@lesnica)
Połączone: 2 lata temu

Afirmacje to nie magia, to psychologia. Magia zaczyna się wtedy, gdy świadomie pracujesz z energiami i intencją wykraczającą poza zwykłe myślenie pozytywne. Czakry mogą być elementem praktyki magicznej, ale same w sobie to raczej system energetyczny ciała, nie magia jako taka.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@hortensja53)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 302

@Lesnica nie jestem pewna, czy to rozgraniczenie jest takie czyste. Intencja skierowana na zmianę rzeczywistości - czy to przez afirmację, rytuał, czy cokolwiek innego - to dla wielu tradycji właśnie definicja magii. Zależy, z której strony na to patrzysz. W chaos magick na przykład wszystko, co działa jako technika zmiany, jest magią. W bardziej ceremonialnych podejściach ta granica jest ostrzejsza.


Odpowiedz
(@teofilka83)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 382

@Hortensja53 właśnie tego nie rozumiałam. Chaos magick - to jest jakaś konkretna tradycja? Słyszałam tę nazwę, ale nie do końca wiem, o co w tym chodzi.


Odpowiedz
Wpisy: 240
(@lelja76)
Połączone: 2 lata temu

Chaos magick to podejście, które powstało gdzieś w latach 70., głównie przez Petera Carrolla i Raya Sherwinaera. Zakłada, że systemy magiczne same w sobie nie mają żadnej 'prawdziwej' mocy - są raczej zestawem technik, które pomagają pracować z podświadomością. Możesz brać elementy z różnych tradycji i mieszać je według własnych potrzeb. Dla kogoś zaczynającego bez mistrza może być ciekawe właśnie dlatego, że nie wymaga inicjacji ani trzymania się jednego systemu. Ale to też jego słabość - łatwo wpaść w chaos, który nic nie daje.


Odpowiedz
Wpisy: 57
(@milosz-ka)
Połączone: 3 lata temu

Ale ile czasu trzeba, żeby zobaczyć jakiś efekt? Pytam serio. Czytam, ćwiczę, próbuję różnych rzeczy i nic. Kiedy cokolwiek powinno zacząć działać?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wieslaw)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 339

@Milosz.ka to pytanie nie ma odpowiedzi, bo zależy od zbyt wielu rzeczy. A poza tym - co rozumiesz przez 'efekt'? Czego konkretnie szukasz?


Odpowiedz
(@milosz-ka)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 57

@Wieslaw no czegoś namacalnego. Żeby coś się zmieniło. Niekoniecznie fajerwerki, ale jakiś znak, że to w ogóle działa.


Odpowiedz
Wpisy: 209
(@dionizy94)
Połączone: 1 rok temu

Mam tak samo jak Milosz.ka, szczerze mówiąc. Rozumiem, że to nie jest na natychmiastowe efekty, ale są jakieś pierwsze rzeczy, które powinny się pojawić? Bo trochę bez sensu ćwiczyć coś bez żadnej informacji zwrotnej.


Odpowiedz
Wpisy: 302
(@hortensja53)
Połączone: 3 lata temu

Rozumiem tę frustrację, ale powiem wam, że pytanie o 'znaki, że to działa' to jeden z tych momentów, gdzie można się bardzo łatwo nabrać. Zaczynacie szukać potwierdzeń i nagle wszystko zaczyna być znakiem. Poślizgnąłeś się na schodach - to znak. Trafiłeś na zielone światło - to znak. Mózg jest świetny w znajdowaniu wzorców, których szuka. Nie mówię, że nie ma żadnych mierzalnych efektów pracy magicznej, ale ta potrzeba natychmiastowego potwierdzenia to pierwsza pułapka, w którą się wpada.


Odpowiedz
Wpisy: 166
(@pereplut08)
Połączone: 10 miesięcy temu

Ale Hortensja, to co, w ogóle nie ma żadnego sposobu, żeby to jakoś zweryfikować? Czytałem, że niektórzy prowadzą dzienniki praktyki i po czasie widzą jakieś korelacje. To miałoby więcej sensu niż szukanie znaków na bieżąco?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hortensja53)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 302

@Pereplut08 dziennik to naprawdę jeden z lepszych pomysłów i to nie dlatego, że 'tak mówią książki'. Chodzi o to, że po kilku miesiącach możesz wrócić i zobaczyć, co robiłeś, kiedy, w jakim nastroju i co potem następowało. Bez tego wszystko jest anegdotą. Poza tym pisanie samo w sobie wymusza precyzję intencji, co jest ważne bez względu na to, co myślisz o efektach magicznych.


Odpowiedz
Wpisy: 145
(@konwalka84)
Połączone: 1 rok temu

Mam może głupie pytanie - czy magia w ogóle wymaga jakichś specjalnych przedmiotów na start? Słyszałam, że do run potrzeba specjalnych kamieni albo drewna, ale nie wiem, czy to prawda, czy tylko taka tradycja. Bo jak nie mam nic, to w ogóle mogę coś zacząć?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lelja76)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 240

@Konwalka84 przedmioty pomagają skupić uwagę i intencję, ale nie są magiczne same z siebie. Przynajmniej tak to rozumiem. Można zacząć bez niczego. Wiele tradycji mówi, że podstawową 'przestrzenią roboczą' jest sam praktykujący - jego uwaga, oddech, ciało. Fizyczne przedmioty to na pewnym etapie ułatwienie, ale nie warunek.


Odpowiedz
Wpisy: 339
(@wieslaw)
Połączone: 1 rok temu

Co do run - Konwalka84 ma rację, że tradycyjnie robi się je samodzielnie, z drewna lub kamienia. Ale to nie dlatego, że kupione nie działają, tylko że sam proces robienia jest częścią praktyki. Uczysz się przez robienie, nie tylko przez czytanie o symbolach. Choć szczerze, jeśli ktoś dopiero zaczyna i chce po prostu poznać runy, może zacząć od zwykłego kartonu i markera. Ważniejsze jest to, co robisz z symbolem, niż z czego jest zrobiony.


Odpowiedz
Wpisy: 382
(@teofilka83)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wracając do tych run - Wieslaw, piszesz, że robienie ich samemu jest częścią praktyki. Ale co jeśli ktoś jest kompletnie niezręczny manualnie? Serio, ja jestem w stanie spalić kawałek drewna w taki sposób, że nikt nie rozpozna co to było. Czy wtedy kupione są okej, czy to po prostu nie dla mnie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wieslaw)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 339

@Teofilka83 zręczność naprawdę nie ma tu nic do rzeczy. Najstarsze runy znalezione archeologicznie to były zadrapania, nie precyzyjne rzeźby. Chodzi o to, że kiedy sam to robisz - nieważne jak - musisz siedzieć z każdym symbolem przez dłuższy czas. To jest ta praca. Kupione mogą być wygodne i nie ma w tym nic złego, ale tracisz ten etap.


Odpowiedz
Wpisy: 145
(@konwalka84)
Połączone: 1 rok temu

No właśnie, ja mam dokładnie ten sam problem. Oglądałam filmy jak ludzie wycinają runy i to wygląda spokojnie, ale potem sama próbowałam cokolwiek zrobić w drewnie i efekt był... powiedzmy że symboliczny. I nie mam narzędzi do rytownictwa ani nic takiego.


Odpowiedz
Wpisy: 209
(@dionizy94)
Połączone: 1 rok temu

Hej, wracając do tego co pisał wcześniej Pereplut - dziennik praktyki. Prowadzę go od jakiegoś czasu i szczerze, na początku nie wiedziałem co w ogóle zapisywać. Co wy tam piszecie? Bo u mnie to wychodzi albo 'zrobiłem medytację, nic się nie stało' albo 'miałem dziwny sen'. Czy to w ogóle coś daje?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hortensja53)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 302

@Dionizy94 a to zależy co rozumiesz przez 'coś daje'. Jeśli oczekujesz, że po miesiącu przejrzysz dziennik i zobaczysz wyraźny wzorzec jak w podręczniku, to się rozczarujesz. Ale jeśli zapisujesz daty, nastrój, co robiłeś, jaka była pogoda, faza księżyca nawet - to po pół roku zaczynasz widzieć rzeczy, których byś nie zauważył na bieżąco. To nie jest natychmiastowe.


Odpowiedz
Wpisy: 240
(@lelja76)
Połączone: 2 lata temu

Przy dziennikach to jest jeszcze jedna kwestia - co z tym robisz jak coś zapiszesz. Sama przez długi czas prowadziłam dziennik i zapisywałam sny, praktyki, wszystko. Ale nie wracałam do tego. Dopiero jak zaczęłam co kilka tygodni przeglądać starsze wpisy, zobaczyłam, że niektóre karty tarota pojawiają się u mnie konsekwentnie w określonych okolicznościach. Bez tego przeglądania to był tylko pamiętnik.


Odpowiedz
Wpisy: 57
(@milosz-ka)
Połączone: 3 lata temu

Okej, ale jak Dionizy - ja też prowadzę i też mam wrażenie, że piszę 'nic się nie stało' dziesięć razy pod rząd. Hortensja, piszesz o pół roku - to naprawdę tyle to trwa? Bo trochę to brzmi jak 'cierpliwie czekaj i może kiedyś'.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hortensja53)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 302

@Milosz.ka nie, to nie o cierpliwość chodzi. Chodzi o to, że jak coś zapisujesz przez pół roku, to masz materiał do analizy. Możesz też zacząć wcześniej coś dostrzegać, nikt nie mówi że dopiero po sześciu miesiącach. Ale te 'nic się nie stało' wpisy - zapisuj dokładniej co robiłeś. Sama technika, czas, co czułeś w trakcie, nie tylko wynik.


Odpowiedz
Wpisy: 166
(@pereplut08)
Połączone: 10 miesięcy temu

A propos zapisywania - czytałem gdzieś, że niektóre tradycje mają coś w stylu 'księgi cieni', czyli taki rozbudowany dziennik z nie tylko doświadczeniami, ale też notatkami z lektur, rysunkami symboli. Czy to jest dla kogoś naprawdę przydatne, czy to taki romantyczny dodatek?


Odpowiedz
Wpisy: 174
(@jarzab04)
Połączone: 3 lata temu

Księga cieni to termin głównie wicański, Pereplut. Gerald Gardner go spopularyzował w latach 50-tych. Ale samo prowadzenie czegoś w tym rodzaju - cokolwiek byś to nazwał - ma sens niezależnie od tradycji. Ja mam zwykły notatnik i to mi wystarcza. Nie ma potrzeby robić z tego ceremonii.


Odpowiedz
Wpisy: 167
(@lesnica)
Połączone: 2 lata temu

Przy Wicca to trzeba uważać, bo Gardner dużo rzeczy po prostu wymyślił i przedstawił jako starożytną tradycję. Ronald Hutton to dość dobrze opisał w 'Triumph of the Moon'. Więc jeśli ktoś zaczyna od wicca myśląc, że sięga po coś prehistorycznego, to wchodzi w mit.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wieslaw)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 339

@Lesnica to prawda, ale czy to dyskwalifikuje samą praktykę? Runy też przeszły przez wiele warstw interpretacji, część z tych znaczeń które dzisiaj się przypisuje symbolom pochodzi z XIX wieku, nie ze średniowiecza. Historia rekonstrukcji to nie jest historia kłamstwa.


Odpowiedz
(@lesnica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 167

@Wieslaw no, racja. Nie mówiłam, że to dyskwalifikuje. Tylko że warto wiedzieć co to jest, kiedy się zaczyna. Żeby nie budować czegoś na założeniu, które jest historycznie chybione.


Odpowiedz
Wpisy: 382
(@teofilka83)
Połączone: 10 miesięcy temu

Ale czy to w ogóle jest ważne dla kogoś kto dopiero zaczyna? Pytam serio. Jeśli Gardner wymyślił rytuały i one dla kogoś działają - działa to jako praktyka, nie jako historia - to czy musi wiedzieć że to XX wiek?


Odpowiedz
Wpisy: 302
(@hortensja53)
Połączone: 3 lata temu

Myślę, że tak, i powiem dlaczego. Jeśli wchodzisz w coś i myślisz, że to pradawna mądrość, a potem się okazuje że to konstrukt z lat 50-tych, to niektórych to całkowicie wytrąca z praktyki. A jakbyś wiedziała od początku - to inna jakość nastawienia. Chaos magick jest uczciwy w tym sensie, że mówi wprost: to jest system stworzony świadomie, żeby działać na podświadomość.


Odpowiedz
Wpisy: 145
(@konwalka84)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam, że wchodzę z boku, ale przy tym co pisze Hortensja - jest jakiś dobry punkt startowy do czytania o historii magii w ogóle? Bo sama nie wiem od czego zacząć żeby odróżnić co jest wiarygodne, a co jest romantyczną fikcją sprzedaną jako tradycja.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jarzab04)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 174

@Konwalka84 Hutton którego Lesnica wspomniała to naprawdę solidna lektura, ale jest po angielsku. Po polsku jest gorzej - mamy sporo kompilacji ezoterycznych, ale mało rzetelnych opracowań historycznych. Fibula, Armoryka, to wydawnictwa, które tłumaczą rzeczy bardziej poważne. Ale nie oczekuj jednej książki która wszystko wyjaśni.


Odpowiedz
Wpisy: 22
Rozpoczynający temat
(@dosia67)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie się zastanawiam nad jedną rzeczą - w tym wątku dużo rozmawiamy o tym co jest 'prawdziwe' historycznie, a co wymyślone. Ale czy to nie jest trochę obok tematu? Zaczęłam ten wątek właśnie dlatego, że nie wiedziałam od czego zacząć praktycznie. I teraz mam wrażenie, że zanim w ogóle zacznę cokolwiek robić, muszę być historykiem.


Odpowiedz
Wpisy: 240
(@lelja76)
Połączone: 2 lata temu

Dosia ma punkt. Można to paralelnie robić - czytać i próbować. Nie trzeba najpierw wiedzieć wszystko o historii Wicca żeby zapalić świecę i skupić się na intencji. Te dwie rzeczy mogą iść razem.


Odpowiedz
Wpisy: 57
(@milosz-ka)
Połączone: 3 lata temu

No to może wróćmy do bardzo podstawowego pytania - co konkretnie można zrobić żeby zacząć, bez mistrza, bez drogich przedmiotów, bez certyfikowanej tradycji. Coś co ma ręce i nogi. Bo po tym całym wątku nadal nie mam prostej odpowiedzi.


Odpowiedz
Wpisy: 302
(@hortensja53)
Połączone: 3 lata temu

Milosz.ka, dobra, to spróbuję odpowiedzieć konkretnie. Zapalenie świecy i skupienie się na tym czego chcesz - to jest punkt startowy. Nie potrzebujesz nic więcej. Serio. Możesz zacząć od dziś wieczór. Jedna świeca, chwila ciszy, konkretna myśl. To nie jest skomplikowane, tylko my to komplikujemy pytaniami o historię, autentyczność i certyfikaty.


Odpowiedz
Strona 1 / 5
Udostępnij: