Forum

Asystent AI
Zaklęcia na odległo...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Zaklęcia na odległość - czy skuteczne dla osób z którymi nie jesteśmy w kontakcie?

Strona 1 / 3

Wpisy: 591
Rozpoczynający temat
(@celestyna_b)
Połączone: 2 miesiące temu

Zastanawiam się nad czymś, co mnie ostatnio trochę nie daje spokoju. Mam na myśli zaklęcia czy rytuały kierowane do konkretnej osoby, z którą od jakiegoś czasu nie mamy żadnego kontaktu - ani telefonicznego, ani przez kogoś znajomego, nic. Czy w ogóle ma to sens energetycznie? Bo z jednej strony słyszałam, że połączenie psychiczne czy karmiczne nie potrzebuje fizycznej bliskości, z drugiej strony - skoro nie ma żadnej aktywnej nici między nami a tą osobą, to co właściwie ma przenosić tę intencję? I drugie pytanie, może ważniejsze: czy w ogóle powinniśmy się za to zabierać, jeśli ta osoba wyraźnie zerwała kontakt? Ciekawa jestem waszych doświadczeń, bo w teorii to jedno, a w praktyce pewnie wychodzą różne rzeczy.


Odpowiedz
157 odpowiedzi
Wpisy: 1805
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

To jest dobre pytanie, bo faktycznie dużo osób miesza dwie rzeczy: czy zaklęcie na odległość jest możliwe, i czy jest sensowne w tej konkretnej sytuacji. Jeśli chodzi o samą możliwość - większość tradycji, od hoodoo przez różne nurty wicca po kabałę praktyczną, zakłada, że fizyczna odległość nie ma znaczenia, bo pracujesz z energią lub intencją, a nie z ciałem tej osoby. Natomiast brak kontaktu to zupełnie inna sprawa. Niektórzy uważają, że im słabsza bieżąca więź, tym więcej własnej energii musisz włożyć, żeby w ogóle cokolwiek dotarło. Czyli nie niemożliwe, ale energetycznie kosztowniejsze. Mnie bardziej interesuje ten wątek, który poruszyłaś na końcu - po co w ogóle wysyłać cokolwiek do kogoś, kto sam zdecydował się odejść?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@runolog58)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 229

@Shangie Właśnie to mnie zawsze zastanawia w takich dyskusjach. Mówisz, że to kosztowniejsze energetycznie - ale skąd wiadomo, że w ogóle trafia do właściwej osoby? Bo jeśli pracujesz na przykład z imieniem i wyobrażeniem twarzy, ale nie masz żadnego świeżego punktu kotwiczenia, żadnego przedmiotu, żadnej aktywnej relacji, to czy naprawdę jesteś pewna, że intencja nie idzie po prostu donikąd, albo co gorsza wraca? W runach mamy coś w stylu zasady, że wysłana intencja bez 'adresata' który jest otwarty na odbiór, może się odbić. Nie twierdzę, że zawsze tak jest, ale to nie jest coś, co można zignorować.


Odpowiedz
(@glozka56)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 509

@Runolog58 Ten wątek z odbiciem to klasyczny argument, który pojawia się wszędzie, ale mało kto potrafi go porządnie uzasadnić. Bo co to znaczy, że intencja się odbija? Wraca do nadawcy w tej samej formie? Ze wzmocnieniem? Zależy od systemu, z jakim pracujesz, zależy od tego, czy dodałeś jakąś ochronę, czy nie. To nie jest prawa fizyki. Natomiast zgadzam się z jednym - brak aktualnego połączenia naprawdę zmienia dynamikę. Ja zawsze patrzę na to tak: rytuał na odległość to jak wysłanie listu bez adresu zwrotnego. Może dotrzeć, może nie, a jak nie dotrzecie, to jeszcze poczujesz, że zrobiłaś coś nie tak, choć technicznie mogłaś zrobić wszystko dobrze.


Odpowiedz
Wpisy: 691
(@kabalistka)
Połączone: 2 miesiące temu

Zatrzymajcie się chwilę, bo ta dyskusja zaczyna iść w kierunku 'jak to zrobić skuteczniej', a mi się wydaje, że Celestyna pytała o coś głębszego. Pytała o sens, nie o technikę. I to 'dlaczego zerwała kontakt' jest tutaj kluczowe. W kabale mówimy o tym, że każde działanie wraca do nas przez pryzmat intencji. Jeśli ktoś zerwał kontakt świadomie, to jest to jego wola - i obchodzenie tej woli przez rytuał to już nie jest neutralne działanie energetyczne. To jest ingerencja. Nie mówię, że niemożliwa. Mówię, że ma konsekwencje, które potem ludzie przypisują 'złej passy' albo 'czyjejś zazdrości', zamiast spojrzeć na to, co sami uruchomili.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@celestyna_b)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 591

@Kabalistka Właśnie to miałam na myśli, tylko nie umiałam tego tak ubrać w słowa. Bo ta granica między 'wysyłam komuś dobrego życzenia na odległość' a 'próbuję wpłynąć na kogoś, kto nie chce kontaktu' jest bardzo cienka. Albo w ogóle jej nie widać, dopóki nie staniesz i nie zapytasz siebie uczciwie - po co mi to. I właśnie zastanawiam się, czy ta rozmowa w ogóle może być prowadzona bez oceniania, czy od razu wchodzi w kategorie etyczne.


Odpowiedz
Wpisy: 513
(@czarownica)
Połączone: 1 rok temu

Może i etyczne, ale nie ma co owijać w bawełnę - większość przypadków, gdzie ktoś pyta o zaklęcia na kogoś bez kontaktu, to nie są rytuały ochronne ani życzenia zdrowia dla nieznajomego. Wiadomo, o co chodzi. I rozumiem, że forum to nie sąd, każdy robi swoje, ale ta rozmowa zaczyna brzmieć jakby szukano tutaj potwierdzenia, że to okej. Celestyna, nie kieruję tego do ciebie konkretnie, bo twoje pytanie brzmi szczerze i refleksyjnie. Mówię ogólnie o tym, jak takie wątki zazwyczaj się toczą. Co do meritum - pracowałam kiedyś z kimś, kto przez kilka miesięcy robił rytuały na osobę bez kontaktu. Efekt był taki, że ta osoba w ogóle nie wróciła, a on utknął w czymś, co z zewnątrz wyglądało jak obsesja. Rytuały zamiast pomagać przetworzyć sytuację, pogłębiały zacięcie na tej jednej osobie.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@nelka04)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 121

@Czarownica To co opisujesz brzmi znajomo i to jest chyba ten moment, gdzie magia przestaje być praktyką, a staje się sposobem na unikanie przepracowania czegoś. Pytanie tylko - jak to rozpoznać u siebie? Bo z zewnątrz to widać, ale kiedy jesteś w środku, to każdy kolejny rytuał 'tylko jeszcze ten jeden raz' wydaje się uzasadniony.


Odpowiedz
(@czarownica)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 513

@Nelka04 Moim zdaniem jest jeden prosty test, choć nie zawsze łatwy do wykonania: czy po rytuale czujesz ulgę i odczuwasz, że zamknęłaś jakiś rozdział, czy czujesz, że musisz zrobić następny, bo tamten chyba nie zadziałał? Jeśli to drugie, to już nie jest magia jako praktyka, tylko nakręcanie się. Znam kilka osób, które wpadły w coś takiego i każde z nich mówiło, że na początku to miały być jednorazowe działania.


Odpowiedz
(@blanka_d)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 384

@Czarownica Słucham tej rozmowy i chcę dodać perspektywę, której jeszcze nie padło. Mówicie dużo o tym, czy zaklęcie na odległość 'trafi' do adresata. Ale w wielu tradycjach, które znam, to nie jest tak, że intencja szuka człowieka jak GPS szuka adresu. Rytuał działa na płaszczyźnie symbolicznej i psychologicznej po stronie praktykującego, a czy coś osiąga cel - to jest zupełnie oddzielna kwestia. I właśnie dlatego rytuały na osoby bez kontaktu są tak ryzykowne: pracujesz na własnym wyobrażeniu tej osoby, nie na niej. Przez kilka miesięcy możesz budować energetyczny węzeł wokół wyobrażenia, które ma coraz mniej wspólnego z rzeczywistością. To jest ta pułapka, o której Czarownica mówi trochę inaczej, ale chodzi o to samo.


Odpowiedz
(@runolog58)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 229

@Blanka_D To co mówisz o pracy na wyobrażeniu jest dla mnie bardzo ważnym rozróżnieniem. Ale mam pytanie - czy to oznacza, że każdy rytuał na kogoś nieobecnego jest z definicji pracą na projekcji? Bo na przykład rytuały za zdrowie kogoś bliskiego, kto jest daleko, albo wizualizacje energii ochronnej dla dziecka - to też jest praca na wyobrażeniu tej osoby, a mało kto kwestionuje sens tych praktyk.


Odpowiedz
(@blanka_d)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 384

@Runolog58 Dobry punkt. Różnica leży według mnie w tym, czego chcesz od tej osoby. Rytuał życzący zdrowia dziecku nie wymaga od dziecka żadnej zmiany zachowania, nie popycha go w żadnym kierunku. Rytuał skierowany na kogoś, kto zerwał kontakt, prawie zawsze zakłada, że ta osoba ma zrobić coś inaczej - wrócić, zmienić zdanie, coś poczuć. I to jest ta różnica. Nie w odległości, nie w technice, tylko w tym, co intencja zakłada po stronie adresata.


Odpowiedz
Wpisy: 233
(@henryka59)
Połączone: 2 lata temu

Czytam i mam pytanie do Blanki, bo to mnie zatrzymało. Mówisz, że rytuał działa na płaszczyźnie symbolicznej po stronie praktykującego. Ale jak to ma się do przypadków, gdzie ludzie opisują wyraźne zewnętrzne efekty, które trudno przypisać wyłącznie temu, co dzieje się w głowie osoby robiącej rytuał? Nie mówię, że to podważa twój argument, bo może jesteś w całości trafna. Ale ta część o 'płaszczyźnie symbolicznej' brzmi dla mnie trochę jak redukowanie całej magii do psychologii i autosugestii, a nie jestem pewna, czy o to ci chodziło.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@blanka_d)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 384

@Henryka59 Nie chodziło mi o sprowadzenie magii do autosugestii, więc dobrze, że pytasz. Płaszczyzna symboliczna to nie jest 'tylko w głowie' - w rozumieniu, z którym pracuję, to jest pełnoprawna przestrzeń działania. Ale to nadal znaczy, że jak pracujesz na kimś przez wyobrażenie, to budujesz coraz bardziej autonomiczny konstrukt, który może się rozjechać z tym, kim ta osoba naprawdę jest. I to może dawać efekty, owszem, ale niekoniecznie takie, jakich się spodziewałaś. Widziałam to więcej razy niż bym chciała.


Odpowiedz
Wpisy: 54
(@kwarcowa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Przeczytałam cały wątek i chcę się upewnić, że dobrze rozumiem. Mówicie, że zaklęcia na odległość działają, ale są ryzykowne kiedy ta osoba zerwała kontakt, tak? Bo mam wrażenie, że tutaj jest kilka różnych tez i trochę mi się to miesza. Jedni mówią, że energia nie trafia bez aktywnej więzi, inni że trafia ale wraca, Blanka mówi że działa ale na konstrukt. Które z tych stanowisk jest według was najbardziej spójne?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1805

@Kwarcowa Szczerze? One nie są sprzeczne, tylko mówią o różnych poziomach tej samej praktyki. Kwestia 'czy dotrze' to jedno, kwestia 'co właściwie wysyłasz' to drugie, a kwestia 'co z tobą się dzieje w trakcie' to trzecie. I wszystkie trzy są ważne. Nie ma jednej prostej odpowiedzi, bo zależy od tradycji, z jaką ktoś pracuje, od intencji, od relacji z tą osobą. To co mnie bardziej ciekawi w tym wątku - Celestyna, czy masz na myśli jakiś konkretny typ zaklęcia czy rytuału? Bo to dość mocno zmienia odpowiedź.


Odpowiedz
(@celestyna_b)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 591

@Shangie Raczej ogólnie pytałam, nie mam konkretnego rytuału w głowie. Ale skoro już pytasz - zastanawiałam się nad pracą z fotografią i świecą intencyjną, bez żadnych zaklęć wiążących, po prostu kierowanie energii. I teraz po tej rozmowie sama sobie zadaję pytanie, czy to co opisała Blanka, czyli praca na konstrukcie, dotyczy też takich prostszych form.


Odpowiedz
Wpisy: 290
(@gustlik68)
Połączone: 2 lata temu

Wchodzę późno, ale to ważne co powiedziała Celestyna. Praca ze świecą i fotografią to jedna z tych technik, gdzie ryzyko tkwi nie w samej technice, ale w tym, jak długo i jak intensywnie to prowadzisz. Krótkie, zamknięte działanie z wyraźną intencją i jasnym zakończeniem rytuału - to inna sytuacja niż otwarta seria rytuałów tygodniami. Z mojej perspektywy czakrowej i bioenergetycznej dodam tylko jedno: intensywna praca z czyjąś fotografią przez dłuższy czas może budować bardzo wyraziste sklejenie energetyczne po twojej stronie, nawet jeśli po tamtej stronie nic się nie porusza. I to sklejenie trzeba potem aktywnie rozluźniać, bo samo nie odpuści.


Odpowiedz
Wpisy: 185
(@trzygłow05)
Połączone: 1 rok temu

Słucham i mam może naiwne pytanie, ale jak wiadomo kiedy ta granica jest przekroczona? Znaczy - kiedy to jest już niezdrowa obsesja, a kiedy po prostu mocne zaangażowanie w rytuał? Pytam bo z zewnątrz chyba wygląda tak samo.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@wieszczka00)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 270

@Trzyglow05 Ja to rozróżniam dla siebie tak: jeśli moje myślenie o tej osobie zaczyna wypełniać więcej przestrzeni poza rytuałem niż w samym rytuale, to znak że coś jest nie tak. Rytuał powinien być zamkniętą przestrzenią - wchodzisz, robisz, wychodzisz i żyjesz. Jak po rytuale siedzisz i analizujesz, czy zadziałało, śledzisz pośrednio co tam u tej osoby słychać, robisz kolejny bo tamten pewnie nie wystarczył - to już nie jest praca magiczna, to jest coś innego. I prowadzę notatki od dłuższego czasu, więc widzę u siebie wzorce, które by mi umknęły bez tego zapisu.


Odpowiedz
(@trzygłow05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 185

@Wieszczka00 To jest dobre rozróżnienie, ale mam wątpliwość. Mówisz, że rytuał to zamknięta przestrzeń i po wyjściu z niej żyjesz dalej. Ale co jeśli ktoś po prostu dużo myśli o tej osobie niezależnie od rytuałów? Znaczy - czy sama obsesja bez rytuałów jest w tej logice problemem, czy to, że rytuały obsesję nakręcają?


Odpowiedz
(@wieszczka00)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 270

@Trzyglow05 To dobre pytanie i trochę mnie zatrzymało. Wydaje mi się, że obsesja bez rytuałów to problem psychologiczny, a nie magiczny - i wtedy magia nie jest ani przyczyną, ani rozwiązaniem. Ale kiedy ktoś robi rytuały żeby zagłuszyć tę obsesję, albo żeby poczuć kontrolę, którą stracił, to jest właśnie ten punkt, gdzie oba problemy się nakładają i wzajemnie napędzają.


Odpowiedz
Wpisy: 691
(@kabalistka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wracam do tego, co mówiła Celestyna o granicy między życzeniem komuś dobrze a próbą wpłynięcia. Zastanawiam się, czy ta granica jest w intencji, czy w strukturze samego rytuału. Bo można mieć najlepsze intencje i zbudować rytuał, który w swojej mechanice jest wiążący. I odwrotnie - można mieć intencję kontrolującą, ale rytuał sam w sobie jest tylko energetycznym impulsem bez żadnego zakotwiczenia w woli tej osoby.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@glozka56)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 509

@Kabalistka To jest jeden z tych podziałów, który lubię, bo wyciąga dyskusję z kręgu 'czy mam dobre serce'. Pytanie do ciebie - jak w praktyce odróżniasz rytuał wiążący od niewiążącego? Bo wiem, że w różnych systemach ta granica jest inaczej wyznaczona i ciekawi mnie, skąd to rozróżnienie bierzesz.


Odpowiedz
(@kabalistka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 691

@Glozka56 Patrzę głównie na to, czy rytuał zakłada odpowiedź tej osoby. Jeśli rytuał ma sens tylko wtedy, gdy ta osoba zareaguje w określony sposób - wróci, zmieni decyzję, skontaktuje się - to jest rytuał wiążący niezależnie od tego, jak miękko jest opakowany. Jeśli rytuał ma sens nawet jeśli ta osoba nigdy nie odpowie, bo chodzi o twoje wewnętrzne przepracowanie, to jest inaczej.


Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1805

@Kabalistka To co mówi Kabalistka jest kluczowe, ale chcę dodać jeden szczegół. Rytuał może być niewiążący w zamyśle, a wiążący w praktyce - bo praktykujący wchodzi w stan czekania. Robi rytuał, mówi sobie, że odpuszcza, a potem przez tygodnie obserwuje telefon. W takiej sytuacji rytuał był formalnie otwarty, ale emocjonalnie tworzył kotwicę. Czy to jest kwestia techniky czy psychiki? Obu jednocześnie, moim zdaniem.


Odpowiedz
(@czarownica)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 513

@Shangie No właśnie. I tu jest ta ślepa uliczka, w którą wchodzi sporo osób - myślą, że jeśli rytuał był 'poprawny technicznie', to emocje po fakcie nie mają znaczenia. Ale efekt jest taki sam. Wrócimy do Celestyny - zastanawiam się, czy ona teraz na tym etapie jest po prostu przed decyzją, czy już gdzieś w środku wie, że ten rytuał nie jest po to, żeby zamknąć temat.


Odpowiedz
Wpisy: 591
Rozpoczynający temat
(@celestyna_b)
Połączone: 2 miesiące temu

Słyszę to i... nie do końca wiem. Naprawdę nie wiem. Chyba właśnie o to mi chodzi, że siadam do tej rozmowy i nie jestem pewna własnej intencji. I to chyba jest odpowiedź, nie? Że jeśli nie jestem pewna, czy chcę zamknąć temat czy wciągnąć tę osobę z powrotem, to może nie czas na żaden rytuał.


Odpowiedz
Wpisy: 121
(@nelka04)
Połączone: 2 lata temu

Celestyna właśnie powiedziała coś, przy czym chcę się zatrzymać. Bo to rzadkie, żeby ktoś w środku takiej dyskusji powiedział uczciwie, że nie zna własnej intencji. To jest chyba jedna z tych rzeczy, których w żadnym podręczniku do magii nie ma - że czasem nie wiesz, czego chcesz, i żaden rytuał cię z tego nie wyleczy.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@runolog58)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 229

@Nelka04 Zgadzam się, ale mam wrażenie, że to jest też coś, co bywa używane do zablokowania się na zawsze. Znaczy - 'nie znam swojej intencji, więc nie działam'. Pytanie brzmi, czy to jest mądrość, czy prokrastynacja udająca mądrość. Nie mówię, że w przypadku Celestyny tak jest, ale ogólnie to jest mechanizm, który widuję.


Odpowiedz
(@blanka_d)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 384

@Runolog58 Tu się trochę nie zgadzam. Niepewność intencji to nie jest stan do przeczekania, żeby potem działać. To jest sygnał, że praca jest gdzie indziej - nie w rytuale kierowanym na zewnątrz, tylko w czymś wewnętrznym. Jeśli ktoś nie wie, czy chce zamknąć czy otworzyć, to jest pytanie do siebie, nie do magii.


Odpowiedz
Wpisy: 185
(@trzygłow05)
Połączone: 1 rok temu

Mam może proste pytanie, które mi się tu nasuwa. Czy ktoś z was miał sytuację, gdzie zrobił taki rytuał na kogoś bez kontaktu - cokolwiek, życzenie, ochronę, cokolwiek - i potem żałował? Nie chodzi mi o efekt, tylko o to, że żałował samego faktu, że to zrobił.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@gustlik68)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 290

@Trzyglow05 Owszem. Miałem rytuał życzący komuś spokoju - osobie, z którą nie rozmawiałem od lat, po trudnym rozstaniu znajomości, nie romantycznym. I żałowałem nie dlatego, że coś złego się stało, ale dlatego, że przez kilka tygodni po tym łapałem się na tym, że sprawdzam co ta osoba robi, co publikuje. Rytuał otworzył kanał zamiast go zamknąć. I to mnie nauczyło, że nawet czyste intencje mogą dawać nieczyste efekty psychologiczne po stronie praktykującego.


Odpowiedz
(@henryka59)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 233

@Gustlik68 To jest ważne, bo mówisz o efekcie po stronie siebie, a nie adresata. Czyli problem nie leżał w tym, co 'dostała' ta osoba, tylko w tym, co zostało uruchomione w tobie. Czy masz jakiś pomysł, dlaczego tak się stało? Pytam serio, bo widzę podobny wzorzec u siebie przy innych praktykach.


Odpowiedz
(@gustlik68)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 290

@Henryka59 Myślę, że dlatego, że rytuał wymagał ode mnie wejścia w emocjonalne połączenie z tą osobą - skupienia na niej, wywołania obrazu, poczucia dla niej czegoś. I to połączenie nie zniknęło po zakończeniu rytuału, bo go aktywowałem, a nie dezaktywowałem. Zamknięcie to osobna praca, której wtedy po prostu nie zrobiłem.


Odpowiedz
Wpisy: 515
(@dalia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Słucham i mam wrazenie, że ten wątek z zamknięciem jest mega niedoceniany. Większość opiosów rytuałów, które czytałam, skupia sie na przygotowaniu i wykonaniu, a o zamknięciu jest góra zdanie. A wy mówicie, że to właśnie tam jest ten moment, który decyduje o tym, czy zostaniesz z tym emocjonalnie czy nie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1805

@Dalia Dokładnie. I to jest coś, co widać bardzo wyraźnie na przykład przy rytuałach ogniowych - spalasz, puszczasz, koniec. Ale sama czynność fizyczna nie jest zamknięciem emocjonalnym. Można spalić fotografię i przez następny miesiąc wracać do tej osoby myślami co godzinę. Rytuał zamknął fizyczny przedmiot, nie temat w głowie.


Odpowiedz
Wpisy: 54
(@kwarcowa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Chcę dopytać o coś konkretnego, bo trochę gubię się w tej rozmowie. Mówicie o zamknięciu jako o osobnej pracy. Jak ono wygląda w praktyce? Czy to jest osobny rytuał po tamtym, czy to jest coś co robi się w trakcie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@glozka56)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 509

@Kwarcowa To zależy bardzo od systemu i od osoby, ale ogólnie zamknięcie to jest moment, w którym świadomie wycofujesz swoją energię i uwagę - nie tłumisz, tylko świadomie kierujesz z powrotem do siebie. Jedni robią to w samym rytuale jako ostatni krok, inni rzeczywiście dodają osobny element. Problem jest wtedy, gdy tego w ogóle nie ma i człowiek wychodzi z rytuału emocjonalnie wciąż skierowany na zewnątrz.


Odpowiedz
Wpisy: 513
(@czarownica)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do pytania z tytułu wątku, bo trochę nam zeszło. Czy zaklęcia na odległość są skuteczne dla osób, z którymi nie jesteś w kontakcie. Przez całą tę rozmowę doszliśmy do czegoś, czego nie ma w żadnym pytaniu startowym - że skuteczność to jest ostatnie kryterium, jakie powinno decydować. Pierwsze pytanie brzmi: co to z tobą robi. I to jest odpowiedź, której Celestyna szukała na początku, tylko inaczej to sformułowała.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@henryka59)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 233

@Czarownica Zgadzam się, że skuteczność zeszła na drugi plan i chyba słusznie. Ale mam pytanie do całej reszty - czy ktoś z was ma poczucie, że ta rozmowa mogłaby się potoczyć inaczej, gdyby Celestyna na początku opisała tę sytuację inaczej? Bo czytam od nowa jej pierwszy post i zastanawiam się, czy pytanie o skuteczność było pytaniem ochronnym - takim, które pozwala nie pytać o to, co naprawdę chodzi.


Odpowiedz
Wpisy: 591
Rozpoczynający temat
(@celestyna_b)
Połączone: 2 miesiące temu

Henryka, to mnie trochę zatrzymało. Chyba tak. Łatwiej było zapytać 'czy działa', niż zapytać 'czy powinnam'. To drugie od razu brzmi jak coś, na co znam odpowiedź, a nie chcę jej słyszeć.


Odpowiedz
Wpisy: 384
(@blanka_d)
Połączone: 11 miesięcy temu

I tu jest sedno całego tematu, który mamy w tytule. Zaklęcia na odległość wobec osób bez kontaktu - technicznie możliwe w wielu systemach, ale pytanie 'czy działa' jest prawie zawsze zasłoną przed pytaniem 'co mnie tu tak naprawdę ciągnie'. Nie twierdzę, że to zawsze obsesja. Twierdzę, że to zawsze warto sprawdzić zanim się cokolwiek zrobi.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@trzygłow05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 185

@Blanka_D A jak to sprawdzić? Serio pytam, bo mówisz o tym jakby to było proste, ale nie wiem jak miałbym to zrobić sam u siebie. Skąd wiem, że to co czuję to obsesja, a nie po prostu niezałatwiona sprawa, która domaga się domknięcia?


Odpowiedz
(@runolog58)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 229

@Trzyglow05 Jeden test, który sam stosuję - pytam się, czy gdybym się dowiedział, że tej osobie dobrze się powodzi i jest szczęśliwa bez żadnego mojego działania, to byłbym zadowolony. Jeśli tak - mam życzenie dobra tej osobie. Jeśli czuję dyskomfort albo 'ale ja chcę mieć w tym udział' - to już jest coś innego. Prymitywny test, ale dość skuteczny.


Odpowiedz
Wpisy: 1805
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Ten test Runologa jest dobry, ale ma jedną dziurę. Można go zdać w głowie i oblać w środku. Czyli możesz powiedzieć sobie 'jasne, chcę jej dobrze', a jednocześnie mieć w sobie coś, co liczy na to, że jednak będzie potrzebowała ciebie do tego dobra. Dlatego wolę sprawdzać nie odpowiedź, tylko fizyczne odczucie, które towarzyszy tej odpowiedzi.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@dalia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 515

@Shangie Jak to sprawdzasz? Pytasz serio, bo nie wiem jak odróżnić 'fizyczne odczucie' od tego że po prostu się denerwuję przy myśleniu o tej osobie.


Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1805

@Dalia Zazwyczaj napięcie w klatce piersiowej albo żołądku. Kiedy naprawdę życzę komuś dobrze bez żadnego haczyka - jest luz. Kiedy jest podłączone jakieś oczekiwanie - jest ścisk. Ale to nie jest metoda naukowa, to jest po prostu to, czego się nauczyłam po kilku błędach.


Odpowiedz
Wpisy: 54
(@kwarcowa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Mam pytanie trochę z innej strony. Mówicie cały czas o intencji jako o czymś wewnętrznym. Ale czy nie ma systemów, w których intencja jest mniej ważna niż sama forma rytuału? Że rytuał działa bo działa, niezależnie od stanu wykonawcy?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@kabalistka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 691

@Kwarcowa Jest taka szkoła myślenia, tak. W pewnych tradycjach ceremonialnych uważa się, że forma jest nośnikiem, a nie intencja. Ale to nie oznacza, że intencja jest neutralna - ona nadal kształtuje to, co robisz z wynikiem. Możesz wykonać rytuał perfekcyjnie i potem przez trzy miesiące go 'pielęgnować' myślami, co całkowicie zmienia jego funkcję.


Odpowiedz
(@glozka56)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 509

@Kabalistka Do tego co mówi Kabalistka - w tradycjach, gdzie forma ma prymat, jest zwykle bardzo rozbudowana praca przygotowawcza właśnie po to, żeby oczyścić intencję zanim się wejdzie w rytuał. Czyli oni też wiedzą, że intencja wpływa na wynik, tylko rozwiązują to inaczej - najpierw ją porządkują, a dopiero potem używają formy. To nie jest 'intencja nieważna', to jest 'intencja musi być gotowa zanim zaczniesz'.


Odpowiedz
(@nelka04)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 121

@Glozka56 A jak wygląda ta praca przygotowawcza? Masz jakiś przykład? Bo to brzmi abstrakcyjnie, ale chętnie bym wiedziała jak to wygląda w praktyce.


Odpowiedz
(@glozka56)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 509

@Nelka04 Przykładowo - post, cisza, kilka dni bez angażowania się emocjonalnie w temat, którym ma się zająć rytuał. Albo medytacja oczyszczająca skupiona konkretnie na tym, czego chcesz. Albo praca ze snami, żeby sprawdzić co wyłazi z nieświadomości kiedy myślisz o tej sprawie. To nie jest lista zakupów, to jest kilka dni bycia uczciwym ze sobą zanim się w ogóle siądzie do roboty.


Odpowiedz
Wpisy: 270
(@wieszczka00)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tej rozmowy i mam skojarzenie z czymś, co widziałam w tarologie - wiele osób, które przychodzą z pytaniem o kogoś, z kim nie ma kontaktu, naprawdę pyta o siebie. O to, dlaczego nie mogą odpuścić, dlaczego ta osoba zajmuje tyle miejsca. I ciekawe, że magia tutaj może być taką samą projekcją jak pytanie tarota - i jedno i drugie daje złudzenie działania, kiedy tak naprawdę potrzeba czegoś wewnętrznego.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@czarownica)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 513

@Wieszczka00 To dobre spostrzeżenie, ale uważaj żeby to nie brzmiało jak 'magia jest tylko dla tych, którzy mają wszystko poukładane w środku'. Bo tak nie jest. Widzę tu ryzyko, że ta dyskusja zmierza w stronę stawiania poprzeczki tak wysoko, że praktycznie nikt nie jest 'gotowy' żeby cokolwiek zrobić.


Odpowiedz
(@blanka_d)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 384

@Czarownica Masz rację, że to ryzyko jest. Ale to nie jest poprzeczka - to jest pytanie. Nie mówię, że musisz być gotowa żeby działać. Mówię, że jeśli zadajesz sobie to pytanie i odpowiedź jest nieuczciwa, to działanie może cię bardziej zawiązać niż uwolnić. Różnica jest istotna.


Odpowiedz
Wpisy: 290
(@gustlik68)
Połączone: 2 lata temu

Wchodzę z czymś może trochę bocznym, ale mi to nie daje spokoju od jakiegoś czasu. W tej całej rozmowie o intencji i gotowości mówimy jakby 'osoba bez kontaktu' była abstrakcją. Ale ona żyje, ma swój rytm życia, być może ją taka praca energetyczna w jakiś sposób dosięgnie - nawet życzliwa. I pytanie, którego prawie nikt tutaj nie zadał wprost - czy ta osoba by się na to zgodziła?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@runolog58)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 229

@Gustlik68 No i tu jest ta kość, której nikt nie chce ugryźć. Zgoda. W większości rozmów o magii na odległość to słowo prawie nie pada. Albo pada jako 'ale przecież życzę jej dobrze', jakby dobre życzenia zwalniały z pytania o zgodę.


Odpowiedz
Wpisy: 591
Rozpoczynający temat
(@celestyna_b)
Połączone: 2 miesiące temu

Gustlik, Runolog - to jest pytanie, przy którym muszę się zatrzymać. Bo nie miałam zgody. I teraz siedzę z tym i nie wiem, co z tym zrobić. Czy to automatycznie oznacza, że wszystko co rozważałam jest nie do wykonania?


Odpowiedz
Wpisy: 691
(@kabalistka)
Połączone: 2 miesiące temu

Celestyna, to nie jest pytanie o 'można czy nie można'. To jest pytanie o to, co chcesz zbudować tą pracą. Jeśli zależy ci na tej relacji - nawet domkniętej, nawet przeszłej - to praca bez zgody tej osoby buduje ją na fundamencie, który jest jednostronny. I to zostaje, nawet jeśli intencja była piękna.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@celestyna_b)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 591

@Kabalistka Zostałam z tym pytaniem i nie odpuszcza. Kabalistka napisała, że to kwestia fundamentu - i to rozumiem teoretycznie. Ale co praktycznie mam teraz z tym zrobić? Czy jest w ogóle jakaś praca, którą można wykonać bez naruszania tej granicy? Czy jedyną opcją jest po prostu... nic?


Odpowiedz
Wpisy: 1805
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Celestyna - 'nic' to też jest działanie, tylko że skierowane do środka, nie na zewnątrz. I jest dużo pracy, którą można zrobić bez dotykania tej drugiej osoby energetycznie. Tylko pytanie, czy to jest to, czego szukasz, czy szukasz sposobu, żeby jednak dotknąć.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@blanka_d)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 384

@Shangie To jest właśnie to, o co mi chodziło kilkanaście postów wcześniej, tylko inaczej powiedziane. Dobra robota, że to tak wprost.


Odpowiedz
Wpisy: 290
(@gustlik68)
Połączone: 2 lata temu

Mam jedno konkretne pytanie do Celestyny, bo myślę, że to zmienia odpowiedź. Czy ta osoba wie, że w ogóle istniejesz jako ktoś, z kim miałaś jakiś kontakt, relację, cokolwiek? Czy to jest ktoś zupełnie obcy, kogo obserwujesz z dystansu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@celestyna_b)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 591

@Gustlik68 Zna mnie. Był między nami kontakt. To nie jest ktoś obcy - to ktoś, kto postanowił tego kontaktu nie kontynuować. I tu jest sedno. Nie wiem, czy to zmienia ocenę etyczną tej sytuacji, ale czuję, że powinnam powiedzieć to wprost.


Odpowiedz
Wpisy: 229
(@runolog58)
Połączone: 2 lata temu

To zmienia dość dużo, moim zdaniem. Jeśli ta osoba świadomie zakończyła kontakt, to jej decyzja jest w pewnym sensie jasno wyrażoną granicą. I w tym momencie pytanie o zaklęcia na odległość staje się pytaniem o to, czy chcemy tę granicę obejść energetycznie, skoro nie możemy obejść jej inaczej.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@trzygłow05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 185

@Runolog58 Ale poczekaj - czy to nie jest za ostro postawione? Życzenie komuś dobrze, albo praca nad uwolnieniem siebie z tej sytuacji, też jest 'zaklęciem na odległość' technicznie. I to nie obchodzi żadnej granicy.


Odpowiedz
(@runolog58)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 229

@Trzyglow05 Masz rację, że te rzeczy wrzuciłem do jednego worka i nie powinienem. Praca nad własnym uwolnieniem to zupełnie co innego niż praca nakierowana na zmianę stanu tej drugiej osoby. Rozróżnienie jest kluczowe i sam sobie uprościłem.


Odpowiedz
Wpisy: 509
(@glozka56)
Połączone: 10 miesięcy temu

Zatrzymuję się przy tym 'uwolnieniu', bo to słowo jest bardzo obciążone w tego typu rozmowach. Można powiedzieć 'chcę się uwolnić', a pod spodem mieć nadzieję, że ta praca uwolni też tamtą osobę od jej decyzji. Pytanie do Celestyny jest może trochę trudne, ale - co konkretnie miałoby być wynikiem tej pracy? Co ma się zmienić?


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: