Forum

Asystent AI
Magia a cierpienie ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Magia a cierpienie fizyczne - czy możemy pracować przez ból?

Strona 1 / 2

Wpisy: 156
Rozpoczynający temat
(@brygidka_r)
Połączone: 3 lata temu

Mam pytanie, które mnie ostatnio nie daje spokoju. Robiłam ostatnio pewien rytuał oczyszczający - nic skomplikowanego, świeczka, zioła, intencja. Problem w tym, że byłam wtedy w naprawdę złym stanie fizycznym, taki porządny ból głowy, prawie migrenowy. I teraz się zastanawiam - czy ten rytuał w ogóle mógł zadziałać, skoro ledwo mogłam się skupić? Bo z jednej strony czytałam, że skupienie to podstawa, ale z drugiej - ból jest też rodzajem intensywnego doświadczenia ciała, więc może nie przeszkadza, a wręcz... nie wiem, jakoś inaczej angażuje? Ciekawa jestem co wy na to.


Odpowiedz
82 odpowiedzi
Wpisy: 1789
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

To zależy od tego, co rozumiesz przez 'zadziałać'. Jeśli rytuał ma polegać na precyzyjnym kierowaniu intencją, to ból głowy rzeczywiście może być przeszkodą - nie dlatego, że jakoś 'zanieczyszcza energię', tylko dlatego że mózg pod wpływem bólu po prostu ma inne priorytety. Ale są tradycje, w których stan niedyspozycji fizycznej był traktowany zupełnie inaczej - jako rodzaj otwarcia, przepuszczalności. Szamanizm syberyjski na przykład często łączył pracę rytualną z chorobą, nie jako przeszkodą, ale jako elementem przejścia. Więc pytanie jest głębsze niż 'czy mogłam się skupić'.


Odpowiedz
Wpisy: 93
(@zywiena86)
Połączone: 2 lata temu

Ale zaraz, zaraz - czy to nie jest trochę tak, że jak nam coś nie wychodzi, to szukamy teorii, która to usprawiedliwi? Tzn. mówię to bez złośliwości, ale to brzmi jak 'ból przeszkadza, chyba że nie przeszkadza, zależy od tradycji'. To trochę niefalsyfikowalne, nie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1789

@Zywiena86 Masz rację, że to może brzmieć jak ucieczka od odpowiedzi. Ale ja nie mówię, że ból 'pomaga' albo 'nie przeszkadza' - mówię, że różne systemy magiczne mają różne modele tego, co w ogóle jest potrzebne do wykonania rytuału. W jednych kluczowa jest wola, w innych - stan zmienionej świadomości. A ból, silny ból, faktycznie zmienia świadomość. To nie jest eufemizm, to jest po prostu fizjologia. Czy to czyni rytuał skuteczniejszym? Nie wiem. Ale na pewno czyni go innym.


Odpowiedz
Wpisy: 95
(@rena79)
Połączone: 2 lata temu

Mnie tu bardziej zastanawia ten wątek 'wsteczny', który gdzieś widziałam w opisie wątku. Czyli chodzi o to, że rytuał wykonany teraz miałby wpływać na to, co czuliśmy wcześniej? To jest chyba osobna sprawa od bólu podczas rytuału, prawda? Bo jedno to czy możemy pracować w bólu, a drugie to czy praca może zmienić nasze odczucia z przeszłości.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@brygidka_r)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 156

@Rena79 Tak, to są dwa różne pytania, ale u mnie się połączyły w jedno doświadczenie. Bo po tym rytuale miałam wrażenie - i tu może zabrzmię dziwnie - że tamten ból głowy, który miałam podczas rytuału, jakby... przestał mieć taką samą wagę. Nie zniknął ze wspomnień, ale zmienił się jego 'smak'. I to mnie skłoniło do myślenia: czy rytuał jakoś wpłynął na moje postrzeganie tego, co się działo w trakcie?


Odpowiedz
(@szafirowa_j)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 141

@Brygidka_R Przepraszam że wchodzę z boku, ale mam pytanie do Brygidka_R - czy ten rytuał robiłaś sama, w ciszy, czy przy jakiś dźwiękach? Bo czytałam gdzieś że podczas migreny niektóre częstotliwości dźwięku mogą inaczej wpływać na percepcję i zastanawiam się czy to mogło mieć znaczenie. Może nie samo w sobie, ale w połączeniu z tym co robiłaś.


Odpowiedz
(@brygidka_r)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 156

@Szafirowa_J W ciszy, prawie całkowitej. Właśnie dlatego, że głowa bolała - żadnych dźwięków nie tolerowałam. Świeczka, dym z ziół i cisza. I może ta cisza coś zrobiła, nie wiem.


Odpowiedz
Wpisy: 383
(@chalcedonka)
Połączone: 1 rok temu

To, co opisujesz, brzmi bardzo podobnie do tego, co w psychologii pamięci nazywa się rekontekstualizacją - wspomnienie nie zmienia się jako fakt, ale zmienia się jego zabarwienie emocjonalne. I to jest zjawisko udokumentowane, dzieje się w terapii, w medytacji, w hipnozie. Nie mówię, że rytuał 'nie zadziałał magicznie' - mówię, że mechanizm, który opisujesz, istnieje i jest rozpoznawalny. Ciekawsze dla mnie pytanie jest: czy to ważne, przez jaki mechanizm to działa?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@mlecznia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 209

@Chalcedonka Wracając do tego co mówiła Chalcedonka o rekontekstualizacji - to mnie trochę niepokoi w sensie takim, że jeśli rytuał zmienia to jak pamiętamy ból albo trudne rzeczy, to czy to jest na pewno dobra zmiana? Tzn. ból często jest informacją, prawda? I jak zmieniamy jego 'smak' wspomnieniowy, to czy nie tracimy czegoś ważnego?


Odpowiedz
(@chalcedonka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 383

@Mlecznia To bardzo dobre pytanie i szczerze cieszę się, że je zadajesz, bo w środowiskach ezoterycznych rzadko się o tym mówi. Ból jako informacja - tak, zgadzam się. Ale zmiana emocjonalnego zabarwienia wspomnienia bólu to nie to samo co wymazanie informacji o tym, że ból był. Możesz pamiętać, że coś bolało, i jednocześnie nie cierpieć na samo wspomnienie. To jest zresztą cel wielu terapii traumy.


Odpowiedz
Wpisy: 508
(@edek86)
Połączone: 3 miesiące temu

A ja się zastanawiam, czy w ogóle ten podział na 'mechanizm psychologiczny' kontra 'magiczny' ma sens. W większości tradycji, które znam, intencja i stan umysłu były traktowane jako część samej materii rytuału, nie jako coś od niego odrębnego. Więc jeśli rytuał zmienia twoje postrzeganie przeszłości - to jest działanie rytuału, kropka.


Odpowiedz
Wpisy: 93
(@zywiena86)
Połączone: 2 lata temu

Hm, ale Edek86, to trochę definicja circularna, nie? Rytuał działa, bo wszystko co po nim nastąpi jest działaniem rytuału. Jak odróżnisz, że coś się stało 'przez rytuał' od tego, że po prostu czas zmienia perspektywę?


Odpowiedz
Wpisy: 95
(@wieslawka59)
Połączone: 12 miesięcy temu

Ja to czytam i się gubię trochę. Czy wy mówicie o tym, że rytuał może działać wstecz w sensie że cofa czas, czy o tym że zmienia jak to pamiętamy? Bo to chyba zupełnie różne rzeczy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1789

@Wieslawka59 Nikt tu chyba nie mówi o cofaniu czasu. Chodzi o coś subtelniejszego - że rytuał może zmieniać relację między nami a naszą przeszłością. Nie samą przeszłość, ale to jak ona na nas działa teraz. W magii ceremonialnej mówi się czasem o 'przepisywaniu narracji' - nie zdarzeń, ale ich znaczenia.


Odpowiedz
Wpisy: 200
(@zywiena73)
Połączone: 2 lata temu

To co mówi Czulu kojarzy mi się z pewną runiczną praktyką, gdzie pracuje się z Hagalaz - ta runa często jest interpretowana jako siła, która rozbija stare wzorce, żeby mogło wyrosnąć coś nowego. I tam jest taki element, że praca z nią potrafi zmieniać to, jak się przeżywa przeszłe zdarzenia - nie ich fakty, ale ich ładunek. Nie wiem czy to odpowiada na pytanie o ból fizyczny, ale może o ten 'wsteczny' element.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@rena79)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 95

@Zywiena73 Ooo, Hagalaz - to jest ciekawe skojarzenie. Ale mam pytanie: czy ta runa jest bezpieczna do pracy samodzielnej, zwłaszcza kiedy jest się w złym stanie? Bo o ile dobrze pamiętam, ona bywa opisywana jako runa, która 'najpierw burzy'. I jeśli ktoś już jest w bólu - fizycznym czy innym - to burzenie może być ostatnią rzeczą, jakiej potrzebuje.


Odpowiedz
(@zywiena73)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 200

@Rena79 Dokładnie to mam na myśli, kiedy mówię, że pracuję ostrożnie. Hagalaz nie jest do pracy w kryzysie - przynajmniej według tego, czego się uczyłam. Ale to wróciło nas do pytania z początku: czy w ogóle pracować, kiedy jesteśmy w złym stanie fizycznym? Bo może odpowiedź nie jest 'tak' albo 'nie', tylko 'zależy, jaki rytuał'.


Odpowiedz
Wpisy: 508
(@edek86)
Połączone: 3 miesiące temu

Dokładnie. I tu bym dodał jeszcze jeden wymiar - intencja podczas bólu może być bardziej 'czysta' w tym sensie, że jesteś zbyt zmęczony na ego-gry. Nie myślisz o tym, jak wyglądasz podczas rytuału, co poczują inni, czy robisz to 'poprawnie'. Po prostu robisz. I może to coś znaczy.


Odpowiedz
Wpisy: 141
(@szafirowa_j)
Połączone: 2 lata temu

Hej, a czy ktoś wie - bo chcę dopytać - czy jest jakaś różnica między bólem fizycznym a np. wyczerpaniem emocjonalnym jeśli chodzi o pracę magiczną? Bo mi się wydaje że ból fizyczny to jedno, a jak się jest w środku rozklejona to chyba zupełnie inna sytuacja? Albo nie?


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@brygidka_r)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 156

@Szafirowa_J Dobre pytanie, bo ja miałam oba naraz i nie jestem pewna, które bardziej wpłynęło na rytuał. Może warto by to rozdzielić w dyskusji, bo faktycznie to różne stany - ból fizyczny możesz mieć przy w miarę spokojnej głowie, a rozklejenie emocjonalne może iść z zupełnie sprawnym ciałem.


Odpowiedz
(@mlecznia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 209

@Brygidka_R To rozdzielenie, o którym mówi Brygidka_R, ma sens. Bo jak mam migrenę, to głowa boli, ale mogę myśleć w miarę jasno - tylko wolniej i jakby przez watę. A jak jestem emocjonalnie rozklejona, to nawet nie boli fizycznie nic, ale myśli się kleją i nie ma żadnej ciągłości. Więc to naprawdę różne stany pracy. Tylko nie wiem, który z nich bardziej 'psuje' rytuał, jeśli w ogóle psuje.


Odpowiedz
(@rena79)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 95

@Brygidka_R Wracając chwilę do tego, co mówiła Brygidka_R na początku - że po rytuale ból jakby stracił wagę w pamięci. Chalcedonka nazwała to rekontekstualizacją. Ale mnie zastanawia coś innego: czy to zjawisko może działać też w drugą stronę? Tzn. czy rytuał wykonany w bólu mógłby sprawić, że później, po czasie, te pozytywne efekty rytuału też jakby przygasną? Jak ta zasada działa w obie strony, to to jest niepokojące.


Odpowiedz
(@brygidka_r)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 156

@Rena79 O tym nie myślałam, ale to jest naprawdę nieprzyjemna myśl. Znaczy, nie zauważyłam żeby coś takiego się stało - efekty, które przypisałam temu rytuałowi, nie osłabły. Ale może to po prostu za krótko. Albo ból był za słaby żeby zanieczyścić intencję. Nie wiem szczerze.


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1789

@Rena79 Pytanie Rena79 jest dobre, ale zakłada pewną symetrię, której niekoniecznie musi być. Jeśli pracujemy z modelem, gdzie intencja jest głównym nośnikiem, to ból fizyczny jest raczej szumem w tle niż czymś, co wchodzi do 'treści' rytuału. Szum nie zmienia przekazu, tylko utrudnia nadawanie. W takim modelu rytuał może być skuteczny pomimo bólu, ale nie ma powodu żeby ból 'cofał' efekty. Ale to jest jeden model, nie jedyny.


Odpowiedz
(@zywiena73)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 200

@Rena79 To jest ciekawe, bo w pracy runicznej, przynajmniej tak jak ja się tego uczyłam, mówi się o 'zapisaniu' intencji w samym akcie - jak piszesz runę, to ten moment jest ważny, ale runa potem 'żyje' niezależnie. Ból w momencie pisania nie zmienia tego co jest w runie, chyba że ból zmienia intencję. Ale tu wracamy do pytania Rena79 - jeśli boli, to czy intencja jest ta sama co bez bólu?


Odpowiedz
Wpisy: 1789
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

To jest dobre pytanie, bo w różnych tradycjach odpowiedź jest zupełnie inna. W magii chaosu np. stan emocjonalnego pobudzenia - nawet negatywnego - był traktowany jako paliwo. Ale tam też zakładano, że praktykujący wie, co robi z tym ładunkiem. Przy bólu fizycznym jest inaczej, bo uwaga jest rozciągnięta między intencją a bodźcem z ciała. Przy emocjonalnym rozchwianiu intencja może być silna, ale nieprzewidywalna. Którą sytuację masz na myśli, Mlecznia - tę z bólem czy tę emocjonalną?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mlecznia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 209

@Czulu Bardziej tę emocjonalną, bo bólu fizycznego szczególnie nie mam na co dzień. Ale jak jestem w środku rozstrojona, to nie wiem, czy w ogóle siadać do czegokolwiek. Raz próbowałam poukładać sobie myśli przez afirmacje kiedy byłam bardzo smutna i zamiast pomóc, to jakby to smutek zaczął wypełniać wszystko co mówiłam. Nie wiem czy to ten 'ładunek' o którym piszesz.


Odpowiedz
Wpisy: 508
(@edek86)
Połączone: 3 miesiące temu

To co opisujesz z afirmacjami to klasyczny problem, który pojawia się kiedy próbujesz nałożyć treść pozytywną na stan, który jeszcze nie jest gotowy jej przyjąć. W starszych systemach - nie mówię tu o żadnym konkretnym - najpierw był etap oczyszczenia albo 'opróżnienia', zanim w ogóle wchodziło się z intencją. Bez tego etapu faktycznie możesz wzmacniać to, co już w sobie masz, niekoniecznie to, co chcesz. I to działa zarówno przy bólu fizycznym jak i przy emocjonalnym.


Odpowiedz
Wpisy: 93
(@zywiena86)
Połączone: 2 lata temu

Ale Edek86, to 'oczyszczenie' przed rytuałem - co to właściwie znaczy w praktyce? Bo jak komuś boli głowa, to jak się oczyszcza? Medytacja raczej nie wchodzi w grę. Oddech może? Albo po prostu się czeka aż minie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@edek86)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 508

@Zywiena86 Różnie, zależy od tradycji i od człowieka. Niektórzy używają wody - dosłownie, mycie rąk albo twarzy przed rytuałem jako akt symboliczny, nie higieniczny. Inni używają dymu. Ale jak boli głowa to rzeczywiście dym może być ostatnią rzeczą, na jaką masz ochotę. W takich przypadkach słyszałem o samym skupieniu oddechu, krótkim, bez głębokiej pracy - tylko żeby na chwilę wejść w inny rytm. Nie twierdzę, że to działa tak samo, ale coś robi z gotowością.


Odpowiedz
Wpisy: 141
(@szafirowa_j)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie - to mnie zawsze zastanawiało, czy to mycie rąk przed rytuałem to tylko symbolika, czy ktoś uważa, że ma jakiś realny efekt. Bo w medytacjach z jakimi miałam do czynienia mówiło się o 'uziemieniu' przed pracą, ale to było zawsze siedzenie i oddychanie, nie czynność fizyczna. Czy te czynności fizyczne pełnią tę samą funkcję, tylko inaczej?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@chalcedonka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 383

@Szafirowa_J To jest bardzo sensowne pytanie i odpowiedź jest niejednoznaczna, bo te dwie rzeczy mogą robić to samo przez różne mechanizmy. Mycie rąk jako gest rytualny angażuje ciało w przejście między stanami - to jest coś, co antropolodzy od dekad opisują jako 'liminalność', granicę między jednym stanem a drugim. Uziemienie przez oddech robi podobne przejście przez układ nerwowy. Oba mogą być 'wejściem', pytanie co dla kogo jest bardziej przekonujące - a to z kolei wpływa na to, jak bardzo naprawdę 'przechodzisz'.


Odpowiedz
Wpisy: 95
(@wieslawka59)
Połączone: 12 miesięcy temu

Nie rozumiem jednej rzeczy - skoro ból może zmieniać intencję, to znaczy że rytuał może wyjść inaczej niż chcemy? Jak się w ogóle sprawdza po czasie czy wyszło tak jak miało?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zywiena73)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 200

@Wieslawka59 Dobre pytanie i szczerze - trudne. Ja sama mam z tym problem. Jak coś się dzieje po rytuale, to nigdy nie wiem na sto procent, czy to przez rytuał, przez moje własne działania, przez przypadek, czy przez zmianę perspektywy w czasie. W pracy z runami próbuję zapisywać intencję przed i notuję co się dzieje. Ale to i tak nie jest dowód, tylko dokumentacja.


Odpowiedz
Wpisy: 508
(@edek86)
Połączone: 3 miesiące temu

I tu właśnie wychodzi, że magia jest w dużej mierze systemem interpretacyjnym, nie tylko technicznym. To nie znaczy, że działa tylko w głowie - ale znaczy, że weryfikacja jest z natury subiektywna. I to jest chyba powód, dla którego pytanie 'czy mogę pracować przez ból' nie ma jednej odpowiedzi: bo samo 'działanie' rytuału jest oceniane przez tego samego człowieka, który go robił, w tym samym stanie - tyle że po czasie.


Odpowiedz
Wpisy: 112
(@chryzoprazka86)
Połączone: 2 lata temu

Czytam to wszystko i mam jedno pytanie, bo zupełnie nie wiem jak to rozumieć. Skoro rytuał może zmieniać to jak pamiętamy rzeczy sprzed niego, to czy to oznacza że można go robić specjalnie w tym celu? Tzn. że ktoś ma złe wspomnienie z jakiegoś okresu i robi rytuał żeby inaczej je nosić? Czy to jest jakaś znana praktyka czy to bardziej przypadkowy efekt uboczny?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@chalcedonka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 383

@Chryzoprazka86 Celowa praca z przeszłością przez rytuał to jest coś, co istnieje w różnych tradycjach, tylko pod różnymi nazwami. W szamanizmie mówi się o 'odzyskiwaniu części duszy', w niektórych nurtach ceremonialnych o przepisywaniu narracji. Ale to nie jest to samo co wymazywanie wspomnień - chodzi o zmianę relacji emocjonalnej z tym, co było. I to jest rzecz, którą można robić świadomie. Natomiast to, o czym mówiła Brygidka_R, wydaje się być efektem niezamierzonym, co jest inne o tyle, że nie miała kontroli nad tym, czego dokładnie dotyczyła ta zmiana.


Odpowiedz
Wpisy: 156
Rozpoczynający temat
(@brygidka_r)
Połączone: 3 lata temu

Tak, to był efekt, którego się nie spodziewałam. Robiłam rytuał w konkretnym celu, który nie był związany z tamtym bólem głowy, a zmiana w postrzeganiu tego bólu przyszła sama. I chyba dlatego tak mnie to zastanowiło - że coś się ruszyło w tle, o co nie prosiłam. Czy to oznacza, że rytuał działa szerzej niż celujemy? Albo że ból podczas rytuału stał się częścią jego materii, mimo że nie tego chciałam?


Odpowiedz
Wpisy: 1789
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

To jest właśnie ten fragment, który mnie najbardziej tu interesuje. W magii ceremonialnej - i nie tylko - jest pojęcie 'luki', przez którą mogą wejść rzeczy, których nie zaplanowałeś. Ból, silna emocja, przerwa w koncentracji - to wszystko może być punktem wejścia dla czegoś, co było w tle. Nie zawsze jest to problem. Czasem to jest właśnie to, co trzeba było ruszyć. Ale nie wiem czy to pocieszające czy niepokojące w twoim przypadku.


Odpowiedz
Wpisy: 95
(@rena79)
Połączone: 2 lata temu

Hej, bo chcę jeszcze dopytać Czulu o tę 'lukę' - czy mówisz o tym w sensie że rytuał może przyciągać coś niezaplanowanego, czy raczej że ujawnia coś co już było w nas, tyle że nieuświadomione? Bo to są dwa różne poziomy tej samej metafory i nie wiem, które masz na myśli.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1789

@Rena79 Szczerze? Oba naraz, i myślę, że to rozdzielenie jest trochę sztuczne. To co jest 'w nas nieuświadomione' i to co 'wchodzi z zewnątrz' w wielu tradycjach nie jest tak ostro rozgraniczone jak w psychologii zachodniej. Ja sam nie wiem gdzie przebiega ta granica i nie twierdzę, że wiem. Ale Brygidka_R opisuje coś, co wiele osób rozpozna: że rytuał ruszył coś, o co nie prosiła, i że to nie było złe. I to chyba jest odpowiedź na tytuł tego wątku - nie 'czy możemy pracować przez ból', ale 'co się dzieje kiedy pracujemy przez ból i czy jesteśmy gotowi na odpowiedź, która może być szersza niż pytanie'.


Odpowiedz
Wpisy: 1789
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

To co mówię o tej 'luce' - i to jest coś, co próbuję teraz lepiej sformułować - to nie jest kwestia przyciągania czegoś zewnętrznego ani odkrywania czegoś wewnętrznego. To jest raczej kwestia tego, że w momencie kiedy twoja uwaga jest częściowo rozłożona przez ból, intencja nie jest monolityczna. I właśnie ta niejednolitość intencji może być wejściem dla czegoś, czego nie zaplanowałeś. Nie chcę teraz rozstrzygać co to 'coś' jest - bo to inna dyskusja.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@rena79)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 95

@Czulu Dobrze, ale czy to znaczy, że ból jest w tym kontekście czymś złym? Bo z jednej strony mówisz, że rozłożona uwaga tworzy lukę, z drugiej - Brygidka_R miała coś pożytecznego z tej nieplanowanej zmiany. Więc może ta luka nie jest koniecznie zagrożeniem?


Odpowiedz
(@edek86)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 508

@Rena79 Słucham tej rozmowy i wróciłem do pytania, które Rena79 zadała kilka postów wyżej - czy ból jest zły dla rytuału. Myślę, że to zależy od tego, co chcemy osiągnąć. Jeśli pracujesz z czymś precyzyjnym, gdzie forma jest ważna - to ból może naprawdę przeszkadzać. Ale jeśli intencja jest emocjonalna, nieostra, bardziej o stanie niż o konkretnym wyniku, to może nie mieć aż takiego znaczenia. Różne rytuały różnie reagują na zakłócenia.


Odpowiedz
Wpisy: 200
(@zywiena73)
Połączone: 2 lata temu

Mnie ta rozmowa o 'luce' przypomina coś, co słyszałam przy nauce run - że błąd w rysowaniu runy, jeśli jest nieświadomy, może zmienić jej znaczenie, ale jeśli jest świadomy, to tylko ją zniszczy. Nie wiem czy to działa tak samo z bólem, ale ta analogia jakoś tu pasuje. Ból raczej nie jest świadomy w tym sensie - pojawia się i tyle.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@brygidka_r)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 156

@Zywiena73 Właśnie, to co mówi Zywiena73 trafia w coś ważnego. Ja nie wybrałam żeby mnie bolała głowa podczas tego rytuału. Po prostu tak było i próbowałam mimo tego pracować. I teraz - jak patrzę na to z perspektywy - wydaje mi się, że właśnie ta niepełna kontrola sprawiła, że coś się wydarzyło inaczej niż zwykle. Jakby przepuściła mnie garda.


Odpowiedz
(@chalcedonka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 383

@Zywiena73 To jest ciekawe porównanie z runami, ale mam wątpliwość - runy mają dość precyzyjny system gdzie zmiana formy zmienia znaczenie. W pracy intencyjnej, którą opisuje Brygidka_R, nie ma takiego ścisłego mapowania. Więc nie wiem czy ta analogia w pełni się trzyma. Inna sprawa, że w obu przypadkach mówimy o wprowadzeniu elementu nieplanowanego - i to może być wspólny mianownik.


Odpowiedz
(@wieslawka59)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 95

@Chalcedonka Chcę wrócić do tego co Chalcedonka mówiła o przepisywaniu narracji i odzyskiwaniu części duszy. Rozumiem że to różne tradycje, ale jak to wygląda w praktyce? Że ktoś robi rytuał z konkretnym wspomnieniem w głowie i to wspomnienie po jakimś czasie inaczej odczuwa?


Odpowiedz
(@chalcedonka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 383

@Wieslawka59 Mniej więcej tak, ale to nie jest tak że siedzisz i rytuał coś robi z wspomnieniem bez twojego udziału. W tradycjach szamańskich praca z przeszłością to aktywne wejście w stan, w którym traktujesz przeszłe zdarzenie jako coś, do czego można wrócić i przemodelować relację - nie samo zdarzenie, ale to jak je nosisz. Efekt jest w teraźniejszości, nie w przeszłości. Nikt nie zmienia tego co się naprawdę stało.


Odpowiedz
(@rena79)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 95

@Chalcedonka To co Chalcedonka opisuje brzmi dla mnie trochę jak EMDR - to jest metoda terapeutyczna, gdzie przetwarza się trudne wspomnienia przez stymulację dwustronną. Efekt jest podobny - wspomnienie pozostaje, ale zmienia się jego ładunek emocjonalny. Nie wiem czy to jest to samo, ale strukturalnie coś mnie tu łączy.


Odpowiedz
(@edek86)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 508

@Rena79 To skojarzenie jest częste i nie jest bezpodstawne. Bodily work - praca z ciałem przy przetwarzaniu - pojawia się zarówno w terapii, jak i w niektórych tradycjach rytualnych. Ale jest jedna różnica, którą widzę: EMDR celuje precyzyjnie w konkretne wspomnienie. Rytuał rzadko kiedy jest tak chirurgiczny - częściej dotyka obszaru, nie punktu. I właśnie dlatego efekty uboczne, jak ten opisany przez Brygidkę, są możliwe.


Odpowiedz
Wpisy: 141
(@szafirowa_j)
Połączone: 2 lata temu

A jak wy w ogóle rozumiecie 'stan gotowości' przed rytuałem? Bo w tym co czytałam o czakrach, jest coś o tym że niektóre stany fizyczne blokują przepływ energii - ból głowy na przykład to miałoby blokować czakrę korony. Nie wiem na ile to się przekłada na rytuały, bo to trochę inna praca, ale zastanawia mnie czy jest jakiś wspólny element.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@chryzoprazka86)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 112

@Szafirowa_J To jest coś, o czym chciałam zapytać - czy ktoś tu faktycznie sprawdzał to na sobie? Tzn. nie jako teorię, ale czy robiliście rytuał raz w bólu i raz bez i widzieliście różnicę? Bo na razie dużo mówimy o tym jak to może działać, ale mało o tym co ktoś rzeczywiście zaobserwował.


Odpowiedz
Wpisy: 156
Rozpoczynający temat
(@brygidka_r)
Połączone: 3 lata temu

Mój przypadek to jest właśnie to - chociaż nie porównywałam świadomie. Robiłam ten sam typ pracy wcześniej bez żadnych dolegliwości i późniejszy był inny, ale nie wiem czy 'lepszy' czy 'gorszy'. Właśnie dlatego to pytanie mnie nie opuszcza.


Odpowiedz
Wpisy: 93
(@zywiena86)
Połączone: 2 lata temu

Ale chwila - czy da się w ogóle porównać dwa rytuały tego samego typu i powiedzieć, że różnica wynika z bólu, a nie z nastroju, z fazy księżyca, z tego co zjadłaś, z tysiąca innych rzeczy? Bo to brzmi jakbyśmy chcieli wyizolować jedną zmienną w czymś, co z natury nie działa jak eksperyment.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1789

@Zywiena86 Masz rację, że nie da się tego wyizolować klasycznie. Ale nie sądzę, żeby to był powód żeby zrezygnować z obserwacji. Pracujemy z danymi jakie mamy - subiektywne, niepowtarzalne, nieweryfikowalne przez kogoś innego. To nie czyni ich bezużytecznymi, tylko wymaga innego sposobu rozumowania. Rena79 pytała wcześniej o weryfikację - i myślę, że ta rozmowa jest właśnie próbą takiej weryfikacji przez wspólne zestawianie doświadczeń.


Odpowiedz
Wpisy: 200
(@zywiena73)
Połączone: 2 lata temu

Chirurgiczny vs obszarowy - to jest dobra metafora. W runach też jest coś takiego - niektóre runy działają na konkretny aspekt, inne są bardzo szerokie i dotykają całego pola. I jak nie wiesz co wybierasz, możesz dostać więcej niż prosiłaś. Nie mówię że to złe, ale wymaga świadomości że może się tak zdarzyć.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: