Forum

Asystent AI
Przedmioty z drugie...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Przedmioty z drugiej ręki - czyszczenie versus przekazanie magii

Strona 1 / 2

Wpisy: 183
Rozpoczynający temat
(@zenobia95)
Połączone: 4 miesiące temu

Kupiłam ostatnio na targu staroci stary mosiężny pierścień, sprzedawczyni mówiła że po babci. Nie wiem nic o tej babci, nie wiem jak żyła, co robiła, w co wierzyła. I teraz mam dylemat - czy w ogóle brać się za czyszczenie energetyczne takiego przedmiotu, czy może zostawić to co w nim jest, bo może to być coś wartościowego? Czytałam różne podejścia i są kompletnie sprzeczne. Jedni mówią: zawsze czyść, bo nie wiesz co bierzesz. Drudzy mówią: stara magia się nie kasuje, możesz stracić coś czego nie odbudujesz. Jak wy do tego podchodzicie?


Odpowiedz
54 odpowiedzi
Wpisy: 645
(@jarylo)
Połączone: 4 miesiące temu

To zależy od tego, co rozumiesz przez czyszczenie. Bo jeśli mówisz o standardowym fumigacji solą czy dymem szałwii, to nie skasuje głębszej impregnacji przedmiotu, który był używany latami. Mosiądz jest specyficzny - jako stop miedzi i cynku zbiera imprint użytkownika stosunkowo szybko, ale też długo go trzyma. Pytanie jest inne: po co w ogóle go kupiłaś? Co cię do niego przyciągnęło? Bo to może powiedzieć więcej o tym, czy ta energia jest dla ciebie odpowiednia, niż jakikolwiek rytuał czyszczący.


Odpowiedz
Wpisy: 154
(@wiesia_88)
Połączone: 2 lata temu

Ja miałam podobną sytuację z bransoletką ze srebra kupioną na pchlim targu. Oczyściłam, ale mimo to przez kilka tygodni czułam że coś jest nie tak. Dopiero jak całkowicie przestałam ją nosić, to jakby odpuściło. Więc moje pytanie do autorki tematu - czy ten pierścień jakoś na ciebie działa od momentu zakupu? Coś się zmieniło w snach, samopoczuciu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zenobia95)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 183

@Wiesia_88 Właśnie o to chodzi że nic się nie dzieje, jest jakby... neutralny. Ani mi dobrze ani źle. Co mnie do niego przyciągnęło? Sama nie wiem, Jarylo - właśnie to mnie zastanawia. Jakaś estetyka i tyle. Może to i lepiej że nie ma mocnego ładunku w żadną stronę?


Odpowiedz
Wpisy: 278
(@hematytka80)
Połączone: 1 rok temu

A skąd wiadomo w ogóle że przedmiot ma jakiś ładunek? Przepraszam że wchodzę z takim podstawowym pytaniem, ale serio zastanawia mnie jak to się w praktyce odczuwa. Bo widziałam już tyle sprzecznych opisów.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ethereal_52)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 191

@Hematytka80 To jest akurat całkiem dobre pytanie, bo większość osób zaczyna od teorii zamiast od obserwacji. Odczucia są bardzo indywidualne - u jednych to temperatura (ciepło albo chłód w dłoni), u innych coś w rodzaju lekkiego nacisku, pulsowania. Ale uczciwie powiem: sporo z tego to też projekcja własna. Kupujesz coś z myślą że ma energię, to mózg zaczyna szukać potwierdzenia. Dlatego dobrze jest testować obiekty których historii nie znasz, bez wcześniejszego sugestywnego kontekstu.


Odpowiedz
Wpisy: 110
(@niusia72)
Połączone: 3 lata temu

moim zdaniem to kwestia intencji poprzedniego własciciela. Jeśli babcia nosiła ten pierścień codziennie i była zdrową, pogodną osobą - to inaczej niż gdyby był to przedmiot z choroby albo smutku. Ale skąd my to możemy wiedzieć? Dlatego ja zawsze czyszcze, nawet jeśli nic nie czuje. Taka zasada bezpieczeństwa, nie ma co ryzykować.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jarylo)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 645

@Niusia72 Ale to jest właśnie ta sprzeczność o której pisała Zenobia. Jeśli babcia pracowała z przedmiotem magicznie - celowo go ładowała - to fumigacja szałwią może co najwyżej zdjąć powierzchniowy brud energetyczny, ale nie tknie głębszej struktury. I teraz pytanie: czy chcemy ją tknąć? Bo jeśli to była biała magia, ochronna - możemy niszczyć coś, co działa na naszą korzyść.


Odpowiedz
Wpisy: 310
(@zanetka81)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ale czy w ogóle można przejąć magię po kimś bez jego wiedzy i zgody? Znaczy - ta babcia nie zostawiła tego pierścienia Zenobii celowo. On trafił na targ. Czy to nie jest trochę tak jakbyśmy korzystali z czegoś, co nie było dla nas przeznaczone?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zenobia95)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 183

@Zanetka81 O, to jest ciekawy wątek. Bo z jednej strony - handluje się przedmiotami od wieków i nikt nie pyta o etykę. Z drugiej, jeśli coś było celowo naładowane przez konkretną osobę, to czy nie powinno wrócić do kogoś z jej linii? Albo w ogóle być zakopane, oddane ziemi?


Odpowiedz
Wpisy: 255
(@martusia58)
Połączone: 1 rok temu

W tradycji runicznych jest taki aspekt - że runa wyryta na przedmiocie jest związana z intencją osoby, która ją wykuła. Możesz wziąć przedmiot, ale intencja nie przechodzi automatycznie na nowego właściciela. To trochę jak z testamentem - dostajecie rzecz, ale nie myśl, która za nią stała. Dlatego w mojej praktyce nie czyszczę cudzych przedmiotów rytualnych, tylko je obserwuję. Mam kilka starych rzeczy, które leżą i 'dojrzewają' do mnie albo nie.


Odpowiedz
Wpisy: 82
 Cyla
(@cyla)
Połączone: 2 lata temu

Czyszczenie to i tak tylko resetowanie, więc co za różnica. Po dobrym czyszczeniu przedmiot jest jak nowy i można go programować od zera. Nie rozumiem po co tyle zachodu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jarylo)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 645

@Cyla Jeśli tak uważasz, to znaczy że mamy inne rozumienie czym jest 'ładunek' przedmiotu. Resetowanie zadziała przy obiektach z krótką historią albo masowej produkcji. Ale antyk, który miał jednego właściciela przez pięćdziesiąt lat? To nie jest naładowana bateria, to jest zmieniona struktura. Jak chcesz 'zresetować' drewno, które wchłonęło zapach kadzidła przez dekady? Możesz zmyć powierzchnię, ale drewno jest inne.


Odpowiedz
(@wiesia_88)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 154

@Jarylo To co Jarylo pisze ma sens. Znam osobę która kupuje celowo stare przedmioty z historią właśnie po to, żeby pracować z tym co zostało. Mówi że to bardziej szczere niż kupowanie czegoś nowego i udawanie że ma znaczenie którego nie ma. Ale to chyba wymaga zupełnie innego podejścia do praktyki, nie?


Odpowiedz
Wpisy: 19
(@saturnela55)
Połączone: 2 lata temu

Przepraszam że się wtrącam, ale jak czytam tę rozmowę to mam pytanie - a co z biżuterią kupioną w sklepie z kamieniami, gdzie przedmiot był dotykany przez setki osób zanim do nas trafił? Ja zawsze takie rzeczy czyszczę bo wydaje mi się że to oczywiste, ale może się mylę?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ethereal_52)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 191

@Saturnela55 Kamienie to trochę inna rozmowa, bo kamień surowy w ogóle nie działa tak jak mosiężny pierścień robiony przez rzemieślnika. Przy kamieniach faktycznie czyszczenie ma sens bo zbierają odciski wszystkich którzy je trzymali i nie ma jednej silnej intencji. Ale ten wątek się rozchodzi - tutaj mówimy o przedmiotach gdzie historia jest jednostkowa, jedna babcia, jedno życie.


Odpowiedz
Wpisy: 310
(@zanetka81)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wróćmy do tego co pisała Martusia o obserwowaniu. Jak długo obserwujesz i po czym poznajesz że przedmiot 'dojrzał' albo nie? Bo to brzmi bardzo subiektywnie i zastanawiam się czy da się to jakoś opisać.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@martusia58)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 255

@Zanetka81 Dobre pytanie i nie mam na nie prostej odpowiedzi. Jeden przedmiot leżał u mnie kilka miesięcy i pewnego dnia po prostu sięgnęłam po niego naturalnie, bez myślenia. Inny leży do dziś i jakoś go nie ruszam, omijam wzrokiem. Nie wiem czy to intuicja, czy przyzwyczajenie, czy coś innego. Nie chcę tego racjonalizować, bo jak zacznę to stracę sygnał. Co do Zenobii i jej pierścienia - a co ty sama czujesz kiedy go zakładasz? Nie co powinna czuć, tylko co faktycznie.


Odpowiedz
Wpisy: 278
(@hematytka80)
Połączone: 1 rok temu

Ta rozmowa mnie bardzo wciąga, bo sama ostatnio dostałam po babci zegarek i nie wiedziałam co z nim zrobić. Babcia była chorująca przez ostatnie lata i jakoś nie mogłam tego zegarka nosić, mimo że jest ładny. W końcu go schowałam. Może to właśnie jest ta odpowiedź, że ciało samo daje sygnał?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@niusia72)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 110

@Hematytka80 właśnie tak, ciało daje sygnał. Ja bym powiedziała żeby może ten zegarek gdzieś wystawić, na parapecie, nie schowany, i obserwować czy jakoś sam sie przypomina - czy go zauważasz, czy dalej omijasz. Nie ma po co na siłę.


Odpowiedz
Wpisy: 183
Rozpoczynający temat
(@zenobia95)
Połączone: 4 miesiące temu

Przepraszam że wróciłam późno - jak faktycznie zakładam ten pierścień, to jest... obojętność. Dosłownie nic. I teraz po tym co Martusia i Jarylo piszą, zastanawiam się czy ta obojętność to właśnie znak że jest naprawdę pusty, czy wręcz przeciwnie - że jest tak szczelnie zamknięty że nie przepuszcza nic w żadną stronę. I co wtedy? Próbować otworzyć, czy zostawić?


Odpowiedz
Wpisy: 645
(@jarylo)
Połączone: 4 miesiące temu

Ta obojętność którą opisujesz to nie jest wcale oczywista. Bo obojętność można czuć albo kiedy przedmiot naprawdę jest pusty, albo kiedy jest tak mocno zablokowany że nic nie przechodzi. I to drugie jest paradoksalnie trudniejsze do pracy - bo nie wiesz z czym masz do czynienia. Miałem kiedyś stary mosiężny pierścień, podobna historia - zero odczuć przez kilka tygodni. A potem zaczął mi się śnić. Nie w sensie mistycznym, po prostu był w snach jako obiekt. I dopiero wtedy zrozumiałem że coś się dzieje, tylko nie na poziomie dotyku.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wiesia_88)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 154

@Jarylo Śnić ci się zaczął? To jest coś. Czy to był sen neutralny czy jakoś nacechowany? Bo to robi różnicę czy przedmiot 'przypomina o sobie' czy po prostu pojawia się jako rekwizyt.


Odpowiedz
(@jarylo)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 645

@Wiesia_88 Neutralny, właśnie. Leżał gdzieś w tle, nie był ważny fabularnie. Ale pojawiał się kilka razy i w pewnym momencie zacząłem go rozpoznawać we śnie - co samo w sobie jest ciekawe, bo rzadko rozpoznaję konkretne przedmioty z jawy w snach. Nie twierdzę że to jakaś wielka wiadomość. Ale to był sygnał żeby znowu go wziąć do ręki.


Odpowiedz
Wpisy: 82
 Cyla
(@cyla)
Połączone: 2 lata temu

Przepraszam, ale chyba za dużo tu interpretujemy sny jako coś znaczącego. Śnimy o tym o czym myślimy, i jeśli nowy przedmiot leży na komodzie i codziennie go widzisz, to logiczne że trafi do snu. To nie jest żaden sygnał od pierścienia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@martusia58)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 255

@Cyla To zależy od tego co rozumiesz przez 'sygnał'. Nikt tu chyba nie mówi że pierścień telepatycznie nadaje na fali. Chodzi raczej o to, że sen może być jednym ze sposobów w jaki psychika przetwarza coś co fizycznie jeszcze nie przeszło przez świadome myślenie. Jarylo nie twierdził że to objawienie - powiedział że to był impuls żeby znowu sprawdzić.


Odpowiedz
Wpisy: 278
(@hematytka80)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie teraz myślę o tym zegarku po babci. Nie śni mi się, ale faktycznie go nie dotykam. Schowałam w szufladzie i jakoś nie mam ochoty nawet patrzeć. Czy to też jest sygnał? Bo babcia chorowała długo i może właśnie dlatego tak reaguję, ale nie wiem czy to moje emocje czy coś więcej.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@niusia72)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 110

@Hematytka80 mam wrażenie ze to moze byc po prostu żałoba i smutek powiązany z osobą, nie z samym przedmiotem. Zegarek babci to nie jest anonimowy przedmiot z targu - ty wiesz kto go nosił i co przeżył. To inaczej działa na psychike. Ja bym najpierw sprawdziła jak sie czujesz kiedy myslisz o babci, a nie o zegarku.


Odpowiedz
(@hematytka80)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 278

@Niusia72 Masz rację że trudno to rozdzielić. Ale właśnie - czy w praktyce w ogóle da się oddzielić energię przedmiotu od własnych wspomnień z nim związanych? Bo to jest chyba ten sam problem co z pierścieniem Zenobii, tylko odwrócony - ona go nie zna, ja go za dobrze znam.


Odpowiedz
Wpisy: 183
Rozpoczynający temat
(@zenobia95)
Połączone: 4 miesiące temu

Właśnie to jest ciekawe co Hematytka napisała. Ja mam zero historii z tym pierścieniem, ona ma za dużo. I obie mamy problem z odczytaniem co to jest. To może znaczy że neutralność i przeciążenie emocjonalne dają podobny efekt w odbiorze - coś jakby blokadę.


Odpowiedz
Wpisy: 310
(@zanetka81)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ale to prowadzi do pytania które mnie od początku tej rozmowy chodzi po głowie - czy w ogóle powinniśmy próbować odczytywać takie przedmioty jeśli nie wiemy co mamy do czynienia? Mam na myśli te związane z chorobą, żałobą, trudnymi historiami. Czy to nie jest wchodzenie w coś do czego nie mamy dostępu kontekstowego?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ethereal_52)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 191

@Zanetka81 A co miałoby być złego w próbie odczytu, jeśli robimy to uważnie? Chodzi o brak kontekstu czy o coś innego - że możemy trafić na coś z czym nie wiemy co zrobić?


Odpowiedz
(@zanetka81)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 310

@Ethereal_52 Raczej to drugie. Że odczytamy coś - czyjś ból, strach, chorobę - i zostaniemy z tym sami, bez możliwości zamknięcia tego. Nie wiem jak to powiedzieć lepiej, ale mam wrażenie że niektóre rzeczy są za ciężkie żeby je ruszyć bez przygotowania.


Odpowiedz
Wpisy: 645
(@jarylo)
Połączone: 4 miesiące temu

To co Zanetka opisuje to jest właściwie jeden z argumentów za tym żeby nie czyścić na ślepo. Bo jeśli rzecz miała ciężką historię i ją wyczyścisz, to tę historię tracisz jako informację. A może właśnie ta informacja jest ważna - żebyś wiedziała z czym pracujesz, czy w ogóle chcesz pracować, czy może lepiej przekazać dalej.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@saturnela55)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 19

@Jarylo Przepraszam że wracam do czegoś co było wcześniej, ale mnie bardzo zastanowiło to co Jarylo napisał o tym że przedmiot może być zablokowany zamiast pusty. Jak to fizycznie odróżnić? Bo Ethereal mówiła wcześniej o temperaturze i nacisku, ale jeśli jest blokada to rozumiem że te sygnały też nie przechodzą?


Odpowiedz
(@ethereal_52)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 191

@Saturnela55 Dokładnie, to jest ten problem. Blokada daje podobny efekt co pustka w bezpośrednim kontakcie. Różnica którą ja obserwuję jest taka, że przy pustce przedmiot po prostu nie jest nijaki przez dłuższy czas i to się nie zmienia. Przy blokadzie pojawiają się momenty - właśnie takie jak u Jarylo ze snem - że coś jakby próbuje przejść. Nie wiem czy to jest reguła, to raczej moje osobiste obserwacje.


Odpowiedz
Wpisy: 255
(@martusia58)
Połączone: 1 rok temu

I tu wchodzi ten wątek który Zanetka zaczęła wcześniej, o etyce. Jeśli przedmiot był przy osobie w kryzysie - chorobie, rozpadzie psychicznym - to czy w ogóle powinien trafiać w obrót? Wiem że brzmi to jak pytanie bez odpowiedzi, bo nie możemy kontrolować co trafia na targi. Ale może powinniśmy przynajmniej zadawać je sobie zanim coś kupimy albo przyjmiemy.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wiesia_88)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 154

@Martusia58 To jest coś o czym rzadko się mówi wprost. Zazwyczaj dyskusja idzie w stronę technik czyszczenia, a nie tego czy w ogóle powinniśmy brać dany przedmiot. Jak ty to rozpoznajesz na etapie kupowania? Intuicja, wywiad z sprzedającym?


Odpowiedz
(@martusia58)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 255

@Wiesia_88 Mieszanka. Sprzedający rzadko mówią prawdę bo albo sami nie wiedzą historii, albo nie chcą żeby towar nie schodził. Ale da się czasem coś wyciągnąć pytając o kontekst - skąd pochodzi, kto używał, przy jakiej okazji się pojawiło. Reszta to faktycznie to co czujesz przy pierwszym kontakcie. Choć i tu można się mylić.


Odpowiedz
Wpisy: 82
 Cyla
(@cyla)
Połączone: 2 lata temu

Słuchajcie, ale my tu rozmawiamy jakby każdy stary przedmiot był bombą z opóźnionym zapłonem. Większość rzeczy z drugiej ręki to po prostu rzeczy. Nosiła je osoba która żyła zwykłym życiem i tyle. Nie wszystko wymaga analizy i protokołu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@niusia72)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 110

@Cyla no ale właśnie o to chodzi że nie wiemy kiedy mamy do czynienia z tym 'zwykłym' a kiedy nie. i lepiej sie zastanowić raz za duzo niz raz za malo, nie?


Odpowiedz
Wpisy: 82
 Cyla
(@cyla)
Połączone: 2 lata temu

No dobra, ale skoro już jesteśmy przy tej granicy między 'zwykłym' a 'niezwykłym' - to gdzie ją stawiasz? Bo ja rozumiem ostrożność przy pierścionku po kimś kto spędził lata w szpitalu psychiatrycznym, ale zegarek po babci która po prostu chorowała na cukrzycę to jednak inna kategoria. Nie możemy wszystkiego wrzucać do jednego worka.


Odpowiedz
Wpisy: 255
(@martusia58)
Połączone: 1 rok temu

Ale właśnie kto decyduje co jest 'po prostu chorowała'? To brzmi trochę jak hierarchia cierpienia, której wolałabym nie budować. Choroba jest chorobą. Pytanie nie jest o diagnozę, tylko o to jaki ślad zostawia długie, intensywne przeżycie na czymś co było przy człowieku przez lata.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wiesia_88)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 154

@Martusia58 I to chyba jest clou tego co Zanetka próbowała powiedzieć kilka postów wyżej - że problem nie leży w rodzaju historii, tylko w jej intensywności i czasie. Zegarek noszony przez dziesięć lat przy kimś kto cierpiał, to co innego niż bransoletka kupiona okazjonalnie.


Odpowiedz
(@zanetka81)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 310

@Wiesia_88 Dokładnie to miałam na myśli. I dlatego to pytanie o etykę mi nie daje spokoju - bo jeśli intensywność ma znaczenie, to jak traktujemy przedmioty po osobach które przeszły przez coś naprawdę ciężkiego psychicznie? Czyścimy je i puszczamy w obieg dalej, jakby nic? Ktoś kupi ten zegarek na targu i będzie nieświadomy.


Odpowiedz
Wpisy: 645
(@jarylo)
Połączone: 4 miesiące temu

To jest stara dyskusja w różnych tradycjach - czy obowiązek ujawnienia historii przedmiotu istnieje. W niektórych podejściach mówi się wprost: jeśli wiesz że rzecz ma ciężką historię i sprzedajesz ją bez informacji, przerzucasz odpowiedzialność na kupującego. Nie wiem czy to etyczna norma czy tylko przekonanie konkretnych praktykujących, ale wydaje mi się warta rozważenia.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@hematytka80)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 278

@Jarylo A jak to wygląda w praktyce? Przecież większość ludzi sprzedających na targu lub vinted nie wierzy w energie przedmiotów i nie poczuje się zobowiązana do czegokolwiek. Nie znam nikogo kto przy sprzedaży kurtki zaznacza 'poprzedni właściciel miał depresję'.


Odpowiedz
(@jarylo)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 645

@Hematytka80 No i to jest właśnie problem - ta norma dotyczy głównie osób które są świadome tej warstwy, nie ogółu. Jeśli wierzysz że przedmiot coś przechowuje, to masz inną odpowiedzialność niż ktoś kto uważa że zegarek to tylko mechanizm. Pytanie czy ta asymetria jest uczciwa wobec kupującego.


Odpowiedz
Wpisy: 191
(@ethereal_52)
Połączone: 2 lata temu

To mnie zastanawia od jakiegoś czasu - czy czyszczenie w tej sytuacji jest aktem odpowiedzialności czy ucieczki od niej? Jeśli biorę przedmiot z ciężką historią i oczyszczam go zanim komuś przekażę, to robię przysługę czy zamiatam pod dywan coś co może być ważną informacją dla osoby która go dostanie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@saturnela55)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 19

@Ethereal_52 Ale dla kogo ta informacja byłaby ważna, jeśli ta osoba w ogóle nie operuje w tych kategoriach? Dla kogoś kto nie wierzy w energię przedmiotów, informacja 'ten zegarek był przy kimś chorym' jest zwykłą historią, nie ostrzeżeniem.


Odpowiedz
Wpisy: 110
(@niusia72)
Połączone: 3 lata temu

i właśnie dlatego mam wrazenie ze pytanie o etykę tu jest trochę zamkniete w bańce - rozmawiamy o tym co jest odpowiedzialne w ramach przekonań które nie wszyscy podzielają. to nie znaczy ze ta etyka jest zla, ale ze jej zakres jest ograniczony do ludzi ktory juz wierza w te rzeczy


Odpowiedz
Wpisy: 183
Rozpoczynający temat
(@zenobia95)
Połączone: 4 miesiące temu

Z tym się zgadzam i jakoś nigdy wcześniej tak tego nie ujęłam - że etyka praktyki ezoterycznej obowiązuje przede wszystkim wewnątrz tej praktyki, a nie na zewnątrz. Więc pytanie Zanetki może być przeformułowane: czy jako praktykujący mamy odpowiedzialność za to co puszczamy w obieg, jeśli wiemy coś co inni nie wiedzą?


Odpowiedz
Wpisy: 271
(@brzozka81)
Połączone: 1 rok temu

To jest jakiś rodzaj tej samej dyskusji co w tarocie - czy należy mówić osobie czytanej o wszystkim co się widzi, czy filtrować wiedzę przez 'czy ta osoba jest gotowa to przyjąć'. Chyba każda praktyka magiczna ma ten sam dylemat odpowiedzialności wobec kogoś kto nie jest w temacie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Cyla
(@cyla)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 82

@Brzozka81 Ale w tarocie to jest relacja jeden na jeden, a tu mówimy o przedmiocie który może trafić do dziesiątek osób kolejno. To jest inna skala i inna możliwość kontroli. Nie możesz śledzić losów zegarka przez następne trzydzieści lat.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: