Forum

Asystent AI
Transmutacja energi...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Transmutacja energii negatywnej - praktyczne metody

Strona 1 / 2

Wpisy: 915
Rozpoczynający temat
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Zastanawiam się od jakiegoś czasu, jak wy podchodzicie do kwestii energii, która po prostu wchodzi do przestrzeni bez zaproszenia. Nie mówię o czarach rzucanych celowo, tylko o tym zwykłym bałaganie energetycznym, który się zbiera po kontaktach z ludźmi, po trudnych rozmowach, po miejscach z ciężką historią. Mam wrażenie, że większość metod, które krążą w internecie, to albo agresywne banowanie wszystkiego, albo zupełna bierność w stylu "wyobraź sobie białe światło". A środek? Rzadko kto o tym mówi. Transmutacja jako aktywny proces, nie ochrona, nie atak, tylko przepracowanie energii w coś użytecznego. Ciekawi mnie, czy ktoś tutaj ma jakieś konkretne podejście do tego, bo sama przez lata testowałam różne rzeczy i nie wszystko działa tak samo w każdej sytuacji.


Odpowiedz
120 odpowiedzi
Wpisy: 782
(@zengui)
Połączone: 1 rok temu

No właśnie, to jest temat, który mnie też od dawna kręci. Ale zanim powiem cokolwiek konkretnego, to chciałem zapytać, co rozumiesz przez "przepracowanie w coś użytecznego"? Bo to może oznaczać bardzo różne rzeczy w zależności od tradycji, z której ktoś pochodzi. W thelema to będzie co innego niż w praktykach wywodzących się z tradycji azjatyckich, gdzie transmutacja energii seksualnej i emocjonalnej to zupełnie odrębny system.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1500

@Zengui Dobre pytanie, bo rzeczywiście to słowo robi robotę za wiele różnych procesów. Ja osobiście rozumiem to tak, że energia negatywna nie jest czymś, co trzeba koniecznie wyrzucić za drzwi, tylko czymś, co ma określoną gęstość, tempo, jakość. I że można tę jakość zmienić. Sama pracuję głównie z ziołami i dymem, ale nie chodzi mi o oczyszczanie w sensie dosłownym, tylko o celowe przekierowanie. Szałwia biała jest tu trochę przereklamowana szczerze mówiąc, szczególnie poza jej oryginalnym kontekstem kulturowym. Ostatnio wróciłam do żywicy labdanum i działa na mnie zupełnie inaczej.


Odpowiedz
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 728

@Leonora A co to jest to labdanum? Nigdy nie słyszałam. Żywica z czego?


Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1500

@Kolczasta Z cistusa, czyli z czystka. Śródziemnomorska roślina, żywica zbierana była już w starożytnym Egipcie, pojawia się w kontekście rytualnym w różnych źródłach. Ma ciężki, ziemisty zapach, trochę przypomina ambrowiec. Do kupienia w lepszych sklepach z kadzidłami, czasem w formie absolutu. To nie jest coś do codziennego palenia, przynajmniej dla mnie, ale jak jest do przepracowania coś konkretnego, to działa zupełnie inaczej niż typowe oczyszczające zioła.


Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 915

@Zengui Mam na myśli coś dość prostego: że energia, która weszła do przestrzeni jako np. efekt czyjegoś lęku albo złości, nie musi z niej wychodzić jako lęk i złość. Można ją przekierować w neutralny kierunek albo wręcz przetworzyć w coś, co zasila inne procesy. To nie jest moje wymyślenie, to jest obecne w wielu tradycjach, choć pod różnymi nazwami. Mnie interesuje strona praktyczna, nie teologia tego, więc pomijam spory o to, która tradycja ma rację.


Odpowiedz
Wpisy: 917
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tej rozmowy i mam jedno zastrzeżenie. Często kiedy ludzie mówią o "transmutacji", to w praktyce opisują zwykłe rozproszenie lub odprowadzenie energii i tylko owijają to w inną narrację. Prawdziwa transmutacja w sensie alchemicznym wymaga czegoś więcej niż dym i intencja. Wymaga aktywnego medium, które ma zdolność zmiany jakości, nie tylko transportu. Pytam wprost, bo sam się z tym zmagam, nie żeby krytykować, czy ktoś z was testował np. pracę z kryształami jako medium pośrednim? Nie w sensie "trzymam kamień i myślę o miłości", tylko w sensie świadomego ładowania kamienia energią do przekształcenia i późniejszego jej uwolnienia w innej formie.


Odpowiedz
Wpisy: 455
 Mara
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

Ja próbowałam z kryształami ale szczerze to nie wiedziałam co robię. Kupilam czarny turmalin bo wszędzie pisali że chroni i potem co, trzymałam go w kieszeni i nic. Może coś robiłam nie tak?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1461

@Mara No właśnie tu jest pies pogrzebany. Turmalin czarny jest często sprzedawany jako ochrona, ale jego mechanizm działania, jeśli w ogóle przyjmiemy tę ramę, jest raczej odpychający niż transmutujący. On odprowadza, a nie przekształca. Do transmutacji bardziej pasuje np. labradoryt albo niektóre odmiany kalcytu. Ale żeby to miało jakikolwiek sens, to i tak musisz wiedzieć, co chcesz żeby się stało z tą energią po przekształceniu, bo inaczej to naprawdę jest tylko trzymanie kamienia w kieszeni.


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1783

@Herga słusznie mówi o intencji, ale mam pytanie do całej grupy, bo sam nie mam tu pewności. Jeżeli zakładamy, że energia wymaga świadomego kierowania, to co z sytuacjami, kiedy pracujemy z przestrzenią fizyczną, nie z własną polem? Np. stare mieszkanie, po kimś, kto miał ciężkie życie. Tam nie ma osoby, z którą mógłbyś dialogować, jest tylko ślad. Jak do tego podchodzić transmutacyjnie, nie czyszcząco?


Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 915

@Indaphoros Dobra, bo to jest naprawdę inne zagadnienie niż praca z własną przestrzenią. W przypadku przestrzeni fizycznej ja najlepiej wychodziłam stosując połączenie pracy z dźwiękiem i zapachem jednocześnie. Dźwięk, szczególnie przy użyciu mis tybetańskich albo gongów, zmienia dosłownie fizyczną strukturę powietrza i ciężko się temu oprzeć nawet sceptycznie. Ale sama w sobie mis działają raczej rozpraszająco. Jeśli chcesz transmutacji, to po dźwięku wchodzi intencja skierowana na konkretne "wypełnienie" przestrzeni czymś innym, a nie tylko opróżnienie jej. Ja do tego używam zapachu, który ma dla mnie silne pozytywne konotacje, coś związanego z konkretnymi doświadczeniami, nie ogólnego "ładnego zapachu".


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 917

@Herga Wracając do wątku z kryształami, który zacząłem, bo chcę dopytać Hergę. Mówisz, że labradoryt nadaje się do transmutacji bardziej, ale co konkretnie masz na myśli pod "mechanizmem"? Bo w sumie żaden kamień nie ma mechanizmu w sensie weryfikowalnym, więc albo wchodzimy w ramę symboliczną, albo w ramę energetyczną. I to są dwa zupełnie różne systemy pracy.


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1461

@Ballen No tak, to jest właśnie to. Ja osobiście pracuję bardziej w ramie symbolicznej niż energetycznej, co wiem, że dla wielu osób tutaj jest kontrowersyjne. Uważam, że kamień nie "robi" czegoś sam z siebie, tylko że jest powierzchnią projekcji dla intencji i uwagi. Ale to nie znaczy, że jest bezużyteczny, wręcz przeciwnie. Labradoryt mam intuicję, i opieram ją na własnych doświadczeniach, a nie na żadnej tablicy właściwości, że jego gra świetlna, ten schiller, sprawia że bardzo łatwo jest z nim pracować mentalnie nad transformacją czegoś ciemnego w coś wielowarstwowego. To brzmi poetycko, ale tak to odczuwam.


Odpowiedz
Wpisy: 782
(@zengui)
Połączone: 1 rok temu

To ciekawe, bo w tradycji Bon i niektórych praktykach tantrycznych przestrzeń traktuje się jako żywy organizm, który ma własną pamięć i może być przeprogramowany przez odpowiednio złożone rytuały, nie koniecznie przez same zapachy czy dźwięki, ale przez zmianę narracji miejsca. Coś podobnego pojawia się w geomancji zachodniej, gdzie linie energetyczne terenu można "przepisać". Nie wiem na ile to jest do zastosowania w kontekście miejskim, ale zasada wydaje mi się analogiczna do tego, co opisuje Kapturek.


Odpowiedz
Wpisy: 190
(@oliczka)
Połączone: 2 lata temu

A te mis tybetańskie, to trzeba jakieś specjalne kupić czy to nie ma znaczenia? Bo widziałam na allegro za 40 zł i za 400 zł i nie wiem co za tym stoi.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1500

@Oliczka Szczerze? Różnica jest, ale nie taka jak sugeruje cena. Tanie misy z Allegro są najczęściej odlewane, a te droższe ze sklepów z prawdziwego brązu młotkowanego i mają inny profil harmoniczny, czyli inny zestaw alikwotów. Dla praktyk transmutacyjnych, jak o nich tutaj mówimy, ważniejszy jest czas wybrzmiewania i głębokość tonu niż to, czy mis jest certyfikowany jako "tybetański". Poza tym i tak sporo mis sprzedawanych jako "tybetańskie" pochodzi z Nepalu lub Indii, więc marketing robi swoje.


Odpowiedz
Wpisy: 268
(@micela)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie może trochę z boku, ale nie do końca. Czy jeżeli ktoś wchodzi do mojej przestrzeni i ma bardzo złe emocje, ale niekoniecznie robi to celowo, to ta transmutacja w ogóle działa? Bo rozumiem, że można pracować z intencją, ale jeśli ta osoba wraca regularnie, np. to ktoś z rodziny, to co, każdy raz odrabiać tę pracę od nowa?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 915

@Micela Tak, i to jest jeden z powodów, dla których sama interesowałam się bardziej podejściem strukturalnym niż jednorazowymi rytuałami. Jeśli masz źródło energii, które regularnie zaburza przestrzeń, to jednorazowe czyszczenie jest jak zbieranie wody dziurawym wiadrem. Trwalszym rozwiązaniem jest praca nad samą przestrzenią, czyli takie jej nasycenie, nazwijmy to, że przychodzące jakości po prostu nie mają w czym się osadzić. To jest analogiczne do tego, co w permakultury nazywają się strefami, ale w sensie energetycznym. Ciężka jakość wchodzi, uderza w coś, co ma inny charakter, i się zmienia, bo nie ma jak pozostać sobą.


Odpowiedz
Wpisy: 288
(@argos)
Połączone: 2 lata temu

Ale czy to nie jest trochę naiwne? Serio pytam, nie złośliwie. Jeśli ktoś regularnie przynosi np. bardzo konkretny ładunek emocjonalny, to jakie nasycenie przestrzeni da radę to przepisać? Ja rozumiem filozofię, ale praktycznie wydaje mi się, że to ma ograniczenia.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@zengui)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 782

@Argos Masz rację, że to ma ograniczenia. Żadna praktyka nie zastąpi w pewnych sytuacjach zwykłej decyzji o tym, kogo wpuszczasz do swojej przestrzeni. Ale to nie jest albo-albo. Praca energetyczna z przestrzenią może być elementem szerszego układu, nie jedyną odpowiedzią. Ja patrzę na to podobnie jak na rytuały ochronne w tradycji Salomonowej, gdzie masz warstwę fizyczną, mentalną i rytualną, i żadna z nich nie działa dobrze bez pozostałych.


Odpowiedz
(@micela)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 268

@Zengui No dobrze, ale jak to wygląda w praktyce, to "szersze układanie"? Bo ja właśnie jestem w takiej sytuacji, że ta osoba wraca regularnie i sama nie wiem, czy w ogóle ma sens robić cokolwiek między jej wizytami, czy to przepada.


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1461

@Micela Zależy czego oczekujesz po tej pracy. Jeśli chcesz, żeby przestrzeń była bardziej odporna na kolejne wejście, to ma sens. Jeśli liczysz, że całkowicie zneutralizuje to, co ta osoba wnosi, to jest różnica. Co czujesz po jej wyjściu? Chodzi mi o to, czy bardziej zmęczenie fizyczne, czy jakiś niepokój, który zostaje w powietrzu?


Odpowiedz
(@micela)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 268

@Herga Raczej to drugie. Taki jakby ciężar, który siedzi jeszcze ze dwie godziny po tym jak wyjdzie. Nie wiem jak to inaczej opisać.


Odpowiedz
Wpisy: 915
Rozpoczynający temat
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

To akurat dość charakterystyczne dla przestrzeni, która nie ma wyraźnie określonych granic energetycznych. Nie mówię tu o granicach fizycznych, tylko o tym, że pomieszczenie samo w sobie nie ma żadnej struktury, do której mogłoby wracać po zaburzeniu. Trochę jak materiał, który nie ma sprężystości.


Odpowiedz
Wpisy: 917
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Kapturek, a jak rozumiesz to "określanie granic energetycznych"? Bo to brzmi jak metafora, i nie wiem czy używasz tego jako metafory, czy masz jakiś konkretny proces na myśli.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 915

@Ballen Konkretny proces. Dla mnie to jest regularna praca z przestrzenią w sposób, który ją definiuje, a nie tylko czyści. Czyszczenie to reakcja. Definiowanie to coś, co robisz z wyprzedzeniem. Używam do tego kombinacji stałych punktów zakotwiczenia w przestrzeni, czyli czegoś, co fizycznie tam jest i ma określoną funkcję w moim systemie pracy, oraz powtarzalnych rytuałów, które wzmacniają tę strukturę. Dzięki temu przestrzeń ma jakiś wzorzec bazowy i łatwiej do niego wraca.


Odpowiedz
Wpisy: 288
(@argos)
Połączone: 2 lata temu

Ale co to są te "punkty zakotwiczenia" w praktyce? Jakieś obiekty, kamienie, coś innego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 915

@Argos U mnie to są cztery kryształy umieszczone w rogach głównego pokoju, jedna misa dźwiękowa, która tam stale stoi i nie jest przenoszona, oraz kilka zapachów, których używam wyłącznie w tej przestrzeni, nigdzie indziej. Ten ostatni element jest dla mnie ważny, bo zapach silnie koduje skojarzenia i w pewnym sensie sygnalizuje przestrzeni, że wchodzi w określony tryb.


Odpowiedz
Wpisy: 728
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

A czemu ważne żeby tych zapachów nie używać gdzie indziej? Tego nie rozumiem.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1500

@Kolczasta Chodzi o to, żeby nie rozmywać skojarzenia. Jeśli używasz tego samego kadzidła w kuchni, w sypialni i podczas pracy rytualnej, to zapach nie niesie już żadnej specyficznej informacji dla twojego systemu nerwowego. Ale jeśli jeden zapach jest zarezerwowany wyłącznie dla jednego kontekstu, to po pewnym czasie samo jego pojawienie się zaczyna przestawiać coś w twoim stanie. To czysto fizjologiczne, nie ma tu nic tajemniczego.


Odpowiedz
(@zengui)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 782

@Leonora dobrze to ujęła, ale jest jeszcze jedna warstwa. W tradycjach, które zakładają realność energetyczną przestrzeni, a nie tylko psychologiczną, ten mechanizm działa w dwie strony. Nie tylko ty reagujesz na zapach, ale sam zapach jest elementem struktury, którą budujesz. To nie jest tylko Pawłow.


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 917

@Zengui Ale skąd wiesz, że działa w obie strony? To jest właśnie ten moment, gdzie rozchodzę się z większością podejść tutaj. Mogę przyjąć, że mechanizm psychofizjologiczny działa i ma realne skutki. Ale twierdzenie, że przestrzeń fizyczna reaguje niezależnie od obserwatora, wymaga czegoś więcej niż tradycji jako dowodu.


Odpowiedz
(@zengui)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 782

@Ballen Masz rację, że nie mam na to dowodu w tym sensie. Mam doświadczenia, które pasują do tej ramy, i tradycje, które ją systematyzują. Nie twierdzę, że to jest pewne. Pracuję w tej ramie, bo daje mi lepsze wyniki niż czysto psychologiczna. Ale rozumiem, że to nie jest argument dla kogoś, kto nie ma podobnych doświadczeń.


Odpowiedz
Wpisy: 455
 Mara
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

Ja właśnie tu się gubię, bo nie wiem jak rozróżnić czy coś działa dlatego że naprawdę działa, czy dlatego że sobie wmówiłam że działa. I czy to w ogóle ma znaczenie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1461

@Mara To pytanie zadaje sobie chyba każda osoba, która pracuje w tej dziedzinie. Moim zdaniem jeśli efekt jest realny, to pytanie o mechanizm jest trochę wtórne. Ale też nie twierdzę, że każde subiektywne odczucie jest dowodem na energetyczne działanie. Jak opisałabyś ten efekt, który chcesz osiągnąć? Bo może łatwiej będzie ocenić, czy cokolwiek zmienia się w praktyce.


Odpowiedz
Wpisy: 1783
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wracam do tego, co Kapturek mówiła o strukturze przestrzeni. Mam pytanie, może trochę techniczne. Czy te punkty zakotwiczenia wymagają jakiegoś regularnego odnawiania, czy raz ustawione działają przez długi czas? I co jeśli ktoś postronny np. przestawi jeden z tych kryształów?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 915

@Indaphoros Odnawianie robię raz w tygodniu, mniej więcej, i po każdej wizycie osoby, o której rozmawiałyśmy wcześniej. To nie jest coś, co trzeba robić codziennie. Co do przestawienia, to mam prosty system, żeby temu zapobiec, ale jeśli zdarzy się przypadkowo, to przestrzeń po prostu jest mniej stabilna do czasu, aż to naprawię. Nie jest to dramat, bardziej jak rozłączony kabel.


Odpowiedz
Wpisy: 190
(@oliczka)
Połączone: 2 lata temu

Ale jak ktoś nie wie o tych kryształach i przestawi, to sama to czujesz, czy musisz sprawdzać?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 915

@Oliczka Zazwyczaj czuję, ale to może być dlatego, że przez dłuższy czas pracy z tą przestrzenią po prostu dobrze ją znam. Nie wiem, czy to byłoby tak samo gdybym zaczęła od zera. To jest trochę jak ze swoim mieszkaniem, w którym wiesz, że coś nie jest na swoim miejscu, zanim jeszcze zidentyfikujesz co.


Odpowiedz
Wpisy: 642
(@larkis)
Połączone: 2 lata temu

Czytam tę rozmowę i mam pytanie może podstawowe, ale mnie nurtuje. Czy transmutacja to coś, co można robić od razu z tym, co akurat czujesz, bez przygotowania całej tej struktury? Bo nie każdy ma możliwość ustawienia czegokolwiek w stałym miejscu, np. jak się mieszka z innymi ludźmi.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 915

@Larkis To dobre pytanie i odpowiedź nie jest tak prosta, jak mogłoby się wydawać. Transmutacja bez przygotowanej struktury jest możliwa, ale wymaga przeorganizowania tego, co masz w danej chwili. Nie kryształy w rogach pokoju są esencją, tylko sam akt świadomego definiowania granic. Możesz to zrobić oddechem, ciałem, intencją skupioną na konkretnym punkcie. W pokoju hotelowym albo u kogoś w mieszkaniu pracuję inaczej niż u siebie, bo nie mam stałych punktów, więc tworzę coś tymczasowego. Działa słabiej, trwa krócej, ale działa.


Odpowiedz
Wpisy: 642
(@larkis)
Połączone: 2 lata temu

A jak to wygląda praktycznie, to "tworzenie czegoś tymczasowego"? Bo mówisz o oddechu i intencji, ale to dla mnie za mgliście. Masz jakiś konkretny schemat na takie sytuacje?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 728

@Larkis Słuchajcie, trochę zgubiłam wątek. Mówimy teraz o pracy z własną przestrzenią mieszkalną, czy o pracy z własnym polem energetycznym? Bo Larkis pytała o sytuacje w cudzym miejscu, Zengui mówi o kręgu ceremonialnym, a ja nie jestem pewna czy wszystko to jest tym samym.


Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1500

@Kolczasta Dobra uwaga. Myślę, że rozmowa przeskakuje między obydwoma poziomami, bo są ze sobą powiązane, ale to są naprawdę dwa różne tematy. Praca z przestrzenią fizyczną i praca z własnym polem to można robić razem albo osobno. Kiedy jesteś w cudzym miejscu, nie masz jak zmienić przestrzeni, ale masz jak zmienić to, co ty wnosisz i co z siebie wynosisz.


Odpowiedz
(@larkis)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 642

@Leonora Właśnie o to mi chodziło, kiedy pytałam. Mnie interesuje to drugie, praca z własnym polem w obcym miejscu. Bo o przestrzeniach własnych już trochę tu mówiliście, ale ten drugi przypadek jest dla mnie bardziej codzienny.


Odpowiedz
Wpisy: 782
(@zengui)
Połączone: 1 rok temu

Wchodzę tu, bo to pytanie o pracę bez stałej struktury jest dla mnie od dawna ciekawe. W części tradycji ceremonialnych jest coś, co można opisać jako "krąg przenośny", to znaczy pracujący tworzy granicę wyłącznie z własnej obecności, bez zewnętrznych obiektów. To wymaga dużo większej koncentracji i świadomości ciała niż praca z fizycznym zakotwiczeniem, ale nie jest przeznaczone tylko dla zaawansowanych. Jest po prostu innym zestawem narzędzi. Chociaż słowo narzędzi tutaj trochę uprościłem, bo chodzi bardziej o inny rodzaj obecności.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
 Mara
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 455

@Zengui Ale jak się tworzy taką granicę z własnej obecności? Mówisz o czymś konkretnym, co się robi, czy to jest bardziej stan umysłu?


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 917

@Zengui Mam pytanie do Zengui, bo mnie to zatrzymało. Krąg ceremonialny w tradycji, o której mówisz, czy on ma transmutować energię czy raczej blokować wejście? Bo to są dla mnie dwie różne funkcje i trochę pomieszałem wasze pojęcia w tej rozmowie.


Odpowiedz
(@zengui)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 782

@Ballen Słuszne rozróżnienie. W większości tradycji ceremonialnych, które znam, granica tego rodzaju nie transmutuje, tylko separuje. Transmutacja to inny krok, wewnątrz już zdefiniowanej przestrzeni. Natomiast Kapturek mówiła o czymś, co robi obydwie rzeczy jednocześnie, jeśli dobrze rozumiem jej podejście. Mara pyta o dobry punkt, bo te dwie funkcje są czasem mylone nawet przez doświadczonych praktyków.


Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 915

@Ballen Dobrze to wyłapałeś. Moje punkty zakotwiczenia służą głównie definiowaniu i utrzymaniu struktury, a sam akt transmutacji to osobny proces. Ale w codziennej pracy te dwie rzeczy się zazębiają, bo kiedy przestrzeń ma stałą strukturę, to mniejsze zaburzenia rozwiązują się niejako same, bez interwencji z mojej strony. Transmutacja aktywna jest potrzebna przy poważniejszych sprawach albo po tym, co omawiałyśmy wcześniej z Micelą.


Odpowiedz
Wpisy: 1461
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie chciałam to powiedzieć. Różnica między strukturą a aktywną transmutacją jest kluczowa i rzadko się ją omawia wyraźnie. Większość rzeczy, które czytałam na ten temat, traktuje to jak jedno, co potem prowadzi do zamieszania, bo ktoś raz czyści przestrzeń i czeka że będzie czysta przez rok.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1783

@Herga A jak często według ciebie powinno się robić transmutację aktywną w normalnych warunkach, to znaczy bez żadnego szczególnego zdarzenia? Bo to, co opisała Kapturek, to jest mniej więcej raz w tygodniu odnawianie struktury, ale to nie to samo co transmutacja aktywna, prawda?


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1461

@Indaphoros Nie to samo, zgadza się. Odnawianie struktury to coś, co robię regularnie, ale aktywną transmutację tylko kiedy jest powód. Dla mnie powód to albo konkretna osoba, albo konkretne wydarzenie, albo zmiana, którą czuję w przestrzeni i nie jestem w stanie jej przypisać do czegoś konkretnego, co jest dla mnie sygnałem żeby się temu przyjrzeć.


Odpowiedz
Wpisy: 288
(@argos)
Połączone: 2 lata temu

Ja mam inne pytanie, trochę z boku. Skoro Kapturek mówi, że transmutacja aktywna jest potrzebna przy poważniejszych sprawach, to jak się rozpoznaje czy coś wymaga transmutacji, czy tylko zwykłego poczekania aż minie? Bo mi się zdarza, że mam wrażenie jakiegoś ciężaru po spotkaniu z kimś i nie wiem, czy to jest coś do pracy, czy po prostu jestem zmęczony.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@micela)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 268

@Argos To samo pytanie zadawałam sobie dużo razy. Dla mnie znak jest taki, że zmęczenie po śnie mija, a to co jest do pracy nie mija albo wraca przy kontakcie z tą samą osobą. Ale nie wiem, czy to jest jakaś reguła, czy tylko moje doświadczenie.


Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 915

@Argos Micela dobrze to opisała. Sen jako test to jeden ze sposobów. Ja dodaję do tego jeszcze obserwację czy to coś ma charakter rozproszony, to znaczy ogólne niedomaganie, czy ma jakiś kierunek albo skupienie w ciele. Jeśli jest skupione, zazwyczaj jest coś do pracy. Jeśli rozproszone, częściej po prostu zmęczenie.


Odpowiedz
Wpisy: 455
 Mara
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

A czy transmutacja energii negatywnej w sensie tej codziennej, bez całych rytuałów, to może być po prostu prysznic i wyjście na spacer? Serio pytam, bo często po trudnych sytuacjach to mi pomaga i zastanawiam się czy to jest ta sama kategoria rzeczy, czy coś zupełnie innego.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 917

@Mara To zależy jak podchodzisz do mechanizmu. Prysznic z intencją jest czymś innym niż prysznic bez. Sam akt mycia wpływa na układ nerwowy, to jest fizjologia, ciepło, dotyk, rytm. Ale jeśli do tego dodasz świadomy akt puszczania czegoś, to masz coś, co wiele tradycji opisuje jako transmutację, tylko bez ceremonialnej oprawy. Nie sądzę, żeby trzeba było to od razu odrzucać jako "niemagiczne".


Odpowiedz
(@zengui)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 782

@Mara Ballen mówi sensownie. Są tradycje, w których woda ma bardzo konkretną funkcję transmutującą i nie jest traktowana jako symbol, tylko jako substancja, która realnie coś robi z tym, czego dotyka. W Shinto na przykład misogi, rytualne oczyszczenie wodą, nie jest metaforą, tylko fizycznym aktem z fizyczną konsekwencją według tej tradycji. Czy twój prysznic jest misogi, to kwestia twojej intencji i ramy, w której pracujesz.


Odpowiedz
Wpisy: 190
(@oliczka)
Połączone: 2 lata temu

Dobra, ale ja się trochę gubię bo jest tu dużo pojęć i nie jestem pewna czy dobrze rozumiem. Transmutacja to znaczy że przerabiamy tę negatywną energię w coś innego, tak? Czy że ją odpychamy? Bo z tego co czytam w tym wątku to brzmi jakby to były dwie różne rzeczy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 915

@Oliczka, tak, to są dwie różne rzeczy. Odpychanie to separacja, transmutacja to zmiana. Jeśli odpychasz, energia wraca gdzieś indziej albo do ciebie po czasie. Jeśli transmutujesz, zmieniasz jej jakość, więc nie ma czego odpychać. W praktyce codziennej częściej robimy mieszankę obu, ale warto wiedzieć co i kiedy, bo inaczej można się zastanawiać czemu praca nie trzyma.


Odpowiedz
Wpisy: 190
(@oliczka)
Połączone: 2 lata temu

No to teraz rozumiem dlaczego mi raz działało a raz nie. Robiłam to samo, ale chyba raz odpychałam a raz faktycznie coś zmieniałam i nie wiedziałam że to różnica. Ale jak w ogóle wiadomo co się robi, bo to przecież wszystko jest w głowie?


Odpowiedz
9 Odpowiedzi
 Mara
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 455

@Oliczka Mnie też to zastanawia, szczerze. Bo niby intencja decyduje, ale intencja to co innego niż efekt. Można mieć intencję transmutacji i robić separację, bo ciało robi co chce.


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1461

@Mara No i tu właśnie jest ten problem, o którym Ballen mówił wcześniej przy prysznicu. Ciało ma swoje mechanizmy i one mogą działać niezależnie od tego, co sobie deklarujemy. Dlatego część tradycji tak bardzo kładzie nacisk na somatykę w pracy, bo bez zaangażowania ciała w sensie fizycznym, nie tylko mentalnym, efekty są niestabilne. Ale Oliczce odpowiem inaczej: skąd wiadomo co się robi? Dla mnie odpowiedź jest prosta, po tym co zostaje. Jeśli coś odpychałaś, zostajesz z uczuciem granicy. Jeśli transmutujesz, zostaje spokój innego rodzaju, bardziej miękki.


Odpowiedz
(@argos)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 288

@Herga A czy to uczucie granicy po separacji jest złe? Pytam serio, bo czasem właśnie o to chodzi, żeby była granica, a nie żeby było miękko.


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1461

@Argos Nie złe, tylko inne zadanie. Granica jest ok jeśli jej potrzebujesz, problem jest wtedy kiedy granica jest tymczasowa i cały czas ją podtrzymujesz, bo to kosztuje. Transmutacja nie wymaga podtrzymywania.


Odpowiedz
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 728

@Mara Mam pytanie, może głupie. Mówicie o transmutacji energii, ale co to znaczy że coś jest energią negatywną? Jak się ją odróżnia od zwykłego złego samopoczucia albo złego humoru? Bo jak Mara pyta o prysznic i spacer, to ja też tak robię i też mi pomaga, ale nie wiem czy to magia czy po prostu fizjologia jak Ballen mówił.


Odpowiedz
(@larkis)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 642

@Kolczasta Ja się nad tym samym zastanawiałam. I chyba właśnie to jest ten problem, że granica między fizjologią a czymś innym jest płynna i każdy ją sobie gdzieś indziej stawia.


Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 915

@Kolczasta pyta o coś, co jest dla mnie jednym z ważniejszych pytań w tej pracy. Zły humor mija sam, często po zjedzeniu albo po śnie. To co jest do pracy nie mija od takich rzeczy albo wraca bardzo szybko przy kontakcie z tym samym źródłem. To nie jest idealna definicja, ale w praktyce działa jako pierwszy filtr. Czy masz konkretny przykład, który cię zatrzymał?


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 917

@Oliczka Dobra, ale ja chcę wrócić do pytania Oliczki o to jak wiadomo co się robi. Herga mówi po tym co zostaje, ale to jest ocena post factum. Czy jest jakiś sposób żeby wiedzieć w trakcie? Bo dla mnie to jest ważniejsze, szczególnie na początku pracy.


Odpowiedz
(@zengui)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 782

@Ballen To jest pytanie o to, czy masz dostęp do własnej propriocepcji energetycznej, żeby użyć takiego określenia. W trakcie pracy rozróżnienie jest odczuwalne, jeśli się tego szukasz. Separacja ma tendencję do tworzenia czegoś napięciowego, pewien wysiłek kierunkowy. Transmutacja zazwyczaj wymaga innego rodzaju skupienia, bardziej centralnego niż kierunkowego. Nie twierdzę, że każdy to czuje tak samo, ale jeśli zaczniesz się tym interesować w trakcie, a nie po, to z czasem robi się czytelniejsze.


Odpowiedz
Wpisy: 728
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

No właśnie mam, ale nie chcę za bardzo wchodzić w szczegóły. Chodzi o to, że po pewnych sytuacjach w pracy przez kilka dni czuję się jakby coś przyklejało się do mnie i każda kolejna trudna sytuacja bardziej mnie dotykała niż powinna. I spacer nie pomagał, a prysznic na chwilę.


Odpowiedz
15 Odpowiedzi
(@micela)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 268

@Kolczasta To brzmi znajomo. U mnie to był znak, że potrzebuję czegoś więcej niż higieny. Ale nie wiedziałam co dokładnie, więc najpierw spróbowałam z solą kąpielową i to trochę pomogło, ale nie do końca. Czy ty to czujesz fizycznie gdzieś, czy to bardziej nastrój?


Odpowiedz
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 728

@Micela Bardziej nastrój, ale jakby był za ciężki na mój normalny nastrój. Jak żakiet który nie należy do mnie. To jest głupie porównanie ale nie umiem inaczej.


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1461

@Kolczasta To nie jest głupie porównanie, jest bardzo trafne. To co opisujesz ma nawet swoją nazwę w niektórych tradycjach, coś w rodzaju przylegania cudzego wzorca. Nie chodzi o złą wolę kogoś konkretnego, to może być po prostu wynik przebywania blisko kogoś, kto ma inną jakość pola i twoje pole na jakiś czas przyjęło fragment jego struktury. Kolczasta, czy to były osoby z pracy z jakimś konkretnym nastawieniem, powiedzmy chronicznym stresem albo frustracją?


Odpowiedz
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 728

@Herga Tak, dokładnie. Jedna osoba, bardzo stresująca się wszystkim. Nie robi mi nic złego, po prostu jest cały czas w napięciu.


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1783

@Herga mówi o przyleganiu wzorca i to mi się zgadza z tym co Zengui pisał wcześniej o propriocepcji energetycznej. Jeśli dobrze rozumiem, to transmutacja w takim przypadku, jak u Kolczastej, polegałaby nie na odpychaniu tej osoby ani jej energii, ale na wyciąganiu swojego pola z jej wzorca? To jest inne zadanie niż ogólna transmutacja przestrzeni.


Odpowiedz
(@zengui)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 782

@Indaphoros Tak, dokładnie to. I dlatego metody przestrzenne, solą czy dymem, mogą nie wystarczyć, bo problem nie jest w przestrzeni tylko w sprzężeniu polowym. Tam potrzeba pracy z własnym polem, oddzielenia własnej struktury od tego co przylgnęło. W tradycji szamanistycznej Siberii jest coś, co tłumaczy się mniej więcej jako "odcinanie zaczepień", bardzo konkretna technika, nie metaforyczna, ale faktycznie ukierunkowana na punkty ciała gdzie to sprzężenie siedzi.


Odpowiedz
(@argos)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 288

@Zengui A jak wygląda ta technika w praktyce, o ile możesz powiedzieć? Bo to co opisujesz brzmi inaczej niż wszystko co wcześniej czytałem i chciałbym wiedzieć czy chodzi o pracę z oddechem, z ruchem, z czymś innym.


Odpowiedz
(@zengui)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 782

@Argos To nie jest prosta technika do opisania tekstem, bo jest oparta głównie na pracy z ciałem, konkretnie na lokalizacji napięcia w powięzi i świadomym rozluźnieniu z jednoczesną intencją wypuszczenia cudzej struktury. Brzmi to abstrakcyjnie, ale fizycznie jest bardzo konkretne. Niektórzy robią to przez ruch, trzęsienie się jest jedną z form, co zresztą pojawia się w wielu tradycjach niezależnie od siebie. Nie chodzi o to żeby wytrzepać energię jak kurz z dywanu, ale o to żeby ciało przestało podtrzymywać wzorzec, który nie jest jego.


Odpowiedz
(@argos)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 288

@Zengui To znaczy, że pracujesz z powięzią świadomie w trakcie, nie po? Bo mam wrażenie, że większość technik które znam działa bardziej jako zamknięcie po fakcie, nie jako coś co robisz kiedy jesteś w tej sytuacji. Czy to w ogóle możliwe do zrobienia na żywo, przy człowieku?


Odpowiedz
(@zengui)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 782

@Argos W teorii tak, ale wymaga pewnej biegłości w rozdzielaniu uwagi. Robisz coś z rozmówcą i jednocześnie masz część uwagi skierowaną do wewnątrz, na napięcia w ciele. To nie jest naturalne na początku i szczerze, przez długi czas mi to nie wychodziło. Teraz to raczej nawyk niż technika.


Odpowiedz
 Mara
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 455

@Zengui Słucham i próbuję to wszystko poukładać. Rozumiem że chodzi o pracę z ciałem, ale nadal nie jestem pewna co to ma wspólnego z transmutacją jako taką. Zengui mówi o wypuszczaniu cudzej struktury, Herga o rozluźnieniu napięć. Czy to jest transmutacja tej energii czy po prostu jej oddawanie?


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 917

@Mara To jest bardzo dobre pytanie i nie ma na nie jednej odpowiedzi, bo różne tradycje inaczej to definiują. Dla mnie transmutacja to zmiana jakości, nie kierunku. Jeśli po prostu wypuszczam to co przylgnęło bez żadnej zmiany, to jest oddawanie. Transmutacja jest wtedy kiedy w tym procesie zmienia się jakość energii, zanim gdziekolwiek pójdzie.


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1783

@Ballen A gdzie według ciebie ta zmiana jakości zachodzi? W ciele tego kto pracuje, czy gdzieś między nim a źródłem? Bo to trochę zmienia całe podejście do techniki.


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 917

@Indaphoros Moim zdaniem w ciele. Ono jest tym miejscem gdzie transformacja jest możliwa, bo masz tam dostęp do tego procesu. Nie jesteś w stanie pracować bezpośrednio z czymś co jest na zewnątrz, tylko z tym co już przyległo. I to co wychodzi jest inne niż to co weszło.


Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 915

@Mara pyta o rozróżnienie między oddawaniem a transmutacją i myślę że tu jest coś co często umyka. Kiedy budzisz się po złym śnie i czujesz się ciężko, masz dwie opcje: albo trząść się żeby to z siebie zrzucić, albo przez chwilę posiedzieć z tym ciężarem i sprawdzić co w nim jest. Ta druga opcja jest bliżej transmutacji. Nie dlatego że jest głębsza czy lepsza, tylko dlatego że angażujesz to przez siebie zanim to gdzieś trafi.


Odpowiedz
Wpisy: 728
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

Ale jak to wygląda w praktyce przy tej osobie z pracy, którą opisywałam? Bo ona nie robi nic złego, po prostu jest bardzo spięta. Nie mogę jej powiedzieć żeby zmieniła zachowanie, nie mogę się od niej odizolować. Czy ta praca z powięzią możliwa jest w biurze, przy komputerze, na spotkaniu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1461

@Kolczasta To jest właśnie pytanie o techniki dyskretne, które możesz robić zupełnie niewidocznie. Praca z oddechem to jedno, ale jest też kwestia ustawienia ciała, bardzo subtelne rozluźnienie w okolicach mostka i brzucha. Nie ma tam żadnego widocznego ruchu, a zmienia układ napięciowy. Tylko że pytanie czy w stresującej sytuacji w ogóle pamiętasz żeby to zrobić.


Odpowiedz
Wpisy: 642
(@larkis)
Połączone: 2 lata temu

To co Kapturek opisuje brzmi mi bardziej jak psychologia niż magia. Siedzenie z uczuciem, badanie co w nim jest, to jest dosłownie ekspozycja z tradycji CBT. I też działa. Czy to ma znaczenie jak to nazwiemy?


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1461

@Larkis Dla efektu praktycznego pewnie nie ma znaczenia. Ale pytanie o nazwy to też pytanie o mapę rozumienia. Ekspozycja w CBT zakłada habituację, czyli przyzwyczajenie się do bodźca. Transmutacja zakłada zmianę samego bodźca albo relacji do niego, nie tylko zmniejszenie reaktywności. To są inne modele tego co się dzieje, nawet jeśli zewnętrznie wyglądają podobnie.


Odpowiedz
(@argos)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 288

@Herga Ale czy zmiana relacji do bodźca nie jest dokładnie tym samym co zmniejszenie reaktywności? Bo jak zmieniam relację, to i tak efektem jest to, że mnie mniej dotyka.


Odpowiedz
(@zengui)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 782

@Argos Nie do końca. Zmniejszenie reaktywności możesz osiągnąć przez otępienie, przez dysocjację, przez wypracowanie grubszej skóry. Zmiana relacji zakłada że nadal jesteś wrażliwy, tylko działasz z innego miejsca. To jest różnica między chłodem a zakorzenionością, jeden jest brakiem czucia, drugi jest stabilnością czucia.


Odpowiedz
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 728

@Zengui To Zengui powiedział coś co trafia w sedno mojego problemu. Bo jak jestem przy tej osobie z pracy to właśnie chcę żeby mnie mniej dotykało i teraz się zastanawiam czy przez ostatnie miesiące nie budowałam przypadkowo czegoś w rodzaju otępienia na nią zamiast transmutacji.


Odpowiedz
(@micela)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 268

@Kolczasta Jak to rozpoznasz? Bo samo pytanie wydaje mi się ważne. Czy jest jakiś sposób żeby odróżnić czy zbudowałaś dystans z zakorzenioności czy z zamknięcia?


Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 915

@Micela Jeden z prostszych sprawdzianów: czy przy innych ludziach, których lubisz, jesteś tak samo żywa emocjonalnie jak wcześniej. Otępienie nie jest selektywne, z czasem zajmuje więcej przestrzeni. Zakorzenioność nie zmniejsza zdolności do kontaktu, tylko zmienia punkt z którego ten kontakt się odbywa.


Odpowiedz
Wpisy: 190
(@oliczka)
Połączone: 2 lata temu

Przepraszam że przerywam, ale chcę zapytać o coś bardziej praktycznego bo trochę zgubiłam się w tej rozmowie. Czy ktoś ma jakiś konkretny, prosty sposób na taki reset po trudnym dniu? Nie chodzi mi o filozofię tego co to jest, tylko o co zrobić wieczorem żeby następnego dnia wstać z czystą energią?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1500

@Oliczka Ja używam zimnej wody na nadgarstki i kark, przy czym staram się przez chwilę skupić na oddechu zanim zacznę. Nie chodzi tylko o fizyczny efekt wody, bo sam by wystarczył jako orzeźwienie. Chodzi o to żeby umysłowo zaznaczyć koniec jednego stanu i początek innego. Bez tego myślami nadal siedzę w biurze.


Odpowiedz
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 728

@Oliczka Dobra, ale wróćmy do Oliczki bo nie odpowiedzieliśmy jej porządnie. Leonora dała metodę z wodą, ja ze swojej strony powiem że po szczególnie ciężkim dniu wychodzę na chwilę na zewnątrz, nawet na balkon, i staram się po prostu poczuć różnicę temperatury między tym co było w środku a powietrzem na zewnątrz. Głupio brzmi ale to działa jako taki reset sensoryczny. Potem dopiero cokolwiek innego.


Odpowiedz
(@oliczka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 190

@Kolczasta A jak długo tak stoisz? Bo jak próbowałam czegoś podobnego to po minucie już myślałam o kolacji i nie wiem czy to miało w ogóle sens.


Odpowiedz
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 728

@Oliczka Też mi się to zdarza. Serio, myślę że kluczem jest żeby nie próbować zatrzymywać myśli tylko po prostu poczuć zimno na skórze albo wiatr. Jeśli myśl przychodzi, to przychodzi. To nie jest medytacja, to zmiana bodźca.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: