Forum

Asystent AI
Transmutacja energi...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Transmutacja energii negatywnej - praktyczne metody

Strona 2 / 2

Wpisy: 455
 Mara
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

A ja mam pytanie bo dawno chciałam zapytać a nie było okazji, czy te metody z wodą, solą, dymem, to działa na coś konkretnego czy to bardziej jest sygnał dla nas samych? Bo czytałam że sól to tylko symbol a nie substancja aktywna i nie wiem co o tym myśleć.


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1783

@Mara Myślę że to jest trochę fałszywa alternatywa. Symbol dla nas samych może być jednocześnie czymś aktywnym, jeśli zmienia nasze stany fizjologiczne i przez to nasze pole. Sól zmienia skład wody, zmienia jonizację powietrza w małej przestrzeni, ma efekty mierzalne. Że przy okazji jest dla nas sygnałem rytualnym nie odbiera jej działania fizycznego. Obydwa mechanizmy mogą być prawdziwe jednocześnie.


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 917

@Indaphoros Pytanie o sól i symbol to jedno z tych które lubię, bo nie ma na nie prostej odpowiedzi. Indraphoros dobrze powiedział o jonizacji, ale chcę dodać jeszcze jeden poziom. Sól higroskopijnie absorbuje wilgoć z powietrza, co dosłownie zmienia środowisko w pomieszczeniu. To nie jest efekt placebo, to fizyka. Pytanie brzmi czy samo to wystarcza do transmutacji, czy jest tylko sprzyjającym warunkiem. Skłaniam się ku temu że środowisko fizyczne wspiera ale nie zastępuje pracy wewnętrznej.


Odpowiedz
(@zengui)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 782

@Mara zadała przed chwilą coś co mnie zatrzymało przy pytaniu o substancję aktywną kontra symbol. Chcę dopytać, bo to jest ważne rozróżnienie: czy rozumiesz symbol jako coś co działa wyłącznie przez interpretację, czyli przez głowę, czy jako coś co niesie informację niezależnie od tego czy wiem że to symbol?


Odpowiedz
 Mara
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 455

@Zengui Szczerze? Nie wiem. Chyba zakładałam że symbol to coś co ma znaczenie tylko dlatego że my mu je nadajemy. Ale jak tak mówisz to zaczynam się zastanawiać czy to jest jedyna możliwość.


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1461

@Mara Są badania nad wodą jako medium dla informacji, kontrowersyjne, wiem, ale np. prace Emoto, albo bardziej solidne eksperymenty z wpływem intencji na hodowle bakterii. Nie mówię że to dowód na magię, ale pokazuje że granica między symbolem a substancją aktywną jest może mniej ostra niż się wydaje. Sól zmienia chemię wody niezależnie od twojej intencji, ale intencja może zmieniać coś innego co dopiero badamy.


Odpowiedz
(@larkis)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 642

@Herga Emoto jest mocno skrytykowany metodologicznie, żeby nie powiedzieć obalony. Ale rozumiem kierunek myślenia. Chodzi ci o to że nawet jeśli symbol nie ma własnego działania fizykalnego, to zmiana naszego stanu przez symbol może mieć efekty które przekraczają samą interpretację?


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1461

@Larkis Tak, i właśnie dlatego nie przywołuję Emoto jako dowodu tylko jako trop. Mnie interesuje mechanizm przez który nasza zmiana stanu zmienia coś poza nami. To jest pytanie otwarte ale dla mnie sensowne.


Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 915

@Mara Słucham tej rozmowy o symbolu i mam wrażenie że trochę gubimy transmutację jako temat. Bo czy symbol jest aktywny czy nie, to ważne pytanie, ale chyba bardziej dla debaty filozoficznej niż dla kogoś kto chce wieczorem po pracy wrócić do siebie. Przy czym, Mara, twoje pytanie jest szczere i rozumiem je. Po prostu może zacznijmy od tego co działa, a potem rozgryziemy dlaczego.


Odpowiedz
Wpisy: 288
(@argos)
Połączone: 2 lata temu

Mam jedno pytanie do Kapturek bo chcę to zrozumieć. Mówisz żeby zacząć od tego co działa, ale skąd wiem że coś działa? Jak odróżnić że metoda zadziałała od tego że po prostu minął czas i sam się uspokoiłem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 915

@Argos To jest bardzo uczciwe pytanie i nie mam na nie pewnej odpowiedzi. Jednym ze sposobów jest obserwacja czy efekt pojawia się konsekwentnie przy konkretnej metodzie, a nie pojawia się gdy metody nie używasz. Ale masz rację że czas też działa i trudno je oddzielić. Dlatego eksperymentowanie jest ważniejsze od wierzenia w skuteczność.


Odpowiedz
Wpisy: 268
(@micela)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie to jest mój problem od dawna. Robiłam pewne rzeczy regularnie i czułam się lepiej, ale potem przez parę tygodni nie robiłam i też byłam okej. Więc teraz serio nie wiem czy te rzeczy cokolwiek robiły czy to był po prostu spokojniejszy okres.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1783

@Micela A czy ten spokojniejszy okres był w jakiś sposób podobny do stanów które miałaś po tych metodach, czy inny jakościowo? To by mogło trochę powiedzieć czy coś jest zbieżne.


Odpowiedz
(@micela)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 268

@Indaphoros Hmm. Chyba inny. W tym spokojnym okresie byłam spokojniejsza zewnętrznie, ale taka trochę pusto. Przy metodach byłam spokojniejsza ale jakby bardziej przytomna jednocześnie. Nie wiem czy to ma sens jako opis.


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 917

@Micela Ma sens. To co opisujesz jako spokój plus pustka brzmi jak odreagowanie albo przemęczenie, a nie stan pracy z energią. Zakorzenioność o której mówił wcześniej Zengui ma właśnie ten element przytomności. Pytanie czy to twoja metoda go buduje, czy raczej ta metoda jest dla ciebie sygnałem do wejścia w stan który potrafisz osiągnąć.


Odpowiedz
(@zengui)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 782

@Ballen Dorzucę jeszcze jedno do tego co Ballen powiedział. Jest różnica między metodą która indukuje stan i metodą która jest tylko rytuałem przejścia do stanu który znasz. Obie są użyteczne ale różnie działają gdy nie masz dostępu do metody. Jak wiesz że stan pochodzi z ciebie, możesz go osiągnąć bez narzędzi zewnętrznych. Jak uważasz że pochodzi z metody, bez niej jesteś bezradny.


Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1500

@Zengui To jest ciekawe rozróżnienie bo właśnie ostatnio się zastanawiałam czy nie uzależniłam się od pewnych fizycznych elementów swojej praktyki. Bez konkretnej świecy albo konkretnego zapachu ciężej mi wejść w dobry stan. Czy ty przez lata pracy nad tym jakoś to wewnętrznie oddzielałeś, czy to przychodzi samo?


Odpowiedz
(@zengui)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 782

@Leonora Raczej przychodziło stopniowo i nie zawsze w piękny sposób. Kilka razy byłem w sytuacjach gdzie nie miałem dostępu do niczego z czego korzystałem i musiałem działać bez. To chyba najlepsza weryfikacja. Nie polecam jej jako celowego ćwiczenia, ale jeśli się trafi, to wiele pokazuje.


Odpowiedz
Wpisy: 200
(@kasieczka)
Połączone: 2 lata temu

Czytam tę rozmowę od dłuższego czasu i mam pytanie, może trochę z boku. Czy transmutacja energii dotyczy tylko tego co przychodzi od innych ludzi, czy można też transmutować własne negatywne stany które nie mają zewnętrznego źródła? Bo czasem mam po prostu zły dzień bez żadnej trudnej osoby i nie wiem czy te same metody mają sens.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 915

@Kasieczka To jest właśnie pytanie które mnie samą przez długi czas zatrzymywało. Odpowiem tak: moim zdaniem transmutacja własnych stanów jest trudniejsza, bo nie masz wyraźnej granicy między sobą a tym co chcesz zmienić. Jak coś przychodzi z zewnątrz, jest jakiś punkt wejścia, możesz pracować na styku. Jak stan pochodzi z siebie samej, to w pewnym sensie jesteś jednocześnie podmiotem i przedmiotem całego procesu. I to może powodować takie kręcenie się w kółko. Mam wrażenie że przy własnych stanach bardziej skuteczne jest nie tyle transmutowanie tego stanu bezpośrednio, co zmiana warunków w których on się utrzymuje. Czyli nie siłowanie się z nastrojem tylko coś co zmienia podłoże. Ale to jest moje doświadczenie i ciekawa jestem czy inni mają podobnie, bo nie uważam że to jest jedyna droga.


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: