Właśnie weszłam w ten wątek od góry i mam wrażenie, że rozmowa trochę uciekła od tego, od czego zaczęła Mirta. Bo ona pytała jak rozpoznać znaki, a my teraz rozmawiamy bardziej o tym, czym jest synchroniczność jako pojęcie. Czy to nie jest za duże odejście?
Nie ma dobrej odpowiedzi na to pytanie, bo to zależy od częstotliwości. Jak coś pojawia się kilka razy w tygodniu, to kilka tygodni wystarczy. Jak coś pojawia się raz na miesiąc, potrzebujesz dużo dłużej. Ale zauważam, że już po kilku tygodniach zaczyna być widać, co jest naprawdę rzadkie, a co tylko nam się wydawało rzadkie.
A co z sytuacją, gdy ktoś nie prowadzi żadnego zapisu i nigdy nie prowadził? Czy wtedy ta cała rozmowa o motywach i powtarzalności jest dla niej bezużyteczna? Pytam, bo sama nigdy niczego nie zapisywałam i trochę czuję, że straciłam dużo materiału.
Wchodzę w ten wątek z trochę innej strony. My rozmawiamy dużo o zdarzeniach zewnętrznych - pojawiające się symbole, powtarzające się motywy. A co ze stanami wewnętrznymi, które nie są poprzedzone żadnym zewnętrznym zdarzeniem? Takie nagłe poczucie, że coś jest ważne, bez żadnego bodźca z zewnątrz?
Chyba gdzieś tu gubię wątek. Zaczęliśmy od tego jak rozpoznać znaki, a teraz mówimy o stanach wewnętrznych i wiarygodności. Mam pytanie podstawowe - czy wy w ogóle zakładacie, że znaki istnieją obiektywnie, czy tylko że są użyteczne jako sposób myślenia?
Mnie to pytanie Sary też zatrzymuje. Bo ja chyba zakładam, że gdzieś w środku wierzę, że coś za tym stoi - ale kiedy ktoś mnie o to wprost pyta, to nie wiem co odpowiedzieć. I nie wiem, czy to ma znaczenie dla tego, co tu omawiamy.
Myślę, że to ma znaczenie, ale nie w taki sposób jak Sara pyta. Nie chodzi o to, żeby ustalić prawdę metafizyczną. Chodzi o to, jakie założenie sprawia, że jesteś bardziej uważny. Bo jeśli zakładam, że znaki nie istnieją, to w ogóle ich nie szukam i nie mam żadnego materiału do pracy. Jeśli zakładam, że istnieją - zaczynam zbierać dane, nawet jeśli nie wiem co z nimi zrobić.
Słucham tej rozmowy i myślę, że zgubiłyśmy coś z tego, co Mirta pierwotnie pytała - jak to rozpoznać w praktyce. Bo ta pętla, o której mówi Krysztal, może być teorią albo sposóbm samoświadomości, ale co z tym robić w konkretnym momencie, kiedy siedzisz i zastanawiasz się, czy to co widzisz jest znakiem? Arbogi, jak to wygląda u ciebie w tamtej chwili?
