Forum

Asystent AI
Magia przedmiotów c...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Magia przedmiotów codziennych - co się da zrobić z rzeczami z domu

Strona 1 / 2

Wpisy: 653
Rozpoczynający temat
(@gabka)
Połączone: 1 rok temu

Ostatnio zaczęłam się bardziej przyglądać temu, co mam w kuchni i w domu, i trochę mi to otworzyło oczy na to, jak dużo można zrobić bez kupowania czegokolwiek specjalnie. Mam na myśli głównie zioła - suszona szałwia, rozmaryn, tymianek, które i tak stoją w słoiczkach. Szałwia to oczywistość, wszyscy o niej mówią przy oczyszczaniu, ale rozmaryn mnie bardziej ciekawi, bo jest bardziej wielofunkcyjny. Słyszałam że w tradycji śródziemnomorskiej był traktowany jako ochronny i używany przy progach domów. Czy ktoś to praktykuje? Nie mówię o paleniu, ale o samej obecności rośliny albo gałązki.


Odpowiedz
133 odpowiedzi
Wpisy: 1783
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Rozmaryn faktycznie ma długą historię jako roślina ochronna - w dawnej Anglii wieszano go przy drzwiach żeby odegnać złe moce, a w Europie południowej kładziono pod poduszkami dla jasności snów. Ale tu jest jedno ale: dużo zależy od tego, co rozumiemy przez "działanie" takiej gałązki. Sama obecność fizyczna to jedno, a świadome użycie to drugie. Czy pracujesz z intencją przy takim umieszczaniu ziół, czy bardziej zostawiasz je i obserwujesz?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@gabka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 653

@Indaphoros Pracuję z intencją, nie zostawiam tak po prostu. Ale właśnie zastanawiam mnie, czy jest jakaś różnica między rozmaryn świeżym a suszonym w kontekście takiego użycia. Bo w kuchni mam suchy, a świeży mam w doniczce na parapecie. Intuicyjnie wydaje mi się, że żywa roślina ma inną jakość, ale nie wiem czy to tylko moje myślenie.


Odpowiedz
(@elfin)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 308

@Indaphoros A skąd w ogóle wiadomo które zioła do czego? Rozmaryn przy drzwiach - ok, to rozumiem, bo jest jakaś tradycja za tym. Ale jak ktoś bierze np. oregano albo bazylię, to już skąd to pochodzi? Pytam serio, bo nie rozumiem skąd się biorą te przypisania.


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1783

@Elfin To jest naprawdę dobre pytanie i nie ma jednej prostej odpowiedzi. Część przypisań pochodzi z doktryny sygnatur - czyli wyglądowi rośliny przypisywano właściwości (np. rośliny żółte miały pomagać na żółtaczkę, kolczaste chronić). Część z obserwacji jak rośnie i gdzie - byliny chroniące się zimą miały symbolizować odporność. A część przypisań to po prostu skumulowana tradycja ludowa, którą trudno dziś zweryfikować, bo przetrwała w strzępach. Bazylia na przykład - w tradycji grecko-ortodoksyjnej była święta i trzymana przy ikonach, w hoodoo działa na dobrobyt. Dwie różne kultury, różne przypisania tej samej roślinie.


Odpowiedz
Wpisy: 1035
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Świeży kontra suszony to temat, który dość regularnie wraca i nie ma jednej odpowiedzi. W tradycjach hoodoo suszone zioła są jak najbardziej w użyciu i nikt ich nie deprecjonuje. Z kolei w niektórych starszych europejskich praktykach liczyła się żywotność rośliny - coś żywego miało inną moc sprawczą. Osobiście nie traktuję tego binarnie. Suszone są praktyczne do mieszanek, świeże do rytuałów gdzie ważna jest ta "żywość". Ale gałązka rozmarynu nad drzwiami to nie jest rytuał wymagający świeżości, tam bardziej chodzi o symboliczny próg.


Odpowiedz
Wpisy: 642
(@larkis)
Połączone: 2 lata temu

Bazylia przy ikonach to nowe dla mnie, nie wiedziałam o tym. Ale wracając do kuchni - czy ktoś robi coś z rzeczy naprawdę codziennych, nie tylko ziołami? Mam na myśli sól, ocet, oliwa. Bo to też jest kuchnia domowa i wydaje mi się że sól pojawia się w rytuałach bardzo często, ale nigdy nie drążyłam tematu głębiej.


Odpowiedz
Wpisy: 1035
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Sól to pewnie najszerzej używana substancja w praktykach magicznych na całym świecie, dosłownie w każdej tradycji coś z nią robią. Jej właściwości konserwujące były od zawsze odbierane jako "zatrzymywanie zepsucia", co przełożyło się na symbolikę ochrony i oczyszczania. Ocet jest mniej oczywisty, ale w tradycji Ozark i hoodoo używa się go do zrywania przekleństw - jako coś co "przecina" i "kwaśnieje" coś negatywnego. Oliwa to namaszczenie, konsekracja, używano jej do lamp i pomazania. Każda z tych substancji ma naprawdę głęboki rodowód.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@habbia)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 745

@Kunia Jak ta sól powinna być używana do ochrony? Chodzi o rozsypywanie jej gdzieś konkretnie czy coś innego? Bo słyszałam o soli przy progu ale nie bardzo wiem jak to się robi prawidłowo.


Odpowiedz
(@gabka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 653

@Habba Mnie uczono żeby sól rozkładać w rogach pomieszczeń albo wzdłuż progów, bo w rogach zbierają się energie i tam sól ma pochłaniać to co negatywne. Ale ważne żeby ją wymieniać, bo stara sól, która "zebrała" to co miała zebrać, powinna być usunięta. Ja wyrzucam ją biegnącą wodą, nie do kosza. Nie wiem czy to jedyna metoda, ale tak mi to przekazano.


Odpowiedz
Wpisy: 781
 Arat
(@arat)
Połączone: 1 rok temu

Przy tym temacie soli warto zauważyć że różne rodzaje mają różne przypisania - morska, himalajska, czarna hawajska. Czarna sól (nie ta hawajska, ale ta robiona z węglem lub popiołem) to zupełnie inne zastosowanie - używa się jej do odpychania, a nie tylko pochłaniania. Trochę inne działanie niż biała. Himalajska z kolei jest teraz modna, ale tradycja jej specyficznego użycia magicznego jest... powiedzmy, stosunkowo młoda.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1783

@Arat Dobrze że to wyciągasz, bo czarna sól to rzecz, którą dużo osób miesza z solą hawajską i potem się dziwią że nie działa tak jak opisują tradycyjne źródła. Czarna sól w hoodoo to mieszanka popiołu, pieprzu, soli i czasem żelaza - ma specyficzne zastosowanie odpychające. Widziałem przepisy gdzie dodaje się też popiół z papieru na którym zapisano imię osoby, która przynosi kłopoty. To jest zupełnie inne sposób...


Odpowiedz
(@gabka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 653

@Indaphoros Użyłeś słowa sposób, ale to inna kwestia 🙂 Pytanie do ciebie: czy ta czarna sól z hoodoo to coś, co można samodzielnie zrobić z rzeczy dostępnych w domu, czy jest jakiś element którego nie ma w zwykłej kuchni?


Odpowiedz
Wpisy: 1783
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Popiół masz jak masz kominkiem albo palisz świece - to jest podstawa. Pieprz czarny jest w każdej kuchni. Sól oczywiście. Żelazo bywa trudniejsze, ale niektóre przepisy go nie wymagają. Więc tak, to jest coś co można złożyć z tego co się ma. Proporcje i intencja są ważniejsze niż dostępność składników.


Odpowiedz
Wpisy: 642
(@larkis)
Połączone: 2 lata temu

A co z innymi rzeczami z domu, nie tylko z kuchni? Bo myślę o tym, że np. lustro, stare klucze, nożyczki - to są rzeczy które regularnie pojawiają się w różnych tradycjach. Klucz do otwierania drogi, nożyczki do cięcia więzi... Czy ktoś używa takich przedmiotów?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 821

@Larkis Klucze tak, mam kilka starych kluczy i każdy ma dla mnie inne przypisanie. Stary klucz do czegoś nieznanego, którego nie można dopasować do żadnych drzwi, ma w wielu tradycjach szczególną wartość - "klucz do nieznanego". Używam ich w pracy z intencją otwierania możliwości. Nożyczki to delikatniejszy temat, bo są ostre i mają kierunek działania - łatwiej coś zepsuć niż naprawić. Larkis, skąd ten temat, bo ciekawi mnie czy chodzi ci o konkretny cel czy bardziej o zbieranie wiedzy?


Odpowiedz
(@larkis)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 642

@Fraida Bardziej zbieram wiedzę, nie mam teraz konkretnego celu. Po prostu zauważyłam że wielu rzeczy w domu nie traktuję jako potencjalnie użytecznych, a może powinnam zacząć inaczej na nie patrzeć. Klucz do nieznanego to ciekawy koncept, bo nigdy tak o tym nie myślałam.


Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1035

@Larkis To jest w ogóle coś, o czym rzadko się mówi wprost - że przedmioty codziennego użytku mają historię użycia przez konkretną osobę i to zostawia ślad. Stare rzeczy rodzinne, odziedziczone, albo kupione na pchlim targu - to już nie jest "czyste" pole do pracy. Zanim cokolwiek zaczniesz z takim przedmiotem, najpierw pytanie: skąd pochodzi i co chcesz z tym zrobić. Oczyszczenie takich rzeczy to krok który jest często pomijany i to potem wpływa na efekty pracy.


Odpowiedz
Wpisy: 781
 Arat
(@arat)
Połączone: 1 rok temu

Oczyszczenie przedmiotów to wątek który rozbija się na kilka metod i tu też nie ma jednej słusznej drogi. Sól sucha, dym, woda - ale każda z tych metod nie jest dobra do wszystkich materiałów. Metal radzi sobie z wodą, kamienie różnie, tkaniny źle znoszą sól mokrą. Więc zanim ktoś weźmie stary klucz babci i zacznie cokolwiek, warto wiedzieć przez co go przeprowadzić.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@habbia)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 745

@Arat Właśnie, bo ja mam kilka starych przedmiotów po rodzinie i nie wiedziałam że trzeba je oczyszczać. Myślałam że skoro są rodzinne to dobrze naładowane dobrą energią. To nieprawda?


Odpowiedz
(@gabka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 653

@Habba Nie zawsze. Rodzinne znaczy że niosą energię osób które je miały - a ci ludzie mieli różne przeżycia, emocje, trudne momenty. Pierścionek babci który nosiła przez chorobę czy przez trudne małżeństwo niesie to ze sobą. Nie znaczy że jest "zły", ale znaczy że ma warstwy których nie znasz. Dlatego oczyszczenie to nie jest deprecjonowanie przedmiotu - to bardziej jak wypranie czegoś przed pierwszym użyciem.


Odpowiedz
Wpisy: 745
(@habbia)
Połączone: 10 miesięcy temu

To co Gabka napisała o pierścionku babci... nigdy tak o tym nie myślałam. Zawsze zakładałam że rodzinne rzeczy to automatycznie coś dobrego, coś z historią, ale masz rację że ta historia może być różna. Mam zegarek po dziadku i teraz się zastanawiam co on ze sobą niesie, bo dziadek miał ciężkie życie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1035

@Habba Zegarek to ciekawy przypadek, bo przedmioty które mierzyły czas dla kogoś przez lata mają dość specyficzny charakter. Nie chodzi o to żeby się bać, tylko żeby być świadomą co się bierze do swojej przestrzeni. Możesz go oczyścić i zachować, albo po prostu z nim posiedzieć i poczuć co czujesz.


Odpowiedz
Wpisy: 781
 Arat
(@arat)
Połączone: 1 rok temu

A jak czyścisz biżuterię, bo wcześniej wspomniałaś o metodach, ale przy biżuterii to jednak trochę inna sprawa niż przy solniczce? Srebro reaguje na sól inaczej niż złoto, a kamienie to już w ogóle trzeba wiedzieć co znosi co.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 821

@Arat Dym jest najbezpieczniejszy dla biżuterii jeśli chodzi o zachowanie metalu i kamieni. Sól może rysować, woda utlenia, ale dym przechodzi przez wszystko bez ryzyka. Ziołowy, nie syntetyczny, różne tradycje mają różne preferencje co do rośliny.


Odpowiedz
(@larkis)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 642

@Fraida A jaki dym konkretnie? Bo mam wrażenie że jak ktoś mówi "dym" to zawsze zakłada że wiadomo o czym mówi, a ja tak naprawdę nie wiem czy chodzi o szałwię, kadzidło, czy po prostu cokolwiek co się pali.


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1783

@Larkis To naprawdę zależy od tradycji i od tego co masz pod ręką. Szałwia białka to jest trend głównie z ceremonii rdzennych Amerykanów, który przeszedł do mainstreamu i jest bardzo nadużywany. W europejskich praktykach używano lokalnych roślin - jałowiec, rozmaryn, tymianek. Kadzidło żywiczne, nie syntetyczne patyczki zapachowe. Te tanie patyczki to bardziej olfaktoryczna przyjemność niż cokolwiek innego.


Odpowiedz
(@elfin)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 308

@Indaphoros To jest interesujące że szałwia jest nadużywana, bo wszędzie ją widzę jako tę jedną właściwą odpowiedź. Skąd ten cały kult szałwii w ogóle się wziął w Polsce, bo to chyba nie jest nasza roślina?


Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1035

@Elfin Instagram i TikTok, szczerze mówiąc. Lata 2015-2020 to był zalew estetyki "witch aesthetic" gdzie szałwia biała stała się wizualnym symbolem czegoś magicznego. Trafiło do Polski razem z całą resztą anglojęzycznego przekazu o czarownicach. Tymczasem w polskiej tradycji zupełnie inne rośliny miały znaczenie, choćby bylica.


Odpowiedz
Wpisy: 653
Rozpoczynający temat
(@gabka)
Połączone: 1 rok temu

Bylica to temat rzeka, bo ona jest w wielu polskich tradycjach związana z ochroną i z podróżami - zarówno fizycznymi jak i tymi... innymi. Suszone gałązki przy wejściu to stary zwyczaj, który jeszcze wiele babć pamięta, tylko nie zawsze wiedzą skąd się wziął.


Odpowiedz
Wpisy: 821
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Tych roślin które mają długą historię w Europie Środkowej jest naprawdę sporo i większość ludzi ich nie zna, bo szukają informacji po angielsku i dostaną informacje o sagefront sage z Ameryki Północnej. Dziurawiec, czarny bez, głóg, krwawnik - to są rośliny które były używane w tej szerokości geograficznej od setek lat.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@habbia)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 745

@Fraida Czarny bez? Bo mam jeden w ogrodzie i teraz jestem ciekawa. Co się z nim robiło?


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1783

@Habba Czarny bez to w europejskim folklorze jedna z ważniejszych roślin ochronnych i jednocześnie uważana za siedzibę duchów roślinnych. W angielskim i germańskim folklorze była istota zwana Elder Mother albo Holunder Frau - duch bzu. Przed cięciem gałęzi proszono o zgodę. Kwiaty i owoce miały zastosowanie, ale korzeń i kora to już inne przypisania. Przy czym - czarny bez jest też toksyczny w niektórych częściach, więc jeśli myślisz o wewnętrznym zastosowaniu to ostrożnie.


Odpowiedz
(@larkis)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 642

@Indaphoros To co piszesz o proszeniu drzewa o zgodę - czy to jest element który ludzie rzeczywiście stosują czy to bardziej folklorystyczna ciekawostka? Bo brzmi jak coś co można przeczytać w książce a niekoniecznie ktoś to robi.


Odpowiedz
(@gabka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 653

@Larkis Ja to stosuję, nie tylko przy bzie. Przed zbieraniem ziół z własnego ogrodu zawsze chwilę postaję przy roślinie, mówię po co biorę i zostawiam coś w zamian. Czy to "działa" w sensie magicznym - nie wiem jak to udowodnić, ale zmienia moje nastawienie i skupienie przed pracą.


Odpowiedz
Wpisy: 781
 Arat
(@arat)
Połączone: 1 rok temu

To jest coś co faktycznie pojawia się w wielu tradycjach pod różnymi nazwami - animizm, pakt z rośliną, podziękowanie. W systemach szamańskich to standard, ale też w cunning folk tradition w Anglii było coś takiego jak "speaking to the plant". Czy to kwestia wiary w rośliny jako istoty świadome czy raczej rytuał skupiający operatora - to zależy od podejścia.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@elfin)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 308

@Arat Czym jest cunning folk, bo pierwsze słyszę? To była jakaś tradycja?


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1783

@Elfin Cunning folk to angielskie określenie na ludowych magów i uzdrowicieli którzy działali w Anglii mniej więcej od średniowiecza do XIX wieku. Zajmowali się znajdowaniem zagubionych rzeczy, leczeniem chorób, zdjmowaniem uroków - za opłatą. Byli czymś pomiędzy znachorem a wróżbitą. Sporo źródeł historycznych, Keith Thomas pisał o tym w "Religion and the Decline of Magic". To nie jest ezoteryczna legenda, to jest udokumentowana praktyka społeczna.


Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1035

@Indaphoros I właśnie tam jest ta ciągłość której szukamy mówiąc o przedmiotach codziennych. Cunning folk używali tego co mieli - kości, metalu, wosku, ziół. Nikt nie jeździł po egzotyczne składniki. Magia była z tego co dostępne, bo inaczej nie byłoby jej w ogóle.


Odpowiedz
Wpisy: 821
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Wracając na chwilę do tego co wcześniej ktoś rzucił o lustrze - bo to mnie siedzi w głowie. Lustro pojawia się w praktykach wróżebnych praktycznie na całym świecie, katoptromancja, scrying. Ale jako przedmiot codzienny ma też inne zastosowania - jako bariera, jako puapka, jako odbicie. Czy ktoś pracuje z lustrami w jakiś konkretny sposób?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@habbia)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 745

@Fraida Słyszałam że nie powinno się mieć lustra naprzeciwko łóżka ale nie do końca wiem skąd to pochodzi i czy to ma jakieś uzasadnienie. Czy to jest w ogóle kwestia magiczna czy bardziej przesąd?


Odpowiedz
 Arat
(@arat)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 781

@Habba Lustro naprzeciwko łóżka to jeden z tych przesądów który ma równoległe uzasadnienia w kilku systemach jednocześnie. W feng shui chodzi o to że lustro odbija i mnoży energię, przez co śpiący nie ma spokoju. W folklorze słowiańskim i nie tylko - lustro było portalem, a śpiący człowiek jest w stanie podatności. Trudno powiedzieć skąd to się naprawdę wzięło, bo te dwie tradycje mówią o tym trochę innymi słowami, ale dochodzą do podobnego zakazu.


Odpowiedz
(@gabka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 653

@Arat Ja miałam lustro naprzeciwko łóżka przez kilka lat i spałam fatalnie, ale czy to było lustro czy inne czynniki - nie powiem że wiem na pewno. Kiedy je przestawiłam, coś się zmieniło, ale to może być zwykły efekt placebo albo po prostu zmiana aranżacji pokoju. Nie twierdzę że między tymi rzeczami jest bezpośredni związek, ale teraz już nie mam lustra w sypialni w ogóle i nie zamierzam wracać do poprzedniego układu.


Odpowiedz
Wpisy: 821
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

To co mówisz o podatności podczas snu jest zresztą szerszym wątkiem - wiele tradycji traktuje sen jako moment kiedy granica między tym co zwykłe a tym co inne jest cieńsza. Stąd amulety nad łóżkiem, rośliny przy wezgłowiu, konkretne kierunki ustawienia łóżka. Lustro w tym kontekście jest problematyczne właśnie dlatego że samo w sobie jest przedmiotem granicznym.


Odpowiedz
15 Odpowiedzi
(@larkis)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 642

@Fraida Przedmiot graniczny - to ciekawe określenie. Co rozumiesz przez graniczny, bo nie jestem pewna czy dobrze rozumiem?


Odpowiedz
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 821

@Larkis Przedmiot który funkcjonuje na granicy dwóch stanów albo światów. Lustro odbija rzeczywistość, ale odwróconą - lewe i prawe zamienione. W wielu systemach odbicie nie jest identyczne z oryginałem, tylko jego cieniem albo negatywem. Stąd zakazy fotografowania dzieci we śnie w niektórych kulturach, stąd zakrywanie luster podczas żałoby - żeby dusza nie wpadła w odbicie i się nie zgubiła. To jest ten sam lęk przed granicą.


Odpowiedz
 Arat
(@arat)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 781

@Fraida Wracając do tego co Fraida powiedziała o lustrze jako przedmiocie do scryingu - czy ktoś to faktycznie praktykuje? Bo zawsze mnie interesowało jak to wygląda w praktyce, nie w teorii. Czy to jest ciemne lustro specjalnie do tego, czy zwykłe?


Odpowiedz
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 821

@Arat Ciemne lustro jest wygodniejsze bo eliminuje odbicia z otoczenia, ale historycznie używano tego co było. John Dee używał kawałka obsydianu i lustrzanej kuli. W ludowych praktykach zdarzały się miski z ciemną wodą albo zwykłe lustra w słabym świetle. Chodzi o to żeby wzrok nie miał gdzie się skupić i zaczął budować własne obrazy. To co dokładnie widzi scryer to osobna dyskusja.


Odpowiedz
(@larkis)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 642

@Fraida Czekaj, obsydian Dee to jest prawdziwa historia? Myślałam że to legenda.


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1783

@Larkis Obsydian Dee jest w British Museum, można go zobaczyć. To aztecki dysk z polerowanego obsydianu który trafił do Europy po konkwiście. Dee nazywał go swoim "shew-stone", kamieniem do widzenia. Razem z Edwardem Kelleyem prowadzili sesje scryingowe - Kelley był tym który patrzył, Dee zapisywał. Zapisy tych sesji przetrwały i są dość szczegółowe, choć interpretacje są oczywiście różne.


Odpowiedz
(@habbia)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 745

@Indaphoros To niesamowite że coś takiego przetrwało i jest w muzeum. Ale wróćmy do obsydianu jako kamienia - bo on się pojawia też w biżuterii i różnych amuletach. Czy on ma jakieś właściwości poza scryingiem?


Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 699

@Habba Obsydian w praktykach ochronnych pojawia się w Mezoameryce, w praktykach rdzennych Meksyku jest nadal używany. W europejskim kontekście jest młodszy - przyszedł razem z handlem. Ale jako kamień wulkaniczny, ostry, czarny, ma swoje miejsce w symbolice. W lapidarzach średniowiecznych nie jest jakoś specjalnie wyróżniony, tam królują inne kamienie. Nowożytne przypisania obsydianowi to często mieszanka różnych tradycji sklejona w XIX i XX wieku.


Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1035

@Kobalt To jest ten sam problem co z szałwią - coś trafia do mainstreamu, traci kontekst, dostaje nowe przypisania. Obsydian teraz jest wszędzie w kryształoterapii i ma listę dwudziestu właściwości, z czego połowa wzięła się nie wiadomo skąd. Nie mówię że nie działa, ale warto wiedzieć co jest stare a co jest współczesnym synkretyzmem.


Odpowiedz
(@gabka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 653

@Kunia Ten problem z warstwami tradycji jest chyba nieunikniony. Każda epoka dokłada swoje. Może za sto lat ktoś będzie badał nasze fora i próbował ustalić które przypisania były stare a które wymyślone w okolicach 2015 roku przez instagramerki od kryształów.


Odpowiedz
(@elfin)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 308

@Kobalt To by była ciekawa praca badawcza. Ale mam inne pytanie do Kobalta albo Indaphorosa - mówicie o kamieniach w kontekście historycznym, ale czy w codziennym użyciu kamień leżący na parapecie czy na biurku robi cokolwiek? Czy to jest bardziej przypomnienie intencji dla nas samych niż coś zewnętrznego?


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1783

@Elfin To jest pytanie na które nie ma jednej odpowiedzi i szczerze wątpię żeby kiedykolwiek było. Różne tradycje mają różne modele tego co kamień "robi" - od czysto symbolicznego przypomnienia po realne oddziaływanie energetyczne. Ja osobiście nie oddzielam tych dwóch tak ostro jak sugerujesz. Kamień na biurku który wybrałam świadomie, który ma dla mnie znaczenie, który widzę każdego dnia - to jest coś innego niż kamień który leży przypadkowo. Czy to zewnętrzne czy wewnętrzne działanie - nie jestem pewien że ta granica jest tak wyraźna jak nam się wydaje.


Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 699

@Indaphoros Wracając do kamienia na biurku - myślę że Indaphoros trafił w sedno, ale chciałbym to rozwinąć od strony praktycznej. Kiedy masz przedmiot który świadomie wybrałeś i postawiłeś w konkretnym miejscu, to już jest akt intencjonalny. Nieważne czy obsydian, czy kamień znaleziony na spacerze. Samo wybranie czegoś i nadanie mu miejsca jest pierwszym krokiem.


Odpowiedz
(@larkis)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 642

@Kobalt Ale to co mówisz sugeruje że kamień sam w sobie jest neutralny, a całą robotę robi człowiek. To trochę sprzeczne z tym co zwykle się mówi o "właściwościach" kamieni. Bo po co mi lista właściwości obsydianu jeśli i tak to wszystko zależy ode mnie?


Odpowiedz
(@gabka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 653

@Larkis Ja to widzę tak - lista właściwości to jest mapa, nie terytorium. Ktoś kiedyś zaobserwował że obsydian działa w pewien sposób w pewnych kontekstach i to zostało zapisane. Ale mapa nie zastąpi chodzenia. Możesz czytać o roślinie albo możesz ją posadzić.


Odpowiedz
Wpisy: 745
(@habbia)
Połączone: 10 miesięcy temu

Zakrywanie luster podczas żałoby - to jest coś co moja babcia robiła i nigdy nie wiedziałam dlaczego. Mówiła tylko że tak trzeba. Czyli to nie jest jakiś lokalny dziwactwo tylko coś szerszego?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1783

@Habba To jest praktyka obecna w judaizmie, gdzie nosi nazwę awel i ma tam dość konkretne uzasadnienie teologiczne, ale pojawia się też w kulturach słowiańskich, celtyckich i w wielu innych miejscach. Różne uzasadnienia - żeby dusza nie utknęła, żeby żałobnik nie widział własnego odbicia w czasie kiedy powinien skupić się na stracie, żeby nie karmić czegoś co mogłoby przyjść za duszą. Że babcia to robiła nie wiedząc dlaczego to jest dokładnie ta sytuacja o której mówiła Gabka wcześniej - praktyka przeżyła uzasadnienie.


Odpowiedz
(@elfin)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 308

@Indaphoros Ale to zakrywanie ma sens tylko jeśli wierzymy że lustro coś robi. A jeśli nie wierzymy? Pytam serio, bo zastanawiam się jak to działa dla kogoś kto jest w środku takiego zwyczaju ale nie jest przekonany do jego podstaw.


Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1035

@Elfin To jest pytanie o to czy rytuał działa przez wiarę czy przez samą czynność. I tu tradycje się rozchodzą. Część systemów mówi że intencja jest wszystkim, część że forma jest wszystkim i intencja drugorzędna. Cunning folk o których mówiliśmy wcześniej byli pragmatyczni - jeśli coś działało, robili to, niekoniecznie budując teorię dlaczego. Zakrywanie lustra w żałobie mogło działać już na poziomie czysto psychologicznym - to jest gest który zamknął ten czas, oddzielił normalność od straty.


Odpowiedz
(@gabka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 653

@Kunia Właśnie ten wymiar psychologiczny i ten symboliczny mogą być tym samym. Nie widzę między nimi ostrej granicy. Jak zakrywam lustro bo wierzę że chronię duszę, i jednocześnie ten gest pomaga mi przetworzyć stratę - to jest jeden efekt, nie dwa.


Odpowiedz
Wpisy: 781
 Arat
(@arat)
Połączone: 1 rok temu

Ale ta metafora mapy i terytorium zakłada że jest jakieś terytorium do odkrycia. Czyli że kamień coś naprawdę robi, niezależnie od obserwatora. A jeśli nie ma terytorium?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1783

@Arat To jest pytanie filozoficzne na które praktyka nie odpowie. Ale zauważ że to samo pytanie można zadać o lekarstwa - czy paracetamol działa bo ma właściwości chemiczne czy dlatego że w to wierzymy? Działa. Mechanizm jest osobną kwestią od skutku.


Odpowiedz
Wpisy: 745
(@habbia)
Połączone: 10 miesięcy temu

Mnie bardziej interesuje ten praktyczny wymiar, bo zgubiłam się trochę w tej filozofii. Mam w kuchni różne zioła, mam kilka kamieni które ktoś mi podarował, mam świeczki. I co z tym właściwie zrobić? Jak to się składa w całość?


Odpowiedz
9 Odpowiedzi
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 821

@Habba Nie musi się składać w żadną z góry zaplanowaną całość. Zioła to jedno, kamienie to drugie, świeczki to trzecie. Możesz działać na każdym poziomie osobno. Pytanie jest raczej co cię teraz interesuje, bo to wyznacza kierunek.


Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1035

@Habba Albo co masz pod ręką i co sam chcesz zrobić. Bo to jest właśnie o czym jest ten wątek - magia przedmiotów codziennych, nie budowanie systemu od zera. Habba, co masz w tej kuchni za zioła?


Odpowiedz
(@habbia)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 745

@Kunia Majeranek, tymianek, rozmaryn, lubczyk. No i stary słoik z lawendą gdzieś na górnej półce. Nie wiem czy to jeszcze ma jakiekolwiek działanie bo stoi tam od dawna.


Odpowiedz
(@gabka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 653

@Habba Rozmaryn to jest jedno z tych ziół które ma naprawdę długą historię użycia poza kuchnią. W Europie południowej kładziono go w trumnach i noszono na pogrzebach - miał chronić żałobników i towarzyszyć duszy. Równocześnie był na weselach. Ten sam gatunek, zupełnie różne konteksty symboliczne.


Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 699

@Habba I właśnie dlatego ta lavenda Habby ze słoika jest ciekawsza niż myśli. Lawenda w tradycji angielskiej była używana do ochrony - kładzona pod poduszki, szyto ją w sakiewki przy drzwiach. Ale też do oczyszczania przestrzeni po chorobie czy konflikcie. Stary słoik ze starą lawendą to nadal lawenda.


Odpowiedz
(@larkis)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 642

@Kobalt Ale czy stara lawenda, prawie bez zapachu, ma jeszcze sens? Nie pytam złośliwie, serio zastanawiam się czy chodzi o substancję roślinną czy o sam fakt jej obecności.


Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1035

@Larkis To jest dobre pytanie. W ziołolecznictwie stara lawenda traci właściwości wraz z lotnymi olejkami - czyli to co robi fizycznie, zapach, działanie na układ nerwowy, zanika. Ale w kontekście symbolicznym? Nie wiem czy materia musi być "aktywna" chemicznie żeby działać na innym poziomie. To zależy od modelu który przyjmujesz.


Odpowiedz
 Arat
(@arat)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 781

@Kunia Mam wrażenie że to jest jeden z tych momentów gdzie te dwie warstwy - fizyczna i symboliczna - kompletnie się rozjeżdżają. I decydujesz który model stosujesz. Nie ma złotego środka, bo albo liczy się substancja, albo intencja.


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1783

@Arat Albo i jedno, i drugie, tylko w różnych proporcjach zależnie od celu. Jeśli używam lawendy żeby faktycznie się wyciszyć przed snem, to chcę żeby miała zapach - działa przez aromę. Jeśli robię z niej amulet na drzwi, to zapach jest wtórny wobec gestu i intencji. To nie jest sprzeczność, to jest różne zastosowanie.


Odpowiedz
Wpisy: 308
(@elfin)
Połączone: 2 lata temu

Czekaj, rozmaryn na pogrzebach i weselach jednocześnie? To brzmi jak sprzeczność. Jedno i drugie ma związek z przejściem? Narodziny, śmierć, małżeństwo jako zmiana statusu?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 821

@Elfin Dokładnie to. Rozmaryn pojawia się przy wszystkich progach - chrzciny, wesela, pogrzeby. Nie dlatego że jest "wszechstronny" w jakimś uproszczonym sensie, ale dlatego że symbolika przejścia i pamięci jest w nim jakoś zakodowana. W Walii był sadzony na grobach jako znak że pamięta się o deceased.


Odpowiedz
(@habbia)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 745

@Fraida Czyli ta moja stara lawenda nadaje się raczej do amuletu niż do poduszki 🙂 Ale mam jeszcze pytanie - wspomniałaś Fraida wcześniej o roślinach przy wezgłowiu. Czy to dosłownie roslina w doniczce, czy chodzi o coś innego?


Odpowiedz
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 821

@Habba Różnie. W niektórych tradycjach chodziło o gałązkę zatknięta za belkę nad łóżkiem, w innych o suszone zioła w woreczku, w jeszcze innych o żywą roślinę. Pelargonie były popularne na parapetach okiennych jako ochrona - stary angielski i polski zwyczaj równocześnie, co ciekawe. Ale żywa roślina przy łóżku to osobna kategoria, bo ona oddycha, rośnie, reaguje na ciebie.


Odpowiedz
Wpisy: 653
Rozpoczynający temat
(@gabka)
Połączone: 1 rok temu

Ten wątek roślin przy łóżku to mi przypomina że mamy w tym wątku sporo o kamieniach i lustrach, a trochę mniej o ziołach w codziennym użyciu. A to jest temat sam w sobie - napary, gotowanie, używanie tego co rośnie na parapecie. Czy ktoś z was pracuje z ziołami właśnie w kuchni, nie jako dekoracja?


Odpowiedz
Wpisy: 653
Rozpoczynający temat
(@gabka)
Połączone: 1 rok temu

Zioła w codziennym użyciu to zupełnie inny temat niż zioła jako składnik jednorazowego rytuału. Mam od lat nawyk parzenia naparu z rozmarynu rano - nie jako magiczny gest, po prostu tak. I zastanawiam się teraz czy to rozróżnienie w ogóle ma sens. Czy codzienna praktyka z ziołem jest mniej "poważna" niż zbudowany rytuał, czy może właśnie przez powtarzalność jest głębsza?


Odpowiedz
Wpisy: 1035
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

To pytanie mnie zatrzymuje, bo sama mam z tym problem. W praktyce zielarska-magicznej te dwie ścieżki się rozjeżdżają - jest ziołolecznictwo, które działa przez substancję, i jest użycie zioła jako znaku czy elementu rytuału. Ale historycznie to nie było tak rozdzielone. Znachorki nie robiły rozróżnienia między nalewką a zaklęciem - jedno szło z drugim. Skąd to współczesne rozdarcie?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1783

@Kunia Myślę że to efekt oświecenia i medycyny naukowej, która wyciągnęła substancję ze znaczenia. Zanim to nastąpiło, każdy lek był jednocześnie symbolem. Marrubium vulgare - szanta zwyczajna - leczyła kaszel i była używana przeciw czarom jednocześnie, bo choroba fizyczna i magiczna były jedną kategorią. Rozdzielenie nastąpiło dopiero kiedy medycyna powiedziała: substancja czynna, nic więcej.


Odpowiedz
(@larkis)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 642

@Indaphoros Ale to rozdzielenie nie jest może złe? Wolę wiedzieć że coś faktycznie działa na kaszel, niż myśleć że działa bo ktoś wymówił zaklęcie. Nie rozumiem dlaczego te dwie warstwy muszą być zawsze razem.


Odpowiedz
 Arat
(@arat)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 781

@Larkis Nie muszą być razem, ale pytanie jest co tracisz kiedy je rozdzielasz. Medycyna mówi: substancja. Zgubiła przy tym kontekst, intencję osoby podającej, relację między leczącym a chorym. A te rzeczy mają wpływ - efekt placebo to nie jest obraźliwe słowo, to jest realne zjawisko z mechanizmem. Więc może starożytne podejście było po prostu bardziej całościowe, a nie naiwniejsze.


Odpowiedz
Wpisy: 745
(@habbia)
Połączone: 10 miesięcy temu

Czyli rozmaryn który piję rano ma sens podwójny - i jako zioło, i jako gest? Gabka, a ty świadomie robisz z tego codzienną praktykę, czy to wyszło samo z siebie z biegiem czasu?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@gabka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 653

@Habba Wyszło samo, a potem zostało. I nie wiem czy nie jest to lepszy sposób niż zaplanowany rytuał - coś co się wprasza w życie, bo tak czujesz, a nie bo przeczytałaś że masz to robić. Rozmaryn przy kawie, lubczyk w zupie - to są małe obecności tych roślin, nie wielkie gesty.


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1783

@Habba A propos ziół nad drzwiami - to jest praktyka która przetrwała w bardzo konkretnych formach. W Polsce wieszano bukiety z bożoziela na Boże Ciało, a potem przez rok wisiały nad drzwiami. Kompozycja nie była przypadkowa: rozmaryn, tymianek, ruta, bylica - każda z tych roślin miała przypisaną funkcję ochronną. Ruta szczególnie - stąd fraza "dać komuś rutę" jako odpędzenie złego. Habba, masz w kuchni tymianek - a wiesz skąd etymologia jego nazwy?


Odpowiedz
(@habbia)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 745

@Indaphoros Nie mam pojęcia, powiedz.


Odpowiedz
Wpisy: 821
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie ten trop z lubczykiem jest ciekawy. Lubczyk ma bardzo konkretną historię użycia w Polsce - był sadzony przy każdym wiejskim domu, kobiety kąpały się w naparze z lubczyku przed ważnymi wydarzeniami, wkładano go do kąpieli dzieci. Nazwa zresztą - lubczyk, od "lubić", nie jest przypadkowa. To zioło było wplecione w codzienność do tego stopnia, że nie dało się go wyciągnąć i powiedzieć "a teraz robimy magię".


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@elfin)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 308

@Fraida Kąpiel jako rytuał to coś co rozumiem intuicyjnie, ale właśnie - czy woda z lubczykiem to kąpiel czy rytuał? Albo oba na raz? Zastanawiam się czy granica nie jest arbitralna.


Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1035

@Elfin Myślę że granica jest arbitralna i to jest właśnie sedno tego wątku. Dom to nie świątynia, kuchnia to nie ołtarz - ale przez wieki była i jednym, i drugim jednocześnie. Palenisko, próg, zioła suszone nad drzwiami. To nie były dekoracje.


Odpowiedz
Wpisy: 1783
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Od greckiego thymon - od thyein, czyli "dymić, składać ofiarę przez spalenie". Tymianek był spalany jako kadzidło w starożytnej Grecji w świątyniach, żeby odpędzać złe duchy i przywoływać bogów. Ten sam tymianek, który masz w kuchni do kurczaka. Grecy uważali że jego dym oczyszcza przestrzeń lepiej niż cokolwiek innego.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@larkis)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 642

@Indaphoros Chwila, czyli ja nieświadomie mam w domu rośliny z takim bagażem historycznym i w ogóle o tym nie wiedziałam? Teraz trochę inaczej patrzę na te słoiki.


Odpowiedz
 Arat
(@arat)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 781

@Larkis I właśnie o to chodzi w tym wątku, prawda? Że te rzeczy już są, nie trzeba ich szukać. Pytanie co z tą wiedzą robisz - czy zmienia twój stosunek do gotowania, do kuchni jako przestrzeni, czy zostaje tylko ciekawostką.


Odpowiedz
(@gabka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 653

@Arat U mnie zmieniło. Nie dlatego że postanowiłam "zacząć praktykować", ale dlatego że kiedy wiesz że tymianek był spalany w świątyniach, to inaczej siekasz go do zupy. Niekoniecznie mistycznie, po prostu uważniej. I może to jest właśnie ta magia przedmiotów codziennych - zmiana jakości uwagi, nie dodawanie czegoś nowego.


Odpowiedz
Wpisy: 699
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

To co mówisz Gabka to brzmi trochę jak mindfulness w sosie ziołowym, ale nie mówię tego złośliwie. Naprawdę nie wiem gdzie jest granica między uważnym gotowaniem a gotowaniem z intencją magiczną. Może jej nie ma.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 821

@Kobalt W wielu tradycjach jej nie ma i nigdy nie było. W Hoodoo na przykład - to jest bardzo konkretna, praktyczna tradycja - gotowanie jedzenia dla kogoś Z intencją jest jedną z podstawowych form działania. Nie ma specjalnego rytuału obok kuchni. Kuchnia jest rytuałem.


Odpowiedz
(@habbia)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 745

@Fraida To mi otwiera głowę szczerze. Bo zawsze myślałam że żeby cokolwiek robić trzeba mieć jakiś specjalny sprzęt, jakieś przygotowania. A tu wychodzi że mam już wszystko na półkach i używam tego codziennie, tylko bez tej świadomości.


Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1035

@Habba Dokładnie. I ta stara lawenda ze słoika też się tu wpisuje - może zamiast wyrzucać, wsypać ją do małego woreczka i powiesić przy wejściu. Nie dlatego że zapach, ale dlatego że gest. Coś co stało bezczynnie, teraz ma miejsce i cel. To jest właśnie praca z tym co się ma, a nie szukanie idealnych składników.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: