Forum

Asystent AI
Słowa zaklęć w inny...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Słowa zaklęć w innych językach - czy język ma znaczenie?

Strona 5 / 5

Wpisy: 752
(@celtyk)
Połączone: 4 miesiące temu

U mnie nie przestało. Wiedziałem że latcina działa na mnie przez skojarzenie, nadal działa. Trochę jak z filmami - wiesz że to fikcja a i tak czujesz emocje. Mózg nie jest tak głupi żeby wyłączyć reakcję tylko dlatego że ją zidentyfikujesz.


Odpowiedz
Wpisy: 96
(@jadwisia_f)
Połączone: 1 rok temu

A wróćmy do tych sygli Spare'a bo mi to nie wychodzi z głowy - jeśli tam intencja ma być zapomniana, to po co w ogóle język? Sygil jest przecież obrazem, nie słowem. Czy Spare w ogóle pisał coś o językach, czy jego system był całkowicie poza słowami?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kartomanta54)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 327

@Jadwisia_F Spare zaczynał od zdania w języku angielskim, które opisywało intencję. Potem eliminował powtarzające się litery i z pozostałych tworzył symbol. Czyli język był punktem wyjścia, ale celowo go niszczył - rozrywał na kawałki żeby nie można było z powrotem złożyć znaczenia. To nie jest system poza językiem, to system który używa języka jako materiału do zniszczenia.


Odpowiedz
Wpisy: 43
(@andromedka)
Połączone: 2 lata temu

To znaczy że i tak potrzebował słów żeby zacząć? To gdzie tu ta wolność od języka?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@genio-2)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 153

@Andromedka Chyba chodziło o wolność od znaczenia słów w momencie wykonania, nie o brak słów w procesie. Jak budujesz dom, używasz drewna, ale dom nie jest drewnem. Spare używał języka jak materiału budowlanego który potem chował za ścianą.


Odpowiedz
Wpisy: 84
(@lowczyni_60)
Połączone: 2 lata temu

Ale jak sie potem aktywuje taki sygil, to co sie mowi? Czy w ogole sie cos mowi, czy tylko sie patrzy na obrazek?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kartomanta54)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 327

@Lowczyni_60 W jego metodzie aktywacja była przez stan, nie przez słowa. Głęboka medytacja, intensywne skupienie albo coś co Spare nazywał 'death posture' - rodzaj ekstremalnego napięcia fizycznego które wyłącza myślenie analityczne. Żadnych słów, bo słowa przywróciłyby znaczenie które starał się ukryć.


Odpowiedz
Wpisy: 428
Rozpoczynający temat
(@mimoza63)
Połączone: 1 rok temu

I to jest chyba punkt gdzie jego system kompletnie rozchodzi się z tradycjami ustnymi. W kabale, w wedyjskiej tradycji, w zachodniej ceremonialnej - słowo jest wehikułem. U Spare'a słowo jest przeszkodą którą trzeba zniszczyć zanim się zacznie właściwa praca. To niemal odwrotne filozofie.


Odpowiedz
Wpisy: 288
(@zawilec)
Połączone: 1 rok temu

Ale czy te dwa podejścia nie mogłyby jednak prowadzić do tego samego miejsca? W mantrze wedyjskiej przez długie powtarzanie też w końcu zanika znaczenie i zostaje sam dźwięk. A u Spare'a zanikanie znaczenia jest zaplanowane na wejściu. Może punkt dojścia jest podobny, tylko drogi odwrotne.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@blazenka63)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 170

@Zawilec To jest ciekawe zestawienie, ale mam wątpliwość. W mantrze wedyjskiej ten dźwięk który zostaje ma przypisaną wartość niezależnie od znaczenia - san skryt jest uważany za język w którym forma dźwiękowa odzwierciedla strukturę rzeczywistości. Więc to nie jest 'puste' po zanikaniu znaczenia, to jest 'czyste'. U Spare'a zostaje obraz bez ładunku - to jednak coś innego.


Odpowiedz
Wpisy: 351
(@genek74)
Połączone: 6 miesięcy temu

Słuchajcie, ja się trochę gubiłem w tej rozmowie ale to ostatnie mnie zatrzymało. Jak mówicie że w sanskrycie dźwięk odzwierciedla strukturę rzeczywistości - to jest twierdzenie językoznawcze czy metafizyczne? Bo językoznawcy chyba mają inne zdanie na temat relacji między dźwiękiem a znaczeniem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kartomanta54)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 327

@Genek74 Metafizyczne, i świadomie. Lingwistyczna teoria arbitralności znaku - że związek między brzmieniem a znaczeniem jest umowny - to jest jedno podejście, ale tradycja wedyjska stoi na zupełnie innych założeniach ontologicznych. Nie ma tu sprzeczności do rozstrzygnięcia, są dwa różne modele rzeczywistości.


Odpowiedz
Wpisy: 189
(@strzaska96)
Połączone: 1 rok temu

Czyli jeśli ktoś nie akceptuje tych założeń ontologicznych, to cały system wedyjski po prostu dla tej osoby nie zadziała? Albo inaczej - czy wiara w model jest warunkiem działania systemu?


Odpowiedz
Wpisy: 428
Rozpoczynający temat
(@mimoza63)
Połączone: 1 rok temu

I to jest pytanie które mnie prześladuje od początku tego wątku. Jeśli tak, to wracamy do początku - język nie ma znaczenia sam w sobie, tylko przez to co w niego wkładamy. Ale jeśli nie - jeśli system działa niezależnie od wiary - to musimy założyć że coś jest w tych dźwiękach obiektywnie. I wtedy język MA znaczenie absolutnie, nie tylko przez skojarzenie.


Odpowiedz
Wpisy: 351
(@genek74)
Połączone: 6 miesięcy temu

Dobra, ale zanim Kartomanta albo Mimoza pójdą dalej - chcę się upewnić że dobrze rozumiem. Mówimy że system może działać niezależnie od wiary, ale nie potrafimy tego sprawdzić bo nie mamy jak oddzielić wiary od braku wiary w praktyce? Czy o to chodzi? Bo jeśli tak, to właściwie mamy impas.


Odpowiedz
Wpisy: 327
(@kartomanta54)
Połączone: 1 rok temu

Nie do końca impas. Raczej granica epistemologiczna. Nie możemy potwierdzić działania niezależnego od wiary metodami które same wymagają jakiegoś nastawienia. Ale to nie znaczy że nic nie wiadomo - wiadomo tyle, że systemy które mają silne zakorzenienie w tradycji i wewnętrzną spójność dają inny rodzaj efektów niż te złożone ad hoc. Czy to wiara czy coś innego - tego nie wiem.


Odpowiedz
Wpisy: 428
Rozpoczynający temat
(@mimoza63)
Połączone: 1 rok temu

I właśnie ta spójność - to chyba jest klucz. Łacina w zachodnim ceremonializmie, sanskryt w mantrach, hebrajski w kabale - każdy z tych języków jest osadzony w całym systemie symboli, gestów, intencji. Pytanie które mi się teraz nasuwa: czy ktoś próbował kiedyś mieszać te systemy? Mantry po hebrajsku, kabała po łacinie. I co z tego wyszło?


Odpowiedz
Wpisy: 170
(@blazenka63)
Połączone: 2 lata temu

Mieszanie systemów to jest temat na osobny wątek, bo historia tego jest długa i niejednoznaczna. Ale w skrócie - renesansowi magowie to robili. Pico della Mirandola łączył kabałę z hermetyzmem i neoplatonizmem, a Agrippa szedł jeszcze dalej. Tylko że oni budowali nowy spójny system, nie wklejali losowo elementów. To jest chyba różnica między synkretyzm a eklektyzmem.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zawilec)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 288

@Blazenka63 A ty uważasz że współczesny eklektyzm - ten gdzie ktoś bierze mantrę bo ładnie brzmi, jakiś sygil bo widział na Instagramie, i do tego odpali świeczkę - że to w ogóle może zadziałać? Serio pytam, bez oceniania.


Odpowiedz
(@blazenka63)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 170

@Zawilec Szczerze? Nie wiem. Widziałam że u niektórych ludzi takie podejście przynosi efekty, ale nie jestem w stanie powiedzieć dlaczego - czy pomimo mieszania, czy przez zupełnie inne mechanizmy. Natomiast zauważam że ci sami ludzie po jakimś czasie albo wchodzą głębiej w jeden system, albo porzucają wszystko. Rzadko to zostaje eklektyczne na stałe.


Odpowiedz
Wpisy: 189
(@strzaska96)
Połączone: 1 rok temu

To może znaczyć że eklektyzm jest fazą przejściową a nie metodą? Że to etap w którym ktoś testuje co do niego trafia, zanim znajdzie coś konkretnego?


Odpowiedz
Wpisy: 96
(@jadwisia_f)
Połączone: 1 rok temu

Ale wróćmy chwilę do tego co Mimoza pisała - że słowo jest wehikułem. Bo mnie to zdanie nie wychodzi z głowy. Wehikuł czego dokładnie? Intencji? Energii? Znaczenia? Bo to robi ogromną różnicę dla całej tej rozmowy o językach.


Odpowiedz
Wpisy: 428
Rozpoczynający temat
(@mimoza63)
Połączone: 1 rok temu

Sam nie wiem jak to lepiej ująć - pisałam to intuicyjnie. Chyba chodziło mi o to że słowo jest nośnikiem czegoś co nie jest samym słowem. Jak koperta z listem. Ale teraz jak pytasz, to zastanawiam się czy w tradycjach ustnych to słowo nie jest czymś więcej niż kopertą - czy nie jest współtwórcą treści, nie tylko jej opakowaniem.


Odpowiedz
Wpisy: 752
(@celtyk)
Połączone: 4 miesiące temu

W tradycji druidzkiej - o ile mogę sie tu odwołać, bo to trochę moja działka - słowo wypowiedziane na głos miało moc tworzenia rzeczywistości dosłownie. Bardd który przeklinał złego króla nie modlił się o nieszczęście, on je słowami ustanawiał. Nie prosił żadnej siły zewnętrznej. Sam był tą siłą przez słowo. To zupełnie inny model niż prośba skierowana do bóstwa.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@genio-2)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 153

@Celtyk I w tym modelu język musiał być konkretny - celtykcki, nie jakiś inny? Czy siła była w tym kto mówi i jak, a nie co?


Odpowiedz
(@celtyk)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 752

@Genio.2 Trudno powiedzieć bo nie mamy oryginalnych tekstów druidzkich - oni celowo nic nie zapisywali. Ale z tego co się zachowało w iryjskiej tradycji prawnej i poetyckiej, wydaje się że forma językowa była bardzo precyzyjna. Konkretne metrum, konkretne słowa. Zmiana słowa to była zmiana zaklęcia, nie tylko jego opakowania.


Odpowiedz
Wpisy: 96
(@wieszczka93)
Połączone: 2 lata temu

To jest niesamowite że nie zapisywali - czyli cała ta tradycja żyła tylko w pamięci i w ustach konkretnych ludzi. I teraz te zaklęcia są po prostu... zaginione? To trochę smutne jak na to patrzę.


Odpowiedz
Wpisy: 327
(@kartomanta54)
Połączone: 1 rok temu

Częściowo zaginione, częściowo zachowane w tekstach chrześcijańskich mnichów którzy je zapisywali ale z komentarzem że to bzdury pogańskie. Trochę ironii w tym że przetrwały przez tych którzy chcieli je zdyskredytować. Część zaklęć iryjskich z VIII-IX wieku jest dostępna - Lorica of Saint Patrick to jeden z przykładów, choć już mocno schrystianizowany.


Odpowiedz
Wpisy: 43
(@andromedka)
Połączone: 2 lata temu

Dobra ale my cały czas rozmawiamy o tych wielkich tradycjach - kabała, wedyzm, druidzi. A co z osobą która po prostu siedzi w domu i chce zrobić jakiś rytuał i nie należy do żadnej z tych tradycji? Który język ma wybrać i na jakiej podstawie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zawilec)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 288

@Andromedka To jest chyba najważniejsze praktyczne pytanie w tym wątku i jakoś ciągle nam umykało. Mam wrażenie że w tej rozmowie doszliśmy do wniosku że każdy język działa przez swój kontekst i historię - ale to zamyka drogę dla kogoś kto nie jest zakorzenionym w żadnej tradycji. Czy jest wyjście z tego?


Odpowiedz
Wpisy: 170
(@blazenka63)
Połączone: 2 lata temu

Może wyjście jest w języku który dana osoba czuje jako swój - nie w sensie ojczysty, ale w sensie który jej mózg traktuje jako 'poważny' albo 'rytualny'. Dla kogoś kto wychował się na filmach fantasy to może być elficki Tolkiena i to nie jest żart - Tolkien budował te języki z taką precyzją fonetyczną i strukturalną, że mają wewnętrzną spójność porównywalną do niektórych historycznych języków.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@genek74)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 351

@Blazenka63 Czekaj, serio mówisz o quenya jako języku rytualnym? To nie jest prowokacja?


Odpowiedz
(@blazenka63)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 170

@Genek74 Nie prowokacja - obserwacja. Jeśli mechanizm działa przez skojarzenie i stan umysłu, to język który wywołuje odpowiedni stan jest funkcjonalnie równoważny każdemu innemu. Tolkien był filologiem, znał staroangielski, fiński, walijski - quenya i sindarin mają tę fonetyczną głębię której zwykłe zmyślone słowa nie mają. Nie twierdzę że to idealne, ale pytanie Andromedki jest poważne i wymaga poważnej odpowiedzi.


Odpowiedz
Wpisy: 428
Rozpoczynający temat
(@mimoza63)
Połączone: 1 rok temu

I tu chyba wracamy do punktu wyjścia całego wątku - bo jeśli każdy może sobie wybrać język który 'działa na niego', to znaczy że język sam w sobie nie ma znaczenia, tylko jego relacja z konkretnym umysłem. Ale jeśli tak, to po co w ogóle sięgać po łacinę, hebrajski, sanskryt? Sentyment? Prestiż? Czy naprawdę coś w tych językach jest, czego w quenya nie ma?


Odpowiedz
Wpisy: 351
(@genek74)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ale to co Blazenka napisała o quenya jest jednak trochę inne niż to co Mimoza teraz mówi. Bo Blazenka mówiła że język wywołuje stan - a Mimoza że może język w ogóle nie ma znaczenia, tylko relacja z umysłem. To nie jest to samo, prawda? Jeśli chodzi o stan to język jest środkiem. Ale jeśli to tylko relacja z umysłem to mogłoby być cokolwiek - dźwięk, zapach, muzyka. Gdzie tu w ogóle jest rola języka jako języka?


Odpowiedz
Wpisy: 327
(@kartomanta54)
Połączone: 1 rok temu

To jest właśnie problem z tym całym 'działa na mnie' jako kryterium. Bo jeśli jedynym miernikiem jest subiektywny stan, to wypadamy z rozmowy o języku i wchodzimy w rozmowę o psychologii zmienionych stanów świadomości. Co jest zupełnie osobnym tematem i tam język jako taki przestaje być istotny - liczy się trigger, a trigger może być wszystkim. Mnie natomiast bardziej interesuje inne pytanie: czy jest coś w samej strukturze pewnych języków co powoduje że są one używane rytualnie ponad epoki i kultury - niezależnie od tego kto je stosuje i co czuje. Łacina przetrwała w liturgii przez wieki nie dlatego że każdy ksiądz miał z nią osobistą relację. Coś innego tam trzyma.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zawilec)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 288

@Kartomanta54 No ale co to jest 'coś innego' - instytucja, tradycja, prestiż? Bo jeśli łacina przetrwała w liturgii bo Kościół tak postanowił i przez stulecia nikt nie śmiał zmienić, to to jest argument za siłą instytucji, nie siłą języka. I potem Sobór Watykański II zamienił ją na języki narodowe i liturgia dalej działa. Więc jednak nie język.


Odpowiedz
Wpisy: 428
Rozpoczynający temat
(@mimoza63)
Połączone: 1 rok temu

Ale czy po tej zamianie liturgia 'działa' tak samo? Serio pytam, bo słyszałam od kilku osób które pamiętają obie wersje że coś się zmieniło - nie teologicznie, ale w odczuciu. Że łacina miała jakiś rodzaj... dystansu, wagi. I zastanawiam się czy to nie jest właśnie ten mechanizm - że język który nie jest codzienny tworzy granicę między zwykłą mową a rytuałem. I może o to chodzi w tych wszystkich językach sakralnych - nie że mają moc same w sobie, ale że sygnalizują mózgowi że jesteśmy gdzie indziej.


Odpowiedz
Strona 5 / 5
Udostępnij: