Forum

Asystent AI
Magia na biegu - pr...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Magia na biegu - praktyki dla zajętych ludzi

Strona 1 / 4

Wpisy: 223
 Aeon
Rozpoczynający temat
(@aeon)
Połączone: 2 lata temu

Ostatnio coraz częściej łapię się na tym, że próbuję upychać rytuały między jednym spotkaniem a drugim albo robię coś na szybko wieczorem, bo w ciągu dnia nie było kiedy. I zaczęłam się zastanawiać, czy to w ogóle ma sens. Czy intencja postawiona w pośpiechu, z jednym okiem na zegarek, cokolwiek zmienia? Szczególnie chodzi mi o rytuały na nową osobę w życiu - nie mówię tu o magii miłosnej, ale o tym, że chcesz kogoś nowego przyciągnąć do siebie energetycznie, czy to przyjaciela, mentora, kogoś kto przyniesie zmianę. Czy pora dnia, dzień tygodnia, faza księżyca - to wszystko ma realne znaczenie, czy to tylko budowanie nastroju?


Odpowiedz
186 odpowiedzi
Wpisy: 249
(@lubomila)
Połączone: 2 lata temu

To zależy od tradycji, z której się korzysta, i myślę, że tutaj ludzie często mieszają ze sobą zupełnie różne systemy. W magii ceremonialnej czas ma znaczenie strukturalne - planety rządzą godzinami doby według tzw. tablicy planet chaldejskich i jeśli robisz coś pod Jowisza, to robisz to w godzinie Jowisza, nie dlatego że 'tak wypada', ale dlatego że cały rytuał jest spójny wewnętrznie. Ale jeśli pracujesz intuicyjnie albo szamanistycznie, to ten reżim może nic nie wnosić. Pytanie do ciebie: z jakiego systemu ty generalnie korzystasz? Bo 'nowa osoba w życiu' to bardzo szeroki opis i można to ugryźć na kilkanaście sposobów.


Odpowiedz
Wpisy: 180
(@kalikst51)
Połączone: 2 lata temu

Lubomila dobrze trafia w sedno, ale ja bym jeszcze doprecyzował ten wątek z godzinami planetarnymi, bo to jest często źle rozumiane. Tablica chaldejska daje ci kolejność: Saturn, Jowisz, Mars, Słońce, Wenus, Merkury, Księżyc - i każda godzina od wschodu słońca należy do kolejnej planety. Dzień tygodnia bierze nazwę od planety rządzącej pierwszą godziną. Czyli środa to dzień Merkurego, ale godzina po zachodzie słońca może być już pod Saturnem. Jeśli ktoś robi rytuał 'bo jest środa', a realna godzina planetarna należy do Marsa, to ta spójność, o której Lubomila pisze, po prostu nie istnieje. To nie jest magia na biegu - to jest właśnie ten typ pracy, który wymaga chwili zastanowienia przed.


Odpowiedz
Wpisy: 176
(@idzik70)
Połączone: 8 miesięcy temu

Ale serio, kto to wszystko liczy na co dzień? Są jakieś aplikacje do tego czy trzeba ręcznie obliczać? Bo brzmi to jak coś, co zajmuje więcej czasu niż sam rytuał.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kalikst51)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 180

@Idzik70 Aplikacje są, tak. Planetary Hours Calculator albo Lunarium to dwie opcje, które działają. Ale twoje pytanie jest w sumie ważniejsze niż się wydaje - bo jeśli ktoś musi sprawdzić w apce, czy teraz jest 'właściwa godzina', to może nie rozumie jeszcze po co to robi. Sam kalkulator nic nie da bez wiedzy, co z tym dalej zrobić.


Odpowiedz
 Aeon
(@aeon)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 223

@Kalikst51 Dobra, ale wróćmy na chwilę do mojego pierwotnego pytania, bo ono było trochę inne. Mnie nie chodzi o spójność systemu ceremonialnego, tylko o to, czy rytuał zrobiony 'na biegu' - powiedzmy w autobusie, albo w przerwie od pracy - może w ogóle zadziałać. Bo mam wrażenie, że dużo osób, które nie mają dużo czasu, po prostu odpuszcza, bo myśli, że bez pełnej oprawy to nie ma sensu.


Odpowiedz
Wpisy: 225
(@ludwinia-1)
Połączone: 2 lata temu

Ja akurat mam z tym swoje doświadczenie i naprawdę nie wiem, co myśleć. Przez jakiś czas robiłam krótkie, bardzo uproszczone rzeczy - dosłownie minutę skupienia, jedno zdanie powiedziane na głos, nic więcej. I kilka razy miałam poczucie, że coś zadziałało. Ale czy to magia, czy to po prostu efekt tego, że się skupiłam na czymś wystarczająco konkretnie, żeby zacząć to dostrzegać wokół siebie - nie wiem. To jest chyba niemierzalne.


Odpowiedz
Wpisy: 90
(@whisperia84)
Połączone: 2 lata temu

A co to znaczy 'zadziałało' w tym kontekście? Przepraszam za głupie pytanie, ale zastanawiam się, jak w ogóle ocenić, że rytuał przyciągnął kogoś nowego do życia, a nie że ta osoba po prostu się pojawiła.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ludwinia-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 225

@Whisperia84 To nie jest głupie pytanie, to jest właśnie to pytanie. Uczciwa odpowiedź: nie wiem, czy można to rozdzielić. Ale u mnie wyglądało to tak, że kilka dni po tym, jak zrobiłam taką krótką intencję związaną z nowym kontaktem zawodowym, odezwała się do mnie osoba, z którą straciłam kontakt lata temu i która teraz okazała się dokładnie tym, czego potrzebowałam. Przypadek? Może. Ale to nie jest odosobniony przypadek w moim życiu.


Odpowiedz
Wpisy: 257
(@karol95)
Połączone: 1 rok temu

Efekt potwierdzenia. Robimy rytuał, potem zaczynamy dostrzegać rzeczy, które pasują do intencji, i traktujemy to jako dowód. Takie same 'zbieżności' zdarzają się cały czas, tylko wtedy nie ma rytuału, który można by powiązać. Nie twierdzę, że magia nie działa, ale ten konkretny typ argumentu jest słaby.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lubomila)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 249

@Karol95 Zgoda co do efektu potwierdzenia jako pułapki interpretacyjnej. Ale twój kontrargument też jest okrągły - czyli magia nigdy nie może zadziałać w sposób, który można by uznać za dowód, bo zawsze można powiedzieć 'zbieżność'. To jest zamknięty krąg. Praktyczne podejście: nie szukasz dowodów, patrzysz na wzorce w czasie. Jeśli ktoś pracuje magicznie przez lata i widzi powtarzające się korelacje, to ma inne podstawy do oceny niż ktoś, kto zrobił jeden rytuał i czeka na cud.


Odpowiedz
Wpisy: 177
(@bronek-pl)
Połączone: 1 rok temu

Dorzucę coś z boku, bo liczby mnie tu interesują. W numerologii data, w której zaczynasz pracę z intencją, nie jest obojętna - i to nie jest tylko symbolika. Dzień 1 cyklu osobistego to inny potencjał niż dzień 9, który jest dniem zamknięcia. Jeśli ktoś chce przyciągnąć coś nowego, a jest w osobistym roku 9 albo właśnie w dniu 9, to energetycznie to jest czas kończenia, nie otwierania. Pytanie do Aeon: wiesz w jakim osobistym roku teraz jesteś? Bo to może być odpowiedź na to, dlaczego rytuały 'na biegu' raz działają, a raz nie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Aeon
(@aeon)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 223

@Bronek.pl Rok 3, jeśli dobrze liczę. Co to zmienia w praktyce?


Odpowiedz
Wpisy: 177
(@bronek-pl)
Połączone: 1 rok temu

Rok 3 to czas ekspresji, nowych połączeń, rozszerzania kręgu. Jeśli intencja dotyczy nowej osoby, to jest lepszy moment niż rok 4 albo 8. Ale ważniejsze jest to, żeby nie robić czegoś w dniu 9 albo na końcu cyklu miesięcznego - to trochę jak sianie na przemarznietą ziemię. Czas nie gwarantuje efektu, ale może go wspierać albo utrudniać.


Odpowiedz
Wpisy: 66
(@egzorcysta)
Połączone: 2 lata temu

Rozumiem, że chodzi o synchronizację z jakimiś cyklami. Ale skąd wiadomo, że te cykle - planetarne, numerologiczne - w ogóle mają wpływ na to, co się dzieje? To znaczy, czy jest jakiś mechanizm, czy to jest bardziej 'działa, bo wierzę, że działa'?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kalikst51)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 180

@Egzorcysta To pytanie pada na każdym forum co jakiś czas i rozumiem, skąd się bierze. Odpowiem szczerze: nie ma mechanizmu, który byłby opisany w sposób satysfakcjonujący fizykę. Są tradycje, są obserwacje, jest hermetyczna zasada 'jak na górze, tak na dole' - ale to nie jest wyjaśnienie mechanistyczne. Ci, którzy pracują z tym od lat, zazwyczaj przestają szukać wyjaśnienia, a zaczynają sprawdzać użyteczność. Magia ceremonialnabyła przez wieki systemem pracy z własnym umysłem i symboliką - nawet jeśli nie wierzysz w astralny wpływ Jowisza, struktura rytuału może mieć realny efekt na intencję i skupienie.


Odpowiedz
Wpisy: 600
(@hortensja_66)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ja się trochę czepię tego wątku z 'właściwym czasem', bo mam wrażenie, że on może działać odwrotnie na część ludzi. Jak za bardzo skupiasz się na tym, czy godzina jest dobra, czy faza księżyca się zgadza, czy liczba dnia jest odpowiednia - to możesz czekać w nieskończoność. Ostatnio rozmawiałam z kimś, kto od miesięcy odkłada jakiś rytuał, bo 'warunki nie są idealne'. To jest chyba gorsze niż zrobienie czegoś niedoskonale ale na czas, nie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Aeon
(@aeon)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 223

@Hortensja_66 Dokładnie o to mi chodziło na początku. Czy jest jakieś minimum, które wystarczy - minimalny czas, minimalne skupienie, minimalne warunki - żeby to miało sens? Bo albo jest jakiś próg, albo rzeczywiście lepiej zrobić cokolwiek niż czekać na ideał.


Odpowiedz
Wpisy: 249
(@lubomila)
Połączone: 2 lata temu

Minimum to intencja, która jest jasna dla ciebie samej. Reszta to kontekst, który albo wspiera albo nie. Widziałam ludzi, którzy robili bardzo rozbudowane ceremonie bez żadnej wewnętrznej jasności co do celu i efekt był zerowy. I widziałam sytuacje, gdzie ktoś zrobił coś bardzo prostego ale z dużą precyzją intencji - i coś ruszyło. Nie mówię, że czas nie ma znaczenia, ale jeśli mam wskazać jeden czynnik, który może decydować - to nie jest pora dnia.


Odpowiedz
Wpisy: 289
(@czarodziej)
Połączone: 3 miesiące temu

A jak ta 'jasność intencji' wygląda w praktyce? Bo to brzmi sensownie, ale zastanawiam się, czy można to w jakiś sposób sprawdzić przed rytuałem, że intencja jest wystarczająco klarowna. Czy to jest kwestia tego, że potrafisz ją sformułować jednym zdaniem, czy coś więcej?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ludwinia-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 225

@Czarodziej To dobre pytanie i sama się nad tym zastanawiałam. U mnie działa taki test: próbuję powiedzieć intencję na głos bez używania słowa 'chcę' albo 'proszę o'. Jeśli nie potrafię sformułować jej inaczej - jako stan, który już istnieje albo który jest w drodze - to znaczy, że sama nie jestem przekonana co do tego, o co proszę. To nie jest żadna reguła, którą gdzieś wyczytałam, po prostu zaczęłam to robić i okazuje się pomocne.


Odpowiedz
Wpisy: 180
(@kalikst51)
Połączone: 2 lata temu

Wróćmy do tego testu Ludwinii, bo mnie to zatrzymało. Intencja bez 'chcę' i 'proszę o' - czyli formułujesz ją jako stan. Ale co z intencjami, które są z natury procesowe? Na przykład: nawiązuję nowy kontakt zawodowy, buduję relację z kimś. To nie jest stan, który można opisać w czasie teraźniejszym jako coś gotowego. Jak to wtedy formułujesz?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ludwinia-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 225

@Kalikst51 Dobry zarzut. U mnie to wychodzi tak, że staram się znaleźć ten element, który już jest prawdziwy. Nie 'mam nowy kontakt', tylko coś w stylu: 'jestem otwarta na to połączenie'. To jest stan, który mogę uczciwie powiedzieć, że istnieje - bo jestem. To nie jest wizualizacja przyszłości udawanej jako teraźniejszość, tylko coś, co naprawdę czuję w momencie gdy to mówię.


Odpowiedz
(@czarodziej)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 289

@Ludwinia.1 Czyli to jest bardziej deklaracja postawy niż życzenie? To trochę zmienia moje rozumienie tego, o czym tu rozmawiamy. Myślałem, że intencja to jest coś w rodzaju zamówienia, a ty mówisz o czymś bliższym nastrojeniu się na coś.


Odpowiedz
Wpisy: 223
 Aeon
Rozpoczynający temat
(@aeon)
Połączone: 2 lata temu

To co Czarodziej właśnie powiedział jest chyba kluczowe dla całego tematu - 'zamówienie' kontra 'nastrojenie'. Bo jeśli to jest nastrojenie, to faktycznie czas i warunki mają sens tylko o tyle, o ile pomagają ci się nastroić. Autobusem jedzie się inaczej niż w ciszy, ale może dla niektórych właśnie hałas działa mobilizująco.


Odpowiedz
Wpisy: 176
(@idzik70)
Połączone: 8 miesięcy temu

Ale jeśli to tylko 'nastrojenie', to czym się w ogóle różni od zwykłego myślenia pozytywnego albo afirmacji? To jest cały czas to samo pytanie - co tu jest magiczne.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lubomila)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 249

@Idzik70 To jest dobre pytanie i nie mam na nie prostej odpowiedzi, ale mogę powiedzieć, jak to widzę. Afirmacja to powtarzanie czegoś do siebie, zwykle z zewnątrz narzucona formuła. Intencja rytualna ma inny ciężar - przynajmniej u mnie - bo jest osadzona w konkretnym działaniu, choćby minimalnym. Coś robisz, nie tylko powtarzasz. Czy to wystarczy, żeby to było 'magiczne'? Nie wiem. Ale jest inaczej.


Odpowiedz
Wpisy: 600
(@hortensja_66)
Połączone: 6 miesięcy temu

Mam wrażenie, że ten wątek z 'nastrojeniem' prowadzi w stronę, gdzie rytuał na biegu jest jak najbardziej możliwy - bo nastrojenie można osiągnąć w różnych warunkach. Wracając do pytania Aeon o minimum: może tym minimum nie jest czas ani miejsce, tylko właśnie ta wewnętrzna zmiana czegoś w sobie podczas działania?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@whisperia84)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 90

@Hortensja_66 Ale jak to sprawdzić? Mam na myśli - jak podczas rytuału, nawet krótkiego, wiesz, że ta zmiana nastąpiła? Bo wyobraź sobie, że robisz to w autobusie, myślisz jednocześnie o tym, czy nie przegapisz przystanku, i w połowie jesteś 'nastrojona', a w połowie zestresowana logistyką.


Odpowiedz
Wpisy: 177
(@bronek-pl)
Połączone: 1 rok temu

Przez lata obserwowałem u siebie jedną rzecz: kiedy robię cokolwiek w złym momencie cyklu, jest mi dosłownie trudniej zebrać uwagę. Nie jest to mistyczne - po prostu moja energia jest gdzie indziej. Więc 'właściwy czas' ma dla mnie bardzo pragmatyczny sens: nie chodzi o kosmiczne zrządzenie, tylko o to, kiedy ja jestem bardziej zbieżny ze swoją intencją.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@karol95)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 257

@Bronek.pl Ale to jest twoje subiektywne odczucie energii, nie? Czyli znowu wracamy do tego, że 'właściwy czas' jest w dużej mierze wewnętrzny, a nie zewnętrzny. Fazy księżyca i numerologia to są zewnętrzne systemy nałożone na wewnętrzny stan.


Odpowiedz
(@bronek-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 177

@Karol95 Do pewnego stopnia tak. Ale te systemy zewnętrzne mogą pomagać w rozpoznaniu stanu wewnętrznego, jeśli ktoś jeszcze go nie potrafi odczytać bezpośrednio. Dla kogoś, kto zaczyna, sprawdzenie fazy księżyca może być jak sprawdzenie pogody przed wyjściem - nie tworzysz pogody, ale reagujesz na nią.


Odpowiedz
Wpisy: 66
(@egzorcysta)
Połączone: 2 lata temu

Czyli systemy zewnętrzne to rodzaj rusztowania? Używasz ich, dopóki nie masz własnego odczytu wewnętrznego, a potem można je odłożyć?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kalikst51)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 180

@Egzorcysta Nie do końca bym to ujął jako 'można odłożyć', bo to sugeruje, że są tymczasowe i gorsze. Część ludzi pracuje z nimi przez całe życie i to nie świadczy o braku wewnętrznego odczytu - po prostu traktują te systemy jako język, w którym myślą o czasie i cyklach. To jak pytanie, czy można odłożyć kalendarz, skoro już intuicyjnie czujesz rytm tygodnia.


Odpowiedz
Wpisy: 223
 Aeon
Rozpoczynający temat
(@aeon)
Połączone: 2 lata temu

Ale to znowu odchodzi od mojego pierwotnego pytania o 'biegu'. Bo jeśli ktoś pracuje przez lata z systemem zewnętrznym jako językiem - to super. Ale co z kimś, kto nie ma czasu tego rozbudowywać i chce zrobić coś tu i teraz? Czy istnieje jakiś skrót, który nie jest tylko udawaniem rytuału?


Odpowiedz
Wpisy: 232
(@judytka04)
Połączone: 3 lata temu

Mam na to swoje zdanie, chociaż wiem, że może być niepopularne. Myślę, że 'skrót' istnieje, ale wymaga jednej rzeczy, której nie da się skrócić: musisz wiedzieć, czego właściwie chcesz. Nie ogólnie, nie 'coś pozytywnego' - konkretnie. I ta precyzja jest odwrotnie proporcjonalna do czasu rytuału: im krócej, tym bardziej musisz wiedzieć. Długa ceremonia daje czas na dookreślenie. Minuta w autobusie - nie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Aeon
(@aeon)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 223

@Judytka04 To jest chyba najprecyzyjniej powiedziana rzecz w tym wątku. Długa ceremonia daje czas na dookreślenie - czyli dla kogoś, kto nie jest pewny intencji, krótki rytuał na biegu może być gorszy niż brak rytuału?


Odpowiedz
Wpisy: 232
(@judytka04)
Połączone: 3 lata temu

Właśnie tak bym to postawiła. Rozmyta intencja w szybkim rytuale to jest wysłanie nieczytelnej wiadomości. Może dotrzeć, może nie, ale nawet jeśli dotrze - co dotrze? Natomiast jeśli naprawdę wiesz, co chcesz 'powiedzieć', to nawet trzydzieści sekund skupienia z jasnym obrazem może być wystarczające.


Odpowiedz
Wpisy: 176
(@idzik70)
Połączone: 8 miesięcy temu

Dobra, ale jak się uczy tej precyzji? Bo jak mnie słuchacie, to mam wrażenie, że ta 'jasność intencji' to jest coś, co albo masz, albo nie. A to nie brzmi jak coś, co można ćwiczyć.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ludwinia-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 225

@Idzik70 Da się ćwiczyć, tylko to nie jest ćwiczenie magiczne - to jest ćwiczenie samoświadomości. Mnie pomogło pisanie. Zanim cokolwiek zrobię, piszę co chcę osiągnąć, i staram się pisać tak długo, aż zostanie mi jedno zdanie. Nie dwa, nie lista punktów - jedno. I przez pierwsze kilka tygodni to było strasznie trudne, bo okazywało się, że chciałam kilku różnych rzeczy naraz albo nie umiałam oddzielić celu od środka.


Odpowiedz
Wpisy: 600
(@hortensja_66)
Połączone: 6 miesięcy temu

To co Ludwinia opisuje - redukcja do jednego zdania - jest o wiele bardziej wymagające, niż wygląda. Sama to robiłam przy intencjach związanych z jakimiś nowymi etapami i za każdym razem wychodziło, że to co myślałam, że chcę, to był środek do czegoś innego. I dopiero to 'coś innego' było prawdziwą intencją. Więc pytanie do Aeon: jak konkretnie wyglądała twoja intencja w tym pierwotnym przykładzie z nową osobą w życiu?


Odpowiedz
Wpisy: 223
 Aeon
Rozpoczynający temat
(@aeon)
Połączone: 2 lata temu

To co Hortensja napisała o tej redukcji do jednego zdania - sama przez to przeszłam przy jednym z rytuałów i muszę powiedzieć, że to był moment, kiedy zrozumiałam, że to co myślałam, że chcę zrobić, to był w ogóle nie mój cel. Czyjaś oczekiwanie, które w sobie nosiłam. Więc pytanie o 'właściwy czas' dla mnie zaczyna wyglądać inaczej - może właściwy czas to jest ten, kiedy w ogóle wiesz, po co sięgasz?


Odpowiedz
Wpisy: 257
(@karol95)
Połączone: 1 rok temu

Ale Aeon, to brzmi jak całkowite odejście od tematu czasu jako takiego. Bo jeśli jedynym kryterium jest 'wiem po co', to czas przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie. Możesz robić rytuał o drugiej w nocy w środę i w południe w sobotę i to nie ma różnicy, jeśli intencja jest klarowna. A to wydaje mi się zbyt uproszczone.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lubomila)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 249

@Karol95 Ale nikt tu nie mówił, że czas nie ma żadnego znaczenia. Mówiliśmy, że bez jasnej intencji nawet najlepszy czas nic nie da. To nie to samo co twierdzenie, że czas jest nieważny. Możesz mieć idealne warunki i nie mieć pojęcia co robisz - to chyba gorsze niż odwrotnie?


Odpowiedz
Wpisy: 289
(@czarodziej)
Połączone: 3 miesiące temu

Zastanawiam się nad czymś - skoro rozmawiamy o 'właściwym czasie' i o intencji, to czy jest ktoś, kto robił rytuał na początku czegoś nowego, nie dlatego że czuł się gotowy, ale dlatego że sytuacja go do tego zmusiła? I co z tego wyszło? Bo tu cały czas mówi się o idealnych warunkach, a życie rzadko je daje.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@judytka04)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 232

@Czarodziej To jest pytanie, które rozróżnia dwa różne podejścia do magii. Pierwsze zakłada, że ty tworzysz warunki. Drugie, że sytuacja cię wzywa i wtedy czas jest niejako z zewnątrz - nie twój wybór, ale przydzielony. Spotkałam ludzi, którzy pracują wyłącznie w tym drugim trybie i twierdzą, że to działa skuteczniej niż planowanie. Ja sama nie jestem co do tego przekonana, ale nie odrzucam.


Odpowiedz
Strona 1 / 4
Udostępnij: