Forum

Asystent AI
Słowa zaklęć w inny...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Słowa zaklęć w innych językach - czy język ma znaczenie?

Strona 1 / 5

Wpisy: 428
Rozpoczynający temat
(@mimoza63)
Połączone: 1 rok temu

Ostatnio wróciłam do pewnego rytuału, który robiłam jakiś czas temu, i zaczęłam się zastanawiać nad czymś, co chyba nigdy porządnie nie omówiliśmy na tym forum - mianowicie o języku zaklęcia. Mam na myśli: czy to naprawdę ma znaczenie, w jakim języku wypowiadamy słowa podczas rytuału? Bo widzę, że jedni przysięgają na łacinę, inni na hebrajski, inni korzystają z zapisów runicznych i w ogóle nie wypowiadają słów głośno, a jeszcze inni twierdzą, że po polsku działa tak samo dobrze. Skąd się w ogóle wzięło przekonanie, że język obcy daje coś więcej? Czy chodzi o samą fonię - brzmienie dźwięków - czy o tradycję, która za tym stoi, czy może o coś innego?


Odpowiedz
244 odpowiedzi
Wpisy: 327
(@kartomanta54)
Połączone: 1 rok temu

To jest pytanie, które w różnych tradycjach dostaje zupełnie różne odpowiedzi, więc zacznę od rozróżnienia, bo inaczej będziemy gadać obok siebie. W kabale hebrajskiej litery i dźwięki mają przypisane konkretne wartości numeryczne i uważa się, że hebrajski jest językiem stworzenia - tzn. że samo wymawianie tych dźwięków uruchamia pewne procesy. To nie jest kwestia metafory, tam jest to dosłownie zapisane w Sefer Jecira. Podobnie w indyjskiej tradycji wedyjskiej - mantra w sanskrycie ma sens tylko wtedy, kiedy jest poprawnie wymawiana, bo chodzi o wibrację konkretnego dźwięku. Tłumaczenie zabija mantrę według tej tradycji. Natomiast w zachodniej magii ceremonialnej, powiedzmy Thelema, Crowley sam pisał rytuały po angielsku i po łacinie, i twierdził, że intencja jest ważniejsza niż język. Więc to nie jest tak, że jest jedna odpowiedź.


Odpowiedz
Wpisy: 153
(@genio-2)
Połączone: 2 lata temu

To co mówi Kartomanta54 o sanskrycie i wibracjach dźwięku to mnie zawsze zatrzymuje, bo jak rozumieć tę wibrację praktycznie? Ja nie jestem fonetycznym mistrzem i kiedy próbuję wymawiać 'Om Namah Shivaya' to nie mam pojęcia, czy mój akcent, moja wymowa, jest w jakikolwiek sposób zbliżona do oryginału. Czy to znaczy, że robię to źle i nie ma sensu? Bo słyszałem od kilku osób, że 'i tak działa', ale nie wiem czy nie mówią tak, żeby się nie przyznać do braku efektów.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kartomanta54)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 327

@Genio.2 Dobra, bo to jest naprawdę sedno sprawy i zależy od tradycji, z której pochodzi dana mantra czy zaklęcie. W tradycji wedyjskiej nauczanie zawsze było ustne, nauczyciel - guru - przekazywał mantrę uczniowi bezpośrednio. Chodziło właśnie o to, żeby uczeń słyszał poprawną wymowę. Dlaczego? Bo sanskryt ma fonemy, których w polskim ani angielskim po prostu nie ma - retrofleksy, aspiracje, różne 'n' i 's'. Jeśli tego nie masz w swojej mantrze, to według tej tradycji to jest po prostu inny dźwięk. Ale - i tu jest ważne 'ale' - sam Vivekananda, który przybliżał jogę Zachodowi w XIX wieku, mówił inaczej. Twierdził, że jeśli ktoś czuje znaczenie i skupia na nim uwagę, to język schodzi na drugi plan. Więc nawet w obrębie jednej tradycji masz konflikt.


Odpowiedz
Wpisy: 288
(@zawilec)
Połączone: 1 rok temu

Mam inne podejście do tego i nie wiem, czy nie prostsze. Pracuję z zaklęciami słowiańskimi - część po polsku, część to rekordy ze starosłowiańskiego, którego nie rozumiem w stu procentach. I nie odczuwam żadnej różnicy co do skuteczności zależnie od języka, natomiast odczuwam różnicę co do tego, jak bardzo jestem skupiona. Stare teksty - właśnie dlatego, że są niecodzienny, bo ich nie rozumiem płynnie - zmuszają mnie do większej koncentracji. Może więc chodzi o to, że obcy język działa jak swoisty hamulec dla 'autopilota' i zmusza mózg do wolniejszego, uważniejszego wypowiadania?


Odpowiedz
Wpisy: 752
(@celtyk)
Połączone: 4 miesiące temu

Zawilec masz rację co do skupienia ale chce dodac coś do tego. Starosłowianskie zaklęcia mają jeszcze jedną warstwę - one były tworzone w konkretnym kontekscie kulturowym, z konkretnymi obrazami, bóstwami, symboliką. Kiedy mówisz na przykład słowa zwracające się do Mokoszy czy Peruna, to za tymi słowami stoi cały system wierzeń, mitologia, rytuały. To nie jest tylko dźwięk. Pytanie do Mimoza63 - bo ty zaczęłaś ten temat - jakiego języka ty sama używasz w swoich rytuałach i z jakiego powodu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mimoza63)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 428

@Celtyk Głównie po polsku, bo tak mi wychodzi naturalnie, ale raz na jakiś czas korzystam z łaciny, szczególnie przy rytuałach opartych na kalendarzu kościelnym - i wtedy czuję coś innego. Nie wiem, czy to dlatego, że łacina brzmi 'oficjalnie', czy dlatego, że jako dziecko słyszałam ją w kościele i gdzieś to siedzi. To może być zupełnie psychologiczne skojarzenie, a nie coś magicznego. Ale Celtyk, to co mówisz o kontekście kulturowym - to chyba kluczowe. Jak stosujesz zaklęcie z hebrajskiego, nie wiedząc nic o kabale, to czy faktycznie uruchamiasz coś, czy tylko powtarzasz brzmienia jak papuga?


Odpowiedz
Wpisy: 189
(@strzaska96)
Połączone: 1 rok temu

No właśnie, to mnie tu interesuje. Bo widzę na TikToku i Instagramie masę filmików, gdzie ktoś wymawia słowa po łacinie albo aramejsku i twierdzi, że to jest 'prawdziwa magia' w odróżnieniu od 'fałszywej'. Ale skąd wiedzą, że ich wymowa jest poprawna? Skąd wiedzą, że np. 'Abracadabra' pochodzi z aramejskiego 'avra kadavra' i cokolwiek to znaczy w kontekście? To brzmi trochę jak moda, nie jak tradycja.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kartomanta54)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 327

@Strzaska96 Etymologia 'Abracadabra' jest nawiasem mówiąc do dziś niepewna. Są trzy teorie - aramejska, którą wymieniłaś, hebrajska 'ha-brachah dabra' czyli 'wypowiedz błogosławieństwo', i grecka od Abraxas, który jest gnostyckim bóstwem-archontem. Żadna nie jest udowodniona. Ale to jest dobry przykład do rozmowy o tym, co się dzieje, kiedy wyrwiesz słowo z kontekstu. Nawet jeśli 'Abracadabra' miało kiedyś konkretne znaczenie w jakimś systemie - w momencie, gdy stało się słowem cyrkowym i magicznym sztuczek dla dzieci, ta warstwa znaczeniowa odpadła. Czy można ją przywrócić samą intencją? Ciekawe pytanie.


Odpowiedz
Wpisy: 96
(@jadwisia_f)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam, że się wtrącę, bo nie znam się na tym tak dobrze jak wy, ale słuchając tej rozmowy mam pytanie może głupie - jeśli chodzi o to skupienie, o którym mówiła Zawilec, to czy nie działa to tak samo z afirmacjami po polsku? Bo przy afirmacjach też jest tak, że jak mówię zdanie po polsku rutynowo, to mózg to odfiltrowuje, a jak wymyślę coś niecodzienny, to bardziej 'trafia'. Czy to jest jakoś podobne do tego o czym mówicie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zawilec)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 288

@Jadwisia_F Nie, to nie jest głupie pytanie, wręcz przeciwnie. To podobny mechanizm, ale nie identyczny. Afirmacja celowo ma być prosta i codziennie powtarzana - żeby wbudowała się w myślenie. Zaklęcie działa inaczej - to jest jednorazowe lub rzadkie działanie z pełną uwagą. Myślę, że dlatego stare zaklęcia były rytmiczne, rymowane, śpiewane - rytm i melodia robią to samo co obcy język, czyli wyciągają mózg z trybu automatycznego. W folklore polskim też tak jest - zamawiania były rymowane właśnie po to, żeby trudniej je było powiedzieć 'byle jak'.


Odpowiedz
Wpisy: 351
(@genek74)
Połączone: 6 miesięcy temu

Czytam ten wątek i mam pytanie zupełnie z innej strony. Runy - bo się nimi interesuje ostatnio - to są znaki, nie słowa po norwesku czy staronordycku. Ale kiedy je się wymawia, to mówi się ich nazwy: Fehu, Uruz, Thurisaz. To jest język staronordycki, ale on jest martwy i nikt nie wie jak naprawdę brzmiał. Jak to się ma do tego o czym mówicie? Czy tu też chodzi o wibrację, czy o co innego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@celtyk)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 752

@Genek74 Runy to osobny temat ale odpowiem krótko. W tradycji runologicznej - mówię o Elder Futhark - nazwa runy to nie jest po prostu słowo. Fehu oznacza bydło, dobytek, ale w szerszym sensie - energię w ruchu, bogactwo płynące. Kiedy wymawiasz Fehu, to nie chodzi o to, że mówisz po staronordycku. Chodzi o to, że uruchamiasz zasadę, którą ten znak koduje. Wymowa jest tu niemal wtórna wobec zrozumienia. Przynajmniej tak to tłumaczą runolodzy jak Jan Fries czy Edred Thorsson. Ale przyznam, że właśnie to mnie różni od podejścia sankryckiego, gdzie wymowa jest niemal wszystkim.


Odpowiedz
Wpisy: 428
Rozpoczynający temat
(@mimoza63)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do pytania o kontekst - bo to mnie bardziej interesuje niż sama fonetyka - czy ktoś z was robił rytuał w języku, którego w ogóle nie rozumie? Nie chodzi mi o to, że rozumie mniej więcej, ale dosłownie zero rozumienia, czyta fonetycznie z kartki. I jakie były efekty w porównaniu do tego samego rytuału zrobionego po polsku, ze zrozumieniem każdego słowa?


Odpowiedz
Wpisy: 170
(@blazenka63)
Połączone: 2 lata temu

Robiłam coś takiego raz z tekstem w języku, który rozpoznałam jako staroegipski - dostałam go od osoby, która sama twierdziła, że przekazuje starą wiedzę. Czytałam fonetycznie, nie rozumiałam nic. Powiem wam szczerze: czułam się jak lektor czytający tekst przed nagraniem. Skupiałam się na wymowie, nie na znaczeniu, nie na intencji. Efektu nie było żadnego, przynajmniej żadnego, który mogłabym przypisać akurat tamtemu działaniu. I od tamtej pory uważam, że jeśli nie rozumiesz tekstu - a przynajmniej nie rozumiesz jego sensu na poziomie obrazu i intencji - to jest pusta forma. Dźwięk bez treści.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@genio-2)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 153

@Blazenka63 To jest bardzo uczciwa odpowiedź. Ale skoro tak mówisz, to jak traktować te wszystkie gotowe rytuały z książek, które przychodzą z tekstem np. po łacinie i instrukcją 'powiedz to trzy razy'? Większość ludzi, którzy to kupuje, nie zna łaciny. Autorzy tych książek musieli to wiedzieć. Czy to znaczy, że to jest po prostu marketing?


Odpowiedz
(@blazenka63)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 170

@Genio.2 Nie powiedziałabym od razu 'marketing', bo to upraszcza. Część autorów - szczególnie ze szkoły Wicca lub Golden Dawn - podaje tłumaczenie obok tekstu i zakłada, że czytelnik najpierw rozumie, co mówi, a potem recytuje w oryginale. Problem polega na tym, że ludzie pomijają tę część i przechodzą od razu do 'magicznych słów'. To nie wina tradycji, to wina leniwego czytania. Ale masz rację, że część wydawnictw żeruje na tym, że obcy język brzmi tajemniczo i sprzedaje się lepiej.


Odpowiedz
Wpisy: 189
(@strzaska96)
Połączone: 1 rok temu

Ale zaraz, bo chcę się upewnić, że dobrze rozumiem. Czyli według was nie ma znaczenia, w jakim języku, ale ma znaczenie to, czy rozumiesz i czujesz to co mówisz? To trochę zmienia całą pierwotną kwestię z tematu, bo brzmi jakbyście mówili, że język sam w sobie to tylko nośnik, a nie coś osobnego.


Odpowiedz
Wpisy: 327
(@kartomanta54)
Połączone: 1 rok temu

Nie do końca, Strzaska96, i tu jest właśnie pęknięcie w tej dyskusji. Jedni - jak Blazenka63 - twierdzą, że liczy się intencja i zrozumienie, co jest podejściem psychologicznym lub nowomagicznym. Inni - jak tradycja wedyjska czy kabała - twierdzą, że pewne dźwięki mają działanie samo w sobie, niezależnie od tego, czy rozumie je ten kto mówi. To nie jest kwestia do rozstrzygnięcia na forum, bo to jest fundamentalna różnica między dwiema filozofiami magii. Albo słowo jest wibrującym bytem, albo jest tylko przekaźnikiem intencji.


Odpowiedz
Wpisy: 428
Rozpoczynający temat
(@mimoza63)
Połączone: 1 rok temu

Kartomanta54 to świetnie to ujął i myślę, że właśnie dlatego ta rozmowa jest potrzebna. Bo wiele osób - i ja też przez długi czas - używało obcych języków jakby to był skrót do czegoś 'lepszego', nie zastanawiając się, do której tradycji w ogóle przynależy ich praktyka. Jeśli pracujesz z systemem, który mówi, że dźwięk sam ma moc, to ucz się wymowy i idź w głąb. Jeśli pracujesz z intencją, to może polski jest spoko. Problem zaczyna się, gdy mieszasz jedno z drugim bez świadomości, że to dwa różne założenia.


Odpowiedz
Wpisy: 96
(@wieszczka93)
Połączone: 2 lata temu

Bardzo wam dziękuję za tę rozmowę, przeczytałam wszystko i naprawdę dużo mi to dało do myślenia. Mam jedno pytanie, które mi zostało po przeczytaniu: czy jest jakiś sposób, żeby w ogóle to sprawdzić dla siebie? Znaczy, czy ktoś próbował zrobić ten sam rytuał dwa razy - raz po polsku ze zrozumieniem, raz w innym języku - i porównać? Bo rozumiem, że to nie jest laboratorium, ale może ktoś to robił intuicyjnie i coś zaobserwował?


Odpowiedz
Wpisy: 96
(@wieszczka93)
Połączone: 2 lata temu

Dobra, to może zacznę od siebie, bo pytałam o ten eksperyment z tym samym rytuałem w dwóch językach. Próbowałam coś takiego, ale nie wiem czy to się liczy - robiłam afirmację po polsku, a potem to samo zdanie po angielsku, bo widziałam że wiele osób z zagranicy tak właśnie pracuje. I powiem wam, że po angielsku czułam się jakby to był cudzy tekst. Nie mój. Jakbym recytowała coś z podręcznika. Nie wiem czy to o czymś świadczy, czy po prostu nie jestem przyzwyczajona do myślenia w tym języku przy takich rzeczach.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@zawilec)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 288

@Wieszczka93 Ale właśnie to co opisujesz to jest sedno tego, o czym gadamy. To poczucie 'cudzego tekstu' - to nie jest przypadek. Język, w którym myślisz na co dzień, w którym śnisz, w którym rozmawiasz z sobą w głowie - on ma zupełnie inną pozycję w psychice niż język obcy. I kiedy robisz coś emocjonalnie intensywnego - a rytuał takim jest - to obcy język działa jak dystans. Pytanie tylko, czy ten dystans ci przeszkadza, czy może w pewnych sytuacjach pomaga.


Odpowiedz
(@strzaska96)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 189

@Zawilec Poczekaj, mówiłaś wcześniej że dla ciebie starosłowiański działa tak samo jak polski, mimo że go nie rozumiesz. A teraz mówisz że język w którym myślisz ma inną pozycję. To się trochę gryzie, nie?


Odpowiedz
(@zawilec)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 288

@Strzaska96 Racja, masz rację i dziękuję że to wyłapałaś, bo chyba źle to ułożyłam. Starosłowiański dla mnie działa inaczej niż angielski - nie dlatego że go rozumiem, ale dlatego że on brzmi jak coś bliskiego. Słyszę w nim strukturę, która mi jest znajoma, nawet jeśli konkretne słowa są niezrozumiałe. Angielski to kompletnie inny system dźwiękowy. Więc może chodzi nie tyle o rozumienie, co o to, jak dany język siedzi w uszach.


Odpowiedz
Wpisy: 327
(@kartomanta54)
Połączone: 1 rok temu

To jest ciekawe rozróżnienie, bo lingwiści mówią o czymś podobnym - o języku blisko spokrewnionym jako o czymś, co mózg przetwarza inaczej niż język z innej rodziny. Czeski albo słowacki dla Polaka to jest coś pomiędzy - rozumiemy część bez nauki. Starosłowiański jest protoplastą, więc ma podobną fonologię. Natomiast arabski, hebrajski, chiński - to są systemy, które mózg słyszący po raz pierwszy dosłownie nie segmentuje na słowa. Czy to ma przełożenie na pracę rytualną? Nie wiem. Ale wydaje mi się, że to jest hipoteza warta sprawdzenia bardziej metodycznie niż intuicyjnie.


Odpowiedz
Wpisy: 351
(@genek74)
Połączone: 6 miesięcy temu

A właśnie, mam pytanie bo się kręci mi po głowie od jakiegoś czasu. Wróćmy do tych run, bo Celtyk ładnie to wyjaśnił wcześniej, ale zostało mi jedno - kiedy pracujesz z runą i wymawiasz jej nazwę, to czy mówisz pełną nazwę staronordycką, czy tylko literujesz jak ją się pisze? Bo widziałem różne podejścia i jedni mówią Fehu, drudzy mówią Fe albo F, i teraz nie wiem, które jest 'poprawne' albo czy w ogóle ma to znaczenie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@celtyk)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 752

@Genek74 Nie ma jednej odpowiedzi bo tradycje się rozchodza. W rekonstrukcjonizmie nordyckim stara się wymawiać pełne nazwy tak blisko staronordyckiego jak mozna - Fehu, Uruz, Thurisaz. Ale w tradycji bardziej ceremonialnej, na przykład u Crowleya czy w późniejszych systemach magicznych, runy bywają traktowane jako czyste symbole i wymowa jest drugorzedna wobec wizualizacji. Jedno co mogę powiedzieć - skracanie do pojedynczej głoski to zazwyczaj wynalazek nowoczesny i nie ma podstaw w żadnej historycznej tradycji runologicznej jaką znam.


Odpowiedz
Wpisy: 153
(@genio-2)
Połączone: 2 lata temu

Słuchajcie, wracam do pytania Wieszczki93 o ten eksperyment. Bo mi się wydaje że robimy tutaj jedno założenie, którego nie sprawdzamy - zakładamy że możemy ocenić skuteczność rytuału na podstawie tego co czujemy podczas jego wykonywania. Ale co jeśli to nie jest dobre kryterium? Możesz czuć pełną bliskość z tekstem po polsku i nic z tego nie wyniknąć. Możesz czuć dystans przy łacinie i efekt przyjdzie. Jak w ogóle mierzycie czy jeden język działa lepiej niż drugi?


Odpowiedz
Wpisy: 428
Rozpoczynający temat
(@mimoza63)
Połączone: 1 rok temu

Genio.2 dotknął czegoś, o co sama się wielokrotnie potykałam. Bo kiedy zaczęłam się pytać siebie 'skąd wiem że to zadziałało', to okazało się że moje kryteria są strasznie rozmyte. Zbieżność czasowa - tak. Poczucie że coś się zmieniło - tak. Ale czy mam pewność że to nie było coś, co i tak by się wydarzyło? Nie mam. Więc może zamiast pytać który język jest skuteczniejszy, powinniśmy pytać co sprawia że w ogóle coś uznajemy za skuteczne.


Odpowiedz
Wpisy: 170
(@blazenka63)
Połączone: 2 lata temu

To jest bardzo uczciwe postawienie sprawy. Ale wiesz co, z drugiej strony - gdybyśmy każdą praktykę ezoteryczną poddawali takiemu testowi, to musiałybyśmy zakwestionować absolutnie wszystko. I to jest może słuszne filozoficznie, ale w praktyce prowadzi do paraliżu. Ja pracuję z tym co mam - z odczuciami, z tym jak przebiegał rytuał, z tym co nastąpiło potem. To nie jest nauka, wiem o tym. Ale nie każde działanie musi być nauką, żeby miało sens.


Odpowiedz
Wpisy: 96
(@jadwisia_f)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam że znowu się wtrącam, ale to co powiedział Genio.2 o mierzeniu - to mnie zastanowiło. Bo przy afirmacjach, o których wcześniej mówiłam, też jest ten sam problem. Ludzie mówią że afirmacje działają, ale jak to sprawdzić? Chyba w ogóle jest tak że wszystko co jest wewnętrzne i subiektywne jest niemierzalne. Więc może to nie jest kwestia języka samego w sobie, tylko kwestia że w ogóle nie wiemy jak to badać?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kartomanta54)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 327

@Jadwisia_F Dokładnie i to jest właściwie stary problem filozofii nauki, który w kontekście magii staje się szczególnie wyrazisty. Ale powiem ci, że część tradycji ezoterycznych w ogóle nie rości sobie pretensji do obiektywnej skuteczności w rozumieniu empirycznym. Kabała na przykład mówi o transformacji wewnętrznej, o zmianie percpecji rzeczywistości - i tego nie zmierzysz zewnętrznie. Wedyjska tradycja mówi o samskarach, o warstwach umysłu - i to też nie jest coś co widać z zewnątrz. Więc pytanie o 'mierzenie' może być pytaniem z innej warstwy niż ta, w której dana tradycja działa.


Odpowiedz
Wpisy: 189
(@strzaska96)
Połączone: 1 rok temu

No dobra, ale wtedy jak ktoś mówi 'ten rytuał po aramejsku działa lepiej', to co właściwie twierdzi? Bo jeśli nie możemy tego zmierzyć ani sprawdzić, to to jest po prostu opinia, nie? Nie mówię że zła, ale opinia. I to mnie trochę frustruje w tej rozmowie - mamy bardzo dużo 'wydaje mi się' i 'czułam że', a mało czegoś konkretnego.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@blazenka63)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 170

@Strzaska96 Rozumiem frustrację, ale zastanów się - czego dokładnie oczekujesz jako 'czegoś konkretnego'? Podwójnie ślepej próby? Protokołu badawczego? To byłoby interesujące, ale nikt tego nie robi, bo środowisko akademickie nie finansuje badań nad skutecznością zaklęć. Jesteśmy skazani na anegdoty i na porównywanie doświadczeń. Ja to wolę od udawania, że mamy dane których nie mamy.


Odpowiedz
Wpisy: 752
(@celtyk)
Połączone: 4 miesiące temu

Może inne podejście do tego co mówi Strzaska96 - zamiast pytac o skutecznosc, mozna zapytac o spójnosc systemu. Jeśli jakas tradycja ma wewnętrzną logikę, swoje własne zasady, swoją historię i jest stosowana konsekwentnie - to jest juz cos konkretnego. Nie mówię ze prawdziwego, ale konkretnego. Praca z runami w Elder Futhark ma za soba rekonstrukcje historyczna, słowniki, opisy. To nie jest to samo co losowe zaklęcie z TikToka po aramejsku bez żadnego kontekstu.


Odpowiedz
Wpisy: 96
(@wieszczka93)
Połączone: 2 lata temu

To co powiedział Celtyk o spójności systemu bardzo mi pomogło to poukładać. Bo chyba o to właśnie chodzi - że jeśli używasz języka z jakiejś tradycji, to powinnaś wiedzieć z jakiej, i mieć jakiś kontakt z tą tradycją jako całością. A nie tylko wyrwać słowa i włożyć je w inny kontekst. Mam wrażenie że to jest właśnie to, o co od początku chodziło w tym wątku, tylko doszliśmy do tego okrężną drogą. Dzięki wam naprawdę, bo sama bym na to nie wpadła.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@genio-2)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 153

@Wieszczka93 No ale właśnie - czy to jest zawsze możliwe? Bo co z tradycjami, które są martwe albo prawie martwe? Nie ma żywego przekazu, nie ma nauczyciela, są tylko teksty i rekonstrukcje. Ktoś pracujący z zaklęciami sumeryjskimi nie dostanie inicjacji od żywego kapłana, bo ich nie ma. Więc czy wtedy w ogóle można mówić o pracy w ramach tradycji, czy to jest zawsze tylko pewna interpretacja?


Odpowiedz
(@kartomanta54)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 327

@Genio.2 To jest bardzo dobry dylemat i nie ma na niego czystej odpowiedzi. W środowisku rekonstrukcjonistycznym - mówię o politeistach nordyckich, hellenistach, rodzimowiercach - rozróżnia się między rekonstrukcją a kontynuacją. Rekonstrukcja to uczciwe powiedzenie 'bazuję na źródłach, interpretuję je jak umiem, ale wiem że to moje odczytanie'. Kontynuacja zakłada żywy przekaz. Kiedy używasz języka bez żywej tradycji, możesz maks powiedzieć że rekonstruujesz. I to jest w porządku, pod warunkiem że to wiesz i mówisz wprost, zamiast twierdzić że masz dostęp do 'oryginalnej mocy'.


Odpowiedz
Wpisy: 428
Rozpoczynający temat
(@mimoza63)
Połączone: 1 rok temu

To co teraz powiedział Kartomanta54 przypomina mi dyskusję, którą miałam kiedyś z kimś kto pracował z magią egipską. Twierdził że dostał przekaz w linii inicjacyjnej sięgającej starożytności. Nie będę oceniać czy to możliwe, ale pytanie które wtedy zadałam i teraz też bym zadała - czy to ma znaczenie dla samej praktyki? Czy inicjacja zmienia coś w tym jak słowa działają, czy to jest bardziej kwestia psychologicznego umocowania praktykującego?


Odpowiedz
Wpisy: 43
(@andromedka)
Połączone: 2 lata temu

Czytam ten wątek od rana i mam jedno pytanie które mi nie daje spokoju - czy ktoś z was w ogóle doszedł do wniosku co robić kiedy zaczynasz pracę rytualną i nie wiesz od której tradycji zacząć? Bo z tej rozmowy wynika że trzeba znać tradycję, mieć spójny system, najlepiej żywy przekaz - i to brzmi jakby barieria wejścia była bardzo wysoka. Co mają robić ludzie którzy dopiero zaczynają i nie mają do tego dostępu?


Odpowiedz
Wpisy: 43
(@andromedka)
Połączone: 2 lata temu

No dobra, ale to jest trochę odpowiedź, która nie odpowiada. Kartomanta, Celtyk, Wieszczka - rozumiem że trzeba znać tradycję i mieć spójny system. Tylko że jeśli ktoś dopiero zaczyna, to skąd ma wiedzieć, która tradycja jest jego? To nie jest tak że człowiek się budzi i wie że jest nordycki albo helleński. Czy ktoś w ogóle miał taki moment gdzie po prostu wiedział, od czego zacząć?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zawilec)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 288

@Andromedka Miałam i to był kompletny przypadek. Natknęłam się na stary tekst o słowiańskich zaklęciach, coś we mnie drgnęło i po prostu zaczęłam. Żadnego systemu, żadnej teorii - najpierw czułam, potem próbowałam zrozumieć co czuję. Nie wiem czy to dobra droga dla każdego, ale mnie tak wyszło.


Odpowiedz
Strona 1 / 5
Udostępnij: